A+ A A-

Nie o Legii

Ci którzy mnie znają doskonale wiedzą, że nie darzę sympatią serwisu "Weszło". Dlaczego? Może ten temat dziś pomińmy. Wczoraj dostałem od znajomego link do ciekawego artykułu właśnie na „Weszło”, a dotyczącego problemów ŁKS-u.  Klubowi z  miasta Łodzi  potrzeba 'na już' 2 miliony złotych, serwis wpłacił 500zł i trzeźwo zauważył, że teraz jeszcze tylko 3999 kibiców wpłaci taką sumę i problem rozwiązany.

Muszę przyznać, że nie wyobrażam sobie, aby to się nie udało. Weszło całkiem logicznie podpowiada jak to zrobić. Nie masz? Weź od jednego kumpla 20zł, od koleżanki dziesięć i tak dalej. Ktoś powie że 500 zł to dużo pieniędzy. Zgoda, dla mnie dziś to rzeczywiście dużo, ale jako taksówkarz wiem jednocześnie, że wiele osób taką kwotę przepuszcza w jeden weekendowy wieczór.  Para butów znanej marki plus jakaś koszulka. Można zrezygnować? Można.


Cała ta sytuacja z upadającym ŁKS każe się zastanowić nad przyczynami dlaczego tak zasłużony klub ma takie problemy.

Oczywiście zarządzanie, oczywiście miasto - to narzuca się wielu kibicom samo przez się. Oczywiście związek i jego machinacje z licencjami.  Tych czynników pewnie jest więcej . Ja jednak spytałbym - a może to  Ty, i Ty, i nasz kolega, znajomy, sąsiad również przyczynili się do takiego stanu rzeczy. Żeby była jasność, rzeczą skandaliczna jest, że miasto Łódź do dziś nie ma stadionu czy obiektu go przypominającego, ale ja sprawę widzę szerzej. Weźmy Kielce. Frekwencja zaraz po oddaniu nowego stadionu i teraz. Weźmy Gdańsk i ich frekwencję na ponoć (nie byłem, nie widziałem) najpiękniejszym obiekcie Euro 2012. Mam wrażenie że straciliśmy gdzieś kontakt z rzeczywistością . Zaczynamy wymagać rzeczy niemożliwych, a rzeczywistość jest taka, że nawet najsilniejsze kluby naszej ekstraklasy muszą sprzedać zawodnika, jeśli wpłynie oferta np. dwa miliony euro ( i niech Was nie zmyli sprawa Borysiuka bo tu raczej zawodnik wykazuje się charakterem) . Żadnego klubu nie stać na odrzucenie takiej kwoty. My mówimy tak. Nie idę na tę 'padakę', wolę Canal + tam się dzieje, tam jest piłka. Owszem jest, też lubię, ale wiem że pieniądze biegające bo boiskach Premiership są dla nas niewyobrażalne. Zostaliśmy malkontentami, którzy widzą tylko fatalne zagrania, brak agresji i długo jeszcze wymienić .
Nie potrafimy się cieszyć z własnej drużyny, jaka ona by nie była. Brakuje więzi i lokalnego patriotyzmu, wymagamy rzeczy niemożliwych, nijak nie panujących do naszego tu i teraz. 
Wracając do ŁKS-u, wierze że się uda, wierze że ten zasłużony klub wyjdzie na prostą - tylko czy wtedy kibic tego klubu zrozumie, że po szalik nie idzie się na bazar, bo tam pięć złotych taniej, tylko aby nie stanąć przed podobnym problemem  za jakiś czas kupi go w sklepie klubowym choćby te wspomniane 5zł drożej ? Czy ten sam kibic, który teraz angażuje się w ratowanie, zbiera pieniądze, robi akcje, zrozumie, że trzeba szanować i tych którzy nie są w młynie, płacą więcej za bilet bo chcą na przykład siedzieć i oglądać mecz ?  
Czy zrozumie, że to oni przynoszą pieniądze, bez których sytuacja niechybnie się powtórzy ? Czy zrozumie, że trzeba zachowywać się tak, aby ten który przyjdzie z żoną, dzieckiem, poczuł się u siebie i wcale nie chodzi mi o atmosferę, a o to, że pieśni "wielbiące" rywala nie są stałym repertuarem tych spokojnych i również potrzebnych na stadionie kibiców ? Czy zrozumie, że mimo że swoją pracą i zaangażowaniem uratował  ŁKS , nie  będzie mógł uznać klubu za tylko jego bo musi się nim podzielić z całą Łodzią , Ozorkowem , Pabianicami czy Zgierzem ?
Patrząc na sytuację wielu polskich klubów, myślę że należałoby zacząć kierować się na rozwiązania i wzorowanie  się na strukturze własności klubów Niemieckich, czyli stawiać na kluby oparte o mocne liczebnie stowarzyszenia kibiców . O mądrego i identyfikującego się z klubem i lokalną społecznością bogatego właściciela szalenie trudno. ŁKS mógłby być prekursorem tego kierunku.
Tylko tu od razu uwaga. Nie można wymagać od razu cudów, trzeba zrozumieć, że to nie kibice młyna będą w takim stowarzyszeniu najważniejsi, nie oni powinni nadawać ton, choć pewnie wielce mogą się przyłożyć na etapie tworzenia.
Muszą to być stowarzyszenia oparte na zupełnie innych zasadach, niż te które znamy obecnie. Jeśli tego nie rozumiecie lub nie chcecie zaakceptować, nie bierzcie się za to - szukajcie szejka.

Dyskusja (9)
1sobota, 28, styczeń 2012 11:16
gawin76
Wydaje mi się Senatorze, że piszesz o kilku całkowicie różnych sprawach. Nie mogę zgodzić się z wyprowadzaniem tak prostej zależności pomiędzy nimi.

Po kolei:
1) Pomysł ze zbieraniem kasy uważam za komiczny i skazany na niepowodzenie
2) Jest kilka przykładów, które dowodzą, że klub może upaść i skutecznie odrodzić się od podstaw - czasem lepiej nie reanimować trupa za wszelką cenę
3) Zasadniczym czynnikiem stojącym u podstaw trudności związanych z zabawą w piłkę nożną w Polsce jest zbyt mała ilość pieniędzy ulokowanych w futbolu. Stadiony to tylko środek mogący przybliżyć nas do celu poprzez poprawę ogólnego wizerunku polskiej piłki nożnej, prawdziwym problemem jest brak dopływu znacznie wyższych niż obecnie środków z kontraktów reklamowych i telewizyjnych. Powtarzam po raz setny - nikt tego nie załatwi od ręki ani u nas, ani w ŁKS-ie. Mówimy o zmianach, których finalny skutek nie jest pewny, a które bez wątpienia będą ogromnie rozciągnięte w czasie.
4) 'Zaangażowany' powie, że w czasach sportowego kryzysu drużyny 'piknik' pierwszy czmychnie z tonącego okrętu, i to niekoniecznie z powodu repertuaru prezentowanego przez 'kocioł'.
2sobota, 28, styczeń 2012 14:55
Senator
Bo tej prostej zależności nie ma. Musiałem ograniczyć się do spraw mnie interesujących. Wiele klubów choćby GKS było ratowanych w ten sposób tylko jest problem . Egzystują gdzieś w okolicach trzeciej ligi właśnie choćby z tego powodu, że ratujący zawłaszczyli , przywłaszczyli klub nie zrozumieli ze teraz trzeba pójść dalej szerzej.
Ja zrozumiałem że pomysł ze zbieraniem kasy jest po to aby klub w ogóle istniał inaczej ŁKS-u nie ma i nie będzie . jeśli tak to zgadzam się z weszło że 4000 ludzi po 500 i po problemie.
Punkt trzeci zgoda dlatego wspominam o modelu niemieckim , składkami członkowskimi mądrej polityce finansowej . Piszę że cudów nie oczekujmy. Mozolna długotrwała praca.
Oczywiście ze powie i powie prawdę . Problem w tym że jeśli już zaangażowani swoją pracą dany klub uratują muszą zapomnieć żale i robić wszystko aby ten piknik przeszedł . Ba ten piknik musi poczuć że jest potrzeby a nie - teraz to k..wa jesteś gdzie byłeś jak trzeba było ratować klub. Wiem niesprawiedliwe, ale w innym przypadku albo sytuacja się powtórzy albo trzecia liga max.
3sobota, 28, styczeń 2012 15:54
Senator
Sir Gawinie jeśli w mieście Łodzi a właściwie szerzej w całej aglomeracji nie znajdzie się kilka tysięcy kibiców gotowych wspomóc klub aby mogły dokonać si potrzebne przekształcenia trzeba spytać w prost po co i dla kogo jest ŁKS . Ja nie jestem felietonista tylko taksówkarz i możliwe że nie do końca mój przekaz myśl jest czytelna . Chciałbym aby ten klub spróbował drogi stowarzyszenia ze składkami itp . Pisze o tym że na pewnym etapie trzeba będzie przestać patrzec przez pryzmat kibiców czy szerzej ruchu kibicowskiego a oddać kierowanie klubem, stowarzyszeniem ludziom znającym się nie na kibicowaniu a na zarządzaniu.
4sobota, 28, styczeń 2012 18:30
Zbyszek
Gdy o pomoc proszą ludzie, którzy mają nieuleczalnie chore dziecko często pomagam mając świadomość,że to pretekst, bo nie pieniędzy w takim przypadku potrzeba, ale cudu. Kiedy firma jest w faktycznej upadłości to szkoda mi ludzi tracących pracę. Niestety zbyt często jest tak, że upadłość ogłasza się po to, aby nie spłacać zobowiązań i zaczynać niejako od nowa tylko bez długów. To może niezbyt eleganckie ale zgodne z prawem. W ŁKS jest inaczej. Opieram się w dalszym wywodzie na wywiadzie głównego udziałowca klubu, b.dyrektorów Tomaszy Wieszczyckiego i Kłosa oraz Marcina Mięciela. Sytuacja tego klubu jest zależna od ludzi co do których uczciwości można mieć wątpliwości. Bowiem, aby dostać licencję trzeba m.innymi dać gwarancję, że ma się pieniądze na wypłaty dla zawodników i sztabu szkoleniowego oraz, że ma się gdzie grać. ŁKS takie zapewnienie złożył. I natychmiast po otrzymaniu licencji przestał ludziom płacić. Komisji licencyjnej nie interesuje, a i nas nie powinno, czy właściciel/-ele/na tym zarobi czy straci. Jego pies, jego pchły. Mówienie o dokładaniu do interesu to żenada. Przez pewien czas po zatrudnieniu trenera Probierza mamiono zawodników , że jak przyjdą pieniądze za transmisje to zaległości zostaną wyrównane. Drużyna nawet nieżle grała. Pieniądze przyszły, ale otrzymali je w całości udziałowcy i inni wierzyciele, a dla zespołu nie zostało nic. Wreszcie Pan Grajewski złożył ofertę przejęcia czyli uratowania klubu. Główny udziałowiec odmówił. Zaczęto na siłę niemalże nakłaniać zawodników, aby zgodzili się na zapłatę należnych pieniędzy za 7 lat czyli na świętego nigdy. Tych którzy się nie zgodzili zesłano do Młodej Ekstraklasy. I trener się na to draństwo zgodził. W tym czasie właściciel złożył do sadu wniosek o upadłość klubu. I zaczął lamentować, że do uratowania klubu brakuje mu 2 mln zł.I że winni są ci którzy chcą swoich pieniędzy.I jacy oni niewdzięczni, bo zamiast dołożyć to oni chodzą do sądu i przysyłają wyroki.Normalnie to powinno być tak, że klub z takimi tradycjami istnieje i trwa, a właściciele się zmieniają i po takich jak ci dzisiejsi ślad ginie. Nieszczęściem ŁKS jest to , że ten pan szantażuje wszystkich dookoła tym ,że to oni nie płacąc będą winni upadku klubu. Postanowił utopić się razem z klubem. I trzeba do tego doprowadzić, bo jak inaczej się takiej pijawki pozbyć. A potem pozostaje droga Pogoni Szczecin. Nie tylko w Niemczech są dobre przykłady do naśladowania. Twoja inicjatywa Senatorze jest szlachetna, ale czy na pewno ludzie rządzący dziś ŁKS-em zasługują na wsparcie?.
5sobota, 28, styczeń 2012 19:19
Senator
Nie zasługują Jego Ekscelencjo panie Zbyszku . Nie wyobrażam sobie że kibice zbiorą 2 miliony i dadzą pieniądze ot tak głównemu udzialowcowi . Powstał komitet na bazie którego ja proponuję budowę stowarzyszenia które przejęło by na własność klub . Aglomeracjach Łódzka to pewnie ok 2 milionów ludzi ( teraz tego nie sprawdze ) znalezienie 10 tys chętnych przy składce 20 zł miesięcznie razy 12 miesięcy daje 2,4 miliona . To o czym pisze sir Gawin to nie budowa fundamentu a działania dalsze .Żaden polski klub nie jest oparty na takiej własności .Dalej pisze o tym że najprawdopodobniej czarną robotę wykonali by właśnie ci z młyna najbardziej zaangażowani . Pisze też o tym że później aby nadać klubowi rozpędu musieliby z pewnego widzenia spraw i własnych ambicji zrezygnować na rzecz dobra klubu.
6sobota, 28, styczeń 2012 19:31
Senator
Weszło w swoim artykule przedstawia uczciwy sposób na zebranie wspomnianej kwoty .Przestrzega przed ciemnymi interesami i niejasnmi kombinacjami .Ja się z tym w pełni zgadzam.
7wtorek, 14, luty 2012 01:41
a-c10
Sam jestem kibicem klubu, który wcale nie tak dawno, bo ledwie jedenaście lat temu został wyciągnięty z koszmarnej zapaści - znacznie gorszej, niż obecna ełkaesowska - przez "Grupę 100". Nazwa nie wzięła się od liczebności grupy, tylko stąd, że jej członkiem mógł zostać każdy, kogo stać było na comiesięczne wspomożenie klubu kwotą minimum 100zł. Dużo? Zależy z której strony spojrzeć. W 2001wszym paczka moich ulubionych Gauloise'ów kosztowała - pamiętam jak dziśWink)) - 5,50. Czyli miesięcznie (będąc tzw. biednym studentemSmile na same szlugi wydawałem coś ponad stówkę...

Ja też za weszło nie przepadam, ale trudno się oprzeć wrażeniu, że czasem chłopaki mają ewidentną rację. W tym konkretnym przypadku rzeczone pięć stów (albo i więcej) można było zacząć odkładać już jakiś czas temu. Bądźmy poważni, finansowe problemy ŁKSu nie są niczym nowym. To przez nie właśnie, a nie przez jakiś mityczny spisek Cracovii, łódzki klub poleciał z ligi dwa sezony temu. I co? Nic. Kompletnie nic. Daj-daj! Daj-daj! Daj-daj! I tak w kółko panie Macieju.

Oczywiście, Polska nie Niemcy. W chwili obecnej żaden polski klub, łącznie nawet z tymi najbardziej topowymi, nie może nawet pomarzyć o kilkudziesięcio- czy w ogóle kulkusettysięcznym gronie stałych składkowiczów. To się u nas - niestety! - na razie nie da. Ale można zrobić tak, jak w Cracovii - wyrwać klub z zapaści i poczekać, aż znajdzie się sensowny inwestor. Grupa 100 w pewnym momencie znalazła się blisko szczytu swoich możliwości. Tyle, że klub zarządzany przez ludzi z pomysłami, nie wyciągających łap po kolejne datki od miasta, stał się atrakcyjnym partnerem tak dla krakowskiego magistratu, jak i dla potencjalnych sponsorów, co b. szybko doprowadziło do wejścia ComArchu. Nie mam zielonego pojęcia dlaczego niby podobną drogą nie miałby pójść ŁKS.

Tak na marginesie: model własności kibicowskiej w Niemczech sprawdza się świetnie, ale już w takiej Hiszpanii, długo - także przeze mnie - stawianej za wzór, już jakby mniej. A nam geograficznie bliżej do Niemców, ale mentalnie do Hiszpanów. Nie żeby był to asumpt do porzucenia wszelkich tego typu pomysłów, ale może warto mieć to na uwadze?
8wtorek, 14, luty 2012 10:52
Monrooe
Niestety, problem się pojawia gdy w grę zaczyna wchodzić biznes.
Pojawiają się różnej maści "darczyńcy" którzy dość szybko zamieniają się w ... "darbiorców". Nikt z nich nie ma jednak pojęcia jak zarządza się klubem piłkarskim. Co z czym się wiąże i jak wszystko poukładać, zresztą może i nic w tym dziwnego. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że o sam klub (a tym bardziej wyniki przez ten klub osiągane) nie za bardzo ktoś dba. Ważne są te wszystkie interesy jakie można zrobić przy okazji.

W ŁKS-ie pojawił się właśnie nowy "darczyńca", wprowadza swoje porządki, przejmuje kontrolę nad działalnością zasłużonego dla Łodzi klubu. Jednak jeden sygnał wysyłany przez niego jest jasny - nie będzie płacił za długi poprzedników. To ja pytam już tu i teraz jaki ten kolejny przedstawiciel biznesu myśli ? Jakie ma na prawdę plany.
Już teraz go przeraża wizja 2-3 milionowego długu jaki ma spółka a przecież wiadomo, że w takich sytuacjach to wierzchołek góry lodowej.W kolejnych miesiącach będą pojawiać się wierzyciele z wekslami, papierami i umowami upoważniającymi ich do odebrania tylu a tylu pieniędzy z kasy klubu. Jak ma zatem wyglądać przyszłość ŁKS-u ?

Oczywiście poza utrzymaniem z kasy miejskiej, bo do tej ręce wyciąga każdy kolejny "właściciel" drużyny mającej swoją siedzibę na Łódzkiej Retkinii. Ja bym chciał wiedzieć jakim cudem tak zadłużony klub, mający problem z pieniędzmi na bieżącą działalność zatrudnia w ciągu kilku dni piłkarskie odpady ? Dodajmy jeszcze, bardzo drogie odpady. Każdy z tych zawodników to pensja w okolicach 10.000 zł. Tak ma wyglądać proces ratowania ŁKS-u ?
To na moje oko chyba i tym razem się nie powiedzie.
9wtorek, 14, luty 2012 11:24
gawin76
@ a-c10

Wszystko racja, tylko inaczej ratuje się klub w trzeciej lidze, a inaczej taki z Ekstraklasy. To nie jest różnica 400zł na składce.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1