A+ A A-

Legia - Wisła 1-0: Wyścig trwa

Legia nadal poważnie liczy się w walce o mistrzostwo Polski. W meczu 35. kolejki sezonu Legia zwyciężyła 1:0 z Wisłą Kraków. Bramkę na wagę trzech punktów zdobył Jakub Rzeźniczak, który w 60. minucie trafił do bramki po dośrodkowaniu Tomasza Brzyskiego.

Obawialiśmy się tego meczu. Martwiło zwłaszcza, że Legia do starcia z Wisła przystąpiła bez Orlando Sa, który celnymi strzałami zapewniał nam minimalne zwycięstwa nad Jagiellonią Białystok i Pogonią Szczecin. Z gry wykluczeni byli również 'wykartkowany' Michał Masłowski i kontuzjowany Ivica Vrdoljak. Skład Legii prezentował się następująco: Kuciak – Broź, Rzeźniczak, Lewczuk, Brzyski – Żyro, Furman, Duda, Jodłowiec, Kucharczyk – Saganowski. Trener Kazimierz Moskal odpowiedział jedenastką w składzie: Buchalik – Jović, Głowacki, Guzmics, Sadlok – Burliga, Dudka, Stilić, Jankowski, Boguski – Brożek.

Pierwszy strzał w meczu oddała Wisła. W 4. minucie do dośrodkowania z rzutu wolnego wyszedł Jankowski, przeskoczył Lewczuka, ale piłka poszybowała nad poprzeczką. Legia odpowiedziała ładną kombinacyjną akcją, którą strzałem zakończył Duda. Uderzenie było zbyt lekkie i Buchalik spokojnie zastopował ten strzał. W 11. minucie legioniści rozegrali akcję na lewym skrzydle. W polu karnym efektownym dryblingiem popisał się Duda, strzelił, jednak Buchalik odbił ten strzał. Wydawało się, że Legia dobrze rozpoczęła mecz, agresywnie doskakując do wiślaków, szybko odbierając im piłkę i ponawiając ataki.

Po około dwudziestu minutach Wisła uspokoiła grę i zaczęła dłużej utrzymywać się przy piłce. W 31. minucie po nieporozumieniu Lewczuka z Kuciakiem przez chwilę pusta była bramka Legii, jednak znajdujący się przy piłce Jankowski nie zdołał oddać celnego strzału. W 33. minucie piłkę przejął Żyro, w swoim stylu zszedł do środka i oddał soczysty strzał z lewej nogi. Niestety, nasz skrzydłowy przeniósł piłkę nad poprzeczką. W 34. minucie do długiego podania spod pola karnego Wisły doszedł Brożek, strzelił mocno, ale Kuciak odbił piłkę na rzut rożny. W 37. minucie Legia miała róg, piłkę przejęli jednak wiślacy. Goście wyszli z błyskawiczną kontrą, jednak w sytuacji trzech na dwóch Stilić połakomił się na strzał, który został zablokowany przez Brozia. W 39. minucie w środku pola Rzeźniczak ostro zaatakował Stilicia. Nasz kapitan został ukarany żółtą kartka, która wyklucza go z udziału w kolejnym ligowym meczu. W 45. minucie do świetnego podania od Dudy wystartował Kucharczyk, zgubił Głowackiego, jednak czujny był Buchalik, który na linii pola karnego uprzedził naszego skrzydłowego.

W pierwszej połowie nie było stuprocentowych okazji strzeleckich ani wyraźnej przewagi żadnej z drużyn. W kolejnym meczu z udziałem Legii wynik do przerwy brzmiał 0:0.

Oba zespoły rozpoczęły drugą połowę meczu bez zmian. Gra Legii nie układała się w pierwszych minutach. Mnożyły się straty, nie było utrzymania się przy piłce na połowie gości. Dopiero w 57. minucie w pole karne Wisły wdarł się Żyro, ale mimo zamieszania pod bramką Buchalika, nie udało oddać się strzału na bramkę gości. Podobnie było zresztą minutę później, kiedy dośrodkowania Saganowskiego nie udało się zakończyć strzałem Dudzie. W 60. minucie Legia otrzymała rzut wolny za faul Sadloka na Ondreju Dudzie. Do piłki ustawionej niemal na linii końcowej boiska podszedł Tomasz Brzyski, dośrodkował, na długim słupku pojawił się Jakub Rzeźniczak i trafił do siatki. Legia prowadziła 1:0.

W 62. minucie Dudka kopnął Dudę w kolano w pobliżu pola karnego gości, jednak sędzia Marciniak nie dopatrzył się faulu. Kontuzjowanego słowackiego rozgrywającego naszej drużyny musiał zmienić Helio Pinto. W Wiśle Wilde Donald Guerrier zastąpił Rafała Boguskiego. W 72. minucie po stracie Kucharczyka Wisła wyprowadził kontrę. Na linii pola karnego bez opieki znalazł się Stilić, wydawało się że wyrównujący gol jest nieuchronny, ale strzał Bośniaka ofiarnie zablokował Lewczuk. W 75. minucie po sekwencji niepewnych interwencji obrońców Legii żółtą kartka ukarany został Tomasz Brzyski, a goście otrzymali rzut wolny. Do piłki podszedł Sadlok, ale nie trafił w bramkę.

Legia skupiła się na defensywie, pilnując jednobramkowego prowadzenia. W 82. minucie żółtą kartką został ukarany Saganowski. Wisła nacierała, przechodząc na grę trzema obrońcami po tym jak na boisku pojawili się Jean Barrientos i Łukasz Garguła (za Sadloka i Jovicia). W polu karnym Legii kilka razy 'zagotowało się', ale nasza drużyna utrzymywała jednobramkowe prowadzenie. W 87. minucie za Dominika Furmana na boisku pojawił się Dossa Junior. W drugiej minucie doliczonego czasu gry Legia miała okazję do podwyższenia prowadzenia, jednak w kontrze wyprowadzonej w przewadze liczebnej Kucharczyk podał piłkę wprost pod nogi jednego z obrońców Wisły.

Legia dowiozła jednobramkowe prowadzenie do końcowego gwizdka. To był trudny mecz, w którym zdobycie kompletu punktów przyszło nam z ogromnym trudem – ale w tym momencie rozgrywek najważniejszy jest wynik. Legii należą się duże brawa za wywalczenie zwycięstwa.

Dyskusja (13)
1niedziela, 31, maja 2015 20:32
Bolek
Ten mecz potwierdza wszystko, co widzieliśmy ostatnimi czasy. Drużyna chce, drużynie zależy (nie pamiętam kiedy im tak w ostatnich paru latach zależało - fakt, że nie bardzo była potrzeba) i naprawdę walczy. Ale niewiele może bo brakuje im dynamiki i szybkości. A gdy doda się do tego przeciętne umiejętności zawodników, to nie ma szans na dobrą grę (jeśli zawodnikowi np. odskakuje piłka przy przyjęciu - a odskakuje wszystkim - to będąc wiecznie ułamek sekundy spóźnionym się ją traci. Jak się ma parę, żeby uprzedzić przeciwnika mimo złego przyjęcia - akcja ma widoki na powodzenie. I tak jest z każdym innym elementem gry).

Legia ma siłę biegać cały mecz - to widać praktycznie w każdym meczu (nawet ze Śląskiem nie było tak bardzo widać przewagi jednego piłkarza). Ale nie biega szybko, nie startuje dynamicznie do piłki. Znowu było to dziś widać, a już tempo w jakim odjeżdżał Brożek (żaden demon szybkości) pokazało nasze braki jak na dłoni.

Cech motorycznych nie da się już poprawić - zostało7 dni, a w tym dwa mecze. Więc tak naprawdę jedyne czego ja oczekuje po najbliższych dwóch spotkaniach to znowu walki. I może ta walka da dwa zwycięstwa. A jak my damy szansę Lechowi zmarnować szansę na tytuł, to może on ją zmarnuje.

A jeśli nie, to zawsze jest następny sezon. Choć sądzę, że powinien być w mocno zmienionym składzie - piłkarskim i trenerskim.
2niedziela, 31, maja 2015 21:52
Senator
O braku części cech pisałem, najlepiej było to widać właśnie przy kontrze Wisły opisywanej przez sir Gawina. Bodaj tylko Rzeźnik dawał lepiej ale był najdalej.
Ogólnie to ostatnie dwa zdania mówią wszystko i trzeba uznać je za najważniejsze na tą chwilę.
Z trybun tak szczerze to nie było za bardzo widać która drużyna gra o mistrza.
Co mnie najbardziej irytowalo to ilość niewymuszonych strat własnych. To jest jakaś masakra.
Może Bolek ma rację i trafnie zauważa skąd one. Mi laikowi w pale się nie mieści jak można niecelnie podać na trzy metry,lub nie przyjść prostej lekkiej piłki.
Powtarzam sir ma rację i nie ma co szukać kwadratowych jaj ale jako żem legionista takie granie na czas ,kładzenie się itp to nam zwyczajnie nie przystoi.
O Saganie nie będę pisał, żal chłopaka i tyle, szkoda że trener pozwala aby się tak męczył i nas.
3poniedziałek, 01, czerwca 2015 00:15
pafko
Właśnie dajmy im szansę. 0-1 w Gdańsku i będzie dobrze.

Ostatni mecz sezonu 91 minuta pełny stadion w Poznaniu (czemu nie Wronki?) wprowadzony 10 minut wcześniej Łukasz G. (swoją droga czemu PZPN pozwolił mu grac?), po faulu Fińskiego obrońcy (nomen omen jednego z 7 przebywających na boisku w ekipie trenera Maciusia), uderza piłkę z rzutu wolnego, strzał wygląda na łatwy do obrony jednakże ananas stojący w bramce potyka się, a piłka z poznańskim smutkiem wtacza się pomiędzy jego nogami do bramki.

EUFORIA w Warszawie ponieważ Legia wyszarpała kolejne 1-0 po firmowym rozegraniu rzutu rożnego.

NIE zamierzam się budzić !!! Smile
4poniedziałek, 01, czerwca 2015 00:19
1313 niezalogowany
Ten mecz pokazal, ze zmiany persoalne musza sie odbyc i nie ma zmiluj. Szacunek szacunkiem, ale trzeba isc na przod, a z kilkoma pilkarzami z ibecnego skladu jest to poprostu niewykonalne. Gdyby to odemnie zalezalo to zostawilbym
Kuciaka,Brozia,Rzeznika,Jodle,Furmana,Gui,SA. Trzeba sie zastanowic nad Juniorem,Lewczukiem,Kuchym, a reszta musi odejsc teraz lub do konca roku.
Jesli Legia ma zaczac grac dobrze,ladnie i skutecznie to trzeba sprowadzic 3 lub 4 zawodnikow, ktorym pilka nie przeszkadza i tyle. Tytulu nie obronimy i trzeba to sobie jasno powiedziec popelniono zbyt durzo bledow i grzechow pychy i samozadowolenia. Nalezy wyciagnac wnioski i konsekwencje i posc na przod bo to Europa weryfikuje wszystko i tam jest prawdziwa kasa dla Polskich klubow.

Sorki za brak Polskich znakow, ale tablet nie ogarnia.
5poniedziałek, 01, czerwca 2015 00:51
corazstarszy
Legia na pewno bardziej chciała, bardziej jej zależało, w odróżnieniu od meczu ligowego w marcu tego roku. Super, że jest wygrana … do środy.
Tej niedzieli było życie bez Orlando Sa, takie sobie, ale zawsze. Coś tak jakby Żyro miewał lepsze epizody, choć dobrą grą pewnie nikt tego nie nazwie. Duda – dopiero co zaczął ciut lepiej grać, już kontuzja. Dziwię się, że Marciniak nie napomniał w tej sytuacji kartką Dudki. Instrukcje dla sędziów w sprawie ‘niefaworyzowania’?
Marek? Tak pesymistycznie się zapatrywałem, na to jak zagra, że czuję się … pozytywnie zaskoczony. Ale wiadomo, że to nie to, o co chodzi.
Zgadzam się z Bolkiem: ujrzeliśmy Legię taką bardzo dzisiejszą – tzn. nie za silną, solidne zmobilizowaną i walczącą (teraz dopiero, gdy grunt się pali pod nogami), z wieloma niedoróbkami w grze, z momentami przestoju (46-55 min. to była absolutna załamka, co słusznie wyłowił Gawin), ale i lepszej gry. Obrona Lewczuka powinna trafić do rozmaitych składanek ‘top 10’ na youtube’ie. Nie do końca pewne wyjścia Kuciaka – to przykre novum.
Ciekawe, czy wejście Juniora to zapowiedź jego występu w Gdańsku za wykartkowanego Rzeźnika. Za Iniakim raczej nie tęsknimy. Nie wierzę, że w środę się uda. Ale nie wierzyłem też przed Jagiellonią, Pogonią i przed Wisłą. Tym razem jednak, trudny teren.
Podobnie jak niezalogowany 1313 nie wierzę, że uda się obronić tytuł.
6poniedziałek, 01, czerwca 2015 00:53
Senator
@1313
Ogarnia tylko Ci się nie chce Wink
@pafko
tak szczerze to już od dwóch kolejek wstecz myślę, że wszystko zadecyduje się w ostatniej kolejce.
Natchnienia od kochanego Zgreda otrzymałem dość aby wierzyć ,że Oni to zrobią.
Cisza na stadionie przy Bułgarskiej po ostatnim gwizdku sędziego w sezonie będzie zatrważająca.
@Bolek
Zmiana trenera będzie świadectwem zupełnej pomyłki właścicieli.
Kibic50 co i raz przypomina po co i dlaczego ściągnięto Berga. Zwolnienie będzie świadectwem wielkiej pomyłki. Oczywiście powiedzą miał zrobić to i to i tamto, nie zrobił nic.
Tylko jest pytanie kto go wybrał do realizacji takich a nie innych planów.
7poniedziałek, 01, czerwca 2015 08:06
Moros
Zawodnikom trzeba oddać, że się nie poddają i trzymają nas w grze jak najdłużej się da. Wczoraj widać, że chcieli tylko niestety forma fizyczna nie za bardzo im pozwalała. Nasze przygotowanie szybkościowe pokazała sytuacja z kontrą Stilicia, gdzie nasi gracze teoretycznie wracający na "pełnym gazie" (z wyjątkiem Dudy), nie dość że nie dogonili Bośniaka to jeszcze dali się wyprzedzić Brożkowi. Mimo wszystko wygrali ten mecz i za to należy im podziękować.

Co do losów mistrzostwa to ja osobiście mam trochę takie odczucie jak z reanimowaniem trupa. Niby jest nadzieja, bo niezbadane są wyroki boskie, ale im dłużej to trwa tym mniej wierzę w sukces. Czy nam się to podoba czy nie, musimy patrzeć na Lecha. A tam mamy Górnika, który nie znosi Legii i Wisłę gdzie trener Moskal dał przed meczem z nami do zrozumienia, iż pomagają nam sędziowie (w domyśle nieprzypadkowo). Jakoś mi się nie widzi aby kluby te miały jakoś "umierać" w meczach z lechitami. Więc jeśli Lech sam sobie jakiś samobójów nie strzeli (jak kiedyś Mariusz Jop pod koniec pewnego sezonu) to marnie to widzę. Oczywiście najpierw musimy wygrać w Gdańsku, co wydaje się obecnie bardzo trudne, ale tutaj wszystko zależy od nas.
8poniedziałek, 01, czerwca 2015 08:42
kibic60
Nie będę już się pastwił nad drużyną. Wszyscy widzieli co gramy i jak gramy.
Jeśli taktyczne nowinki Berga miały polegać na grze na czas, to trzeba przyznać, że nasi opanowali to perfekcyjnie.
Podobnie zresztą jak przyspawani do linii skrzydłowi, liczący na dzidy z własnego pola karnego.
Nie na taką Legię czekałem.

Co do składu, który wg wielu jest za słaby na zdobycie MP, przypomnę jedenastki z finałowej rundy zeszłego sezonu, w którym zdemolowaliśmy Wisłę 5:0

Legia:
Kuciak - Bereszyński, Rzeźniczak, Dossa Junior, Brzyski - Żyro (70' Pinto), Vrdoljak, Jodłowiec, Kucharczyk - Duda (76' Saganowski), Radović (5:0)

Kuciak – Broź, Rzeźniczak, Lewczuk, Brzyski – Żyro, Furman (Junior), Duda (Pinto), Jodłowiec, Kucharczyk – Saganowski. (1:0)

Wisła:
Miśkiewicz - Burliga, Czekaj, Nalepa (58' Piotr Brożek), Dudka - Sarki (63' Szewczyk), Stjepanović, Chrapek, Guerrier - Stilić - Paweł Brożek.

Buchalik – Jović, Głowacki, Guzmics, Sadlok – Burliga, Dudka, Stilić, Jankowski, Boguski – Brożek.
9poniedziałek, 01, czerwca 2015 10:22
Lombardino
@kibic50

Czekaj i Nalepa to byli gagatki. Szczególnie Czekaj
10poniedziałek, 01, czerwca 2015 13:24
@zmiana trenera
Senator, będziemy mieli test dla naszych Prezesów.
Jak Panowie Mioduski i Leśnodorski umieją zarządzać kryzysem?
11poniedziałek, 01, czerwca 2015 16:44
Zbyszek
Przed wczorajszym meczem trener Michniewicz stwierdził,że trener Berg poukładał zespół Legii i że jego zdaniem powinien kontynuować swoją pracę. Wypada się z Czesławem zgodzić.Tylko mówiąc obrazowo na jakim poziomie ta gra jest ułożona. Jak to widzę to nieco powyżej suteryny, a przecież nasi piłkarze śmigali już i po piętrach.
Nadal gramy zachowawczo, wręcz bojażliwie,nadal nie mamy pomysłu na rozmontowanie obrony rywali, oprócz stałych fragmentów i może Duda coś wymyśli, nadal gra nasza jest przewidywalna i obliczalna. Żal ściska pewną część ciała jak się patrzy na tę męczarnię.Owszem widoczne jest zaangażowanie, ale takie jak u galerników. Żadnej swobody w grze i żadnej radości z gry.
A do tego błędy i to kardynalne,po prawdzie coraz mniej,ale nie mniej widoczne i wkurzające.
1. Karygodne jest, aby wróg z piłką mógł bezkarnie biec od 40 metra w nasze pole i oddać strzał zupełnie nieatakowany. To jest to o czym pisze też Bolek.Brak elementarnych cech prawidłowego wyszkolenia zawodnika. Odruchem powinno być,że jak rywal od powiedzmy 20 metra jest z piłką w świetle bramki to go od czoła atakuje ten , który jest najbliżej. Wczoraj Stilicz tak sobie biegł i nikt go nie zaatakował i oddał strzał i żeby nie przypadkowe odbicie piłki przez Brozia to Wisła by prowadziła.
2. Praktycznie każda tzw. bezpańska piłka stawała się łupem zawodników Wisły. Może to być wynikiem tego,że nie uczy się naszych zawodników na programach komputerowych , gdzie w jakiej sytuacji najczęściej znajduje się piłka i że tam trzeba być, albo też jest to skutkiem zbyt małej ruchliwości i wybiegania. A to z kolei może oznaczać,że zawodnicy nie wierzą,że są dobrze przygotowani motorycznie i że wytrzymają stałe bycie w ruchu.I znowu należy zgodzić się w tym względzie z Bolkiem i Kibicem50.
3. Zbyt często nasi gracze podejmują złe decyzje boiskowe,zwłaszcza jeżeli idzie o podania do partnera.Pal diabli gdyby to miało miejsce w sytuacjach dynamicznych typu mijanka, wyjście spod pressingu czy wyjście na wolne pole z innej strony, ale to się przydarza w sytuacjach prawie statycznych. Jest nieobstawiony nasz gracz, a piłka do pokrytego, jest pilnowany od bramki to zamiast na dobieg to do nogi,zamiast przerzutu piłki podanie na 3 metry lub w gąszcz nóg itp.. Rozumiem presję,ale to jest nie problem mentalny czy techniczny, ale wzrokowy;, toż to widać jak się tylko głowę z lekka podniesie i popatrzy gdzie kto jest i co może zrobić.
Lecz muszę być sprawiedliwy. Zagraliśmy minimalnie lepiej niż w ostatnich 2 meczach i o niebo lepiej niż z Lechem.Swoją drogą zastanowić się trzeba jak to możliwe,że przy takim nasyceniu wiedzowym, technicznym akurat w najważniejszym meczu nasi zawodnicy byli w słabej formie fizycznej, rozbici psychicznie i sprawiający wrażenie,że nie są drużyną tylko przypadkową zbieraniną.Wot zagwozdka. I niezależnie od tej konstatacji : lać za to, kogo trzeba i patrzeć czy równo puchnie Smile.
12wtorek, 02, czerwca 2015 00:22
Negative
Całe zło w budowaniu ofensywnych akcji Legii bierze się z nieumiejętnego wyprowadzania piłki z obrony. Przyglądałem się jak to dzieje się w meczu z Wisła i można się załamać. Żyro i Kuchy przyspawani do linii bocznej. Akurat tam, gdzie powinni zrobić miejsce dla wysoko wysuniętych bocznych obrońców, którzy powinni pełnić role skrzydłowych. Jodłowiec był często daleko na desancie, schowany za pomocników Wisły. Duda i Sagan czekali na piłkę na stojąco. Jedynie Furman coś próbował, schodził do obrońców i... no właśnie. Non stop musiał zagrywać długie piłki na skrzydła, bo nie było komu zagrać w środku.

Dobrym przykładem jak to powinno wyglądać w fazie ataku pokazał ostatnio Murawski w C+ przy okazji finału LE i Sevilli. Boczni pomocnicy schodzą do środka (Gui & Żyro), pełnia rolę ofensywnych pomocników, boczni obrońcy wysoko na połowie rywala (Brzyski & Broź), a z tyłu jest trzech ludzi do rozegrania piłki w kole środkowym (Duda, Jodłowiec & Furman). Mamy na tyle dobrych technicznie zawodników, że daliby rade w zagęszczonym środku rozegrać akcję i w odpowiednim momencie zagrać na wolne skrzydła do wchodzących obrońców.

Niestety, ale na dzisiaj nie widać żadnej myśli co my tak naprawdę chcemy grać. Nawet porównując to jak grała Legia z rundy jesiennej to niebo i ziemia. Kuchy schodził na prostopadle piłki do środka. Żyro często rozgrywał schodząc do centrum. Duda na zasadzie wolnego elektronu grał z Rado i Żyro na ścianę. A przede wszystkim nie było problemu z wyprowadzeniem piłki z obrony.
13wtorek, 02, czerwca 2015 08:13
Moros
@Negative

Słuszna uwaga. To jest niestety problem od dłuższego czasu. Furman w ostatnim mecz kilkukrotnie rozkładał ręce, bo skrzydłowi szeroko, a Duda z Saganowskim schowani. Do Dudy mam właśnie największe pretensje, bo o ile Jodłowiec coś tam jeszcze próbował robić, to Duda po niezłym początku zniknął zupełnie. Takie niepokazywanie się do gry mogę tłumaczyć albo jakimiś założeniami trenera (w to wierzę jakoś mniej) albo brakiem chęci przez samych zawodników, którzy nie czują się w najlepszej dyspozycji. Brak im pewności siebie, więc nie chcą się angażować, bo można stracić piłkę, a wtedy pójdzie kontra i będzie klops vide Żyro w Poznaniu czy Duda we Wrocławiu. Dlatego gramy te długie dzidy, a że jako napastnika mamy Saganowskiego, który nie za bardzo umie takie piłki przejąć i się przy piłce utrzymać to wygląda to tak jak wygląda.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1