A+ A A-

Mercato - zima 2013, czyli zagadki

View Full Size ImageRynek transferowy w większości europejskich lig, w tym pięciu najbardziej popularnych (Anglia, Hiszpania, Niemcy, Francja, Włochy) zamknięty, gorączka transakcji opada, analizuje się bilanse zysków i strat.

W Paryżu zagościł filantrop, chociaż większe fundusze na działalność dobroczynną zapewne by pozyskał na przykład w Anży Machaczkała, tylko czy żona altruisty chciałaby brylować na salonach stolicy Dagestanu, zdaje się wolała paryskie atrakcje. Co zatem przeważyło w wyborze? Towarzystwo Zlatana 'Ibrakadabry', Thiago Silvy, ponoć najlepszego obrońcy świata, czy domy mody Dior, Chanel, Yves Saint Laurent, Chloe, Givenchy, Hermes?

W Dagestanie musieli się zadowolić Brazylijczykiem Willanem i mianem największego krezusa przyznanym dla Sulejmana Kerimowa wykładającego zimą rekordową sumę 35 mln euro, tylko jak stratę piłkarza zrekompensuje sobie Rinat Achmetow właściciel Szachtara Donieck, przecież pierwszy mecz w Champions League z BVB już  13 lutego? Ambitny oligarcha Donbasu oddaje rywalizację walkowerem? Nie wierzy w pokonanie Reusa, Goetze, wspomaganych przez trzech Lachów!?

Do miana stolicy mody konkuruje i aspiruje Mediolan, w klubie kojarzonym z patronem bunga-bunga, realizować się zamierza niesforny, ekstrawagancki Super Mario, na dzień dobry zaliczył wejście smoka, czyli dwie bramki Udinese zaaplikował, czym wprawił w ekstazę włoskie media:

"Corriere della Sera" z entuzjazmem i patosem pisze  o tym, że mediolański klub był przeznaczeniem Balotellego, a jego przyjście do klubu nazywa "zawarciem małżeństwa z pełnym ceremoniałem" w jednej z "piłkarskich bazylik", jaką jest stadion San Siro.

"Coś wielkiego popycha w plecy tego chłopaka, który wydaje się być urodzony po to, by tworzyć problemy i grać w piłkę" - podsumowuje komentator mediolańskiej gazety. Cytuje też słowa dyrektora generalnego AC Milan Adriano Gallianiego: "Przypominamy Barcelonę. Nie mamy Messiego, ale mamy Super Mario Balotellego".

"La Gazzetta dello Sport" nazywa Balotellego "cyklonem", który - jak dodaje - z "niszczącą siłą" rozpoczął w niedzielę grę w klubie byłego premiera Silvio Berlusconiego.

super mario

"Mario bis" - taki tytuł widnieje w "La Repubblica", według której "czynnik B", jak pisze odnosząc się do nowego nabytku, będzie miał istotny wpływ na dalszy przebieg walki o "scudetto". Silvio Berlusconi opuszczając stadion był tak zdziwiony tym, co zobaczył, że z emocji tylko przeklął jak szewc. (PAP/RP)

O ekscesach, nie tylko kibicowskich powitalnych, ale i samego Mario prasa jakby trochę zapomniała, czy to samo uczyni i główny zainteresowany heros, mediolański gladiator, ustatkuje się i skoncentruje tylko na futbolowych dokonaniach?

Jeśli jesteśmy przy Rossoneri, to zasadnym jest pytanie czy piłkarz Salamon zostanie okrzyknięty królem defensywy i czy zbuduje pod swoim przywództwem świątynię obrony na miarę schedy po catenaccio? Co wówczas powie Stefan Majewski ignorujący predyspozycje Salamona, uważający, że były niegodne reprezentacji, na poszczególnych młodzieżowych poziomach?

W słonecznej Italii jeszcze jedno dla nas Słowian z nad Wisły powstaje intrygujące pytanie, kto pierwszy się przebije i potwierdzi talent w Serie A? Wolak czy Salamon?

Z doniesień z futbolowego jarmarku godny odnotowania jest zgryz i frasunek jaki musiał dosięgnąć 42-letniego Jensa Kellera, następcę Huuba Stevensa na posadzie trenera Schalke 04. Stracił na rzecz Tottenhamu Lewisa Holtbyego, w lidze zespół raczej kiepsko przędzie - Huntelaar skuteczność zatracił, to jeszcze rywal w Lidze Mistrzów z tureckiego nuworysza, przeobraził się za sprawą pozyskanych Sneijdera  i Drogby, w budzącego szacunek, godnego, niebezpiecznego rywala. Czy wspomniana dwójka wraz z Hamitem Altintopem, Johanem Elmanderem, Felipe Melo, Milanem Barosem, Emmanuelem Eboue, Thomasem Ujfalusim i Albertem Rierą faktycznie namiesza na europejskich salonach, czy tylko okaże się papierowym tygrysem, wiosną 2013 się okaże!?

Z subiektywnej perspektywy, równie istotne jak transfery dokonane, są i te niezrealizowane. Głośno rozważano sprowadzenie nowego goalkeepera przez Kanonierów, na szczęście rzeczywistość  tego nie potwierdziła, a zatem Wojtek Szczęsny ma pełną możliwość wykazania się i rywalizacji z 'Holy Goalie' o bluzę z symboliczną reprezentacyjną jedynką. Z tej rywalizacji zdaje się, że odpadł Przemek Tytoń, z którego przenosin do Sevilli nic nie wyszło, a w PSV nic nie zapowiada, żeby odzyskał zaufanie Dicka Advocaata.

Zatem kto przekona i na kogo postawi Fornalik?

Z niedoszłych transferów istotne jest pozostanie Marcina Wasilewskiego w Anderlechcie. Jeżeli chce wiosną grać pozostają obecnie kierunki wschodnie, w tym polski, w tym legijny!?

Ostatnie doniesienia z ligi belgijskiej nie są optymistyczne: "Tradycyjnie też w Anderlechcie zabrakło Marcina Wasilewskiego, ale tym razem nie dość, że nie było go na boisku, to nawet na ławce. Sprawdziliśmy na stronie klubu: nie ma wzmianki o żadnej kontuzji, piłkarz był 21-osobowej kadrze, ale został odstrzelony na trybuny. Dla Wasyla to będzie wyjątkowo ciężka runda...?" (weszlo.pl)

Ale o tym, to już innym razem...

Dyskusja (1)
1czwartek, 07, luty 2013 11:52
Monrooe
Musze przyznać, że zakończone dopiero co okienko transferowe potwierdza duże problemy finansowe z jakimi boryka się środowisko piłkarskie. Owszem pojedyńcze kluby (szczególnie te zarządzane przez maszynki do robienia kasy) pozwoliły sobie na dość bogate transakcje, ale cała reszta była nad wyraz skromna.

W Anglii szalał jak zwykle wielki Harry chcąc za wszelką cenę uratować swój (obecnie) QPR, wtórował mu Alan Pardew, trener Newcastle starając się zatuszować fatalny początek sezonu, jednak reszta klubów zadowoliła się niezbędnymi uzupełnieniami. Wydając jak na anglików niewielkie pieniądze.

We Włoszech, transfer Salomona do Milanu... to chyba kolejne potwierdzenie wielkich problemów z jakimi borykają się kluby. Niezależnie od talentu jaki ma nasz rodak to gdyby taki transfer przeprowadziło Udinese wcale bym się nie zdziwił, ale AC Milan? Paolo Maldini musi ze zdziwieniem (i niedowierzaniem) skrobać się po głowie.

O Hiszpanii nie ma co pisać bo tam bida aż piszczy. Na dobrą sprawę jak nie kupi real czy Barcelona to nie kupi nikt. Za darmo to jeszcze kogoś tam wezmą, ale jeśli trzeba wyłożyć kasę na stół to... absolutnie nie ma komu.

Jedyni u których brak wywalania mnóstwa kasy na transfery nie świadczy o kryzysie to Niemcy. Widocznie kluby naszych zachodnich sąsiadów stwierdziły, że nie potrzebują wzmocnień to ich nie przeprowadziły. Po prostu w Bundeslidze dwa razy ogląda się każdą sztukę euro zanim postanowi się ją wydać. Dlatego nieliczne korekty nie przyciągnęły uwagi obserwatorów.

Ogólnie, lipa panie.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1