- Kategoria: Kalejdoskop futbolowy
- iocosus
Farbowany As Rado!?
W poniedziałek 25 marca w "Asie wywiadu" Miro Radović oznajmił, że za cztery tygodnie, o ile jego wniosek zostanie rozpatrzony pozytywnie, może stać się posiadaczem polskiego obywatelstwa. Przeprowadzający wywiad Patryk Mirosławki z możliwości gry Serba, z polskim paszportem, w biało-czerwonej, reprezentacyjnej koszulce, uczynił podstawowy temat dużej części swojego programu. Rado chociaż kiedyś wypowiadał się sceptycznie odnośnie takiej ewentualności, w tej chwili, aczkolwiek przed złożeniem jakiejkolwiek deklaracji się wzbraniał, też jednoznacznie niczego nie wykluczył.
Miro Radović z orłem na piersiach, lekiem na kłopoty Fornalika, to pomysł dobry, czy zły?
Od strony sportowej, biorąc pod uwagę obecną dyspozycję Rado, jego rolę jaką spełnia w Legii, a która wydaje się nie do przecenienia oraz uwzględniając problemy nękające kadrę, to taka opcja sprawia wrażenie nie tylko godnej rozważenia, ale wręcz pożądanej. Rado udowodnił, że może grać centralnie za plecami napastnika, może łamać akcje z lewego skrzydła wchodząc w pole karne, może się wymieniać pozycjami na prawej flance, w formie którą prezentuje, śmiało pretenduje do miana najbardziej wartościowego piłkarza polskiej ligi. W zestawieniu z Ludo Obraniakiem, w konfrontacji umiejętności z Radkiem Majewskim, wydaje się opcją bardzo ciekawą.
Prezes PZPN, Zbigniew Boniek zdecydowanie oświadczył, że do kadry powinni być powoływani obywatele polscy posługujący się językiem polskim. "Gruba kreska" dotyczy dotychczasowych "farbowanych lisów". Rado językiem polskim operuje, z akcentem, ale bez problemów, porównania pod tym względem z "francuskimi Polakami" mowy być nie może, gdyby Ludo dysponował takim zasobem słów jak legionista, być może swoje problemy potrafiłby rozwiązać.
Wydaje sie, że Rado złożył papiery o przyznanie obywatelstwa, na podobnych zasadach jak Aleksandar Vuković, jeżeli je otrzyma, to w oparciu o ścieżkę legislacyjną i jej wymogi dotyczące każdego obcokrajowca starającego się o polski paszport. Żadnej taryfy ulgowej, trybu prezydenckiego, wstawiennictwa i lobbowania kogokolwiek tu chyba nie było!?
Czy zatem do Miro Radovića, gdyby urzędowa procedura pozytywnie się zakończyła, dokumenty otrzymał, to powołanie do reprezentacji od Waldemara Fornalika powinno być wysłane?
Moim zdaniem, mimo wszystko sprawa nie jest jednoznaczna, osobiście mam rozterki.
Drażni i irytuje mnie gdy w takich sytuacjach podnosi się aspekt przydatności sportowej. To znaczy jeżeli ktoś dysponuje polskim paszportem, to o powoływaniu do kadry narodowej, winna decydować klasa i umiejętności sportowe, jeżeli jednak to doraźna potrzeba sportowego sukcesu decyduje o przyznaniu obywatelstwa, to we mnie budzi się sprzeciw. Na tej zasadzie, gdyby tylko Wahan Geworgian był lepszym piłkarzem, to przeciwko jego grze w biało-czerwonych barwach nic bym nie miał, dopingował i wspierał bez jakichkolwiek dylematów, ale takowe już posiadałem, a nawet byłem deklaratywnie przeciwny gdy kwestia dotyczyła, skądinąd bardzo sympatycznego, przeze mnie lubianego Rogera Guerreiro.
Rado paszportu na warunkach specjalnych nie otrzyma, zatem przypadek "Jasia Rodżerskiego" go nie dotyczy, teoretycznie skoro wymogi formalne spełni, żeby być polskim obywatelem, to dlaczego jego prawa obywatelskie mu ograniczać i odmawiać prawa gry w polskiej reprezentacji?
A jednak sam Radović wypowiadał się sceptycznie o procederze "farbowanych lisów", wolałbym żeby w kadrze występowali rodacy, współobywatele, dla których reprezentowanie barw Polski jest nadrzędnym celem, wyborem przed wszystkimi innymi. Jeżeli ktoś zakłada koszulkę z białym orłem, to nie chciałbym, żeby to polegało na zasadzie, że tęskni za czarnym, lub za kogutem, a biały orzełek jest tylko wynikiem tego, że na przywdziewanie innych emblematów zabrakło szans.
Z drugiej strony mam szacunek, uznanie dla Bogdana Wenty, ten jasno i bez ściemy opowiadał o grze dla reprezentacji Niemiec:
"Pochodzę z Pomorza, a tam chyba każdy ma jakieś związki z Niemcami. Oczywiście, że miałem rozterki. Tym bardziej że ja nie przyjąłem podwójnego obywatelstwa, tylko zmieniłem polskie na niemieckie. Tak mi to wytłumaczono w ambasadzie. Teraz nie mam polskiego paszportu. To była trudna decyzja, ale musiałem ją podjąć. Urodziło mi się dziecko, chciałem pozostać w Niemczech – powiedział Wenta.
Zawodnik powiedział też, że jego główną motywacją była chęć zagrania na Igrzyskach Olimpijskich: Zmieniając reprezentację, nikogo nie zdradzałem. Dla mnie zawsze najbardziej liczył się start w igrzyskach. Pojechałem do Sydney z Niemcami. Było to wielkie przeżycie. Zrobię wszystko, aby czegoś podobnego dostąpić z polską kadrą już jako trener.
Nie zapominam, gdzie się urodziłem, gdzie mieszka moja rodzina i gdzie nauczyłem się grać w piłkę ręczną. Zawsze czułem się Polakiem i teraz chcę odwdzięczyć się krajowi, który dał mi tak wiele – wyznał dziennikarzom przed finałowym spotkaniem podczas MŚ 2007." (wikipedia.org)
Nie mam szczególnej pretensji do przedstawiciela piłki ręcznej Wenty, zatem wobec futbolisty Rado również powinienem być wyrozumiały i ewentualnie gdyby to nastąpiło zaakceptować go w biało-czerwonych barwach!?


Obywatelstwo to tylko papierek, który można sobie wielokrotnie wymieniać po mniejszych lub większych biurokratycznych formalnościach.
Narodowość zaś jest pojęciem odnoszącym się do uczuć; Serb - czyli człowiek uważający się za Serba - nie może grać w drużynie reprezentującej Polaków, niezależnie gdzie mieszka i ile papierków sobie nazbiera.
Swoją drogą charakterystyczne jest pominięcie w artykule precedensowego Olisadebe, od którego zainteresowanie reprezentacją podobno narodową zaczęło się ochładzać.
Lepiej już przegrać z Polakami, niż wygrać z farbowańcami.
Przypadek Olisadebe mieści się w tej samej kategorii co Rogera Guerreiro, w zasadzie tak go się powinno traktować, różnice, jakaś forma tłumaczeniowej "legitymizacji" przesuniętej w czasie nastapiła przez ożenek, po drugie, casus Murzyna w reprezentacji stanowił "antybananową" społeczną dydaktykę. Ale chcąc być w pełni pryncypialnym, nie uwzględniając żadnych prób tłumaczeń, oba przypadki i Rogera i Olisadebe nalezałoby traktować jako tożsame. Paszportowe skaperowanie piłkarzy w imię sportowego sukcesu.
Rado chyba nie kaperowaliśmy, dlatego u mnie są rozterki, ale pryncypialne podejście rozumiem.
Świadomość narodową pominę, co komu w duszy gra, nie mnie osądzać. Dlatego wolę to rozpatrywać w pryzmacie obywatelstwa, z zaznaczeniem, że określenie "narodowa" przy takim podejściu moze faktycznie nie być w odbiorze w pełni adekwatne. Są określone procedury, paragrafy, które status przynależności państwowej oraz prawa i powinnoiści z tego wynikajace określają.
Olisadebe, Roger Guerreiro, Arboleda, Radovic jezeli zbierzemy reprezentacyjną jedenastkę na tej zasadzie to faktycznie wygladałaby ... i dziwnie i śmiesznie.
Zatem pryncypialność rozumiem, rozterki jednak posiadam.
Okazał się zbyt kiepskim zawodnikiem, żeby na to zasługiwać, ale innnych przeciwstawnych powodów w moim przekonaniu brak.
On nie był kiepskim zawodnikiem, ale za bardzo polubił hazard i to zniszczyło jego karierę.
W ogóle nie ma co dywagować o piłkarzach w Legii w reprezentacji. Dopóki team narodowy nie będzie grał o medale ME czy MŚ, a o to czy się zakwalifikuje i nie skompromituje to żaden piłkarz Legii nie powinien uczestniczyć w tych szopkach.
Panowie tego BADZIEWIA jakim jest ta kadra nie firmujcie swoim nazwiskiem.
- "Olisadebe, Roger Guerreiro, Arboleda, Radovic jeżeli zbierzemy reprezentacyjną jedenastkę na tej zasadzie to faktycznie wyglądałaby ... i dziwnie i śmiesznie."
To chyba najlepsze podsumowanie całego tematu. Z tym, że dla mnie nie wyglądałaby ani śmiesznie, ani dziwnie. Ot, po prostu tragicznie. Tu pełna zgoda z AdamJ, reprezentacja narodowa powinna składać się z zawodników danej narodowości. Jak Bogdan Wenta zapragnął być Niemcem bo akurat miał jakieś tam koneksje, to niech tym Niemcem już będzie. Tylko po co teraz te wszystkie gadki, a już tekst w stylu "Zawsze czułem się Polakiem i teraz chcę odwdzięczyć się krajowi" to w zaistniałej sytuacji czysta hipokryzja. Dlatego o ile rozumiałem emigrantów, którzy mogą poczuć zew ojczyzny, o tyle nigdy nie pochwalę "Olisadebów" (choć ten to przynajmniej się tu ożenił), "Rogerów" czy choćby "Radoviciów". Ja rozterek nie mam żadnych. Już mam problem z identyfikacją z kadrą a jak słyszę może być jeszcze gorzej. Jak CAROLINAE Woźniacki chce być Dunką, to niech sobie będzie, ale po co chce aby nagle nazywać ją Karoliną (co ciekawe tylko przez naszych dziennikarzy)? Aby rynek reklamowy był większy? Proszę nie dajmy się zwariować. Nie oszukujmy się, zmiany obywatelstwa to biznes, nie pozwalajmy aby w imię własnych celów robiono nas w konia. Z tych wszystkich przebierańców najbardziej rozumiem Miroslava Klose, poczuł, że chce być być Niemcem, to poszedł na maxa i nawet gadać do siebie każe po Niemiecku. Przynajmniej konsekwentnie i do końca.
Przeciwieństwem Klose jest Podolski i nieżyczliwi mu niemieccy komentatorzy mogą go rzeczywiście tak nazwać.
Mogę się mylić (jedynym źródłem jest moja pamięć), ale gdy decydowało się, w której reprezentacji zagra Łukasz, Paweł Janas orzekł, że w Polsce jest wielu lepszych napastników. Z wiadomymi konsekwencjami. Choćby w ostatni piątek gracz Arsenalu mógłby być uzupełnieniem "3 z Dortmundu". Ech...
Odnośnie Podolskiego - ja nie rozumiem postępowania na zasadzie "nie chcą mnie w reprezentacji Polski to zagram w niemieckiej". Dla mnie sprawa jest oczywista - czuję się Polakiem to albo gram dla Polski albo dla nikogo. A nie pieprzenie w bambus, że "Janas mnie nie chciał to zostałem Niemcem". Niech się wali ten cały Podolski ze swoją wielką miłością do Polski. I ci wszyscy dziennikarze opowiadający o Łukaszu (on ma na imię Lukas).
Dlatego uważam, że Klose jest przynajmniej uczciwy - czuje się Niemcem, ma w nosie Polskę (to naprawdę nie jest przestępstwo) i chce żeby go traktować jak Niemca. Jego prawo. I jego przebierańcem bym nie nazwał.
Panowie szlachta jeśli Rado zostanie przyznane nasze obywatelstwo to tym samym nabierze pełnię praw jakie przysługują każdemu z nas. Zakładam, że jednym z tych praw jest możliwość reprezentowania Polski. Więcej, może to nie prawo a obowiązek? Czyli jeśli jesteś obywatelem Polski Twoim obowiązkiem jest dobre reprezentowanie kraju na zewnątrz. Tak więc nie jest to wszystko proste. Mamy tu kilku znakomitych prawników może się wypowiedzą czy to prawo czy obowiązek. Moim skromnym zdaniem jeśli Polski Związek powoła obywatela kraju do kadry to ten ma obowiązek grać jak umie najlepiej i godnie kraj reprezentować. Wasz tok rozumowania każe mi przypuszczać, że jeszcze chwila a zaczniecie się zastanawiać czy ślązaków w kadrze powinniśmy mieć czy może lepiej dla czystości rasy nie.
Ja widzę różnicę między obywatelem polskim a człowiekiem takowej narodowości. Ale powiem szczerze - nie mam problemu z sytuacją, w której ktoś przyjeżdża zza granicy i "zakochuje się" w Polsce, pomieszka tu trochę, czuje się jak u siebie, czuje się... Polakiem. Albo odwrotnie - ktoś ma polskich rodziców ale mieszka poza granicami kraju, co nie przeszkadza mu czuć się Polakiem. Naprawdę, niech tacy ludzie reprezentują nasz kraj. Sęk w tym, że żaden z dotychczasowych farbowanych lisów (a i Rado też nie) nie jest przypadkiem, o którym piszę.
- "Sęk w tym, że żaden z dotychczasowych farbowanych lisów (a i Rado też nie) nie jest przypadkiem, o którym piszę."
A ja się będę upierał przy Olisadebowskim, moim zdaniem On miał najbliżej do "przypadku" o którym piszesz. Facet przyjechał, zakochał się, ożenił, wiatr kariery wyniósł go z kraju. Jednak z tego co pamiętam jak może to do nas przyjeżdża w odwiedziny. Oczywiście niewielkie szanse na grę w kadrze Nigerii miały zapewne wpływ na jego decyzję, ale... kto wie co Oliemu po głowie chodziło. W każdym razie takim zawodnikom jest najbliżej podanego przez Ciebie "przypadku". Z tym, że na nim się zaczęło i na nim moim zdaniem skończyło. Reszta to "interesowne" przebieranki. Nie wiem czy tak jest też w przypadku naszego Serba, ale tyle się nasłuchałem jego przywiązania do kraju w tym temacie (przy okazji jego powołania do reprezentacji Czarnogóry), że aż zadziwia ta mnie obecna zmiana frontu.
PS
Skoro Rado twierdzi, że jeden jego syn będzie grał w Partizanie, a drugi w Legii to może ten nasz będzie dość mocno związany z Polską by jakiś Radowicz zagrał jednak z Orłem na piersi?