- Kategoria: Trybuna komentatorów
- gawin76
Idzie... jakie?
O ile odejście z klubu pełniącego prezesowskie obowiązki do końca roku Piotra Zygo było od dawna przesądzone, o tyle zastąpienie go Bogusławem Leśnodorskim stało się małą sensacją. Czy na podstawie tak niespodziewanego ruchu włodarzy naszego klubu można pokusić się o jakieś przewidywania dotyczące najbliższej przyszłości Legii Warszawa?
Nigdy nie reagowałem alergicznie na nazwisko Piotra Zygo. Ani w czasach, kiedy cześć trybun wyzywała go od 'frajerów', przekonując, że nawet on 'Legii im nie odbierze', ani obecnie. Nie mnie oceniać czy Zygo należycie 'posprzątał' klub w toku swojej sześciomiesięcznej kadencji, jestem przekonany, że jako profesjonalista starał się wykonywać swoje prezesowskie obowiązki w sposób rzetelny i odpowiedzialny. Nie da się natomiast ukryć, że przez ten czas zdołał nieszczęśliwie zapętlić klub w konflikt jednocześnie z kibicami, policją oraz organami administracji rządowej. Należy oczywiście wyrazić poważną wątpliwość, czy Zygo miał w tym względzie odpowiednie pole manewru, czy też na jego (i naszą) niekorzyść zadziałał fatalizm stymulowany zdarzeniami i decyzjami całkowicie poza wpływem p.o. prezesa, fakt pozostaje jednak faktem. W obszarze kontroli nad wydarzeniami dziejącymi się wokół trybun Zygo poniósł dotkliwą klęskę, z tego względu jego odejście nie wywołuje żalu.
Skąd wziął się w tej skomplikowanej sytuacji pomysł na Leśnodorskiego? Nie ma sensu powtarzać informacji dotyczących zawodowego profilu naszego nowego prezesa, należy jednak zwrócić uwagę na jedną podstawową rzecz - Leśnodorski nie jest człowiekiem ITI. Jest zewnętrznym fachowcem zatrudnionym przez Legię, a nie transferem z jednej ze spółek koncernu. Zaskakująca wolta w stosunku do decyzji personalnych podejmowanych w ostatnich kilku latach.
Implikacje powyższego przedstawiają się następująco:
1) Leśnodorski jest 'zadaniowcem' ściągniętym w konkretnym celu. Jakim? Nie mam zamiaru wyważać otwartych drzwi, już w pierwszych w komentarzach do decyzji o zatrudnieniu Leśnodorskiego obficie przewijała się spekulacja oparta na powszechnie dostępnych informacjach dotyczących naszego nowego prezesa, przedstawiających go jako specjalistę w zakresie przeprowadzania fuzji i przejęć. Co ciekawe, świeżo zaktualizowany po grudniowej nominacji profil Leśnodorskiego dostępny na stronie jego własnej kancelarii LSW, nie zawiera już informacji o tak szczególnie ukierunkowanych talentach nowego prezesa Legii.
2) Leśnodorski jest symbolem kolejnego 'podejścia' ITI do Legii, nową twarzą klubu. Koncern chce wykorzystać świeże spojrzenie osoby z zewnątrz, człowieka niezależnego, wolnego od skomplikowanych, wewnętrznych korporacyjnych układów ITI, wszystko po to, by raz jeszcze podjąć próbę osiągnięcia z Legią prawdziwego sukcesu.
Która opcja jest bardziej prawdopodobna - niech każdy odpowie sobie sam. Jednego w każdym razie możemy być pewni, ITI nie ściągnęło Leśnodorskiego bez powodu.
Pierwsze wypowiedzi prezesa zwiastują, że nudno raczej nie będzie. Co prawda kiedy w wywiadzie dla oficjalnej strony naszego klubu przeczytałem o projekcie 'Wielka Legia' i grze 'na stałe' w Lidze Mistrzów, do głowy przyszedł mi jedynie klasyczny gest 'facepalm', z kolei wypowiedź o 'potrzebie bliższego przyjrzenia się sprawom kibicowskim' zwiastowała przewidywalne, dyplomatyczne podejście do drażliwego tematu, wszak trudno przypuszczać, żeby przez kilka tygodni negocjacji z klubem, Leśnodorski nie zapoznał się z kwestiami kibicowskimi z wszelkimi możliwymi szczegółami.
Znacznie bardziej interesująco nowy prezes zaprezentował się jednak w poniedziałkowym Przeglądzie Sportowym. Jego słowa "jeżeli chcą stać w przejściach, niech stoją" brzmią zgoła sensacyjnie, jednak nawet nie w połowie tak sensacyjnie jak deklaracja, że Legia ma obecnie budżet dopięty w 90-95%, i to bez wieszczonej zimowej wyprzedaży. Czyli - ITI znów dołożyło do Legii pieniądze. Wraca pytanie - dlaczego?
Może to mój niereformowalny optymizm, może przeświadczenie, że kolejny rok po prostu nie może być gorszy od tego, który właśnie się kończy, ale jakoś mam dobre przeczucia tak wobec nowego prezesa, jak i tego, co będzie wiązać się ze zmianami związanymi z pojawieniem się jego osoby w klubie. Wielka Legia? Może niekoniecznie już dziś czy jutro, ale oby wreszcie Zdrowa Legia. Trzymam kciuki.


Ogólnie panowie szlachta oczywiście może być tak jak pisze CTP ale pierwszy prezes nie związany z ITI to jednak mała sensacja. Pierwotnie była mocno lansowana właśnie ta dziedzina która ponoć obecnie została z jego profilu usunięta, czyli praktyk w fuzjach, łączeniach przejęciach. Szczerze to nie mam pojęcia która z dwóch opcji zaprezentowanych przez sir Gawina jest bardziej prawdopodobna.
A klub powinien zająć się tym co do klubu należy czyli finansami i stroną sportową. A że nie wszystkim z Legią po drodze? Cóż, od zarania Legii nie kochają w wielu miejscach a ona powoli zbliża się do 100-tki.
Co do fuzji czy tez przejęcia to niektórych ogarnęłaby pewnie czarna rozpacz. Bo cos tak czuję że niezaleznie od nowego dobrodzieja "Cały misterny plan ...." i od nowa Polska Ludowa ...
Dla przypomnienia, bo cos czuję ze słowo ciałem się stanie ...
"Kargul to wróg najgorszy ze wszystkich...
Wróg, a wróg, ale swój, mój, nasz na własnej krwi wychodowany
Trzeba nam szukać nowego wroga, jak tu pod bokiem znalazł się stary? Toż to by było nie po bożemu.
Z prawdziwymi wnioskami nalezy jednak poczekać co najmniej 3 miesiące. Po tym okresie zobaczymy jak będzie wyglądała nasza kadra piłkarska i sytuacja na trybunach.
Głowa do góry.
Ja po prostu już kilku prezesów i dyrektorów przeżyłem w firmach, w których pracowałem.
A teraz do rzeczy. Powiem to o czym wszyscy marzą bojąc się to powiedzieć głośno, żeby nie zrobić z siebie idioty. Ale skoro idą Święta i Nowy Rok to pozwolę sobie złożyć wszystkim następujące życzenia:
Przejmuje nas Qatar Airways i za jakiś czas będziemy wydalali kasę wszystkimi możliwymi otworami, spełni się sen o potędze
I jak? Absurdalne??? Niekoniecznie! Zapytacie, po co mieliby przejmować akurat nas zamiast np. kogoś z Bundesligi? Jeszcze nie wiem, a zastanawiam się nad tym od ponad pół roku. Tak, to nie żart, dokładnie od kwietnia zadaję sobie pytanie dlaczego, powtórzę, akurat Legię. To może wydawać się karkołomne i uznacie mnie za wariata ale to wcale nie musi nie trzymać się kupy.
Popłynąłem… trochę
Mnie wystarczy, jak w przyszłym roku Urban i Mazurek utrzymają formę z jesieni, dyrektorzy będą ciągnęli wózek w tym samym kierunku co pion sportowy, a piłkarze poczekają z uznaniem samych siebie za panów wszechświata do dnia po faktycznym tego wszechświata podbiciu.
O kwestiach kibicowskich nie piszę, bo tu niestety nie widzę realnych przesłanek sugerujących radykalną zmianę kursu :-/
Twoją wypowiedź można skwitować jedynie starym indiańskim: Howgh!
Zakładając, ze Pan Leśnodorski jest człowiekiem inteligentnym i wie co mówi pozwolę sobie poszerzyć to co opowiedział o zamierzeniach.
Cytuję "Nie może być tak, ze jakiś zawodnik zarabia 15 razy więcej co zdolny wychowanek". Komentarz: w Legii doprowadzono do absurdalnej sytuacji nie znanej w klubach zachodnich, ze w 1 zespole istnieją radykalne różnice w uposażeniach zawodników. Oczywiście nie ma urawniłowki, ale różnice np. w Borussii czy Bayernie sięgają 4 góra 5 razy, ale nie tyle co u nas. To psuje atmosferę i jest pretekstem do niepotrzebnych przepychanek. Na zmianę potrzeba pieniędzy, ale też to trzeba zmienić, razem z ludzmi, którzy do takiej sytuacji doprowadzili.
Cytuję: "Taki Rosenborg ma o połowę mniejszą strukturę personalną, która pracuje o wiele bardziej wydajnie". Komentarz: Legia ma największy dług w lidze /275 mln zł/ sięgający 40% całego długu Ekstraklasy. Budżety Legii za czasów ITI to fikcja. Nie można poważnie traktować budżetu, który z założenia jest niewykonalny. Jedną z przyczyn były nieracjonalne koszty własne zwłaszcza administracyjne i osobowe. To trzeba wreszcie przejrzeć i zmniejszyć np. o połowę.
Cytuję: "Chętnie dodam do obecnego budżetu 5 mln zł rocznie, aby Akademia miała odpowiednią lokalizację. Bo Akademia to przyszłość klubu". Komentarz: wszyscy się cieszyli z Akademii i w Legii na wszystko były pieniądze tylko nie na nią. W czasach ITI generowano corocznie średnio 40 mln zł długu. Na sam "truskawkowy spęd" wydano prawie 14 mln zł nie licząc sięgających 350 tys.euro rocznie uposażeń gwiazdorów o których nikt dziś nie pamięta. Na Akademie rocznie wydawano 4 mln zł. Nic dodać.
Cytuję "Zaprezentowałem mój program zmian w Legii. Warunkiem objęcia funkcji Prezesa była zgoda na te zmiany i na moją pełną samodzielność. Takie zapewnienie uzyskałem". Komentarz: Można mieć pretensje do poprzednich pochodzących z ITI prezesów klubu, ale ograniczone, gdyż byli tylko figurantami, a decyzja były podejmowane z tylnego siedzenia. Z sukcesami nikłymi, bowiem stosunek nakładów do efektów był najgorszy w lidze. Pan Leśnodorski wierzy, że "dobry wujek" nie za swoje nie będzie mącił i udawał zbawcy klubu, gdyż coraz większą rolę odgrywa wdowa po Janie Wejchercie Pani Aldona, której autorskim pomysłem jest obecny prezes. Powinno jej zależeć, aby mu się udało.
Cytuję: "W każdym pokoju kazałem powiesić zdjęcie drużyny z 2006 roku". Komentarz: zgodnie z zasadami ładu korporacyjnego jest to posunięcie niezbędne. Wszyscy wiedzieli, ze większość tzw. personelu, a i osób na stanowiskach kierowniczych traktowała pion sportowy jako zło konieczne. Komentowano dlaczego byle piłkarz tyle zarabia, a oni ciężko wykształceni ich zdaniem za mało. Kiedy podejmowano środki oszczędnościowe /obniżki wynagrodzeń, ich wstrzymywanie itp/ zawsze tyczyło to wyłącznie części sportowej. Czas wszystkim przypomnieć po co pracują i są w Legii. Po to, aby drużyna miała sukcesy. Wtedy i ich praca będzie miała większy sens.
Cytuję: "Legię widzę wielką, grającą systematycznie w Lidze Mistrzów".
Komentarz: Bez gry w LM uzdrowienie finansów Legii, nawet przy niezbędnym odchudzeniu kosztów, nie będzie możliwe. Trzeba do tego wreszcie zacząć naprawdę dążyć, a nie udawać,ze się chce. Trzeba wzmacniać zespół, a nie go osłabiać, trzeba zgody z kibicami,a nie wojny z nimi, trzeba poprawiać wizerunek klubu, a nie go deptać, trzeba współpracować z władzami, a nie obrażać się na nie. I jeszcze wiele trzeba.
Nie będzie mu łatwo, bo większości kadry klubu nie będzie z nim po drodze.
A czemu ITI podjelo taka decyzje?
1/ wierze ze ucza sie na bledach. poki co ludzie przesunieci z innych spolek koncernu sobie nie radzili (a przynajmniej nie wystarczajaco dobrze).
2/ mysle ze nowy prezes-prawnik ma rowniez zrobic porzadek w papierach. moze niekoniecznie zeby legie sprzedac... ale zeby sie nia z kims podzielic?
3/ chodzi chyba tez o kiboli - ITI patataj - latwiej bedzie sie dogadac kibolom z kims kto niby-nie-jest-z-ITI (tak, tak, niestety czuje ze klub wroci do bratania sie z ultrasami).
4/ wiem ze to naiwnie brzmi ale... moze on naprawde ich przekonal do swoich pomyslow i swojej osoby?
ja tam wierze ze to pozytywny narwaniec sie okaze...
Choć ja też mam swoje teorie (jak spekulować to na całego):
- Nikt z ITI nie chce firmować tego przedsięwzięcia (KP Legia) swoim nazwiskiem, wolą święty spokój niż czytanie każdego ranka, że są takim, siakim czy owakim.
- Rodzina Wejchertów została spłacona, a akcje TVN ponoć odbiły się od dna i ITI poprawiła nieco sytuację finansową.
- Jak wcześniej napisano, możliwe iż szykuje się udziałowiec dla klubu, który rzuci trochę grosza.
Co do tego zadłużenia, wcześniej napisałem, że tu chodzi bardziej o kwestie podatkowe, niż o to ile KP Legia jest winna właścicielowi. Taki dług to koszty, które można wrzucić w koszt uzyskania przychodu właściciela klubu.
Przy niesprzyjających okolicznościach, właściciel może starać się odzyskać włożone pieniądze. Zresztą kto w Polsce dał kiedyś na "ładne" oczy 200 mln zł
Co do błędnego inwestowania, akurat w piłce nożnej ciężko znaleźć klub, który nie ma jakiegoś zadłużenia, czyli wyjątek potwierdza regułę.
Konsekwentne realizowanie wizji opartej na zdrowym rozsądku się sprawdza - chociażby w lidze niemieckiej.