A+ A A-

MEMoria – grudzień 2015

Dawno, dawno temu, (czyli kilka dni wstecz) w odległej galaktyce (czyli w obrębie naszego podwórka) miały miejsce przedstawione tu wydarzenia.

 

Jeszcze w zeszłym roku już w listopadzie atakowały mnie zewsząd  jingle bells, z każdego komina wypadał siwy brodacz w czerwonym kubraku, a w końcu prześladował mały chłopaczek imieniem Kevin co został sam w domu. Niewzruszona  grudniowa tradycja!

Aż do teraz. Choinki w galeriach sklepowych i na ulicach w świątecznych iluminacjach się ostały, ale spomiędzy nich zamiast reniferów z dzwonkami co i rusz wyłaniał się szturmowiec w białym hełmie i z pełnym oporządzeniem, nad głową zda się przelatywał sokół millenium z krążownikami imperium, a z bilbordów i reklam dręczył przekaz: niech moc będzie z wami! Miałem już tego  serdecznie dosyć, zacząłem tęsknić za „Kevinem”. Szaleństwo! Przy takim globalnym bezwzględnym ataku, byłem mocno sceptyczny, wręcz pełen obaw że moc komercji pochłonie całkiem jakąkolwiek inną moc. Na szczęście ta świąteczna, rodzinna  jakoś się ostała, a i ta gwiezdna z dziesiątej muzy ponoć jest niezgorsza. Pierwsze pozytywne wieści przyjmowałem z niedowierzaniem, ale gdy brat zagryzając opłatkiem szepnął: „już byłem i widziałem, jest nieźle” wiedziałem, że ‘galaktyczny epizod VII’  i mnie pochłonie.

Zanim naocznie się przekonam, jak to teraz ta ‘kosmologia’ wygląda, postanowiłem wcześniej jednak MEM-owy comiesięczny obowiązek wypełnić, a że pod wpływem gwiezdnym , no cóż...

  

Legia padawanem

Padawan - to ranga w Zakonie Jedi, którą otrzymuje adept kiedy podejmuje szkolenie u boku rycerza Jedi lub mistrza  Jedi. Czasami padawana nazywa się "uczniem Jedi". Po zadowalającym ukończeniu szkolenia padawan zostaje mianowany rycerzem Jedi.  
Żródło: http://pl.starwars.wikia.com/wiki/Padawan

Jak dużo Legii brakuje żeby zasługiwać na miano jakiegokolwiek rycerza, pokazał grudniowy mecz z Napoli.

Dominacja włoskiej drużyny była bezwzględna, kunszt i indywidualny i zespołowy sprawiał wrażenie nieosiągalnego dla legionistów. Przy rycerzach spod Wezuwiusza wyglądali na knechtów znad Wisły. Sroga oby pożyteczna lekcja. A przecież ponoć Napoli interesuje się ściągnięciem pod swoje skrzydła Piotra Zielińskiego, nie umniejszając jego talentu, nie mniejszym dysponują choćby Duda i Guilherme.

Na arenie międzynarodowej jesteśmy padawanem, na własnym już podwórku remis z Piastem i strata pięciu punktów do lidera stawia pytanie czy możemy stać się przynajmniej krajowym mistrzem, takim wzbudzającym respekt, hipnotyzującym rywali? Strata punktowa  uwzględniając  ich podział i rundę finałową jest żadna, wszystko we własnych rękach to jest w nogach.  Żeby uczeń osiągnął cel, musi mieć jednak odpowiedniego nauczyciela.

Czy Czerczesow  jest mentorem na miarę Yody?

Niestety wiara w to we mnie mała, coś mnie łamie w kościach i podpowiada, że bliżej mu do filozofii Smudy, niż do przekazywania wysublimowanych nauk „tajemnego” futbolowego kunsztu. Zresztą może to i dobrze, wszak i Franz czynił cuda w swej branży, osiągał sukcesy zgodnie z wpajaną dewizą, że piłka to prosta gra. Może to i w Legii się sprawdzi, a ‘generał’ Czerczesow wcale nie będzie musiał być Yodą. Wyselekcjonuje najlepszych, treningiem sprawi by ciągle biegali, pressingiem wywierali presję na rywalach przez 90 minut i to powinno wystarczyć. Czy tak będzie w istocie, czy adekwatnie przypisuję intencje Stanisławowi Sałamowiczowi i czy to przyniesie efekty? Bardzo, bardzo jestem ciekaw jakim nauczycielem objawi  się wiosną trener rodem z Osetii? Dopóki będzie żarło, dopóki będą wyniki, super, nikt generałowi nie podskoczy, mnie nurtuje wątpliwość  jak Czerczesow będzie sobie radził w kryzysach, a te wcześniej czy później w jakimś stopniu nadejdą. Jak wówczas zareaguje będzie świadczyło jakim jest trenerem, oby łamało mnie w kościach przez reumatyzm i obym dzięki obecnemu szkoleniowcowi  doświadczył  i mistrzostwa i Ligi Mistrzów.

Leśny Imperator

W grudniu minęła trzyletnia rocznica prezesury  w Legii Bogusława Leśnodorskiego. Ponieważ u nas osoby na świeczniku  muszą być albo beatyfikowane za życia, albo strącone do jądra ciemności i tym samym pozbawione czci wszelakiej,  podobnie się dzieje z naszym kontrowersyjnym (to nie podlega dyskusji) prezesem. Synonim wszelkiego zła, zguby Legii, wiodący ją do upadku – tym dla części kibiców jawi się Leśny Imperator!

Każdy ma prawo do własnych osądów, mnie zastanawia dlaczego u niektórych są aż tak bezwzględne? Pod względem sportowym, za kadencji żadnego prezesa Legia w XXI wieku nie święciła takich sukcesów jak za urzędowania obecnego. Proszę mi wskazać inny klub w Polsce który utracił bogatego wujka inwestującego w jego funkcjonowanie, któremu kranik z forsą został zakręcony i który po takim fakcie, dla większości  krajowych  klubów o wymiarze egzystencjonalnym, nie tylko zwija, ale wręcz rozwija swoją działalność.

Błędów nie popełnia ten, który nic nie robi, są i Leśnego udziałem, gdzie jest jednak  diabeł ukryty, który w oczach niektórych z nas powoduje totalną negację?

Według mnie w relacjach z kibicami, jako pokłosie naszych  wewnętrznych animozji, pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami protestów, kibicowskiej  ideologii.  Dla niektórych jak mniemam Leśny jest Imperatorem zła bo przede wszystkim  „sfraternizował”  się z tymi, którzy ciemnej własnej strony się nie wyrzekli, więcej deklarują że pozostaną jej wierni,  a Leśny nie dość że przymyka na to oko, to jeszcze ich wspiera jawnie, choćby  ‘funduje’ im sklep na terenie klubu. Zaprzedał się zatem ciemnej stronie, a to nie może być akceptowalne przez  jej oponentów, ba zasługuje na potępienie. Tylko czy na wieczne?

Jak postępować żeby ciemną stronę fanatyków ograniczyć tak żeby klubowi nie szkodziła to temat do długich  naszych kibicowskich dywagacji, neverending  story,  jedni będą za radykalnymi środkami, inni  przeciwnie, ponieważ w skuteczność restrykcji i zakazów nie wierzę,  osobiście mam nadzieję że Leśny wie co robi, zdaje sobie sprawę że kroczy po krawędzi  i że jednak ciemna strona go nie pochłonie.

Euro galaktyczna batalia 2016

Rozlosowano grupy finałów Euro 2016 w Francji.

Komentarzy medialnych było pełno, dla mnie lepiej od Polski  trafiła tylko Austria i tylko z nimi bym się zamienił. Szanse na wyjście z grupy, kto z kim w jakim meczu jest faworytem  najlepiej bo przez wkład finansowy szacują  zakłady bukmacherskie. Oto dane dotyczące nas  bezpośrednio:

Szanse na pokonanie Niemców nam i Ukraińcom przypisują takie same, niewielkie, za to z Irlandczykami z Północy mamy je trochę większe niż nasi wschodni sąsiedzi. Bezpośredni mecz Polska – Ukraina obstawiany jest właściwie remisowo, z przewagą ‘włosa’ na naszą korzyść. Wniosek, według bukmacherki  z grupy powinniśmy wyjść  z 4 punktami na koncie. Oby.

Zabawa w dalszą „drabinkę” jest już tylko zabawą:

Dziś w pokonanie aktualnych mistrzów Europy również tak jak na rozpisce nie wierzę, ale gdyby doszło w czerwcu do takiego meczu irracjonalnie zmieniłbym zdanie i obstawił futbolowego fuksa. Tylko że na to samo wcześniej mogą liczyć północni  Irlandczycy, a szybciej są w stanie nam dokopać, niż my Hiszpanom. I koniec zabawy.

Jabblater, Platin’lek i księżniczka FiFLeia

Szef FIFA Sepp Blatter i władający UEFA Michel Platini zostali zawieszeni na osiem lat od wszelkich czynności związanych z piłką nożną. „Komisja Etyki pod przewodnictwem Hansa-Joachima Eckerta zdecydowała o zawieszeniu na 8 lat Pana Seppa Blattera, prezydenta FIFA i Pana Michela Platiniego, wiceprezydenta FIFA, członka Komitetu Wykonawczego i prezydenta UEFA. Zawieszenie będzie dotyczyć wszystkich aktywności związanych z piłką nożną (administracyjnych, sportowych i jakichkolwiek innych) i wchodzi w życie w trybie natychmiastowym”.

Powrót do domu. Solo?

Bardzo mnie ucieszył powrót do domu Jędzy. Czeskie kluby grające w pucharach opierały swą siłę miedzy innymi  na powracających z zagranicznych wojaży piłkarzach i bardzo dobrze na tym wychodziły. Czy latem Legię będzie stać na wyłożenie 1,2 mln € za obrońcę to się dopiero okaże, również przecież dyspozycja pana Artura wiosną jest pod znakiem zapytania, gdyby była taka jak w meczu reprezentacji  z Czechami to byłbym sceptyczny odnośnie sensowności takiego ruchu, ale jak mniemam Jędza powraca do domu żeby właśnie formę sportową poprawić. Z jakim skutkiem to się okaże, również pozycja na której będzie wystawiany bardzo mnie frapuje. W defensywie w zasadzie może grać na każdej. W kontekście reprezentacji, ale też i faktu że Brzytwa w destrukcji  popełnia spore błędy lewa flanka rysuje się jako pożądana opcja. Jeżeli  jednak  Czerczesow  choćby będzie widział Pazdana jako mobilnego, nieustępliwego defensywnego pomocnika to pan Artur może być wykorzystywany i jako  centralny defensor, a może parę środkowych stworzy właśnie z Pazdkiem? Możliwości  sporo, ale to właśnie wyzwala u mnie sporą satysfakcję i trzymam kciuki za Hana Jędzę.

Ja wam jeszcze pokażę, hejterzy, futbolowi znawcy!

Gdybym miał prorokować, to raczej wieszczyłbym Żyrce losy zbliżone do przypadków Radosława Majewskiego na boiskach Championship, niż do tego co choćby prezentował Marek Saganowski  w Southampton. Z drugiej strony po Grzegorzu Rasiaku nikt się chyba nie spodziewał że zawojuje angielską drugą ligę do tego stopnia, że aż wyląduje w Tottenhamie. Tego w takim razie życzę i Michałowi  z przekonaniem, że gdyby poradził sobie na drugim froncie to wówczas i w Premier League  by  znalazł stałe miejsce, umiejętności stricte piłkarskie posiada, kwestia  stabilizacji  formy  i zaangażowania w grę w asekuracji, bez uszczerbku dla ofensywnych poczynań. Niech zatem rozwiewa wątpliwości i przekonuje podobnych mnie niedowiarków.

Gwiezdna odyseja Mr. Travela

Cieszyć się, czy smucić?

W jedenastce roku prestiżowego  France Football  zabrakło Roberta Lewandowskiego, za to uhonorowano  Grzegorza Krychowiaka. Cieszyć się, czy smucić? Chyba jednak to pierwsze, pozycja Roberta jako napastnika jest mimo wszystko ugruntowana. To co się dzieje w Madrycie tego dowodzi:

W przenosiny  zimowe nie wierzę. Gdyby Bayern zatriumfował w Lidze Mistrzów, a Polska okazała się czarnym koniem Euro, a to wszystko przy wydajnym współudziale Lewego, wówczas dla Roberta pułapu mogłoby zabraknąć, natomiast Krycha  wspina się po szczeblach kariery i docenienie go w takim momencie jest istotne. To nie wszystko...

Do czego to doszło, Polak przez kibiców uznany za najlepszego gracza w sezonie hiszpańskiej drużyny, tego również  Krycha doświadczył w Sevilli, pozostaje się tylko modlić by te nasze asy dotrwały bez kontuzji i w formie do  czerwca!

W polityce? Kosmiczne jaja!

Political fiction w polskim wydaniu wygląda tak:

Nie komentujcie, a w skupieniu oglądajcie, jak się sprawy mają! Aha, żeby zwolennicy innych bajek nie poczuli się pominięci, oto...

Nieustraszony zabójca

Mściwy org Shrektyna

Petruniusz

Lewak  Barbarzyńca

Wielką przyszłość mu przepowiadano. Póki co rządu dusz nie zdobył. Czego dokonał? Zasłynął angielskim akcentem!

Na tym szopkę noworoczną kończę!

Z Nowym Rokiem 2016 życzenia wszystkiego co najlepsze, oraz patrzmy na siebie z dystansem, zamiast porywom negatywnych emocji  ulegać, lepiej zmrużyć oko i się uśmiechać!

Niech ta cholerna moc będzie z Wami!

Dyskusja (3)
1poniedziałek, 04, stycznia 2016 15:10
Zbyszek
Politykował nie będę.Zwłaszcza w dzisiejszych czasach przynajmniej my powinniśmy zachowywać wstrzemięźliwość,ażeby do sportu jak najmniej tej zarazy przenieść. Co nie oznacza,że sport jest czysty. Bo nie jest i tak zwykle bywa,że tam gdzie nie ma kontroli zewnętrznej, wcześniej czy później wkradają się ciemne moce tkwiące immanentnie w ludziach , którym wydaje się,ze im akurat jest wszystko wolno.Podobnie nie napiszę słowa o trenerze Czerczesowie i Michale Żyro , gdyż w Kalejdoskopach bębnię o nich i jeszcze nie skończyłem.

Pierwsze odniesienie nasuwa się samo przez się i tyczy ciągu dalszego afery na salonach piłki światowej tj. FIFA, UEFA i innych Federacjach Kontynentalnych .Tylko,że wiedza nawet przeciętna o tym o co w tej aferze naprawdę idzie nie dociera do szerokiej publiki.Za dobrą monetę przyjmuje się i nagłaśnia nie mające nic wspólnego z rzeczywistością wypowiedzi Prezesa PZPN, który korzystając z tej niewiedzy celowo przeinacza fakty.Nie wchodząc w inne Federacje i innych działaczy odnośnie Platiniego to wystawił on osobiście fakturę FIFA na ponad 2 mln franków szwajcarskich nie podając z jakiego tytułu. Takie pieniądze osobiście Prezydent FIFA Pan Blatter przelał na konto Platniego. Nie zostały one nigdzie zaksięgowane i nie wiadomo co się z nimi stało. My możemy się tylko domyślać.Druga kwestia się z tym wiążąca to przyznanie Mistrzostw Świta Katarowi. Stało się to wbrew woli Blattera i było głównym udziałem Platiniego.To on został poproszony przez ówczesnego Prezydenta Francji Sarkozyego o tę przysługę i namówił innych europejskich członków Komitetu Wykonawczego,aby tę kandydaturę poparli.Dzięki tej transakcji Francja zawarła z Katarem wielomiliardowe kontrakty na dostawę uzbrojenia do tego kraju, ulubiony klub Prezydenta PSG dostał bogatego inwestora z Kataru, a syn Platiniego Laurent dostał posadę w FirmieQatar Sports.Obszernie pisał o tym francuski "Le Monde" najbardziej poczytna i opiniotwórcza gazeta świata.Dotykał ten dziennik też problematyki zwiększenia liczy drużyn startujących w MŚ do 40 i w ME co już się stało do 24.Jedynym czynnikiem przemawiającym za tymi zmianami była chęć uzyskanie głosów w wyborach tych ,którzy się na takie imprezy załapują lub mają większe szanse.Bowiem silni piłkarsko się temu przeciwstawiają, lecz są w mniejszości. Tej gigantomanii przeciwny był Blatter, a wielkim orędownikiem Platini.Jego tropem idzie kandydat na nowego Szefa FIFA .Aż dziw, a może nie,że w Polsce prawda się do mediów nie przebija.Takie mamy dziennikarstwo. Nazwijmy je niezależnie inaczej.

Druga kwestia, a raczej pierwsza jeżeli idzie o wagę to kolejne nawiązanie do Prezesa Legii Pana Leśnodorskiego.Ja o nim i o jego pracy zdania nie zmieniam i uważam go za najlepszego prezesa klubu piłkarskiego w Polsce wyprzedzającego innych o lata świetlne.Niemniej z niektórymi zdaniami ocennymi Iocosusa pozwolę się nie zgodzić.Dziś twierdzenie ,że Legia się rozwija jest naciągane.Rzeczywiście Pan Leśnodorski po okresie uwiądu nadał klubowi nowy dynamiczny impuls.Ale na teraz to można wedle mojego oglądu napisać,że klub się rozwijał. Efekt nowości minął i zaczęła się proza życia i niestety mamy do czynienia z tym co w ekonomi nazywa się pułapką średniego rozwoju, a w języku potocznym stagnacją.A wynika to w dużej części z wiązaniem rozwoju ze wzrostem dochodów klubu.To oczywiście może mieć swoje przełożenie na wyniki sportowe, ale nie wprost. W sporcie to jest tak jak w komputerze hardware i software.Aby coś działało to musi mieć postać i podstawę materialną, ale to program i zmyślność jego decyduje jak to działa.
Czyli jakie efekty się osiąga.I w zmianie sposobu myślenia bym upatrywał niestety tylko teoretycznie możliwości postępu. Bo powtarzające się błędy często w zupełnie prostych sprawach,nie mówiąc o rozwiązywaniu problemów czynią mój wieczny optymizm akurat w tym wypadku mocno ostrożnym.

I z góry przepraszam,ale najbardziej mnie zmusiło do refleksji zdanie w którym Iocosus zawarł niewiarę w system restrykcji. Ja nie sądzę,aby przyczyną wrogości wobec Prezesa był jego stosunek do jednej z grup kibicowskich. Nie chcę tu robić za psychiatrę,ale chyba bardziej praktyczną przyczyną jest to co Melchior Wańkowicz nazywał kundlizmem,a co jest pomieszaniem zazdrości z nienawiścią. Prezes swoim luzackim sposobem bycia , strojem nie wygląda na poważnego współwłaściciela i Prezesa poważnego biznesu, a raczej na takiego koleżkę z pubu do którego respektu się w naturalny sposób nie czuje.Ale to tak na marginesie.
Prezes jest prawnikiem i przy ocenie podejmowanych przez niego decyzji w różnych sprawach trzeba to brać pod uwagę.W czasach PRL w których Prezes nie studiował, prawo uważało się za narzędzie sprawowania władzy przez klasę robotniczą, a w praktyce przez Kierowniczą Partię. W prawie karnym jedną z naczelnych zasad była prewencja szczególna / wobec sprawcy/ oraz prewencja ogólna o charakterze społecznym. Prawo karne generalnie miało odstraszać od popełnienia przestępstw.Kiedy na początku lat 90-tych miałem wykłady dla studentów Socjologii UW ,a oni jeszcze korzystali z podręczników z minionej epoki wyśmiewałem te teoryjki mówiąc,że prewencji nikt nie oglądał i że prawo jest zbyt poważną dziedziną, aby zostawiać ją wyłącznie prawnikom.W tej rzeczonej prewencji to powinni wypowiedzieć się socjolodzy, pedagodzy, psycholodzy i inni specjaliści nauk społecznych.Bowiem jako przykład tej prewencji podawano,że ostrość kar za gwałty zbiorowe na początku lat 70-tych spowodowało,że one zaniknęły. Problem w tym,że prasie popuszczono cugli i ona na początku dekady Gierka miał trochę luzu i nie mogąc krytykować politycznie i społecznie wzięła się za przestępczość i zaczęła ujawniać niewygodne zjawiska. Rzeczywiście wyroki ferowano duże i o ty też informowano, a potem przestano. Nie dlatego ,że ilość gwałtów zbiorowych zmalała, lecz z powrotem i na tę dziedzinę nałożono kaganiec cenzury.
Tylko,że nie należy mieszać dwóch systemów a mianowicie prawa karnego z niedostatkami zwyczajów i obyczajów. Jest to niestety częsta przypadłość komentatorów w mediach np.mówią o kimś kto naruszył ogólnie przyjęte zasady postępowania,że jest niewinny dopóki go Sąd nie uzna na winnego. On jest niewinny czyli nie skazany ,a nie ,że czynu zarzucanego mu nie popełnił i nie on,ale jego czyn podlegać musi osądowi opinii publicznej,albo chociaż powinien zostać napiętnowany. Mamy z tym co czynienia w wymiarze szerszym np.ekonomicznym,jak i węższym właśnie na polu kibicowskim. Bowiem czym innym jest zwalczanie przestępstw poprzez karanie ich sprawców, a zupełnie czym innym przyzwalanie na naganne zachowania, postępowanie i czyny.Jest pewnym problemem rozstrzygnięcie czy ten brak przyzwolenia ma mieć charakter czynny w postaci przeciwstawiania się np. poprzez słowne potępianie,zakazy stadionowe czy bierny np. poprzez ograniczenie się do wpisów w regulaminie imprezy.Wbrew pozorom jest to dylemat.I praktyka dostarcza różnych wyników. Np. jeszcze 15 czy nawet 10 lat temu na konkursach narciarskich wygwizdywano skoczków, a w Zakopanem nawet rzucano śnieżkami i kawałkami lodu w Hannawalda. Dziś nic takiego się nie zdarza.Podobnie na meczach piłkarskich na stadionie Legii; postęp w postawie kibiców jest ewidentny. Więc domaganie się przez ludzi mających o rozwiązywaniu problemów społecznych wątłe podstawy ,aby Prezes karał, wyrzucał ,a co najmniej ignorował , świadczy raczej o ich niewiedzy niż o wiedzy.
Ale w tym tkwi takie naiwne przeświadczenie ,że wszystkie problemy można szybko i łatwo rozwiązać i każdy to może zrobić. Otóż nie każdy.Tylko do wiadomości trudno to przyjąć.
2poniedziałek, 04, stycznia 2016 20:08
CTP
"Przebudzenie Mocy" zaliczyłem. Bardzo, bardzo średnie kino. Scenariusz tak samo się nie trzyma kupy jak rotacje Berga. Imperator, to chyba z alternatywnego zakończenia "Władców Pierścieni", gdzie Gollumowi udaje się w jakiś sposób zaiwanić pierścień Frodowi. A przez cały film wszyscy szukają Luke'a jak ta nasza Legia lewego obrońcy a widzowie liczą, że jak już znajdą, to ten zrobi rozpierduchę na całą galaktykę. Mam nadzieję, że przynajmniej nasze poszukiwania LO nie skończą się tak jak w tym filmie. Smile
" jak Czerczesow będzie sobie radził w kryzysach"
Ale takie kryzysy (a właściwie kryzysiki) mieliśmy już w paru meczach. Rosjanin wtedy zazwyczaj kompletnie przeorganizowywał ustawienie wprowadzając bardziej ofensywnych piłkarzy. Bardzo ryzykownie i odważnie ale często dość skutecznie. Ja bym się wcale nie obraził, gdyby Legia w kryzysie więcej biegała i częściej gościła pod polem karnym przeciwnika.
3wtorek, 05, stycznia 2016 11:16
iocosus
„Noworoczna szopka polityczna”
Jest tylko po to, żebyśmy na widok naszych milusińskich w nowym anturażu nieco się uśmiechnęli, ale bynajmniej na poważnie o nich nie dyskutowali, na to szkoda czasu.

„Księżniczka FiFLeia”
Odnośnie kwestii Blattera i Platiniego, można tylko dywagować, dwaj rywale przelewają sobie mamonę bez udokumentowanego pokrycia, dla mnie sprawia to wrażenie kwitu, haka – jakieś formy gwarancji wzajemnej lojalności - który został teraz wyciągnięty, kiedy pod Blatterem ziemia się osunęła, kiedy sam w wywiadach zaczął mówić, że został zdradzony. Idzie na dno, ale głównego rywala powszechnie już namaszczanego na następcę pociągnął za sobą w nicość.

Co ciekawe obaj tonący oprócz zwrócenia się do CAS-y zapowiadają odwoływanie się do sądów powszechnych, czyż to nie jest ponury żart, wobec wcześniejszej praktyki i FiFA i UEFA?

Nie mam wiedzy żeby się wypowiadać miarodajnie, ale teraz najważniejsza jest walka o ten najwyższy stołek, „król z delfinem” pogrążeni tym bardziej walka o sukcesję, wpływy może być zacięta. Nie obstawię czy „Łysy” ma w niej największe szanse, choć nam w Europie jest najlepiej znany?

Leśny Imperator
Mnie zastanawia geneza totalnej negacji. Do Leśnego samemu mam własne „ale”, uważam że trzeba mu patrzeć na ręce, wytykać konkretne poszczególne błędy. Odnośnie kondycji klubu przebiegają mi po głowie myśli, oby się nie okazało, że mamy do czynienia ze słoniem na glinianych nogach, przy którym choćby na przykład brak awansu pucharowego i związanego z tym zastrzyku finansowego oby nie spowodował jakiegoś krachu. Budżet nam wzrastał cirka about z 80 do 120 milionów ale wartość drużyny pozostaje mniej więcej ta sama, pojawiają się niekiedy doniesienia o opóźnieniach w wypłatach – jakkolwiek by tłumaczyć to dziwny symptom, największą inwestycją w infrastrukturę jawi się do tej pory balon nad boiskiem treningowym. Ktoś tam przebąkuje że ponoć „Aldona już spłacona” ale po prawdzie co, jak i dlaczego to my szaraczki kibice i tak nie wiemy i się nie dowiemy.

W sukcesach sportowych udział mają i poprzednicy Leśnego jest on wypadkową kilkuletnich działań, obecny prezes potrafi coś publicznie w mediach palnąć że aż mnie skręca, to wszystko prawda, ale według mnie to nie usprawiedliwia totalnej negacji, dyskredytacji absolutnej. Powierzchowność i styl Leśnego również dla mnie wytłumaczeniem tego faktu nie jest, choć zapewne stanowi jakiś probierz wzbudzanej sympatii i antypatii.

Nie beatyfikujmy Leśnego bo to by była głupota i podstaw do tego minimalnych brak, natomiast póki co jako ten na bieżąco administrujący, w oparciu jeszcze o Miodzia i Wandzla to utrzymują razem klub na powierzchni, do krachu mimo wszystko nie doprowadzili, a raczej mimo obaw i różnych dywagacji przędą jakoś do przodu. To nie jest takie oczywiste. Dla poprzedniego właściciela potentata finansowego Legia była studnią bez dna w której topiono fundusze, nasi obecni „gołodupcy” o dziwo utrzymują klub na powierzchni.

„Przebudzenie mocy”
CTP jeżeli jest lepsze od części I,II, III to według mnie już jest dobrze, po tej komercyjnej przedświątecznej nawałnicy przeczucia że to będzie gniot absolutny miałem mocno ugruntowane.

Czerczesow
Za futbolowego stratega, jakiegoś geniusza trenerskiego go nie uważam, co nie znaczy że przesądzam że nie okaże się optymalnym dla Legii trenerem, tylko że przyznajmy trenerem zadaniowcem, który ma za cel osiągnąć mistrzostwo i powtórzyć przynajmniej awans do grupowej fazy pucharowej. Natomiast jakieś pitu, pitu o podnoszeniu klubu dzięki trenerowi na wyższy poziom funkcjonowania to już sobie za tego rodzaju gadki podziękujmy. Na szczęście ich za specjalnie tak jak to było przy kontraktowaniu Berga nie słychać.

Zobaczmy jak wiosną będzie się Legia prezentowała, narzucanie presji na rywala, dyktowanie własnych warunków o ile generałowi się to uda to w lidze powinno być satysfakcjonująco, mam wątpliwość czy takie założenia pożądany efekt przyniosą w pucharach, ale postulat wypracowanego jednolitego ‘ofensywnego stylu gry Legii’ był wśród nas kibiców dosyć często też podnoszony. Przekonamy się jak to będzie wyglądało w 2016.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1