A+ A A-

Mariusz Walter nadal marzy

mwalterlnW dzisiejszym wydaniu Gazety Wyborczej ukazał się obszerny wywiad z Mariuszem Walterem. Choć jeden z głównych animatorów inwestycji ITI w Legię obecnie stoi "całkowicie z boku", co sam przyznaje pytany o aktualny wpływ na klub, to jednak jego opinie i przemyślenia z pewnością pozostają dla nas interesujące.

Na rozmowę przeprowadzoną przez Roberta Błońskiego i Rafała Zarzyckiego czekałem z dużą niecierpliwością. Mariusz Walter moich oczekiwań raczej nie zawiódł, choć, patrząc z pozycji czytelnika, dzisiejszy wywiad nie wydaje się ani tak otwarty, ani tak głęboki jak pamiętna rozmowa Waltera z Michałem Okońskim, która dwa lata temu została opublikowana na łamach Tygodnika Powszechnego. W dzisiejszym materiale liczyłem na bardziej dogłębną analizę bieżącej sytuacji finansowej na linii ITI - Legia, nie można jednak wykluczyć, że nie ma możliwości prowadzenia publicznej dyskusji o szczegółach związanych z tą kwestią, nie sądzę bowiem, żeby tak wytrawny dziennikarz jak Robert Błoński nawet nie próbował 'wyciągnąć' z Waltera w tym obszarze czegoś więcej.

O Mariuszu Walterze pisałem ostatnio ponad rok temu, tuż po rezygnacji, która nastąpiła po niesławnej porażce z Lechią w Gdańsku. Dziś Walter pośrednio potwierdza moje ówczesne tezy, zgodnie z którymi postanowił wziąć na siebie odpowiedzialność nie tylko za straconą szansę na mistrzostwo, ale też za błędny dobór wykonawców, którym powierzył prowadzenie Legii, wypowiadając się w sposób następujący:

- (...) Zadzwoniłem do Warszawy i oznajmiłem, że rezygnuję z funkcji prezesa rady nadzorczej. Zamierzałem wstrząsnąć osobami, które nie były w stanie zdobyć podawanego na tacy mistrzostwa (...). Liczyłem, że przed gabinetem ustawi się sznur: prezes, zarząd, dyrektor sportowy, trener, i jeden po drugim zrezygnują. Przeżyłem wielki zawód.

Motyw zawodu, rozczarowania, jakiego dostarczyli Mariuszowi Walterowi ludzie desygnowani przez niego do rządzenia Legią, pojawia się w tym wywiadzie jeszcze kilkukrotnie, choć przeważnie nie wprost i bez konkretnych nazwisk. Tak dzieje się choćby w przypadku pamiętnego 'zaciągu truskawkowego' i baneru wiszącego w centrum Warszawy:

-To była konsekwencja zachowań pracowników klubu, którzy mówili "ja za to odpowiadam, więc mi się nie wtrącaj". Nikt ze mną nie uzgadniał i nie konsultował, kto jest wart wielkich plakatów.

Pytany o możliwość samofinansowania Legii, Walter wypowiada się w podobnym tonie:

-Pan Leśnodorski obiecał, że najpóźniej w 2015 roku ten mechanizm zacznie hulać. Do jego poprzedników za późno straciłem zaufanie. Nie mieli zielonego światła, a i tak robili, co chcieli.

Czytając powyższe słowa, można dojść do wniosku, że zeszłoroczna trauma koniec końców wyszła Legii na dobre, ponieważ pośrednio doprowadziła do wielu pozytywnych zmian, przede wszystkim personalnych, także organizacyjnych. Sam Mariusz Walter podkreśla tu choćby rolę Rafała Wyszomierskiego, specjalisty z TVN, 'ubłaganego' o zajęcie się finansami Legii w lecie zeszłego roku.

Być może trochę to co prawda niepokojące, że to samo optymistyczne zaufanie względem współpracowników, które wyrzuca sam sobie za minione lata, Mariusz Walter wydaje się obecnie wykazywać względem Bogusława Leśnodorskiego i nowego zarządu Legii. Padają, zgoła sensacyjnie brzmiące z ust Waltera, słowa o dokonanym "ucywilizowaniu" kibiców oraz o "pierwszym całkowicie samodzielnym i odnoszącym sukces zarządzie". Z drugiej jednak strony, trudno żeby współwłaściciel Legii w tym momencie wysyłał w świat przekaz o treści innej niż pełnej poparcia dla rzutkiego, energicznego prezesa, który jak do tej pory kroczy od zwycięstwa do zwycięstwa. Kibice mogą sobie pozwolić na znacznie mniej publicznej dyplomacji, więc w odpowiedzi na opcję '2015', powtórzę słowa, które pisałem kilka tygodni temu - zbyt często w przeszłości słyszałem teksty o czekaniu 'X' lat na Legię, która zacznie sama na siebie zarabiać, żeby teraz traktować taką wizję jako pewnik, na którym można byłoby oprzeć aktualny model funkcjonowania klubu, czy planować przyszłe wydatki inwestycyjne. Po prostu - pożyjemy, zobaczymy.

Mariusz Walter jest kolejnym człowiekiem związanym z Legią, który (nie pierwszy raz zresztą) rzuca światło na stopień złożoności zadania, jakim jest budowa ośrodka na potrzeby Akademii:

-Tereny wokół Warszawy są bardzo drogie i nie znaleźliśmy niczego, na co byłoby nas stać (pogrub. gaw.). Ostatnio wróciła sprawa obiektów Hutnika. Wiceprezydent Warszawy, burmistrzowie Żoliborza i Bielan chcą, by powstała tam Akademia. Tylko kto za nią zapłaci? Zwłaszcza, że nie ma wody, światła i kanalizacji. (...) Dlatego mamy namierzony teren w Ożarowie. (...). Jeśli zarząd powie "tak", to Akademia się tam przeniesie - jest dobry dojazd, baza może powstać w półtora roku.

Walter przekonuje, że na punkcie Akademii ma "hopla", o czym świadczy choćby fakt, że nie zrezygnował z funkcji w jej radzie nadzorczej. Co prawda jego wizję Akademii jako "kulturalnej grupy sportowców z ambicjami" uważam za nadmiernie, powiedzmy, przedwojenną, ale pasji, z jaką Mariusz Walter wypowiada się o legijnej młodzieży lekceważyć nie można, wręcz przeciwnie, należy ją szanować i doceniać.

Jak rzekłem, w wywiadzie brak drażliwego motywu wysokości zaangażowania finansowego ITI w Legię i możliwości (oraz ewentualnie sposobów) odzyskania wyłożonych środków. Brak twardego "pieniądze muszą wrócić do pożyczkodawcy", które padło w wywiadzie Okońskiego. Próbując wydobyć coś 'między wierszami', wydaje się, że tym razem spekulacje mogą wędrować w kierunku odwrotnym do spodziewanego - można pokusić się o ostrożny wniosek, że Legia otrzymała od ITI nowy kredyt zaufania, nie jest już gorącym kartoflem, z którym wszyscy mają problem, a presji na szybkie odzyskanie kapitału, obecnie nie ma. Cytowany już rok 2015 zdaje się świadczyć o tym, że Leśnodorski ma jeszcze minimum dwa pełne sezony spokoju w realizacji swojej wizji budowy 'samofinansującej się' Legii. Mariusz Walter stwierdza również, że Leśnodorski i Wyszomirski wiedzą, ile mogą, uwaga, 'uszczknąć' z grupy ITI, co sprawia wrażenie, że ITI jest gotowe nadal dokładać do Legii, choć, jak zastrzega Walter, nie do transferów. Taka interpretacja stoi w zasadniczej sprzeczności z przekazem, który płynął z klubu jeszcze kilkanaście miesięcy temu i skutkuje powrotem pytań o przyczyny zmiany frontu w wewnętrznych relacjach. Czyżby udane transakcje sprzedażowe grupy ITI, w pewnym sensie kupiły Legii więcej czasu?

Przyznam, że jednym z kołatających mi w głowie możliwych wyjaśnień powyższych wątpliwości, było podejrzenie, że ITI mimo wszystko przygotowuje się do sprzedaży Legii i chce, żeby 'towar' sprawiał względnie korzystne wrażenie, w końcu jednorazowa  transakcja za odpowiednią kwotę to chyba lepsza perspektywa dla odzyskania części kapitału niż oczekiwanie na pieniądze, które Legia miałaby nagle zacząć zarabiać, po czym dzielić się nimi z ITI. Tu jednak Mariusz Walter stanął w 100% w opozycji wobec moich podejrzeń, jasno deklarując, że Legia "nie jest na sprzedaż". Być może to chwyt, dostosowany do pojawienia się w pytaniu przejaskrawionej kwoty stu milionów euro wyłożonych 'przez szejka', ale kolejne stwierdzenie brzmi równie serio:

-Przydałby się wspólnik, ale nie na poziomie kwalifikującym go do zarządzania klubem (pogrub. gaw.)

Mariusz Walter stoi z boku, nawiasem mówiąc, może to lepiej tak dla niego, jak i dla Legii, ale po tych wszystkich latach, nadal mu zależy, nadal chce być kojarzony z budową czegoś więcej niż tylko stadionu, nadal chce przejść do historii jako twórca kolejnej w dziejach Wielkiej Legii.  

I za ten upór wymieszany z nutą kibicowskiej zawziętości go lubię.

Dyskusja (36)
1poniedziałek, 15, lipiec 2013 21:22
Monrooe
Mnie sam wywiad bardzo się podobał, a forma podsumowująco - retrospektywna bardzo pasuje do obecnego momentu. Czytając kolejne wersy tego wywiadu, odniosłem wrażenie, że Legia wreszcie zaczyna przypominać klub, jakim widzieli je "ojcowie" pomysłu inwestowania w stołeczną ekipę. Widać, że życia już nie uprzykrzają kibice, a dawne zaszłości odeszły w niepamięć. Widać też, że działania obecnego zarządu spotykają się z pełną aprobatą włodarzy z ITI. Zdaje się, że z gabinetów na Wiertniczej wszystko wygląda tak jakby zmierzało w od początku zakładanym kierunku.

Stąd zapewne ta zmiana retoryki odnośnie finansów. W kąt odeszło wspomniane przez Gawina "pieniądze muszą wrócić do pożyczkodawcy". Zamiast tego mamy dwa zdania, jedno o możliwości uszknięcia "co nie co", a drugie o... prośbie do ewentualnego kupca. Prośbie o wstrzymanie się, najlepiej do momentu spełnienia tytułowych marzeń pana Waltera. Legia znów grająca w ćwierćfinale Ligii Mistrzów. No cóż, przekaz jest jasny, Walter znów zaczął wierzyć. Jeszcze rok temu miał dość, gotów rzucić wszystko w diabły. Dziś wierzy, że jednak być tak jak to kiedyś widział.

Ale czy możemy się dziwić, wszak jego Legia Warszawa zaczyna grać w Europie, młodzież jest wychowywana z czarną-eLką na piersi, a w lidze trwa walka o najwyższe trofea. Trzeba przyznać, że były to nad wyraz piękne marzenia a obecnie ich realizacja jest na wyciągnięcie ręki. Gdy dodać do nich dążenia do samofinansowania się, to trzeba uznać, że ITI (a raczej panowie Walter i Wejchert) osiągnęłoby to co zamierzało od samego początku. Dla mnie bomba.
2wtorek, 16, lipiec 2013 00:42
Senator
A mnie odwrotnie rozczarował, mam wrażenie ze już to kiedyś czytałem. Trochę to wina pytających bo nie wysilili się tylko poszli utartym szlakiem. To, że akademia to konik pana Waltera wiemy. To, że marzy o Legii złożonej z chłopaków z Powiśla, Woli, Mokotowa też. Nawet to, że Legia jest wg pana Waltera nie na sprzedaż. Ja ogólnie mam wielki szacunek do tego gościa choćby za to, że wytrzymał tą falę nienawiści skierowana w niego i jego rodzinę. Troszkę obawiam się konsekwencji zdania, że udało się ucywilizować kibiców. Mam nadzieję, że nie znajdą się tacy którzy będą chcieli Go przekonać jak bardzo się pomylił.
3wtorek, 16, lipiec 2013 09:32
Niuniek
Jak dla mnie odpowiedź o finanse jednak jest:
1. ani słowa o pożyczce,
2. kupiliśmy klub, żeby pokazywać go w TV,
3. klub nie jest na sprzedaż,
4. szukamy partnera, ale nie zarządzającego.

I jeśli gdziekolwiek miałbym szukać choć cienia myśli o pożyczce, to w tym ostatnim punkcie.

Spokojnie mogę sobie wyobrazić, że chcą znaleźć kogoś, kto przejmie 25-40 proc. akcji klubu, zapłaci za to w gotówce ITI lub spadkobiercom p. Wejcherta (to w końcu oni sprzedadzą akcje), będzie się dzielić z ITI ew. bieżącymi kosztami utrzymania klubu, a ITI nadal będzie mogło eksploatować Legię medialnie (bo przecież nie tylko o telewizję chodzi [kodowaną i nie], ale też sieć i prasę).

Pamiętajmy zresztą, że zapowiedzi utworzenia legijnej telewizji, wycofania się z łączonej sprzedaży praw telewizyjnych czy inwestycji telewizji nc+ w sport (w szczególności przeróżnej maści transmisje piłkarskie) to cały czas są bardzo zbieżne interesy ITI i Legii - zarówno ich obu razem, jak i z osobna (bo Legia bez wątpienia może być zarówno wabikiem dla mas, jak i doskonalym kontentem premium dla wybranych, chętnych do dodatkowego płacenia).

Zresztą partnera pozyskuje się najlepiej, gdy sa wyniki i nie trzeba dokładać. Dlatego myślę, że nawet na taki alians poczekamy jeszcze co najmniej pełen sezon piłkarski.

Ja śpię spokojnie(j).
4wtorek, 16, lipiec 2013 09:40
ave
Nie mogę odkopać wywiadu z prezesem, ale czy nie mówił on kiedyś, że najpóźniej w czerwcu poznamy lokalizację Akademii? Cieszy mnie to, że z cytowanego wywiadu wynika, że temat gruntów pod Akademię cały czas jest aktualny. To, że Walter do tego nawiązuje świadczy o zaangażowaniu najwyższych władz, co z kolei pozwala przypuszczać, że znajdą się dodatkowe pieniądze na inwestycję w infrastrukturę szkółki. Ożarów wydaje mi się bardzo dobrym rozwiązaniem. Dojazd jest bardzo dobry.
5wtorek, 16, lipiec 2013 18:45
Zbyszek
Pana Waltera osobiście lubię. Jest to sympatyczny człowiek o dużej kulturze osobistej i ogromnej wyrozumiałości dla błędów, zwłaszcza swoich. Nie spodziewałem się rachunku sumienia, ale co nieco samokrytyki by się zdało. A tu uderza się w cudze piersi. Powtarzam po raz setny: za ułamek nieudanych i bezsensownych wydatków na menedżerów i na niby graczy Akademia miałaby warunki komfortowe. Pan Walter to fachowiec w dziedzinie mediów i tak swoją rolę postrzegał. Opinia publiczna chce wzmocnień to rzucamy jej padlinę i mówimy, ze to młody wilk. Kto tego nie kupi ten kiep. Tak to funkcjonowało. Nie udało się przereorganizować, zwłaszcza TVN 24 na propagowanie futbolu, osobliwie Legii. W tej stacji niechęć do piłeczki naszej kochanej jest zwierzęca. Zatrudniano tam redaktorów i różne babska, które negatywne porównania mają tylko do futbolu. Pan Walter powinien póki jeszcze mu czasu zostało spróbować nakłonić szefów stacji do zmiany tonacji. I na koniec. Te rzewne opowieści o o chłopakach z dzielnic naszego, ukochanego miasta należy zapisać na karb starczej niewydolności. Toż to chciało się Wisełki i ją się ukochało, ale Zgłupiał za nic nie chciał oddać miecza na Legię. I tak został: jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Dobre i to. Byle mądrzej, a nie po głupiemu jak do grudnia 2012 roku. A swoją drogą jaki pomysł jest w ITI, aby powstrzymać odejście Leśnodorskiego?
6wtorek, 16, lipiec 2013 19:58
Garm
A mnie się ten wywiad nie podobał. Nawet jeśli teraz p. Walter stoi z boku, to przez lata nie stał, do 2012 roku pełnił wręcz w klubie stanowiska o kluczowej roli bądź decyzyjnej, bądź nadzorczej. W tym okresie klub nie tylko przez "warunki naturalne", ale też w ogromnym stopniu przez błędną politykę i zatrudnianie niekompetentnych ludzi wygenerował kilkaset milionów złotych długu. Teraz słyszymy "nikt ze mną nie uzgadniał i nie konsultował". Komunikat jest jasny: to nie ja, to zarząd, za bardzo ufałem ludziom. No, Miklasowi to na pewno "za bardzo". Szkoda, że równie dużym zaufaniem p. Waltera nie cieszył się swego czasu choćby trener Kubicki.

Przeszkadzają mi drobne nieprawdy przemycane w tej rozmowie, choćby o Wyszomierskim. Jakim cudem miał zostać "ubłagany" latem 2012, skoro sam podaje na swoim profilu w LinkedIn, że stanowiska w Legii piastuje od roku 2011? Każde takie zaburzenie ciągu przyczynowo skutkowego, każda taka fałszywa anegdota każe poddawać w wątpliwość wiarygodność innych poruszanych kwestii. Jeszcze do tego wrócę.

Kolejna sprawa - 20-letnia umowa na gastronomię na stadionie. Jak p. Walter, w chwili zawierania umowy przewodniczący rady nadzorczej, mógł o niej nie wiedzieć? Bo sprawia wrażenie, jakby dowiedział się o niej ostatnio, kiedy zrobiło się w tym temacie głośno. Ciekawe, jakie w tej sytuacji rzeczy "przyklepuje" z udziałem p. Waltera rada nadzorcza Akademii...

Przeraża mnie zdanie "Udało się ucywilizować kibiców". Gdyby uwierzyć, że p. Walter naprawdę tak sądzi, to by oznaczało, że kompletnie nie rozumie tego, co się działo wokół Legii przez ostatnie dziesięć lat - ani tego, co wciąż się dzieje. Kibice nie zostali "ucywilizowani", rzekłbym nawet, że wieloletnia wojna prowadzona przeciwko fanom przez klubowych działaczy doprowadziła do znaczącej radykalizacji postaw i poszerzenia katalogu zachowań uznawanych na trybunach za akceptowalne.

Wobec powyższego chyba wolę wierzyć, że p. Walter świadomie w tym wywiadzie w wielu sprawach mija się z prawdą, wiedząc, że rozmawia z osobami, które ze względu na brak umiejętności lub chęci nic z tym nie zrobią. Miał pecha o tyle, że te same cechy rozmówców sprawiły, że wywiad poszedł w formie, w której paru bardzo oczywistych wpadek w żaden sposób nie ukryto.

Nawiasem mówiąc, wydaje mi się dość poważną wpadką "GW" konsekwentne stosowanie wersji Wyszomirski, podczas kiedy członek zarządu Legii i osoba w biznesie mająca zdaje się dość wysoką pozycję nazywa się Wyszomierski.

Na początku napisałem, że ten wywiad mi się nie podoba. Wyjątkiem jest jego zakończenie: "W polskim futbolu pieniądze są, ale nie ma pomysłu na ich sensowne wydawanie. Doskonale za to potrafimy je trwonić". To moim zdaniem całkiem trafne podsumowanie dekady Legii we władaniu ITI.
7wtorek, 16, lipiec 2013 20:25
Monrooe
Sorry Garm, ale jakoś nie widzę tego wywiadu w formie: - "No fakt, niemożebnie spieprzyliśmy to i to i jeszcze to". A mimo to, czytając to co jest napisane jest są tam wymienione kwestie, które były porażką ówczesnych czasów. Oczywiste jest, że szefem, szefów był wtedy pan Walter i to On, między innymi za to odpowiada. Oczywistym jest, że w Legii popełniono mnóstwo błędów, oczywistym, że kosztowało to nas (choć na razie to ITI) mnóstwo kasy. Jednakże, z drugiej strony nie zapominajmy, że coś w tym czasie osiągnęliśmy, do czegoś doszliśmy, chcąc nie chcąc jesteśmy w tym miejscu, w którym znajdujemy się obecnie. Co chwilę się waliła ta nasza budowa, ale coś tam żeśmy wybudowali.
8wtorek, 16, lipiec 2013 21:24
Garm
Nie powiedziałbym, że "niemożebnie" wszystko spieprzyli. Są niewątpliwe sukcesy, ale zwróć uwagę, jak są prezentowane w tym wywiadzie one, a jak elementy gorsze. Sukcesy to tytaniczne wysiłki właścicieli wbrew wszystkim dookoła (np. złe miasto nie chciało pomagać, dopiero po 6 latach stadion powstał), porażki to efekt zbytniego zaufania do ludzi. Znacznie uczciwszy wydał mi się właśnie tamten wspomniany przez Gawina wywiad Okońskiego, mimo całej jego naiwności w kwestiach kibicowskich.
9wtorek, 16, lipiec 2013 22:09
Moros
Dla mnie w tym wywiadzie najważniejszy jest fragment o umiejscowieniu akademii. Wydaje się, że w końcu znaleziona została lokalizacja, choć ten Ożarów to trochę taka niespodzianka bo do tej pory nie pojawiła się ta lokalizacja chyba ani razu. Jeśli wierzyć Walterowi to wydaje się, że jest to dobra miejscówka głównie dzięki przychylnemu nastawieniu lokalnych władz. Mi tam się to miejsce podoba. Młodzi będą daleko od centrum więc nie w głowie im będzie coś kombinować. Dojazd jednak jest niezły. Teraz tylko zacząć w końcu budowę placówki i powinno być ok.

Reszta wywiadu nie zawierała jakiś rewelacji.
10wtorek, 16, lipiec 2013 23:02
Senator
@Moros
Ważna bo nowa o całej reszcie wiedzieliśmy lub się domyslalismy Smile .Podtrzymuje więc swoje zdanie, słabe to.
11wtorek, 16, lipiec 2013 23:04
QD
Wywiad fajny - wszystko jest ładne, wszystko działa i w ogóle jest super, ale jest wyjątek - Walter. Powiedzcie mi Panowie jak to jest, że człowiek patrzy jak banda oszołomów wyrzuca jego pieniądze w błoto i nic nie robi? Trochę to dziwnie mi wygląda, że prezes/właściciel widzi jak się wszystko sypie, ale się twardo nie wtrąca i daje się zakrzyczeć. Skoro facet pozwala by go tak kręcili to nie ma prawa zostać biznesmenem tej klasy! Przecież on nie wygrał tych pieniędzy na szkolnej loterii i teraz wydaje na spełnienie jakiś tam marzeń. On je zarobił! Współtworzył finansowego kolosa, a teraz nie ma serca kogoś wylać? Litości! W odróżnieniu od moich białych kolegów nie uważam ITI za największe przekleństwo świata, ale Walterowi nie ufam. Szczególnie czytając takie wywiady - IMHO populistyczna ściema.

Dodam od razu, że moja opinia o panie W. nie wyklucza wiary w poprawę działania klubu jakiej jesteśmy świadkami i nadziei, że ten stan nie jest chwilowy, lub (co gorsza) przypadkowy.
12wtorek, 16, lipiec 2013 23:36
Monrooe
@ Senator

- "Ważna bo nowa o całej reszcie wiedzieliśmy lub się domyślaliśmy "

Chyba nieuważnie przeczytałeś tekst Gawina, bo on sam zaznaczył, że ten wywiad rzucił nico światła na sprawy w stosunku do których miał wątpliwości. Podobnie wypowiedział się w komentarzu Niuniek, a Ty mówisz wszystko wiedziałeś? Szkoda, że nie napisałeś, bo okazji było już kilka. Mowa oczywiście o finansach i dalszych planach właściciela w stosunku do klubu. Zresztą czy to nie Ty niedawno pisałeś, że szykują się do sprzedaży? To jak wreszcie
z tą wiedzą? Dla mnie (i jak widać nie tylko) to równie ważne jak to, o czym napisał Moros, czyli nasza akademia.

Ja oczywiście rozumiem, że ten wywiad nie zaspokoił Twoich potrzeb, lub po prostu spodziewałeś się czegoś innego, ale pisanie, że nic w nim nie ma, jest chyba jednak odrobinę przesadzone.

@ QD

Wiesz co, nie chcę bronić Waltera, bo nie znam gościa. Owszem słyszałem, że to w sumie fajny i kulturalny facet, czyli to o czym pisał Zbyszek. Niemniej jednak chciałbym zauważyć, że jak się znasz na biznesie to niekoniecznie na wszystkich jego aspektach. Czasem bywa tak, że gdy nie wyznajesz się na specyficznym rynku, zostawiasz to "fachowcom". Niestety często dość późno orientujesz się, że to byli fachOFFcy. Ba, powiem szczerze, że jak na razie model jaki mieliśmy w Legii to najpopularniejszy model w tym kraju. Tak to wygląda w Cracovii (teraz ponoć lepiej) o czym może napisać a-c10, za miedzą w Wiśle (wiemy gdzie obecnie jest), po trochu w Polonii i chyba wszędzie tam gdzie jest właściciel i są jakieś pieniądze. Wiem, że to może dziwne, ale wcale nie takie odosobnione jak widać.
13wtorek, 16, lipiec 2013 23:46
corazstarszy
QD
Powiedzcie mi Panowie jak to jest, że człowiek patrzy jak banda oszołomów wyrzuca jego pieniądze w błoto i nic nie robi? Trochę to dziwnie mi wygląda, że prezes/właściciel widzi jak się wszystko sypie, ale się twardo nie wtrąca i daje się zakrzyczeć. Skoro facet pozwala by go tak kręcili to nie ma prawa zostać biznesmenem tej klasy! Przecież on nie wygrał tych pieniędzy na szkolnej loterii i teraz wydaje na spełnienie jakiś tam marzeń. On je zarobił! Współtworzył finansowego kolosa, a teraz nie ma serca kogoś wylać? Litości!

Z góry, przepraszam, że odpowiem banałem na wyrażone w zacytowanym fragmencie Twoje wątpliwości.
Finansowanie klubu piłkarskiego w Polsce to inny rodzaj działalności finansowej, organizacyjnej, interpersonalnej niż założenie i prowadzenie poczytnego czasopisma czy mocno oglądanej telewizji. Taka jest, moim zdaniem, odpowiedź na Twoje pytanie.
To się wydaje proste - trzymać rękę na pulsie, być blisko wszystkich spraw, czytać każą umowę i rozliczać wykonawców. Józef Wojciechowski tak robił. A teraz, gdyby przeliczyć straty finansowe na miesiące spędzone w fotelu właściciela klubu, to by się okazało, że pilnujący swojego biznesu bardziej niż Walter Legii, Wojciechowski wygenerował je większe.
O tym, jak dobranie właściwych, tzn. uczciwych i kompetentnych, ludzi jest trudne świadczy, moim zdaniem, przykład Jóźwiaka. Facet związany z Legią, i w czasach, gdy odnosiła wielkie sukcesy i w czasach, gdy ledwie zipała, zawiódł na skalę mniej więcej taką jak Trzeciak, a teraz jeszcze sobie pozwala na kąśliwe wypowiedzi. A np. sprowadzając w 2005 r, Ouattarę kompetencje, wydawało się, miał niezłe.
To jak takim ludziom jak Jóźwiak nie można zaufać, to komu można? Że powinien był Walter szybciej reagować? Powinien był, ale i to by nie uleczyło sytuacji. Wojciechowski reagował i jak się skończyło?
Wejrzyj w swoje sumienie i sam sobie odpowiedz na pytanie: czy byś lepiej pokierował Legią, przejmując ją w 2004 r., w takim stanie wiedzy o piłce, o zasadach rynku, etc., jaką wówczas miałeś? Dzisiaj wszyscy jesteśmy mądrzy.
14środa, 17, lipiec 2013 00:47
QD
Punkt dla Was: jak rozmawialiśmy o trenerach to sam krzyczałem o cierpliwości i chwaliłem konsekwencje działań nawet przy początkowych brakach sukcesów, więc i tu tą zasadę powinienem stosować. Przypomnienie o polityce JW wytrąca mi z ręki argumenty o których pisałem.
Co prawda nie zgodzę się by założenie koncernu medialnego (w odróżnieniu od prowadzenia firmy budowlanej, która zdaje mi się stosunkowo węższą dziedziną) i prowadzenie klubu różniło się aż tak - i tu o tu wszystkiego się samemu nie ogarnie, więc polega w 99% na umiejętności doboru ludzi jakimi się otacza i ocenie ich potencjału. ITI musiało mieć jednak naprawdę wyjątkowego pecha, że praktycznie tylko jeden dział (akademia) działał bez większych zgrzytów.
15środa, 17, lipiec 2013 02:07
Senator
@Monrooe
Ja nie odnoszę się do tekstu sir Gawina a do wywiadu. Ale jeśli już to sir Gawin zauważa że brakuje mu analizy obecnej sytuacji finansowej Legii. Co nowego jest w tym wywiadzie? Podtrzymuje zdanie że prócz nowej teoretycznej siedziby akademii w Ozarowie nic. Bo przecież że nie ma chętnego aby ośrodek sfinansował już nowością nie jest. Czy pamiętasz Sulejowek? Niby była przychylność władz burmistrza i kogo tam jeszcze tylko pieniędzy nie było. Mówisz że wiemy że Walter nie sprzeda Legii.Cóż to za nowość. Guglarz Iocosus wygogluje ze trzy takie tytuły z przed lat. Śmiem twierdzić będą cyklicznie ustawione co dwa lata. Mnie bardziej przekonuje stara prawda- wszystko jest na sprzedaż za odpowiednią kwotę. Sir Gawin doskonale wybrał tytuł. Tak pan Walter ciągle marzy i tu też nie ma niespodzianki. Ma te same marzenia obecnie co miał w momencie kiedy kupował nasz klub. Sorki przewielebny spartaczony wywiad.
16środa, 17, lipiec 2013 09:02
iocosus
Po przeczytaniu wywiadu nie mam odczuć, dobry, zły, spartaczony, czy to przez brak dociekliwości panów redaktorów, czy to przez autoryzację. Jest, jaki jest. Zastanawiałem się, co tez Walter publicznie chciał przekazać. Jakoś mam takie wewnętrzne przekonanie, że ot, tak na życzenie dziennikarzy sobie nie pitoli, pod tym względem jest zaprzeczeniem Leśnodorskiego. Tymczasem wywiad jakichś wielkich rewelacji nie zawiera, przesłania, czy też ‘credo klubowego’ nie definiuje na nowo. Tym bardziej mnie nurtuje, co tez Waltera skłoniło do zabrania głosu?

Mam taki obraz w głowie, pewnej dychotomii, z jednej strony Walter przyznaje, że zbyt wielkiego wpływu na obecną doraźną politykę klubu nie ma, bo i temu zaprzeczyć nie może, ale z drugiej strony przedstawia to jako jego własny wybór i chce się zaprezentować jako „prawowity patron” klubu, który dzierży wpływy na jego losy, w układzie właścicielskim ITI w odniesieniu do Legii nie pozwoli się zmarginalizować, jest tu ciągle jednym z głównych rozdających karty.

Może mylnie i błędnie, ale we mnie jest przekonanie, że w gronie udziałowców ITI zbyt wielkiej jedności dążeń i celów to w tej chwili nie ma i w odniesieniu do całej korporacji i w uwzględnieniu do Legii. Następują przewartościowania, zmiany strukturalne, fuzje, sprzedaże. Mówimy o kompetencjach korporacyjnych, a zobaczmy jakiego gniota wizerunkowego wysmażono przy okazji powstania NC+. Czy w sprawnie funkcjonującej organizacji coś takiego by było możliwe. Czy Walter z Ś.P. Wejchertem, kilka lat temu wstecz, w dobrze funkcjonującym, współpracującym duecie na coś takiego by sobie pozwolili? Do takiej wizerunkowej wtopy dopuścili?

Świetnie uzupełniającego się tandemu, wizjonera z branży medialnej ze sprawnym organizatorem, buchalterem, który stworzył ITI już nie ma, rozpadł się jeszcze za życia Wejcherta, obecnie jest triumwirat, czy w pełni zgodny i współpracujący?

To kontekst mojego postrzegania wywiadu, a teraz bezpośrednie refleksje.

Mariusz Walter jako jeden z głównych udziałowców ITI głośno i wyraźnie mówi, że jest przeciwny sprzedaży Legii.

Jako domysł, dopowiem, że moim zdaniem ma w tym sojusznika, który zmienił lub raczej wpływa na nastawienie do Klubu Aldony Wejchert i Bruna Valsangiacomo. Senator dobrze napisał, że nie ma rzeczy nie na sprzedaż, słowa są tylko słowami, ale w rachubach ze zdaniem Waltera trzeba się liczyć, on to właśnie nie w zaciszu gabinetu, ale głośno publicznie zakomunikował.

Zgodnie z przekazem z wywiadu, wpływ na doraźną politykę klubu przez Waltera jest ograniczony, Leśnodorski jeżeli konsultuje jakieś swoje posunięcia finansowe z ITI robi to za pośrednictwem Kostrzewy lub Valsangiacomo. Walter to samemu przyznaje, ale jednocześnie przestrzega: „Nie widzę konieczności interwencji czy korekt, choć w każdej chwili może się to zmienić.” Czyż nie jest to podkreślenie pozycji, którą posiada?

Wtręt o Wyszomierskim postrzegam jako o tyle znaczący, że tu nie o czas chodzi, ale o osobę, która sprawiła, że „sprawny rygorystyczny finansista” w klubie się pojawił. Były dywagacje z czyjej inspiracji to się stało, sam byłem gotów przychylić się do zdania, ze to zwiększenie wpływów głównych udziałowców ITI w klubie, którzy chcą mieć pieczę nad legijną kasą, Walter tego rodzaju spekulacje ucina, Wyszomierski jest z jego nadania i on go w pełni akceptuje.

Ponowna sugestia, że on ciągle za sznurki pociąga, legijne sprawy toczą się zgodnie z jego intencjami, a decyzje personalne jego wpływów nie ograniczają, wręcz odwrotnie.

Akademia!

Współwłaściciel Walter i prezes klubu Leśnodorski, stawiają sobie za cel strategiczny rozwój Akademii, niestety efektów widocznych brak. Ponoć władze Warszawy były przychylnie nastawione, Leśny ostatnio wspominał o terenach Gwardii, teraz temat nawet nie był wzmiankowany, czy to oznacza, że upadł? Hutnik – staje się jakimś zaklęciem, do którego ciągle się powraca. Ożarów! Osobiście sądzę, jeżeli w Legii w przyszłości mają grać chłopaki z Powiśla, Bródna innych warszawskich dzielnic, to w zestawieniu z wyżej wymienionymi miejscówkami, Ożarów w żaden sposób nie wydaje się optymalnym rozwiązaniem. Porównując codzienne dojazdy na treningi młodych chłopaków z warszawskich szkół, czy to do „Huty”, czy na Racławicką, to nie ma porównania z eskapadą do Ożarowa.

Inwestycja w infrastrukturę Akademii to „zamrożenie” kapitału, zwrot poniesionych nakładów przesunięty w czasie, nie byłoby lepszego dowodu, że ITI wiąże z Legią wieloletnie plany.

Czy Walter wybiela się kosztem pracowników, na których postawił? Nie odbieram tego tak negatywnie jak niektórzy. Zawierzył ludziom, nie było ręcznego sterowania z tylnej kanapy limuzyny, nie wyszło tak jak się spodziewał, ma prawo czuć zawód, rozczarowanie, wobec własnych personalnych wyborów.

Tu nie mogę się powstrzymać od dygresji, że lojalność Waltera wobec podwładnych, zawierzenie w dokonanych wyborach, czasem jest źródłem sukcesów, a niekiedy genezą porażek, nie tylko w odniesieniu do Legii sprowadziła go na manowce. Wzmiankowana NC+ a w zasadzie redakcja N-sport jest moim tu subiektywnym w odbiorze przykładem.

Walter nie kreuje siebie jako nieomylnego i choćby w odniesieniu do Urbana i wydaje mi się, że i w odniesieniu do nadzorowania nad klubem. Te przykłady, które sam podaje są dowodem, że w tym nadzorze coś szwankowało. Jeżeli „nie było zielonego światła, a i tak robili co chcieli” to czyż nie ma lepszego dowodu, gdzie kota nie ma, tam myszy harcują. W końcu przecież on zrezygnował z przewodniczenia rady nadzorczej klubu, czyż to nie był akt samokrytyki, jak się okazało jednostkowy. Czyż w związku z tym nie ma prawa czuć się rozżalonym? Jest jedynym winowajcą, a pracownicy byli super? Fakt, że ich wybrał, na nich się opierał. Teraz z perspektywy czasu przyznaje, że się zawiódł pewnie i na nich, ale i na swoich wyborach, decyzjach.

„Ucywilizowanie kibiców” – diablo niezręczne sformułowanie, chyba podyktowane chęcią dowiedzenia słuszności własnych wyobrażeń jakie chciałby, żeby na stadionie funkcjonowały. Jak się okazuje akceptują te wyobrażenia i ruch kibicowski i ultraskę, nawet Starucha na gnieździe, a nie ma w klubie Miklasa, Dziewulskiego, Błędowskiego, ale sformułowanie zbędne, nietrafione i niestety troszkę dla niektórych być może nawet prowokacyjne. Oby choćby dziś któremuś twardogłowemu mudżahedinowi na dzihadzie do łba nie strzeliło udowodnienie, że on taki cywilizowany to wcale nie jest. Głupców nie sieją, sami się rodzą. Mam nadzieję, że grupa wyjazdowa zdoła się ogarnąć, fakt takie słowa w tym nie pomagają, ale też nie będą żadnym usprawiedliwieniem gdyby ogarniecie nie nastąpiło.

Jeszcze co do tej nieszczęsnej „cywilizacji” to takie nasuwa się skojarzenie: „złapał Kozak Tatarzyna, a Tatarzyn za łeb trzyma!" Wink
17środa, 17, lipiec 2013 14:38
Senator
@Iocosus
Warto było Cię przeczytać choćby dla ostatniego akapitu. Smile Może jednak nie jest tak źle? Partnerstwo i te sprawy? Smile
18środa, 17, lipiec 2013 15:07
gawin76
@ iocosus

Sformułowanie o ucywilizowaniu faktycznie niezręczne, lepiej zabrzmiałoby już 'kibice się ucywilizowali', ale jeżeli spekulujemy, doszukując się meta-przekazu, moim zdaniem te słowa Waltera zostały wypowiedziane po to, żeby wzbogacić całościowo pozytywny wizerunek Legii 'po zmianach', konsekwentnie budowany w tym wywiadzie. Mamy do czynienia z dość zrozumiałą propagandą sukcesu, której powrót do zaszłości na linii klub - kibice, trochę wiarygodności by jednak odebrał.

To zresztą daje świadectwo rewolucyjności ostatniego półrocza, dlatego w tekście określiłem ten fragment mianem 'sensacyjnego', oto nieprzejednany Mariusz Walter publicznie mówi, że kibicowsko na Legii jest w tym momencie OK. Czy wierzy w to naprawdę, czy celowo trochę zakrzywia rzeczywistość, mniej istotne, parę miesięcy temu tego by na bank nie powiedział, teraz przekaz jest znacznie bardziej, hm, pragmatyczny.

Co do Ożarowa to bym jednak nie dramatyzował, dojazd nie jest taki zły, choćby pociągiem, ale w ogóle to zdaje mi się, że w idei Akademii musi być miejsce na uwzględnienie szkoły gdzieś w pobliżu, jeżeli chłopaki mają mieszkać (przykład) na Ursynowie, chodzić do liceum na Pradze, a trenować w Ożarowie, to trochę lilipucia byłaby taka koncepcja.

@ Moros

Co do Ożarowa, to jednak jest sporo racji w tym, co piszą pozostali. Był już Sulejówek, Hutnik, Gwardia, wszędzie 'przychylność samorządu', 'dobra lokalizacja', a jednak nadal stoimy w miejscu.

Jak nie wiadomo o co chodzi, to... wiadomo o co chodzi.

@ Garm

Hm, rzekłbym, że 'kilkaset milionów złotych długu' to chwyt, którego nie powstydziłby się sam Mariusz Walter Wink

Nie widzę możliwości, żeby Legia nie generowała straty od momentu przejęcia przynajmniej do chwili oddania do użytku nowego stadionu. Klub już w momencie przejęcia nie był wolny od zobowiązań, które należało spłacić, trudne do wyobrażenia byłoby przeprowadzenia Legii przez następujący później okres 2004-2010 bez ciągnięcia za sobą czerwonego finansowego ogona, nie w warunkach ciągłej walki o mistrzostwo Polski, wiążącej się z potrzebą utrzymywania określonego budżetu płacowego oraz dokonywania transferów, nie przy dopiero budowanym stadionie, nie wobec braku sukcesów w europejskich pucharach, nie przy narastających z roku na rok inwestycjach w młodzież, nie przy konflikcie z kibicami (abstrahując od jego przyczyn), nie przy uwzględnieniu nieuniknionego marginesu błędu w obszarze decyzyjnym, np. jeżeli chodzi o transfery.

Oczywiście moim zdaniem, i powtarzam to nie od dziś, mowy o długu tak naprawdę nie powinno być wcale. Jeżeli ITI zainwestowało w Legię po to, żeby w bezpośredni sposób zarabiać na niej pieniądze, to był to akt biznesowego szaleństwa, by nie rzec nieuczciwości. Zawsze miałem nadzieję, że w pierwszej kolejności chodzi o uwolnienie największego w Polsce potencjału ukrytego w klubowej futbolowej marce, wyprowadzenie jej na prostą, wyposażenie w atrybuty pozwalające na zdrowe funkcjonowanie w warunkach rynkowych, następnie wizerunkowe korzystanie z rosnącej wartości klubu i ewentualnych sukcesów.

Wciąż liczę na to, że w ITI to się mimo wszystko rozumie, albo przynajmniej zaczyna rozumieć. Jeżeli jednak nie, ten błąd tkwiący w biznesowych założeniach mógł (i nadal może) skończyć się kosztownie przede wszystkim dla nich, bo jeżeli nie znajdzie się przysłowiowy 'szejk', to oni te pieniądze zwyczajnie wtopią. A Legia prędzej czy później wydźwignie się z każdego bagna, choć w pewnych okolicznościach (nie piszę jakich, po co wywoływać wilka z lasu), bez płaczu by się nie obeszło.
19środa, 17, lipiec 2013 15:44
Forever(L)
A ja tam jestem ciekaw jak by ten wywiad wyglądał gdyby Vredniak nie trafił z karnego z Lechem i w konsekwencji byśmy mistrza przegrali
Czy też by były achy i ochy ..... wątpię
Więc wygląda na to ze zarząd nie ma zarządzać długofalowo klubem tylko uzyskać sukces tu i teraz.

Ale może się mylę i może rzeczywiście się coś zmieniło
20środa, 17, lipiec 2013 15:59
Monrooe
Forever(L) teraz nie rozsądzisz, tak samo jak tego czy po przestrzelonym karnym nie byłoby mistrza.
Natomiast wyraźną zmianę w zarządzaniu widać gołym okiem i o tym możemy dywagować. Co też czynimy.
21środa, 17, lipiec 2013 18:39
iocosus
Gawin prawa do „propagandy sukcesu” lub lepiej brzmiącej i przyswajalnej „pozytywnej promocji”, absolutnie Walterowi nie odbieram, wszak stosunki na linii klub – zaangażowani kibice zostały unormowane, czemu tym się nie chwalić, na to nie powoływać, doping, atmosfera na Legii podczas meczu jest atutem, ot i Dossa Junior na to się powoływał, ale „pozytywną promocję”, można wyrazić doskonale słowami, które nie będą budziły mhm, kontrowersji. Tu moim zdaniem Walter dał małą plamę.

Akademia.

Chciałbym, żeby z założenia była „lilipucia”, to znaczy żeby korzystały z niej również i liliputy na małych boiskach, czyli futbolowi adepci ze szkół podstawowych, niech Akademia funkcjonuje od tych najmłodszych roczników, gdzie nabór jest szeroki, a później tak jak w szkole, niech trafiają do, co raz wyższych klas, na inne rodzaje boisk, ale miejsce najlepiej, żeby było to same. Infrastruktura przygotowana i przystosowana do możliwie największej liczby roczników.

„Ożarów”, dla takich szerokich założeń, idealnym miejscem nie będzie, w zestawieniu z nim, „Huta” lub „Gwardia” by były optymalne.
22środa, 17, lipiec 2013 18:49
Monrooe
@ iocosus

- "„Ożarów”, dla takich szerokich założeń, idealnym miejscem nie będzie, w zestawieniu z nim, „Huta” lub „Gwardia” by były optymalne."

Ale jakie znaczenia ma to jakie lokalizacje byłby lepsze, gdy sprawa rozbija się o czas i pieniądze. Sorry, kompletnie nie rozumiem takiego "mędrkowania", najlepsza lokalizacja będzie taka, w której powstanie owa akademia. Dywagowanie teraz czy "Ożarów", czy "Gwardia" pozbawione jest najmniejszego sensu. Ja będę szczęśliwy jeśli koparki wjechałby gdziekolwiek. Jak na razie to sprawa się tylko przeciąga w nieskończoność, a ośrodek jest nam wręcz niezbędny.
23czwartek, 18, lipiec 2013 00:23
iocosus
Monrooe, tu każdy z nas mędrkuje i każdy ze stałych czytelników Czarnej eLlki zapewne posiada wyrobione subiektywne, indywidualne zdanie, kto mędrkuje najwięcej. Pod tym względem tez mam swoją opinię, natomiast publicznie obarczać takim terminem nikogo nie będę, tym bardziej nie zamierzam się nim licytować z kimkolwiek, to właśnie jest jałowe i zasługuje na wzruszenie ramion.

Monrooe nie masz zielonego, bladego pojęcia o co sprawa z Akademią się po prawdzie rozbija, ja tez go nie mam, możemy snuć domysły co jest najbardziej prawdopodobnym tego powodem. Jak nie wiadomo o co chodzi, to ... ale niekoniecznie to jedyny, albo nawet przesadzający kwestię aspekt. Gdyby o niego tylko chodziło, tym większe zarzuty można by stawiać, tym którzy o potrzebie powstania infrastruktury Akademii ciągle publicznie mówią, a są decyzyjni.

Tylko, że ja nie mam takiego zamiaru, nie przypisuję winy, nie przesądzam, nie znam szczegółów, zakładam ze sytuacja z gruntami w Warszawie jest wielce skomplikowana i być może nie do formalnego przeskoczenia.

Na dziś nic nie jest przesadzone, żadna decyzja nie zapadła, cały czas Klub jest na etapie negocjacji, dla ciebie miejsce jest obojętne, dla mnie ma znaczenie, jako kibic mogę wyrazić swoje zdanie jak taka Akademia powinna wyglądać, co uważam w niej za pożądane. Kiedy jest pora na zastanawianie się nad warunkami jakie miejsce powinno spełniać, przed, czy po jego wyborze. Kiedy rozważania są sensowne, przed, czy po fakcie, po podjęciu decyzji?

Jeśli Akademia powstanie w obrębie miasta usatysfakcjonowany będę podwójnie, z powodów, które zaprezentowałem, jeżeli będzie to Sulejówek, Ożarów lub podobna lokalizacja, stwierdzę - trudno, lepszy rydz niż nic, lepiej żeby Akademia powstała pod Warszawą, niż żeby jej nie było. To chyba logiczne, jak i założenia dotyczące miejsca, które uważam za optymalne i które przedstawiłem, natomiast „chcieć nie znaczy móc”, to dwie odrębne kwestie i ja ich nie mieszam, w odróżnieniu od szanownego kolegi.
24czwartek, 18, lipiec 2013 08:39
Monrooe
@ iocosus


-"Monrooe nie masz zielonego, bladego pojęcia o co sprawa z Akademią się po prawdzie rozbija, ja tez go nie mam, możemy snuć domysły co jest najbardziej prawdopodobnym tego powodem."

Dokładnie, idealnie w sedno problemu. Właśnie dlatego nie zamierzam dywagować czy akademia na "Powiślu" jest lepsza od tej w "Ursusie". Lepsza będzie ta, która powstanie. W tym, bądź innym miejscu, które zostanie nam w efekcie eliminacji, czy to finansowej, czy innych nieznanych nam powodów.

- "dla ciebie miejsce jest obojętne, dla mnie ma znaczenie"

A gdzie tak napisałem? prosiłbym o nie szafowanie "moimi" przekonaniami, szczególnie tymi, których nie wyraziłem.
25czwartek, 18, lipiec 2013 10:23
iocosus
Monrooe jeżeli miejsce Akademii ma dla Ciebie znaczenie to ja właśnie nad tym się zastanawiam, wyrażam swoją opinię, a Ty to nazywasz bezsensem, gdzie tu sens?

Możesz w tym temacie się ze mną nie zgadzać, mieć inne zdanie, ale rozważania w podnoszonej kwestii, są równoprawne z setkami innych legijnych zagadnień. Dla mnie akurat ten aspekt wydaje się dosyć istotny, właśnie w tej chwili, gdy decyzje jeszcze nie zapadły.
26czwartek, 18, lipiec 2013 10:45
Monrooe
@ Iocosus

Raz jeszcze, dla mnie niezrozumiałe jest zastanawianie się czy lepiej tu czy tam. W sytuacji gdy lepiej będzie tu gdzie się da, a nie tu gdzie byśmy chcieli. To mniej więcej tak jakby student, przybywszy do pięknego miasta Warszawa zastanawiał się czy na uczelnie lepiej dojedzie z Sheratona, czy jednak z Bristolu. Przyznasz dylemat słuszny i argumentów za każdą lokalizacją bez liku. Tyle, że w kieszeni 20 złotych i w perspektywie jest raczej bieganie po mieście i szukanie stancji. Legia biega i szuka już od jakiegoś czasu. Jeśli znajdzie będę szczęśliwy jak fretka.
27czwartek, 18, lipiec 2013 13:38
iocosus
Jeżeli student przyjeżdża do Warszawy i szuka stancji, to wpierw stara się określić warunki jakie to lokum powinno spełniać. Zgodnie z tym, oraz z możliwościami które posiada, czyli zasobnością własnego portfela dokonuje wyboru, a kieruje się, warunkami lokalu, dogodnością dotarcia na uczelnie, ze względu na preferencje szuka ciszy i spokoju, lub dobrej rozrywkowej kompanii jako współlokatorów, albo taniej jadłodajni w pobliżu, albo piwnej knajpy i miejsc studenckiej integracji, ma jakieś własne priorytety wyboru. W zestawieniu z nimi oraz w oparciu o fundusze na coś się decyduje, ale stara się w miarę posiadanych środków, do własnych wymogów, preferencji jak najbardziej zbliżyć.

Za posiadane przysłowiowe 20 zł jeżeli przyjmiemy że warunki lokalowe są podobne, to drugim parametrem wyboru będzie dogodność dotarcia na uczelnię. Im bliżej i mniej czasu się marnotrawi na dojazd tym dla studenta lepiej, oczywista oczywistość.

O to mi chodzi, o określenie preferencji wyboru, które każdy przed podjęciem decyzji powinien dokonać, obojętnie czy to jest student szukający stancji, cza zarząd klubu pragnący stworzyć infrastrukturę futbolowej Akademii. To jest temat moich rozważań.

Oddzielną rzeczą jest kwestia spełnienia owych warunkowych preferencji, ich realizacja to drugi etap podejmowania decyzji, ale bez tego pierwszego, to drugie nie nastąpi, albo nastąpi w sposób nierozważny i nieprzemyślany, co nie znaczy, że ograniczenia mogą okazać się takie, że własne preferencje, założenia trzeba będzie drastycznie ograniczyć.

Powtarzam: -„chcieć nie znaczy móc”, to dwie odrębne kwestie i ja ich nie mieszam – a ponieważ obaj się powtarzamy, chyba dyskusję już lepiej zakończyć.
28czwartek, 18, lipiec 2013 18:16
Niuniek
@iocosus&Monrooe

ale w tym kontekście to nie jest pytanie czy lepiej Gwardia czy Ożarów (bo wiadomo ;p), ale czy lepiej Ożarów czy nic. i tu leży pies pogrzebany.
29czwartek, 18, lipiec 2013 18:20
Monrooe
@ Niuniek

O niczym innym nie piszę Wink
30czwartek, 18, lipiec 2013 23:40
iocosus
Mariusz Walter:

"Tereny wokół Warszawy są bardzo drogie i nie znaleźliśmy niczego, na co byłoby nas stać. Ostatnio wróciła sprawa obiektów Hutnika. Wiceprezydent Warszawy, burmistrzowie Żoliborza i Bielan chcą, by powstała tam Akademia. Tylko kto za nią zapłaci? Zwłaszcza że nie ma wody, światła i kanalizacji. Są trzy boiska, miejsce na dwa kolejne i wspaniałe pejzaże, które kiedyś musiał chyba oglądać Chełmoński, jest gotowy plan zagospodarowania, który podoba się burmistrzom i panu Kopaniakowi z MOSiR. Ale budowa zajmie co najmniej pięć lat. Dlatego mamy namierzony teren w Ożarowie. Są tam cztery boiska i "kurna chatka" jako budynek klubowy. Gospodarze mają jednak wiele miłości do Legii i zapału, by nas do siebie sprowadzić. Jeśli zarząd powie "tak", to Akademia się tam przeniesie - jest dobry dojazd, baza może powstać w półtora roku."

Na podstawie tych słów, nie wynika „Ożarów albo nic”, jest przez Waltera postawiona kwestia Ożarów w 1,5 roku lub ewentualnie Hutnik za pięć lat. No i w przypadku Hutnika kwestia jeszcze kasy – „kto za to zapłaci?” Zgodnie z przytoczonymi argumentami przewaga jednego miejsca nad drugim ewidentna. W porządku, ale jedną wątpliwość pozwolę sobie wyrazić, nie na zasadzie podważania czy dyskredytacji proponowanej lokalizacji, ale, żeby zestawienie było rzetelne.

W odniesieniu do rozważań Waltera zwracam uwagę na aspekt, który uwzględniony w wywiadzie nie był, że jeżeli jest szansa na pozyskanie terenów Hutnika pod Akademię to lokalizacja wydaje się dużo lepsza niż Ożarów. Czy jest warta poślizgu czasowego, przeskoczenia uwarunkowań administracyjnych z miastem i zaangażowanej kasy, tego nie wiem, jeżeli ITI stwierdzi, że nie i wybierze Ożarów, ok. pozostanie mi to zaakceptować i dopingować żeby ośrodek szybko powstał.

Argument, który podniosłem może być obalony, inne czynniki lub ograniczenia przeważają, ale niech nie będzie wrażenia, że jest lub był ignorowany.

Niuniek powstanie Akademia w Ożarowie – dobrze, „lepszy wróbel w garści ...” , znajdzie miejsce w Warszawie podwójnie się ucieszę, bo tego nie wykluczam, ale niestety jak również i tego, że ponownie na słowach może tylko się skończyć.
31piątek, 19, lipiec 2013 11:12
Niuniek
@iocosus

Akademia nie powstała od ładnych dobrych paru lat, bo nie było na to kasy.

Twierdzisz, że Hutnik jest realny, bo są tylko dwa problemy - kolejne lata czekania i... brak kasy? Very Happy
32piątek, 19, lipiec 2013 12:39
iocosus
@ Niuniek

Zapomniałeś o trzecim, problemach prawno-administracyjnych związanych z tym miejscem, łaskawie przypominam, irracjonalnie upierając się jednak, kładąc głowę pod topór drwin, że lokalizacja w Ożarowie nie jest przesądzona.

Klamka zapadnie, możecie z upartego osła iocosusa śmiać się i żartować, nie ma problemu, uważajcie gdy jednak decyzja o lokalizacji zapadnie na korzyść obrębu Warszawy. Wink
33piątek, 19, lipiec 2013 12:58
Garm
Ja akurat uważam, że lokalizacja ośrodka w Warszawie jest niekorzystna. Potrzebujemy dużego terenu, który będzie miał potencjał do dalszego powiększania. Trudno mi sobie wyobrazić taki teren w Warszawie, dla którego koszty takiego przedsięwzięcia będą w jakimkolwiek stopniu racjonalne. Taki Hutnik wymaga na przykład olbrzymich nakładów infrastrukturalnych - i nie jest powiedziane, że po ich poniesieniu właściciel terenu nie stwierdzi, że może na przykład lepiej sprzedać komuś uzbrojony teren po stawkach rynkowych. Przecież tak chwalona przez Waltera Waltz już raz przystawiła Legii pistolet do głowy w kwestii stadionu, dzięki czemu mamy najwyższe w Polsce koszty z nim związane.

Poza tym z kolejnych wypowiedzi decydentów Legii odnoszę wrażenie, że ośrodek jest budowany tak samo jak stadion - tzn. klub chce, żeby ktoś go nam wybudował. Niestety, tak samo jak w przypadku stadionu, nie widzę specjalnych możliwości realizacji tego projektu bez solidnej inwestycji ze strony klubu (przy stadionie było to opłacenie projektu i wzięcie na siebie kosztów urządzenia gotowego obiektu). Dlatego padają kolejne miejsca, sugestie i plany, a sprawa naprzód się nie posuwa.
34piątek, 19, lipiec 2013 13:17
Monrooe
@ Garm

- "Poza tym z kolejnych wypowiedzi decydentów Legii odnoszę wrażenie, że ośrodek jest budowany tak samo jak stadion - tzn. klub chce, żeby ktoś go nam wybudował. "

I tu muszę przyznać, że nasze odczucia są zbieżne. Może nie tyle wybudował, co poniósł znaczne koszty przy jego budowie. Stąd też mój brak obiekcji co do lokalizacji. Jestem przekonany, że będzie ona tam, gdzie znajdzie się
chętny partycypować w kosztach. Bo takiego co poniesie je w całości nie znajdziemy na pewno.
35piątek, 19, lipiec 2013 14:23
iocosus
Szczupłość terenu, oprócz samej możliwości jego pozyskania, to racjonalny argument, za wyniesieniem ośrodka poza obręb Wawy i stopniowy jego rozwój etapami. Perspektywy miejskiej lokalizacji raczej z góry będą ograniczone i zdeterminowane.

Wszystko kwestia założeń docelowych, ustalonych priorytetów no i kosztów, zatem i znalezienia potencjalnego chętnego, żeby w nich partycypował.

Ja sadzę, ze to jest cały czas to samo, jedno, przeciąganie liny.
36piątek, 19, lipiec 2013 17:15
JJ
Do wszystkiego się jeszcze nie odniosę, ale mogę rozwiać część wątpliwości.

Dlatego mamy namierzony teren w Ożarowie. Są tam cztery boiska i "kurna chatka" jako budynek klubowy.

Jeśli chodzi o Ożarów Mazowiecki, a nie np. Świętokrzyski to słowa te są jakimś nieporozumieniem. Nie wiem jak dobrze znacie Ożarów, ale mogę stwierdzić, że tam NIGDZIE nie ma 4 boisk. Zapewne chodzi o lokalizację/klub "Ożarowianka Ożarów" (którego wychowankiem jest Zjawiński) i rzeczywiście tam jest "kurna chatka" z niewielkimi trybunami, ale 1 (słownie: jedno) główne boisko. Na dodatek z dwóch stron otoczone blokami, z trzeciej ulicą, a z czwartej niby troszkę miejsca jest(pola, sklepy ogrodnicze), ale to nie jest teren miejski, a prywatnych osób. Ktoś musiał wprowadzić w błąd z tym Ożarowem.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1