A+ A A-

Wizytówka

POLSKANiemal dokładnie rok rozdzielił mecz reprezentacji Polski z Grecją, inaugurujący mistrzostwa Europy rozgrywane w naszym kraju, i wczorajszy mecz z Mołdawią w ramach eliminacji mistrzostw Świata. Przez ten rok rozegraliśmy dziewięć meczów o punkty, pokonując jedynie San Marino i rzeczoną Mołdawię - z tym, że tylko na własnym boisku.

O tym że reprezentacja nadal budzi silne emocje, przekonują teksty choćby takie jak zamieszczona w czwartek na naszych stronach wyborna zapowiedź meczu w Kiszyniowie autorstwa iocosusa. Mamy oczywiście świadomość zmian zachodzących w światowym futbolu, skutkiem których to futbol klubowy, nie reprezentacyjny, jest obecnie punktem odniesienia dla wszechstronnej oceny kierunków rozwoju piłki nożnej, to piłka w klubowym wydaniu ogniskuje codzienne zainteresowanie fachowego kibica, podczas gdy futbol reprezentacyjny staje się czymś na kształt gali dla masowego odbiorcy, jednak pokoleniowych przyzwyczajeń, wspomnień wszystkich emocji i uniesień związanych z grą reprezentacji, nie sposób przekreślić ot tak, z powodu, dajmy na to, głupawego konkursu dla telewidzów z uporem godnym lepszej sprawy oraz wdziękiem przysłowiowego słonia w składzie porcelany lansowanego w telewizji publicznej.

Po meczu takim jak wczorajszy w nieunikniony sposób powrócą wątpliwości związane z możliwymi wytłumaczeniami paradoksu, jakim jest nasza drużyna narodowa, pojawią się dziesiątki retorycznych pytań o blisko czterdziestomilionowy kraj (plus emigranci, ich wnuki, imigranci itp.), w którym nie można znaleźć jedenastu chłopa zdolnych do kopania piłki na poziomie umożliwiającym ogranie słabej Mołdawii. Ale może tu nie ma żadnego paradoksu? Może reprezentacja faktycznie wiernie odzwierciedla to, czym jest obecnie polska piłka? Może zgoła nieprzypadkowo jest kwintesencją polskiej defensywnej nieporadności, ofensywnej nieskuteczności, ogólnego chaosu, zniechęcenia, braku wiary, pomysłu i odwagi? Może mamy dokładnie taką wizytówkę, na jaką zasługujemy?

Dwukrotnie w ostatniej dekadzie sądziłem, że eliminacje do dużej imprezy przegrywamy na własne życzenie. Pierwszy raz przed mistrzostwami Europy w Portugalii, kiedy najpierw krecią robotę na stanowisku selekcjonera wykonał obecny prezes PZPN, przegrywając z Łotwą, a następnie Paweł Janas zaczął swoją, co by nie powiedzieć, udaną kadencję na stanowisku selekcjonera od pechowego remisu z Węgrami w Chorzowie. Tych strat już się odrobić nie udało. Drugi strzał w stopę miał miejsce podczas eliminacji do afrykańskiego mundialu w 2010 roku, które przegraliśmy, w co nadal święcie wierzę, przez ludzki (choć koszmarny) błąd w bramkarskiej sztuce w wykonaniu Artura Boruca w Bratysławie, przez to że z 1:0, zrobiło się tam 1:2, co zapoczątkowało całą serię dziwacznych meczów i niekorzystnych rozstrzygnięć, jak choćby niesławne 2:3 w Belfaście, znów z Borucem w roli głównej. Teraz? Teraz takiego wrażenia przegranej na własne życzenie nie mam. Ta drużyna jest po prostu bardzo słaba, a ja do jej słabości prawdopodobnie wreszcie przywykłem. Przełknąłem rozczarowanie na Euro, myślałem, że może być tylko lepiej, ba, jesienią sądziłem, że Anglią zagraliśmy naprawdę dobry, obiecujący mecz, ale po żałosnym wiosennym popisie z Ukrainą, złudzeń wyzbyłem się już ostatecznie, sflaczałem, uznałem, że z tej mąki chleba po prostu nie będzie.

Wynik z Mołdawią mnie nie zaskoczył ani trochę. Zaskoczyła natomiast, i to, uwaga, pozytywnie, nasza gra w pierwszej połowie. Wyszliśmy na Mołdawię z przeświadczeniem o własnej wyższości, graliśmy wysoko, aktywnie, stwarzaliśmy mnóstwo sytuacji. Kilka świetnych zagrań zademonstrował Lewandowski, imponując widowiskowymi, ekwilibrystycznymi przyjęciami piłki oraz kapitalnie asystując przy bramce Błaszczykowskiego. Po pierwszej połowie powinniśmy prowadzić minimum trzy do zera. Tymczasem niespodziewanie (?) zrobił się remis po gapiostwie Komorowskiego i Salamona. To co działo się później, przestało zaskakiwać pozytywnie, nudno wpisując się w obraz zasługujący już nie tyle nawet na merytoryczną kibicowską krytykę, ile na coraz częściej towarzyszącą reprezentacji szyderę i pełną zniechęcenia obojętność. Bo jak można było zremisować taki mecz? Jak można było wypuścić z rąk wygraną, która od pierwszych minut sama nam się w te ręce pchała?

W tej reprezentacji nie zazębia się kompletnie nic. Ona męczy się na boisku, cierpi. Nie ma drużyny, nie ma współpracy, nie ma świadomości wspólnego boiskowego celu. Nie chodzi już nawet o osoby Błaszczykowskiego, ani tradycyjnie tracącego animusz w miarę upływu minut Lewandowskiego. Weźmy takiego Polanskiego, który trzykrotnie w pierwszej połowie popisał się brakiem elementarnego boiskowego pomyślunku, demonstrując na zmianę egoizm i brak precyzji w prostych sytuacjach pod bramką gospodarzy, weźmy Krychowiaka z jego kuriozalnymi próbami strzałów z dystansu w końcówce meczu, weźmy wreszcie całą plejadę byłych i obecnych legionistów na czele z Kubą Koseckim. Zastanawiam się czy nasz wielce utalentowany skrzydłowy chociaż raz dobrze kopnął piłkę, nie tylko z Mołdawią, ale i z Luksemburgiem Liechtensteinem, zastanówmy się, jakim magicznym sposobem, obecność stojących naprzeciw Kuby przeciwników była na tyle paraliżująca, żeby odebrać młodemu Koseckiemu umiejętność prowadzenia piłki przy nodze. Weźmy kompletnie bezproduktywnego Kubę Wawrzyniaka, wciśniętego gdzieś w martwe pole między lewą obroną a lewą pomocą, weźmy Artura Jędrzejczyka, ani razu nie będącego w stanie wykorzystać otwartego dla niego kilkukrotnie prawego korytarza boiska, w dodatku ogrywanego w sposób, który pamiętamy z niedawnego ligowego meczu w Łodzi. Weźmy wreszcie koszmarnie elektrycznego na środku defensywy Marcina Komorowskiego, czy Maćka Rybusa, który też nie pomógł drużynie, myląc się w wyśmienitej sytuacji w polu karnym Mołdawii (osobiście zresztą wywalczonej). Większość z wyżej wymienionych zagrała bardzo, bardzo słabo, a Komorowski i Kosecki - moim zdaniem wręcz poniżej wszelkiej krytyki.

Waldemar Fornalik, co stwierdzam z żalem, nie buduje (na razie?) reprezentacji, nie w żaden pozwalający się dostrzec sposób. Powołuje piłkarzy, których podpowiadają mu kibice i dziennikarze, zespół gra stale to samo, nie zmienia się, nie ewoluuje. Byłem wielkim zwolennikiem Fornalika, sądzę, że nawet gdyby z dnia na dzień zaprowadził swoje 4-4-2, w ataku postawił na Sobiecha z Piechem, z hukiem wywalił z reprezentacji Obraniaka i Lewego, nie widziałbym w tym żadnego problemu, wręcz przyklasnąłbym selekcjonerskim próbom ułożenia reprezentacji w sposób dla Fornalika wygodny. Selekcjoner powołujący piłkarzy, których mógłby powołać pierwszy z brzegu Kowalski, ustawiający ich, tak jak ustawiłby każdy Kowalski, pod wodzą którego grają tak, jak graliby pod byle Kowalskim, jest dla mnie wielkim rozczarowaniem. Nie takiego Fornalika pamiętam, nie na takiego liczyłem.

Nie pragnę zmiany selekcjonera, ale zmiany w selekcjonerze - już tak.

Dyskusja (32)
1sobota, 08, czerwiec 2013 17:00
Senator
Ja jak nigdy meczyk obejrzałem w związku z czym nie musiałem dzwonić do szlachetnego Wallesa i pytać co i jak Smile. Pierwsza refleksja tam we Włoszech muszą jednak znać się na piłce skoro taki Salamon szczaw i Zieliński jeszcze większy młokos zostali tam sprowadzeni. Druga to taka ,że chyba tam treningi więcej dająSmile bo obaj zagrali dobrze mimo tego że ten pierwszy na boisku pojawia się rzadko a właściwie nie pojawia się wcale. Co więc z tym rytmem meczowym panowie szlachta?
Wracając do reprezentacji to wyraźnie było widać ,że Mołdawianie cenią nas bardziej niż my sami siebie. Z każdą chwilą ich motywacja rosła, a nasza spadała. Zremisować z Polską dla nich to było coś. To tylko pokazuje znaną kwestię determinacji i motywacji.Im się bardziej chciało i to wystarczyło, w wielu meczach nawet klasowych drużyn to wystarcza tak więc nie jesteśmy tu jakimś wyjątkiem.
Pytania są znane i ja prochu nie wymyślam. Czyli walczymy dalej bo matematyczne szanse są czy zaczynamy mocną przebudowę reprezentacji już od najbliższego meczu z Czarnogórą czy próbujemy starą gwardią bo jednak jest coś nam winna a i obyta w europejskich bojach.
Drugie pytanie też proste . Jeśli zaczynamy przebudowę to czy na czele dalej powinien stać Fornalik?
Wracjąc jeszcze do meczu . Dwie indywidualne laurki wystawiłem, o reszcie zawodników wypowiadał się nie będę choć muszę tu ratować zdziebko Koseckiego. To jest zawodnik który potrzebuje miejsca na boisku,wpuszczenie go w sytuacji kiedy Mołdawia broniła się całym zespołem na własnej połowie uważam za duży błąd Fornalika. To jeszcze nie ten czas aby wymagać od niego więcej niż umie wszak to cały czas jednak młody chłopak. Acha jasne Krychowiak nie potrzebnie wali w końcówce w sytuacji kiedy właściwie jest zablokowany ale pisanie o tym jest troszki niepoważne bo ogólnie był silnym punktem zespołu. Myślę ,że nie zawiódł .
2sobota, 08, czerwiec 2013 17:07
Senator
Przepraszam jeszcze jedno. Studia na Posacie wysłuchałem dziś. I teraz Forever(L) uważaj. Kowal bardzo trafnie zauważył ,że Lewandowski w całym meczu nie dostał ani jednego tak tak ani jednego podania po ziemi w pole karne. Tak było rzeczywiście.
3sobota, 08, czerwiec 2013 18:59
iocosus
Gratulacje dla Albiceleste10 !!! Wink Fajnie, ze w Ekstraklasie będą zespoły i z infrastrukturą i z potencjałem kibicowskim.

W personalnych kwestiach repry.

Zgodzę się z Senatorem, ze Salamon całkiem nieźle zagrał, nie będąc ogranym, ale dla mnie to świadczy o potencjale chłopaka, pozwala domniemywać jak fajnie moze zaistnieć na placu, gdy będzie w rytmie meczowym, bo gdy jego brak, to jednak jeżeli się weźmie pod uwagę ostatnie dziesięć, pietnaście minut pierwszej połowy, to taka elektryczna i zagubiona momentami para środkowych jak w trzecim kwadransie kiszyniowskiej odsłony, w meczu z troszkę bardziej klasowym rywalem, Artura Boruca wystawiłaby na mega egzamin. Strach się bać.

"Prezydent", świetny facet, który to co natura mu w futbolowych predyspozycjach dała wykorzystał do końca, tylko wspomnijmy w jakich okolicznosciach to nastapiło? Parę środkowych w Legii w kryzysowej sytuacji stworzył "dyrygent", "dyspozytor" doświadczony Żewłak i "chłopak na posyłki", biegający "goniec" Komorowski. Podział w tym duecie był jasny, a Prezydent świetnie się w nim realizował.

W Kiszyniowie mieliśmy parę, młokosa bez półrocznego grania i Komorowskiego, którego umiejetności mają określony jednak pułap, wyżej pewnej poprzeczki nie podskoczy, żądać od jednego albo drugiego by był doraźnie ostoją defensywy, kierował nią, wprowadzał spokój i pewność interwencji i zagrań, to miraż, pierwszemu brakuje do tego doswiadczenia, (choć możliwosci ku temu wydają się istnieć) drugiemu najzwyczajniej predyspozycji i piłkarskich i charakterologicznych, Komor sie spełniał jako zawodnik drugiego planu i to niewiarygodnie dobrze, ale bez obciążenia odpowiedzialnością liderowania i dyrygowania blokiem defensywnym.

W sparingu z Lichtenstainem widziałem dwójkę Mierzejewskiego z Grosickim, wkurzająco chaotycznych, ale szukajacych siebie wzajemnie na murawie, próbujacych dwójkowych zagrań, krytykujac nonszalancję żądałbym takiego "szukania siebie wzajemnie" od wszystkich piłkarzy pierwszej jedenastki. Fornalik postawił na Rybusa zauroczony chyba indywidualną szarżą i bramką w sparingu. Z tych samych powodów, również obstawiając jakąś pojedyńczą skuteczną akcję desygnował na plac Koseckiego, sorki, to jest tragedia, że w grę zespołową drużyny nie wierzy nawet jej trener, z indywidualistów nie jest w stanie stworzyć kolektywu, narzucić im prób wzajemnego grania piłką, tu nie chodzi o tikitakę, to niech sobe realizują Hiszpanie, w naszym przypadku nie oczekuję klepania bezproduktywnego piłeczki, ale dwóch, trzech podan z wyjsciami na pozycję, z alternatywą zagrania, wyboru, z końcowym w zwiazku z tym otwierajacym drogę do bramki zagraniem.

Od 7 minuty prowadzimy, wydaje się, ze z słabszym rywalem, przy którym mozemy kontrolować grę i nie dość, że tracimy bramkę w dosyć przypadkowej akcji, to jeszcze w drugiej połowie okazuje się ze u niektórych "brak zdrowia", brak sił na depnięcie, "kontrolujac grę" my żeśmy sie "wypruli" w pierwszych 45 minutach!!! Przepraszam dla mnie to również ewidentny brak "organizacji gry". W reprezentacji to jest symptomatyczne. Indywidualne szarże, po których później pary w płucach brakuje. Ambicja jest, serce by chciało, ale sił brak.
4sobota, 08, czerwiec 2013 20:05
Forever(L)
Senator

No ciekawe patrz Błaszczykowski w BVB umie a w repie nie umie ciekawe
Ten twój Robercik strzela w reprezentacji gole głównie ogórkom z lig tak słabych że strzelili byśmy im gole nawet ty czy ja i to najczęściej ostatnio ładuje z karnych bo nawet drużynie go żal.
Zawodnik za 20+ mln EURO (a za takiego uważa się Robert) powinien Mołdawię wciągnąć nosem sam jeden. Ale czego ja oczekiwałem w końcu ten AS nie radził sobie z San Marino SAN MARINO !!!! tak wiem strzelił im dwa gole tyle że oba po karnych bo koledzy się zlitowali i pozwolili przerwać mu KOMPROMITUJĄCĄ passę 903. minut bez gola w reprezentacji. Seria bez gola z gry trwa już 972. minuty, a licznik tyka. Ale oczywiście winni są wszyscy tylko nie nasz miszczu
5sobota, 08, czerwiec 2013 20:28
gawin76
@ Senator

Drogi Senatorze, Krychowiak nie zawiódł? Z całym szacunkiem dla Twojej oceny, sam za moment piszesz, że Lewy podobno nie miał żadnej dobrej piłki, czyżby dlatego, że środkowi pomocnicy 'nie zawiedli'?

Zresztą moim zdaniem nasz środek pomocy w ogóle do mało czego się nadaje, aż głupio mi się ciągle powtarzać Wink Fakt że Krychowiak rokuje tu stosunkowo najlepiej, bardzo dobra technika, niezły w indywidualnych pojedynkach, na pewno mogą być z niego ludzie. Ale tymi wygłupami pod koniec meczu to ostro sobie u mnie nagrzebał, sorry Razz

Co do Koseckiego też się nie za bardzo mogę zgodzić, pamiętam mecze w barwach Legii, kiedy bardzo dobrze radził sobie własnie w tłoku przeciw skomasowanej obronie przeciwnika, wtedy robiąc różnicę, choćby z Widzewem na jesieni. On w reprezentacyjnej koszulce po prostu traci głowę, zresztą dokładnie tak jak w jego początkach w Legii.
6sobota, 08, czerwiec 2013 21:32
a-c10
Ja mam, Drodzy Panowie, przekonanie, że tym konkretnym razem to najbardziej zawiódł jednak selekcjoner. OK, wciąż jestem zwolennikiem W.F., nadal uważam, że zwolnienie go byłoby gigantyczną pomyłką i niezmiennie mam wielkie pretensje do naszych gwiazdorków (nie tylko tego z 9tką) o rażący brak zaangażowania. Co by nie mówić, to jest ekipa złożona z zawodników regularnie grywających w naprawdę silnych ligach. Oni powinni taką - z całym szacunkiem - Mołdawię wdeptać w grunt i solidnie po niej poskakać. I to nawet, gdyby poprowadził ich do tego, nie przymierzając, piszący te słowa, legitymujący się jedynie kilkunastoma latami doświadczeń w CM/FM.

Wszystko prawda, jednak właśnie tym konkretnym razem selekcjoner bardzo, ale to bardzo utrudnił zadanie swym podopiecznym. Piszę to z niekłamanym smutkiem, niemniej nie potrafię zaprzeczyć, że Fornalik zachował się jak Beenhakker w niesławnym meczu z Irlandią Płn. Dwóch typowo defensywnych pomocników plus Jędrzejczyk na boku obrony w spotkaniu z niezbyt silnym rywalem, którego po prostu musimy ograć? No bój się Pan Boga, Panie Waldek! Grzesiu Krychowiak i Gieno Polanski mają niewątpliwie mnóstwo piłkarskich zalet, ale kreatywność i polot w grze do przodu niestety jakoś do nich nie należą. To samo można z grubsza napisać o wspomnianym 'Jędzy' i wyjątkowo wczoraj rozkojarzonym 'Prezydencie'. Dołożywszy do tego jeszcze Salamona, który może i grać do przodu coś tam umie, ale wczoraj był zaabsorbowany łataniem dziur po swoich kolegach, wychodzi na to, że mieliśmy na boisku w Kiszyniowie ledwie pięciu ludzi umiejących coś wykreować (w tej liczbie Kuba Wawrzyniak). Zrozumiałbym taki skład i ustawienie na Holandię, czy inszą Portugalię. Ale na Mołdawię?!?
7sobota, 08, czerwiec 2013 23:36
Senator
@sir Gawin
Królu złoty ja tam się spierał nie będę. Gdzie mi tam do tak znamienitego fachowca. Ja Krychowiaka zapamiętałem z dobrej gry w defensywie. Dla mnie do przodu miał chodzic Eugen i to robił. Widać każdy ma swego pupila dla Ciebie będzie to Krychowiak dla Forevera(L) Lewy który sam ma nam mecze wygrywać.
W drugiej połowie nie tylko Krychowiak grał zbyt indywidualnie a cała drużyna.
Co do Kosy nie przeczę może się spalać ale moim zdaniem walory ma inne niż przepychanie się z wielkimi chłopami zgromadzonymi na paru metrach. Nie było w drugiej połowie gry zespołowej i osobiście uważam że jakiejś wielkiej winy ani Krychowiak ani młody Romek za to nie ponoszą.
8niedziela, 09, czerwiec 2013 02:29
Senator
@Forever(L)
No patrz dwukrotny zdobywca Złotej Piłki Messi grając u siebie nie wygrał z Kolumbią lipa panie a gdzie Lewandowskiemu do niego. Napewno Kolumbii bliżej do Mołdawii niż nam do Argentyny prawda?
9niedziela, 09, czerwiec 2013 08:43
iocosus
Senatorze z tą przywoływaną Kolumbią to bym uważał, możesz być celnie skontrowany, choć el Tigre wydaje się w nieco słabszej formie, ona może namieszać na Mundialu w Barazylii jeszcze bardziej niz Urugwaj w RPA w 2010. Choć na jednych mistrzostwach świata też miała mieszać, w USA, a skończyło sie to tragicznie i w przenośni i dosłownie, w kazdym razie, uprawniona zdaje się teza, że własnie teraz ponownie ma równie silną ekipę, a jaki będzie rezultat, przekonamy się za rok.

Ale moze być ciekawe nawiązanie do kwalifikacji w Południowej Ameryce. Urugwaj drużyna która pokazała nam miejsce w szyku, z gwiazdami lśniacymi pełnym blaskiem i uzębieniem i sławą Nosferatu w przypadku Suareza Wink, Cavani jest bardziej chyba pożądany niż nasz Lewandowski, otóż tenże Urugwaj, mały kraj, ale z wielkimi piłkarskimi aspiracjami i dokonaniami, z Kolumbią w kwalifikacjach umoczył cztery - jajo. W innych meczach hustawka formy, jakos też nie szczegolnie, zanotował więcej porażek niż zwycięstw i w tej chwili w tabeli jest za burtą Mundialu. Tam muszą zgrzytać zębami na swoje gwiazdy, pomstować, że kadrę olewają! Smile

Gdyby w 1982 roku istniał internet, to po meczach z Włochami i Kamerunem na Mundialu, Zibi zebrałby taką napinkę, że ma zachodni kontrakt w Juve i dla repry juz mu sie grać nie chce, ze to co sie obecnie dzieje z pretensjami do Lewandowskiego to mały pikuś, pan pikuś. Własnie dlatego z Peru Boniek pokazywał wała dziennikarzom i vipom.

Problem z Lewym istnieje, świętego z niego nie ma sensu czynić, wręcz przeciwnie, ale jego przypadku też nie wolno rozdzielać z kapitanem repry Błaszczykowskim, z relacjami na kadrze, sprowadzenie sprawy tylko do kwestii indywidualnie wolincjonalnej jak dla mnie jest zbyt proste.
10niedziela, 09, czerwiec 2013 09:43
Forever(L)
Senator

Tylko różnica jest taka że Robercik nie wygrał reprezentacji żadnego ważnego meczu na ponad 50 w których zagrał.

ŻADNEGO gdyby go oceniać po wynikach z reprezentacji to chłop nie miał by prawa w niej grać. I może czas w końcu zrozumieć że gość się do reprezentacji nie nadaje. Pisałem już gdzieś wcześniej że jeśli prawdą są informację o podśmiechujkach które Robert i inni zawodnicy robią sobie z trenera to patrząc na to co daje Lewandowski kadrze jest to co najmniej śmieszne i należy go (Roberta) od tej kadry odstawić i tyle
11niedziela, 09, czerwiec 2013 10:51
Zbyszek
Popadam w zadziwienie,iż nawet wytrawni komentatorzy dają się jeszcze nabierać na pustosłowie pod hasłem:"Buduję zespół".Zanim to bezecne paplanie objaśnimy to drobny skręcik do siatkówki męskiej.Jak Hubert Wagner przestał być trenerem kadry to jego miejsce zajęli różni budowlańcy i odmładzacze chowu rodzimego.Dawali ciała śmiało.Aż przyszedł Lozano i nie budował i nie odmładzał.Za to miał wyniki.
Przed meczem z Mołdawią posłyszałem jakiegoś naszego repa,który rzekł był,że "damy z siebie wszystko,ale zwycięstwa nie gwarantujemy". Ja już tak mam,że wolę,żeby wygrali,a czy dadzą połowę czy ćwiartkę to już mniejsza jeśli chodzi o ilość.
Ale wracajmy do budowania.Oni m.innymi Janusz W.,Smuda i Fornalik nie wiedzą co to znaczy.Oni budowanie utożsamiają z doborem ludzi.To nie to samo.Ludzi dobiera się po to,aby coś osiągnąć.Sam dobór/selekcja/ nie może być celem samym w sobie.Ponieważ w budownictwie pracowałem to porównania z tej dziedziny lubię i chętnie się nimi posługuję.
Imaginujcie sobie,ze jest kierownik do budowy domu i ma on niezbędnych pracowników:murarzy,cieśli,dekarzy,betoniarzy,zbrojarzy,tynkarzy i mówi im;"Macie zbudować dom",a oni,"a gdzie plany,gdzie materiał?".
"To wy jesteście fachowcy i po to was wybrałem,żebyście wiedzieli jak to zbudować".Ponieważ im nie wychodzi to wymienia murarza A na B,dekarza C na D itd itd.Wymienia i wymienia,a domu jak nie ma tak nie ma.
Teraz lekki wtręt o zabarwieniu populistycznym.Za te pieniądze,też bym tak chciał.Ja bym poszedł jeszcze dalej.Gdzieś ponoć jest jakiś 13 latek o którego biją się tuzy klubowe z Italii.Dałbym mu szansę.
A co?.Jak budować to budować.Na całego.
12niedziela, 09, czerwiec 2013 11:30
Monrooe
@ Forever(L)

Wiesz co na początek (bo do początku musimy wrócić), musimy ustalić pewną ważną dla dalszej dyskusji kwestię. Z czym Ty polemizujesz? Z LewandowskiManią rozpętaną przez naszych żądnych sensacji pismaków? czy z realnymi możliwościami najlepszego polskiego snajpera? Jeśli z tym pierwszym zjawiskiem to... 100% racji. Tworzenie otoczki (na którą chyba i Ty się załapałeś) piłkarskiego Boga, równego co najmniej z CR7 i Messim nigdy żadnego sensu nie miało. I nie zmienia tego mecz z Mołdawią, prawdę mówiąc też żaden inny mecz tego nie zmieni. kategorycznie stwierdzasz: - "Tylko różnica jest taka że Robercik nie wygrał reprezentacji żadnego ważnego meczu na ponad 50 w których zagrał. ". Podpowiem, Lewandowski nie wygrał ŻADNEGO z meczów rozgrywanych czy to w reprezentacji, czy w Lechu, czy w Borussii Dortmund. To zupełnie inny typ zawodnika, snajper, strzelec żyjący z podań kolegów z drużyny. Porównywanie go do CR7 czy Messiego nigdy nie miało najmniejszego sensu. ŻADNEGO meczu swoim zespołom nie wygra Fernando Torres, Radamel Falcao, czy nawet Wayne Rooney. A mimo to nikt nie umniejsza ich wartości. Mało tego, na tle tych piłkarzy (bardzo uznanych) Robert Lewandowski wcale nie wypada najgorzej. Na pewno wszystkich łączy jedno, żyją z podań swoich kolegów. Każdemu z nich zdarza się mecz bez sensownego strzału na bramkę, nikt jednak nie równa ich z trawą. Pretensje są raczej do ich kolegów, którzy tych sytuacji nie są w stanie wypracować. Pretensje do snajpera zaczynają się gdy ten ma 5 setek i nie wykorzystał żadnej. Ergo, grający na szpicy napastnik raczej nie wygra mecz swojej drużynie, może go natomiast przegrać. Wtedy sypią się na jego głowę, słuszne gromy.

Właśnie dlatego po takim meczu jak ten z Mołdawią nie jestem w stanie ganić akurat Lewego, czy nawet kompletnie bezproduktywnego Sobiecha. A to dlatego, że nikt im nie stworzył warunków w którym mogliby się wykazać. Ileż strzałów oddał Lewandowski na bramkę, a ile więcej mógł oddać? Ile sytuacji stworzył mu środek pola, którym ciągle się pchaliśmy? Mierzejewski, w kluczowym momencie Polanski, Krychowiak? Ile podań prostopadłych zagrali do napastnika? takich które ten mógł wykorzystać? Podpowiem - Polanski jedną, na główkę po której był słupek - to wszystko. Skutkiem tego, możemy dyskutować o Lewym, tylko po co? To nie tu był problem tego meczu, nie tu leży problem tej kadry. Problemem raczej jest fakt, że właśnie Lewandowski z Błaszczykowskim byli jedynymi którzy w pełni zasługują na miano reprezentanta Polski. Momentami może doskoczył do nich Rybus, może Salamon, reszta zagrała jak banda chłopców z podwórka. Każdy grał po siebie, każdy chciał przesądzić o losach tej rywalizacji.
13niedziela, 09, czerwiec 2013 12:00
CTP
"Pretensje do snajpera zaczynają się gdy ten ma 5 setek i nie wykorzystał żadnej"
I dlatego bardzo dziwią mnie ochy i achy polskiego pismactwa nad Milikiem w meczu z Maltą.
A co do meritum, to masz oczywiście rację. Foreverowi radzę puścić sobie pierwszą bramkę Lewego z Realem. Przecież ta wrzutka, to było mistrzostwo świata i tutaj jest pies pogrzebany.
14niedziela, 09, czerwiec 2013 12:13
Monrooe
@ CTP

Ja Milika w meczu z Maltą oceniam naprawdę dobrze. Oczywiście, masz rację, zmarnował mnóstwo dobrych sytuacji, mając całkiem niezłe piłki. Zapominasz jednak o jeszcze jednej bardzo ważnej kwestii dla snajpera - automatyzm. Wysunięty napastnik gra dobrze jak strzela, strzela jak gra, sam siebie nakręca, najlepszy po jakimś czasie co kopnie to wpada. Schody zaczynaj się gdy tej gry nie ma, gdy wchodzi do zespołu z ławki, po kontuzji, przerwie. Wtedy czucie piłki nie jest takie jak trzeba, organizm nie reaguje automatycznie, psychika nie ma tej niezachwianej pewności, pojawiają się wątpliwości, pytania i chyba najgorsze co może czyli... pomysły. A może uderzę tak, a może inaczej, a może tak będzie dobrze, a może jednak inaczej. Arkadiusz Milik w meczu z Maltą miał ten problem, a jednak wciąż grał, pokazywał się, wychodził, strzelał, aż wreszcie trafił i to w szalenie ważnym momencie. Dlatego przynajmniej ja uważam, że właśnie w tym meczu było widać po Arkadiuszu niemałą klasę zawodnika pierwszej linii. To straszne, ale to dla mnie drugi w tej chwili napastnik w naszym kraju. Poza nim nie ma nikogo, dopiero podobne cechy odnajduję w Michale Efirze, ale jego problemy ze zdrowiem znamy. Pewnie też dlatego, tak na niego na Łazienkowskiej 3 liczą.

Edit: Brakuje jeszcze ostatniego, ważnego zdania, niniejszym poprawiam. Gdyby Arkadiusz Milik nie strzelił tamtej bramki, to jak najbardziej podlegałby surowej ocenie snajpera. Miał możliwości, miał piłki, ale ich nie wykorzystał. Przegrał (zremisował, nieważne) mecz i żadne usprawiedliwienia nie miały znaczenia. Nikt nie rozpamiętywałby szans Pawłowskiego, czy Żyro, wszyscy mówiliby o Miliku i jego zmarnowanych okazjach. Takie jest życie na szpicy, albo Ciebie kochają, albo nienawidzą. Taka robota, ale tak musi być jeśli wszyscy na Ciebie pracują, albo jesteś zwieńczeniem ich pracy, albo wszystko żyjesz ze świadomością, że wszystko zaprzepaściłeś.

I tu znów przechodzimy do Lewandowskiego, czy ktokolwiek odniósł wrażenie, że cała drużyną pracowała na niego?
Czy po tym meczu można powiedzieć, że Robert zniweczył trud całej drużyny? W moim odczuci nie bardzo. Dlatego też nie rozumiem zrzucania winy akurat na tego piłkarza. Tej szukałbym zupełnie gdzie indziej, nie w jednym zawodniku.
15niedziela, 09, czerwiec 2013 16:28
CTP
@Monrooe
Zgoda ale Milik sam sobie wybrał obecną sytuację w jakiej jest i to nie rok temu jak go Górnik sprzedawał ale znacznie wcześniej, gdy odrzucił propozycję z Legii. Podobnie zresztą jest z "naszym" Wolskim. Gdyby został u nas, to biorąc pod uwagę sytuację u nas w rundzie wiosennej, na 99% zamiast kaleczyć futbol w młodzieżówce grałby we wczorajszym meczu z Mołdawią. A Jędrzejczyk? Wcale się nie zdziwię, jeśli za pół roku, gdy najprawdopodobniej przyjdzie nowy selekcjoner, to zacznie być pomijany w powołaniach na mecze o punkty tak jak pomijany jest Borysiuk. Co z tego, że Ariel gra w silnej lidze niemieckiej? Czy on w ogóle zrobił jakiś postęp? Odnoszę wrażenie, że wręcz cofnął się w rozwoju i z dobrze grającego do przodu DMC stał się zwykłym przecinakiem.
16niedziela, 09, czerwiec 2013 21:23
Monrooe
@ CTP

No tak, ale ja o skutkach, a Ty o przyczynach. Z tym, że ja nie o nich. To ewentualnie kwestia trenera, który powołał obu graczy pomimo, że Ci nie pograli w swoich nowych klubach za wiele. Na Wolskim zrobiło to ogromne wrażenie, kompletnie nie czuje piłki, gry, brakuje mu bardzo wiele. Arkadiusz Milik jakby lepiej znosił ławkę rezerwowych "Aptekarzy". Owszem spartolił kilka akcji, ale też w wielu wziął udział, widać było u niego ochotę do gry. Zresztą uważam, że anie jeden ani drugi nie popełnili błędów wyjeżdżając. Jasne obaj trafili na ławę, ale zdziwiłbym się gdyby było inaczej. Dal naszych młodych przeskok z juniorskiej piłki jest przepaścią, a przeskok pomiędzy piłką naszą a ta profesjonalną jest jeszcze większy. Kolejny okres przygotowawczy, aklimatyzacja i w tym kolejnym sezonie powinno być już o wiele lepiej. Zupełnie inaczej niż u Stępińskiego, jemu niestety kariery nie wróżę (co nie znaczy, że się nie mylę).
A Borysiuk? Sorry Ariel miał wszystko co było potrzebne do rozwoju, a jednak osiadł na laurach, przestała się rozwijać, zadowolił się miejscem w bardzo przeciętnym zespole Niemieckim. Przykre, ale to już kwestia wyborów piłkarza.
17niedziela, 09, czerwiec 2013 21:54
Forever(L)
Monrooe

Gadanie
Jakoś z Realem Lewandowski potrafił sam strzelić sobie bramkę bodajże 3
A jakoś z Mołdawią w 2 połowie nasz geniuś nie umiał z piłką zrobić niczego.
Naprawdę możecie powtarzać za większością pismaków że Robercik jest świetny tylko podawać mu ci wredni Polacy nie chcą tyle że jak patrzę na nasze skrzydło to okazuje się że przecież to skrzydło z którym Robercik grywa na co dzień w klubie i jakoś radę daje i tylko w reprezentacji mu nie idzie.

A co do tego o co mi chodzi to
1. O to żeby przestać zachwycać się Lewandowskim bo jest on po prostu przyzwoitym europejskim napastnikiem i niczym więcej
2. Żeby zacząć wymagać od tych co mają tworzyć trzon tej reprezentacji a nie jechać po postaciach 2 i 3 planowych. Kto ma ciągnąć naszą repe jak nie Lewandowski z Błaszczykowskim i jak będą sukcesy to oni będą spijać śmietankę a jak dajemy ciała to oni będą obrywać reszta to tylko dodatek
18niedziela, 09, czerwiec 2013 22:10
Monrooe
@ Forever(L)

- "Jakoś z Realem Lewandowski potrafił sam strzelić sobie bramkę bodajże 3 "

Mówisz o tej z karnego? Bo chyba nie o tej po podaniu w pole karne przez Mario Goetze, raczej też nie o tej gdy przejął uderzenie Reusa, a już na pewno nie o tej strzelonej po rykoszecie od Marcela Schmelzera. Iluż takich zagrań byliśmy świadkami w piątek w Kiszyniowie? Przypomnij bo nie pamiętam (chyba szansę na jedyne podobne zmarnował Polanski). Ale fakt, z karnego sam sobie strzelił. Tyle, że nie pamiętam aby wykonywał zbyt wiele karnych w meczu z Mołdawią. Ale oczywiście jeśli chcesz możesz obarczać cała winą kogo tylko zapragniesz, jako kibic masz do tego pełne prawo. Nie dziw się jednak, że inni nie podzielają Twojego punktu widzenia.

1. Jak już wspomniałem zachwycać się Lewyandowskim trzeba, bo jest jednym z najlepszych napastników w Europie. Nie należy natomiast robić z niego piłkarskiego boga, bo takim nie był i nigdy nie będzie.

2. Nowoczesny futbol to gra zespołowa. Oczywiście są odstępstwa od tej normy w postaci CR7 czy Messiego, ale jak już wielokrotnie ustaliliśmy w naszej reprezentacji takich nie ma, więc ich nie szukajmy na siłę. Wygrywać musi kolektyw, aby błyszczał Błaszczykowski, Lewandowski czy inny Rybus, cała reszta musi na to rzetelnie zapracować. Stworzyć im miejsce, rozciągać a nie zacieśniać obronę rywali, popracować w środku pola i przede wszystkim szybko transportować futbolówkę do przodu. A nie holować ją przy nodze, aż jeden czy drugi rywal ją odbierze. Dlatego nie prowadźmy na stos jednostek, podczas gdy zawiodła cała maszyna.
19niedziela, 09, czerwiec 2013 22:41
CTP
"Sorry Ariel miał wszystko co było potrzebne do rozwoju, a jednak osiadł na laurach, przestała się rozwijać"
A Rybus? A Komorowski? No, sorry ale jak porównuję Rybusa z ostatnich dni w Legii i tego, którego zobaczyłem w piątek, to to jest zjazd co najmniej o klasę w dół. W przypadku Komorowskiego to już w ogóle nie ma porównania. Cała trójka połasiła się na kasę i wszyscy cofnęli się w rozwoju. To samo czeka Jędrzejczyka, jestem tego pewien. Ale jak czytam wywiad ze Zbozieniem na weszlo, to już mnie nic nie dziwi: załapać się do bogatego klubu i trzepać kasę - to jedyny cel w życiu piłkarzyków a sport i wszystkie jego idee to bajeczki dla głupich kibiców.
20niedziela, 09, czerwiec 2013 22:51
Monrooe
@ CTP

Chcesz mi powiedzieć, że na podstawie jednego nieudanego meczu oceniasz całą plejadę zawodników i ich postępy lub ich brak w całym sezonie? Gratuluję. Ja jestem daleki od takich stwierdzeń. Komorowskiego zostawmy, bo Terek Grozny dla niego to kosmos, gdyby ktoś trzy lata temu powiedział temu chłopakowi, że będzie tam grał to by chyba zszedł ze śmiechu. Rybus? Zjazd? sorry, nie zauważyłem, z tego co wiem to gdyby nie fatalna kontuzja byłby pewnie już zupełnie gdzie indziej. Co nie znaczy, że nie będzie, choć na jego miejscu zostałbym przynajmniej na pół roku, by w pełni potwierdzić swoje możliwości. W zespole w którym jest bardzo szanowany. Dlatego też, porównywanie tej dwójki do sytuacji Ariela wydaje mi się kompletnie nietrafione. Jak będzie z Jędrzejczykiem? wszystko w jego rękach/głowie.

- "Ale jak czytam wywiad ze Zbozieniem na weszlo, to już mnie nic nie dziwi: załapać się do bogatego klubu i trzepać kasę "

A czego ty się niby spodziewałeś? Nie rozumiem? Uważałeś kiedykolwiek inaczej? Przecież to zawód i jak w każdym zawodzie chodzi w nim o zapewnienie sobie przyszłości. A nawet bardziej niż w każdym, bo tu przygoda trwa tylko kilka lat, a potem... często nie mają ze sobą co zrobić. Dlatego też kompletnie nie rozumiem Twoje zdziwienia ta sytuacją.
21niedziela, 09, czerwiec 2013 23:45
CTP
Rybusa widziałem w kilku meczach reprezentacji i w każdym z tych meczów zagrał beznadziejnie. Absolutnie mnie to nie dziwi, bo liga rosyjska niczym się nie różni od ligi chińskiej, gdzie kompletnie nie dba się o rozwój sportowy piłkarzy a liczy się tylko, który oligarcha ma lepsze nazwiska w klubie. Dlatego uważam, że Jędrzejczyka czeka podobny los.
Polscy piłkarze słyną z minimalizmu ale uogólnianie tego trendu na cały świat jest błędem, bo przyczyna takiej mentalności tkwi w szkoleniu młodych piłkarzy. W naszych rodzimych szkółkach praktycznie nie zwraca się uwagi na kwestie mentalne, liczy się wyłącznie trening fizyczny. Efekt jest taki, że polscy piłkarze to w większości skończeni idioci mający wielkie problemy ze skonstruowaniem zdania. Rodzynkiem w cieście jest nasza akademia, gdzie zwraca się szczególną uwagę na wykształcenie. Mentalność sportowca również można "wytrenować", więc pozwolisz, że nie zgodzę się z tym, że tak już jest i nic na to nie poradzimy.
22poniedziałek, 10, czerwiec 2013 09:49
iocosus
Odnośnie Komorowskiego w skrócie powtórzę, postawmy go jako "gońca" przy "hetmanie", a będzie się czuł dużo lepiej, a zatem i lepiej wykonywał swoje obowiązki. Jeżeli hetmana brak, to czynienie z niego Prezydenta jest zasadne tylko i wyłacznie przez pryzmat pseudonimu, innych przesłanek do tego brak.

Co do Rybusa, takie natomiast spostrzeżenie. W kadrze z załozenia mają grać najlepsi z najlepszych, w takim razie znajdą sie w niej takie wybitne jednostki, które nawet w nico słabszej swojej dyspozycji będą bardziej efektywne i wartosciowsze niz potencjalni konkurenci do miejsca w jedenastce w swojej najlepszej formie. To postaci wiodące drużyny, stabilizujace jej skład, co pozwala na wypracowanie penych schematów, w najlepszym przypadku narzucenia stylu charakteryzujacego grę. Reszta to zawodnicy uzupełniajacy tych wiodących, ich wybór do jedenastki winien być zależny tylko i wyłacznie od prezentowanej formy. Do jakiej kategorii należy Rybus, moim zdaniem zdecydowanie do tej drugiej, czyli na reprezentacyjny plac powinien być desygnowany tylko w swojej najwyższej dyspozycji. Zgodnie z taką regułą w wyjsciowym składzie winien się znaleźć na przykład Kosecki, odstrzelający Lecha od mistrzostwa, no i tu dupa i dowód, ze mędrkowanie i poleganie na zasadach w piłce nie zawsze się sprawdza, bo 30 minut Kosy było totalnie bezproduktywne. Inna kwestia, jakby wygladał w pierwszej połowie gdy było miejsce do gry i sił kolegom nie brakowało.

"Piłkarze wiodacy" to chyba wiodące zagadnienie dla obecnej repry. Jeżeli oprócz wiadomej "trójcy" wydaje się że Fornalik chce przypisać do niej i Glika i Polanskiego, to we mnie budzi juz to spore wątpliwości, aczkolwiek tworzenie stabilnego "kregosłupa" drużyny to trenerska naczelna prerogatywa.

Jezeli rozpatrzymy dwóch środkowych obrońców i dwóch defensywnych pomocników, to w tym centralnym i kluczowym kwartecie jakich mamy "wiodących"? Glik grający tak jak z Urugwajem i Ukrainą to absolutna mina, Polanski nie potrafiący dokładnie po ziemi podać piłki do Lewego przed bramką, odpuszczający krycie w drugiej połowie, opadający z sił z takim rywalem jak Mołdawia? Jędza przez Fornalika nie akceptowany! Salamon bez gry, jeżeli nic się nie zmieni to wypuszczenie takiego gracza na klasowego przeciwnika to prokurator! Łukasik, Furman chimeryczni i niedoświadczeni z pewnością jeszcze nie "wiodący". Perquis - zapomnijmy. Celeban - faktycznie ma potencjał na "wiodacego" w kadrze? Żółtodziub Kamiński - potrzebny Dornie. Wasilewski - emerytura. Dudka - renta.

Jak dla mnie jedynym zgłaszajacym aspiracje na stały angaż do licytowania trójki bez atu, wydaje się Krychowiak, o zgrozo i tak popełniający duże babole. Cała reszta na statusie "uzupełniających".

Kompletny paradoks, na lewej obronie my mamy zamiennych dwóch "wiodących" Wawrzyniaka z Boenishem, powoływani z abonamentem i stale są jednym z najsłabszych ogniw w zespole.
23poniedziałek, 10, czerwiec 2013 11:27
Monrooe
@ iocosus

Odnośnie Komorowskiego, to ja nie wiem, czy reprezentacja to jednak nie za wysoki poziom dla niego. Celnie określasz tego piłkarza jako zadaniowego, a w kadrze są chyba potrzebni zawodnicy bardziej uniwersalni. Oczywiście pozostaje problem podstawowy, skąd ich wziąć. Chyba jednak szukałbym gdzieś indziej niż w składzie Tereka.

Co do Rybusa i zawodników w formie. Zgadzam się i podpisuję obiema rekami, tyle, że... znasz jakiś skrzydłowych w formie. Wydawało się, że w takiej jest Kosecki, jak wyszło pamiętamy. Kto po nim? "Grosika" sami widzieliśmy, Tonewa Byłgarzy nie puszczą? Wszołek to cień samego siebie, Pawłowski sam rzucił ręcznik, Przybecki z całym szacunkiem dla niego to nie ten poziom. To kto? Zagrał więc Rybus, z tym, że kompletnie nie rozumiem kto go pchał (i po co) do środka pola (choć dzięki temu mógł, a nawet powinien uraczyć nas golem). Po kiego grzyba miejsca na bokach (niczym Ljuboja) szukał Mierzejewski, zupełnie znikając z "rozgrywającego". To samo niestety tyczy się środka pola, Krychowiak jest moim zdaniem nieruszalny, ale już Polanski spokojnie mógłby znaleźć godnych siebie rywali. A jego wyjście w meczu z takim rywalem jak Mołdawia wydaje mi sie nieporozumieniem. Może gdyby dostał "Mierzej" dostał wsparcie w środku pola dałby radę coś zmontować.

Co do defensywy to mi się przymiarki pod Glika podobają, to wojownik, przywódca, mogący pociągnąć za sobą resztę zespołu. Niestety wciąż popełnia błędy, a te na poziomie reprezentacji będą bolały straszliwie. Na kogoś postawić jednak musimy i nasz blond włosy "włoch" zadaje się być niezłym materiałem na nowego "Wasyla" Tyle, że obok niego powinien występować Jędrzejczyk, kompletnie nieprzydatny z boku, dobrze blokujący środek. Flanki naszej obrony powinny należeć do Wawrzyniaka (mimo wszystko jest o niebo lepszy od Boenisha) i Bereszyńskiego (później Piszczka oczywiście). Mając problemy z techniką musimy pomagać sobie ilością graczy atakujących i tak stwarzać przewagę.
24poniedziałek, 10, czerwiec 2013 22:34
Mohikanin
Mnie Fornalik najbardziej do Siebie zraził wypowiedzią na temat Bereszyńskiego, który w meczu z Lichtenstainem należał do najlepszych graczy w naszej ekipie- stworzył przynajmniej 4 sytuacje w tym 2-3 stuprocentówki Sobiechowi( jako jedyny potrafił mu dograć).
A Fornalik mówi że na Bereszyńskiego nie postawi, że jest za mało doświadczony. Czyli w jego zespole nie decyduje forma o grze, tylko inne czynniki.
25poniedziałek, 10, czerwiec 2013 23:59
iocosus
@ Monrooe

Odnośnie Komorowskiego to my się chyba raczej zgadzamy, nie na pierwszą jedenastkę, ale jako ktoś z "drugiego planu" moze byc pożytecznym uzupełnieniem kadry, żałuje że sprawdzenie na lewej obronie nie wypadło jakoś super korzystnie. Ale w przypadku kontuzji jest to jakaś opcja, przy jakims wyjatkowym załozeniu i grą trójką w obronie Prezydent też powinien sie sprawdzić, wiec na ławce kogoś takiego można mieć, jednak z pewnościa jako zawodnik pierwszego wyboru budzi poważne watpliwości.

Nie mam pretensji, że na skrzydłowego "uzupełniającego" postawił Fornalik na Rybusa, choć moim zdaniem bardziej logicznym wyborem byłby Kosecki, którego jakimś wielkim admiratorem nie jestem, wręcz rok temu w odniesieniu do niego byłem sceptykiem i skutecznie młody Kosa utarł mi nosa, bo jego wkładu w tytuł zanegować nie można i przez ten pryzmat odwoływałem sie do logiki wyboru, ale to jest spojrzenie kibica, Fornalik moze jasno stwierdzić, że na treningach spośród Grosickiego, Koseckiego, Rybusa najbardziej przekonywał go dyspozycją właśnie ten ostatni i to się z zasadą nie kłóci.

Natomiast nie rozumiem zasad jakimi sie kierował Fornalik przy ustalaniu linii defensywnej, co do pary DM, jeżeli wiadomo że meczyk musimy wygrać i mozemy się spodziewać pietrowego autobusu i murarki tak jak to faktycznie miało miejsce w drugiej połowie, to brak koncepcji w której obok Krychowiaka jest ustawiony piłkarz z ofensywnymi predyspozycjami jest ewidentnym błedem. Rok temu pisałem, że chciałbym w takim założeniu sprawdzić Obraniaka, o ile zdecydowałby sie na grę dla druzyny, a nie pod siebie, Radek Majewski do czegos takiego wydaje się jeszcze lepszą opcją ponieważ jest piłkarzem zdecydowanie bardziej aktywnym, więcej biegajacym od Ludo, a w Championship gry w bark w bark i nie odpuszczania musiał sie nauczyć. W Cafe Futbol stwierdził że Nottingham gra z jednym klasycznym defensywnym pomocnikiem wspomaganym przez dwóch piłkarzy po bokach i własnie tak Radek jest ustawiany, czyli dla niego jakąś wielką nowościa gra przy DM by nie była. Wydaje się, że Furman jest do takiej roli dobrze predysponowany, ale póki co to melodia przyszłości. Stawianie na Polanskiego jako "wiodacego" i podstawowego piłkarza z abonamentem na pierwszą jedenastkę, moim zdaniem, jest pójsciem w ślepą uliczkę, lepiej niz na Euro nie zagra, a ten turniej i tak zakończylismy porażką.

Co do Glika, osobiście jestem równie sceptyczny jak do młodego Kosy rok temu, zatem nic nie stoi na przeszkodzie, żebym sie ponownie mylił, wydaje się że Fornalikowi marzy się wypozyczenie Salamona z AC Milan i jego stała gra gdzieś na szczeblu Serie A, a wówczas postawienie w reprezentacji Polski na defensywę w środku opartą o calcio, wszystko dobrze, tylko warunek cyklicznej gry Bartosza MUSI być jednak spełniony. Uprzedzenie selekcjonera wobec Jedzy dla mnie jest zupełnie niezrozumiałe, lęk przed postawieniem na Beresia lub Zielińskiego również choć to drugie potrafię wytłumaczyć, Mierzej po Obraniaku i Majewskim był trzecim w kolejnosci rywalizujacym o "10", dwóch pierwszych zabrakło to ją otrzymał. Logiczne i sprawiedliwe wobec piłkarza, choć Mierzej w meczu z Mołdawią zawiódł.

@ Mohikanin

Fornalika trzeba się zapytać ile lat miał Władysław Żmuda gdy Kaziemierz Górski postawił na niego w reprezentacji?
26wtorek, 11, czerwiec 2013 08:28
CTP
@Iocosus
Biorąc pod uwagę jakie "postępy" zrobili Rybus z Komorowskim po tych kilkunastu miesiącach w lidze rosyjskiej, to ja się wcale nie dziwię uprzedzeniom Fornalika co do Jędzy.
27wtorek, 11, czerwiec 2013 09:13
iocosus.
No ale co do Rybusa i Komorowskiego Fornalik uprzedzony nie jest, stawia na nich, choć Kosa błyszczy w Ekstraklasie wybiera Rybę z Tereka.

Nie rozumiem zarzutów i pretensji rzucanych po odejściu Jędzy, o tym mówiono i trąbiono od miesiecy, takie posuniecie uwzględniano, fajnie że przedłuzono z nim umowę, super że sam piłkarz na to przystał, dzięki temu mozna było za niego wziąć konkretna kasę, ja sie jak na razie cieszę, bo w podobnej sytuacji jak Jędrzejczyk przedstawiano Kuciaka i tu również jeżeli tylko padłaby konkretna oferta, Słowaka pożegnalibyśmy, a ja uważam że bez bramkarza na poziomie w puchary nie mamy sie co pchać. Dlatego oddycham z ulgą, póki co, że z propozycjami jest cisza. Nie znaczy to że "polityka transferowa" nie istnieje, ale to "rozmowa" na inną okazję.

Natomiast CTP ja podzielam obiekcje, że kierunek wschodni jakiś szcześliwy dla polskich piłkarzy nie jest, że rozwój Jedzy w FK Krasnodar stoi pod znakiem zapytania, ale mam też swiadomość że na takie moje nastawienie wpływają stereotypy, uprzedzenia, wolałbym żeby Jedza mógł się porównywać z Salamonem i Glikiem w calcio, ale rzeczywistość jest taka, że przystał na angaż w Rosji. Trudno jego wybór, o to że kieruje się względami ekonomicznymi nie mam pretensji, życzę mu żeby "stereotypy" jego ominęły.
28wtorek, 11, czerwiec 2013 09:20
Monrooe
@ iocosus

Jak tak czytam co piszesz, to wygląda mi na to, że zgadzamy się nie tylko co do "Komorowskiego". Z całą resztą też się zgadzam bez większych wątpliwości. Jedynie ten Glik, oglądałem kilka (na więcej już nie mam czasu) spotkań Torino i On tam naprawdę wygląda dobrze. Silny, zdecydowany, wojownik defensywy, myślę, że i u nas mógłby spełniać podobną rolę. Tyle, że to młody człowiek, albo powinien występować obok doświadczonego partnera, albo zgrać się z którymkolwiek z dostępnych (dla mnie Salamon lub Jędrzejczyk - pomimo, że to inna charakterystyka - byliby całkiem nieźli). Niestety nasza formacja defensywna co i rusz gra w kompletnie innym zestawieniu personalnym. Chłopaki wciąż nie polegają na sobie, wciąż nie znają swoich przyzwyczajeń, nic więc dziwnego, że automatyzmu brak. Brak automatyzmu, to i błędy się pojawiają, a z nimi nerwowość, a z nią więcej błędów. I mamy problem, niemały dodam.
29wtorek, 11, czerwiec 2013 09:59
CTP
@Iocosus
Ja z pewnym przerażeniem obserwuję to, co się dzieje obecnie w naszej lidze. Ostatnio nastąpiło coś w rodzaju boomu na młodych polskich piłkarzy i jeśli tylko któryś dostanie choćby cień oferty z dowolnego klubu spoza naszych granic, zaraz podwija ogon i tyle go widzieliśmy. W większości przypadków efekt jest ten sam: dobrze zapowiadająca się kariera nagle przyhamowuje, bo piłkarze najzwyczajniej w świecie nie są gotowi na wyjazd. Najczęściej lądują na ławce i nagle stwierdzają, że to za wysokie progi, więc skupiają się głównie na liczeniu kasy na koncie zamiast na walce o pierwszy skład. Mam tutaj na myśli przede wszystkim Wolskiego, co do którego niemal jestem pewien, że podzieli los Klicha. Niestety, mamona wielu piłkarzom przesłania realny obraz sytuacji a na ich decyzję bardzo często ma wpływ ich najbliższe otoczenie - rodzice, menadżer. W ogóle rodzice, to jest chyba najgorsza przeszkoda w poprawnym wychowaniu piłkarza, wystarczy przejść się na mecz jakichś juniorów.
Rybus tylko dlatego jest w kadrze, bo wbrew temu, o czym marzy niejaki Kołtoń, Polska jednak nie stoi skrzydłowymi. Biorąc pod uwagę to, co widziałem w meczu U-21, to stawiam na to, że w najbliższym sezonie Rybka straci miejsce na rzecz Michała Żyro, który już wykazuje objawy wielkiej formy. Naprawdę, nie zaklinajmy rzeczywistości - liga rosyjska, to dla piłkarza jest zesłanie tak jak Chiny, czy Emiraty. Równie dobrze moglibyśmy odkurzyć Olisadebe. Gwiazdy idą tam głównie na emeryturę, zakosztować luksusów i mało kto myśli o poziomie sportowym.
30wtorek, 11, czerwiec 2013 11:30
iocosus.
@ CTP

No ja jestem uprzedzony do ligi rosyjskiej, ale mimo wszystko nie aż tak bardzo jak Ty. Wink

Widzisz rozróżnaiam przypadek Wolskiego i Jedrzejczyka, o ile uważam że ten pierwszy w klubie powinien jeszcze jakis czas zostać, ze wzgledu nie tylko na dobro klubu, ale i swoje, o tyle temu drugiemu żadnych przeszkód juz nie wypadało czynić. Z Łukasikiem i Furmanem jezeli spełnią pokładane w nich nadzieje, tez się pożegnamy, mam nadzieję że za rok, za odpowiednią kasę, odejdą do klubu z ligi pierwszej piątki europejskiej. Obyśmy za rok ponownie grali o Ligę Mistrzów i wówczas ich hipotetyczne odejście również moze byc traktowane jako osłabianie zespołu przed najwazniejszą dla niego batalią, ale to jest proces nieunikniony, grunt żeby był świadomy i mniej wiecej planowany.

Żyry też nie utrzymamy, grunt zanim odejdzie, niech jeszcze dla Legii coś ugra, a przy okazji samemu nabierze doświadczenia, ogrania, choćby na poziomie europejskich pucharów, niech jego wartość, marka wzrośnie, wówczas i wilk syty i owca cała i piłkarz i klub odniosą korzyść.

U-21 przegrali z rówieśnikami z Norwegii, U-19 poległa z Hiszpanami i Chorwatami, grajac w 11 na 10 nie potrafiła zdominować Grecji, jedyny pozytyw to Kamil Kurowski najlepszy z naszych, strzelił bramke podbną do tej Chrapka z Maltą. Jagiełło z Grecją zrobił jedną akcję godną przypisywanego mu talentu. A pro po U-19 adekwatna refleksja, Lukas Klemenz, defensor nieco drewniany, ale z dobrą motoryką i warunkami fizycznymi w genach Wink zamiast rozwijać się w ktorymś z klubów Ekstraklasy podpisał kontrakt z Valencienns. Tak! Drenaż polskich nastolatków, to jest problem naszej klubowej piłki.

@ Monrooe

Nie neguje, że z Glika jest twardy, nieustępliwy wojownik, całkiem nieźle piłkarsko wyszkolony, ale gość irytuje mnie brakiem dynamiki i zwrotności, zbyt łatwo mozna robić z niego wiatrak. Obym jesienią zmienił opinię.
31wtorek, 11, czerwiec 2013 11:52
CTP
Ja też rozróżniam obydwa te przypadki ale to nie zmienia mojej opinii, że obydwaj popełnili błędy. Wolski, bo odszedł wtedy, gdy absolutnie nie był gotowy do odejścia. Jędrzejczyk, bo połakomił się na kasę mając w dupie swój rozwój sportowy. O ile Rafała mógłbym jeszcze usprawiedliwić młodzieńczą głupotą oraz, przede wszystkim, głupotą jego rodziców, to Jędza jako sportowiec jest dla mnie zerem.
Ja jestem daleki od tego, aby kogoś w Legii zatrzymywać na siłę ale, na Boga, odchodźcie wtedy, gdy jesteście na to gotowi i do klubu, który wam zapewni jakiś rozwój. A nie, kurczę, do Krasnodaru! Popatrzcie najpierw, kto jest trenerem, jak ten zespół gra, czy ja się tam odnajdę a nie tylko kasa a reszta się nie liczy.
32wtorek, 11, czerwiec 2013 11:56
Monrooe
@ iocosus

Moim zdaniem, tak jak Twoim zwrotności i braków motoryki nie poprawi. Może to natomiast nadrobić doświadczeniem i... umiejętnie dobranym partnerem. Tak wychwalany przez nas Dickson Choto musiał mieć u boku szybkiego "listonosza" inaczej zaczynał się problem (vide próby ustawiania go z Żewłakowem). Tak samo z Glikiem, potrafią go wykorzystać w Torino, dadzą radę w kadrze. Tylko na Boga, zajrzyjmy czasem do tej jego ligi i zobaczmy jak się prezentuje, może to nam pomoże w "pomyśle" na Glika w kolejnych meczach naszej reprezentacji.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1