A+ A A-

Odwieczna rywalizacja

-Niemce, miłościwy panie, idą! - Porwali się na te słowa rycerze, król zmienił się na twarzy, zamilkł przez mgnienie oka, po czym zawołał: -Pochwalony Jezus Chrystus! Gdzieś ich widział i ile chorągwi? Widziałem jedną chorągiew przy Grunwaldzie - odpowiedział zdyszanym głosem Hanko - ale zza wzgórza kurzawa szła, jakby ich więcej ciągnęło! -Pochwalony Jezus Chrystus! - powtórzył król.*

Niemce idą! Tym razem na galijskiej ziemi pod dalekim Paryżewem, ale i tam hufce biało-czerwone oporządzone, przygotowane na odwieczną rywalizację.

Jakżesz inna jest atmosfera i jak inaczej piłkarski wielki turniej się odbiera, gdy reprezentacja Polski na nim występuje i po pierwszym rozegranym meczu w drugim nie gra „o wszystko”, na dodatek z dręczącą myślą, że trzecie spotkanie pozostanie jedynie „o honor”. Obecnie 16 czerwca wieczorem będziemy się mierzyć z aktualnymi mistrzami świata o przodownictwo w grupie, w zasadzie o zapewnienie sobie z niej wyjścia już do pucharowej fazy turnieju. Cóż za przyjemne uczucie i ile ważyła niedzielna skromna, ale jakże istotna wiktoria nad Irlandczykami. „Wiktoria”, bo do takiej rangi zaczął ten mecz urastać, na całe szczęście piłkarze nie powariowali, dla nich – „nic się nie stało”.

A na euforię i entuzjazm faktycznie zdecydowanie za wcześnie. Jeżeli planowo byśmy przegrali z faworyzowanymi  teutońskimi rycerzami, a Kozacy zaporoscy rozbiją mur północnoirlandzki, to przecież staniemy do kolejnego boju z sąsiadem i dopiero jego stawką okazałoby się właśnie wyjście z grupy. Cztery lata temu takie bezpośrednie starcie z innymi pobratymcami, tymi z południa, zakończyło się naszą całkowitą klęską, gdyby historia się powtórzyła, w niesprzyjających okolicznościach i rozmiar wygranej z pierwszego meczu mógłby okazać się niewystarczający żeby załapać się na awans z trzeciego miejsca. Zatem na fanfary stanowczo za wcześnie, żebyśmy później w brodę sobie nie pluli i nie pomstowali, że znaleźliśmy się na drodze z nieba do piekła.

Symptomatyczna jest ocena zagranicznych eksperckich mediów, które są dosyć powściągliwe w chwaleniu biało-czerwonych za ten mecz. Dla Niemców nie mieliśmy pomysłu, Francuzi z "L'Equipe" nie doceniają talentu Kapustki, uznając go za jednego ze słabszych w naszym zespole, Hiszpanie zawiedzeni są Lewandowskim, wychodzi że mimo tłitów Linekera z Ferdinandem to tym „1:0” Europy nie zawojowaliśmy i na kolana nie rzuciliśmy. Odnotujmy, dla BBC Kapustka to man of the match i tego się trzymajmy. Gryzipiórek z największej sportowej gazety na kontynencie, który na Kapustkę wybrzydza chyba nie jest smakoszem futbolu, ale też raczej nie ma sensu się obrażać na zagraniczne media, że twardo stąpają po ziemi i póki co oddają prawdę, że na zachwyty jest stanowczo za wcześnie.

Po chwilach należnej radości spuśćmy zatem nieco powietrza i spróbujmy wyłapać co jest do poprawy przed batalią z rywalami z najwyższej piłkarskiej półki. Osobiście nie mam pretensji do Wojtka Szczęsnego za mecz z Irlandczykami, problemem może być krwiak na udzie ograniczający bramkarską sprawność. Gdyby ze zdrowiem było wszystko w porządku to w żonglowaniu akurat bramkarzami  byłbym sceptyczny. Pech jednego mógłby być szczęściem drugiego, dla Łukasza Fabiańskiego mam wiele sympatii, również uznania, wszyscy podkreślają że na tej pozycji problemu nie mamy, być może los da mu szansę na „mecz życia” ale... mam nadzieję że krwiak Wojtkowi nie będzie doskwierał.

Pazdek miał momenty elektryczne, sprokurował najgroźniejszą sytuację dla Irlandczyków, oby to było niezbędne dla niego przetarcie i systemem startowym będzie dochodził do formy. Ta jest niezbędna, bo mistrzowie świata błędów nie wybaczą. Pan Michał albo rozwieje trapiące wątpliwości odnośnie swojej dyspozycji, albo selekcjoner przed Ukrainą będzie miał dylemat na środku defensywy. Glik w konfrontacji z Laffertym na poziomie „drugiego piętra” okazał się górą (nie do przejścia lub przeskoczenia), co będzie w parterowej rywalizacji z Götze? Co prawda, niemieccy dziennikarze surowo ocenili występ Mario z Ukrainą: "Był aktywny tylko na początku spotkania, potem jako fałszywa dziewiątka okazał się mało widoczny. Nie wykorzystał szansy, w tej formie może obawiać się, że wypadnie ze składu" - ocenili redaktorzy sport1.de, którzy przyznali Götze notę "5" (gdzie "1" - najlepsza ocena, "6" - najgorsza). (za wp.pl) ale coś mi mówi że pupil Löwa zagra i z Polską właśnie ze względu na pewne uwarunkowania naszej defensywy.

Ograniczenia Jędzy na lewej flance są ewidentne, tym razem problemem nie będzie dogrywanie piłek w akcjach ofensywnych, ale uważna, pełna poświęcenia i koncentracji  gra w obronie. Dla Artura to może być mecz z gatunku „gry o kontrakt”. Zda egzamin, drzwi na Zachód będzie miał otwarte i to nie tylko do Girondins Bordeaux. Na prawej stronie Piszczek chyba udowodnił, że 45 minut z Holandią było chwilową niedyspozycją, oby najlepszy prawy obrońca Bundesligi w czwartek potwierdził swój status.

„Generał” Krychowiak, MVP dla UEFA niedzielnej potyczki z godziny osiemnastej, najprawdopodobniej będzie kluczowym elementem w  taktycznej układance Nawałki w czwartkowy wieczór. Zapewne będzie to zbliżone do roli Ivicy Vrdoljaka w pucharowych grach ‘bergowej’ Legii i jeżeli  Krycha tym zadaniom podoła w konfrontacji  z mistrzami świata, to do jego „oficerskiego stopnia” wówczas nikt nie mógłby się  przyczepić. Mączyński z niedzielną asystą drugiego stopnia według mnie wyjdzie na plac, choć  ja kibic, futbolowy amator, wolałbym dwie klasyczne „szóstki”, czyli Jodłę wspomagającego asekurację i z lepszym odbiorem od Mąki, a przechodzenie do szybkiego ataku pozostawiłbym  skrzydłowym. Wątpię żebyśmy batalię o środek pola wygrali z Niemcami  w jakimkolwiek ustawieniu, to co nam pozostanie to szybki atak właśnie skrzydłami.

Obojętnie czy w rolę napastnika wcieli się Götze czy Gomez, druga linia z kreatywnym Özilem, wszechstronnym Draxlerem, imponującym piłkarską intuicją Müllerem, oraz w teorii defensywnymi ale i przydatnymi w ofensywie Kroosem (świetnie wyprowadzającym atak)  i Khedirą (potrafi w mijance wyjść na pozycję wysuniętego napastnika) będą generować nieustające zagrożenie pod naszą bramką.

Cud nad Wisłą nie powtórzy się nad Sekwaną. Według mnie, zapas futbolowego fartu w konfrontacji  z Niemcami wyczerpaliśmy na Narodowym, nie tracąc w tamtym wygranym meczu gola. Wątpię żeby taki przypadek się powtórzył, ale to nie znaczy ze stawiam nas w przegranej pozycji, bo i my jesteśmy w stanie coś strzelić. Niemcy nieprzypadkowo nas się obawiają i to bynajmniej nie dlatego że postawimy autobus w własnym polu karnym nie do przepchania. Możliwe zagęszczenie, zaryglowanie własnego przedpola z odważnym wychodzeniem do  szybkich kontr, przynajmniej trzema, czterema piłkarzami, to chyba optymalne założenie. Odkrycia Ameryki w tym brak. Wymiany ciosów i równorzędnej gry raczej trudno się spodziewać.

Redaktor Kołtoń skłania się do taktycznego ustawienia zapodanego przez Nawałkę w Frankfurcie. Mnie 4-3-3 odpowiada, ale w ofensywnym ustawieniu, jeśli w takowym planowo ryglujemy środek jak Skorża w Legii w 2011 roku to, jak już zaznaczyłem, niezbędnym by było postawienie na Jodłę. W własnych rozważaniach dokonałbym w naszym ofensywnym ustawieniu  jednak  roszady. Kapi jest w gazie, kapustkomania się rozwija, ale nie tylko żeby ostudzić  młodziaka, nie wyeksploatować zbyt szybko, posadziłbym go na ławce. Młodość ma swoje prawa, jest nieobliczalna, a jeśli chodzi o piłkarską formę najczęściej sinusoidalna, dlatego jokerowi Bartoszowi  dałbym odetchnąć na ławce, niech z niej zrobi dobrą zmianę na miarę Dudy (autocenzura - bez politycznych skojarzeń!). Grosicki - struś pędziwiatr, do gry z kontry jest predysponowany optymalnie. Jeżeli  po kontuzjowanej kostce śladu nie pozostanie, może napsuć krwi w niemieckich szykach, które monolitem nie są, obojętnie czy Hummels powróci do składu czy też nie.

Z przodu są teutońscy rycerze, z tyłu na bokach knechci, jeżeli  nie przeobrażą się w twardych wojów to należałoby to wykorzystać i szybkimi szarżami nękać Germanów, właśnie inicjując ataki z flanek. W tym rola Grosika z Błaszczykowskim by była nie do przecenienia, Lewy niech w „czarnej robocie” ściąga na siebie uwagę Boatenga i tworzy przestrzeń  Milikowi. Ten ostatni jak celownik poprawi to  zamiast „Bogurodzicy” odśpiewamy: „Arek Milik's on fire, the German defence is terrified”!

Tyle moich chudopacholskich, zuchwałych podpowiedzi, Kinga Waldemara już mieliśmy, ale szczególnej chwały orężowi polskiemu nie przysporzył, obyśmy w piątek nie pisali, że kolejny król okazał się nagi. Obojętnie co się wydarzy, pamiętajmy że czeka nas jeszcze batalia na marsylskich polach z hetmanem Mychajłem Fomenko.

Dyskusja (24)
1środa, 15, czerwiec 2016 11:16
gawin76
Nasza reprezentacja ewoluuje, powrót do tak defensywnego nastawienia całej drużyny jak podczas wzmiankowanego w tekście 'cudu nad Wisłą' chyba mało realny i rzeczywiście mocno ryzykowny, mimo że paradoksalnie to właśnie tamten mecz przyniósł nam historyczne zwycięstwo.

Gra taka jak we Frankfurcie, czyli 4-3-3, hm, może i tak, była to jakaś próba przechytrzenia i zaskoczenia Niemców. Ale pamiętajmy, że tam po nieco ponad kwadransie było 2:0 dla Niemców, którzy roznosili nas na bokach boiska. Czy Nawałka spróbuje tego jeszcze raz?

W sumie niewiele mamy do stracenia, zatem jednak skłaniałbym się do grania tego co w ostatnim czasie wychodziło nam najlepiej, czyli z grubsza do ustawienia takiego jak z Irlandią Północną. Mecz z Niemcami to świetny test dla oceny siły drużyny - czy jesteśmy w stanie postawić się tak wymagającemu przeciwnikowi w otwartej walce, czy to jednak jeszcze za wysokie progi i trzeba szukać innej drogi.

Niemcy te drugie mecze na dużych turniejach miewali różne (remis z Ghaną, porażki z Chorwacją czy Serbią)... Ale na to, że oni się poślizną na skórce od banana, liczyć oczywiście nie ma co. Skupmy się na sobie. Fajnie byłoby, gdyby po końcowym gwizdku piłkarski świat zgodnie stwierdził, że to był najlepszy jak do tej pory mecz na mistrzostwach.
2środa, 15, czerwiec 2016 11:22
iocosus
Gawin, a w kwestii "kluczowej" jak postrzegasz dylemat z Kapustką i Grosickim, Według ciebie na kogo postawi Nawałka i czy to by było zgodne z twoimi zapatrywaniami?
3środa, 15, czerwiec 2016 13:07
gawin76
No ja właśnie, inaczej niż Ty Iocosusie, nie oszczędzałbym Kapustki na siłę. Jest w gazie, pewnie jeszcze urosły mu skrzydła po niedzieli, starałbym się to wykorzystać. Może to będzie sinusoida w jego przypadku, a może krzywa wznosząca i chłopak stanie się objawieniem całego turnieju, a nie tylko jednego meczu.

W ogóle z całego tego tercetu (Kapustka, Grosicki, Błaszczykowski) najmniej pasuje mi do gry przeciw Niemcom Błaszczykowski. Tyle że on zagrał solidny mecz przeciw Irlandii Północnej, a posadzenie go na ławce w meczu właśnie przeciw Niemcom i to akurat kiedy on jest zdrowy i w niezłej formie, no to jednak jest ryzyko, bo atmosfera w szatni też jest przecież ważna.

W mojej 'selekcji' Grosik czekałby zatem na swoją szansę, a my zagralibyśmy identycznie jak w niedzielę.

Oczywiście przy rozważanym 4-3-3 ktoś i tak musiałby stracić miejsce w składzie na rzecz Jodły lub Zielińskiego, chyba że Kapustka przeszedłby na pozycję za Lewym. Ale tam z kolei chętniej widziałbym jednak Zielińskiego niż Kapustkę, bo 4-3-3 to 'jego' system i niewykluczone, że Lineker i Ferdinand musieliby jutro tweetować o kolejnym młodym Polaku Wink

Wychodzi na to, że mamy... kłopoty bogactwa Smile Ale to jednak takie wygodne pitolenie z boku. To jest turniej i niewykluczone, że Nawałka będzie chciał zagrać na remis, po którym praktycznie moglibyśmy myśleć już o 1/8 finału. Jestem w stanie sobie wyobrazić, że gramy 4-3-3 z Mączyńskim przed Krychą i Jodłą, z Kubą na prawej, a cały tercet Kapustka, Grosicki, Zieliński zaczyna na ławce.
4środa, 15, czerwiec 2016 14:15
iocosus
No ja też liczę że Kapustka będzie potwierdzonym objawieniem turnieju, a nie meteorytem jednego spotkania, ale też właśnie i dlatego bym nieco rotował. Zobaczymy co zrobi Nawałka. Dla mnie natomiast istnieje prawie pewne założenie, że obojętnie kto zagra na skrzydłach od pierwszej minuty, to około sześćdziesiątej powinna być zmiana i tu zakładam że Błaszczykowski może być pierwszy do zluzowania choć w odróżnieniu od Grosika z Kapim wyjściowy plac ma pewny. Zbyt duży zgrzyt mógłby powstać gdyby akurat w takim meczu, po niezłym z Irlandią, były kapitan nie został obdarzony zaufaniem. Tu się zgadzamy.

Dla mnie, przy założeniu że potencjał zostałby w pełni wykorzystany, to Kapi powinien grać na „8”, ale Nawałka doświadczonego Mąki ze składu się nie pozbędzie i to też rozumiem.

Jedna sprawa się rozstrzygnęła, z Niemcami zagramy bez pechowca Szczęsnego, oby Fabiański wykorzystał okazję na „mecz życia”. Też był kilka razy pechowcem, niech teraz sobie to wszystko zrekompensuje.

Sądzę że Biało-czerwoni wyjdą na plac grać o wygraną, morale w zespole jest wysokie, to widać i bardzo dobrze, oby ich tylko za bardzo nie poniosło, bez kompleksów bo już wiadomo że można z mistrzami świata wygrać, ale też nic na hurrra i z szabelką na czołgi bo zostaniemy otrzeźwieni niemieckim kubłem zimnej wody.
5środa, 15, czerwiec 2016 14:49
dalkub
Jak to wygrana z gośćmi co nie byli w stanie sklecić 3 podań do kupy zrobiła z nas faworyta turnieju - nie mogę wyjść z podziwu czasami jak słucham czy czytam niektóre wpisy .Polacy wygrali mecz i byli dużo lepsi na tle............najsłabszej drużyny tych mistrzostw jak na razie. Widziałem chyba każdą drużynę i sorry dlatego jestem przeciwny 24 drużynom w finałach bo potem zęby bolą. ME bez kilku drużyn nic by nie straciły a z pewności zyskały na poziomie sportowym i atrakcji gry.
Wyjście na Niemców w podobnym układzie jak z Irlandią czyli de facto 4 w środku to będzie samobójstwo. Przy naszej średniej obronie i przy niemieckich pomocnikach może się okazać że i 5 będzie mało. Proponuję sobie spojrzeć kto tam gra i jak grał z Ukrainą w jakim tempie na jakim procencie itd.
Z Niemcami trzeba grać z defensywy i liczyć na kontry, dlatego moim zdaniem bez Milika i bez Kapustki. Potrzeba będzie w środku 3 ludzi co będą przerywać, potrzeba dwóch szybkich skrzydłowych i kogoś kto strzeli bramkę jak Lewy we Frankfurcie. To Niemcy będą dominować i będą mieć posiadanie. to my będziemy bardziej jak wczoraj Islandia, czasami stłamszeni czasami w 16 i będziemy mieli 2-3 okazje - jak coś strzelimy z nich to jest szansa, jak nie to dostaniemy w dupę
6czwartek, 16, czerwiec 2016 10:20
gawin76
@ Dalkub

Siłą rzeczy nie śledzę wszystkich mediów, ale ufam, że 'faworytem turnieju' moglibyśmy stać się tylko w oczach kogoś kto myli piłkę nożną z siatkówką Wink

Zgadzam się w 100%, że przeciw Niemcom nawet i pięciu ludzi w środku to może być mało. Tylko - właśnie - czy w takim razie jest sens wydawać Niemcom walkę tam, gdzie i tak nie możemy jej wygrać? Moim zdaniem przeświadczenie, że trzech przerywających, defensywnych pomocników powstrzyma niemieckie ataki, a Kuba, Lewy i Grosik (tak interpretuję Twoją wizję zestawienia składu) ugrają coś z przodu, jest równie życzeniowe co moja wizja grania 'swojej' piłki (bo że ta wizja jest życzeniowa, tego w żadnym razie neguję). Jeżeli z założenia wpuścimy Niemców głęboko na swoją połowę, oni będą mieli masę sytuacji, przecież to jest drużyna dysponująca tyloma wariantami prowadzenia ataku, że aż głowa boli. A skoro to w sumie niewielka różnica czy dołożymy pomocnika czy nie, na miejscu trenera miałbym poważne wątpliwości czy majstrować przy czymś co nieźle funkcjonowało w niedzielę, a już zwłaszcza czy usuwać z jedenastki, jak proponujesz, Milika i zostać z tak czytelnym wariantem jak osamotniony Lewy.

Ale, jak napisałem wyżej, to są moje wygodne mądrości bezpiecznie klecone zza monitora. Jeżeli Nawałka uzna, że defensywne ustawienie da nam kilka procent szansy więcej na remis, zrozumiem tę kalkulację.

Co do poziomu turnieju, wg mnie rzuca się w oczy, że jest on niezwykle wyrównany. Możemy dyskutować czy jest to równanie w dół, to odrębna kwestia, ale łatwych meczów jak do tej pory nie było. Nikt tutaj póki co nie pęka i wyraźnie nie odstaje. A w pierwszej serii gier rzeczywiście to Irlandia Północna zrobiła najgorsze wrażenie.
7czwartek, 16, czerwiec 2016 10:50
iocosus
Tomasz Hajto postuluje otwartą grę z Niemcami, Roman Kołtoń twierdzi że będziemy ich próbować zaskoczyć wysokim pressingiem, ok. o ile ten ‘wysoki pressing’ w założeniu będzie zakładany tylko momentami, właśnie dlatego, żeby był zaskakujący, jeżeli zaczniemy preferować taktykę Czerczesowa nakładaną Legii w lidze, to na poziomie reprezentacji w starciu z Niemcami moim zdaniem popełnimy harakiri.

Jeżeli już, jestem zdecydowanym zwolennikiem szukając analogii do taktyk klubowych, żeby kadra Nawałki grała jak Legia za Berga w pucharach w 2014 roku. W momentach naporu, gdy Niemcy będą nas spychać do obrony, to Krycha wchodzi między Glika i Pazdka, a Milik cofa się do linii pomocy tworząc pierwszą linię zasieków. Czyli w głębokiej defensywie gramy 5-4-1, a przechodząc do ofensywy zmieniamy ustawienie w klasyczne 4-2-3-1 z uwzględnieniem że Lewandowski z Milikiem wpsółpracują ze sobą nieco podobnie jak onegdaj Rado z Dudą. Charakterystyki piłkarskie są różne ale obowiązki taktyczne mogłyby być podobne.

Uwzgledniam spostrzeżenie Dalkuba, dla mnie Milik w destrukcji, w linii zasieków nie jest za bardzo przydatny. Linetty w optymalnej swojej formie byłby na takiej „10” zda się idealny, również Kapustka błyskotliwy w ofensywie z „wydolnością konia” i próbowany nawet w obronie, z zadań na pozycji środkowego pomocnika harującego w destrukcji po stracie piłki, powinien się wywiązać, trudniej mi sobie w tej roli wyobrazić póki co Zielińskiego, a zupełnie nie wyobrażam sobie Starzyńskiego o zdecydowanej przewadze walorów ofensywnych. Tak jest i z Milikiem, ale pozbyć się teraz jednego z dwójki snajperów z jedenastki to byłby jednak widomy znak, że nastawiamy się przede wszystkim na defensywę, a może faktycznie trzeba naszych zachodnich sąsiadów nieco szachować. Niech się boją i gdy skupią się na Lewym, to niech Milik szuka swojej szansy, akurat ten schemat u nas funkcjonuje idealnie. Za Nawałki Lewy przestał być osamotnionym napadziorem skazanym na walkę z dwoma lub trzema obrońcami. Mimo że gramy z mistrzami świata niech to się nie zmienia. Kwestia w tym, że Milik będzie musiał w tym meczu „dawać z wątroby” i to sporo. O tym ze Lewy, Błaszczykowski będą harowali jestem przekonany, zresztą, wszyscy płuca wyplują, akurat w to wątpić nie wypada.

Taka jeszcze kwestia, słucham sobie Loewa, który bardzo chwali Biało-czerwonych, docenia jako zespół jeden z najlepiej grających w kontrataku w ostatnich dwóch latach, a z drugiej strony Radek Majdan w telewizyjnym okienku coś pieprzy, że Ozil wyrazem twarzy wygląda na ciągle przestraszonego, a Thomas Mueller nie cieszy się koleżeńskim szacunkiem bo jest wesołkiem. To wszystko jak rozumiem w mniemaniu Radka ma dodać nam animuszu, upewnić że z tych Niemiaszków to nie taki diabeł straszny, tyle tylko że to z słów Loewa przebija siła i pewność siebie, nie boi się docenić rywala, natomiast my „małe szaraczki” musimy dodawać sobie otuchy dyskredytując i umniejszając wartość niemieckich piłkarzy. Dobrze że Radek Majdan jest już poza kadrą, uprawia takie „wafarafa” coś na zasadzie, jak bokser przed pojedynkiem przechwalający się czego to nie zrobi z rywalem, który jest taki, siaki, owaki w każdym razie nie taki groźny jak go malują i on to wykaże. A później taki pozornie ‘butny’ i 'hardy' wychodzi na ring, dostaje pierwszy cios na wątrobę lub szczękę i już się tylko i wyłącznie chowa za podwójną gardą i prosi Boga żeby dotrwać do ostatniego gongu.

Gramy z mistrzami świata, to będzie mega trudny mecz, rywal z najwyższej półki, ale padać przed nim na kolana i prosić o najmniejszy wymiar kary nie ma sensu. Są atuty i po naszej stronie, kwestia żeby nimi się wykazać. Zda się że takie nastawienie dominuje w ekipie Nawałki i to bardzo mnie cieszy, w ogóle wśród wielu medialnych wypowiedzi to kadrowicze wyglądają na takich co zachowują niezbędny rozsądek i spokój. Doprawdy jestem pod wrażeniem.

Na dziesięć meczów z Niemcami sześć przegramy, trzy zremisujemy, jeden wygramy, o sześciu pierwszych przypadkach myśleć nie warto, jeżeli coś takiego zaistnieje trzeba to będzie zaakceptować i skupić się na kolejnym zadaniu, ale na dziś trzeba zrobić wszystko i tak się nastawić żeby jedna z czterech ewentualności zaistniała. W takim pesymistycznym założeniu optymistyczne jest to, ze całkiem niedawno trzeba by było kalkulować osiem porażek na dziesięć. Po kibicowsku wierzę w cztery z dziesięciu ewentualności.
8czwartek, 16, czerwiec 2016 11:50
Zgred Maruda
Tak was czytam Panowie, z rozpisaniem wszystkiego!
Każdy z Was ma swoją taktykę- za pewne skuteczną i jedyną mądrą...

No i co z tego?
Na ten mecz trzeba wyjść, trzeba go rozegrać! Bić się- tak Bić się w każdym miejscu na boisku, o każdy centymetr.

Czytam tu "dalkuba", który zawiesił przygodę z piłką. Bardzo ładnie przekazuje sprawy taktyczne, zawsze ocenia- i zawsze chce mieć rację, nawet wtedy kiedy jej nie ma...

Sens uprawiania sportu jest ciągłą walkom, nie teorią, którą tu zapodajesz.Jest mi bardzo przykro, że się poddałeś, no cóż -walka jest wliczona w całokształt.

Pewnie Kibic50 o sensie wygrywania coś Ci dorzuciSmile
Kielce ZwycięskieSmile

Bywaj
9czwartek, 16, czerwiec 2016 12:20
dalkub
odpowiem tak:

szczęściu trzeba pomóc, albo przeszkodzić przeciwnikowi. Już starożytni wiedzieli że jak masz mniej wojska, albo słabszej jakości to musisz się schować za zasiekami. Zasieki te to nie musi być tzw. obrona Częstochowy - ja bym Bergowej koncepcji gry w pucharach szczególnie z Trabzonu przenosić nie chciał, bo tam było więcej szczęście niż rozumu. Uczono mnie - może głupio - że jak się meczu nie da wygrać to trzeba chociaż zremisować. Jak zagramy z Niemcami wysokim pressingiem, albo otwartą grę, to niestety będzie klops - takie jest moje zdanie być może teoretyczne i być może racji nie mam.

zgred - ciągle masz jakiś problem z moim podejściem do sportu - zrozum że to co dla ciebie jest głupie dla innych może być całkiem do rzeczy a twoje postrzeganie mało fajne. Odnieś się do czegoś konkretnego, masz inne zdanie super fajnie możemy o tym rozmawiać, ale te ciągłe twoje połajanki że tylko ty i moze jeszcze kibic rozumie ducha sportu, a inni to już trochę mnie - moja skromna osoba to przykład totalnego abnegata - męczące są serio.
10czwartek, 16, czerwiec 2016 12:26
a-c10
@ Iocosus:

Na dziesięć meczów z Niemcami sześć przegramy, trzy zremisujemy, jeden wygramy

No właśnie. I, moim zdaniem, nie ma dla tych proporcji przesadnego znaczenia, czy wyjdziemy 4-4-2, 4-3-3, czy, w cholerę, 9-0-1. Wg mnie znacznie bardziej istotne jest to, o czym pisze Zgred: determinacja, odwaga, waleczność. A skoro tak, może faktycznie lepiej zagrać swoje. Dostaniemy w czapkę? Pewnie tak. To jest, k'mać, panujący Mistrz Świata! Zespół, który całkiem niedawno ogolił Brazylię na jej własnym terenie, na jej własnym Mundialu, 7:1! Owszem, eliminacje poszły im raczej mało wybitnie. Owszem, w sparringach jakoś niezbyt błyszczeli. Ale już mecz z Ukrainą pokazał, że do tego turnieju podchodzą jak najbardziej poważnie i celują w końcowy sukces. Generalnie trudno by znaleźć ekipę, która w starciu z nimi byłaby faworytem. Na pewno nie jest kimś takim reprezentacja Polski.

Lepiej wyjść na takiego Goliata z otwartą przyłbicą. Nawet w razie bardzo prawdopodobnej porażki można wtedy wstać, otrzepać się i iść dalej z przekonaniem, że cóż, przynajmniej próbowaliśmy. Padnięcie na ziemię i przyjęcie postawy żółwia uważam za znacznie bardziej ryzykowne. Niemcy najpewniej i tak rozbiją naszą skorupę (zwłaszcza że - o czym zaraz - raczej ta skorupa licha), a podnieść się po czymś takim może być niewymownie trudno.

Tym bardziej, że Biało-Czerwonych uważam za swoistą odwrotność Azzurrich. U nich im dalej od Buffona, tym gorzej. U nas im bliżej Lewandowskiego, tym lepiej. My nie bardzo mamy ludzi do grania a la Islandia. Zwłaszcza że nie mierzymy się ze słabo zgraną bandą gwiazd, gwiazdek i gwiazdeczek, a z Niemcami. Z Die Mannschaft.

To napisawszy, zgadzam się z Gawinem. My tu sobie pitu-pitu sprzed monitorów, a Nawałka wie lepiej. No i zdecydowanie zasłużył, by po prostu mu ufać.

@ Dalkub:

jestem przeciwny 24 drużynom w finałach

Ja też. Ale powiem Ci, że coraz mniej zdecydowanie.

Ulster, który jak najbardziej słusznie krytykujesz, dostał się na Euro frontowymi drzwiami. Wygrał swoją grupę. Jasne, przy 16-zespołowym turnieju grupy eliminacyjne byłyby losowane nieco inaczej, ale mimo wszystko: frontowe drzwi to frontowe drzwi. Na rozszerzeniu ME zdecydowanie bardziej skorzystali ci, co wleźli od kuchni, przez baraże. Czyli np. Węgrzy, którzy w całkiem niezłym stylu wygrali swe pierwsze spotkanie. I bądź tu mądryWink

Dodatkowo Gawin ma rację: przed turniejem były obawy - sam je, przyznam szczerze, żywiłem - że "kopciuszki" bardzo mocno zaniżą poziom i będą obrywać od wszystkich jak leci. A tu proszę: Islandia zatrzymała Ronaldo & co., a Albania przez bite 90 minut grała jak równy z równym z Francją. Nawet ten Ulster w meczu z nami nie pokazał, moim zdaniem, swych możliwości i dzisiaj Ukraińcy mogą mieć z nimi (oby!) znacznie bardziej pod górkę.

OK, można domniemywać, że to nie tyle nawet równanie w dół, co po prostu olewka ze strony mocarzy. W "tradycyjnej" grupie, z której wychodzą dwa zespoły, takiej Portugalii po remisie z Islandią mogłoby się zrobić ciut nieswojo. Teraz? Spoczko, spoczko, wciąż musiałby się zdarzyć kataklizm, żeby po trzech meczach wrócili do domu. Wciąż jednak fakt pozostaje faktem: meczów jednostronnych raczej do tej pory nie stwierdzono.
11czwartek, 16, czerwiec 2016 12:44
a-c10
@ Dalkub jeszcze:

jak się meczu nie da wygrać to trzeba chociaż zremisować

Tak, to bardzo mądra zasada. Przy czym, moim zdaniem, jeśli dzisiaj remis, to raczej 2:2, niż 0:0. Może jestem człowiekiem małej wiary, ale jakoś trudno mi sobie wyobrazić, by Niemcy nie napoczęli naszej, ekhem, szczelnej defensywy. No i wiesz, ja to tylko po LZSach grałem, a koni pod maską mam ledwie 114 Wink Wink Wink ale uczyli mnie kiedyś, że jeśli chcesz zremisować, to najlepiej grać o zwycięstwoSmile
12czwartek, 16, czerwiec 2016 14:16
Moros
Bliżej mi do opinii dalkuba, niż np ac-10, który nawołuje do wyjścia na "niemieckiego Goliata" z otwartą przyłbicą. Obawiam się, żeby przy tej naszej "nakrętce" i chęci grania "swoje" nie dostać za bardzo "w tyłek". Większość przedmówców w swoich komentarzach zaznaczyło, że jakbyśmy nie wyszli to porażka jest bardziej prawdopodobna niż inny wynik. Zgadzam się, jednak porażka może być 0-1 ale i 0-3 tudzież 1-4. O to tez chodzi aby od tego faworyta za bardzo nie dostać, bo potem może być problem jak zaczniemy się oglądać na matematyczne szanse awansu z trzeciego miejsca. Zwłaszcza że na tych mistrzostwach jeszcze nikt nie dostał jakiś większych batów. Nie wypinajmy więc tyłka jeśli nie jest to absolutnie konieczne.

Wiem, że bije przeze mnie wielki pesymizm ale przyznam, że do Niemców mam wielki respekt. Pamiętam naszą obronę z meczu z Holandią czyli zespołem porównywalnym. Nie wyglądało to za dobrze. Pamiętam tez nasze mecze eliminacyjne. Mecz we Frankfucie poza okresem gdzie strzeliliśmy bramkę kontaktową był pod całkowitą kontrolą Niemców. Mecz w Warszawie to z kolei fura szczęścia, bo ilość sytuacji niemieckiej reprezentacji, grubo przekraczała liczbę naszych. Pocieszające jest to, że akurat w Warszawie wyszło, iż piłka to tylko piłka i nie zawsze silniejszy wygrywa. Nie bez powodu jednak, nie potrafiliśmy z Niemcami wygrać przez dekady. Dzisiaj remis biorę w ciemno z pocałowaniem ręki.
13czwartek, 16, czerwiec 2016 14:52
iocosus
Słuchajcie, pewnie że te nasze kibicowskie rozważania o taktyce to jest pitolenie w pełnej krasie, jak najbardziej, no ale przecież my jesteśmy właśnie futbolowymi pitolnikami. Ja się przynajmniej tego nie wypieram! Smile To jest nasza, zabawa, rozrywka już na kilka dni przed meczem wcielać się w rolę trenera, zastanawiać się co zrobi, jakie podejmie decyzje, roztrząsać alternatywy, wszystko w oparciu o własną perspektywę postrzegania futbolu. To jest kibicowska frajda, oprócz samego przeżywania meczu na bieżąco.

No bądźmy poważni, Nawałka tym co się wypisuje na czarnej eLce przecież się nie kieruje, bez jaj tacy opiniotwórczy to my nie jesteśmy, jeszcze Wink dopiszę że selekcjoner ze skarbnicy naszej mądrości powinien korzystać jak najczęściej, mistrzami świata byśmy zostali bezwzględnie! Wink Very Happy

A-c10 to że mędrkujemy o taktyce nie wynika z braku zaufania do Nawałki, zapewniam! Nie wychodzę z założenia że „wiem lepiej” gdybym wiedział to bym nie pitolił, a pitolę bo nie wiem, co tam trener wymyślił czy wymyśli.

Dziś jeszcze jest taka sytuacja, że tym meczem z Niemcami możemy się właśnie kibicowsko delektować, rozważać na wszystkie możliwe sposoby, a jak ptfu, ptfu, przegramy to tragedii nie będzie i tak pozostajemy w grze! Wszystko jeszcze przed nami. Przyznaję, że ta sytuacja bardzo mnie cieszy, dlatego mogę się oddać taktycznym teoretycznym przedmeczowym zawiłościom. Choćby jak słyszę, że Andrzej Iwan w Polsacie postuluje żeby obrona grała wysoko, to konstatuję że tak grać chciał nowocześnie, ciasno między liniami Beenhakker w 2008 roku w Klagenfurcie i zostaliśmy wówczas srogo skarceni, Niemcy posyłali piłkę za plecy obrońców i tylko Boruc uchronił nas od blamażu. Taką wątpliwość wobec stwierdzenia Iwana mogę wyrazić tu na c-L i zastanawiam się co zrobi Nawałka na Saint Denis?

Zgred pełna zgoda, że bez serducha, walki nic nie będzie, ale też nie zakładam że jego zabraknie, to niekwestionowana podstawa. Dalkub bez piłkarskiego szczęścia w optymalnej taktyce i w najlepszym ustawieniu mecz z mistrzami świata możemy i tak przegrać, fart będzie nam niezbędny, jasne, nie sztuka go mieć, sztuka go wykorzystać. A-c10 – w pełni się zgadzam, że musimy coś ustrzelić, żeby przynajmniej zremisować. Moros, jak najbardziej słuszna uwaga, że nawet przy naszej przegranej, jeżeli Ukraina dziś na przykład podobnie jak my wygra jedną bramką, to rozmiar porażki z Niemcami będzie miał istotne znaczenie dla układu tabeli przed ostatnimi meczami. Lepiej żeby drugie miejsce w ostatnim meczu dawało nam zwycięstwo ale i remis.
14czwartek, 16, czerwiec 2016 15:00
Zgred Maruda
@Dalkubie

Szacowny, ja nie chcę uderzać z Tobą w polemikę, wystarczają Twoje litery.

takie między innymi:
"zgred - ciągle masz jakiś problem z moim podejściem do sportu - zrozum że to co dla ciebie jest głupie dla innych może być całkiem do rzeczy a twoje postrzeganie mało fajne."

Tak! A jakie to podejście było?
Bo widzisz, aby pitolić sensem, trzeba coś przeżyć, może trenować a NIE SIĘ BAĆ.
Robisz tu za mędrca! Ty -który uciekł ze sportu?
Taki teraz mądry jesteś...teraz!?


No tego kupić nie można drogi "dalkubie"
Twoje podejście do sportu było za co przepraszam ( Senator może mnie nie wywali)
Otóż strasznie ch....we.
Widzisz, znam wielu ludzi, którzy chcieli coś osiągnać, grali i trenowali, byli w sporcie!
A ty zadajesz temat, teraz potrafić być mądry, oceniasz, dyktujesz taktykę - pewnie to Twoja siła...TERAZ!

Nie mam żadnego problemu z Tobą "dalkubie"
Swoje sportowe życie - wygrałem, pewnie siłą charakteru.
Czego o Tobie powiedzieć nie można...


"Odnieś się do czegoś konkretnego, masz inne zdanie super fajnie możemy o tym rozmawiać, "

Ale jak z Tobą rozmawiać, skoro Ty przegrywasz wszystko na wstępie, Cała Twoja teoria- brzmi - jesteśmy słabsi co pokazujesz w teoriach, o których piszesz pasjami ( lubisz to?)
Piszesz- to właściwe słowo

A już na koniec
Nie wiem, czy wygrają, ale pewny jestem, że właśnie teraz mamy taką szansę ( bez Twojej) strategii, a Ci Ludzie biegający na placu, dadzą z siebie więcej- niż Twoje teorie!!!
15czwartek, 16, czerwiec 2016 16:07
dalkub
Ustalmy kilka faktów:

1. Bronić i grać z kontry jest łatwiej niż konstruować - tu się chyba zgadzamy
2. Oczywiste jest to że jak przeciwnik będzie za mocny i tego dnia lepszy to żadna taktyka nam nie pomoże
3.Nie wiem czy musimy coś ustrzelić - w Warszawie udało się nie stracić, czyli się da

AC - z tym hasłem że najlepszą obroną jest atak to bywa różnie. Co do Islandii to raczej Portugalia zremisowała sama ze sobą, a Francja no cóż moje zdanie o Komanie biegającym przez 45 minut w środku obok Payeta i braku kolejny raz skrzydłowego co dogra piłkę do Giroud - przy golu dośrodkowywał środkowy obrońca - chyba trener nie dorósł do jakości swoich piłkarzy, ale nie będę się mądrzył bo mnie zgred napadnie.
Co do Węgrów i Austrii - to chyba Walles napisał że poziom był jak w naszej kopanej - apropos Austria to jedyna drużyna na tych mistrzostwach która ma dwóch lewych obrońców klasy europejskiej i dlatego jeden gra na.........rozegraniu.
i wolę 0:0 niż 2:2..........

zgred - pozdrawiam serdecznie
16czwartek, 16, czerwiec 2016 17:14
iocosus
Dalkub punkt trzeci to nie ustalenie faktu, a subiektywna wiara jaki remis jest bardziej prawdopodobny, dla mnie bramkowy.
17czwartek, 16, czerwiec 2016 17:32
a-c10
@ Moros:

Nie żebym był większym optymistą od Ciebie. Uważam po prostu, że wyjście takiego składu z nastawieniem "przegrać jak najniżej" może przynieść opłakane efekty. My tu sobie możemy żonglować formułkami, truizmami, etc., a fakt pozostaje faktem: nie mamy ludzi do murarki i inszych autobusów. Jeśli padniemy plackiem na ziemię, bardziej możliwe, niż nie, że Niemcy nas po prostu przewalcują.

Oczywiście, "z otwartą przyłbicą" nie oznacza "huzia na Józia!". Osiem lat temu widziałem "pomysł" Beenhakkera i nadal uważam, że było to samobójstwo. Mimo to nadal jestem przekonany, że przesunięcie suwaka na maksa w stronę defensywy narazi nas na bardzo poważny wp**rdol.

@ Dalkub:

1) Jak komu. Mnie tam się mocno wydaje, że przy niedostatkach naszej obrony najzwyczajniej w świecie będziemy musieli coś tam skonstruować.

2) A tu to nie ma co gadać. Jeśli Niemcy zagrają na pełnym gazie, zostaną nam tylko żarliwe modły o cud. Niestety...

3) ... cuda się, owszem, zdarzają. Ale raczej nie dwa razy na trzy mecze. W zdaniu w Warszawie udało się nie stracić zwracam szczególną uwagę na słowo "udało". Dlatego też - bez względu na to, co się nam obu może wydawać - remis bramkowy uznaję za znacznie bardziej prawdopodobny od bezbramkowego.

Co do reszty: hmmm... to już tak jest zrobione, że aby ktoś zagrał (trochę) lepiej, ktoś inny najczęściej musi zagrać (trochę) gorzej. Nie miałbym absolutnie nic naprzeciw temu, aby wszyscy nasi rywale akurat w meczu z Polakami przegrywali, a w najlepszym (dla siebie) razie remisowali "sami ze sobą".

Z oceną Deschampsa radziłbym mimo wszystko poczekać do końca. Widziałem już paru "słabych" trenerów odnoszących sukcesy oraz kilku "wybitnych fachowców", którym nie brakowało niczego poza tymi pierdzielonymi wynikami. Póki co od oglądania gry (?) Les Bleus faktycznie bolą zęby. Ale za to tabela działa lepiej, niż jakakolwiek tabletka. Przynajmniej dla ich kibiców.

@ Iocosus:

Żebyśmy się źle nie zrozumieli: ja przecież w żadnym wypadku nie bronię Ci (ani, w rzeczy samej, nikomu innemu) pitolić. No bez jajSmile Szło mi jedynie o... radość z faktu, że pierwszy raz od daaawien dawna mamy selekcjonera, któremu - przynajmniej (tfu, tfu!) do tej pory - ciężko cokolwiek racjonalnie zarzucić. Praktycznie każda poważna decyzja Nawałki okazuje się trafna. Możemy więc być o tyle spokojni, że nawet jeśli trener pitolników nie posłucha, całkiem możliwe, że i tak wyjdzie nam to na dobreSmile
18czwartek, 16, czerwiec 2016 18:48
iocosus
"nawet jeśli trener pitolników nie posłucha, całkiem możliwe, że i tak wyjdzie nam to na dobre" - Amen!
19czwartek, 16, czerwiec 2016 19:29
Zgred Maruda
Drodzy Panowie

Istotą sportu jest rywalizacja, taki slogan, ale ważny! Dlaczego?
Być może możemy się schować, nawet z szatni pewnie wyjść może nam być trudno- ale ? moment...
Idąc "dalkubową" wizją taktyki ( wybacz) - po co korki zakładać...
poddajmy się przy hymnie i do domu...

Cieszy mnie to, że A-c10 dostrzegł sens, a i Iocosus serducho zauważył.
Bo moim skromnym zdaniem, kiedy wychodzisz z szatni z podkulonym ogonem, nic nie osiągniesz! NIC!
Teoria ucieka, kiedy jest chęć. Viva Kielce w finale przegrywała dziewięcioma bramkami. Pewnie Kibic50 dokładnie to zapoda...
Mecz był finałem Ligi Mistrzów, zatem "sieroty' tam nie grały...

Od lat nie mieliśmy takiego zespołu, bardzo szkoda Rybusa, który prócz obrony dodałby "to coś" z przodu.

Może się mylę, ale to właśnie Niemcy bardziej się Nas boją.
Im ten turniej musi- podkreślam - musi przynieść wygraną...
W formie z Mistrzostw Świata także nie są, no i mają po drodze - Polskę. Głodną, znającą swoją siłę i nie pękającą...

Zatem niech teoria "po bandzie" pojedzie - zagrajmy to...trza iść na całość...przecież My to umiemy Smile
20czwartek, 16, czerwiec 2016 19:57
Zgred Maruda
Po "bandzie"
Ukraina właśnie przegrała z Irlandią z Północy

Może ten skazany na przegrywanie zespół właśnie ograł Ukrainę 2-0

Można- Można!
Tylko niektórym taktyka "zabija" głowę...
21czwartek, 16, czerwiec 2016 20:04
a-c10
E, dobrze jest. POL-NIR 1:0. GER-UKR 2:0. UKR-NIR 0:2. Wynika z tego niezbicie, że GER-POL 0:1 Very Happy
22piątek, 17, czerwiec 2016 00:49
iocosus
Nic się nie stało, zero zero zostało, nic się nie stało! Wink Very Happy

Fajnie się pomylić jaki remis jest najbardziej prawdopodobny, jednak nie bramkowy. Jestem usatysfakcjonowany tym meczem, wynikiem również, może niektórzy będą grymasić na niewykorzystane sytuacje, ale ja pretensji do Milika nie mam, remis z mistrzami świata to dobry „turniejowy” wynik. No i w tym meczu okazało się że były taktyczne szachy, jak Lubański stwierdził obie drużyny się przeczytały i w zasadzie zblokowały.

Nie było „hurra i bez opamiętania do przodu” nie było również paniki, chociaż czasami graliśmy głęboko w obronie, ale zawsze z asekuracją, a Niemcy z trzech ostatnich w tym meczu stworzyli najmniej sytuacji bramkowych. Kultura gry była po ich stronie, ale my mieliśmy bardziej zaprzepaszczone okazje na gola.

Teraz już można myśleć o spotkaniu z Ukrainą, a w zasadzie to i o następnym już w fazie pucharowej.
23piątek, 17, czerwiec 2016 01:09
Wstydu nie było. Ba, w mojej ocenie to właśnie nasza reprezentacja była bliżej sukcesu. Jeśli chodzi o umiejętności czysto piłkarskie, już dawno nie byliśmy tak blisko Niemców. Widać w tej drużynie potencjał i wydaje mi się, że z meczu na mecz powinno być lepiej. Wreszcie widzę drużynę, która walczy o wynik, a nie kontrakty reklamowe.

Przeczytałem komentarze już po meczu i przyznam szczerze, że dawno się tak nie ubawiłem. Dalkub, twoje teorie są... Albo nie, szkoda zdrowia Very Happy
24piątek, 17, czerwiec 2016 02:07
a-c10
Zabawny sport ten futbol. Okazało się, że można i wyjść "swoim" składem, i dobrze bronić, i wykreować kilka ciekawych akcji, i jeszcze na koniec zremisować 0:0 bez udziału cudów. Co do zmarnowanych szans: wiadomo, bolą. Ale... Ale w ciemno wziąłbym taki stan rzeczy, w którym po meczu z panującymi Mistrzami Świata możemy narzekać w zasadzie wyłącznie na własną (nie)skuteczność. I jeszcze a propos cudów: do tej pory, we w miarę nowożytnej historii, o ile w ogóle przed trzecim meczem wielkiego turnieju mieliśmy jakieś widoki na awans, opierały się one na wierze w cuda właśnie. Dziś tylko jakiś trudno wyobrażalny kataklizm mógłby nam ten awans odebrać. Bardzo mi się taka odmiana podoba.

No i w kwestii awansu: śmisznie będzie, jeśli zajmiemy drugie miejsce i trafimy w 1/8 na... Francję. Ciekawe czy spełnią się iocosusowe proroctwa o trzech golach Lewandowskiego w pięć minut.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1