A+ A A-

Koniec sagi

Legia ma nowego trenera. Z dniem 19 grudnia funkcję szkoleniowca naszej drużyny objął Marek Papszun. Umowa została podpisana na dwa i pół roku, do końca sezonu 2027/28. Pojawienie się w Legii Papszuna kończy bezprecedensowo długi, siedmiotygodniowy okres oczekiwania na następcę Edwarda Iordănescu.

 

Jesień 2025 roku to szokująca sportowa degrengolada Legii. Personalna rewolucja w kadrze okazała się nadmiernie rozciągnięta w czasie, zespół został osłabiony odejściem ważnych zawodników, a ich następcy nie byli w stanie z marszu zacząć stanowić o sile drużyny. Fatalnym wyborem okazał się trener Iordănescu, który najpierw próbował przestawić Legię na archaiczny, schematyczny sposób gry, a następnie zrejterował w połowie rundy jesiennej. Klub nie miał wytypowanego następcy i pozwolił, by drużyna tygodniami bezwładnie dryfowała pod wodzą Iñakiego Astiza.

Teraz wreszcie pojawił się Marek Papszun. To właśnie na niego postanowiono w Legii zaczekać, poświęcając mnóstwo ligowych punktów i awans do wiosennych gier Ligi Konferencji. 

Papszunowi nie będzie łatwo. Legia jest w strefie spadkowej i to w nieunikniony sposób nałoży na zespół presję od pierwszych meczów rundy wiosennej. Drużyna zapętliła się w niemocy, straciła pewność siebie i zaufanie kibiców. Trzeba to wszystko odwrócić, a przecież proces wychodzenia z kryzysu nie musi okazać się szybki i bezbolesny, zwłaszcza, że Papszun dał się poznać w Rakowie raczej jako specjalista od powolnego i cierpliwego obrabiania drużynowej materii niż od błyskawicznego szkoleniowego kuglarstwa, a jego sposób budowania kadry wymagał od klubu nieprzerwanej aktywności na rynku transferowym i ciągłej gotowości do wymiany ogniw niekompatybilnych z wizją trenera.

Biorąc te wszystkie wątpliwości pod uwagę, trzeba jednak postawić pytanie – komu zaufać jeżeli nie Papszunowi? Komu, jeżeli nie trenerowi, który wykonał fenomenalną pracę w Rakowie, którego drużyna notowała ciągły progres, który wreszcie znokautował ligową konkurencję i w wielkim stylu zdobył mistrzostwo kraju? Komu, jeżeli nie trenerowi, którego charyzma i wpływ na drużynę okazały się niemożliwe do powielenia dla Dawida Szwargi, utalentowanego asystenta i następcy Papszuna w Rakowie? Komu, jeżeli nie trenerowi, pod wodzą którego drużyna z Częstochowy powróciła do walki o mistrzostwo kraju i zanotowała świetną jesień w Europie?

Nie można mieć wątpliwości, że do Legii trafia fachowiec. Warto przy tym zauważyć, że trener Papszun wykazał się odwagą i determinacją, by znaleźć się w naszym klubie. W połowie sezonu zostawił Raków, gdzie stał się dosłownie legendą, by spróbować swoich sił w Legii pogrążonej w gigantycznym sportowym kryzysie. Przypomniał nam, że Legia wciąż pozostaje magnesem i sportowym awansem, że praca na Łazienkowskiej jest wyzwaniem, ale i niespotykaną szansą, że są w polskiej piłce ludzie ambitni i pewni swoich umiejętności, którzy doskonale to rozumieją. Właśnie tacy ludzie powinni trafiać do Legii. Ma Pan moją szablę, trenerze.

Dyskusja (30)
1sobota, 20, grudzień 2025 00:04
Krzysztof Jastrzębski
Coś Wam serwer w ciągu dnia pada często. Ad rem, wiele osób myśli, że Marek będzie w Legii lekiem na całe zło. Że zmiana struktury zarządzania na papierze coś zmieni. Że zwolnienie wielu pracowników którzy mają ważne kontrakty, pomoże klubowi finansowo, aby to nowe otwarcie wypaliło. Ja tak nieśmiało się zapytam, skąd ten optymizm?
2sobota, 20, grudzień 2025 06:32
iocosus
"skąd ten optymizm?"
Papszun albo ... nicość! Albo "wuefista" w klubie ogarnie dworskie "korpoludki", a drużynę natchnie swoim pomysłem , albo po Papszunie nie będzie niczego!

"Taki mamy kraj, jaki potrafimy zrobić
Oddaj cześć wodzowi, niech żyje Kononowicz!
Nic się nie podoba, mówisz — co z tego
Jeśli wszystko jest źle niech nie będzie niczego"
Smile
3sobota, 20, grudzień 2025 06:37
iocosus
Marek Wawrzynowski o Papszunie w Przeglądzie Sportowym:
"Marek Papszun porzuca krainę mlekiem i miodem płynącą, porzuca swoją strefę komfortu, swoje dziecko, dzieło swego życia. Po co? Dla klubu upadłego, klubu w kryzysie, dla jakiegoś spadkowicza, mizerii, degrengolady. (...)
Papszun zostawia miejsce, gdzie miał decyzyjność, gdzie jego słowo było rozkazem, gdzie jednym odwróceniem kciuka mógł życie zabrać lub ocalić. Porzuca je, by wejść w "kłębowisko żmij", gdzie każdy chodzi za każdym z łopatą, każdy sączy jad do ucha władcy, gdzie nie możesz być pewnym jutra, gdzie trudno o jakieś plany, gdzie wszystko robione jest pod absurdalną presją zaś każdy twój ruch oceniany, wyszydzany.
Po co mu to?
Zostawia Oktawiana Augusta dla Nerona. Władcę pewnego, stabilnego, dobrego konstruktora dla człowieka, który ulega podszeptom ludzi słabych, którego opinia jest opinią ostatniej osoby, z którą rozmawiał, gdzie jutro jest niepewne.
Warto pamiętać, że późną jesienią 2021 r. Marek Papszun już raz dogadał się z Legią Warszawa. Przeszli całą fazę negocjacji, do Legii zawitał już nawet Paweł Tomczyk, będący forpocztą Papszuna. Nagle, pod wpływem presji kibiców, Mioduski zatrudnił Jacka Zielińskiego, czym kupił sobie sporo czasu. Trenerem został Aleksandar Vuković, uratował sytuację, był spokój. Ale nic ponadto. A Papszun? Został na lodzie. Nagle z dnia na dzień sytuacja uległa zmianie, Jacek Zieliński zmienił mu wynegocjowane warunki umowy, ograniczył kompetencje. Możesz przyjść, ale nie będziesz generałem jak się umawiano a pułkownikiem.
Zresztą ofiarą tych zmian padł nie tylko Papszun. Przecież klubową akademię miał prowadzić Piotr Urban, syn obecnego selekcjonera, ale Zieliński ściągnął na tę posadę Marka Śledzia. Efekt? Zawodników z akademii w pierwszej drużynie jak nie było, tak nie ma.
Dziś więc Marek Papszun porzuca dostatnie życie, by iść w nieznane, wierząc, że za ciemnym lasem pełnym niebezpieczeństw jest ukryty wielki skarb. Niczym syn bogatego średniowiecznego kupca rusza w poszukiwaniu Atlantydy, gdzie każdy fałszywy ruch może kosztować go wiele, gdzie każda porażka sprawi, że będzie musiał zmagać się ze zmasowaną krytyką, może nawet hejtem.
Myślę, że ma rację. Nie do końca podoba mi się sposób, w jaki to wszystko było załatwione, o czym zresztą pisałem, natomiast Marek Papszun wie jedno — w Legii sufit jest zawieszony znacznie wyżej. To wszystko, co zadziało się w klubie z Warszawy, to nie wina możliwości, a niekompetencji. I on uważa, że to wszystko zmieni, że ma know-how. A gorzej niż jest, być nie może. Legia upadła bowiem tak nisko, że po sięgnięciu dna musi powoli wznosić się w górę, nie ma innego wyboru.
Legia jest w trudnym momencie, może nawet w bardzo trudnym, ale nie jest w momencie beznadziejnym. Tak naprawdę Legii brakuje nieco jakości z przodu, czegoś "extra", zawodników, którzy zrobią różnicę. Takich trzeba znaleźć albo… stworzyć.
Marek Papszun jest znany z tego, że potrafi wykorzystać potencjał graczy. Ilu już było zawodników, których budował. (...)
W ostatnich tygodniach trener pokazał, że ma "to coś". Przecież gdy cała ta saga z Papszunem wyszła, sam pisałem, że teraz nie ma argumentów, że nikt nie będzie się go bał. Odpowiedź? Raków dołączył do wyścigu o tytuł, zaś w Lidze Konferencji Europy jest na trzecim miejscu. Wynik fenomenalny.

Idąc do Legii, Marek nie ma nic do stracenia, bo oczekiwań w Warszawie nikt nie ma żadnych. Oby nie spaść, oby uniknąć największej katastrofy w dziejach. Bo Legia nie jest przecież "Wisłą po erze Cupiała", to wciąż najbogatszy klub w Polsce. To elegancki (w przeciwieństwie do Rakowa) stadion wypełniony po brzegi, niesamowita ale i bardzo wymagająca społeczność. To miasto, do którego z pewnością łatwiej przyciągnąć zawodnika niż do nieco zaniedbanej Częstochowy. Zresztą długo Papszun miał problemy ze ściąganiem jakościowych zawodników. Co bardziej ustatkowani, z rodzinami, nie chcą grać na prowincji. Warszawa to po prostu bardzo atrakcyjne miejsce do życia. A może też trampolina do dużej kariery międzynarodowej? Jednak, choć w Rakowie czynił cuda, odbił się od ściany. Europa go nie chciała nawet przetestować.

Myślę, że Papszun tak właśnie do tego podchodzi. Wystarczy nieco kompetencji, planu, pomysłu i Legia się obudzi. Bo Legia ma dziś perspektywę stania się klubem na poziomie europejskim. Dlatego doskonale rozumiem jego motywację. Tak jak Raków znacznie prześcignął sportowo całą swoją otoczkę, organizację i tak dalej, tak Legia sportowo do tego wszystkiego nie dojechała. Raków ma sport, Legia struktury. Biorąc pod uwagę ten rok bez Papszuna i to jak nagle klub z Częstochowy zaczął dołować, trener ma prawo sądzić, że to on jest tym czynnikiem, który robi różnicę."

źródło: https://przegladsportowy.onet.pl/pilka-nozna/ekstraklasa/dlaczego-marek-papszun-pcha-sie-do-legii-doskonale-go-rozumiem/5l4j1m5
4sobota, 20, grudzień 2025 06:54
iocosus
Gwoli formalnosci:
@LegiaWarszawa
Marek Papszun od dnia 19 grudnia obejmuje funkcję trenera pierwszej drużyny Legii Warszawa. Umowa będzie obowiązywać do końca sezonu rozgrywkowego 2027/28. W najbliższych dniach Marek Papszun skompletuje i przedstawi sztab szkoleniowy. Treningi z pierwszym zespołem rozpoczną się 5 stycznia, a 10 stycznia drużyna wyjedzie do andaluzyjskiej miejscowości Mijas na obóz przygotowawczy przed rundą wiosenną.

Od 1 stycznia nastąpią także zmiany w strukturze zarządczej klubu. Z końcem roku z Zarządu odejdzie Jarosław Jurczak, dotychczasowy wiceprezes nadzorujący dział finansów, prawny i administracyjny, który po dwunastu latach pracy w klubie będzie kontynuował działalność obejmując funkcję w strukturach właścicielskich. Tym samym od 1 stycznia 2026 roku Zarząd będzie dwuosobowy, a pełną odpowiedzialność za zarządzanie klubem przejmie Marcin Herra.

Dariusz Mioduski, właściciel Legii Warszawa: „Cieszę się, że trener Marek Papszun będzie z nami i wkrótce rozpocznie pracę z drużyną. Doprowadzenie tego procesu do końca wymagało dużej determinacji obu stron i jest wyrazem naszego zaufania do kompetencji, doświadczenia i charakteru trenera. Jednocześnie od początku nowego roku powierzam całościowe zarządzanie klubem Marcinowi Herra i wierzę, że wspólnie z trenerem, w pełni wykorzystają stworzone warunki i potencjał Legii, aby osiągać wymagane rezultaty sportowe, organizacyjne i biznesowe.”

Marcin Herra dodał: „Legia Warszawa jest dużą i złożoną organizacją, której sercem jest piłka nożna. Przejęcie pełnego zarządzania klubem to ogromne wyzwanie i odpowiedzialność. Obecnie najważniejsze jest przygotowanie zespołu do rundy wiosennej, a następnie odwrócenie sytuacji sportowej i osiąganie wymaganych wyników.”
(X)
5sobota, 20, grudzień 2025 06:56
iocosus
Jeszcze raz odwołam się do Marka Wawrzynowskiego:
"Legia ogłosiła przyjście nowego trenera, Marka Papszuna, ale co ważne, poinformowała, że całość władzy przechodzi w ręce Marcina Herry. To on będzie odpowiedzialny za wszelkie sprawy krajowe, w tym sportowe. Dariusz Mioduski ma się zająć karierą w piłce zagranicznej.
To sprawi, że znacznie uproszczona ma być komunikacja i decyzyjność na linii Marek Papszun — prezes klubu. Na tym bardzo zależało Papszunowi. Żeby każda decyzja nie była poddawana pod "Plenum spółdzielni zenum"
Jeszcze zobaczymy, jak z czasem zostaną rozwiązane sprawy sportowe. Na razie Papszun miał całkowitą dowolność w doborze sztabu. Ale jest Michał Żewłakow, Freddie Bobić… nikt nie chce być paprotką w gabinecie.
Wracając do Mioduskiego, to z tego, co słyszę, doskonale zdaje sobie sprawę ze skali kryzysu i usuwa się w cień. Będzie nadal błyszczał, ale nie w Polsce. Na forum zagranicznym, bo na tym zależy mu najbardziej. Być może ma świadomość, że sprawy czysto sportowe go przerosły. Tymczasem za granicą jest szanowanym wiceprezesem ECA, stowarzyszenia największych piłkarskich klubów świata, zrzeszającego już ok. 900 podmiotów. Tu stracił kontrolę nad drużyną, tam ma poczucie sprawczości. Tu jest wyzywany, tam przyjmowany z honorami. Tu witają go gwizdy, tam brawa. Woli więc być tam.
Nie wiadomo, na ile jest to autentyczny ruch, a na ile wybieg, by po prostu zdjąć z siebie falę krytyki. Mioduski jak słyszymy, bardzo przeżywa krytykę, ale co gorsza, swoje dostali też za niego członkowie rodziny. Niestety kibic jest różny, raz to profesor, raz zwykły dresiarz. Kto gra na emocjach tłumu, ryzykuje, że każdy zafałszowany top uderzy w niego, autora. A nie ma się co oszukiwać, Mioduski strasznie fałszuje.
Powtórzę się, ale trudno. Kiedyś Steve Jobs powiedział: "jeśli przyjmiesz do firmy pracowników kategorii B, oni przyjmą pracowników kategorii C, a potem wbiją nóż w plecy pracownikom kategorii A". To się wydarzyło w Legii.
Współczesna piłka jest grą decyzji. Pan Darek przez lata popełnił złych, jeśli chodzi o personalia, że wyczerpał limit. Zobaczymy, na ile Herra będzie miał decydujący głos w kluczowych sprawach. Jeśli chodzi o tę najważniejszą, a więc obsadę trenera, na razie jest spokój, bo kontrakt Marka Papszuna wygaśnie pod koniec sezonu 2027/28. Pan Darek może się zająć oglądaniem spotkań i liczeniem pieniędzy. Zarabianiem. Bo nie oszukujmy się, chce na piłce zarobić.
I dlatego klubu nie sprzeda. Władował w niego 100 mln zł, więc łatwo nie odda, tym bardziej że wartość polskich klubów znacząco idzie w górę wraz z awansem w rankingu. Jeśli w ciągu dwóch, może trzech lat będziemy mieli drużyny w Lidze Mistrzów, to przychody wzrosną bardzo. A więc sprzedawanie klubu tu i teraz byłoby wielkim błędem i świadczyłoby o tym, że Mioduski nie ma nosa do biznesu. A tego przecież nie można mu odmówić. To przeinteligentny facet. Po prostu "biały kołnierzyk zagubiony w dżungli"
Ale teraz ma być już wszystko dobrze. Już znalazł dobrego "przewodnika". Już trafi do domu. Zatrudnienie Papszuna to naprawianie błędów sprzed czterech lat, gdy klub wynegocjował z nim już umowę, a potem w ostatniej chwili ją zmienił i ograniczył kompetencje trenera. To był bolesny cios, ale czas pokazał, że większe straty niż Papszun poniosła Legia. Czas wrócić na właściwą ścieżkę."

źródło: https://www.onet.pl/sport/przeglad-sportowy/kibice-legii-otrzymali-dwa-prezenty-na-swieta-oto-kulisy-decyzji-mioduskiego/7lytv9p,5e4c2379
6sobota, 20, grudzień 2025 07:58
dalkub
Jak wczoraj pisałem krótkie punkty "na aucie" to znałem efekt ogłoszeń, ale nie widziałem tego tzw. briefingu. Swoje wątpliwości tam też napisałem, bo sensu w tym jest niewiele.
Po jego obejrzeniu nasuwają mi się pewne skojarzenia i wnioski.
Herra się skompromitował - opowiadał jakieś dyrdymały że trzeba więcej pracować, czyli co robił od 4 lat? za mało pracował? albo kto za mało pracował?
To że przychodzi Papszun wiadomo od miesiąca i nie dało się ustalić jak się zmieni struktura klubu w pionie sportowym? pierdolenie za przeproszeniem że się jest otwartym na współpracę z Fredim i Marcinem? serio to jest komunikat? to jest zarządzanie kryzysem? to jest pierwszy komunikat nowego zarządzającego Legią?
Te decyzje powinny być przygotowane, kto zostaje, komu dziękujemy, jaki zakres obowiązków ma Papszun, jakie prezes, czy posiadamy dyrektora sportowego, czy wystarczy szef scoutów bo decyzja i tak będzie Papszuna, pod kim akademia, co z działem atheltic performance.
To pokazuje kolejną prowizorkę - mam wrażenie że Mioduski spierdzielił obserwując kilka ostatnich meczy i nie w kontekście boiskowych popisów naszych tuzów a w kontekście tego co się dzieje na trybunach - frekwencja, lżenie jego osoby oraz koszulki z wymownym napisem. Nadal nic nie jest przygotowane/opracowane - wszystko będzie dopiero tworzone, na szybko, na kolanie, bo za chwilę Święta Nowy Rok a 5 stycznia jedziemy z koksem.
tyle w temacie # Mioduski Won
7sobota, 20, grudzień 2025 07:59
iocosus
"od 1 stycznia 2026 roku Zarząd będzie dwuosobowy, a pełną odpowiedzialność za zarządzanie klubem przejmie Marcin Herra"
Słowo do Pana Marcina Herry.
Panie Marcinie powiadają, że nieważne jak się zaczyna, ale istotne jak się kończy. Oby to miało zastosowanie w Pana przypadku, ponieważ wczoraj rozpoczął Pan tragicznie. W mediach komentują że wypadł Pan średnio, ale to tylko dziennikarska kurtuazja, lepiej po kibicowsku walić prawdę prosto z mostu, a zatem to co wczoraj Pan zaprezentował było żałosne!
Proszę skończyć z tą gładką niestrawną korpo-gadką z tym zaklinaniem rzeczywistości. Nie na tym to polega. Na dziś stoi Pan w jednym szeregu "krawaciarzy", do spółki z panami Piotrem Zygo, Leszkiem Miklasem, Pawłem Kosmalą, którzy być może są zadowoleni z siebie samych i z własnej drogi zawodowej, ale w historii Legii niczym szczególnym się nie wyróżnili.
Panie Marcinie, cokolwiek Pan nie powie, to jak będzie Pan postrzegany jest zależne od tego co Legia zarządzana przez Pana (lub współzarządzana) osiągnie. Proszę sobie twardo uświadomić, Pana los zawodowy jest uzależniony od trenerskiego losu Pana Marka Papszuna. Pan Marek przegra, to i Pan dozna zawodowej klęski, z Ł3 zostanie Pan przepędzony na cztery wiatry i słuch po Panu zaginie w odmętach korporacyjnych.
Ani Panu, ani Legii tego nie życzę, dlatego proszę skończyć z nawijaniem makaronu na uszy, nikt z kibiców tego nie kupi. Proszę o szczerość i autorefleksję, a tej choćby wczoraj zabrakło, ponieważ nie jest ważne co Pan powiedział w "kilku słowach o Legii", w tym roku w klubie mieliśmy dużo większe problemy i chciałbym poznać z Pana perspektywy co było ich przyczyną i jakie wnioski zostaną wyciągnięte na przyszłość. Korpo-gadka tego nie zastąpi.

Panie Marcinie proszę przyjąć najlepsze Życzenia Świąteczne i Noworoczne i dla Siebie i dla klubu, przede wszystkim oby i dla Pana i dla Legii koniec wieńczył dzieło!
8sobota, 20, grudzień 2025 10:23
gawin76
@ Marek Papszun

Oczywiście trener powinien mieć wpływ na dokonywane transfery, oczywiście powinien być w stałym kontakcie z ludźmi odpowiedzialnymi za drugi zespół i ekipy młodzieżowe, oczywiście ważne jest, żeby znalazł się w otoczeniu, które będzie z nim współpracować i go wspierać, natomiast nie wydaje mi się, żeby zasadna była wiara, że Papszun jest w stanie wszystko to jednoosobowo najpierw przeanalizować, a następie usprawnić. Pokładanie w nim przesadnych nadziei na pełnowymiarową wewnątrzklubową rewolucję jest złudne i niebezpieczne, on musi być przede wszystkim trenerem pierwszej drużyny.

A w tej jest pożar do ugaszenia. Oczywiście Żewłakow i reszta mogą być święcie przekonani, że kadra, którą zbudowali latem, powinna walczyć o mistrzostwo Polski, ale boiskowa praktyka nieszczególnie to potwierdza i tu musi być punkt wyjścia - gdzie należy ten zespół wzmocnić, czy są wytypowane jakieś cele transferowe i czy jest na nie budżet?

Wyobrażam sobie, że mając do dyspozycji obecną kadrę i próbując nałożyć ją na ustawienie Rakowa, Papszun mógłby posłać do boju na przykład następującą jedenastkę: Tobiasz - Piątkowski, Augustyniak, Kapuadi - Wszołek, Arreiol, Szymański, Vinagre - Krasniqi, Rajović, K. Urbański. Ale jest tu mnóstwo znaków zapytania.

@ Marcin Herra

Układ w którym Prezes Zarządu powierza faktyczne prowadzenie firmy Dyrektorowi Zarządzającemu (czy Wykonawczemu) to nie jest żaden dziwoląg, ja się z tym stykam pięć razy w tygodniu, a przyczyny takiego manewru mogą być najróżniejsze.

Jedynie dziwi mnie trochę, że to akurat Herra, tzn. nie podważam kompetencji p. Marcina ani korzyści wynikających z tzw. transferu wewnętrznego, natomiast w sytuacji gdy jest potrzeba wstrząsu i nowego rozdania to lepiej nadaje się do tego zupełnie nowy CEO, który przychodzi z zewnątrz. Ergo, zakładam, że w klubie nie ma przeświadczenia, że Legia funkcjonuje nieprawidłowo jako organizacja, że problem jest jedynie w obszarze sportowym, no i to jest rzecz jasna teza, z którą moglibyśmy dyskutować.

Marzenia o tym, żeby Mioduski dziś czy jutro sprzedał Legię, uważam za skrajnie oderwane od rzeczywistości, a pretensje, że jest, pardon, golasem, który nie dosypuje co sezon do działalności klubu kilkudziesięciu milionów z własnej kasy, to już jest niedorzeczny wręcz poziom absurdu. Natomiast jako właściciel prezes Mioduski powinien niewątpliwie zadbać o to, żeby w Legii pracowali ludzie kompetentni i znający się na rzeczy. To jest najważniejsze, bo ciągłe pompowanie przekazu o rekordowych przychodach i wiara w magię LTC w sytuacji, gdy zaniedbana została solidna praca u podstaw trzonu prowadzonej działalności (w końcu jest to klub piłkarski do kroćset), oględnie mówiąc nie wygląda dobrze.
9sobota, 20, grudzień 2025 17:09
corazstarszy
@Marek Wawrzynowski przytoczony przez iocosusa:
'gdzie trudno o jakieś plany, gdzie wszystko robione jest pod absurdalną presją zaś każdy twój ruch oceniany, wyszydzany.'
Może nie zauważył, ale właśnie również ocenia, wyszydza i buduje absurdalną presję.
@dalkub
'Te decyzje powinny być przygotowane, kto zostaje, komu dziękujemy, jaki zakres obowiązków ma Papszun, jakie prezes, czy posiadamy dyrektora sportowego, czy wystarczy szef scoutów bo decyzja i tak będzie Papszuna, pod kim akademia, co z działem atheltic performance.'
W tekście Gawina pada bardzo trafny czasownik 'zapętlić się'. Myślę, że da się go adekwatnie użyć w odniesieniu do przytoczonego tutaj fragmentu wypowiedzi. Mamy dogmat, na dodatek empirycznie wielokroć potwierdzony: Mioduski podejmuje złe decyzje. Decyzje, o których piszesz Dalkubie ('powinny być przygotowane') mógł podjąć jedynie Mioduski. A jak wiadomo, on podejmuje złe decyzje. To nazywam zapętleniem się, tym razem w argumentacji. Daj się rozejrzeć Papszunowi. Niech i on ma wpływ na to, co zostanie zdecydowane.
Herra? Niepokoi mnie to, że ma odpowiadać za całość. Samokrytycznie wyznał onegdaj, że na piłce się nie zna. Więc będzie musiał wykazać wielki talent, intuicję, mieć wybitne szczęście przy wyborze osób, które mu te sprawy piłkarskie naświetlą i pomogą trafnie zdecydować.
Co do Papszuna - chyba Gawin ujął wszystko syntetycznie i bardzo zrozumiale. Też mam wątpliwości, jak, kiedy i czy ogarnie to, co się stało z 1. drużyną. Też odzuwam dumę, że Legia jeszcze jest dla kogoś, i to nie byle kogo, magnesem, dla którego warto porzucić naprawdę ciekawe miejsce, które na dodatek samemu się współtworzyło.
Najbardziej paląca rzecz - wyrwać się ze strefy spadkowej. Nie umiem dalej spojrzeć. Tylko o tym marzę. Poprzednio było tak, że Legia po załamaniu jesienią 2021 i dograniu sezonu 21/22 do końca, w następnym sięgnęła po 2. miejsce i PP. Nie pogardziłbym teraz takim scenariuszem.
I jeszcze raz przytaczany przez iocosusa Wawrzynowski na koniec 'Tak naprawdę Legii brakuje nieco jakości z przodu, czegoś "extra", zawodników, którzy zrobią różnicę. Takich trzeba znaleźć albo… stworzyć.' No, chyba facet nie docenia skali kryzysu. Brakuje nam o wiele więcej. Jednym z elementów są dosyć zdemoralizowani (rozpuszczeni ???) piłkarze. Mnie przerażały wieści z końcówki rundy o tym, że z zaciekawieniem czekają nowego trenera, że się nie mogą doczekać, żeby się czegoś nowego nauczyć, itd. A co z teraźniejszością? Uznali, że do czasu aż nie będzie tej nowej zabawki, to nie muszą dawać z siebie wszystkiego? Że kibicom szybko się nudzi i chcą mieć coraz to nowe zabawki - transfery, newsy, dyrektorów, trenerów, to wiedziałem. A teraz odkryłem, że piłkarze tak samo mogą się zachować. Może taka ludzka natura, ale martwi mnie to. Ciekaw jestem, na jak długo nowy trener wzbudzi ciekawość i zapał do pracy u naszych graczy.
10sobota, 20, grudzień 2025 18:01
Krzysztof Jastrzębski
@gawin76 w punkt. Stąd i me pierwsze zapytanie pod postem, skąd ten optymizm. Skąd się biorą te słabe wyniki 1 drużyny, ten zjazd sportowy ostatnich lat? Powód to tylko zły trener, tylko źli zawodnicy? Wiemy że nie. Ryba psuje się od głowy. Niekompetencja z opieszałością to znak firmowy Legii od wielu lat. Mieliśmy i dobrych zawodników i dobrych trenerów w tym czasie, a jest coraz gorzej. Czy przestawienie paru mebli na inne miejsce sprawi, że zapyziale m4 stanie się luksusowym penthousem? No nie sądzę. Stąd moje obawy nadal nie są rozwiane na dzień dzisiejszy. Za gawin76, dlaczego nie ma i w gabinetach świeżej krwi, nowego prezesa?
11sobota, 20, grudzień 2025 22:54
iocosus
1. Gawin: "zakładam, że w klubie nie ma przeświadczenia, że Legia funkcjonuje nieprawidłowo jako organizacja, że problem jest jedynie w obszarze sportowym" - sparafrazuję, gdyby Legia była firmą, jakąkolwiek spoza obszaru sportu, to pierwszy lepszy piarowiec na jej etacie wszem i wobec by głosił, że prosperuje wspaniale, osiąga znakomite wyniki, jeden z jej działów ma tylko kłopoty przejściowe, ale nie rzutuje to na całość firmy, która ma się doskonale.
A ten, który doprowadził do prosperity i kierował wszystkimi działami oprócz tego jednego "z przejściowymi problemami" teraz został namaszczony na "prawą rękę" właściciela firmy, przejmując równocześnie i jej finanse. Dlaczego tak odpowiedzialna funkcja miałby zostać powierzona komuś "z zewnątrz", skoro ten wewnętrzny kandydat tak dobrze się wykazał?
2. Gawin: "nie wydaje mi się, żeby zasadna była wiara, że Papszun jest w stanie wszystko to jednoosobowo najpierw przeanalizować, a następie usprawnić" - jeżeli teza z p.1 jest prawdziwa, to Papszun ma tylo polepszyć wyniki jednego kulejacego działu w firmie, wszystkie inne pracują wszak doskonale.
Dość zgryźliwości, mam nadzieję że zarówno Mioduski jak i Herra decydując się na sprowadzenie Papszuna wybierają model Alexa Fergusona w MU. W Rakowie ani Wojciech Cygan, ani Artur Płatek nie są malowanymi postaciami, ale prerogatywy Marka Papszuna nie były tym ograniczane. Były trener Rakowa a obecny Legii na właścicielu klubu w którym dotychczas pracował zawiódł się chyba tylko raz. Gdy z niego odchodził.
12sobota, 20, grudzień 2025 23:04
iocosus
Z X:

@seweryndmowski
Marek Papszun trenerem @LegiaWarszawa, : laudacja (uwaga, długie)

Pamiętam jak jesienią 2021 przed wyjazdowym meczem Ligi Europy przeciw Leicester przeczytałem w wywiadzie na oficjalnej stronie klubu, że Legia idzie po Marka Papszuna. Pierwsza myśl: co za „ekspert” od PR-u dopuścił do tak kuriozalnej publikacji? Druga myśl: nareszcie, trener Papszun w Legii!

Tak się bowiem złożyło, że wówczas od kilku miesięcy doradzałem zarządowi Rakowa Częstochowa w sprawach marketingu i komunikacji. Przez ten czas miałem okazję przyjrzeć się pracy trenera Marka Papszuna. Nie znaliśmy się wcześniej, ale od razu było widać, że każda osoba na pokładzie Rakowa czuje przed nim gigantyczny respekt. Pamiętam, jak latem tamtego roku częstochowianie pojechali na zgrupowanie do Sochocina. Ponieważ to rzut beretem od Warszawy, postanowiliśmy z trenerem skorzystać z okazji i umówić się tam na spotkanie. Przyjechałem przed czasem – miałem tego dnia wesele przyjaciela, z którego prosto miałem pojechać na lotnisko, żeby wylecieć na mecz Hiszpania-Polska. Harmonogram napięty, a trening przedłuża się: kwadrans, dwa kwadranse… Trener Papszun wściekły, drużyna dostaje wycisk w sakramenckim upale. Oho, pomyślałem, nieźle trafiłem. Gonçalo Feio, z którym znaliśmy się jeszcze z czasów pracy w Legii, podpowiedział, że lepiej chyba będzie poczekać na trenera Papszuna w hotelowym lobby. Żartem zapytałem, czy to sugestia, aby zejść trenerowi z oczu i dać mu po drodze ochłonąć po treningu? „Tak” bez mrugnięcia okiem odpowiedział trener Feio. Kiedy po kilkunastu kolejnych minutach trener Papszun dotarł do lobby nie zdążyłem się chyba nawet przywitać, gdy powiedział: „Przepraszam bardzo, że musiał pan czekać, trening się przedłużył, mam nieco mniej czasu niż planowałem, ale jestem, słucham”. Nie pamiętam już nawet czego dotyczyło to spotkanie, ale trener ujął mnie tym, że zaczął od „przepraszam”. Nie musiał tego robić – pracowałem z wieloma klubami, w każdym trening to świętość, wszyscy muszą się temu podporządkować, to jest oczywiste. Nie każdy by tak zrobił – pracowałem z wieloma trenerami, niektórzy słowa „przepraszam” po prostu nie mieli w słowniku. Ktoś powie, że to detal, ale dla mniej jako człowieka od komunikacji takie detale właśnie świadczą o profesjonalizmie.

Z biegiem czasu, choć w swojej pracy rzadko miałem z trenerem bezpośredni kontakt, mój szacunek do jego metod pracy rósł niezależnie od osiąganych przez niego wyników. Trener Marek Papszun sprawiał na mnie wrażenie surowego i wymagającego, ale sprawiedliwego nauczyciela. Szybko zorientowałem się, że jest perfekcjonistą i że nic go tak nie irytuje jak fuszerka czy robienie czegokolwiek na pół gwizdka. Jednocześnie w kontaktach ze mną zawsze zachowywał otwartą głowę – bywał do bólu konkretny, nie dawał sobie wciskać kitu, ale jednocześnie nie sprawiał wrażenia człowieka, który zjadł wszystkie rozumy. Niektórzy ludzie roztaczają wokół siebie aurę przywództwa, charyzmy. Choć, jak już wspominałem, bezpośrednich kontaktów nie mieliśmy wiele, dosyć szybko zorientowałem się, że jest to klasyczny przykład właściwego człowieka na właściwym miejscu.

W trakcie tych rzadkich bezpośrednich relacji ujął mnie jeszcze jednym: w październiku 2021 roku miałem zaplanowane wprowadzające szkolenie medialne dla sztabu i pierwszej drużyny Rakowa. Prowadziłem już takich szkoleń wiele i wiedziałem, że piłkarze po treningu to ciężkie audytorium. Jedni zmęczeni niedawnym wysiłkiem, inni znudzeni tematyką lub nie do końca poważnie ją traktujący, a wszyscy generalnie zainteresowani tylko jednym – aby jak najszybciej móc pójść do domu. Przygotowany na wymagającą publiczność nie zdążyłem nawet zacząć. Trener Papszun w kilku żołnierskich słowach wyjaśnił zebranym, że szkolenie medialne to część obowiązków profesjonalnego piłkarza i że oczekuje pełnej koncentracji i zaangażowania. Potem poprosił mnie, abym szkolenie poprowadził po polsku (miałem gotową wersję dwujęzyczną), a piłkarzom zagranicznym nie mówiącym w naszym języku kazał się przesiąść w okolice trenera Feio, którego z kolei poprosił o tłumaczenie najważniejszych kwestii. Zrozumiałem wtedy, że nawet przygotowane przeze mnie szkolenie musiało być perfekcyjnie wkomponowane w jego pomysł na prowadzenie tej drużyny. Nie muszę dodawać, że podczas szkolenia na sali było słychać przelatującą muchę, a niektórzy nawet robili notatki, prawda?

Gdy jesienią 2021 roku wybuchła tzw. „pierwsza bitwa o trenera Papszuna” moje kibicowskie serce krwawiło – byłem już wtedy absolutnie przekonany, że to jest właściwy człowiek, aby „uczynić Legię znowu wielką”. Profesjonalizm i lojalność wobec pracodawcy sprawiły jednak, że wszystkie swoje siły i umiejętności musiałem rzucić na front pomocy Rakowowi w tej nieoczekiwanej i kryzysowej dla niego sytuacji. Szczegóły zachowam dla siebie, może jeśli w końcu uda mi się przysiąść do książki, którą mam od dawna naszkicowaną, to nakreślę kilka słów o mojej częstochowskiej przygodzie.

W tej nowej i niespodziewanej sytuacji zobaczyłem jednak trenera Papszuna jako człowieka bezpośredniego, do bólu szczerego, bardzo jasno komunikującego swoje zamierzenia, a jednocześnie lojalnego wobec swojego pracodawcy i przywiązanego do raz danego słowa. Nie znam warszawskich kulisów finału tamtej bitwy, jednak kiedy okazało się, że nie trafi on do Legii, jako jej kibic pomyślałem: „szkoda”. Następnie zacząłem się modlić się o powrót Aleksandara Vukovicia i uratowanie Legii przed spadkiem – dobry Bóg wysłuchał moich próśb, ale to już naprawdę zupełnie inna historia.

Kibicem Legii jestem od ponad 30 lat, niedawno policzyłem, że widziałem na żywo prawie 400 jej meczów w Warszawie, Polsce i Europie. Przez prawie dwa lata miałem zaszczyt pracować dla klubu. Mam wrażenie, że za mojego kibicowskiego życia tylko dwa razy tak bardzo czekano na przyjście jakiegoś trenera. Pierwszy raz w 1999 roku, gdy na Łazienkowską trafił Franciszek Smuda, twórca mistrzowskich drużyn Widzewa Łódź i Wisły Kraków. Drugi raz w 2015 roku, kiedy misji ratowania mistrzostwa na stulecie Legii podjął się Stanisław Czerczesow. Pamiętam ówczesne memy i żarty wyrażające oczekiwanie ludu, że ktoś wreszcie da solidnie w kość piłkarzom, którzy przecież potrafią grać w piłkę, oraz wymusi na absolutnie wszystkich w klubie pracę na nie mniej niż 100%. Muszę przyznać, że odczuwam sytuacyjne déjà vu, choć wtedy celem było mistrzostwo, a dzisiaj uniknięcie spadku.

No właśnie, mistrzostwo. „Druga bitwa o trenera Papszuna” za nami. Przy niesamowicie spłaszczonej tabeli Legia, będąca na kompromitującym i spadkowym przedostatnim miejscu, traci 11 punktów do lidera i 10 punktów do miejsca premiowanego grą w Europie. Pamiętam jak po rundzie jesiennej sezonu 2023/2024 traciliśmy do liderującego Śląska Wrocław 9 punktów. Pamiętam jak sprzedaż w przerwie zimowej Ernesta Muciego i Bartosza Slisza uznano powszechnie za kapitulację w walce o tytuł. A przecież wtedy do odrobienia były tylko 1-2 punkty więcej i to przy jednym meczu więcej do rozegrania!

Oczywiście słyszę sam siebie i wiem, że jestem niereformowalnym i nieuleczalnym wariatem. Oczywiście słyszałem wczorajszą wypowiedź trenera Papszuna, że pierwszym celem jest wyjście ze strefy spadkowej. Ale przyjemnie jest wreszcie ponownie poczuć to ukłucie kibicowskiej szalonej nadziei „a co jeśli?”, którego jako kibic Legii nie czułem od nie pamiętam już jak dawna. Jestem głęboko przekonany, że Marek Papszun okaże się właściwym człowiekiem na właściwym miejscu.

Panie Trenerze, powodzenia! Witamy w domu.

PS. Gdy w 2021 roku pracowałem nad strategią marketingu i komunikacji Rakowa, podczas warsztatów z ich fenomenalnym media teamem rzuciłem pomysł przygotowania serii klubowych GIF-ów. Okazało się, że chłopaki na miejscu też już od dawna o tym myśleli. Burza mózgów, szukamy inspiracji: lecą SpongeBob, Donald Trump, This is Fine i inne klasyki. Nie pamiętam już kto rzucił: „Marek Papszun niczym Homer Simpson chowa się w żywopłocie”. Uznałem, że to super pomysł: zabawny, z dystansem, idealny na rozładowanie atmosfery w social mediach po jakiejś wpadce. Ale sala zamarła. Ktoś powiedział: „Nie ma szans, żeby Trener się na to zgodził”. A więc pamiętajcie: nie ma rzeczy niemożliwych!
13niedziela, 21, grudzień 2025 11:26
a-c10
Jak na moje, to dopiero koniec pierwszego tomu. Saga wciąż ma wszelkie szanse jeszcze się rozkręcić. W styczniu idę po popcorn Smile
14niedziela, 21, grudzień 2025 12:31
dalkub
Saga się nie skończy dopóki będzie tu Mioduski.
Przecież jak powoływał Zielińskiego to miał sie wycofać, teraz taż ma sie wycofać, ale z zarządu nie odszedł tylko odszedł finansowy. I mam wrażenie że najbardziej na ten kit nabierają się ludzie wydawałoby się inteligentni, rozważają, zastanawiają się jak będzie z tym czy z tamtym.
Będzie tak samo tylko zmienią się nazwiska wypłaty itd. dopóki starczy kasy. Nie zmieni się gościa, który nie potrafi zarządzać, nie potrafi zbudować sensownej struktury i znaleźć przyzwoitych wykonawców a następnie się nie mieszać

#Miodsuki Won
15niedziela, 21, grudzień 2025 16:23
iocosus
Teraz z Dalkuba będziemy mieli Katona Starszego i tak jak onegdaj fraza „Kartagina musi być zburzona” padała na końcu każdej wypowiedzi, tak obecnie zastąpi ją „#Mioduski Won”! Mimo wszystko Lepper był trochę bardziej elegancki ze swoim „Balcerowicz musi odejść!” Wink

Zdaje się, że dzielimy się na dwie kibicowskie frakcje, jedni jeszcze widzą nadzieję, dla drugich, przy Mioduskim nawet Papszun połamie sobie zęby! Należę do pierwszej grupy, tych z nadzieją, czyli wiadomo z jaką „matką”, ale ci z drugiej grupy „pozbawieni złudzeń realiści” nawet jeżeli mają rację, to aktualnie skazują się na kibicowskie zobojętnienie i rezygnację, żeby tylko za pół roku, lub za rok, lub za półtora spuentować wydarzenia: „a nie mówiłem”.
No i cóż mi po tej „racji” za jakiś czas? Wolę już pokibicować Papszunowi nawet gdyby szanse na happy end były minimalne. Wolę być na tu i teraz „team Papszun” niż „team Mioduski Won”.

Corazstarszy: „Jednym z elementów są dosyć zdemoralizowani (rozpuszczeni ???) piłkarze. Mnie przerażały wieści z końcówki rundy o tym, że z zaciekawieniem czekają nowego trenera, że się nie mogą doczekać, żeby się czegoś nowego nauczyć, itd. A co z teraźniejszością? Uznali, że do czasu aż nie będzie tej nowej zabawki, to nie muszą dawać z siebie wszystkiego?” – według mnie z tym „czekaniem na trenera” to wymówka dla własnej niemocy. Bezsilność odzwierciedlało również stwierdzenie: „niech ten rok się już skończy”.

Za Klafurica drużyna się sama spięła, zintegrowała, a teraz po zapaści zdezintegrowała, rozsypała. Astiz nie potrafił tej dezorganizacji zespołu zaradzić.
Z Rajovicem graliśmy tak jakby w dziesiątkę (z najbardziej wartościowym zawodnikiem!!!) nie dość , że zasób narzędzi futbolowych okazał się ubogi, to jeszcze mentalnie się zblokował. Z Colaka nie było dużo większego pożytku. Zaczęło się wypominanie zmarnowanych sytuacji. Za beztroskiego Vinagre trzeba było naprawiać błędy w obronie, Augustyniak choćby duszę diabłu zaprzedał to po trzydziestce sprinterem nie będzie, indywidualne kuriozalne błędy pętały nogi i Piątkowskiemu i Kapuadiemu, Kacper Urbański miał tylko momenty, przebłyski wirtuozerii piłkarskiej, Elitim częściej kontuzjowany niż grający, Krasniqi być może jedyny w jako takiej formie, ale często holujący piłkę, grający „pod siebie”. Chodyna w Legii to niestety tylko „mistrz treningów”. Tobiasz punktów nie ratował, a Kapustka moim zdaniem niezasłużenie, ale być może zbierał największe cięgi i krytykę na forach kibicowskich. Drużyna złożona z tych zawodników nie istniała i zakładam, że Augustyniak też to czuł gdy mówił: „niech ten rok się już skończy. Wygląda to coraz gorzej. Przed każdym meczem mówimy sobie, że będzie dobrze... Kiedy nie wykorzystujemy klarownych sytuacji w meczu, coś w nas pęka. Nie ma na to wytłumaczenia.”

Wobec trenera Marka Papszuna mam swoje kibicowskie subiektywne obiekcje, nazwijmy wątpliwości, ale w to, że jednym z jego celów nadrzędnych jest stworzenie z grupy ludzi, dobrze funkcjonującego, dobrze się rozumiejącego i zdeterminowanego zespołu, to w to akurat nie wątpię.
Pytanie, czy to co uczynił w Rakowie powtórzy w Legii?

#teamPapszun Wink
16niedziela, 21, grudzień 2025 17:18
Krzysztof Jastrzębski
"Wolę już pokibicować Papszunowi nawet gdyby szanse na happy end były minimalne. Wolę być na tu i teraz „team Papszun” niż „team Mioduski Won”."
To że wydaje mi się, że nic się nie zmieni, nie oznacza, że nie będę trzymał kciuków, aby Papszunowi się udało. Będę trzymał mocno jak cholera. Nie tylko za Marka, za Mioduskiego tak samo, może w końcu mu się przyfarci. A że nie widzę żadnej nadziei, skoro na górze nic się nie zmienia, to już odrębną sprawa.
17niedziela, 21, grudzień 2025 18:46
dalkub
Iocosus - problem polega na tym że jedno nie wyklucza drugiego i to pod kilkoma względami. Ja również jak Krzysztof trzymam kciuki za Papszuna i chcę by mu się udało i było super fajnie. Ja też niestety wiem że taki stan potrwa (oby) krótko i będzie kolejną korekta w trendzie spadkowym. Nie da się z gościem który jest jaki jest i działa jak działa zmienić całej filozofii klubu, sposobu działania, reakcji na problemy itp. tematów.
Co do sposobu wyrażenia się elegancko - rzeczony otrzymał tyle szans że na elegancję nie zasługuje. Zasłuży jak sprzeda klub, przeprosi i zniknie z radarów

#Mioduski Won
18niedziela, 21, grudzień 2025 22:45
iocosus
@ Krzysztof Jastrzębski
Od Mioduskiego i pośrednio od Herry oczekuję jednego, żeby byli „teamPapszun”. To nie będzie gwarancją sukcesu, ale bez tego o pozytywnym rezultacie nie ma co marzyć. Powtórzę się, spory kompetencyjne z pewnością nastąpią, jeżeli Mioduski z Herrą zajmą w nich pozycje „sprawiedliwych” mediatorów, rozjemców to „umarł w butach”, nic z tego nie będzie, według mnie od początku do końca, muszą murem stać za Papszunem. Czy tak będzie? Nie wiem!

@ dalkub
Jeżeli „ jedno nie wyklucza drugiego” i „również jak Krzysztof trzymasz kciuki za Papszuna” to według mnie nie ma „problemu” przynajmniej między nami. Różnimy się chyba tym, że chcę mieć nadzieję, niech będzie, że chcę się łudzić że Mioduskiemu z Papszunem się „przyfarci”, a u Ciebie jest sceptycyzm na granicy pewności że coś takiego nie ma prawa się wydarzyć.
19poniedziałek, 22, grudzień 2025 11:24
dalkub
iocosus zadam ci tylko jedno pytanie, ile jeszcze razy dasz szansę Mioduskiemu?


#Mioduski Won
20poniedziałek, 22, grudzień 2025 14:56
iocosus
Dalkubie Ty nie dajesz szansy Mioduskiemu już od dawna! Od kiedy? Z jakim efektem?
Mioduski jak trwał, tak cały czas właścicielem Legii pozostaje, mimo protestów kibicowskich, mimo haseł na trybunach, mimo hejtu w necie.
Do kiedy będę "dawał szansę" Mioduskiemu? Dotąd, aż nie pojawi się wiarygodna propozycja odkupienia udziałów w Legii od Mioduskiego. Bez tego "dawanie szansy" lub "niedawanie" to tylko i wyłącznie według mnie bicie piany, nic więcej.
A teraz będę kibicował Papszunowi, z nadzieją że Ty również i z jeszcze większą nadzieją ale i z dużą obawą, czy Mioduskiemu wystarczy konsekwencji w tym "kibicowaniu" trenerowi na którego postawił.

#teamPapszun Wink
21poniedziałek, 22, grudzień 2025 17:02
dalkub
Iocosusie - oczywiście że nie daję, bo ja daję szansę maks 3 razy, mam wrażenie że Pan Mioduski zmarnował tych szans znacznie więcej. Mogę tez powiedzieć tak - a nie mówiłem, że pan Mioduski szkodnikiem jest i basta? i wychodzi na moje?
Papszunowi będę kibicował choćby po to by mimo, że rozum mówi inaczej, Legia nie spadła z ligi po raz pierwszy w swojej historii, bo by mnie serce bolało.
Gdyby była wola sprzedaży Legii chętnych byłoby sporo i nie jest to wrażenie a wiedza, bo akurat Legia jest w tym kraju klubem nr.1 i nie tylko w piłce nożnej. Nie widzę dlaczego Legia nie może pod normalnym przywództwem stać się Slavią, Dynamem Z czy klubem na takim poziomie, sportowym, bo potencjałowo jest większa od nich znacznie
22poniedziałek, 22, grudzień 2025 20:49
iocosus
Dalkubie, Dinamo Z. doprowadził do wielkości (9 tytułów mistrzowskich) Zdravko Mamić i do kroćset, bij zabij, ale za żadne skarby nie zamieniłbym Mioduskiego na kogoś w rodzaju Mamića. Taka zamiana na kogoś z takiego "asortymentu" to jest właśnie to czego chciałbym za wszelką cenę uniknąć.
Chorwaci piłkarzy mają mega utalentowanych, ale ich struktur klubowych w żaden sposób bym nie powielał. Vanna Ly czy jak mu tam było, to pikuś w zestawieniu z tymi chorwackimi układami.
Dla mnie Dinamo Zagrzeb to strzał kulą w płot, natomiast Slvia Praga to trafienie w punkt. Tyle tylko, że na Prażan wpierw wyłożyli kapuchę Chińczycy (po koreańskim Daewoo może teraz Omoda lub Jaecoo zainwestują w Legię, wszak wchodzą na polski rynek zdecydowanie), a następnie akcje Slavii od Chińczyków odkupił Pavel Tykac. Jego majątek jest wyceniany na 8 miliardów dolarów. Dla mnie to jest właśnie wiarygodny nabywca i jeżeli ktoś taki się objawi to chciałbym, żeby Mioduski komuś takiemu odsprzedał większościowy pakiet swoich udziałów w Legii.
W odniesieniu do Slavii "Kwota transakcji nie jest znana, choć czeski "Sport" wskazuje na co najmniej 2 miliardy koron (ponad 350 milionów złotych)" źródło: tvp.sport - zatem jeżeli są chętni na podobny wydatek na Legię, to niech się objawią. W to, że chętnych na kupno Legii jest sporo nie wątpię, ale dla ilu takie kwoty jak w przypadku Slavii nie będą odstraszające?
Dalkubie bez urazy, ale dopóki nie będzie publicznej deklaracji, to rewelacje o poważnych i wiarygodnych potencjalnych nabywcach Legii traktuję jako pobożne życzenie.
23poniedziałek, 22, grudzień 2025 22:18
gawin76
Jeżeli Dobrzycki mówi, że przejęcie Widzewa kosztowało go 42 miliony złotych (przy czym samo przejęcie pakietu własnościowego zaledwie nieco ponad 13 milionów, reszta to dokapitalizowanie i wzmocnienia), a z Legii idzie przekaz, że chętny na przejęcie klubu musiałby wyłożyć minimum 80 milionów ale euro, to o czym my w ogóle mamy rozmawiać? Legia może być nr 1 w Polsce, ale nikt nie przepłaci dziesięć razy. Jest to rzecz jasna cena tzw. zaporowa, wskazująca na to, że Mioduski klubu sprzedawać nie zamierza. I tutaj w sumie można by postawić kropkę, przy czym nawet gdyby wola sprzedaży się pojawiła, nawet gdyby kwota tych 80 milionów euro była jakoś negocjowana i urealniona, to i tak byłoby to kolosalne przejęcie. Legia ma przecież udziały w LTC, co skokowo podwyższa kapitał, do tego mielibyśmy negocjacje, których nie dałoby się utrzymać w tajemnicy, audyty ciągnące się miesiącami, na tę chwilę nic, ale to najzupełniej nic nie wskazuje na to, żeby ten kierunek był w ogóle brany pod uwagę.

Co do samego prezesa to w pierwszych latach swoich rządów potrafił wpadać na całkowicie karkołomne pomysły, a jednak jakimś cudem wygrywał jeden tytuł za drugim. Teraz karta się odwróciła, co by nie zrobił, czego nie spróbował, tytuł jest daleko, jest za to stagnacja i regres. Z perspektywy czasu można powiedzieć, że w tamtych tłustych latach dało się zauważyć symptomy przyszłego kryzysu. Chciałbym, żebyśmy za kilka lat mogli ocenić, że nawet kiedy broniliśmy się przed spadkiem, widać było promyki nadziei na lepszą przyszłość.
24wtorek, 23, grudzień 2025 00:55
Krzysztof Jastrzębski
Nie ma.
25wtorek, 23, grudzień 2025 06:15
dalkub
Iocosus - Dynamo Z czy Slavia były przykładami, że da się w tej części Europy zrobić klub którego nie trzeba się bardzo wstydzić za rozsądną kasę. Zostaw tego Mamića czy innych Chińczyków, w Polsce są ludzie z kasą, działają różne fundusze, które spokojnie klub mogą kupić - a to że ty o tym nie słyszysz i nie piszą o tym pismaki to nie świadczy że Vanna Lee i Misiek będą zawsze żywi i do nich musimy się odnosić - powiem więcej gdyby Mioduski powiedział czekam na oferty, bo chcę odejść to tych ofert trochę by było i to szybciutko. Na razie do tego nie dorósł ale jakby spadł z ligi - brrrrrr, albo źródełko pożyczkowe wyszło i nie było kogo opchnąć za solidną kasę, to sam by biegał i szukał chętnego.

Gawin - co do tych 80 czy 100 milinów Euro itd. - pan Mioduski może nawet mówić o miliardzie, bo co to szkodzi, jeżeli będzie chciał sprzedać to ustalona zostanie cena rynkowa, bo są do tego standardy, a jeżeli będzie musiał sprzedać, to zwyczajnie odda za tyle ile kupujący zaoferują - tu istotne jest momentum.

"Co do samego prezesa to w pierwszych latach swoich rządów potrafił wpadać na całkowicie karkołomne pomysły, a jednak jakimś cudem wygrywał jeden tytuł za drugim" - to teraz warto z tej perspektywy zastanowić się jak dużo kasy potrzebował aby zdobywać te tytułu i czy przypadkiem nie było tak, że kilka lat temu finansowo Legia i może Lech była poza zasięgiem pozostałych zespołów. Jak policzy się ile było wydanej kasy na zdobycie punktu w Warszawie, a ile np. w Gliwicach czy Szczecinie, to się może okazać, że mamy Puchar w gablocie, ale żeby go zdobyć wydano taką kasę, że jak pozostali nieco się poprawili i dalej są bardziej efektywni to już się kolejnych nie zdobywa, bo się forsą niekompetencji przykryć nie da bo za mała jest różnica.

#Mioduski Won
26środa, 24, grudzień 2025 06:21
iocosus
Dalkubie w naszej dyskusji chyba zaczynamy się kręcić w kółko. Mioduski:„ jakby spadł z ligi - brrrrrr, albo źródełko pożyczkowe wyszło i nie było kogo opchnąć za solidną kasę, to sam by biegał i szukał chętnego.” – samemu na c-L niedawno pisałem, że spadku za bardzo nie mogę sobie wyobrazić (chociaż jeżeli zanotujemy falstart w lutym i marcu, to może się zrobić nerwowo i nawet Papszun może mieć pod górkę), ale już w to, że ani w przyszłym roku, ani w 2027 możemy się do europejskich pucharów nie załapać, to w to już jestem w stanie uwierzyć i wówczas przy obecnym pułapie finansowania możemy w Legii mieć zapaść, która zmusi Mioduskiego do odsprzedania części udziałów. Według mnie to realne, zatem chyba się zgadzamy.
Tylko, że to ekonomia sprawi, a nie to, że kibice będą dawali szanse lub nie właścicielowi. Do dyktatu kibicowskiego podchodzę jak pies do jeża, o ile krytyka, wytykanie błędów, ich analiza i żądanie autorefleksji, domaganie się wyciągania merytorycznych wniosków i korekt w zarządzaniu klubem jest nam kibicom przynależne i jest to nasze niezbywalne prawo i nawet obowiązek, to jednak próba wpływania na zmiany właścicielskie, wywieranie presji hejtem budzi moje obawy.

Uważam że „korporacyjne zarządzanie” w Legii i za czasów Daewoo i za ITI i w erze Mioduskiego się nie sprawdza. Jeżeli obecny właściciel się nie zreflektuje, nie znajdzie przyczyn dlaczego i co w takim systemie nie funkcjonuje, to przy stagnacji lub zapaści sportowej i przy kryzysie finansowym jako funkcji tego stanu rzeczy, zmuszą go do pozbycia się części lub całości udziałów w Legii.

Mioduski jest w spirali błędów, „wielbłądów”, może i Papszun nie pomoże i pójdzie na dno, będzie musiał pozbyć się udziałów, ale jazda po nim jako kompletnym nieudaczniku i robienie z niego wroga publicznego numer jeden na Ł3 to moim zdaniem jednak przegięcie.
27środa, 24, grudzień 2025 06:25
iocosus
Dalkub: „działają różne fundusze, które spokojnie klub mogą kupić” – mieliśmy już fundusze w klubie plus piłkarskiego speca, dla którego Ekstraklasa nie miała tajemnic, była to Lechia Gdańsk z Adamem Mandziarą i skończyło się to efektem wiadomym.

„ 9 ostatnich lat to pokaz nieudolnych rządów, braku kompetencji oraz zmarnowanego wielkiego potencjału naszego Klubu. (...) Jako zasłużeni zawodnicy, trenerzy czujemy się zobowiązani zabrać głos w tym krytycznym momencie, ponieważ dobro klubu jest dla nas sprawą najważniejszą, a żadne pudrowanie rzeczywistości, pokrętne oraz kłamliwe tłumaczenia nie powinno przysłonić krytycznej sytuacji w jakiej znalazła się obecnie Lechia. Potrzebne są działania uzdrawiające przez profesjonalnych fachowców na wielu płaszczyznach, należy odbudować to wszystko, co zostało zniszczone i widać, że będzie to proces długotrwały gdyż korozja klubu jest daleko posunięta.” – z oświadczenia Oldboy's Lechii Gdańsk, byłych zawodników i trenerów.

Nie wszystko złoto, co się świeci, nie każdy fundusz lub grupa kapitałowa i nie każdy profesjonalny fachowiec futbolowy są gwarancją prosperity i sukcesu.
28środa, 24, grudzień 2025 09:41
gawin76
Dalkub, w tym co piszesz o perspektywach na pożegnanie Mioduskiego tyle jest różnych 'gdyby' i 'jeżeli', że sam powinieneś widzieć czczą życzeniowość Twojego hashtagowego happeningu.

Na Aucie napisałeś, że Mioduski to tylko epizod, tylko że widzisz, epizodem to był Wojtek Jagoda jako piłkarz Legii, Mioduski jest tu już dłuższą chwilę i pozostanie jeszcze nie wiadomo jak długo, wywierając fundamentalny wpływ na teraźniejszość i przyszłość naszego klubu. Oczywiście w jakimś momencie pojawi się temat właścicielskiej sukcesji, ale zanim to nastąpi, nadal wiele może prezes w Legii zdziałać. Mimo niewątpliwie licznych wpadek na koncie Mioduskiego, życzę mu, żeby zdziałał tu jeszcze dobre rzeczy. Może to naiwne, ale nie mam temperamentu krzyżowca, wybieram tę naiwność w świadomy sposób.
29środa, 24, grudzień 2025 13:09
dalkub
Panowie podsumowując wasze obawy jednym zdaniem: Kochaj Miodka swego możesz mieć gorszego

Zdrowych Wesołych i ja sobie życzę aby Mioduski sobie w 2026 poszedł

#Mioduski Won
30czwartek, 25, grudzień 2025 07:40
iocosus
"chociaż większym ryzykiem rodzić się niż umrzec
kochamy wciąż za mało i stale za późno"
ks. Jan Twardowski

Zdrowych i Wesołych! Wink

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1