A+ A A-

Nestoriada

Już jutro nasz zespół czeka arcyważny mecz ze Śląskiem we Wrocławiu. W ramach wstępu do tego wydarzenia, polecamy tekst poświęcony trenerowi Śląska, opracowany przez jednego z naszych stałych czytelników i komentatorów - Zbyszka.

I. Orest Lenczyk jako człowiek.

Na poczatku konferencji prasowej po meczu Zagłębia Lubin ze Śląskiem Wrocław, wygranym wysoko przez zespół Śląska, trener Lenczyk powiedział: "Bardzo żałuję, że nie mu koło mnie Jana Urbana, świetnego zawodnika, dobrego trenera i bardzo porządnego człowieka". W aksjologii Oresta Lenczyka słowo porządny znaczy wartościowy i przestrzegający ogólnie przyjętych, pozytywnych norm moralnych. Nie uznaje relatywizmu, tylko dlatego, że tzw. środowisko wytworzyło subkulturę. W wielu wypowiedziach słowo porządny jest kluczem do jego oceny ludzi. Mówił: "pochodzę z porządnej rodziny", "mam ogromną satysfakcję, że wychowałem dzieci na porządnych ludzi, ale mam też prestensje, ze nie umialem nauczyć ich rozpychać się łokciami, aby iść do przodu". O zmarłym dziennikarzu Romanie Hurkowskim wspomniał "był to porządny człowiek, ale jak jesteś porządny to zacznij się bać, bo dookola ciebie wiecej jest tych nieporządnych'. O swoich współpracownikach mówi: "ja w naszej lidze obstawiam się porządnymi ludzmi, do których mam zaufanie", a o zawodnikach "najpierw patrzę jaki to człowiek, a dopiero potem jaki piłkarz'. Nie tylko mówi, ale też w czynach widać u niego utrwaloną przyzwoitość. Będąc w Radzie Trenerów był głównym orędownikiem wystąpienia do minister Łybackiej, aby zgodziła się na skierowanie na kurs trenerski Franciszka Smudy w trybie ekstraordynaryjnym "jak ktoś chce się uczyć to trzeba mu pomóc, a nie przeszkadzać". Trenera Kafarskiego przyjął na staż "bo to porzadny człowiek, a poza tym trzeba mu pomóc, gdyż sam byłem niesłusznie zwalniany i wiem jak się człowiek po czymś takim czuje". Jednocześnie trenerowi Jackowi Zielińskiemu nie podał po meczu ręki i prowadził oddzielną konferencję prasową. Przypomnieć warto, że ten trener został ukarany za czyny o charakterze korupcyjnem. Zresztą Zieliński nie ma u Lenczyka dobrej prasy, gdyż na pytanie co sądzi o metodach pracy  w Polonii polegających na bieganiu graczy po schodach odpowiedział: "ja chcę mowić o różach, a nie pokrzywach. Współczuć trzeba trenerowi, że za pieniądze się na to draństwo zgadza".

Sam, w odróżnieniu od na przykład swojego poprzednika, nie sekuje zawodników, którzy korzystając z prawa podpisują z nowym klubem kontrakty jeszcze przed zakończeniem umowy z ich aktualnym klubem "bo każdy ma prawo wykonywać swój zawód tam gdzie uważa za stosowne". O sobie mówi z właściwym sarkazmem "może dlatego, ze nie nie brałem i nie biorę lewej kasy, nie piję, nie palę postrzegany jestem jako dziwak, jestem uczciwy a uczciwi ludzie zawsze mają problem". Jednocześnie może dlatego, że tak został wychowany albo sam się wyuczył przestrzega wręcz książkowego savoir vivre, który nakazuje, aby starszy i przełożony pierwsi podawali rękę na powitanie, pierwsi propoponowali przejście na ty, ale, aby młodsi i podwładni pierwsi przed starszymi uchylali nakrycie głowy i pierwsi mówili słowa powitania. Gdy wszedł po raz pierwszy do szatni Ślaska kazał piłkarzom wstać i powiedzieć "dzień dobry panie trenerze", a on im odrzekł "Dzień dobry kochani piłkarze".

Nie znosi poufałości. Podczas konferencji prasowej z trenerem Pasieką, gdy ten zaczął mówić o nim, Orest przerwał i krzyknął: "Pan trener Pasieka zaczął mnie Orestować. Nie widzę tu żadnych moich przyjaciół ani kolegów. Trener Lenczyk jestem. Dziękuję bardzo".

Nie mówi o swoim domu, gdyż "jak się ma piekło w pracy to trzeba mieć wersal w domu". Rzadko zdarza mu się nawiązać do domowych problemów, jeżeli już to dygresyjnie. Na pytanie dziennikarza czy mu wzrasta przed meczem adrenalina powiedział "adreanalinę to ja miałem jak musiałem pracować na dachach wieżowców". Dziennikarz nie zrozumiał, ale nam trzeba wiedzieć, że  Lenczyk po zwolnieniu ze Śląska w 1980 roku ("przyjmowali mnie sekreatrze, a zwalniali pułkownicy") wyjechał do Stanów, na prawie 2 lata, aby zarabiać "twardą" walutę niezbędną na leczenie chorego syna.

Aby obrazek nie był lukrowany parę uwag krytycznych. Najpierw o ubiorze. Nosi czysty, ale już znoszony dresik i być może ten sam podkoszulek. Móglby wbić się w jakiś gustowny garniturek, najlepiej w wesołym szarym kolorze. Wyglądałby nobliwie jak na faceta w wieku prawie 70 lat. Ale widocznie nie chce wyglądać jak stateczny mieszcczuch, a raczej uważa, że dresik go odmładza. Ot taka słabostka.

Drugi krytyczny element jest daleko poważniejszy. Trener Lenczyk nie zawsze potrafi pohamować swoje emocjonalne wypowiedzi. Nawet kiedy czlowiek ma rację powinien ważyć słowa, a by nie szkodzić bliżnim. Jak pisał Maksym Gorki "Słowo jest jak nóż. Można nim krajać chleb, ale można też zabić człowieka". Nie godzi się mowić o zawodnikach "Był to występ jednego aktora raczej z kabaretu" albo "święta krowa odeszła, ale szkoda, że nie wyjechała do Indii, lecz została w Polsce". Co prawda nie skomentował wypowiedzi tych piłkarzy, ale niesmak pozostał.

I na koniec charakterystyczna dla postawy Oresta Lenczyka wypowiedż po słowach prezesa Cracovi Pana Filipiaka, że Lenczyk rozmawiał z nim tak jak by to on go zatrudniał, a nie odwrotnie: "Z panem Filipiakiem rozstaliśmy się jak dżentelmeni. Ale w rozmowie tylko jeden z nas był dżentelmenem i nie był to prezes Filipiak". Ta bezkompromisowość w słowach i czynach nie przysparzała i nie przysparza mu zwolenników zwłaszcza u władz klubowych. Zapewne gdyby nie ta nieugięta postawa w piłce osiągnąłby znacznie więcej. Ale widocznie nie można mieć wszystkiego naraz.
 
II. Orest Lenczyk jako trener.
Ma uzasadnione poczucie niedocenienia. Ale też i nie zabiega o popularność. Kiedy dziennikarze chcą z nim rozmawiać, mawia "ja mam tylko jedno mistrzostwo Polski. Idzcie do tych co mają ich więcej". Rzadko zdarza mu się chwaląca siebie wypowiedż jak ta po kursokonferencji zorganizowanej przez Wydział Szkolenia PZPN z trenerem przygotowania fizycznego Borusii Dortmund, gdy powiedział "ja to samo, a nawet lepiej robię od ponad 20 lat i tylko nikt do mnie nie przychodzi aby z mojej wiedzy i moich metod skorzystać". Trener Lenczyk był bowiem prekursorem rewolucyjnej zmiany w sposobie przygotowania zawodników do sezonu wiosennego. Przez dziesiątki lat obowiązywał kanon biegania zimą po górkach koniecznie w kopnym śniegu. Nestor uznał, że to nie ma żadnego sensu, gdyż piłkarze na śniegu nie grają, a poza tym taki trening rozwija nie te grupy mięśni, które odpowiadają za szybkość. Nie mówiąc już o nadmiernym przeciążeniu stawów i ścięgien. Ilu zawodników małoby dłuższe i zdrowsze kariery, gdyby nie ta harówka. Nie wiemy czy już wtedy, to jest pod koniec lat 80-tych, uznał, że piłka nożna to jest sport o charakterze szybkościowo-siłowym, a nie kondycyjno-wytrzymałościwowym. Na pewno tak się stało od nawiązania współpracy i przyjażni z nieżyjącym już dr Jerzym Wielkoszyńskim, którego uwagi teoretyczne przenosił na codzienną praktykę.

Piłkarze wiedzą jakie metody stosuje, ale zawsze dziwią się tym zajęciom na sali przy drabinkach, z materacami, piłkami lekarskimi, skakankami i obowiązkowym gwizdkiem. Mnie najbardziej podoba się gra w tenisa bez piłeczki, rakietek i siatki. Można powiedzieć, ze jest to najlepszy nauczuciel wychowania fizycznego wśrod trenerów. Większość piłkarzy z którymi pracował mówi o nim z szacunkiem. Wielokrotnie podkreślał, że stawia na solidność taką jak w Niemczech.

Teraz zostawiam głos samemu trenerowi Lenczykowi, który tak mówi o swojej filozofii futbolu: "Jak mówią, że jest żle to trzeba uwierzyć, ale jak mówią, że jest dobrze to trzeba zwątpić", "ja nie mam zamiaru udawadniać swojej racji i robić z siebie wielkiego trenera, ale też nie pozwolę, by jakikolwiek piłkarz dawał do zrozumienia, że jest tak wielki, że bez niego klub przestanie istnieć" , "w Polskiej lidze liczy się przygotowanie fizyczne, a potem umiejętnosci. Jak się ma przeciętnych pilkarzy to muszą być oni rewelacyjnie przygotowani", "jeżeli drużyna ma walczyć o mistrzostwo Polski to należy ją poważnie wzmocnić, a nie zatrudniać strażaka, bo ten jest od gaszenia pożarów", "sukces jest wtedy,gdy go się nie zauważa. W pracy trenera nie ma sukcesów. Szkoleniowiec na końcu zawsze przegrywa". "Jakiś czas temu powiedziałem, że zaden polski klub nie zagra w Lidze Mistrzów przez najbliższe 10 lat. Po tych słowach byłem kopany. Rzadko wraca się do tego, kiedy drugi człowiek ma rację".

Trener Lenczyk ma też specyficzny sposób motywacji zawodników. Większość trenerów wmawia im, że są mocni, a Nestor odwrotnie. Przed ostatnim meczem z Legią powiedział pilkarzom, aby zrobili wszystko, zeby nie przegrać 5:0. Na pytanie: co to za motywacja? odrzekł "ja wiem jaką mam drużynę", a na pytanie dlaczego w takim  razie wygrał, odparł "bo sędzia się pomylił".

Znowu, żeby nie było za słodko, trochę dziegciu. Trener Lenczyk nie ma w sztabie trenera od przygotowania fizycznego. Wolno mu. Jednak krytykowanie tych co takich trenerów zatrudniają i dawanie do zrozumienia, że mają małe trenerskie umiejętności jest nie na miejscu. Sam ma świetne przygotowanie: studia dzienne, kursy, staże dostęp do najnowszej myśli szkoleniowej, ale też trzeba powiedzieć, że we współczesnej pilce trener przygotowania fizycznego jest po prostu niezbędby. Negowanie takiej potrzeby jest anachronizmem. Nie ma bowiem takie możliwości, ażeby zawodników nie dotknął w trakcie sezonu kryzys formy. Chodzi o to, aby tak zaprogramować przygotowania, aby ten kryzys był najmniej bolesny dla wyników. Poza tym tak jak w lekkiejatletyce, tak i w pilce nadchodzi czas gotowania szczytu formy na najważniejsze mecze czy imprezy. Można oczywiście zapytać czy to jeszce trenerzy czy już manipulatorzy, ale postęp wymusza zmianę dotychczasowych nawyków, poglądów czy przyzwyczajeń. Trener Lenczyk się nie zmieni, a może gorszą przypadłością jest negowanie obecności psychologa w sporcie, czy też w piłce. Gdy Nestor powiedział, że "trener, który potrzebuje psychologa w szatni sam powinien udać się do psychiatry" - ta wypowiedż nie spotkała się z należną reakcją, taką jaka dotknęła podobną wypowiedz trenera Smudy. Nie chodzi znowu o to, że Lenczykowi łatwiej, bo ma za sobą 3 lata studiów psychologicznych i dobrze poukładane w głowie, ale o to, że psycholog jest w sporcie potrzebny. Dysponuje on specjalistyczną wiedzą na temat skutecznej regulacji pobudzania, efektywnego radzenia sobie ze stresem, budowania pewności siebie, koncentracji, prawidłowego formułowania celów czy treningu wyobrażeniowego. Pomoc taka jest nieodzowna w trudnej sytuacji np. choroby, ciężkiej kontuzji czy też życiowej. Po to ona jest, aby podnieść poziom wykonania albo "performance". I znowu myślenie anachroniczne. Świat się zmienia i trzeba za nim nadążać. Inna sprawa czy te zmiany idą w dobrym kierunku.

I na koniec przypomnienie majstersztyku w wykonaniu Oresta Lenczyka. W ostatnim meczu jesieni spotyka się jego Śląsk z ŁKS. Mecz z podtekstem. Poprzednik trenera Lenczyka krytykował go za sposób gry drużyny. Dawał do zrozumiemia, wbrew faktom, że gdyby to on prowadził drużynę to ona by i prowadziła grę i wygrywała. Uważał wręcz siebie niejako za twórcę sukcesów Śląska. A kiedy drużynę obejmował Lenczyk była ona na miejscu spadkowym i grała fatalnie. Trener Lenczyk na pytanie jak przemienił drużynę skromnie odparł "dodałem trochę motoryki i taktyki i samo wyszło". W tym meczu jego oponent prowadził  ŁKS. Dla mnie jest to typowy trener, który wie co , ale nie wie jak. Jest jak nauczyciel matematyki, który ten przedmiot zna lecz jego uczniowie, ani w ząb. Pamiętamy jak  Śląskowi w 1. polowie nie szło i mecz  przegrywał. Pod koniec tej połowy Lenczyk  zdjął z boiska najlepszwego swojego zawodnika, który niezadowolony żądał od trenera wyjaśnień: "nie zawsze schodzi najgorszy". Śląsk w 2 polowie uzyskał przewagę, ale bez bramek i wtedy weszli na boisko obrońca i defensywny pomiocnik i oni wygrali ten mecz. U Lenczyka podczas treningu wszyscy zawodnicy są ważni. Każdy z nich jest przygotowywany tak jak by miał być w podstawowym skladzie w najbliższym meczu. Najpierw na bazie przygotowania fizycznego uczy ich gry defensywnej, a dopiero póżniej przechodzi na wyższą szkołę jazdy to jest prowadzenie gry i grę w ataku pozycyjnym. Na to trzeba czasu i liczenia się z porażkami. Ale innej drogi do mistrzostwa nie ma.

Gdy patrzy się jak jego słaby kadrowo Śląsk radzi sobie w rozgrywkach trzeba zacytować stare rosyjskie powiedzenie "Dieło mastiera boitsa". Nic dodać nic ująć.

Dyskusja (7)
1sobota, 25, luty 2012 13:16
Senator
"jeżeli drużyna ma walczyć o mistrzostwo Polski to należy ją poważnie wzmocnić, a nie zatrudniać strażaka, bo ten jest od gaszenia pożarów"
Teraz pytanie Czy My się wzmocniliśmy czy gasimy pożar ?
2sobota, 25, luty 2012 13:41
Senator
Jeszcze jedno .Sam pana Lenczyka uważam za lekkiego bufona . Tekst czyta się jednak bardzo fajnie. Zabrakło mi jednego. Potwierdzenia bądź zaprzeczenia obiegowej opinii na temat niechęci pana trenera do Legii i Warszawy. Czy jego ekscelencja pan Zbyszek mógłby się na ten temat wypowiedzieć choćby tu w komentarzach ?
3niedziela, 26, luty 2012 09:25
Monrooe
Zbyszku, dziękuję Ci za przybliżenie nam jednego z bardziej szanowanych przeze mnie trenerów naszej ekstraklasy. Orest Lenczyk to świetny fachowiec i bardzo fajny człowiek. Facet z zasadami, a tacy zaliczają się już do gatunku wymierającego. Szczególnie, że pan Orest stara się przekazywać te zasady a nawet próbuje zaszczepić je w swoim otoczeniu. Takim ludziom żyje się szczególnie ciężko (i o tym zresztą pan Lenczyk nie raz mówi), postrzegani są jak dziwacy, jak odszczepieńcy, jak wyniośli bufoni. A przecież chodzi tylko o zwykłe dawno już przyjęte zasady egzystencji.

O warsztacie trenerskim nie ma co mówić bo obecny trener Śląska Wrocław uchodzi za wybitnego fachowca. Niesamowitym jest to, że tak niewiele osiągnął. Z drugiej jednak strony znając nasze "podwórkowe" realia nie raz nie dwa lepiej było zwolnić trenera niż rozkapryszonych piłkarzy. Na pewne sprawy Lenczyk też sobie nie pozwala, więc zdarzało się i tak, że po osiągnięciu wyniku w nagrodę dostawał...wymówienie. Ot nasze polskie bagienko. niemniej jednak bardzo cenię tego szkoleniowca i zawsze z dużą ciekawością śledzę poczynania jego i prowadzonych prze niego drużyn.
4niedziela, 26, luty 2012 10:30
iocosus
http://www.futbolnews.pl/rozgrywki/ekstraklasa/wideo-z-sieci-ekstraklasa/video,172,lenczyk-z-humorem-po-legii.html
5niedziela, 26, luty 2012 16:51
Senator
Tak bardzo dobry trener tylko bez wyników .
Zatrudniany jako strażak więc dlatego wyników brak .
Lekko bufoniasty co podtrzymuje z całą mocą . Przykłady pana Zbyszka dla mnie Wystarczające.
6niedziela, 26, luty 2012 22:36
Monrooe
Senatorze, w podobny sposób ostatnio mówią o ...Wengerze (teraz dopiero przysłodziłem Wink).

Tak to już jest, że aby osiągnąć wynik to musi się na to złożyć wiele czynników. Czasem brakuje jednego i niweczy to wysiłek całego zespołu. W dodatku trener Orest jest człowiekiem ... który pewnych spraw nie akceptuje i zdarza się, iż kończy pracę zdecydowanie przed czasem. Przypomnę, że niewiele brakowało aby nie było go już we Śląsku Wrocław. Tym razem jednak działacze przystali na warunki trenera, nieczęste to w naszym futbolu.
7poniedziałek, 27, luty 2012 00:03
Senator
I o wielu innych choć nie z takim nazwiskiem jak trener Arsenalu. Ja niestety nie przekonam się do pana Lenczyka dużo bardziej jako normalny człowiek przemawia do mnie Urban Janek oczywiście .Taki swój normalny z wadami i przywarami .

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1