A+ A A-

Legia - Trabzonspor 2-0: Piąte zwycięstwo

W smutnych okolicznościach pustego stadionu Legia zmierzyła się w Warszawie z Trabzonsporem w ostatnim grupowym meczu Ligi Europy. Po dobrym meczu nasza drużyna odniosła zwycięstwo 2:0, kończac rywalizację w grupie L Ligi Europy na pierwszym miejscu, z imponującym dorobkiem piętnastu punktów zdobytych w sześciu meczach.

Drużyna gości przyjechała do Warszawy tuż po dotkliwej ligowej porażce 0:3 z Besiktasem, warto było jednak mieć na uwadze, że ten wynik poprzedziło dziesięć kolejnych meczów bez porażki, wśród nich miedzy innymi spektakularny wyjazdowy triumf 3:0 nad Galatasaray. Trabzonspor, który wybiegł na boisko w Warszawie, miał być zupełnie innym zespołem niż ten, który przegrał z Legią 2 października. Mówiło się, że trener Ersun Yanal zdecydowanie poprawił grę drużyny prowadzonej wcześniej przez Vahida Halihodzicia. Zapowiadał się twardy bój o pierwsze miejsce w grupie.

W Legii zabrakło Miro Radovicia, który w tygodniu poprzedzającym mecz narzekał na ból mięśni brzucha. Naszej bramki bronił rzecz jasna Dusan Kuciak. Na prawej obronie zameldował się Łukasz Broź, na lewej Guilherme. Parę środkowych obrońców stanowili Inaki Astiz i Igor Lewczuk, zastępujący zawieszonego za żółte kartki Kubę Rzeźniczaka. W środku pola oglądaliśmy Ivicę Vroljaka i Tomasza Jodłowca, przed którymi miał operować Ondrej Duda. Prawe skrzydło należało do Michała Żyro, lewe do Michała Kucharczyka. W ataku wystąpił Orlando Sa. W składzie Turków brakowało kilku zawodników znanych z pierwszego meczu z Legią - środkowego obrońcy Papadopoulosa, defensywnego pomocnika Medjaniego oraz skrzydłowego Warisa. Trener gości desygnował do gry następujący skład: Ozturk - Bosingwa, Belkalem, Demir, Nizam - Yilmaz, Ekici, Dursun, Constant, Yatabare - Cardozo.

Trabzonspor spokojnie zaczął mecz. Wydawało się, że goście lepiej operują piłką i zdobędą przewagę, ale w 8. minucie to Legia powinna wyjść na prowadzenie. Cóż to była za sytuacja! Po błędzie tureckiej defensywy do strzału doszedł Michał Żyro, lecz jego uderzenie zostało odbite. Żyro zebrał piłkę i wystawił ją Orlando Sa. Ten, mając przed sobą niemal pustą bramkę, trafił wprost... w ustawionego na linii bramkowej obrońcę Trabzonsporu. To była zupełnie niezrozumiała pomyłka naszego atakującego. W tej samej akcji wycięty w polu karnym został Ondrej Duda, ale sędzia Hansens nie podyktował rzutu karnego.

Kilka minut później Bosingwa mocno uderzył zza pola karnego, ale Dusan Kuciak odbił piłkę. Turcy grali twardo, a ofiarami ich zagrań padali między innymi Vrdoljak, Sa i Guilherme. W 19. minucie potężnie z lewej nogi przymierzył Kevin Constant, ale Kuciak znów dobrze interweniował. Goście w płynny sposób przenosili piłkę na połowę Legii, jednak narażali się przy tym na kontry. Po jednej z nich Legia wyprowadziła w 22. minucie bramkowe natarcie, zdobywając gola w kuriozalnych okolicznościach. Po odbiorze w środku pola, piłka trafiła na lewe skrzydło do Michała Kucharczyka, który dośrodkował w pola karne Trabzonsporu. Do strzału doszedł Michał Żyro, turecki bramkarz odbił piłkę, potem szczęścia próbował Duda, znów bez powodzenia, raz jeszcze strzelał Żyro, który trafił w słupek, wreszcie do siatki trafił Sa, jednak przede wszystkim dlatego, że kolejny raz odbitej piłce na drodze stanęła... głowa bramkarza gości Ozturka.

W kolejnych minutach przyczajona Legia nadal czekała na akcje przeciwnika, starając się wykorzystać ofensywne ustawienie Trabzonsporu. Groźny rajd przeprowadził Orlando Sa, którego w ostatniej chwili powstrzymał turecki obrońca. W 33. minucie boisko opuścił kontuzjowany Michał Żyro, którego zmienił Jakub Kosecki. W 36. minucie po nieporozumieniu legionistów w środku pola, groźnie zaatakowali goście, na szczęście nie 'dopieścili' akcji w jej końcowej fazie i strzał Cardozo nie stanowił zagrożenia dla Dusana Kuciaka. W 41. minucie po długiej piłce od Jodłowca sam na bramkę gości popędził Kosecki, ale nie zdołał oddać dobrego strzału na bramkę Ozturka, nie oddał też futbolówki lepiej ustawionym kolegom. Do przerwy Legia w pełni zasłużenie prowadziła 1:0.

Mając w pamięci przebieg pierwszego meczu w Trabzonie, można było obawiać się o drugą połowę meczu. Legia rozpoczęła ją dobrze, spokojnie przerywając ataki gości, ale w 53. minucie nasz zespół miał sporo szczęścia. Do piłki wrzuconej w pole karne doszedł Yatabare, który znalazł się tylko przed Kuciakiem. Malijczyk nie trafił jednak do siatki, a zawodnika gości staranował jeszcze nasz bramkarz, co uszło uwadze sędziego. Legia odpowiedziała najlepiej jak było można. W 55. minucie nasza drużyna podwyższyła prowadzenie! Fantastyczna akcją popisał się Orlando Sa, który przed polem karnym przyjął piłkę tyłem do bramki, efektownym przerzutem piłki zgubił Belkalema i precyzyjnym strzałem prawą nogą dał Legii drugiego gola. To był imponujący pokaz indywidualnych umiejętności naszego portugalskiego napastnika.

W 64. minucie goście zdobyli kontaktowego gola, nie uznanego jednak przez sędziego. W tej sytuacji asystent nie zauważył, że kiedy Yatabare startował do podania, znajdowało się przed nim jeszcze kilku obrońców Legii. W 70. minucie znów szczęścia próbował Yatabare, ale strzelił za lekko i Kuciak obronił strzał. W 72. minucie Legia odpowiedziała ładną dwójkową akcją przeprowadzona przez Sa i Kucharczyka. Kuchy doszedł do strzału, obronionego jednak przez Ozturka.

W końcówce meczu goście zdobywali coraz wyraźniejszą przewagę optyczną, ale ich akcjom brakowało determinacji i efektywności. Strzały frunęły w środek bramki, zawodziło ostatnie podanie. Legia pewnie dowiozła przewagę do końcowego gwizdka, a na boisku zdążyli pojawić się jeszcze Marek Saganowski i debiutujący w europejskich pucharach Krystian Bielik.

Zasłużone zwycięstwo nad Trabzonsporem bardzo cieszy. Cieszy, że nie zawiódł Igor Lewczuk, że klasę rasowego napastnika pokazał Orlando Sa. Cieszy również, że Legia potrafiła zagrać czysto, unikając żółtych kartek, co nie udało się np. Kevinowi Constantowi, który faulem na Kubie Koseckim wyeliminował się z udziału w meczu 1/16 finału Ligi Europy.

Pozostaje z niecierpliwością czekać na poniedziałkowe losowanie!

Dyskusja (40)
1piątek, 12, grudnia 2014 00:17
Garm
Ta jesień pucharowa była nieprawdopodobnym sukcesem. Wciąż nie potrafię tego ogarnąć, ale 10 zwycięstw w 12 meczach musi budzić wielki szacunek. Za niesamowity przywilej poczytuję sobie fakt, że ponad połowę z tych meczów miałem okazję obserwować na żywo. To są właśnie te wspaniałe wspomnienia, o których pisałem kiedyś w odniesieniu do 100 ligowych goli Saganowskiego z wykorzystaniem monologu Roya Batty'ego z "Blade Runnera" o "łzach w deszczu".
2piątek, 12, grudnia 2014 01:09
QD
Zwycięstwo cieszy. Awans tym bardziej. Mi jednak podobał się jeszcze jedno: tempo i efektywność rozwoju.
Nie ma co się oszukiwać - Legia miała mnóstwo szczęścia trafiając na względnie prostych przeciwników. Dzięki temu jednak stworzyły się świetne schodki do kolejnych poziomów. Od ogrywania się i wchodzenia w sezon w początkowych fazach, przez tworzenie dumnej, jednolitej drużyny po przygodzie z Celtickiem, aż do dzisiejszego potwierdzenia swojej jakości.

Dzisiejsza Legia była pewną swego, silną drużyną. Widać było zarówno indywidualne postępy poszczególnych graczy, jak i ogranie zespołu w spotkaniach "na poziomie". Poprzedni mecz, w Belgii, stanowi co prawda lekką skazę na tym obrazie (bo IMHO został przez Legię trochę odpuszczony), ale dziś widać było chęć poprawy. Szczególnie fajnie to wyglądało pod koniec meczu, gdy nawet komentatorzy TVNu podkreślali to jak Legia, mimo mega pewności awansu, nadal grała. Oby tak dalej - jeszcze 4 stopnie
3piątek, 12, grudnia 2014 08:55
kibic60
Niezwykle radosny, ale i smutny, bo w domu to był wieczór Smile Sad

Podzielam zdanie zarówno komentatorów nc+ jak i byłych piłkarzy naszego klubu, że był to najlepszy mecz Legii od niepamiętnych czasów.
Niesamowite, jak rozwinęła, a przede wszystkim dojrzała nam ta Legia Smile

Ten mecz oprócz ogromnych wzruszeń dał, przynajmniej mnie odpowiedzi na wiele pytań.
1. Orlando potwierdził, że jest napastnikiem przez duże "Sa"
2. Lewczuk już okrzepł w Warszawie i spokojnie będzie można na niego stawiać.
3. Żyro i Kucharczyk z pewnością nie są "drewniani" Smile
4. Duda robi różnicę i może CTP się w końcu przekona.. ?
5. Guilherme to "przekozak". Taki nasz "Brave heart" o niesamowitej technice. Z ogromną przyjemnością patrzyłem na jego grę i nieprawdopodobnie precyzyjne podania. 99,9% celnych i przemyślanych.
5. Jak ważne w odnoszeniu sukcesów jest... szczęście.
6. Legia ważne mecze potrafi wygrywać bez Radovića i przede wszystkim bez dwunastego piłkarza - "kibiców"

Jest dobrze, a może być jeszcze lepiej Smile
4piątek, 12, grudnia 2014 09:19
iocosus
"Niesamowite, jak rozwinęła, a przede wszystkim dojrzała nam ta Legia" - a już chciałem pisać, że sprowokuje i podpadnę Kibicowi50 wnioskiem, że obecna Legia biorąc pod uwagę jako wykładnik mecz z Trabzonem, to jednak przede wszystkim taktycznie dużo lepsza, sensowniej poukładana drużyna, niż ta przed rokiem.
5piątek, 12, grudnia 2014 09:31
kibic60
@iocosus

"Cesarzowi co cesarskie", ale chyba przyznasz, że skład do "układania" inny, znacznie lepszy, szerszy i okrzepły.
6piątek, 12, grudnia 2014 09:35
WielkieLegiony
Cudowny wieczór. No prawie cudowny bo w domu a nie na Ł3 ale niech tam, trudno. Nasi chłopcy zagrali niesamowicie. Nie wiem czy mi się tylko wydaje ale wyglądało to na najłatwiejsze spotkanie Legii w fazie grupowej. Pierwsza bramka to chyba najdramatyczniejszy gol tych rozgrywek LE Smile a ja przy tej bramce prawie potłukłem żyrandol Smile .
Z mojej oceny najlepszych wyłonił się (kolejny już wariant) kręgosłup drużyny czyli Dusan, Lewczuk, IV i niesamowity SA. Plusów zresztą, jeżeli chodzi o nazwiska, można by wymieniać jeszcze wiele. No to teraz niecierpliwie czekamy do poniedziałku.
7piątek, 12, grudnia 2014 09:45
swirekwampirek
Przyszedł Berg i odmienił oblicze ziemi, tej ziemiSmile
W tamtym roku 5 przegranych i jedna fartowna wygrana (kto widział śnieżycę na Cyprze?), w tym roku 5 wygranych i jedna pechowa przegrana.
Wszystko to dokonano w rok bez większy roszad kadrowych wykorzystując od dawna posiadany potencjał. I co najważniejsze wszystko w grze Legii jest poukładane, przygotowane, nie ma miejsca na przypadek.
8piątek, 12, grudnia 2014 10:09
gawin76
Najlepsze w tym meczu było to, że rozgrywaliśmy go po swojemu. Trabzonspor robił dokładnie to co chcieliśmy, a my wiedzieliśmy jak reagować. Pewnie, Turcy mogli nam strzelić gola (nawet strzelili, wciąż nie rozumiem jakim cudem bramka Yatabare nie została uznana), ale my mogliśmy strzelić tych bramek znacznie więcej. Nasze szybkie ataki po odbiorach były znakomite.

Cieszę się, że odżył Kosa. Wiem, parę razy spartaczył, ale jest w nim znów ten wigor, który w pewnym momencie wydawało się, że już uleciał. No i Lewczuk, brawo. Też nie ustrzegł się błędów, ale na pewno nie odstawał, potrafił wysoko podejść do napastnika, a przecież w jego przypadku może być tylko lepiej. Niech patrzy na Łukasza Brozia (szczęka opada!) i śmiało idzie w jego ślady Smile
9piątek, 12, grudnia 2014 10:15
Monrooe
Mecz zagrany niesamowicie, siła Legii to kolektyw, drużyna, zespół. To co stworzył ze swoim sztabem Henning Berg jest wręcz niesamowite. Do tej Legii nie jestem w stanie porównać żadnej innej ekipy sprzed lat, przynajmniej z tych, które pamiętam. Nie piszę, że ta jest najlepsza, owszem, pamiętam silne zespoły z Ł3, ale tak...hmmm.. europejskiej ekipy nie pamiętam. Doczekaliśmy się zespołu, w którym wymiana poszczególnych klocków wcale nie musi być utrapieniem trenera i co równie ważne, kibiców. Po prostu, mamy zespół, którego siła opiera się nie o jednostki, a o kolektyw i żelazną, świetnie realizowaną taktykę. Nic więc dziwnego, że na zimowe roszady czekam z zaciekawieniem.

Orlando Sa

Dużo się nasłuchałem, jeszcze więcej naczytałem zachwytów nad grą Portugalczyka we wczorajszym meczu. Jasne, bramka, stadiony świata, bez dwóch zdań. Z tym polemizować nie mam zamiary, z instynktem strzeleckim też nie. Niemniej jednak, w mojej opinii wczorajszego wieczoru gra Orlando Sa dobitnie pokazała dlaczego Henning Berg zdecydowanie stawia an Radovicia, kosztem bramkostrzelnego napastnika. Jak dla mnie, wczoraj Sa potwierdził wszystkie obawy, które Dzynkek wygłaszał przed tym transferem. Nie wiem, może się mylę, ale ja nie odnotowałem ani jednej ofensywnej akcji, która została napędzona "dotknięciem" Portugalczyka. O ile Kucharczyk, Żyro, czy nawet kompletnie bezproduktywny Kosecki starali się (często z pozytywnym skutkiem) przyspieszyć nasze akcje, znaleźć partnerów, rozegrać z nimi "klepę" i wejść w strefę defensywną rywali, o tyle Sa zajmował się tylko i wyłącznie wypracowaniem sytuacji... sobie. Na domiar złego aż kuła w oczy niechęć do "wykorzystywania" Ondreja Dudy, co spowodowało jakby oderwanie napastnika od bloku pomocy naszego zespołu. Jak na tą chwilę Orlando Sa o doskonały zawodnik, który kompletnie nie psuje do tej drużyny. Co gorsza, nie odnszę rżenie, że piłkarz chce pasować.

@ kibic50

- " Żyro i Kucharczyk z pewnością nie są "drewniani""

Zupełnie nie rozumiem po co za każdym razem musisz "przemycać" tego typu "kawałki". Nie wiem komu i co chcesz udowodnić. Szczególnie, że niezależnie od tego ile dany zawodnik będzie wnosił do gry swojego zespołu może być "drewniany". Nie każdy jest wirtuozem techniki i tyle, "Kuchy" wirtuozem nie jest i nigdy nie będzie. Za to ma inne cechy, które Henning Berg potrafił wydobyć i które powodują, że obecna Legia bardzo wiele zawdzięcza Michałowi. Nie jest to jednak powód aby za każdym razem wydawać walkę "cieniom".
10piątek, 12, grudnia 2014 10:25
kibic60
@Monrooe

Zupełnie nie rozumiem po co zwracasz uwagę na moje subiektywne zdanie ?

Jak do tej pory jesteś tu jedynym "cieniem", jaki podejmuje walkę.

Orlando Sa
"Nie wiem, może się mylę, ale ja nie odnotowałem ani jednej ofensywnej akcji, która została napędzona "dotknięciem" Portugalczyka"

Bo zadaniem snajpera nie jest napędzanie akcji, a ich skuteczne wykańczanie, co Sa wychodzi wspaniale.
To Orlando podawał do Michała, kiedy ten trafił w słupek. To Sa kapitalnie podawał w innym meczu do Dudy, kiedy ten strzelił bramkę. Wczoraj mogło być podobnie gdyby Duda się "nie zakiwał"
Problemem jest jedynie wkomponowanie go w drużynę, co wiązałoby się z lekkim przetasowaniem czego Berg raczej robić nie zamierza.
Chyba, że zrobi to za niego przypadek losowy.
11piątek, 12, grudnia 2014 11:24
Garm
Monrooe -> Mylisz się. Sa podawał na przykład do Żyro w akcji bramkowej, tuż przed strzałem Michała w słupek. Natomiast co do meritum przyznaję Ci rację - Orlando funkcjonuje poza drużyną, zarówno na boisku jak i w szatni.
12piątek, 12, grudnia 2014 11:50
Monrooe
@ Garm

Serio? dałbym sobie rękę uciąć, że Michała Żyro genialnym podaniem obsłużył Michał Kucharczyk. A do "Kuchego" świetnie ze środka pola zagrał Ondrej Duda. Tak przynajmniej to pamiętam, ale nie będę kłócił się o jedną akcję, w tę, czy w drugą stronę, chodziło mi o całokształt, a ten wygląda bardzo słabo moim zdaniem. Stąd moje zdziwienie dla ogólnej euforii jaka zapanowała po tym meczu w kontekście gry Portugalczyka.
13piątek, 12, grudnia 2014 11:51
CTP
Była jeszcze akcja, gdzie Kuchy uderzał z dość ostrego kąta. Monrooe chyba wtedy akurat musiał wyjść na tzw. stronę, bo akurat w tej akcji była i "klepa" w wykonaniu Orlando i błysk techniki w wykonaniu Kuchego. Smile
Kosa natomiast wczoraj dostał srogą lekcję i mam nadzieję, że czegoś się nauczy, bo obrońcy Trabzonu ogrywali go jak jakiegoś podwórkowego kopacza. Osobiście, polecałbym młodemu Romkowi jednak trochę myśleć na boisku.
14piątek, 12, grudnia 2014 11:56
Garm
Monrooe -> I miałbyś rację, ja mówię o dalszym etapie tej akcji, kiedy po obronionym strzale Żyro i obronionej dobitce Dudy piłkę przejął Orlando i zamiast (jak się tego spodziewałem) strzelać "na pałę" w gąszcz nóg obrońców, idealnie wyłożył piłkę do Żyro, który uderzył w słupek.
15piątek, 12, grudnia 2014 11:56
Monrooe
@ CTP

- "Była jeszcze akcja, gdzie Kuchy uderzał z dość ostrego kąta."

Fakt, była. Niemniej jednak opisane zdarzenie nastąpiło w momencie gdy mecz był już (dla Orlando przynajmniej - "swoje" zrobił) rozstrzygnięty. To raz, a dwa, jak już wspomniałem ja nie o "błyskach", a o normie, a ta w moim widzeniu pozostawia wiele do życzenia. Niemniej jednak o własnie takich "przyspieszeniach" pisałem, gdy mecz był w początkowej fazie okazji było co najmniej kilka, żadna nie została "skonsumowana" w ten sposób.
16piątek, 12, grudnia 2014 11:59
gawin76
@ Sa

Garm mnie ubiegł, ale dołożę jeszcze dwie sytuacje, właśnie 'dotknięciem' Sa napędził choćby akcję Kucharczyka z drugiej połowy, była też dobra dwójkowa akcja z Dudą, która mogła zakończyć się tak jak ta z Metalistem, tym razem odrobinę zabrakło precyzji przy ostatnim podaniu.

Rzekłbym, że jeżeli Sa ma grać tak jak wczoraj to niech sobie będzie wyalienowany i obrażony Very Happy

Bramka faktycznie stadiony świata, zresztą już druga taka zapakowana przez legionistę w tej edycji Ligi Europy (po trafieniu Dudy z Kijowa). Chociaż ta akcja Sa to też świetna lekcja poglądowa na temat tego jak... nie powinno się bronić. I nawet nie o to chodzi, że Belkalem dał się ograć, bo każdego obrońcę da się ograć, tylko o kompletny brak asekuracji. Hektar wolnej przestrzeni między środkowymi obrońcami, po defensywnym pomocniku ani śladu. U nas często Vrdoljak łata takie dziury, wchodząc między środkowych obrońców, a u nich autostrada do bramki przez środek pola karnego.

edit: O widzę, że i CTP mnie ubiegł, tracę refleks na stare lata Wink
17piątek, 12, grudnia 2014 12:03
MeM
@swirekwampirek
Jeżeli mówimy o farcie to wygrana w Trabzonie była megafartowna. W Lokeren farta nie było, tam po prostu zagraliśmy paździerz.
18piątek, 12, grudnia 2014 12:12
kibic60
@MeM

Co do braku "większych" roszad to kolega też lekko pobłądził.

W zeszłym sezonie graliśmy bez Rado, z kontuzjowanym Żyro. Aklimatyzacje przechodzili Jodła z Brzyskim i Broziem. Ponadto Kucjak za Skabę, Orlando za Dwaliszwilego, Duda za Furmana, Guihlerme za Wawrzyniaka. Dla mnie to wymiana całego kręgosłupa.
19piątek, 12, grudnia 2014 12:21
JANEK
Monrooe !
oglądałeś poprzedni mecz? Grali Duda i Sa. Duda wolał kiwać 3 przeciwników niż podać do Sa. Do Rado podawał kilkanaście razy. Może należy pogadać z młodym a nie czepiać się tylko portugalczyka ?
20piątek, 12, grudnia 2014 12:33
anonimowy_legionista
@kibic50

W poprzedniej edycji LE to Jodła i Brzyski chyba byli najlepsi w Legii Smile
Więc jaka aklimatyzacja?

@wczorajszy mecz

Marudzie takiemu jak ja zamknęli usta Wink IV z człapaka stał się kapitanem, Broź kozakiem, nawet Kuchy ...

Teraz już wiem po czym poznać dobrego trenera. Są mankamenty, ale jak zwykle zostaną zdiagnozowane i naprawione.
21piątek, 12, grudnia 2014 12:38
Monrooe
@ Janek

Wyobraź sobie, że zdarza mi się obejrzeć dwa mecze Legii pod rząd. Owszem dostrzegam niechęć Dudy do zagrywania piłek do Sa, tak i dostrzegam podobną niechęć u pozostałych zawodników. Być może, zespół uważa, że piłka pod nogami Portugalczyka uważana jest za piłkę straconą dla dalszego rozwoju akcji. Pewnie dlatego Orlando dostaje piłki w okolicy pola karnego, ale już w środku pola nie bardzo, a raczej tylko wtedy gdy nie ma innego wyjścia.

Napiszę tak, moim zdaniem ocena gry Orlando Sa w tym meczu jest mocno uwarunkowana jego końcowym wynikiem. Gdyby, pomimo tej, pięknej bramki Turcy "wcisnęli" to co "wcisnąć" mogli, zaczęłyby się schodu. Wytykanie niewykorzystanych, oczywistych wydawałoby się sytuacji, pokazywanie Begrowi "dwójki" czy własnie brak interakcji z drużyną. Mecz zakończył się zwycięstwem i nagle czytam, że tak grający zawodnik, mógłby grać tak zawsze. A z takim stwierdzeniem nie zgodzę się absolutnie. Piłkarz musi być częścią zespołu, grać to co grają pozostali składający się na ten zespół ludzie, inaczej znacznie częściej będzie przyczyną porażki, niż ojcem sukcesu. Tak to widzę.
22piątek, 12, grudnia 2014 12:40
swirekwampirek
Tylko powiedz Kibic dlaczego teraz Gui, Duda, Sa nie muszą przechodzić jakiejś mitycznej aklimatyzacji? Dodając że Duda był nazywany nieznanym Słowackim młokosem który od pół roku siedział na ławce a Gui Brazylijskim plażowiczem który przez rok sporadycznie kopał piłkę w głębokich rezerwach. W tamtym sezonie przed pucharami Urban zgłosił zapotrzebowanie na stopera i zawodnika środka pola. Sam ich wybrał i dostał, zawodników z doświadczeniem i to w LM. Niestety nie wyszło.
Teraz też kontuzje ma Rado, Bereszyński, Brzyski, Dossa. Do tego Kuciak to cień bramkarza z zeszłych sezonów.
Zmiana jakości Legii jest ewidentna a najbardziej szokujące jest to że nastąpiła w tak krótkim czasie przy właściwie tym samym składzie.
23piątek, 12, grudnia 2014 13:44
corazstarszy
Monrooe,
Krzywdzisz Sa, już nie po raz pierwszy. Pełno go było w różnych miejscach boiska, grał dla drużyny. Weź go porównaj choćby z takim Oscarem Cardozo. Zamieniłbyś się? Już nie pamiętam, jak było: czy to Urban kręcił nosem na sprowadzenie, go, a Berg chciał, czy odwrotnie, ale uważam, że takiego napastnika to Legia dawno nie miała. I świetnie, że trafił do Legii i że gra. I tak oto Legia praktycznie nie odczuła absencji Radovicia, jak słusznie zanotował kibic50.
Taką Legię to mieliśmy może kilka razy w historii. To wielki przywilej, że dane jest nam oglądać, jak nasz klub ma taką pozycję w kraju, a do tego dołożył takie wyniki i taką grę w meczach międzynarodowych. Ile strasznych chwil i ile zawodów trzeba było doświadczyć, zanim tego doczekaliśmy. A teraz jest nagroda.
Cieszę się tym bardziej, że jak zwykle wyobrażałem sobie, że przegramy.
Nie zgodzę się z Mielcarskim, że w sytuacji, gdy Yatabare zakończył z rozciętą skórą należał się przyjezdnym karny. Czerwoną dla bramkarza jestem w stanie sobie wyobrazić przy skrupulatnym sędziowaniu (pewnie gdyby to kogoś z naszych spotkało, to bym czerwieni oczekiwał), ale na karnego było za późno.
O bramce na 2-0 powiem tyle, że kojarzy mi się ona z golem na 1-0 Tomasza Sokołowskiego właściwego z 2005 (Legia – Wisła 5-1), choć wówczas nie było odwracania się w stronę bramki.
Jeszcze chyba nie widziałem w jednej połowie takich serii bilardowych odbić, obron, słupków, wybijania przez obrońców i bramkarza. Raz to widziałem – Szałachowski i Giza w 1. połowie rewanżu z Broendby. Ale dwa razy nie. Szlag by mnie trafił, gdyby facet w hełmofonie dwa razy skutecznie wybił piłkę z linii.
@ktoś tam
‘Duda był nazywany nieznanym Słowackim młokosem który od pół roku siedział na ławce a Gui Brazylijskim plażowiczem który przez rok sporadycznie kopał piłkę w głębokich rezerwach’
'i jedna fartowna wygrana (kto widział śnieżycę na Cyprze?'
'w rok bez większy roszad kadrowych wykorzystując od dawna posiadany potencjał'
Bez serii kłamstw nie da rady.
24piątek, 12, grudnia 2014 14:00
świrekwampirek
Zarzucając komuś kłamstwo chroniąc się za internetową anonimowością jest delikatnie mówiąc słabe.
Jeśli już używasz tak mocnych słów to przynajmniej uzasadnij swoje zarzuty bo to co zaprezentowałeś to zwykły internetowy rynsztok.
25piątek, 12, grudnia 2014 15:09
CTP
Świrku,
Sprawdziłem: domena antyurban.pl jest wolna. Dodatkowo na home.pl jest obecnie świąteczna promocja: na rok masz rejestrację domeny za darmo i hosting za 3,33 zł / mies. Tanio jak barszcz! O ile pamiętam, na home witrynę można sobie wyklikać, np. w Wordpressie. Zaproś kolegów z LN i piszcie sobie tam, co chcecie na temat byłego trenera Legii. Wydaje mi się, że tutaj absolutnie nikogo nie interesują twoje fobie z nim związane.
26piątek, 12, grudnia 2014 15:16
Bolek
@ Monrooe

Kurcze, nie do końca się z Tobą nie zgadzam.
Po pierwsze, tych zepsutych sytuacji Sa nie było aż tak wiele (fatalne trafienie w obrońcę stojącego na linii w pierwszej groźnej sytuacji i...? Bo przy pierwszej bramce mu się upiekło Wink), a z drugiej strony - swoją bramkę zrobił niemal z niczego (może lekka przesada, ale ogranie obrońcy pierwsza klasa.
Po drugie, pokazanie Bergowi dwójki - ale dasz sobie uciąć różne ciekawe części ciała za to, że on to faktycznie pokazywał Bergowi? W sensie - wszyscy wiedzą, że Sa jest wkurzony, że grzeje ławę, więc KAŻDE spojrzenie, gest, zachowanie interpretują jako wymierzone przeciwko Bergowi, bo to wspaniale pasuje do koncepcji konfliktu na linii szkoleniowiec - piłkarz.
Brak interakcji z drużyną - nie wiem jak wygląda to w szatni (podejrzewam, że faktycznie nie za bardzo się z grupą integruje)> Na boisku też to bywa różnie, ale:
a) jest napastnikiem, który choć trochę musi być samolubem - jest za bardzo, zgadzam się, ale też nie przesadzajmy,
b) koledzy również mu nie podają - nie można pisać, że nie chcą mu podawać bo boją się, że on już nikomu piłki nie odda. Bo w ten sposób wszystko da się usprawiedliwić - Orlando nie oddaje piłki kolegom bo uważa, że ją stracą (słusznie, bardzo często ją tracą).

Orlando ma swoje wady (jakby ich nie miał to by go w Legii nie było) zarówno piłkarskie jak i osobowościowe. Dla mnie ma jednak dwie rzeczy - nos do strzelania bramek (a wcześniej znajdowania się we właściwym miejscu) oraz to, że niezależnie od tego jak bardzo jest obrażony na trenera czy nie skumplowany z drużyną, jak wejdzie na boisko to się stara. I są tego efekty.
27piątek, 12, grudnia 2014 17:22
Monrooe
@ Kibic50 & swirekwampirek

Panowie, Wasze swary w temacie Ubran-Berg są koszmarnie nudne. Szcególnie, że obaj w swojej..hmm.. nazwijmy to umownie "argumentacji" zapędzacie się bez opamiętania. Gotowi jesteście twierdzić, że "czarne jest czarne, a białe jest białe", byle tylko udowodnić racja jest po Waszej stronie. Podczas gdy jak to zwykle w życiu bywa, prawda leży po środku. Niezależnie od tego co tam jeszcze wymyślicie, a przyznać muszę, że wodze fantazji popuszczacie nielicho. Dajcie spokój bo ten serial nie przynosi i nie przyniesie (przynajmniej Wam) żadnego rozwiązania, a nas zanudzi na śmierć. Aby było jasne, absolutnie nie odbieram Wam do prawa pozostania przy własnych osądach tych trenerów. Po prostu jestem pewien, że cały legijny internet jest już doskonale zorientowany w Waszym widzeniu tej kwestii.

@ corazstarszy

- "Krzywdzisz Sa, już nie po raz pierwszy."

Nie sądzę aby to co piszę było dla kogokolwiek krzywdzące. Ja przecież nie neguję umiejętności Orlando Sa, ba wręcz pochwalam jego zmysł strzelecki, technikę i cechy przynależne napastnikom. Twierdzę wręcz, że snajpera o takich zdolnościach. Niemniej jednak zauważam też, że po takim meczu jak wczorajszy zrozumiałe jest dla mnie faworyzowanie duetu Duda - Radović, czy też jak wolisz samego Radovicia jako napastnika. I to pomimo faktu, że umiejętności snajperskie są zdecydowanie po stronie Orlando Sa. Ale do gry jaką w tej chwili preferuje Legia Warszawa bardziej pasuje Serb i zestaw cech, które własnie ten zawodnik posiada. To własnie one pozwalają rozwijać się naszym akcjom tak, dokładnie tak, jak zaplanował to Henning Berg.

Pozwól, że posłużę się przykładem "z życia" wziętym. Nie sadzę aby włodarze Atletico Madryt braki Mario Mandżukicia myśląc, że jest to piłkarz słaby. Mało tego nie sądzę aby włodarze Bayernu Monachium oddawały tegoż samego Mandżukicia będąc przekonanym o jego słabości. Wręcz przeciwnie, jestem pewien, że i jedni i drudzy doskonale znają walory jakimi dysponuje Chorwat. A mimo to, o ile jedni zdecydowali się na angaż, o tyle drudzy na zwolnienie tegoż zawodnika z kontraktu i zatrudnienie Roberta Lewandowskiego. Piłkarza, który zdecydowanie bardziej pasuje do koncepcji gry Pepa Guardioli. Gracza harującego nie tylko w osi boiska, ale też w zasadzie na całej jego szerokości.

Podobnie jest z Orlando Sa, któremu, jak już pisałem umiejętności nie odmawiam. Nie przeszkadza mi to jednak zauważyć, że zespół z tag grającym Portugalczykiem ma problem i o ile z osią w postaci Rado-Duda nasze akcje rozwijają się zarówno skrzydłami jak i środkiem boiska, o tyle z Osą na szpicy środek pola nam się "blokuje". Co jak widać trenerowi Bergowi się nie podoba się do tego stopnia, że w wydaje się, iż w hierarchii napastników woli nie tylko Rado, ale też i Sagana, który zdecydowanie częściej stara się współpracować z operującymi za jego plecami pomocnikami. Niejednokrotnie zamieniając się z nimi pozycją. Podczas gdy Orlando zdaje się nie mieć ochoty na opuszczanie strefy obronnej rywali pozbawiając nas wielu ćwiczonych wariantów ofensywnych.

Kończąc, bardzo bym chciał nadal oglądać Osę w naszych szeregach, bo kto nie lubi podziwiać takich goli, jak ten wczorajszy. Niemniej jednak wydaje mi się, że albo Portugalczyk zrozumie o co chodzi naszym szkoleniowcom, albo Ci będą zmuszeni szukać alternatywnych rozwiązań. I ja, obserwując takie mecze jak wczoraj, to w pełni rozumiem.

@ Bolek

- "Kurcze, nie do końca się z Tobą nie zgadzam."

Ależ ja to doskonale rozumiem. Poruszając tę kwestię zdawałem sobie sprawę, że temat jest niełatwy. Napastnicy to specyficzny typ zawodnika, uwielbiany przez kibiców gdy jest skuteczny. Orlando jest skuteczny i nikt mu tego nie odbierze. A jeśli skuteczny, to bardzo dobry i tu w zasadzie kończy się dyskusja. Oczywiście, można oceniać obrońcę za gę w defensywie, bramkarza za parady w bramce, a napastnika z bramek, ale ja staram się jednak zabrnąć nieco dalej. Patrzę też jak bramkarz wprowadza piłkę, czy obrońca potrafi włączyć się do akcji, a napastnik współpracować z resztą zespołu. Orlando Sa, przynajmniej jak na razie, jest świetnym snajperem, ale zawodnikiem wydaje się jednowymiarowym. Rzekłbym takim staroświeckim. Natomiast Henning Berg wydaje się wprowadzać u zawodników uniwersalność i niezwykłą odpowiedzialność za poczynania zespołu, która powoli staje się znakiem firmowym Legii.
28piątek, 12, grudnia 2014 17:37
kibic60
@Monrooe

Masz na moim punkcie fobię podobną swirka na punkcie Urbana.
Trudno, musisz z tym żyć.
Co do Orlando Sa, jednego z najlepszych napastników Legii ostatnich lat, który we wczorajszym meczu, uznanym przez wielu ekspertów i laików za najlepszy od "wieków" strzelił 2 bramki, to kompletnie się z tobą nie zgadzam. Przypomnę tylko, że Radović w tym meczu nie zagrał.
Facet idzie na rekord świata. Może bowiem zostać najlepszym strzelcem nie wychodząc prawie na boisko.

Napastników rozlicza się ze strzelonych goli, nie ilości zagranych piętek, choć muszę przyznać, że robią na mnie wrażenie.

Daj nam Boże, aby każdy mecz, w którym napastnik "nie współpracuje z resztą zespołu" tak wyglądał, jak ten wczorajszy i kończył się podobnym wynikiem.
29piątek, 12, grudnia 2014 18:00
Monrooe
@ kibic50

- "Masz na moim punkcie fobię"

Bez urazy, ale mam fobię na punkcie bezsensownej paplaniny, która nic nie wnosi do meritum dyskusji. Staram się więc zwracać uwagę na powtarzające się bez przerwy wątki, które nie zostały i prawdopodobnie nie zostaną nigdy rozwiązane. Dziwnym trafem wciąż przewijasz się wśród autorów owych wątków. Stąd moje prośby o ograniczenie tych syzyfowych tematów. Szczególnie, że jak może niechcący zauważyłeś coraz większa grupa czytelników narzeka na niepotrzebne zaśmiecanie tego forum. Niestety ma to również odzwierciedlenie w mailach do redakcji.

-> mecz & Orlando Sa

- "Napastników rozlicza się ze strzelonych goli, nie ilości zagranych piętek, choć muszę przyznać, że robią na mnie wrażenie."

Jak już napisałem wyżej masz pełne prawo do takiego odbioru piłki nożnej i odgrywanych w niej ról. W moim widzeniu tego sportu, futbol poszedł do przodu i w obecnej chwili żadnego z biorących udział w grze zawodników nie rozlicza się tylko i wyłącznie z wąskiej grupy zadań przynależnych ich pozycji na boisku. Zresztą w nowoczesnej piłce nawet Ci niebiorący udziału w grze mają mnóstwo zadań do wykonania, ale to już historia na inne opowiadanie.

- "Daj nam Boże, aby każdy mecz, w którym napastnik "nie współpracuje z resztą zespołu" tak wyglądał, jak ten wczorajszy i kończył się podobnym wynikiem."

I tu pełna zgoda. Z tym, że ja własnie nie sądzę aby tego typu mecze często kończyły się tak pozytywnymi rezultatami, dlatego też postanowiłem zaakcentować ten problem. Oczywiście masz prawo się z tym punktem widzenia nie zgadzać.
30piątek, 12, grudnia 2014 18:44
CTP
@Monrooe
Duet Rado i Duda prawdopodobnie już nie rozegra ze sobą żadnego oficjalnego meczu. Nie wierzę, aby Leśny odpuścił taką kwotę jaką dają za młodego Słowaka. Wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że Berg będzie musiał jakoś jednak wkomponować w zespół tego "samolubnego" Portugalczyka.
Kwestia druga, moim zdaniem równie ważna, to fakt, że Orlando staje się powoli ulubieńcem trybun. Chyba nie muszę dodawać jaki ma wpływ na frekwencję taki piłkarz. Chuchać na niego i dmuchać raczej powinniśmy. Smile
31piątek, 12, grudnia 2014 18:50
Monrooe
@ CTP

- "Duet Rado i Duda prawdopodobnie już nie rozegra ze sobą żadnego oficjalnego meczu."

Jest to prawdopodobne, kwoty "fruwające" wokół Słowaka są kosmiczne i nikt w naszych, nadwiślańskich realiach by sobie ich nie odpuścił. Niemniej jednak nie sądzę by Berg zmienił swoją taktykę. Nie bez powodu ściągany był Mateusz Szwoch, nie bez kozery wspomina się o "podchodach" pod Rafała Wolskiego, nie bez przyczyny nasi skauci skupieni są na kolejnej "chętnej" dziesiątce. Coś mi podpowiada, że z duetu Berg - Sa to ten drugi musi się dostosować W innym wypadku "ulubieniec trybun" może mieć spore kłopoty z utrzymaniem się w zespole.

Przy czym chciałbym nadmienić, że moim zdaniem zmiana stylu gry Orlando Sa leży tylko i wyłącznie po stronie psychiki Portugalczyka. Umiejętności facet ma nieprzeciętne, tylko od niego zależy czy będzie chciał grać dla zespołu, czy wciąż pracował tylko i wyłącznie na nazwisko Sa. Przecież to podanie, o którym wspomniałeś, czy podanie do Dudy w meczu z Metalistem pokazują, że Orladno gdyby chciał bez mógłby "wtopić" się w system Berga. Pytanie czy zachce...
32piątek, 12, grudnia 2014 20:32
kibic60
@Monrooe

Nie wiem czy zauważyłeś, ale próbę "polemiki" ze swirkiem podjęli CTP i corazstarszy, który od razu został potraktowany "rynsztokiem", więc doprawdy nie rozumiem o co ci chodzi.

Odnośnie Sa, to pragnę przypomnieć, że w tej edycji LE wygraliśmy na ogromnym farcie w Turcji strzelając jednego gola.
Z Metalistem po takiej sobie grze geniuszem popisał sie Duda i strzelając JEDNEGO gola zdobyliśmy 3 pkt.
Z Lokeren u siebie po wyrównanym meczu strzeliliśmy jednego gola, by na wyjeździe nie strzelić żadnego. Wczoraj bez Rado przy pustych trybunach z "odrodzonym" Trabzonem, gramy najlepszy mecz, strzelamy 2 ! gole, autorem jest Orlando, a ty chcesz mnie przekonać, że bez niego jest lepiej bo nie pasuje do koncepcji.
W takim razie trzeba chrzanić koncepcję i strzelać po dwie, nie tracąc żadnej w każdym meczu. Zbierać pochwały ze wszystkich stron, czego tobie i wszystkim życzę.
33piątek, 12, grudnia 2014 20:41
Moros
@Monrooe

Sam parę ładnych tygodni temu pisałem, że Sa gra za dużo pod siebie i może to rodzić frustracje w drużynie. Wydawało mi się, że będąc na boisku chce koniecznie strzelać na bramkę, nie dostrzegając partnerów, bo chciał "liczbami" zmusić Norwega do częstszego posyłania go na boisku.

Jednak moim zdaniem obecny Sa to już nie jest ten sam zawodnik co z meczu z Podbeskidziem czy Piastem. W jego sposobie gry widzę spory progres. Zaczęło się od meczu z Ruchem gdzie świetnie podał do Szwocha i był rzut karny. Potem asystował do Dudy w meczu z Metalistem (gdzie miał idealnie ułożoną piłkę do strzału na bramkę), a wczoraj takich podań miał nawet kilka (do Żyry, Dudy i Kucharczyka). W mojej opinii to już nie jest ten sam Sa, który mijał rywala i strzelał prawie z każdej pozycji czym doprowadzał do szewskiej pasji kolegów. Wydaje mi się, że w kontekście jego samolubności to idzie to w tej chwili w dobrym kierunku.

Co do jego funkcjonowania w drużynie to widząc jak zawodnicy reagowali po jego wczorajszych golach, można patrzyć na to z optymizmem. Nie było to jak gratulowanie Ryczkowskiemu po golu z Ruchem, gdzie biedak sam się cieszył pod sektorem rodzinnym, a cała reszta gratulowała Saganowi asysty. Wczoraj widziałem autentyczną radość Dudy czy Jodłowca i bieg z gratulacjami. Zresztą podzielam zdanie Gawina, jeśli dalej będzie tak skuteczny a Legia osiągała takie wyniki, to nie ma co szukać problemu na siłę. Nie każdy się musi lubić. Ważne aby zespół miał wyniki, jeśli więc jego "alienacja" nie ciągnie zespołu w dół, nie martwmy się na zapas.
34piątek, 12, grudnia 2014 21:02
Monrooe
@ kibic50

- "Nie wiem czy zauważyłeś, ale próbę "polemiki" ze swirkiem podjęli CTP i corazstarszy"

Raz jeszcze, ostatni, wyskakiwanie z kolejnymi wątkami "dyskusji" Urban-Berg jest przynależne do Waszej dwójki. Przy czym od czasu, do czasu uda Wam się "złowić" kogoś dodatkowego, dlatego też do Waszej dwójki (na równi) się zgłosiłem. Bez wdawania się w szczegóły, zaznaczając po prostu, że kolejne odcinki tego serialu nie mają sensu i bardziej przypominają bicie piany niż słowny fechtunek na argumenty, do którego można by się dołączyć.

@ Moros

- "Jednak moim zdaniem obecny Sa to już nie jest ten sam zawodnik co z meczu z Podbeskidziem czy Piastem."

Nie śmiałbym nawet zadać kłam powyższemu stwierdzeniu. Masz sto procent racji. Ba, jestem przekonany, że gdyby nie zauważona przez Ciebie zmiana to Portugalczyka w składzie byśmy nie uświadczyli. Ot, Berg wolałby walącego pyskiem w tort weterana niż myślącego tylko o sobie Osę. Jednak zgodnie z tym co piszesz od tamtego czasu wiele zmieniło się na plus, choćby zaangażowanie w pressing, którego jeszcze niedawno nie dało się wypatrzyć najlepszą lornetką.

- "Zresztą podzielam zdanie Gawina, jeśli dalej będzie tak skuteczny a Legia osiągała takie wyniki, to nie ma co szukać problemu na siłę"

Cholera, chyba nie do końca umiem się wysłowić, bo widzę, że nie do końca przekazuję swoje myśli w taki sposób aby zostać zrozumiany. Wrócę więc do początku, kluczowym stwierdzeniem jakie chciałem zawrzeć jest to, że po takim meczu jak wczorajszy, rozumiem wybory Henninga Berga, który wyraźnie stawia na duet Duda - Radović. I to nawet kosztem braku u wymienionych piłkarzy umiejętności, które niewątpliwie posiada bardzo dobry napastnik, jakim jest Orlando Sa. Po prostu do stylu gry jaki preferuje obecnie Legia duet R&D jest zdecydowanie bardziej efektywniejszy (zarówno w ofensywie, jak i w defensywie). Bo niewątpliwym jest fakt, że Orlando Sa potrafi być równie efektowny.
35sobota, 13, grudnia 2014 02:41
anonimowy_legionista
Z dedykacją dla kibica50 Very Happy

Kolego jak to było z tą aklimatyzacją Jodły w zeszłym sezonie? Czy przypadkiem nie baliśmy się, że pójdzie do Trabzonu?

@OSA

Czy pasuje do Legii czy nie to jedno, ja przy bramce na 2:0 pomyślałem, że jest trochę drewniany (takie miałem pierwsze wrażenie po akcji i powtórkach). Choć może przez to, że sieknął prawą nogą, a nie lewą.

NIE MAM SIĘ DO CZEGO PRZYCZEPIĆ BUUUUUUU!!! Wink
36sobota, 13, grudnia 2014 07:04
Zbyszek
Jednak jakoś tak trudno jak czytam pokrzepić się było nie było sukcesem i napisać tak od serca parę zdań pozytywnych. Znacznie łatwiej być tak święcie oburzonym jak przegrają, ale też i słów pocieszenia parę się na podorędziu znajdzie na łez otarcie.

Dla mnie nie ulega wątpliwości, że Tranzbon w stosunku do meczu z nami poczynił spory postęp w grze. Jest ona mniej chaotyczna, bardziej nakierowana na grę piłką z wykorzystaniem całej przestrzeni boiska, głównie poprzez opanowanie jego środkowych rejonów. Na tle dobrze dysponowanego rywala Legia wypadła wręcz rewelacyjnie i progres w jej grze w stosunku do poprzedniego meczu z tym rywalem jest gigantyczny. Zastanówmy się jak i kto tego dokonał /tylko przydatkowo, bez aspiracji do wyczerpania tematu/.

Pierwszoplanową rolę przypisuję Ondrejowi Dudzie. Można się ze mną nie zgodzić i przyjmę to z pokorą, gdyż mam taką predylekcję do personifikowania dokonań. Wynika to z tego, że uważam człowieka głównie za twórcę i tylko w tle za tworzywo. Aliści głównie dlatego, że pamiętam Kazia Deynę od początku jego gry dla Legii. Dużą rolę przypisuje się w tworzeniu Wielkiej Legii lat 1969-1971 trenerowi Vejvodzie, ale bez "Kaki" niewiele by zdziałał. Bowiem Kazimierz miał przeogromny pozytywny wpływ na sposób gry tak poszczególnych zawodników jak i drużyny jako całości. Był bowiem brylantem równym najlepszym na jego pozycji w świecie. Po jego nieuniknionym odejściu było kilku, którzy usiłowali być dla drużyny czymś więcej niż tylko załogantami, lecz posiedli wysokie kwalifikacje rzemieślnicze, ale nie artystyczne. Dostrzegłem ten element szaleństwa u Wolskiego, to takie rozedrganie niezrozumiałe dla przeciwników i korzystne dla partnerów, ten talent niepospolity i ten charakter niepokorny i to poczucie wyższości. Niestety przyćmiła sen o potędze własnej żądza pieniądza, która niejednego zgubiła i zgubi, a wielu łamie kręgosłup moralny i wiedzie na manowce. I niespodziewanie trafiło się ślepemu ziarno Smile, nie bez udziału Prezesa i pojawił się Ondrej. I drugi fakt równie ważny, albowiem zbieg przypadków sprawił, że nieco wcześniej na peryferie wielkiej piłki, czyli do nas, trafił trener Berg. Nie mogę nie dostrzec zbieżności pomiędzy wydarzeniami sprzed 48 lat i tym czego ponownie jestem świadkiem. W systemie gry trenera Berga Duda począł od początku odgrywać decydującą rolę jako łącznik, żeby nie powiedzieć nit pomiędzy poczynaniami ofensywnymi i defensywnymi drużyny. Nie jestem w stanie rozstrzygnąć czy za poprzedniego trenera młodzian tak by się rozwinął i miał tak znaczący wpływ na grę zespołu, ale chyba nie, gdyż uprzednio drużyna nasza grała jak hiszpański walec, podczas gdy teraz jest jak konik szachowy. Widać to było wyraziście w czwartkowym meczu. Turcy mający niebywale mocną środkową linię i grający w zasadzie w ustawieniu 1-3-6-1 tę strefę opanowali, podobnie jak w meczu u nich. Lecz tym razem nasza gra ofensywna prze środek nie przechodziła, obchodziliśmy ich bokami lub też do strefy ataku przerzucaliśmy piłkę ponad nimi. Dopiero, gdy to oni atakowali stawialiśmy im opór wszystkimi siłami w tym sektorze. Ondrej Duda był tym, który otrzymywał najwięcej piłek, potrafił się przy piłce utrzymać, rozdzielał zadania i regulował tempo. Rywale o jego roli wiedzieli i starali się go powstrzymać lub przynajmniej kontrolować. Ale byli za chudzi w uszach. Na tle rzekomo wartych kilkanaście mln euro gwiazd tureckich Duda był klejnotem. Nie do przecenienia jest jego rola defensywna. Tu jest jak przyklejony rzep, którego ograć się nie da, a z nim na plecach też nieporęcznie i nic pozytywnego ugrać się nie da. I co najważniejsze demonstruje on swoje umiejętności jako indywidualność, ale każde zagranie, każde podanie, każdy drybling jest sensowny i potrzebny jak tlen dla drużyny. Nawet obdarzeni równie wielkim talentem tego nierozłącznego połączenia własnego ego z jażnią partnerów w taki stopniu jak on w większości nie dysponują. W tym kontekście jego odejście będzie dla Legi wielką stratą. Tuszę, że nie nastąpi to już w tej przerwie, lecz dopiero latem, gdy przyczyni się do jeszcze wielkie chwały Legii i równolegle swojej, a kwoty oferowane za niego będą dwucyfrowe.

Drugim istotnym czynnikiem to trener Berg. Zmienił on całą masę zachowań w klubie, nie tylko piłkarzy. Ale o tym przydałby się oddzielny tekst, gdyż tego co w tym temacie miałbym do napisanie nikt by na raz nie przeczytał. Można mieć różne zdania na to kim i czym jest trener piłkarski, ale na przykładzie Norwega widać, że niedocenianie jego wpływu jest poważnym niedopatrzeniem. Nie wchodząc w szczegóły to on wymyślił Ondreja Dudę. Wcześniej w rolę, ale tylko, ofensywnego pomocnika wcielał się Radović. Dla Berga to co wyczyniał na boisku to było i słusznie ciut za mało, gdyż jego poczynania w defensywie i odgrywana w nich rola były niezadawalające. Dlatego z pozoru niezrozumiale przydał Miro li tylko rolę napastnika, ale o wszechstronnym zastosowaniu, zaś kierowanie i kreowanie gry na pozostałym obszarze powierzył Słowakowi. Zabranie miejsca na szpicy nie mogło podobać się sprowadzonemu na tę pozycję Orlando Sa. Trener konsekwentnie stawiał, gdy był zdrowy na Rado i częściej na Sagana. Przecież nie dlatego, że Portugalczyka nie lubi. Orlando był takim indywidualistą, który żywił się na koszt pozostałych członków zespołu. Chodziło o to, aby zaczął dożywiać innych. Wszyscy muszą wreszcie pojąć, że współczesna piłka jest grą zespołową i wartość, także ta finansowa jest funkcją znaczenia i sukcesów drużyny, nie odwrotnie. Więc popisy indywidualne muszą być skorelowane z grą innych i z wynikiem na tablicy. I że nie wolno bezmyślnie marnotrawić wysiłku kolegów na swoje bezpłodne i niczego pozytywnego niewnoszące "popisy", będące w istocie oddaniem ciężko wywalczonej piłki wrogom. Orlando powoli się tego pojmowania swojej roli w zespole uczy. Czy się całkiem nauczy pokaże czas. To trener Berg wprowadził bezpieczny sposób nie wprowadzania piłki do gry na własnej połowie, ale jej wyprowadzania na połowę rywali. Drużyna nasza staje się coraz bardziej mobilna, świadoma własnej wartości, umiejąca grać na wynik, nie panikująca w trudnych boiskowych sytuacjach. Bowiem sam trener, przynajmniej na użytek zewnętrzny to oaza spokoju, stateczności, przewidywalności i elegancji. I nasza drużyna zaczyna przypominać taką maszynę do mielenia ziarna, pracującą niby ospale, ale robiącą to co do niej należy. Z ziarna mąkę. Mam takie przeczucie, że z tej maki będzie niezły chleb. I znowu jak w przypadku Dudy, oby Berg był u nas jak najdłużej.

Kolejnym elementem to trenerzy przygotowania fizycznego. Z tym w Legii od lat najlepiej nie było. A to za dużo wytrzymałości, a to Pan "Sztanga", a to trening eksplozywny prowadzony przez eksperymentatora, a to jogurcik zamiast pełnowartościowego podlegającego syntetyzowaniu w mięśniach białka. Tak jak trener Urban sprowadził Irrubarena, aby mając sprawdzone metody przygotowywał zespół i uczył Cezara, tak teraz trener Berg mając młodego, zapewne zdolnego Piotra Zarębę, ale nadal adepta, wolał do współpracy zaprosić dużo umiejącego i sprawdzonego swego rodaka Geira Kasene. Jestem pełen podziwu dla sprawności procesu przygotowania fizycznego. Jest on świadomie sterowany i przynosi pożytek w postaci tak dynamiki jak i intensywności gry. Jeszcze zawodnicy muszą psychicznie przyzwyczaić się i uwierzyć w to, że im jak mocno pobiegają, sił nie zabraknie. W czwartkowym meczu wszyscy nasi gracze dysponowali i wymaganą szybkością i wytrzymałością nie odbiegającą od graczy tureckich. Pozwalało to na ich wyprzedzanie do piłki, swobodne wychodzenie na pozycje, przejmowanie piłek i wygrywanie pojedynków biegowych.To dzięki dokładności w grze i dobremu wybieganiu Turcy ani przez moment nas nie zdominowali.

Na końcu, co nie oznacza, że jest to nieważne wypada wymienić pracę analityków Goncalo Feio i Macieja Krzemienia. Efekty ich pracy już są widoczne. Byłyby bardziej gdyby sekcję analizy powołano wcześniej. Dziś na wysokim poziomie grać,ani znaczących odnosić sukcesów bez tego się nie da. Ponieważ dopiero następuje rozruch to na pełne wyniki musimy poczekać. Ale początki są wielce obiecujące. Tu dwa przykłady: mecze z Bełchatowem i z Tranzbonem. Z PGE u siebie przegraliśmy, gdyż nie potrafiliśmy zneutralizować ich mocnych stron, a sami byliśmy w ofensywie dobrze rozpoznani i ubezwłasnowolnieni. W drugim dzięki właściwej taktyce opartej o materiał analityczny potrafiliśmy wykazać, że umiejętnie dobrana organizacja gry pozwala wygrać dzięki wyższym umiejętnościom. Podobnie z Turkami. U nich daliśmy sobie narzucić w dużych fragmentach meczu dość chaotyczny sposób gry i jej indywidualizację. Turcy zagęścili środek boiska i często nie tylko nasze poczynania ofensywne paraliżowali, ale też stosując taktykę walca spychali nas coraz głębiej pod pole karne. Wynikało to po części z naszej taktyki gry na wynik, ale też po zdobyciu prowadzenia zbyt aktywni w zdobywaniu terenu, utrzymywaniu się przy piłce nie byliśmy. W dużej mierze to dzięki poprawnej analizie taktyczny przebieg czwartkowego meczu był taki jaki był.

W Legii mamy wszystko nowe. Właścicieli, trenera, sztab szkoleniowy i medyczny i była i jest obawa, że co za dużo nowego to nie zdrowo. Zmiany zrobiono rewolucyjnie i było więcej niewiadomych niż wiadomych. Było to jak skok do basenu, gdy nie wiemy czy tam w ogóle jest woda. Głównym ich animatorem był Prezes Leśnodorski. Zmiany okazują się co najmniej obiecujące. Trafne jest w tym rzeczy stanie łacińskie przesłanie: "Towarzyszem odwagi jest szczęście".
37sobota, 13, grudnia 2014 08:10
Michał
Każdy chwali Sa albo Dudę, ale nikt nie chcę wspomnieć o cichym bohaterze tego spotkania jakim był bez wątpienia Ivica Vrdoljak. To dzięki niemu Lewczuk nie popełnił żadnego babola, a środek pola, tuż przed obrońcami był szczelnie zaryglowany.

Dzięki Ivica! Prawdziwy kapitan.
38sobota, 13, grudnia 2014 12:12
Monrooe
@ Michał

- "Dzięki Ivica! Prawdziwy kapitan."

Absolutnie nie chcę odbierać słuszności Twoim spostrzeżeniom, musiałbym być ślepy aby negować rolę jaką w tym meczu odegrał Ivica Vrdoljak. Z jednym zgodzić się jednak nie mogę, otóż nie dostrzegam żadnej korelacji pomiędzy występem Vrdoljaka a grą Igora Lewczuka. Pomijając dyrdymały wygadywane prze Mielcarskiego (noż kurna, czy tak ciężko przygotować się do komentowanego meczu), który wydawał się widzieć Legię po raz pierwszy od bardzo dawna nie widziałem szczególnej uwagi jaką nasz kapitan poświęcałby Igorowi. Rolę piątego obrońcy Vrdojak otrzymał już znacznie wcześniej, trenowana po cichu w lidze z całą mocą objawiła się podczas meczu w Edynburgu. W spotkaniu z Trabzonsporem po raz kolejny było widać to rozwiązanie taktyczne, ważne o tyle, że Igor Lewczuk dostał na ten mecz zadanie specjalne. Miał uprzykrzać życie Oscarowi Cardoso. Trzeba przyznać, że z zadanie wywiązał się znakomicie, natomiast Ivica idealnie wręcz zabezpieczał strefę, dodatkowo "uszczelniając" przedpole bramki Kuciaka. Dlatego też zgadzając się z oceną gry naszego kapitana nadmienię, że to co widzieliśmy w czwartek staje się jakby znakiem firmowym Chorwata. Natomiast Igor Lewczuk sam z siebie, zagrał bardzo dobre zawody, nie dopuszczając bardzo niebezpiecznego Paragwajczyka do głosu. warto też zwrócić uwagę na Astiza, który w tej sytuacji miał za zadanie czyścić całe przedpole i to raczej On zabezpieczał strefę opuszczaną czasem przez Lewczuka, którego Cardoso starał się wyciągać z linii defensywy. I z tego zadania nasz hiszpański defensor wywiązał się wręcz znakomicie.
39sobota, 13, grudnia 2014 13:00
anonimowy_legionista
@IV

Grał u Skorży i Urbana, a właśnie teraz u Berga mi się najbardziej podoba. Dalej nie będę się rozwodził na tym.
40sobota, 13, grudnia 2014 21:51
Senator
@ Monrooe

Ja chyba Cię rozumiem. Sa wyraźnie zaczyna rozumieć Berga
więc jeśli schowa własne ego jeszcze troszki głębiej z tej mąki będzie chleb.

@ Zbyszek

Dzięki za tak pełny komentarz i od razu prośba Następnym razem lepiej taki komentarz opublikować jako oddzielny tekst. Nie ma co się boczyć na syna tylko słać, mi też coś tam nie puścił Smile

@ Wolski

Ten błysk geniuszu i ja dostrzegłem z tym że zastanawiam się czy nie urodził się za późno. Współczesny futbol to taktyka ( siema Monrooe Smile ) wytrzymałość, szybkość i technika (tą akurat Wolski posiada w stopniu wyższym niż dobra), a On dla mnie to taki wolny elektron, luzak któremu trzeba by dać dużo swobody aby ta jego główka pracowała jak należy. Deyna przecież też nie był ani szybki, ani szczególnie wytrzymały a dyrygował zespołem cud malina. Nie wiem, czy współczesna piłka dopuszcza aż takie odpuszczenie innych zadań. Sądząc po dyskusji o Sa chyba już nie. Stąd też ta sugestia o zbyt późnych narodzinach, kiedyś tych wolnych elektronów dla wybitnych było więcej.

@ Lewczuk

Serio piszę. Berg ma problem, On, czy Rzeźniczak, tym bardziej, że ten drugi zbyt często ostatnio miał, nazwę to... dziwne zachowania. A to nie wiedzieć czemu nie główkował, a to coś odpuścił itp. Panowie nie ma co wymieniać naszych chłopaków po kolei bo wszyscy zagrali naprawdę dobre zawody.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1