A+ A A-

Czy w styczniu w Berlinie zawita maj? Polska - Niemcy 3:2

5-10 stycznia 2016
Polska reprezentacja siatkarzy zacznie boje o możliwość gry na Igrzyskach Olimpijskich w Rio. Skład drużyn w turnieju jest tak naprawdę samą elitą europejską, oczywiście prócz cwanych Włochów (ech ten jeden set na Pucharze Świata...).

O przegranej wtedy szansie na awans trzeba zapomnieć w wymiarze negacji, jednak trzeba pamiętać w wymiarze prawdopodobnej walki o wszystko. Jest tak, że największy ból, a nasz ból jednego seta był ogromny, wpływa na dalsze wydarzenia, na sens ambicji, na udowodnienie swojej rangi w peletonie drużyn, które bardzo będą chciały wygrać. Mistrzostwo Świat zobowiązuje, tak jak rewelacyjna wygrana nad zdobywcą Pucharu Świata -Stanami Zjednoczonymi.

GRUPY
Grupa A
Niemcy – Polska – Serbia – Belgia
Grupa B
Rosja – Francja -Bułgaria – Finlandia

Spod piór dziennikarzy przebija się myśl, że nasza grupa jest łatwiejsza... Przestrzegam przed takimi spekulacjami. Serbia jest zawsze groźna, a Niemcy grają u siebie, co będzie ich bardzo dużym atutem.

KADRA
Rozgrywający: Fabian Drzyzga, Grzegorz Łomacz
Atakujący: Grzegorz Bociek, Dawid Konarski, Bartosz Kurek
Przyjmujący: Rafał Buszek, Michał Kubiak, Mateusz Mika, Wojciech Żaliński
Środkowi: Mateusz Bieniek, Karol Kłos, Marcin Możdżonek, Andrzej Wrona
Libero: Paweł Zatorski, Damian Wojtaszek

Istota jest taktyka. Trener Antiga trzyma się schematów ustalonych, ustalonych wcześniej. Oddzielną sprawą jest forma, w której na daną chwilę znajdują się zawodnicy. Wnikanie w szczegóły pewnych rozegrań taktycznych jest jak wróżenie z fusów. Trener widzi zawodników na co dzień i pewnie ułoży to najlepiej jak można. Pewne sympatie czy też animozje spadają w przepaść.

Wydaje się, że zagramy żelazną szóstką z Pucharu Świata, czyli na jednego atakującego, Bartosza Kurka, co teraz wydaje się dobrym rozwiązaniem. Dochodząc do ewentualnego finału, rozegramy 5 meczów, czyli o połowę mniej niż na rzeczonym Pucharze Świata i tu właśnie powinno się wykluczyć jakiekolwiek zmęczenie, brak fizyczności, świeżości.
Na tym turnieju będzie decydować jedynie forma poszczególnych zawodników ich ambicja, wręcz premedytacja w osiągnięciu celu i zespołowość. Zapewne żaden z tych najlepszych zespołów europejskich nie chce w maju lecieć do Kraju Kwitnącej Wiśni na dodatkowy turniej interkontynentalny. Nikt nie odpuści możliwości zapewnienia sobie już teraz przepustki do Brazylii.

Czeka nas bardzo ciekawe granie, granie na najwyższym poziomie, a „bilet” jest tylko jeden, z bardzo średnią dozą optymizmu, lecz z ogromną wiarą - myślę, że będzie nasz.

Korzystając z faktu, że to przełom roku pozdrawiam, życząc wszystkiego dobrego wszystkim kibicom sportu na ten 2016 rok, który ciekawością swą może mienić się jako być może najważniejszy w naszej długoletniej historii sportu.

Zgred

Dyskusja (60)
1niedziela, 03, styczeń 2016 19:07
iocosus
Z Nowym Rokiem tego co najlepsze dla ... ‘debiutanta’ Zgreda! Wink

Przyznaję, że ja będę usatysfakcjonowany i to wielce jak zajmiemy nawet trzecie miejsce w Berlinie, czyli dopuszczam ewentualnie o zgrozo, dwie porażki, jedną grupową i jedną półfinałową. U mnie „strach ma wielkie oczy” i termin tego turnieju dla nas uznaję za bardzo niedogodny.

Zgredzie jakoś bardzo wyrozumiały jesteś dla Antigi!? Wink Skład „stary” a ty nie grzmisz, gromów nie rzucasz? Tak bez mrugnięcia okiem zaakceptowałeś?

Stefan postawił na zgranie, doświadczenie i trudno mu się dziwić, ale prowokacyjnie dla siatkarskiego pitolenia stwierdzę, skąd ten „abonament” na kadrę Konarskiego? Ile można? Wolę teraz „przyatakować” poszczególne decyzje Antigi, później jakby co będę go i tak za „całokształt” bronił. W sytuacji, powtarzam się, jest bardzo trudnej.

Szalpuk ponoć był próbowany na pozycji atakującego, ale koniec końców do domu został odesłany, zamiast tego testujemy grę na „dwóch libero”? Kubiak bezpośrednio po kontuzji, Mika bez stabilizacji formy, mamy w odwodzie Buszka („siatkarskiego Mączyńskiego”) i doświadczonego debiutanta Żalińskiego. Rozumiem Antigę, ale jak „starzy” go zawiodą, ptfu, ptfu, to nie będzie po nim co zbierać w mediach, za to że odważniej "młodymi wilkami” nie zaryzykował, że poszedł utartym śladem. A ten w 2015 roku jednak ostatecznie do celu nie doprowadził.

Trzymam mocno kciuki, pełen obaw, ale i nadziei, trzecie miejsce „biorę w ciemno” spełni moje aktualne wymagania.
2wtorek, 05, styczeń 2016 12:42
Zgred Maruda
@Iocosus

Wyrozumiały jestem bo zagra tym co ma najlepszego. Nie wiem do końca jak wygląda sprawa z Boćkiem, który po swoich przejściach w lidze grał bardzo dobrze. Są głosy, że jednak złapał kontuzję na "ostatniej prostej" przygotowań, szkoda, w dobrej formie jest alternatywą na ataku.
Jak pisałem wyżej w najlepszym układzie czeka nas 5 meczów.
Kurka nie zajadą nawet grając mu co drugą piłkę w każdym meczu, a
nasz "ulubieniec" Konarski zapewne fragmentarycznie będzie wchodził zadaniowo na blok i zaraz będzie schodził.
O Kurka i Bienieka ( ogólnie środek) obawy nie ma, wszystko zależy od formy Kubiaka i Miki.

Co do Szalpuka czy Śliwki moim zdaniem za wcześnie na takie granie. To jest zbyt ważny turniej, za duża odpowiedzialność. Natomiast Żaliński owszem debiutuje w kadrze, ale jest już doświadczonym zawodnikiem i ma za sobą bardzo dobry sezon w Czarnych Radom.

Z tym szczuciem w mediach też bym nie przesadzał, musimy być w trójce, co zostawiając już wszystko na boku powinno być w naszym zasięgu. Jak będzie -zobaczymy...
3wtorek, 05, styczeń 2016 18:42
Senator
@Zgred
No mordo kochana brawo, kurde fajna sprawa mam nadzieję że Twoim tropem pójdzie pan Krzysztof czyli kolega kibic50 i od 15.01 trochę szerzej niż w rubryce "W przerwie " będzie nam relacjonował mistrzostwa w szczypiorniaku .
Kobitki jak to kobitki bardzo nierówno.
O 20:30 start z Serbią oby prawidłowy.
4środa, 06, styczeń 2016 07:45
Zgred Maruda
Kwalifikacje Berlin 2016

mecz 1 - Serbia

Polska - Serbia 3-1 (22:25, 25:18, 25:23, 25:21)

Jak ważny jest start, pierwszy mecz na turniejach wiemy wszyscy. Mierząc się z zawsze ambitnie grającą Serbią -Polacy uczynili pierwszy mały krok w drodze do celu. Choć wynik nieco zamazuje obraz, ten mecz należał do kategorii trudnych.
Gołym okiem widać nad jakimi elementami Antiga pracował w ostatnim okresie przygotowawczym. Zagrywka i gra środkiem.
Forma Bartosza Kurka napawa optymizmem. Dawno nie miał na takim poziomie powtarzalności kierunkowej mocnej zagrywki. W ataku duża dynamika i luz zarazem co jest oznaką pewności siebie. Cały zespół poprawił zagrywkę, co w perspektywie kolejnych pojedynków może jedynie cieszyć.
Cieszy także dobre przyjęcie, Paweł Zatorski gra na bardzo wysokim
poziomie, tak jak i nasi przyjmujący.
Grzegorz Łomacz rzucał ciekawe piłki, obracając w różne kierunki możliwości rozegrania, wydaje się być w lepszej formie niż Drzyzga.
Kubiak i Mika na odpowiednim poziomie, choć kilka błędów im się przytrafiło, występ na plus.
Nie można nie wspomnieć o zmianach. Wyjątkowo trafne decyzje trenera w odpowiednich momentach gry. Wejście Możdżonka dało serię kilku punktów, a i Buszek swoje dołożył.
Czekamy na następny mecz...
5środa, 06, styczeń 2016 11:07
iocosus
Dla mnie mecz z kategorii – uff, ulga – dobrze, że już jest za nami. Gdyby jednego dnia po paniach i panowie zawiedli siatkarskie oczekiwania to nastrój nie tyle że byłby minorowy, ale wręcz podły.

Teraz z Belgią utrzymać koncentrację, bo to z kolei rywal przy którym łatwo ulec pokusie, że wynik jest oczywisty, faworyt jeden zdecydowany i to my nim jesteśmy. Wszystko prawda, tylko gdyby takie przekonanie dominowało nie tylko u kibiców, ale i na parkiecie, to Belgowie mogliby się okazać szybko drugą Słowenią.

My wygrywamy z Belgią, Niemcy z Serbią i pierwsza część berlińskiej misji zaliczona, już bylibyśmy w półfinałach.
6środa, 06, styczeń 2016 11:41
Zgred Maruda
@Iocosus

Mam wrażenie, że nie popełnią grzechu "pychy"... wczorajszy mecz ( do urodziwych nie należał ) jednak miał w sobie to "coś", ten siatkarski "sok"...ambicje, koncentrację, waleczność i świadomość.
Widać determinację, w czwartym secie wyciągnęli z 6-11, a z takim zespołem jakim jest Serbia łatwe to nie jest...
Oglądałem mecz Belgów z Niemcami, mecz o dwa tempa wolniejszy, bez wymian - takie siatkarskie rzemiosło. Belgowie niby chcieli...a Niemcy mają Grozera i choć było 3-0 dla Niemców, to dwa sety kończyły się na przewagi.
Moim zdaniem z grupy wyjdziemy razem z Serbami.
7środa, 06, styczeń 2016 12:07
iocosus
siatkarski "sok"...ambicje, koncentrację, waleczność i świadomość - to wszystko było również w meczu naszych pań z Rosjankami, przez pierwsze dwa sety oczy przecierałem ze zdumienia, w trzecim i piątym secie się emocjonowałem tym "czymś" bo to było, tylko że zwieńczenie było smutne, a belgijski epilog już rozczarowujący. A wszystko na zasadzie, "już były w kurniku, już witały się z gąską".

Serbowie dla mnie również grają lepszą i ciekawszą siatkówkę niż Niemcy, ale ... ci drudzy mają jakiś sobie znany patent na turnieje kwalifikacyjne. No i wolałbym grać ostatni grupowy mecz na luzie, dlatego obstawiłem Niemców.
8środa, 06, styczeń 2016 12:42
Zgred Maruda
Mecz z Rosjankami był bardzo dziwny, ale też zachował pewną siatkarską prawidłowość. Wygrywając 2-0 jeśli nie wygra się 3-0, niestety na ogół przegrywa się 2-3...wielka szkoda, ze nie "ustrzeliły" Rosji w trzech setach.
Natomiast z Belgią był tzw. dramat na życzenie łącznie z prowadzeniem zespołu przez Nawrockiego. Wolosz z uporem maniaka pchała wystawy do Skowrońskiej, w pierwszej linii czy z drugiej strefy -Skowrońska, Skowrońska, Skowrońska...mało tego, widząc jak zle weszła w mecz ( 4 ataki- 4 bloki punktowe) cały czas każdą kolejną piłką powodowała w Pani Katarzynie rosnące lawinowo poczucie frustracji... Belgijki mogły nawet nie przesuwać bloku, one tylko czekały, tam gdzie Skowrońska- tam piłka. Dziwne to było ponieważ na drugiej stronie różnymi atakami, kiwkami punktowała Jagiełło...
Istnieje definicja tzw. przełamania, ale jeżeli ono nie następuje po 5,10 czy 15 wystawach - to zmienia się priorytety rozegrania.
Swoje dołożył Nawrocki, który za długo Kaśkę trzymał na placu bez zmiany, patrząc jak każda piłka wraca punktowo po bloku Belgijek "spalał" ją dodatkowo, bardzo dziwny manewr...
Niestety Polki nie zobaczą pięknej Brazylii.
9środa, 06, styczeń 2016 21:57
"Serbowie dla mnie również grają lepszą i ciekawszą siatkówkę niż Niemcy"

Skąd my to znamy ?
Serbowie sprężyli się na Legię tzn Polskę, wypruli z siebie flaki, po czym gładko przegrali z Niemcami 0:3

Będzie ciekawie Smile
10czwartek, 07, styczeń 2016 10:49
iocosus
No nie, tak fajnie i trafnie zaprorokowałem, a po tym niepełnym cytacie ze mnie wyjdzie że robiłem to błędnie! Wink

Kibic50 w tym co piszesz, zapewne coś jest, być może Serbowie nastawiali się na nas, tak jak Skowrońska z Werblińską na Rosjanki, ale ja nie byłbym pewien że gdyby Niemcy pierwszy mecz grali z nimi to też by nie wygrali!? To już „gdybylogia stosowana”, o tym się nie przekonamy, ale gospodarza, na dodatek trzecią drużynę mistrzostw świata należy doceniać, właśnie zyskaliśmy tego potwierdzenie. Natomiast też, że serbska siatkówka mi się bardziej podoba zdania nie zmienię.

Najważniejsze, że ziścił się pożądany scenariusz dziś z Belgami gramy już o półfinał, jesteśmy faworytem choć niekoniecznie to być musi kaszka z mlekiem.
11czwartek, 07, styczeń 2016 18:10
Zgred Maruda
Kwalifikacje Berlin 2016

mecz 2 - Belgia

Polska - Belgia 3 - 0 ( 25-20, 30-28, 25-19 )


Pasjami nie znoszę takich meczów, owszem wygraliśmy, wygraliśmy 3-0, ale...no własnie ale
O ile pierwszy set rozegrany został w dobrym tempie i stał na w miarę porządnym poziomie. Siatkarze zachowali koncentrację dlatego gra była stabilna, rewelacji nie było lecz było w miarę dobrze.
O tyle drugi set wołał o "pomstę do nieba"...zaczęli w miarę dobrze, nawet prowadzili bodaj pięcioma punktami, ale w połowie seta zaczęła się "polska specjalizacja"...jakieś zagrania rodem z c-klasy.
Piłki przeciągnięte, niedociągnięte, złe odbiory, złe ataki, dziwne triki, a wszystko to okraszone uśmieszkami, jakieś hihihi, jakieś miny? no cyrk po prostu. Nie po raz pierwszy potrafimy chimerami, żeby nie powiedzieć "olewaniem" rywala zrobić sobie pod górę...
Potem ciągną na przewagi, ciągną nerwy i zdrowie ech...
W trzecim secie wrócili do pewnego poziomu i do normalnej gry w siatkówkę. Wróciła jako taka koncentracja i poziom. Wzięli się za granie, kilka ładnych akcji wyszło, to i wynik się zgodził.

Dobrze, żeby do końca nie było tak negatywnie, świetne wejście Kłosa, który na środku panował niepodzielnie. Także dobry mecz Buszka, bez jakiś fajerwerków, ale dobry technicznie, taktycznie z dobrą mocną zagrywką. Zagrywką, która jeśli chodzi o cały zespół była na słabszym poziomie niż w meczu z Serbią.
Młody Bieniek - zupełnie po za graniem, słaby dzień. Być może wczoraj w wolnym dniu meczowym dostali dodatkową dawkę treningową. Mika po za składem, wydaje się z powodu drobnego urazu -odpoczywał.
Jutro czekają na nas Niemcy. I choć jesteśmy już w półfinałach, to jednak mecz jutrzejszy ma dużą rangę. Zwycięzca prawdopodobnie nie wpadnie na zespół Francji, która w swojej grupie pewnie zmierza po pierwsze miejsce. Jutro poznamy naszą siłę. Oby moc była z namiSmile
12czwartek, 07, styczeń 2016 19:34
Senator
Czyli Zgredzie jeśli wszystko ułoży się po twojemu powinniśmy o awans grać z Francuzami. Dzięki bo miałem już pytać czy warto kalkulacji poddawać drugie miejsce w grupie.
13czwartek, 07, styczeń 2016 21:55
Zgred Maruda
@Senatorze

Francja obecnie gra najlepszą i najładniejszą siatkówkę, jeżeli nie na Świecie to na naszym kontynencie na pewno. Więc jeżeli z nimi to tylko w finale, problem w tym, że trzeba się tam jeszcze dostać...

Jest jedno "maleńkie" światełeczko w tunelu, mianowicie Francuzi dochodząc do finału zagrają piąty mecz bez żadnej przerwy, dzień w dzień...może to mieć jakieś tam znaczenie, ale to tylko gdybanie.
14piątek, 08, styczeń 2016 23:29
iocosus
Spoko, jeszcze się Niemcom zrewanżujemy! Wink

Francuzi są na fali, w sobotę będą faworytem, ale jeżeli chcielibyśmy zdobyć bezpośrednie kwalifikacje to na ich pokonanie trzeba być przygotowanym i w to wierzyć.

Jeżeli celem jest pozostanie w grze o olimpiadę czyli awans do turnieju majowego, to mamy w zapasie nawet jeszcze jedną porażkę, a cel i tak będzie ciągle do osiągnięcia, czyli tragedii nie ma.

Największy minus po tym meczu dla nas, to według mnie obawa czy w piątym secie aby nie ugotowany został Buszek?
15piątek, 08, styczeń 2016 23:45
Senator
@Iocosus
Dobrze że się odezwales bo wku. .. Zgreda strach pytać.
Z Twojego wpisu rozumiem że będzie i mecz o trzecie miejsce. To troszkę wyjaśnia wystawienie "rezerw "
16sobota, 09, styczeń 2016 02:00
iocosus
Póki co gramy o finał! Wink

Dopiero jeżeli półfinał przegramy, czekałby nas mecz o trzecie miejsce na zasadzie "być albo nie być".

Ta dwójka europejskich drużyn z miejsc 2 i 3 berlińskiego turnieju będzie absolutnym faworytem majowego turnieju, ale póki co gramy o finał i o bezpośredni awans.

Jeszcze przed turniejem pisałem w sprzyjających okolicznościach możemy w Berlinie przegrać nawet dwa mecze a zadanie i tak wypełnić. Dopiero trzecia porażka to byłaby nicość, katastrofa, tragedia. Brrrrrrrrrr. Strach myśleć.
17sobota, 09, styczeń 2016 02:18
iocosus
Gwoli protokołu:

Polska – Niemcy 2:3 (25:21, 17:25, 22:25, 25:20, 10:15)

Polska: Kłos (4 pkt), Łomacz (1), Mika (11), Bieniek (10), Kurek (8), Kubiak (8) i Zatorski (libero) oraz Konarski (13), Drzyzga, Wojtaszek (libero), Buszek (4), Możdżonek (2), Wrona (5), Żaliński (8)
Niemcy: Schwarz (16), Boehme (6), Kampa, Kaliberda (5), Broshog (6), Grozer (8) i M.Steuerwald (libero) oraz Fromm, Duennes (8), Hirsch (17), P.Steuerwald (4), Tille (libero), Strohbach (7)

Plan sobotnich transmisji:
godz. 16:20 Niemcy – Rosja (TVP SPORT, SPORT.TVP.PL)
godz. 19:05 Francja – Polska (TVP2, TVP SPORT, SPORT.TVP.PL)
18sobota, 09, styczeń 2016 02:21
Senator
@Iocosus
Z tego co pisał nasz kochany Zgred wolałby w tej trójce już być, a tak ma chłop zszarpane nerwy i aż sobie nie wyobrażam co tam musi biedny przeżywać.
Ogólnie to podtrzymuje swoje zdanie te eliminacje nie biorące pod uwagę mistrza świata to jakaś totalna porażka Sad
19sobota, 09, styczeń 2016 02:23
Senator
A i jeszcze jedno trener musi być cholernie pewny że poszedł na aż takie ryzyko. No dobra nic więcej nie piszę.
20sobota, 09, styczeń 2016 06:55
Zgred Maruda
Panowie

Niestety jestem pełen obaw, mecz z Serbami zakłócił prawidłową optykę. Już drugi set z Belgami pokazał, że się miotamy, a wczorajszy mecz z gospodarzami dobitnie to potwierdził.
Mecz przegrał trener - taktyką oraz Drzyzga Wojciech, który w piątym, krótkim secie - 6 razy pod rząd grał Buszkiem! To co zrobił nasz wystawiający jest zaprzeczeniem przyjętych kanonów w siatkówce. Trener zaś dlatego, że ustawił blok głownie pod Grozera, a z drugiej strony, na lewym ataku Niemców skakał osamotniony niski Lomacz, z którym Schwarz robił co chciał. Dzięki temu Schwarz przez cały mecz kończył punktowo prawie wszystkie kierowane do niego piłki, zdobywając bardzo dużo punktów.

Niemcy zagrali mocno, silnie, bez strachu -tak jak powinno się grać.Pokazali też, że zmienników, których mają śmiało mogą wystawiać w szóstce bez zaniżenia poziomu, wręcz przeciwnie.

Senator
On nie poszedł aż na takie ryzyko, całkowicie obrócona szóstka wygrała mu czwartego seta, gdzie debiutant Żalinski punktował dobrymi atakami tak jakby grał w kadrze od lat. Niemcy nie mieli go rozpisanego, ale niezależnie od tego zagrał bardzo dobrze.
Pisałem wyżej kolega Drzyzga doznał pomroczności jasnej względem Buszka, który już mógł widzieć jedynie gwiazdki przed oczami a nie piłkę...w tie- breaku już trzy punkty zdobyte pod rząd praktycznie przesądzają wygraną, a co dopiero cztery czy pięć...

Iococus ma rację póki co gramy o finał z Francuzami. Tylko jak tu można być nawet umiarkowanym optymistą, kiedy Francuzi grają "kosmiczną" siatkówkę, a my plątaninę zdarzeń.

Osobiście wyszedłbym pierwszą szóstką z jedną zmianą, mianowicie - za Mikę zagrałbym Żalińskim
21sobota, 09, styczeń 2016 08:32
@Zgred

Nie wchodź w moje buty.

"Oni to zrobią" Wink
22sobota, 09, styczeń 2016 08:46
Zbyszek
Przyznam się bez bicia,że są sporty na których się lepiej lub gorzej wyznaję, lecz siatkówka do nich nie należy.Ot, jestem kibicem laikiem. Lubię pooglądać . Ale z tym co widać było na pierwszy rzut oka się z wytrawnymi fachowcami podzielę.
Primo.Każda drużyna ze ścisłej czołówki ma to co można nazwać specjalite de maison czyli to co umie najlepiej i co stosuje z upodobaniem jako korzystne dla siebie i szkodliwe dla wroga.Niemcy wczoraj taka specjalnośc mieli w postaci bloku. Nasza drużyna ma wszystko na wysokim poziomie,ale nic na najwyższym.
W bardzo wyrównanym meczu nie ma czym "ustrzelić" rywala, bo tej jednej, jedynej armaty. która robi różnicę brak.
Po wtóre.W sytuacjach pewnego chaosu czasami zrozumiałego wynikającego z jakiegoś przypadkowego zagrania czy ich ciągu nasi zawodnicy nie potrafili uporządkować gry. Nie umieli rozwiązać z korzyścią dla siebie takich trochę bezpańskich piłek. A to je tylko przebijali, a to próbowali mijać. Ze skutkiem miernym. Podczas, gdy Niemcy szybciej się zbierali i zawsze znalazł się ktoś, kto uderzył z drugiej linii.
Tertio. Najsłabszym ogniwem , dla ,mnie jest rozegranie. Łomacz grał wolno i schematycznie, tak,że Niemcy zdążyli ustawić blok , zaś Drzyzga wolno i niedokładnie.W tej sytuacji rozmontowanie bloku i "czysty "atak był mocno utrudnione.
A sam mecz moim zdaniem stał na słabym poziomie.
23sobota, 09, styczeń 2016 10:49
iocosus
Słuchajcie o tym że na tym turnieju nie jesteśmy w optymalnej dyspozycji było wiadome. Nawet po pierwszej jakże ważnej, newralgicznej dla układu grupy wygranej z Serbią , Michał Kubiak – kapitan, to przyznał. A mimo to Serbom odebraliśmy chęć do gry, a Belgom oprócz dekoncentracji w drugim secie też nie pozostawiliśmy złudzeń. Mhm, dla mnie było lepiej niż przypuszczałem. Zakładałem cięższe przeprawy, na styku.

Przegrana z Niemcami sprowadza nas na ziemię, ale też w tą ziemię nie powinna nas wbijać. To był mecz w którym obie drużyny „na noże” nie grały bo i to by było bardzo nieroztropne. Obie miały w głowach że czekają je jeszcze dwa dużo ważniejsze spotkania, na które trzeba zachować skumulować energię. To że w luźnej gierce, której stawką było jedynie unikniecie Francuzów w półfinale ulegliśmy boli, jest sygnałem że do optimum sporo brak, ale też po prawdzie dla drużyny w turnieju to nie powinno mieć znaczenia.

Cztery zespoły są w identycznej sytuacji, jeden z nich będzie przeszczęśliwy, dwa usatysfakcjonowane, a tylko ten czwarty zostanie pogrzebany żywcem. Jeśli chodzi o nas uważam że jesteśmy tak nieprzewidywalni, nieobliczalni, że możemy doświadczyć każdego z wymienionych przypadków.

Zagramy z Francuzami tak jak w pierwszym secie z Niemcami, lub fragmentami z Serbami to ich pokonamy. Sa faworytem ale nie takim nie do ugryzienia. Natomiast niestety jeżeli pękniemy, to jestem w stanie sobie wyobrazić że Francja rozjeżdża nas jak walec. Wówczas w meczu o trzecie miejsce pozostanie gra nerwów, której osobiście nie mogę sobie wyobrazić, bo stawka zależna być może od kilku poszczególnych zagrań lub nawet od pojedyńczych piłek będzie przeogromna, według mnie dużo większa niż w finale, przegrywający traci wszystko, imprezę czterolecia, rok w plecy i to już w styczniu.
24sobota, 09, styczeń 2016 11:17
Zgred Maruda
@Zbyszek

Panie Zbigniewie pełna zgoda, nie mieliśmy naszego koronnego zagrania, które mogłoby przechylić szalę na naszą korzyść.
Z niedowierzaniem patrzyłem jak Niemcy z łatwością omijają nasze podwójne i ( o zgrozo) potrójne bloki strzelając atakami w parkiet.
Jeżeli w całym meczu punktowych bloków, nie wybloków mieliśmy chyba osiem ( na pięć setów ? )...to wypadł nam z rąk duży atut.
Bywają mecze, w których w jednym secie potrafią i nawet 5 "czap" założyć- w jednym secie!
W obecnej siatkówce wygrywa się kilkoma elementami gry, które muszą ze sobą razem zaistnieć, a udany blok jest jednym z najważniejszych, wracająca pod nogi rywala piłka zyskuje punkt ale także osłabia psychikę rywala. Każdy następny udany blok go gasi...

"W sytuacjach pewnego chaosu czasami zrozumiałego wynikającego z jakiegoś przypadkowego zagrania czy ich ciągu nasi zawodnicy nie potrafili uporządkować gry. Nie umieli rozwiązać z korzyścią dla siebie takich trochę bezpańskich piłek."
No wypisz -wymaluj, ja to nazwałem plątaniną zdarzeń...

Rozegranie Drzyzgi -słabiutkie, właściwie to wystawianie a nie rozegranie. Łomacz gra lepiej czego dowodem był wygrany set pierwszy.
W artykule zaznaczyłem pewną myśl, mianowicie chodzi o formę przyjmujących Miki i Kubiaka. O ile Kubiak gra na średnim poziomie to Mika gra słabo i jeżeli ma uraz kolana- niech siedzi na ławie i nie osłabia zespołu. Stąd sugerowana zamiana na Żalińskiego, który także jest przyjmującym.
Czarę goryczy przelało udane zagranie najniższego Niemca w przepychaniu piłki nad siatką z najwyższym Polakiem ( Możdżonek)-
dramat...

Jak Panowie siatkarze i trenerzy się nie obudzą z letargu, nie zredukują choć trochę poczucia swojej "wielkości"... może im grozić
z koleżankami siatkarkami oglądanie olimpiady z uczuciem wstydu w telewzorni...
25sobota, 09, styczeń 2016 11:35
Zgred Maruda
@Iocosus

Słyszałeś wczorajszy po meczowy wywiad z Kubiakiem?
Przekazał taką oto myśl:
"tak czy tak gralibyśmy z Francją w finale...a że zagramy z nimi wcześniej nic nie zmienia bo i tak chcemy wygrać"...

Moim zdaniem zmienia, grając w finale i wygrywając - super, lecz przegrywając mamy gwarantowane bilety na Made in Japan.

Wszyscy wiedzą co nas czeka jak przegramy półfinał z "Kogutami"
Rosja bądz raz jeszcze Niemcy.
A Rosja to już nie ten zespół z Pucharu Świata.
Alekno ich podniósł mocno do góry, znów grają dobrą siatkówkę, złapali pewność siebie.
Czekają nas dwa ciężkie dni...
26sobota, 09, styczeń 2016 13:33
iocosus
Zgred z wisielczym humorem powiem tak, jeżeli boimy się Francji to lepiej że gramy z nimi już teraz mając jeszcze jedną porażkę w zapasie. Smile Przynajmniej unikniemy ich w ostatnim meczu czy to o bezpośredni awans na Olimpiadę, czy to o pozostanie w grze, a to drugie może być i ważniejsze od tego pierwszego. Ma większe znaczenie.

Wygrywamy z Niemcami a w półfinale przegrywamy z Rosją, a Francuzi mają ten „jeden słabszy kryzysowy dzień w turnieju” gospodarze to wykorzystują i lądujemy w meczu w którym przegrany traci wszystko z podrażnionym, z żądnym rehabilitacji N’gapethem i jego kumplami! Zatem jak grać z faworytami turnieju o przypisywanym największym sportowym potencjale to może właśnie teraz w półfinale. Wink

Na poważnie oczywiście masz rację, wypowiedź Kubiaka nierozważna, albo jest to wyraz dodania sobie i kumplom animuszu, coś na zasadzie „nie taki diabeł „trójkolorowy” straszny”, albo to świadectwo arogancji i zadufania. Gdyby to był ten drugi przypadek, może zostać srogo ukarany.

Jeszcze a pro po Fabiana i Buszka w piątym secie. Słabsza forma Drzyzgi juniora jest faktem, bo inaczej Łomacz w rywalizacji o miejsce w szóstce by go nie zdystansował, tym bardziej że jednak rywale grają przez niego, szukają go w bloku i bezczelnie wykorzystują niższy wzrost, ale tak sobie dumam, szukając wytłumaczenia.

To że po nieudanym ataku, powtarza się wystawę, to prawie klasyka, a w każdym razie nic zdrożnego, daje się szansę na natychmiastową rehabilitację, odbudowę. Kolejna piłka do Buszka chyba była sytuacyjna, a przy kolejnej to może Fabian pomyślał, no tylko skończony idiota i baran posłałby piłkę do siatkarza który się zaciął i nie może skończyć, pewnie tak myślą i Niemcy więc ja ich oszukam, przechytrzę i zagram do Buszka, no przecież za kolejnym razem musi się w końcu odblokować. Wyszło jak wyszło nie przechytrzył i nie odblokował.
27sobota, 09, styczeń 2016 15:13
Zgred Maruda
@Iocosusie

Oczywiście w takim aspekcie lepiej jest grać z nimi teraz, po tym meczu w zasadzie wszystko będzie jasne, prócz wiedzy które miejsce zajmiemy na tym turnieju.

"Fabian pomyślał, no tylko skończony idiota i baran posłałby piłkę do siatkarza który się zaciął i nie może skończyć, pewnie tak myślą i Niemcy więc ja ich oszukam, przechytrzę i zagram do Buszka, no przecież za kolejnym razem musi się w końcu odblokować. Wyszło jak wyszło nie przechytrzył i nie odblokował."

Sprawiłeś, że się uśmiałem, choć trochę Smile

Czekamy na mecze. Pierwszy już dużo pokaże, w takiej formie jak wczoraj Niemcy mogą dojść do finału. A finały potrafią mieć swoją specyfikę i bywają nieprzewidywalne...
Potem my i Francuzi o finał. Niby mecz meczowi nie równy, dyspozycja dnia itp itd...

Stawiam, że turniej wygra Francja, a my
A my wyrwijmy to trzecie miejsce, wyrwijmy!
28sobota, 09, styczeń 2016 18:55
Zbyszek
@Zgred.
Dzięki. I cieszę się ,że jesteś w swoim żywiole i że pokazujesz klasę w opisywaniu zdarzeń. Trafnie i z celnym poczuciem humoru, lekko kpiąco i z dystansem.To tylko sport,albo aż. W każdym razie zabawa.Pozdrawiam.
29sobota, 09, styczeń 2016 19:52
Senator
@Zgred
Głupi jestem ,poyebalem. Sorki masz rację.
Gdzieś w moim pustym łbie kolatala myśl że wygrana z Niemcami daje nam finał a to przecież bzdura. Jeszcze raz przepraszam że musisz odpowiadać na głupie pytania.
30sobota, 09, styczeń 2016 21:38
Okiem laika.

Po świetnej grze nasza reprezentacja przegrała z drużyną, która wg naszego eksperta gra "obecnie najlepszą i najładniejszą siatkówkę, jeżeli nie na Świecie to na naszym kontynencie na pewno" 3:0
Pierwsze dwa sety o 3 może 4 milimetry.

Wg mnie dzisiejszy, fenomenalny mecz przegraliśmy w jednym elemencie. Serwisie. Niestety, ale nasi reprezentanci serwują na poziomie B klasy.

Czego zabrakło ? Niewiele. Wlazłego, Winiarskiego, Zagumnego (niepotrzebne skreślić)
31sobota, 09, styczeń 2016 22:06
Zgred Maruda
Kwalifikacje Berlin 2016

mecz 4 - Francja

Francja - Polska 3 - 0 (29-27, 32-30,25-20)

Tia...
Na takim poziomie grania o wygranej decydują niuanse, detale.
Dwa pierwsze sety bezsprzecznie klasa Swiatowa, ilością zagrań, rozegrań, ataków i obron można by było obdzielić dwa lub trzy mecze Punkt za punkt, akcja za akcję, wymiany z obronami, piłki ciągnięte z trybun, wszystkie strefy ataku w grze. To na pocieszenie, jednak wynik jest jaki jest.
Mając w górze piłkę setową Mika musi trafić w plac na czystej siatce, trafia i jest 1-0 dla nas...w drugim secie także Mika był zamieszany przy decydującym punkcie dla Francuzów. Nic do chłopaka nie mam, ale przecież istnieją zmiany...choćby sugerowany Żaliński.
Do trzeciego seta nie ma co przywiązywać wagi, był efektem zwrotnym dwóch pierwszych.
Żalu nie mam, grając na przewagi o wygranej decyduje jeden błąd, dzisiaj te błędy były po naszej stronie w obydwu setach.

Zasadnicze pytanie brzmi? Czy nastąpi - reset?
Mają 15 godzin na regenerację i wyciszenie głów, czy to się uda-raczej nie. Po takim meczu nie można zasnąć, a co dopiero odpocząć...
Jutro czeka nas horror, w każdej postaci i wymiarze. Gdzieś w tym wszystkim liczę na ambicję i "zaciśnięte do bólu i od bólu zęby"...
Jednak czy to się uda?
Nie wiem! Mam obawy, obym się mylił.

@Zbyszek

Dzięki za miłe slowa
Również pozdrawiam
32sobota, 09, styczeń 2016 22:15
Senator
A przecież może teoretycznie jeszcze być i tak że Francja nie pojedzie do Rio. Ten kto wymyślił te eliminacje ma nierówno pod sufitem albo wziął jakąś mega łapówkę.
No nic jeszcze raz z Niemcami teoretycznie powtarzam teoretycznie najłatwiejszy rywal z trójki półfinałów.
33sobota, 09, styczeń 2016 22:46
Zgred Maruda
@Senator

Nie wiem czy Przedpełski był zamieszany w korupcję czy łapówkarstwo, ale jako prezes dbał w strukturach FIVB przynajmniej o prawidłowość rankingu drużyn na dużych turniejach.
Teraz rządzi jakiś Brazylijczyk, który ( uważaj) wymyślił sobie, że Europa w siatkówce na Olimpiadzie dostanie - jedynie 4 miejsca!
To jest dopiero kpina. Za to będzie grało dużo zespołów z innych kontynentów. Takich co to znaczą w tej dyscyplinie tyle, że ohoho...
34niedziela, 10, styczeń 2016 00:06
iocosus
Według mnie obie drużyny europejskie, obojętnie kto to będzie, w maju się zakwalifikują bezproblemowo na igrzyska. Jeżeli wygramy z Niemcami, uważam że w Rio będziemy jednym z głównych faworytów. Problem w tym, że z Niemcami wygrać nie musimy i mistrzów świata na olimpiadzie może zabraknąć.

Z Francją przegraliśmy dwa sety „na challenge”, w trzecim już pękliśmy.
35niedziela, 10, styczeń 2016 10:07
Miło, że trener Antiga przyczynę porażki zdiagnozował podobnie do laika Smile

"- Nie myślałem, że Francja może grać tak dobrze. Poziom meczu był bardzo wysoki, niewiele nam brakowało. Francuzi świetnie zagrywali, niestety nie udało się nam wygrać"
36niedziela, 10, styczeń 2016 11:35
Zgred Maruda
@kibic50

"Brawo Ty"...

Jeszcze bardziej Twoją diagnozę poparł Bartosz Kurek, który w wywiadzie powiedział, że obecna drużyna nie jest drużyną Mistrzów Świata z 2014 roku. I dalej, ze w tamtej ekipie grali ludzie, którzy "grali pierwsze skrzypce", a obecna drużyna jest dobra, umiejąca grać w siatkówkę, ale do tej Mistrzowskiej jeszcze jej brakuje.

Trudno się z tą oceną nie zgodzić, choć ja dalej uważam, że gdyby nie indywidualne błędy techniczne Mateusza Miki, bądz wybory trenera Antigi ( Żaliński ) - wynik po dwóch partiach mógłby być odwrotny. I sądzę, że Polacy prowadząc mecz 2-0 nie daliby sobie odebrać zwycięstwa.
Jednak mamy to co mamy i szykuje się przysłowiowa "bitwa pod Grunwaldem" ...tym razem na hali w Berlinie.

Świetnie sedno tego turnieju ujął Iocosus:
"Cztery zespoły są w identycznej sytuacji, jeden z nich będzie przeszczęśliwy, dwa usatysfakcjonowane, a tylko ten czwarty zostanie pogrzebany żywcem."

Po kilku piłkach, po kilku wymianach, po kilku zagrywkach będzie widać czy "posypaliśmy się", czy dalej jesteśmy w grze...
37niedziela, 10, styczeń 2016 11:55
Zbyszek
Pozwolę się podzielić z Panami moimi zadziwieniami po wczorajszym meczu.
Primo.Już po pierwszych piłkach meczu z Francuzami nie byłem w stanie pojąć jak to jest możliwe,że z Niemcami dzień wcześniej ten sam zespół gra marnie, a z lepszymi Francuzami wybornie. Skąd taka metamorfoza?. Jak to możliwe, aby drużyna tak się odmieniła w ciągu doby?. Przecież gdybyśmy podobnie jak w dwóch pierwszych setach wczoraj zagrali z Niemcami to bylibyśmy w finale. Dla laika niepojęte..
Secundo.W pierwszych dwóch setach rzeczywiście patrzałem na mecz z zachwytem. Cieszył zmysł wzroku,ale i podnosił poziom adrenaliny. Przy czym wedle mnie tylko o wyniku pierwszego seta zadecydowały niuanse.Francuzi po prostu mieli ciut , ciut mocniejszy atak.Bo w II chyba zawiodło myślenie.Przecież w siatkówce tak 80-90 % punktów , przy w miarę wyrównanych zespołach, zdobywa się po zagrywce przeciwnika; nie własnej.Od stanu 24:24 Francuzi w zasadzie zagrywką tylko przebijali piłkę na nasze pole, Natomiast nasz zespół nadal grał mocną zagrywką , a przez to ryzykowną.I kilka razy przestrzeliliśmy. Francuzi zaś wiedzieli,że jak się nie trafi zagrywki to na pewno nie zdobędzie się punktu, Natomiast nawet jak się trafi to statystycznie w większości i tak się punktów nie zdobędzie,ale jest taka 10-20 % szansa/ zwykła matematyka/,że przeciwnik się pomyli : trafi w blok.albo nie trafi w boisko. I tak się stało. Dwa razy w samej końcówce się pomyliliśmy.My w II secie graliśmy na dużym ryzyku, a Francuzi to ryzyko zracjonalizowali. Wyszło na ich.
Tertio.Podobne szoku poznawczego jak w I secie doznałem od początku seta trzeciego. Tym razem na odwrót. Jak może drużyna, ktora tak wyśmienicie grała w dwóch setach stanąć i nie odbierać poprawnie normalnych zagrywek?.I każda źle odebrana piłka zamiast wyzwalać chęć poprawy naszych dobijała. Czyżbyśmy umieli grać tylko na entuzjaźmie?. Czyżby nie było nikogo, kto by chociaż próbował wziąć to w garść?. Przecież, gdyby Francuzi od polowy III seta nie odpuścili to nasza drużyna z dychy by nie wyszła. Czy zawinił tylko brak Wlazłego, Winiarskiego ,Zagumnego ? Czy może przyczyna tkwi głębiej?.
Quarto. Niezależnie od należnych pochwał za pierwsze dwa sety to ukryć się nie da,że Francuzi grali na luzie, z wielką swoboda i widać było u nich nie tylko zgranie, zrozumienie, ale i spontaniczną radość z gry i wygrywania. Na ich tle wypadliśmy pod tym względem siermiężnie.

Natomiast odnośnie zasad eliminacji do Igrzysk to karierę robi w internecie taki tekst młodziana z Eurosportu, urodzonego zdaje się dzisiaj,że ten system zabija siatkówkę,bo na Olimpiadzie nie grają, jego zdaniem najlepsi.
Przyczyny systemu eliminacji niejako promującego drużyny spoza Europy są dwojakie
Pierwsza zasadnicza.Siatkówka halowa pojawiła się na Olimpiadzie w 1964 roku w Tokio na wyraźne życzenie Japończyków I Kongres MKOL się na nią zgodził , ale jednorazowo, gdyż ten sport , nie wiadomo z jakich powodów cieszy się ogromną popularnością w Japonii i od kilku lat w Polsce. Po tamtej Olimpiadzie została w programie, gdyż hale na meczach na Olimpiadzie były pełne i wiele krajów te mecze transmitowało w TV.Lecz na początku XXI wieku wśród 205 krajów należących do MKOL rozwinęła się dyskusja na temat ograniczenia ilości dyscyplin i liczby uczestników Olimpiad.Z naszego punktu widzenia dyskusja dotyczyła siatkówki, pięcioboju nowoczesnego i zapasów. Przed 121 Sesją MKOL w 2005 roku na której organizację IO w 2012 roku powierzono Anglikom optowali oni za usunięciem siatkówki z programu, gdyż ich zdaniem uprawiana jest ona w małej ilości krajów i przez małą grupę zawodników i zawodniczek. Ostatecznie tego postulatu nie rozpatrywano, ponieważ Międzynarodowa Federacja Siatkówki nie kwestionując przedstawionych danych zaprezentowała wyniki badać oglądalności Olimpiad z których wynikało,że wśród wszystkich dyscyplin olimpijskich siatkówka ma największą widownię, przebijając nawet lekkoatletykę.Z tego też względu na Sesji MKOL w Nicei w 2007 roku ustalono,że na letnich Igrzyskach będzie 28 dyscyplin, z tego 25 mających status stałych i 3 ruchome. Aby wymiksować jakąś dyscyplinę spośród 25 potrzeba 2/3 głosów, zaś w przypadku pozostałych wystarczy zwykła większość.Siatkówka należy do tych 25, ale to nie oznacza,że można spać spokojnie. Na świecie powstają coraz to nowe dyscypliny, a inne nie będące na Olimpiadzie się rozwijają. A o tym która dyscyplina będzie na Olimpiadzie nie decyduje Europa, która ma 52 miejsca w MKOL na 205.ale właśnie ci inni.Przy czym siatkówka i w Europie nie jest sportem powszechnym,a w kilku krajach wręcz niszowym. I gdyby nie poparcie tych krajów spoza Europy to jej by na Olimpiadzie nie było i żadnych eliminacji by nie było i konsekwentnie nie było by narzekań,że są one " niesprawiedliwe'. Wtedy dopiero można by napisać,że to zabiło siatkówkę.

Druga przyczyna jest dużo bardziej prozaiczna.Chodzi o wybory władz Międzynarodowej Federacji. Liczy ona 219 związków krajowych i o takim statusie. Bez poparcia krajów spoza Europy nikt nie ma szans na zasiadanie w jej władzach.Więc nie ma nikogo, kto by ośmielił się zabrać miejsca na Olimpiadzie przedstawicielom pozaeuropejskich federacji.
Z tych powodów jest taki a nie inny system eliminacji. W federacjach to nic dziwnego. Tak od lat postępuje się chociażby w piłce nożnej. W MŚ liczba drużyn rosła od 16 do 32,a ilość drużyn z Europy malała.Podobnie w UEFA dla poparcia wyborczego zwiększono ilość drużyn w EURO z 8 do 16, a ostatnio do 24, a więc prawie 50% krajów uczestniczy w finałach. Dlaczego nie wszyscy? Smile. Pewno i kiedyś do tego dojdzie.
Ja nie zajmuję w tych sprawach własnego stanowiska, gdyż dysputa na te tematy jest bezpłodna i jałowa. Jak mawiał trener Wojtek Łazarek : "Jak kto ma ochotę to niech się kopie z koniem , bo ja nie".
38niedziela, 10, styczeń 2016 11:56
@Zgred

Brawo ja !
Na poważnie, nie trzeba być ekspertem żeby to widzieć.
Mamy aktualnie dużo słabszą drużynę i tyle.
Mimo to, nasi reprezentanci zagrali "kosmicznie" skoro w meczu z drużyną, która gra "obecnie najlepszą i najładniejszą siatkówkę, jeżeli nie na Świecie to na naszym kontynencie na pewno" przegrali o milimetry. W pierwszym secie po ataku Miki sędziowie pokazali set dla Polski i dopiero wideo weryfikacja zmieniła werdykt. w drugim było podobnie. Atak w aut Francuzów, niestety "zaczepiony" paznokieć Bieńka.

Tak czy siak, jeżeli nasza kochana Legia swoje mecze przegrywać będzie po takiej grze, takiej determinacji i walce o każdy metr boiska, jednego złego słowa nie napiszę. Nie muszą to być nawet mecze z drużynami, które "obecnie grają najlepszą i najładniejszą piłkę, jeżeli nie na Świecie to na naszym kontynencie na pewno" Wystarczy na początek Termalica, Lech czy Jagiellonia Białystok Very Happy
39niedziela, 10, styczeń 2016 15:48
iocosus
O Jezu! Tie breaka nie przeżyję!
40niedziela, 10, styczeń 2016 16:10
@Zgred

Żyjesz ? Very Happy

Dla mnie - Mistrzowie Świata !

Edit

Nie wiem jak to jest możliwe, że przy takiej dozie emocji nasza skopana góruje nad siatkówką czy piłką ręczną ?
41niedziela, 10, styczeń 2016 16:10
iocosus
Żyję! Żyjemy!!!!!!!!!
42niedziela, 10, styczeń 2016 16:11
Zbyszek
W całym bloku słychać było jak mi kamień spadł z serca Smile.
43niedziela, 10, styczeń 2016 16:12
iocosus
Oby, oby Zgred to przeżył!
44niedziela, 10, styczeń 2016 16:51
Senator
Wyłączyłem po czym włączyłem i zobaczyłem ostatni atak
Miki. To nie są emocje dla normalnych ludzi.
Czekamy do maja i wydaje się że tylko Iran może namieszać.
45niedziela, 10, styczeń 2016 16:55
Zgred Maruda
Panowie
Jestem, jestem i dziękuje Wam bardzo za zainteresowanie, za wymianę myśli i spostrzeżeń, za utrzymanie tego tematu w komentarzachSmile

Jak tego Kubiaka nie szanować, ale On ma "iskrę" nieprawdopodobną. Wyrwali to zespołem, ogromną chęcią i wolą walki.
Ładnie to skomentował nasz kapitan:
"takie mecze ładne nie są, ale pokazują kto jest silniejszy"...

Wyrwali to Smile co warto podkreślić całą drużyną

do miłego
46niedziela, 10, styczeń 2016 17:28
Senator
Jestem ciekawy czy temat Kubańczyka powróci.
Chyba by się jednak przydał.
47niedziela, 10, styczeń 2016 17:43
Zgred Maruda
Senator

Temat Leona jest cały czas aktualny, jednak musi odbębnić nałożoną przez FVIB karencję...bodajże rok czasu i ona już czasowo biegnie..
takie są przepisy w przypadkach zmian barw narodowych reprezentacji
48niedziela, 10, styczeń 2016 18:51
iocosus
Francuzi uwierzyli że są nietykalni i zostali przez Rosjan skutecznie skarceni. Turniej w Berlinie był emocjonujący szczególnie dla nas, ale w miarę przewidywalny, dobrze że finał zakończył się siatkarską niespodzianką, choć kibicowałem Francuzom.

@ Wilfredo Leon

19 grudnia 2015
- Wciąż nie wiem, kiedy zagram dla Polski. Pozostaje mi tylko czekać na decyzję władz FIVB. Na tę chwilę pewny jestem tylko tego, że nie będę mógł grać na igrzyskach w Rio - powiedział Leon.
Jednocześnie siatkarz Zenita Kazań zaznaczył, że nie może się doczekać swojego debiutu w biało-czerwonych barwach. - Czuję wielką sympatię do Polski. Myślę, że mam wiele wspólnego z tym krajem - stwierdził.
http://eurosport.onet.pl/siatkowka/reprezentacje/wilfredo-leon-nie-widze-szans-bym-zagral-dla-polski-w-rio/nr3nqy

8 styczeń 2016
czy jest szansa, że w Brazylii zobaczymy Wilfredo Leona już w biało-czerwonych barwach?
- Szanse są, ale wiele zależy teraz od światowej federacji. Mogę tylko czekać na rozwój sytuacji. Żadnych procedur nie jestem w stanie przyśpieszyć. Mimo wszystko mam nadzieję, że jeśli trener Stephane Antiga będzie widział dla mnie miejsce w drużynie, to w 2016 roku będę mógł już zadebiutować w reprezentacji Polski.
http://www.rzeszow.sport.pl/sport-rzeszow/1,130161,19438830,nasz-wilfredo-leon-zagrac-w-tym-roku-w-reprezentacji-polski.html

Rywalizacja w meczu Polski z Francją Leona z N’Gapethem mogłaby być fascynująca, ale to też złożona kwestia zależna jak Kubańczyk z polskim paszportem zaadaptowłby się w gronie obecnych reprezentantów. W kontekście Rio chyba zagadnienia nie warto rozważać, za to poźniej przy pomyślnym scenariuszu opcja niezwykle kusząca, chociaż nie pozbawiona „ale”.
49niedziela, 10, styczeń 2016 19:00
Zgred Maruda
No no no...
Musieliśmy Francuzów wczoraj bardzo pod męczyć, a Rosja -
pisałem, że to już nie ta Rosja słabiutka, którą wszyscy biją.
Odbudowali się, a grali bez Muserskiego.
Zagrali z Francuzami tak jak my powinniśmy zagrać.
16 bloków punktowych na długości czterech setów spowodowało brak pewności ataku, dołożyli dobrą zagrywkę i pokonali trójkolorowych 3-1

Finał Berlin 2016

Rosja - Francja 3-1 ( 14:25, 25:16, 25:23, 25:21 )
50niedziela, 10, styczeń 2016 19:12
Zgred Maruda
Iocosusie

Myślę, że z adaptacją problemów nie będzie. Tyczy się to wszystkich dyscyplin zespołowych. Istnieje niepisane sportowe prawo szacunku do określonych umiejętności zawodnika. Im one są większe, szacunek wzrasta. Leon nie raz i nie dwa deklarował ogromną chęć gry dla naszych barw narodowych.
Doskonale wiemy, że nie robi tych deklaracji dla kasy, Federacja Rosji stawała na głowie ( wiadomo jak mocno finansowo) aby grał dla nich. Odpowiedz stanowcza brzmiała zawsze - nie ma takiej możliwości.
Dodatkowo jest przemiłym młodym człowiekiem, co zapewne pomoże mu wejść naturalnie w grupę kadrowiczów.
Niech nasz elegancki prezes Papke działa, bo w działaniu jest siłaSmile
51niedziela, 10, styczeń 2016 19:38
Zgred Maruda
Kwalifikacje Berlin 2016

mecz 5 Niemcy

Polska - Niemcy 3-2 (20:25, 25:22, 16:25, 28:26, 16:14)

Reprezentacja Polski po dramatycznej walce ograła Niemców w meczu o trzecie miejsce w kwalifikacjach olimpijskich 3:2 i w maju w Japonii będzie mieć jeszcze jedną szansę na zapewnienie sobie olimpijskich paszportów. Nie byłoby tego triumfu bez wspaniałej gry Mateusza Miki, Michała Kubiaka i Mateusza Bieńka, którzy poprowadzili zespół do triumfu.

Mecz z Niemcami w Berlinie był dla reprezentacji Polski niezwykle trudny, rywale prezentowali bardzo dobrą siatkówkę, a nasz zespół walczył nie tylko z przeciwnikiem, ale też z własnymi słabościami. Nie wszyscy siatkarze stanęli na wysokości zadania w tym meczu, ale Biało-Czerwoni pokazali siłę drużyny i wyszarpali triumf rywalom zespołowością.
Widząc nerwy kolegów i kłopoty Bartosza Kurka w ataku ciężar gry w tym elemencie wziął na siebie kapitan Michał Kubiak. Zanotował w ataku skuteczność rzędu 56 procent, czyli najwyższą spośród skrzydłowych. Kubiak skończył 19 ataków, w tym dwa niezwykle ważne w końcówce pojedynku, obijając potrójny niemiecki blok. Kubiak zapisał na swoim koncie łącznie 22 punkty, bo dołożył jeszcze dwa blokiem i jeden bezpośrednio z pola zagrywki.

Na słowa pochwały zasługuje też Mateusz Mika, który nie dość, że skończył dwa ataki przy stanie 14:14 w secie piątym, to jeszcze był ostoją drużyny w przyjęciu zagrywki. W całym meczu popisał się 69-procentową skutecznością dogrania piłki, czyli najlepszym wynikiem w tym aspekcie na boisku. Popularny "Miki" dodał jeszcze po jednym bloku i asie serwisowym, łącznie zdobył 17 punktów.
Mateusz Bieniek z kolei popisał się świetną grą w ataku - skończył 9 z 13 prób (skuteczność 69 procent), co dało mu największą efektywność na parkiecie. Do tego siatkarz reprezentacji Polski zablokował osiem ataków rywali, łącznie zapisał na swoim koncie 17 punktów, co jak na środkowego jest wynikiem wybornym.

Na słowa pochwały zasługują też inni nasi siatkarze. Marcin Możdżonek w końcówce seta drugiego dwa razy blokował ataki rywali w kluczowych momentach. Bartosz Kurek, mimo sporych kłopotów w ataku, zdobył w niedzielę 22 punkty, 21 atakiem i jeden blokiem. Wysoki poziom przyjęcia trzymał Paweł Zatorski, na koniec meczu jego wynik wyniósł 64 procent dogranych piłek. Grą kadry świetnie kierował Grzegorz Łomacz, który dodał jeszcze punkt zagrywką. Biało-Czerwoni pokazali, co to znaczy siła drużyny.
52niedziela, 10, styczeń 2016 20:58
iocosus
Pociągnę jeszcze temat Leona oto cytaty „za”

„Jestem za powołaniem Wilfredo Leona do polskiej kadry – mówił Marcin Możdżonek, były kapitan Biało-Czerwonych. – Nie ma sensu obrażać się na to, że jest obcokrajowcem. Jeśli chodzi o mnie, nie mam nic przeciwko jego obecności w kadrze – wtórował środkowemu rozgrywający Fabian Drzyzga.
Aprobatę wyrazili także Paweł Papke i Stephane Antiga. – Nie widzę przeszkód, żeby Wilfredo Leon pomógł naszej reprezentacji – wyznał prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej. – Odmowa byłaby głupia, skoro przepisy na to zezwalają i możemy mieć w drużynie jednego z najlepszych siatkarzy świata. Mówię tak – dodał francuski selekcjoner Polaków.
Podobne stanowisko ma Bartosz Kurek, który odpowiadając na pytania fanów, w taki sposób wypowiedział się na temat gry Leona w kadrze. – Jeszcze chyba żaden dziennikarz nie zadał mi takiego pytania, a bardzo chciałbym na nie odpowiedzieć. Oczywiście, że chciałbym zagrać z nim w kadrze. Uważam, że Leon jest wolnym człowiekiem, Polska to kraj otwarty na ludzi, którzy chcą się stać naszymi obywatelami. Bardzo podoba mi się to, jak wypowiada się o Polsce, jak traktuje grę w reprezentacji, więc nie widzę najmniejszego problemu, żeby był w tej kadrze, mam nadzieję, że ze mną, bo na pewno z nim będzie się grało dużo łatwiej – stwierdził Kurek.”
http://eurosport.onet.pl/siatkowka/reprezentacje/bartosz-kurek-chcialbym-zagrac-z-wilfredo-leonem-w-kadrze/3ewsgc

Wszystko pięknie i ładnie niby sprawa przesądzona i w zasadzie nic tylko niech się wypełnią procedury, ale … ale jest jeszcze wypowiedź Igły, niby już poza kadrą, już „na drugim brzegu” nie lekcewazyłbym jej jednak, bo może też być odbiciem myślenia tych którzy głośno tego co sądzą nie powiedzą publicznie:

- Ostatnie 10 lat polskiej siatkówki to niezwykle udany okres, pełen medali, w tym złotych, mistrzostw świata. Czy powinniśmy naturalizować kogoś z zewnątrz, skoro tak dobrze sobie radzimy? - pyta retorycznie Krzysztof Ignaczak w swoim felietonie dla "Przeglądu Sportowego".
- Czy wpuszczenie Leona do naszej kadry to absolutna gwarancja sukcesu? Sukcesu, którego nie jesteśmy w stanie odnieść bez niego? A co z naszym budowanym przez lata systemem szkolenia, z wydanymi na niego milionami złotych? Jak wytłumaczyć młodym polskim zawodnikom, że oni musieli przejść wszystkie szczeble, a ktoś z zewnątrz dostaje prawo gry w kadrze tylko dlatego, że otrzymał paszport? Czy naprawdę o to nam chodzi i po to szkolimy młodzież?
- Nie chcę być źle odebrany, ale moim zdaniem Leon jeszcze nie zdążył pokazać, że jest Polakiem. Nie miał możliwości dłużej u nas pomieszkać, poznać Polki i Polaków. A to jest niezbędne, żeby na boisku oddać drużynie narodowej absolutnie wszystko

Tyle Ignaczak. To był głos „przeciw”. Co sobie myślą ci którzy grają na pozycji Wilfredo i którym miejsce w kadrze ewentualnie może zabrać? Co mówią miedzy sobą, a nie publicznie do mikrofonu? Mam nadzieję na pozytywny adaptacyjny scenariusz Wilfredo wśród Biało-Czerwonych ale … „ale” istnieje. Jeśli z Leonem w składzie będziemy odnosili sukcesy to przejdzie najlepszą i najkrótszą adaptację, jeżeli coś będzie nie tak, cierpliwości może zabraknąć. W Kubańczyku będą ulokowane i nadzieje, ale i ogromne oczekiwania.
53niedziela, 10, styczeń 2016 21:03
Ależ to było ważne zwycięstwo, tym bardziej, że raczej dające awans na IO

Za PS

"W Tokio na drodze naszych siatkarzy staną: Francja, Australia, Chiny, Iran, Japonia i Wenezuela. W Japonii pojawi się również przegrany kwalifikacji w Ameryce Północnej (Kuba lub Kanada).
Awansować będzie tym łatwej, że do Rio pojadą aż cztery najlepsze zespoły, więc ciężko sobie wyobrazić, aby Polacy okazali się słabsi od aż tylu dosyć przeciętnych ekip."
54poniedziałek, 11, styczeń 2016 02:15
iocosus
Z ćwierkacza:

Vital Heynen‏@vitalheynen
Congrats to Stefan Antiga and Poland for going to Tokyo/Rio. Get a medal! But I am incredible proud on my team.They gave their maximum.

Trochę mnie wkurzał trener Niemców gdy starał się wywierać presję na sędziach, ale po meczu należy przyznać zachował się z klasą.
55poniedziałek, 11, styczeń 2016 15:02
@ Wilfredo Leon

W mojej ocenie pozyskanie tego siatkarza dla reprezentacji porównywalne by było z przyjściem Messiego do drużyny Nawałki.
Kubańczyk z polskim paszportem uznawany jest za jednego z najlepszych i najlepiej serwujących siatkarzy na świecie, a akurat w tym elemencie jesteśmy bardzo słabi jeśli nie beznadziejni.
W czasach, kiedy np w reprezentacji Niemiec grają czarnoskórzy piłkarze nie widzę żadnych przeciwwskazań. Nie bądźmy świętsi od Papierza Smile
56poniedziałek, 11, styczeń 2016 16:07
Zgred Maruda
Iocosusie
Cytujesz słowa, czy też całe myśli naszych siatkarzy, także sztabu szkoleniowego tej reprezentacji...Wszyscy są na TAK, zatem co ? stoi kością niezgody?
Igła -Ignaczak -wyjechał po za nawias, nawet najpiękniejsze felietony nie zastąpią - rzeczywistości. Prawda zadana, nie spotka się z rozdaną. Część swojego życia trzeba - umiejętnie oddać, bez głupot i bez nadmiernej, nadmuchanej wartośc pisania. .
Jeżeli są lepsi- a chcą - to mają " na rekolekcje stawić się u Pana Ignaczaka?"
Śmieszne
57poniedziałek, 11, styczeń 2016 17:30
iocosus
Zgred ja chcę tylko zaznaczyć, że wkomponowanie Leona do kadry to nie musi być proces pozbawiony jakichkolwiek problemów. Tylko tyle i aż tyle. Szczerze powiedziawszy to bardzo dobrze, że właśnie Antiga zapewne będzie go wdrażał, bo jak mi się zdaje, jemu jako trenerowi bardzo zależy na stworzeniu w podległej grupie wzajemnego zrozumienia, wykształcenia poczucia jedności celu. Zresztą po turnieju w Berlinie sami zawodnicy do tego się odwołują i słusznie, to się okazało siłą tej ekipy. Antiga już udowodnił że gdy uznaje to za niezbędne to jest w stanie poświęcić gwiazdę dla dobra drużyny, zatem jeśli ktoś ma odpowiadać za adaptację Kubańczyka wśród Biało-Czerwonych to najlepiej żeby to był Francuz! Wink Gdyby problemy się pojawiły to zwróci na nie uwagę i będzie starał się je rozwiązać nie udając że nie istnieją. Będą fochy to się fochujacych pozbędzie.

Już od meczu z Francuzami choć przegranego to uważam że w perspektywie igrzysk jesteśmy w dobrej sytuacji. Trójkolorowi z wyjątkiem finału zda się grają optimum, za to my mamy lub możemy mieć rezerwy. Ta myśl mnie frapuje. Leonowi procedur FIVB nie skróci w to wątpię, ale liczę i to bardzo w kontekscie igrzysk na Michała Winiarskiego, gdyby zdrowie mu pozwoliło to jego powrót do repry mógłby być nie do przecenienia. Chciałbym też żeby jeden z młodych wików na przyjęciu zmusił swoją formą Antigę do uwzglednienia w ścisłej kadrze. Czas powinien pracować dla Grzegorza Boćka, wierzę również że Drzyzga formą zdystansuje wiosną i latem Łomacza a to będzie też zysk, bo i w bloku i w zagrywce Fabian ma sporo wiekszy potencjał, pozostaje kwestia żeby w innych parametrach dorównał do poziomu kolegi o słabszych warunkach fizycznych. Na to liczę, w tym widzę rezerwy.

Według mnie istnieją, choć pogodziłem się już z absencją w kadrze i Wlazłego i Zagumnego.

Cholera, perspektywy w siatce mamy naprawdę niezłe, tak to postrzegam, a jeszcze w dalszej przyszłości z Leonem(!!!), dlatego gdybyśmy z Berlina wrócili na tarczy, to by była przeogromna strata. Nie potrafiłbym tego odżałować, a tak żyjemy i to ze sporymi nadziejami na dolce vita.
58poniedziałek, 11, styczeń 2016 18:14
Zgred Maruda
Iocosusie

Ależ oczywiście, ja tylko zwyczajnie nie rozumiem byłych już reprezentantów naszej kadry, którzy zaczynają dopisywać sobie - tzw przynależność znaczenia... Otóż k...wa nie! Nie!

Podnosisz ewentualne problemy, jeśli chodzi o akceptację, rozumienie, wiarygodność.
Umiejętności w sporcie są największym elementem zdarzeń...
i wierz mi mi szacunkiem są okazane nawet u przeciwników...
To ta ladna karta sportu.


"Cholera, perspektywy w siatce mamy naprawdę niezłe, tak to postrzegam, a jeszcze w dalszej przyszłości z Leonem(!!!), dlatego gdybyśmy z Berlina wrócili na tarczy, to by była przeogromna strata. Nie potrafiłbym tego odżałować, a tak żyjemy i to ze sporymi nadziejami na dolce vita."

Zobacz Iocosusie jak żyjesz, jak jest to dla Ciebie ważne...

"Nie potrafiłbym tego odżałować,"

Ja też

ps: dziękuje za inspiracje
59poniedziałek, 11, styczeń 2016 21:36
Senator
Mnie Zgred przekonuje tym szacunkiem do umiejętności.
Tu naprawdę nie trzeba daleko szukać. Taki Ljuboja swoimi umiejętnościami a nie charakterem zyskał szacunek.
60wtorek, 12, styczeń 2016 02:05
Zgred Maruda
Moim zdaniem tzw. sens akceptacji jest "rozdmuchany" w obawach, złych nastrojach zupełnie nie potrzebnie. Sami siatkarze do zwykłego pojmowania sprawy nawołują, uczulają o zwyczajne potraktowanie tej sprawy na zasadzie czegoś co w naszych czasach staje się normalnością.
Włosi jakoś problemu z tym nie mieli, mają tego Juantorene i się cieszą
bo kiedy on zdobywa punkty to zdobywa punkty reprezentacja Włoch.
Z wywiadu z Bartoszem Kurkiem przebija myśl, przebija chęć "zobaczenia" , "przeżycia" czegoś co ewidentnie wzniesie nas na wyższy- level. Mogę się jedynie domyślać, że głos Kurka jest niejako głosem całej kadry, oni też już to rozgrywają w myślach...dla dobra nas wszystkich. Jeżeli zatem pójdą związane z tym aktem sukcesy - to tylko przyklasnąć i cieszyć się właśnie taką sentencją zdarzeń.

Na nic tu przepiękne, patriotyczne teksty Pana Ignaczaka, bo narybek młody, dzieci, które będą się garnęły do tego sportu dostaną dodatkowy impuls. Zobaczą jak Leon, nasz Leoś kończy trudne piłki, jak zdobywa punkty, jak się z tego cieszy, jakie ma uznanie kolegów z parkietu, dając radość wszystkim kibicom siatkówki.
Czego chcieć więcej?

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1