- Kategoria: Kalejdoskop futbolowy
- gawin76
Przed Euro 2016: grupa F
W grupie F mistrzostw Europy zmierzą się Portugalia, Austria, Islandia i Węgry. Faworytami są Portugalczycy z Cristiano Ronaldo w składzie. Może to z tej z pozoru mocno przeciętnej grupy wyłoni się 'czarny koń' turnieju?
Portugalia
Eliminacje do mistrzostw Europy Portugalia zaczęła od falstartu, przegrywając we wrześniu 2014 roku u siebie z Albanią. Ten wynik kosztował posadę Paolo Bento, którego pozycja była słaba po mistrzostwach świata w Brazylii, podczas których Portugalii nie udało się wyjść z grupy. Bento został zastąpiony przez Fernando Santosa, doświadczonego szkoleniowca, który na poprzednich mistrzostwach Europy doprowadził do ćwierćfinału reprezentację Grecji. Pod wodzą Santosa Portugalczycy wygrali siedem kolejnych meczów eliminacyjnych (uwaga, wszystkie różnicą jednej bramki) i zakwalifikowali się do turnieju we Francji z wielką przewagą nad drugą w tabeli Albanią. Jak nietrudno się domyślić, gra Portugalii w znacznej mierze opiera się na Cristiano Ronaldo. Jeżeli gwiazda Realu Madryt będzie w dobrej formie fizycznej i jeżeli Santosowi uda się rozłożyć w swojej drużynie akcenty w taki sposób, by Ronaldo nie musiał walczyć z rywalami w pojedynkę, Portugalczycy mogą być niewygodnym przeciwnikiem dla każdej drużyny na tym turnieju. Skład tej reprezentacji nie jest tak naszpikowany gwiazdami jak bywało w przeszłości, ale bardzo wyrównany, z silną linią pomocy, w której do dyspozycji Santosa są między innymi Joao Moutinho z AS Monaco, Danilo Pereira z Porto oraz Joao Mario, Adrien Silva i William Carvalho ze Sportingu. Portugalia jest kolejną europejską reprezentacją, w której zauważalny jest brak środkowego napastnika światowej klasy. Niewykluczone, że Santos będzie próbował rozwiązać ten problem, desygnując do gry w ataku parę uniwersalnych skrzydłowych – Ronaldo i Naniego.
Rui Patricio - Cedric, Pepe, Bruno Alves, Eliseu – Joao Mario, Danilo, Moutinho, Adrien Silva - Nani, Ronaldo.
Austria
Podczas eliminacji do mistrzostw Europy, oprócz meczów z udziałem reprezentacji Polski, obejrzałem prawdopodobnie kilkanaście innych i próbka najlepszego futbolu, na jaki trafiłem pochodziła od… Austrii. We wrześniu zeszłego roku Austriacy zmierzyli się na wyjeździe ze Szwecją i rozgromili gospodarzy 4:1, w pierwszej połowie popisując się akcjami o płynności rodem z gier komputerowych. Piłka na dużej szybkości przemieszczała się od jednego Austriaka do drugiego, a bezradni Szwedzi nie byli w stanie obronić się przed tak znakomicie prezentującym się rywalem. Ta wiktoria była zwieńczeniem świetnej gry Austrii w grupie eliminacyjnej. Podopieczni Marcela Kollera zremisowali w pierwszym meczu eliminacji ze Szwecją u siebie 1:1, następnie odnosząc dziewięć kolejnych zwycięstw, między innymi dwukrotnie po 1:0 pokonując Rosję. Pewną niepewność co do formy zespołu austriackiego rodzą jednak wyniki meczów towarzyskich. Austriacy przegrali ze Szwajcarią 1:2, Turcją 1:2 i Holandią 0:2, potrafiąc pokonać tylko Albanię i Maltę. Czyżby dosięgnął ich problem, który przy okazji kilku poprzednich wielkich turniejów dał się we znaki reprezentacji Polski? Liderem reprezentacji Austrii jest David Alaba. W Bayernie Monachium przeważnie lewy obrońca – w kadrze środkowy pomocnik. Uwagę zwracają jednak również nazwiska takie jak piłkarski obieżyświat Marc Janko, wysoki napastnik, który w tym sezonie zdobywał gole dla Basel, Marko Arnautović, skuteczny skrzydłowy Stoke, Zlatko Junuzović z Werderu Brema czy Christian Fuchs z Leicester.
Almer - Klein, Dragović, Prodl, Fuchs - Alaba, Baumgartlinger - Harnik, Junuzović, Arnautović - Janko.
Islandia
Absolutny debiutant na imprezie tej rangi, najmniejszy kraj, jaki kiedykolwiek zakwalifikował się na Euro, bardzo słaba krajowa liga. Czy to wszystko sprawia, że Islandia jest we Francji skazana na pożarcie? Chyba jednak nie. Na ławce trenerskiej Islandii zasiada znany głównie z udanej pracy z reprezentacją Szwecji Lars Lagerback, tworząc duet z Heimirem Hallgrimssonem (przejmie od Lagerbacka prowadzenie kadry po mistrzostwach Europy). Pod wodzą tych szkoleniowców Islandia w grupie eliminacyjnej dwukrotnie pokonała Holandię, u siebie okazała się też lepsza od Czechów i Turcji, zajmując drugie miejsce i zapewniając sobie bezpośredni awans do Francji. Islandczyków mieliśmy okazję oglądać w towarzyskiej konfrontacji w Warszawie z Polską. Mimo porażki 2:4 goście zrobili niezłe wrażenie, zwłaszcza w pierwszej połowie, kiedy dominowali nad Polską pod względem organizacji gry. Po przerwie górę wzięły nasze indywidualności na czele z Lewandowskim, ale wynik tamtego meczu jest jednak nieco mylący. Mówiąc o indywidualnościach, w Islandii brak może gwiazd największego kalibru, ale tacy zawodnicy jak Gylfi Sigurdsson ze Swansea, Kolbeinn Sigthorsson z Nantes czy Birkir Bjarnason z Basel solidnie zapracowali na swoją markę. W kadrze Islandii jest także weteran, już 37-letni Eidur Gudjohnsen, który jednak musi godzić się z rolą rezerwowego. Z kibicowskiego punktu widzenia grę Islandii na Euro można traktować jako sympatyczną ciekawostkę, ale rywale tej drużyny powinni mimo wszystko mieć się na baczności.
Kristinsson - Saevarsson, R. Sigurdsson, Ingason, Skulason - Gudmundsson, G. Sigurdsson, Gunnarsson, Bjarnason - Sigthorsson, Finnbogason.
Węgry
Węgrzy skorzystali na poszerzeniu grona finalistów mistrzostw Europy i zakwalifikowali się na mistrzowską imprezę pierwszy raz od trzydziestu lat, tzn. od mistrzostw świata w Meksyku. Awans rodził się w bólach. W grupie z między innymi Irlandią Północną i Rumunią Węgrzy wygrali cztery mecze z dziesięciu i zajęli trzecie miejsce, co skazało ich na grę w barażach. W nich los skojarzył ich z Norwegami. Dość niespodziewane Węgrzy okazali się lepsi w obu meczach, zwyciężając 1:0 w Oslo i 2:1 w Budapeszcie. Trenerem tej drużyny jest Niemiec Bernd Storck, a w składzie Węgrów możemy wypatrzeć wiele nazwisk znanych z polskich boisk. To obrońcy Tamas Kadar i Richard Guzmics, skrzydłowy Gergo Lovrencsics i oczywiście nasz Nemanja Nikolić (w reprezentacji Nikolics). Praktycznie pewni miejsca w wyjściowej jedenastce mogą być Guzmics i Kadar. Węgierskiej bramki strzeże słynny 'dresiarz', 40-letni Gabor Kiraly, w Werderze Brema gra Laszlo Kleinheisler, którym podobno swego czasu interesowała się Legia, 37-letni Zoltan Gera poprowadził Ferencvaros do tytułu mistrza Węgier, dynamiczny Balazs Dzsudzsak znany z gry w PSV Eindhoven i Dynamie Moskwa teraz występuje w tureckim Bursasporze, a liderem linii ataku jest Adam Szalai z Hannoveru, który jednak z sezonu na sezon coraz wyraźniej obniża loty w Bundeslidze. Potencjał tej drużyny jest ograniczony i Węgrzy zapewne dołączą do grona drużyn, którym będzie przyświecać zasada 'byle nie stracić'. Wyjście Węgrów z grupy byłoby w tej sytuacji dużym sukcesem tej drużyny.
Kiraly – Fiola, Lang, Guzmics, Kadar – Dzsudzsak, Nagy, Kleinheisler, Gera, Nemeth – Szalai.
Terminarz
14.06 (18:00) Austria – Węgry
14.06 (21:00) Portugalia – Islandia
18.06 (18:00) Islandia – Węgry
18.06 (21:00) Portugalia – Austria
22.06 (18:00) Islandia – Austria
22.06 (18:00) Portugalia - Węgry


Najwięcej zespołów gra defensywnie i do nich zaliczam : Irlandię Płn,.Rumunię, Szwjacarię,Albanię,Rosję,Słowację, Walię, Irlandię, Szwecję,Wlochy, Węgry,Islandię i Austrię. Wśród nich są drużyny dla których gra defensywna jest świadomym wyborem drogi i takie dla których jest koniecznością, gdyż poza rozpaczliwą obroną nic innego nie potrafią. Właściwie tylko Włochy, Rumunia i po części Słowacja i Austria zasługują,aby napisać o nich,że wiedzą w co grają. Reszta prezentuje dziadowską piłkę licząc wyłącznie na to,że ich rywale nie potrafią trafić do bramki. Co niektórym się pewno i przydarzy. W każdym razie spośród wymienionych i na szczęście nie ma nikogo kogo by można zaliczyć jako kandydatów do medali.
Futbol na wskroś ofensywny grają : Polska,Anglia,Turcja, Czechy, Belgia i Portugalia.I one też czynią to z konieczności ,gdyż różnica w poziomach gry obrony i ataku wynikająca z jakości zawodników tych formacji jest ogromna. Z tej grupy zdecydowanie wyróżnia się Anglia i zaraz za nią Belgia.
Natomiast futbol zrównoważony grają pozostałe drużyny czyli ; Niemcy, Ukraina, Francja,Hiszpania oraz Chorwacja. Każda z tych drużyn łącznie z Ukrainą może w Mistrzostwach mocno namieszać.
Generalnie pomysł z finałami w postaci 24 drużyn uważam za niezbyt mądry i obawiam się,że poziom Mistrzostw na tym tylko ucierpi.
Odnośnie Polski to jestem bardzo ostrożny, gdyż dobrze pamiętam lata 1973-74.Mieliśmy w eliminacjach w grupie Anglików, którą to drużynę od naszej dzieliły lata świetlne a mimo to potrafiliśmy z nimi w czerwcu 1973 roku wygrać. Wyzwoliło to w naszym zespole taki entuzjazm i dało taką pewność siebie,że w rok później nie baliśmy się podczas MŚ nikogo i zdobyliśmy trzecie miejsce. Przed samymi Mistrzostwami w 1974 roku nasza drużyna też nie prezentowała się najlepiej ukrywając przed rywalami plan taktyczny, którym ich podczas samej imprezy zaskoczyliśmy. Uważam,że wygrana w eliminacjach do Francji z Niemcami dała tej reprezentacji to samo co tamta z Anglikami. Czy nasza drużyna jest tak przygotowana, aby to spożytkować to temat na inne opowiadanie. Ale szans na dużą niespodziankę bym jej nie odbierał.
Z uwag ogólnych to niestety ale zakładam że będą próby ‘zakłócenia’ turnieju, pytanie czy je uda się udaremnić w zarodku. Smutna konstatacja, że ktoś świeckie święto będzie chciał zbezcześcić, no cóż pozostaje nie wywoływać wilka z lasu.
Odnośnie już konkretnej grupy F
Jestem zwolennikiem talentu Alaby, przeuniwersalnego piłkarza, który w reprezentacji ma większą przestrzeń do wykazania się niż w Bayernie. W klubie jest jedną z gwiazd, na kadrze zakładam że jeżeli to Austria ma robić za czarnego konia jak jej niektórzy przepowiadają to dżokejem będzie właśnie Alaba.
Odnośnie Portugalii to tak jakby człowiek zaczął się przyzwyczajać, że ma mega gwiazdę CR7 innych utalentowanych, zdolnych i uznanych, ale w turniejach czegoś jej zawsze brakuje. To jest permanentny „czarny koń” a raczej żeby CR7 nie obrazić „umiarkowany faworyt” i zawsze z tego raczej nic nie wynika, nawet finał u siebie był rozczarowaniem.
Gdyby jedna z powyższych ekip nie wyszła z grupy, niech ktoś mi spróbuje udowadniać, że piłka jest racjonalna?