A+ A A-

Zezem: Wara od Legii, Iwanie

andrzej iwanWnioski tego co się dzieje w przestrzeni medialnej wokół Legii można wyciągać różne. Nie są one zachwycające. Na większość wypocin szkoda czasu i papieru. Ale na niektóre można jednak zerknąć. Taki Kazimierz Węgrzyn umacnia nas na duchu pocieszeniem, abyśmy się nie martwili brakiem wzmocnień, bo mamy 30 zawodników w kadrze pierwszego zespołu.

Kazia lubię. Niestety zakłada on albo różowe, albo czarne okulary. Tym razem założył różowe i widzi wszystko 10 razy większe. Ja widzę 3 graczy, on 30. Jak założy czarne to nie zobaczy żadnego. Kaziu, Kaziu popraw się. Nie na buzi, tylko w buzi. Wtóruje mu Tomasz Łapiński, którego też lubię i powiada, że polityka transferowa Legii jest rozsądna. Też się z nim zgadzam. Jak mamy kupować złom to lepiej nie kupować wcale. Ale też, jak to u niego, ni z gruchy ni z pietruchy osąd, że dobry zawodnik zawsze w zespole znajdzie sobie miejsce i da radę. Skąd on w Legii wziął tych dobrych, bo jakby nie patrzeć, to w naszej drużynie to właśnie źli sobie świetnie radzą. Powiedzmy otwarcie: mają się coraz lepiej. Ale tym stwierdzeniem o pochwale stoickiego marazmu ujął mnie za serce. Grałem ja przez kilka lat w brydża na poziomie 2 ligi i z partnerem mieliśmy takie powiedzenie, że: "szczęścia dupą nie szukamy bośmy nie... geje". Wtedy inaczej się mówiło. Powiedzenie wzięło się stąd, że w turniejach losowano pary tzw. chodzące i tzw. siedzące. Jak mieliśmy wybór to zawsze stabilne, stałe miejsce. Mogło być lepiej, ale tylko mogło. Natomiast na pewno nie było gorzej. Raz, biorąc udział w turnieju o Grand Prix Warszawy w 1987 roku, byliśmy świadkami nowości zupełnej w bloku wschodnim. Patrzymy, a tu anonsują reprezentacje i grają ich hymny, a tam Estonia, Litwa, Łotwa czyli państwa w owym czasie nieistniejące oraz Izrael czyli państwo, z którym nie mieliśmy stosunków dyplomatycznych. Drużyna ZSRR wycofała się na znak protestu. Prezesm PZB był Pan Marian Frenkiel. Chylę czoło z szacunkiem. Tak to sport zbliżał narody. Szkoda, że nie ludzi. Bo taki Iwan znowu dał głos. Orzekł on, że Legia chce posiąść Nakoulmę nie po to, aby on grał, ale wyłącznie po to, aby osłabić Górnika. Podobno podobnie chcemy robić z innymi zawodnikami. To jego zdaniem taka maniera z Bayernu przeniesiona. Pogratulować przenikliwości. Nic to, że takiemu Górnikowi czy innym każde pieniądze się przydadzą, bo ledwo dyszą, ważne aby Legii dowalić. Prezes Legii i jej współwłaściciel opowiadają się za tym, aby kluby były silne, bo to podnosi konkurencję i co za tym idzie poziom. Tylko, że słabi muszą odpaść, bo psują rynek. Iwan zaprzecza i mówi, że siła tkwi w słabości. I dotąd ten bełkot można by znieść, ale dalej to trzeba brać bicze z niegaszonego wapna, albo z tym wapnem w dole leżeć, aby się po tej lekturze uspokoić. Bo powiada, że Legię stać na wydatki, ale wierzy, że przyjdzie ktoś z kasą i Legię całkiem zuboży. Osobliwie pała miłością do Cupiała, że nie wytrzyma dominacji Legii. Dla mnie jak kto nie wytrzymuje to popuszcza, ale dla Iwana to wpuszcza. Oczywiście pieniadze. Jest to od wielu lat marzenia hien czających się wokół krakowskiego klubu. Kiedy ten Cupiał otworzy mieszek i da się im znów nachapać? Tyle razy nabierali go na jego nienawiść do Legii, że i tym razem liczą, że się nie zawiodą. Na koniec radzi Iwan Górnikowi, aby nie wzmacniał rywala w walce o tytuł. Sam się ze sobą spiera, bo albo pieniądze decydują, jak w Wiśle, albo ich brak, jak w Górniku. Przy czym kreowanie Górnika na Mistrza to pomysł z piekła rodem. Podobnie jak dzisiejszą Wisłę. Bowiem albo chce się, aby nasza piłka coś znaczyła, albo chce się na siłę podnieść ten prowincjonalny pipidówek do jakiejś rangi. A prawda jest zawarta w znanym dowcipie: "Panowie omawiają walory swoich żon. Pierwszy mówi: mojej zony jest jak Londyn, taka wilgotna jak tamtejsza pogoda. Drugi, a mojej jak Paryż, taka wesolutka i ruchliwa. Trzeci mówi: a moja ma jak Kraków. Dlaczego Kraków? Dziura, po prostu dziura". Zamiast Krakowa z powodzeniem być może i Zabrze. Znaj proporcje mocium panie, panie Iwanie.

Przyznam się bez przymusu żadnego, że mnie te transfery nie ekscytują. Na wzmocnienia nie liczę, bo osiągnęliśmy pewien poziom i jak zawodnik odchodzi za powiedzmy 2,7 mln euro to lepszego od niego za 500 tys. euro nie pozyskamy. Mnie bardziej interesuje: w co my gramy? Bo na razie to mam takie nieodparte wrażenie po tych sparringach, że trener mówi: chłopaki musicie jakoś zareagować. Oni atakują nas po kilku z lewej flanki, środkiem i z prawego skrzydła. Co robicie? A zawodnicy chórem: jak to co? Na kolana i modlimy się. Podoba mi się ta opcja z atakowaniem i dominowaniem siebie i na wyjeździe. Pamiętam taki mecz repry pod wodzą Wojciecha Łazarka 12,04.1987 r. w Gdańsku z Cyprem /wtedy to takie San Marino/, wystawienie 7 napastników i 0:0. Sytuacji mieliśmy tyle co nic, to i nic nie wpadło. Na szczęście dla nas trener Berg nie ma napastników. Bo Ojamę to trzeba by między obrońcami szukać z mikroskopem, bo jak trawa by urosła to mógłby się zagubić i pobłądzić. Chociaż do tego to i trawa mu niepotrzebna. Bo gra ofensywna ma swoje cele, drodzy przyjaciele. Jednym z nich jest trzymanie piłki jak najdalej od własnej bramki. Ale też ktoś tych trzymaczy musi asekurować. Pytanie: kto i jak. Przecież nie personalnie, tylko organizacyjnie. Od 2010 roku mieliśmy dwie fazy i obie niezbyt udane. Trener Skorża bardzo dbał o grę defensywną i w tym miał osiągi, bo na wiosnę 2012 roku straciliśmy tylko 7 bramek. W ataku wierzył, że nauczy naszych grać atakiem pozycyjnym, ale do tego miał tylko 2 wykonawców /Ljuboja i Rado/. Trener Urban zaś wierzył, że różnorodna gra ofensywna oparta o posiadanie piłki regulowana podaniami przyniesie przewagę w postaci strzelenia większej ilości goli niż rywal. Teraz mamy fazę trzecią: kupą mości panowie. Kupą. I udał się do Mijas nasz Prezes, aby osobiście zobaczyć jak nasi grają w "dziada". Ale zanim to się stało to w obozie Legii w Hiszpanii, odzywa się telefon i ktoś nowy słyszy: tu referent Kowalski. Czy pan Leśnodorski już dotarł. Patrzy pytany naokoło i mówi: nie ma. Po godzinie znowu taki sam telefon i taka sam odpowiedź. Znowu po godzinie sytuacja się powtarza. Wreszcie podjeżdża samochód pod bramę i nowy pyta kto chce wjechać. Słyszy: to ja Leśnodorski. A ten do niego:to masz przechlapane, bo referent Kowalski już 3 razy o ciebie pytał, a tyś się gdzieś zawieruszył. A co tam Prezes zobaczył i usłyszał. Pan piłkarz mówi do trenera: kij mi się od chorągiewki złamał. Na to trener: pieprz kij, idź oprzeć się o słupek bramki.

Także marzę, aby oglądać Legię grającą w Lidze Mistrzów. Tylko jak? Chyba na osłodę przez dziurę w płocie obejrzę innych.

Dyskusja (2)
1sobota, 08, luty 2014 20:36
Dzynek
Stać nas na złożenie oferty satysfakcjonującej Górnik i przy tym nie spłukać się finansowo, tylko po to, żeby konkurent (na razie realny) miał kłopoty ze zdobywaniem bramek. Ale to tylko teoria. Praktyka jest bardzo prozaiczna. Nakoulma to jeden z lepszych piłkarzy w lidze, który mógłby Legii dodać jakości. Ku rozpaczy A. Iwana chodzi zwyczajnie o wzmocnienie własnych szeregów, a nie osłabianie rywala. Przy czym nie mamy ciśnienia, żeby tego murzynka do nas ściągnąć. Jak się uda to dobrze, a jak nie, to i tak damy sobie radę. Nie zdziwiłbym się gdyby to władze Górnika zaoferowały Nakoulmę Legii, żeby cokolwiek na nim zarobić po fiasku negocjacji z Besiktasem. Pieniądz nie śmierdzi nawet od największego rywala. Kwestie sportowe schodzą na dalszy plan. I takie rozwiązanie byłoby najlepsze dla klubów. Jedni mają zawodnika, drudzy pieniądze. Mogliby sobie sprowadzić jakiegoś Biłka. Szkoda, że A. Iwan nie rozważył takiej możliwości. Chyba o wiele bardziej prawdopodobnej.
My właściwie nie musimy martwić się o konkurencję ze strony Górnika. Wystarczy, że nie będziemy się wtrącać, a Górnik sam się wykluczy z walki. Jest trener Wieczorek, są Sz. Drewniak i R. Jeż. Ziarno klęski zostało zasiane i tylko czekać na plony. Do tego wypychają z klubu każdego, kto prezentuje jakąkolwiek wartość.
Głupio myśli A. Iwan. Może to przez lokalny patriotyzm. Taki śląsko-małopolski. A może chciał się wyróżnić w mediach oryginalnością i wyrazistością poglądu? Doprawdy nie mnie oceniać czym się kierował. Wolałbym jednak żeby nie szedł drogą popularności Janka Tomaszewskiego. Jeden oszołom wystarczy.

W co my gramy?
Ośmielę się powiedzieć, że przeprowadzamy selekcję negatywną.
Widocznie trener Berg musi na własnej skórze przekonać się, w jaki stopniu konkretni gracze są w stanie realizować jego wizję gry.
Dowiedział się, że Dwaliszwili nie chce biegać, więc zastępuje go ekspresem Ojamą. Przynajmniej w tym aspekcie zna ograniczenia swoich piłkarzy i będzie mógł dobrać sobie napastnika pod przeciwnika.
Mu już wiemy, że obaj nie nadają się do wykańczania wrzutek, Kucharczyk na skrzydłowego, Vrdoljak na kreatora gry, Astiz na szybkiego i bezbłędnego obrońcę, więc spokojnie musimy czekać, kiedy Berg dojdzie do tego samego wniosku. A co później, to nie wiem. Na razie obserwuję z zaciekawieniem jak piłkarze podkładają się do odstrzału.

Na koniec mała dygresja. Na razie kupa-taktyki nie czepiam się. W założeniu jest ona bardzo efektywna pod warunkiem, że jest ścisła i twarda. Na razie u nas jest rzadka i miękka. Czyli dopiero do uformowania. Na to trzeba czasu i chęci piłkarzy. Nasze gwiazdy niestety nie chcą dać się obrobić przez rzeźbiarza. Dobrze, że zawsze można materiał wymienić.
2sobota, 08, luty 2014 22:10
Zbyszek
@Dzynek.
Oczywiście, że tak. Życie każdego organizmu złożonego bardziej niż pantofelek wymaga nośnika rozwoju. Ktoś to musi inicjować i prowadzić. Inaczej mówiąc ktoś ten ruch musi zainicjować i mieć szansę, aby on zaistniał. I jest to w interesie całości. Więc w interesie polskiej piłki jest, aby to był klub aktualnie najmocniejszy organizacyjnie i finansowo i aby on do Ligi Mistrzów wreszcie wszedł. Do osiągnięcia tego celu Legię, bo o niej przecież mowa, należy wzmacniać kadrowo. Pieniędzy z LM przecież Legia nie zje tylko je spożytkuje w polskiej piłce. Powinno być to dla każdego proste jak konstrukcja cepa. Ale taki Iwan i Cupiał, to nie jest każdy. Dlatego ich nie lubię. Są jak pies ogrodnika: sami nie zjedzą i drugiemu nie dadzą.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1