- Kategoria: Trybuna komentatorów
- gawin76
Nie chować głowy w piasek
W przyszły piątek Legia ma podjąć na swoim stadionie drużynę Polonii Warszawa. Oba zespoły dobrze spisują się w lidze, grają ofensywny, widowiskowy futbol, zapowiada się niezwykle interesujący mecz. Niestety, sportowy aspekt widowiska wydaje się schodzić na dalszy plan, a organizatorom sen z powiek spędza sytuacja na trybunach.
Z żalem oświadczam, że nie mogę poprzeć stanowiska naszego klubu w sprawie meczu derbowego.
Nie przypadł mi do gustu już pierwszy pomysł przełożenia tego spotkania na inny termin. Jest to w mojej ocenie koncepcja równie zawodna jak zamykanie trybun, nie podejmująca próby rzeczywistego rozwiązania problemu, lecz odsuwająca w czasie wszelkie mogące ewentualnie nastąpić przełomowe decyzje i wydarzenia.
Skoro Legia otwarcie przyznaje, że jest bezradna w próbach zapanowania nad grupami kibicowskimi, nie może zapewnić prawidłowego przebiegu imprezy masowej, powinna w zasadzie przyznać rację policji i przychylić się do wniosku o zamknięcie trybuny lub wręcz całego stadionu. Dotychczasowe stanowisko Legii opierało się przecież na naświetlaniu starań podejmowanych przez klub na rzecz zapewnienia bezpieczeństwa na naszym obiekcie oraz na próbach przekonania administracyjnych decydentów, że sytuacja na trybunach naszego obiektu nie jest na tyle niebezpieczna, by usprawiedliwiać zamykanie trybun, tymczasem wnosząc o przełożenie meczu, Legia całkowicie zmieniła front. Sytuacja finansowa klubu jest najwyraźniej na tyle zła, a obawa przed utratą planowanego przychodu z dni meczowych na tyle przemożna, że Legia postanowiła zagrać na zwłokę, wysyłając w świat przekaz, że potrzebuje czasu na dogadanie się z kibicami i złagodzenie sytuacji. Byłem tym pomysłem bardzo rozczarowany, nie potrafiąc dostrzec w nim logiki ani przemyślanej celowości - jedynie lęk.
Sprawa jest niebyła, ponieważ w jednej drużynie z Legią nie chciała zagrać Ekstraklasa i prośbę naszego klubu odrzuciła. Pojawił się więc pomysł inny - by nie wpuszczać kibiców gości. Kolejna koncepcja oparta na próbie doraźnego zminimalizowania ryzyka, mająca swoje korzenie w co najmniej dyskusyjnym założeniu, że brak kibiców gości nie prowokuje kibiców gospodarzy do produkowania zwiększonej ilości wulgaryzmów, czy innych plemiennych zachowań mających na celu wykazanie swojej wyższości w kibicowskim światku.
Niestety, wysuwając podobny pomysł, Legia ustawiła się w jednym szeregu z obficie występującymi w naszej piłce hipokrytami, którzy pod byle pretekstem zamykają swoje stadiony dla kibiców gości. Unikanie kibiców gości to plaga Ekstraklasy, epidemia, z którą należy walczyć wszelkimi możliwymi sposobami, godzi ona bowiem w istotę sportu jako takiego. Szczerze brzydziłem się na przykład wiosenną decyzją działaczy Śląska Wrocław, którzy zamknęli dla kibiców gości swój nowiutki, nowoczesny stadion pod groteskowym pozorem braku odpowiednio wydzielonego sektora, odczuwając jednocześnie pewnego rodzaju dumę, że Legia należy do tego coraz węższego grona polskich klubów, które starają się nie naruszać pewnych pryncypiów i nie promować cwaniackiego dziadostwa.
Cóż mogę powiedzieć teraz? Zakaz wpuszczenia kibiców gości podyktowany lękiem przed własnymi kibicami to wizerunkowa katastrofa. W dodatku, jak się wydaje, działanie podjęte w sposób nieprofesjonalny, nerwowy, bez należytego przygotowania. Pismo Polonii w tej sprawie, dostępne tutaj, punktuje Legię w sposób przykry, bezlitosny, a jednak całkowicie zasadny.
Co teraz? Boję się, że klub przestaje się liczyć w tej rozgrywce. Legia pokazała w ostatnich tygodniach, że jest słaba, niekonsekwentna, że się miota, że tak naprawdę nie wie co robić. Klub został wciśnięty pomiędzy kibiców nie zainteresowanych rozstaniem się ze swoimi kontrowersyjnymi przyzwyczajeniami, nawet za cenę utraty dostępu do meczów rozgrywanych na Łazienkowskiej, pomiędzy władzę dążącą do spacyfikowania głośnego medialnie poletka, wreszcie pomiędzy brutalne realia ekonomiczne, którą mówią, że bez określonego przychodu z dni meczowych, budżet firmy może się w nieodwracalny sposób załamać. Pułapka.
Sytuacja jest piekielnie trudna. Największa odpowiedzialność spoczywa teraz na kibicach, na tym elemencie całej układanki, który z racji swojej specyfiki jest najtrudniejszy do opanowania i ukierunkowania na działania przemyślane, skoordynowane, konsekwentne i spójne. To kibice muszą być w całej sytuacji najmądrzejsi. W przyszły piątek nie może nam tej mądrości zabraknąć.
Myślę że warto pamiętać, że firma ITI ryzykuje tylko pieniądze. Niech to będzie nawet dwieście milionów złotych, o których pisał ostatnio 'Fakt', to jednak nadal tylko pieniądze i zaledwie dwieście milionów. My, kibice, w istocie ryzykujemy znacznie więcej.


Całkowita zgoda z większością tekstu. Tylko proszę nie konkludować słusznych i trafnych rozważań kwestią pieniędzy i rzekomej nędzy Legii. Z pewną nieśmiałością zauważam, że Polonia w nowym sezonie ma budżet 15 mln złotych tj. o 40 mln.zł mniejszy niż w sezonie poprzednim i jakoś katastrofy i zapaści finansowej nie zauważam. W grze widzę nawet postęp. To może i my też w te stronę. Mrzonki.
"Panowie nie chowajmy głowy w piasek
W zdecydowanej większości tekstu Gawin skupił się błędach klubu które jego zdaniem zostały popełnione. Na błędnych decyzjach, na braku odwagi etc etc. Reasumując krytykę działań klubu zostało podkreślone, że w tym wszystkim dominuje strach. Strach przed własnymi kibicami. I własnie tutaj uważam że nie nalezy chować głowy w piasek. Nie będe krytykował teraz klubu który został zaszczuty przez własnych kibiców. Kibiców którzy robią wszystko aby sytuacja klubu była jak najgorsza. Bo taka sobie wymyślili formę protestu i w ten sposób będą dążyli do pozbycia się ITI z Łazienkowskiej. Wcześniej padały zarzuty o dyktacie administracji państwowej. Teraz radziłbym się skupić na dyktaturze "kibiców". I serdecznie prosze o nie wałkowanie w kółko tego że nalezy rozmawiac. Prosze mi ciągle nie mówic o problemach niektórych kibiców, ich rozterkach i pułapce w jakiej się znależli. Ja o tej "empatii" pisałem w lutym 2010r. na BzK. Prosze mi tylko powiedziec co się w tym temacie zmieniło?
"Empatia. Piękne słowo. Tylko w stosunku do mnie i innych nie obowiązuje. Czy my nie mieliśmy swojego świata? Może ułomnego, może piknikowego, może nie najpiękniejszego ale naszego? Czy inni nie weszli do mojego ogródka z buciorami depcząc to co miało dla mnie, jako kibica, jakąś wartość? Ale ja sie tutaj nie liczę. Ja mam im współczuć, bo przecież ich coś pchnęło do tego, żeby systematycznie niszczyć mój świat.
Więc widzisz ten klub? Widzisz Legię leżącą na ziemi, hańbioną latami, oplutą, cuchnącą kałem i uryną, wystawioną na ulicę jak prostytutkę dla czerpania własnych korzyści? To powiedz jej teraz o empatii. Na pewno Ciebie zrozumie. A moje uczucie empatii w stosunku do niej jest bardzo silne. Uważam że mimo wszystko kibicowskie."
Wysokość budżetu nie ma tu nic do rzeczy. Chodzi aby się bilansował choć nie wiem czy to właściwe słowo. Potocznie dopinał się. Jeśli więc brakuje czy do 15-tu czy 60-ciu jest to problem, tym większy im więcej brakuje.
@ Bolek
Najprawdopodobniej masz rację, wszystko wskazuje na takie rozwiązanie. Z drugiej strony to wymarzona okazja aby utrzeć nosa takim pikusiom jak Senatory, Wallesy i dalej redaktory Stece Szadkowskie na politykach z Kozlowskich kończąc.
Oczywiście liczę się z tym, że masz rację i wszystko jest już przesądzone, chociaż dopóki 'piłka w grze', dopóty nadzieja.
Poza tym, choć to oczywiście w tym przypadku kwestia drugorzędna, myślę że dla wielu z nas nie bez znaczenia będzie styl, w jakim miałoby do tego dojść.
@ Walles
Odnoszę wrażenie, że nieco nadinterpretowałeś mój tekst.
Krytykuję konkretnie próbę ucieczki klubu przed meczem z Polonią oraz przed wizytą kibiców gości, te pomysły, jeżeli mogę tak rzecz ująć, 'sprawie' z pewnością dobrze się nie przysłużyły, wręcz przeciwnie, raczej dostarczyły argumentów przeciwnikom klubu.
"Z pewną nieśmiałością zauważam, że Polonia w nowym sezonie ma budżet 15 mln złotych tj. o 40 mln.zł mniejszy niż w sezonie poprzednim i jakoś katastrofy i zapaści finansowej nie zauważam"
Ja natomiast z pewną nieśmiałością zauważam, że utrzymanie stadionu Legii kosztuje podobno rocznie 12 mln a 3 mln złotych wydajemy na akademię piłkarską. Jeśli umiem dodawać to ....
Oczywiście mozna jeszcze dodac, że Ruch ma budżet ok. 10 mln, Podbeskidzie 6 mln, ŁKS miał 5 mln a Korona chyba 14 mln. Aaaaa .... i oczywiście Artmedia Petrzałka która przy budżecie 1,25 mln euro grała w LM.
Ja tak ostry jak szlachetny Walles nie będę.Boję się jednak że Twoje odwołanie do wartości wyższych zda się psu na budę.Dałbym jednak wiele abym się mylił.
Bardzo przepraszam sir, ale nie byłbym sobą gdybym nie spytał o ten styl. Co za różnica czy podpalą mi dom zwykłymi zapalkami czy klultową zapalniczką Zippo? Czy wybiją mi szyby zwykłymi kamieniami czy kostką znanej marki. Możesz cosik więcej o tym stylu bo nie kumam ?
Hm, drogi Senatorze, czyżbyś na serio sądził, że chodzi mi ani o to jakiej jakości będą ew. race, oraz o to czy ew. pitch invasion zostanie dokonana przez osoby w butach marki Nike bądź Ecco? Jeżeli tak to Twoja ocena przemyśleń zawartych na czarnej-eLce musi być iście miażdżąca
Pisząc o 'stylu' miałem na myśli konkretne zachowania, które miałyby przesądzić o zamknięciu trybuny. Ich skalę, intencję i reakcję stadionu.
Proszę nareszcie zacznij odróżniać pozycje w budżecie Legii od rzeczywistych kosztów. Legia jest chyba najbogatszym klubem świata, w którym rozrzutność zastąpiła oszczędność. Gwarantuję, ze utrzymanie nowiutkiego stadionu nie kosztowałoby więcej niż 1-1,5 mln zł rocznie.Opłaty dzierżawne to inna sprawa. Utrzymanie Akademii nie tylko nic nie kosztuje, ale ona zarabia i już zarobiła na siebie, na kilka lat.
Budżet Legii nie do końca znany jest oczywiście jej sprawą. Mnie tylko chodzi o te kontrolowane przecieki mówiące w jakiej to tragicznej sytuacji jest klub. To ja się pytam? Czyli kto. Nie chcę być populistą,ale nie słyszę jakoś o obniżkach płac czy innych działaniach oszczędnościowych. Istotą budżetu jest dopasowanie wydatków do wpływów. Jeżeli brakuje, bo za dużo wydatków ma charakter sztywny to uzupełniam to kredytem. Jeżeli muszę to tnę koszty.Budżet to preliminarz i musi być dopięty i na etapie realnego planowania i na etapie jego realizacji.
Co do innych klubów sam sobie odpowiadasz. Można sensowniej przy mniejszych środkach. Dodać do tego można i Rosenborg, którego budżet nominalny wynosi ok.105 mln. zł, a porównywalny nie przekracza 30 mln. złotych i wiele innych klubów odnoszących sukcesy sportowe, a nie chełpiące się największym budżetem w kraju. Pytam po raz kolejny i co z tego wynika?.
Może użyłem złych przykładów ale mnie "styl" zupełnie nie interesuje no może za wyjątkiem reakcji stadionu.
Chyba wielkim optymizmem jest liczyć na mądrość i powściągliwość kibiców radykalnych, czy też na to, że przejmą się losem klubowych finansów. Tym bardziej, że obecni właściciele Legii ich (zresztą raczej niczyjej) miłości nie wzbudzają.
Wydaje mi się nieunikniony powrót do pewnych sytuacji z meczów Legii przy Łazienkowskiej z lat 2007-10, choć mam nadzieję, że jednak w wersji soft. To tylko kwestia czasu.
Kibice radykalni lubią protestować - jedni wierzą, że walczą o wyższe ideały (symbolizowane przez dotychczasową, nazwijmy to, kulturę kibicowania), drudzy - chcą pokazać, że nikt nie będzie nimi sterował, trzeci - jacy to są ważni, w myśl hasła "właściciele przychodzą i odchodzą, my jesteśmy zawsze". W każdym wariancie, wielkiej odpowiedzialności za losy klubu w ich postawach nie ma.
A władze Legii? Nie widzę żadnego dobrego rozwiązania. Nie wiem, co bym zrobił na ich miejscu. Wizja meczu z tzw. Polonią bez udziału jej sympatyków (w większości i tak, zdaje się, z Kielc, Radomia i Krakowa) nie przeraża mnie. Dostrzegam w tym, nikłą bo nikłą, ale zawsze, szansę na mniej złe zachowanie naszych kibiców radykalnych. Łatwiej jest coś podpalić, czymś rzucić, gdzieś wbiec, jeśli ma się świadomość, że ci drudzy ujrzą to na żywo. Jeśli tych drugich nie będzie, szanse na takie patologie może ciut zmaleją.