- Kategoria: Trybuna komentatorów
- gawin76
Potęga czy iluzja?
Firma doradcza EY opublikowała na swojej stronie internetowej raport pod nazwą 'Ekstraklasa piłkarskiego biznesu 2013'. Raport zawiera dane na temat kondycji finansowej polskich klubów. Według danych zawartych w raporcie, Legia zdobyła wyraźną finansową przewagę nad resztą ligowej stawki, generując w 2012 roku przychód w wysokości 89 milionów złotych.
Z raportem opracowanym przez ekspertów EY oraz Ekstraklasy S.A. można zapoznać się w całości, ściągając go z branżowej zakładki na stronie internetowej EY. To kolejny powszechnie dostępny raport omawiający finanse polskich klubów, zaledwie kilka miesięcy temu mieliśmy przecież okazję dyskutować o raporcie firmy Deloitte. Mimo różnic metodologicznych pomiędzy materiałami przygotowanymi przez EY oraz Deloitte, do których należy zaliczyć między innymi uwzględnienie w raporcie EY przychodu z transferów, jak również przyjęcie przez EY roku kalendarzowego jako podstawy obliczeń, obie analizy zgodnie podkreślają pozycję Legii jako zdecydowanego finansowego lidera w gronie klubów Ekstraklasy.
Raport EY to 164-stronicowa lektura, zawierająca wiele informacji na temat wszystkich klubów najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce, między innymi bardzo szczegółowe dane dotyczące wskaźników oglądalności meczów Ekstraklasy w poszczególnych stacjach. Biorąc pod uwagę obserwacje znajdujące się w części ogólnej, możemy z pewnością czerpać satysfakcję z faktu, że przychód w wysokości 89 milionów złotych to absolutny rekord polskiej ligi, wartość stanowiąca 20% łącznego przychodu osiągniętego w 2012 roku przez pozostałe kluby Ekstraklasy, a drugi klub w Polsce pod tym względem, Lech Poznań, zarobił aż 37 milionów złotych mniej niż Legia. Siłą rzeczy najbardziej interesuje nas jednak część poświęcona wyłącznie naszemu klubowi.
Nie powielając treści zawartych w raporcie, proponuję skupić się na trzech zagadnieniach:
1) Konwersja długu
Eksperci EY wypowiadają się na ten temat w sposób następujący:
"Najważniejszym wydarzeniem roku 2012, z perspektywy czysto finansowej, była dla Legii restrukturyzacja zadłużenia. Właściciele zdecydowali się na konwersję kilkuset milionowych, wewnątrzgrupych pożyczek na kapitał klubu. W efekcie tego zabiegu wskaźnik obciążenia majątku zobowiązaniami uległ znaczącej poprawie."
Tym samym otrzymujemy ostateczne potwierdzenie spekulacji, które zaczęły pojawiać się wraz z zaskakującymi wydarzeniami wokół klubu sprzed prawie roku, choćby takimi jak zaangażowanie Bogusława Leśnodorskiego na stanowisku prezesa. Konwersja długu na kapitał to stosunkowo niewielka różnica dla grupy ITI, która i tak jest właścicielem 100% akcji Legii, zwłaszcza w sytuacji, w której możliwość odzyskania wkładu dotychczasowymi metodami była nie tylko, jak zauważa raport EY, 'teoretyczna', ale też zagrażała płynnemu funkcjonowaniu klubu, sprowadzając się w pewnym sensie do przysłowiowego zjadania własnego ogona. Z punktu widzenia Legii natomiast - konwersja to ogromna różnica, wiadomość wręcz doskonała, odciążenie majątku klubowego z gigantycznego długu wobec ITI to nie tylko znacząca poprawa finansowego wizerunku klubu, ale przede wszystkim zabezpieczenie przed przyszłymi sankcjami, które mogłyby dosięgnąć Legię na skutek rygorystycznego stosowania przez UEFĘ reguł Financial Fair Play.
Istotnie, z perspektywy czysto finansowej - to najważniejsze wydarzenie roku 2012.
2) Kolejna dywidenda
Raport podkreśla, że mimo ogólnie dobrych finansowych wyników Legii, rok 2012 nie był rokiem, w którym bieżące funkcjonowanie spółki przyniosło zysk lub choćby zbilansowanie poniesionych kosztów. O formalnej rentowności klubu (szacowanej na 19,6% netto) przesądziła dywidenda, innymi słowy - ITI raz jeszcze wspomogło Legię.
Dlaczego właściciele klubu to uczynili, mimo wielokrotnie powtarzanych deklaracji, że Legia wreszcie przeszła 'na swoje' - trudno doprawdy powiedzieć. Podobnie trudno przesądzić, czy klub może liczyć na podobne działanie w kolejnych latach. Wprawdzie perspektywa roku 2015, która pojawiała się w pierwszych medialnych wypowiedziach prezesa Leśnodorskiego jako moment, w którym Legia powinna ostatecznie przejść na samofinansowanie, zdaje się wskazywać na tymczasową dopuszczalność marginesu finansowego błędu w bieżącej działalności klubu, jednak rysuje zarazem jasny cel do osiągnięcia. Na ile realny - o tym za chwilę.
Nawiasem mówiąc, analiza finansów polskich klubów przekonuje, że jesteśmy bardzo daleko od wymarzonego modelu niemieckiego, w którym kluby są niezależnymi przedsiębiorstwami. Polskie kluby bez finansowego wsparcia ze strony właścicieli, bez zaangażowania magistratów, nie są w stanie udźwignąć ciężaru własnych budżetów. To kolejny dowód na to, że gdzieś w finansowych podstawach polskiej piłki tkwi bardzo poważny błąd systemowy.
3) Ucieczka do przodu?
Niezależnie od tego co z formalnego punktu widzenia stało się z długiem Legii wobec ITI, niezależnie od ewentualnej gotowości właściciela do dalszego wspomagania klubowego budżetu, wszystkim nam powinno zależeć na tym, żeby Legia nie kończyła kolejnych lat stratą - nie jest to zjawisko zdrowe, ani na dłuższą metę bezpieczne. Droga do tego może teoretycznie wieść na dwa sposoby - redukcji kosztów bądź zwiększenia przychodu. Jeżeli chodzi o pierwszy element, z pewnością warto zabiegać o urealnienie rekordowego w polskiej lidze budżetu płacowego (40 milionów złotych), natomiast trzeba zauważyć, że wysokie koszty operacyjne są przy obecnym kształcie funkcjonowania Legii zjawiskiem nieuchronnym, a mogą jeszcze wzrosnąć, jeżeli dojdzie do skutku inwestycja w klubową Akademię.
Większe pole do popisu jest w obszarze klubowych przychodów, chociaż trzeba też zwrócić uwagę na czyhające zagrożenia. Raport EY zawiera przybliżoną, graficzną analizę struktury przychodu Legii w 2012 roku. Możemy przyjąć, niestety z pewnym marginesem błędu, że na wzmiankowane 89 milionów złożyło się:
- 16-17 milionów złotych przychodu z dnia meczowego
W warunkach pamiętnego jesiennego protestu, braku meczów w fazie grupowej europejskich pucharów (chociaż, uwaga, zaliczamy mecz ze Sportingiem Lizbona), oraz średniego zapełnienia trybun stadionu Legii na poziomie raptem 60%, jest jasne, że w tej pozycji jest jeszcze wiele do poprawy. Jest też niestety jasne, że zamykanie stadionu Legii przez europejską federację piłkarską bądź przez rodzime organy administracyjne może skończyć się dla klubu prawdziwą finansową katastrofą. Kibice MUSZĄ zdawać sobie sprawę z faktu, jak wielkie to zagrożenie i jak nieobliczalne mogą być dla Legii konsekwencje naszych zachowań.
- 16-17 milionów złotych przychodu ze sponsoringu i kontraktów reklamowych
Legia osiągająca sukcesy w europejskich pucharach, Legia ciesząca się lepszym publicznym wizerunkiem z pewnością mogłaby podwyższyć przychód dla tej pozycji. Analitycy EY przekonują, że łączna wartość powierzchni reklamowej na koszulkach Legii to 8,6 miliona złotych, reklam na stadionie - 18,6 miliona złotych. Niedawne spekulacje na temat nowych partnerów Legii zdają się świadczyć o tym, że klub będzie starał się jeszcze efektywniej wykorzystać posiadany potencjał.
- 10-11 milionów złotych przychodu z tytułu praw telewizyjnych
Dużą bolączką polskiej piłki jest wysokość kontraktów telewizyjnych. Temat był stosunkowo niedawno omawiany na czarnej-eLce. Niestety, wydaje się, że trudno liczyć na raptowny wzrost w tej pozycji.
- 23-24 miliony złotych przychodu z transferów
Raport EY słusznie zwraca uwagę na istotną rolę transferów Rybusa, Borysiuka i Komorowskiego w kształtowaniu budżetu Legii. Wartość tej pozycji w zestawieniu z łącznie osiągniętymi przychodami naszego klubu, przy zachowaniu w pamięci, że i tak był to budżet straty, nie pozostawia żadnych wątpliwości co do motywów stojących za sprzedażą Wolskiego i Jędrzejczyka. Jeżeli nie znajdziemy innego źródła przychodu, na przykład stając się regularnym uczestnikiem Ligi Mistrzów, coroczna wyprzedaż piłkarzy pierwszego zespołu jest niestety więcej niż pewna. Oby za coraz wyższe sumy.
- 22-23 miliony złotych przychodu z pozostałych źródeł
Być może w tej pozycji jest uwzględniona dywidenda od właściciela, choć raczej nie osiąga ona pełnej powyższej wartości. Raport EY lakonicznie wspomina, że bez dywidendy Legia zakończyłaby rok 'kilkumilionową' stratą.
Największym potencjalnie źródłem mogącym zasilić legijny budżet obok uprzednio wymienionych pozycji, jest start w Lidze Mistrzów. We wtorek 27 sierpnia Legii przeszło koło nosa grubo ponad 30 milionów złotych, ile znaczyłyby te pieniądze dla naszego budżetu - widać jak na dłoni. Wypada zatem tylko kolejny raz powtórzyć - bez regularnych startów w fazach grupowych europejskich pucharów, zwłaszcza w Lidze Mistrzów, wyprowadzenie Legii na finansową prostą będzie zadaniem szalenie trudnym w realizacji.


Nie chodzi tylko o uwzględnienie tego, że UEFA nałożyła karę, wojewoda zamknął trybunę/stadion, ale sam wizerunek.
Pewne rzeczy obniżają pozycję przetargową klubu u potencjalnych reklamodawców/sponsorów.
Jeżeli miałbym negocjować reklamę na froncie koszulki czy komercyjną nazwę stadionu z pozycji firmy zainteresowanej reklamą to właśnie grałbym na zbicie ceny i pokazywał negatywne badania, argumentując to tym że sam mogę stracić na takiej reklamie wizerunkowo.
Z ciekawostek fajna informacja, ze koszulka meczowa 2012/2013 sprzedała się w liczbie 3600 sztuk co przełożyło się na kwotę 900 tyś zł (oczywiście zaledwie mały procent został w klubie). 3600 to wciąż dużo za mało i nie warto porównywać ze średniakami europejskimi, ale przyznam, że ja jestem mile zaskoczony, bo sądziłem, ze to dużo, dużo mniejsze ilości
@gawin76
Fajnie, że wyciągnąłeś ciekawsze smaczki i fajnie, że potwierdziło się to o czym pisaliśmy tutaj nie raz. Bankructwo jakie "już za chwileczkę, już za momencik" miało stać się faktem na wskutek długu to fantasmagoria mało rozumnych ludzi (co zresztą szef tego projektu Sachs ładnie wyśmiał w jednej z wypowiedzi po konferencji mówiąc, że dług klubów Ekstraklasy zmalał w jednej chwili z 600 do 400 mln, więc laicy powinni się cieszyć). Dzisiaj formalnie długu nie ma, więc może wreszcie skończą się te gadki, bo one mnie irytowały. Zarówno te uskuteczniane przez kibiców innych drużyn powołujących się na nasz przypadek przy okazji swoich problemów z długami zewnętrznymi ("my jesteśmy karani za kilkumilionowy dług względem piłkarzy, ZUSU i NASA, a Legia ma 200 mln długu i nic") jak i naszych własnych w wiadomym celu. Oczywiście trzeba będzie wymyślić jakąś nową strategię, bo "ITI zadłużyło nas na x milionów" już nie ma racji bytu.
Podobnie jak zaskakująco dobrze wygląda przychód rzędu 89 mln zł (to oczywiście przychód za rok 2012, a nie budżet klubu na dany sezon). Pomimo protestu ludzi, którzy chcieli zniszczyć klub, co zostało odnotowane w raporcie (protest, a nie chęć zniszczenia klubu
W ogóle cały raport świadczy o tym jak dobrze jest poukładany nasz klub na tle rywali, ale chyba nie tylko rywali, po prostu dobrze to wygląda, a przynajmniej tak twierdzą autorzy stawiając co i rusz nasz klub jako wzór. Mnie to cieszy, bo wielokrotnie o tym pisałem, że strategia wieloletnia była właściwa i to ona pozwoli nam prędzej czy później wskoczyć na należne nam miejscu. Strategia w tych aspektach, które są niezależne od szczęścia czy jednego strzału piłkarza. Przecież nasz klub wygląda tak dobrze i ma największe perspektywy nie z powodu aktualnego składu, ale głównie posiadania najbardziej funkcjonalnego stadionu skrojonego na nasza miarę i szkółki juniorskiej działającej na poważnie od 10 lat (kolejnym etapem ośrodek i to znowu pozwoli nam wskoczyć level wyżej). To są nasze fundamenty i one się nie zmienią z powodu jednego czy dwóch nieudanych okienek transferowych, pewien pułap finansowy osiągamy bez względu na wyniki sportowe (nie mówimy o przypadkach skrajnych) i to jest nasz największy kapitał. Fajnie, że zostało to zauważone przez fachowców i głośno o tym mówią. A my jeśli dołożymy do tego mądre zarządzanie czysto sportowe i trochę szczęścia (jak w tym sezonie pucharowym) to będzie bardzo dobrze.
No i kolejna rzecz to pamiętajmy, że dotyczy to sezonu 2012, a więc przed przyjściem do klubu
cudotwórcyprezesa Leśnodorskiego. Wniosek z tego, że w 2013 możemy oczekiwać z 30 mln zł więcej przychodu (nie licząc wpływów z LM i LE), a przynajmniej z 15 mln zł mniejszych kosztówGeneralny wniosek z raportu jest taki, że bez radykalnego podniesienia wpływów telewizyjnych nie ma szans na znaczące podniesienie renomy Ekstraklasy. W LM może grać jedynie mistrz kraju, a sprawnym zarządzaniem i szczęściem można dojść tylko do pewnego momentu, a potem jest ściana. Drugim aspektem jest to o czym piszemy tutaj od dawna: wytworzenie kultury kibicowania. Stworzenie warunków i "nauczenie" ludzi chodzenia na stadion i kibicowania swoim zespołom. Samorządy i państwo zapewniło klubom super infrastrukturę, czyli odwaliło najtrudniejsza robotę. A to co należy teraz do klubów jest całkowicie zaniedbane i to jest prawdziwa tragedia w Ekstraklasie, a jako przykład wystarczy spojrzeć na to co się dzieje u zachodnich sąsiadów. Właściwie to wiąże się z tym pierwszym aspektem, bo natychmiastowo przełoży się na sponsorów i również wysokość kontraktu telewizyjnego.
PS
Pamiętajmy, że w roku 2012 w kosztach jest też zapewne ujęty 1 mln zł odszkodowania dla Skorży tylko za to, żeby sobie poszedł czym prędzej
po meczach z APEL-em wciąż straszy. A to oznacza, że niestety, bez sprzedawania najlepszych się nie obejdziemy.
Z drugiej strony rację ma JJ, jaka jest nasza obecna sytuacja poznamy dopiero w kolejnym zestawieniu. Przyjście prezesa Leśnodorskiego do zdecydowany skok zysków przy jednoczesnym obniżeniu kosztów. Strategia budowy zespołu zakłada też ciągłe schodzenie z wysokich kontraktów (kilka już ubyło) co powinno być widoczne w przyszłorocznym raporcie. Dobrą informacją jest też fakt, że wszystko wskazuje na to, iż nawet bez gry w LM wejdziemy na pułap 100 milionów przychodu. To działa na moją wyobraźnię i jednocześnie oznacza, że wciąż się wspinamy.
na razie tylko jedna kestia. Z jednej strony naprawdę rozumiem Twoje zadowolenie z liczby 3600 i doskonale rozumiem radość z tego faktu. Jeśli jednak przyjmiemy minimalne kryteria oceny identyfikacji kibica z klubem i weźmiemy pod uwagę fakt wydania 150 tys kart kibica to nie waham się użyć słowa hańba. Ta ilość to hańba i wstyd dla nas kibiców Legii.
To zresztą bardzo dobrze obrazuje jaka kasa przepływa bokiem. Takich białych bluz z zielonym i czerwonym V sprzedano pewnie parę sztuk więcej
na razie tylko jedna kestia. Z jednej strony naprawdę rozumiem Twoje zadowolenie z liczby 3600 i doskonale rozumiem radość z tego faktu. Jeśli jednak przyjmiemy minimalne kryteria oceny identyfikacji kibica z klubem i weźmiemy pod uwagę fakt wydania 150 tys kart kibica to nie waham się użyć słowa hańba.
Nie, dla mnie kryterium jest 12 tyś kibiców na meczu z PBB czy 16 tyś kibiców Legii na "hicie" TME z Górnikiem i do takich liczb odnoszę 3600. To dla mnie lepsze odniesienie, bo nie sądzę, aby było wiele osób niechodzących regularnie na stadion, a kupujących za 200 zł koszulkę
@Monrooe
Z drugiej strony rację ma JJ, jaka jest nasza obecna sytuacja poznamy dopiero w kolejnym zestawieniu. Przyjście prezesa Leśnodorskiego do zdecydowany skok zysków przy jednoczesnym obniżeniu kosztów.
Do pierwszego zdania się przyznaję, natomiast z drugim mnie nie łącz
Oczywiście mówię o wydatkach na drużynę, bo możliwe, że inne koszta zostały zmniejszone np. nie drukujemy już w kolorze
- "Do pierwszego zdania się przyznaję, natomiast z drugim mnie nie łącz"
Fakt, tylko pierwsze było zapożyczone od Ciebie, drugie zdanie to już moja sprawka. Sorry, za niezbyt wyraźny podział. Co do meritum tej wypowiedzi, to zwiększenie przychodów nastąpiło, to pewnik. Mniejsza o większość o ile, bo takich danych (konkretnych) nie mam. Natomiast te pieniądze które "przyniósł" prezes są jednym z głównych powodów jego mocnej pozycji i spoglądania przez palce na "pewne" kwestie. Co do oszczędności w drużynie, to troszkę inacziezej to wygląda. Na razie odszedł tylko Ljubija i Jędrzejczyk. Natomiast nie udało się wyekspediować Sulera i Antolovicia (był jeszcze kontrowersyjny pomysł z zejściem z kontraktu Kuciaka). A to dałoby (jeszcze da) duże oszczędności. W to miejsce podwyższono pensje Łukasika, Koseckiego, oraz Furmana i zatrudniono kilka nowych twarzy.
Co do meritum tej wypowiedzi, to zwiększenie przychodów nastąpiło, to pewnik.
Tego nie negują, bo już za samą IV rundę LM dostaniemy 8 mln zł, a to nie koniec grania w pucharach w tym roku dlatego napisałem poprzednio "nie licząc wpływów z LM i LE"
Co do oszczędności w drużynie, to troszkę inacziezej to wygląda. Na razie odszedł tylko Ljubija i Jędrzejczyk. Natomiast nie udało się wyekspediować Sulera i Antolovicia
No jest troszkę inaczej, a przynajmniej ja znam inną wersję niż tylko 2 odejścia:
- Ljuboja (w 1 połowie 2012 roku miał ogromny kontrakt, w drugiej już mniejszy, a teraz zupełnie spadł)
- Jędrzejczyk
- Żewłakow (chyba spory kontrakt)
- Choto
- Knezevic (w styczniu 2013 spadł)
- Vrdoljan (podobno świetnie wynegocjowana drastyczna obniżka)
- Astiz (podobno świetnie wynegocjowana drastyczna obniżka)
- Wolski (pewnie drobne, ale też odszedł)
- Gol
- Salinas
- Kiełbowicz
Ja na szybko stworzyłem taką listę, ciut się różni od Twojej
Jeśli chcesz powiedzieć, że przy tylu odejściach/obniżkach i podobno świetnych negocjacjach, stosunkowo niskich nowych kontraktach nadal będziemy na takim samym pułapie płac jak w 2012 i jest to normalne to ja się nie zgodzę. Ja nie będę tego rozumiał, a właściwie będę się czuł oszukany i kompletnie zdezorientowany. Chociaż nie zaskoczony, bo podejrzenie stosowania taktyki mydlenia oczu dawałem tutaj nie raz
Odnośnie tych dorodnych spraw (jak choćby kwestia autokaru), to masz racje. Z tym, że było ich mnóstwo. To samo tyczy się oszczędności w samym budynku klubowym (uszczuplenie kadr i nie tylko). Zwiększenie przychodów ze strefy VIP w dniu meczowym, ale też na zasadzie wynajmu (duży skok) na eventy/konferencje. Jak już napisałem sporo tego, niestety nie podam szczegółów (po prostu nie znam dokładnych kwot). Natomiast odnośnie tych oszczędności w zespole, to ja piszę o planach, których nie dało się zrealizować a na pewno nastąpią. Ciężko jest zejść z kosztów w jednej chwili, w końcu są to kontrakty, których trzeba przestrzegać. Mam też pewne wątpliwości co do szczegółów, nie jestem pewien, czy ten raport obejmuje cały ten zakres zawodników, który podałeś. Wydaje mi się, że będzie to ujęte w kolejnym. W kocu większość operacji które wymieniłeś odbyło się na przełomie sezonów. Przy czym przyznaję się, że nie wiem czy mam rację, być może leży ona po Twojej stronie. W takim razie faktycznie coś byłoby nie do końca tak.
Tak jak pisałem, rozumiem Cię i nie neguje takiego toku myślenia, zapewne realne i oddające możliwości.
Ja jednak przyjąłem inne kryteria. Jeśli jesteśmy tak wielkim klubem tak medialnym itd to z całą stanowczością podtrzymuje swoje zdanie - wstyd !!!
Ciężko się dyskutuje, bo zmieniasz zdanie co chwilę. Pisałeś, że na pewno zmniejszono znacząco koszta, potem przytaczałeś, że tylko 2 odeszło, więc nie było jak, a jak pokazałem, że odeszło 9, a 2 rażąco zmniejszono kontrakt to piszesz, że chodziło o niezrealizowane cięcia. Nawet jeśli to jakie one tak naprawdę mają znaczenie? Po pierwsze z 13 zaplanowanych cięć powiodło się 11, a i tak całe oszczędności to mają być te 2 które nie doszły do skutku? To mało, a po 2 i Antek, i Suler obciążali budżet już w 2012 i byli tak samo bezużyteczni, więc tutaj nic się nie zmienia względem roku poprzedniego. Nie pojawili się nagle obciążając budżet.
A już na marginesie to posiadanie 2 bezużytecznych kontraktów w całym składzie to nie taki zły wynik i trzeba to zakładać prowadząc klub.
Mam też pewne wątpliwości co do szczegółów, nie jestem pewien, czy ten raport obejmuje cały ten zakres zawodników, który podałeś
Tak, to jest problem i tak jak pisałem mają tam bałagan, chociaż szczerze mówiąc trudno mi sobie wyobrazić, aby liczyli wydatki na kadrę za rok, a nie za sezon. to byłby lekki absurd dzielić kontrakty na pół, odejmować tych którzy odeszli itd. Nie wiem jak liczą i mój błąd, ze napisałem o 2012, bo odnosiłem się do tej wypowiedzi prezesa z wywiadu z Kołtoniem:
W raporcie można znaleźć kwotę 40 mln zł, czy Pan potwierdza, ze tyle kosztuje utrzymanie kadry Legii?
Mniej więcej tak, tak, tak, bo w zeszłym sezonie to tyle było i w tym jest mniej więcej tyle samo.
Jak widzisz mowa jest o sezonie co jest całkowicie naturalne w przypadku klubu, bo tak jest konstruowana kadra, a nie w ujęciu rocznym
@Senator
Ależ masz rację i przyznałem to już w 1 wpisie (to dużo za mało). Tyle, że to tak samo jak z frekwencją. W naszym mieście na każdym meczu powinien być komplet i kolejki do dostania się na stadion, ale rzeczywistość jest inna i biorąc ją pod uwagę frekwencja na poziomie 23-25 tyś byłaby miłym zaskoczeniem. I tylko w takim sensie pisałem o miłym zaskoczeniu - w odniesieniu do smutnych realiów
_ "Jak widzisz mowa jest o sezonie co jest całkowicie naturalne w przypadku klubu, bo tak jest konstruowana kadra, a nie w ujęciu rocznym"
O to mi właśnie chodzi. Stąd też, jak to ująłeś zmiana mojej wypowiedzi. Na początku napisałem, że zeszliśmy z kontraktów i obniżyliśmy koszty ponoszone na drużynę. Później zaś uwzględniłem, że prawdopodobnie jest to raport za 2012, więc to "zejście" nie zostało uwzględnione. Jeśli zaś okres raportowy to poprzedni sezon, to... wciąż największea odciążenia budżetu nie zostały zamieszczone w tym dokumencie. Zejście z kontraktów wymienionych przez Ciebie Ljuboji, Żewłakowa, Vrdoljaka, Astiza, Choto, Jędrzejczyk nastąpiły już po. O co nie za bardzo można mieć pretensje do samego prezesa, bo jak napisałem kontrakty musi przestrzegać. Stąd też moje stwierdzenie, że te ruchy będziemy mogli ocenić dopiero w kolejnym raporcie. Wtedy zobaczymy czy to realna oszczędność, czy jedynie mrzonka.
Chodziarz też łatwo nie będzie, zmian w zespole niemało, a zapewne będzie jeszcze więcej. Wydaje mi się, że trzymanie się suchego 40milionów nie ma sensu. bardzo ważnym jest jaki to procent ogolonego budżetu. Z Legii nie raz i nie dwa płynęły już sygnały, że stać nas na jakiegoś drogiego piłkarza, na poziomie Ljuboji, a może nawet wyżej. Bez zwiększenia przychodów a co za tym idzie budżetu nie byłoby to możliwe. (EDIT: za futbolraport, wychodzi na to, że ujęty jest rok 2012)