A+ A A-

Polska przed Euro

"Wojewoda podziela ocenę policji, iż organizacja meczu z udziałem kibiców obu drużyn może realnie naruszyć porządek publiczny i stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa uczestników imprezy masowej (...)". Cytowany fragment komunikatu Wojewody Mazowieckiego Jacka Kozłowskiego mówi w zasadzie sam za siebie - brawo Panie Wojewodo, brawo Policja. O taką Polskę...

Administracyjnie narzucona decyzja o nieobecności kibiców Lecha podczas meczu z Legią w Warszawie nie jest niczym sensacyjnym w kontekście powszechności działań mających na celu eliminowanie z polskich stadionów kibiców gości jako czynnika potencjalnie zwiększającego stopień ryzyka związany z organizacją meczu piłkarskiego. Choćby kilka miesięcy temu pisaliśmy na stronach czarnej-eLki o kontrowersyjnej decyzji podjętej we Wrocławiu przed rozpoczęciem rundy wiosennej.

Decyzja o zamknięciu stadionu Legii przed kibicami gości jest już jednak tak groteskowa, że wręcz odechciewa się komentować ją w sposób logiczny i rozumowy - być może dlatego, że z logiką i rozumem ma ona niestety niewiele wspólnego.

Przerażające jest przede wszystkim to, że służby odpowiadające za bezpieczeństwo obywateli w naszym kraju ponoszą w tym momencie haniebną KLĘSKĘ w starciu ze stadionowym bandytyzmem. Tak, klęskę. Zamykanie stadionów, zamykanie choćby tylko sektorów gości to wywieszenie białej flagi, to coś co można porównać do uciszenia płaczącego dziecka przez rąbnięcie jego głową w ścianę. Nasze władze ulegają dyktatowi grupy społecznej, której członków dałoby się zliczyć staroświeckim liczydłem, ulegają niewielkiemu wycinkowi kibicowskiej populacji. Walcząc (?!) po omacku z tym, nazwijmy rzecz umownie, 'elementem', uderzają we wszystkich tych, którzy chcą w sposób normalny przeżywać widowisko piłkarskie. Nie pierwszy raz przekonujemy się, że kibic piłkarski nie ma w tym kraju żadnych praw, jest tylko uśrednionym członkiem tłumu, potencjalnym przestępcą, śmieciem, którego zamiata się pod dywan, żeby tylko na niego nie patrzeć.

Jest mi z tego powodu przykro, każda taka decyzja to dla mnie jakoś tak po ludzku straszne rozczarowanie i zawód. Być może sam jestem sobie winien, być niepotrzebnie jako student prawa napakowałem sobie przed laty łepetynę wzniosłymi hasłami o wartościach, które niesie ze sobą państwo demokratyczne i swobody obywatelskie, być może prewencyjny 'zamordyzm' jest istotnie jedyną efektywną metodą walki z wszelkimi problemami społecznymi. Mam jednak w takim razie pomysł, byśmy zaprzestali uprawiania chorej, zbiorowej hipokryzji i po prostu zwyczajnie ogłosili, że zamykamy wszystkie stadiony w Polsce dla kibiców gości. Koniec, kropka, do zobaczenia w Strasbourgu.

Czytelnicy czarnej-eLki zapewne doskonale wiedzą, jak złośliwie nazywany bywa obiekt ulokowany przy Łazienkowskiej 3 przez odwiedzających go kibiców gości. Otóż - nazywany bywa 'Guantanamo', prawdopodobnie nie bez przyczyny. Skoro zatem na najpilniej strzeżonym obiekcie w Polsce nie można pozwolić sobie na rozgrywanie meczów w obecności kibiców gości to gdzie można sobie na to pozwolić? Raczej nigdzie, zatem wypada tylko ponowić apel z poprzedniego akapitu. A że podczas żadnego meczu rozegranego do tej pory na nowym obiekcie Legii obecność kibiców gości jakoś nie stanowiła zagrożenia dla 'bezpieczeństwa uczestników imprezy masowej'? Nic nie szkodzi.

Zaskakujące że kibice Lecha najwyraźniej nie wykazują szczególnego zrozumienia dla szerzonej przez wojewodę Kozłowskiego idei zapewnienia bezpieczeństwa mieszkańcom Mazowsza i zapowiadają przyjazd do stolicy mimo wszystko, choćby pociągami rejsowymi w przypadku odwołania opłaconego już 'specjała'. Skutki pojawienia się w sobotę w Warszawie chaotycznych grup poznaniaków w barwach Lecha przewidzieć moim zdaniem odrobinę ciężej niż efekty pojawienia się tych osobników w sektorze gości na obiekcie Legii, ale zgaduję, że policja i wojewoda Kozłowski mają jakąś wyrafinowaną koncepcję rozwiązania także i tej drażliwej kwestii.  

I tylko bez odpowiedzi pozostaje pytanie jak nasza policja i nasi wojewodowie wyobrażają sobie rozegranie Euro 2012. Jak polskie miasta i polskie stadiony mają poradzić sobie z kibicami polskimi i rosyjskimi, niemieckimi i holenderskimi siedzącymi obok siebie ramię w ramię na stadionach, spotykającymi się bezustannie na ulicach naszych miast. Skąd przekonanie, że kibic reprezentacyjny ulepiony jest z zupełnie innej gliny niż kibic klubowy, skąd w jednym przypadku uśrednienie na korzyść kibica, w innym - na jego niekorzyść.

Wielka szkoda, że kiedy przed kilkoma laty składaliśmy wspólnie z Ukrainą aplikację jako kandydat na państwo - gospodarza Euro 2012, nikt nie pomyślał o policji i wojewodach, nikt nie wziął pod uwagę ogromnych niedogodności, jakimi organizacja mistrzostw będzie skutkować dla polskich służb bezpieczeństwa. Karygodne zaniedbanie, nieodwracalny błąd.

Cóż, w razie czego najwyżej zawróci się gości z Europy gdzieś na granicy. 

Dyskusja (22)
1środa, 18, kwiecień 2012 14:08
Senator
Nie pozwalają nam się nudzić i zajmować się tym co lubimy najbardziej czyli piłka nożną. Mi konkretnie zupełnie obojętne jest czy by kibice Lecha byli na meczu czy nie. Nie obojętne natomiast mi są działania państwa poza prawne, naginające prawo dla własnych potrzeb. Wyłożono z kasy lokalnych społeczności miliony złotych na nowe stadiony, zakupiono za ciężkie pieniądze najnowsze systemy monitoringu. Posłowie, konsultanci, doradcy wzięli gruby szal za pracę związaną z tworzeniem ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych, wszystkie te pieniądze spuszczono do Wisły bo okazuje się,że ani stadiony ani monitoring ani ustawa nic nie pomogły. Tacy jak jak mogą sobie pisać,apelować do zaangażowanych kibiców o potrzebie zmian w zasadach działania ruchu kibicowskiego. Policja i Wojewoda jednym takim "pomysłem" scala i cementuje skostniałe zasady ruchu kibicowskiego jak sami zainteresowani nie zrobili by tego nigdy. Trzeba pojechać moim ulubionym piłkarzem -Brawo Kurwa !!!
2środa, 18, kwiecień 2012 15:58
Garm
"Administracyjnie narzucona decyzja o nieobecności kibiców Lecha podczas meczu z Legią w Warszawie nie jest niczym sensacyjnym w kontekście powszechności działań mających na celu eliminowanie z polskich stadionów kibiców gości jako czynnika potencjalnie zwiększającego stopień ryzyka związany z organizacją meczu piłkarskiego."

Dobre zdanie, ale z jednym błędem. Powinno być po prostu "kibiców".

Ciekawe czy bilet na Euro mam na sektor z krzesełkami czy bez.
3środa, 18, kwiecień 2012 21:30
Monrooe
Po raz kolejny widać, że do normalności jest u nas bardzo ale to bardzo daleko. Choć oczywiście wydarzenia w Chorzowie dołożyły swoje. Niemniej jednak nijak nie rozumiem skąd taka panika w szeregach naszych lokalnych stróżów prawa. Jak znam życie to przyszła z gabinetów mieszczących się zupełnie gdzieś indziej niż w komendach czy nawet w ratuszu. Niestety boją się, że my naprawdę jesteśmy kompletnie nieprzygotowani do takiej imprezy jak Euro2012. Stąd panika i strach przed jakąkolwiek wpadką na kilka miesięcy przed imprezą.
4środa, 18, kwiecień 2012 22:21
mort
Przypominam o sparwdzeniu kto jest nowym szefem Komendy Stołecznej i jakie ma dokonania w Kielcach Monroe.

Ktoś po cos go tu przeniósł.

Trzymam kciuki za Lecha, żeby udało im sie albo wejść albo przynajmniej maksymalnie napsuc krwi winnym tej tragifarsy.

Piłka nożna dla kiboli! Smile
5środa, 18, kwiecień 2012 22:31
Monrooe
Ależ morcie, ja doskonale wiem kto i od kiedy siedzi na stanowisku szefa w Komendzie Stołecznej. Dziwi mnie trochę, że zdaje się, iż to raczej kibice z "białej trybuny" o tym zapomnieli wątpiąc w naciski na Legię w kwestii "opraw" (a raczej ich braku). Ignorując lub wątpiąc w ewentualne konsekwencje niezastosowania się przez klub do tych "sugestii". A co do samych obecnych działań to są one dla mnie jakby pełną kontynuacją wcześniej podjętych kroków. Doskonale zresztą wypisujących się w obraz "nowego" zarządzania w Warszawie.
6środa, 18, kwiecień 2012 23:47
QD
"nowe zarządzanie" skończy się latem. Czy na euro się skompromitujemy to się zobaczy, ale w przyszłym sezonie temat kibiców padnie i wszelkie popisowe akcje ucichną. Teraz miłościwie panujący potrzebują utrzymać pozory działania, więc jesteśmy na świeczniku. Będzie śmiesznie jak kilka osób się nagle dowie, że już nie ma wsparcie "góry" i znowu muszą się sami dogadać.
7czwartek, 19, kwiecień 2012 17:37
Zbyszek
Niestety mamy do czynienia ze sprzecznością pomiędzy samoistną wartością jaką jest apolityczność większości dziedzin życia społecznego, w tym sportu, a pragmatyzmem rozumianym w Polsce jako cyniczna gra polityczna. Osobiście jestem zdecydowanym przeciwnikiem mieszania się polityków do sportu, sztuki, nauki czy biznesu. Mam jednak świadomość, że strony w takim mariażu widzą korzyści. Chodzi więc o granice. Moim zdaniem te granice przekroczono np. w Lechii Gdańsk i Śląsku Wrocław. W Lechii od 1983 roku od meczu z Juve na którym było bardzo wielu ówczesnych opozycjonistów,którzy słusznie wykorzystali tę okazję do pokazania, że pogłoski o śmierci "Solidarności" były przedwczesne. I tak w tym klubie zostało.

Fetowanie polityków przychodzących na mecz jakby byli kim innym niż kibicami jest niesmaczne. We Wrocławiu zaś Prezydent megaloman postanowił za pieniądze miasta i prywatnego biznesmena ze stadionu i klubu uczynić pomnik swojej wiecznej chwały. Pan Solorz-Żak przejrzał tę grę i nie widzi interesu w wyrzucaniu pieniędzy w błoto czyli w przedsięwzięcie nie przynoszące zysku. W mediach złym jest ten, który myśli racjonalnie. Nie wiadomo czy byłby Pan Solorz tak pryncypialny gdyby Pan Dutkiewicz był z partii rządzącej.

W innych klubach związki właścicieli z politykami są może mniej widoczne, ale istnieją. Jest to rodzaj klientelizmu politycznego,gdyż w Polsce politycy mogą stanowczo za dużo. Druga strona medalu ma niestety twarz zamordysty. Odbywa się to na bazie wytworzonej przez wiele lat przez media zbitki pojęciowej kibic piłkarski równa się bandyta. Z bandytą się nie rozmawia. Bandytę się niszczy.Podejrzewać należy, że zrobiono badania z których wynikało,że najostrzejsze sankcji wobec kibiców będą akceptowane przez zdecydowaną większość tzw. normalnych ludzi. W tej sytuacji zwłaszcza przed wyborami zagranie tą kartą wydało się politykom korzystne.

Powiem, że nie trzeba badań. Sam pracuję wśród ludzi, którzy mówią, że sportem,w tym piłką się interesują,ale kiedy rozmowa schodzi na kibiców to uważają oni,ze budowa stadionów jest bez sensu/jest tyle ważniejszych problemów do rozwiązania/ i to dla kogo/określenie chuligan jest łagodne/. Aprobują więc zamykanie stadionów,brutalne pseudo kontrole, zatrzymywania kibiców, a nawet gotowi byliby popierać bicie kibiców czy szczucie ich psami. Ci ludzie nie doznali iluminacji. Ten jad nienawiści media sączyły od lat.

Jestem daleki od obarczania mediów całą winą. Ich przedstawiciele mówią, że może przejaskrawiają,ale przecież fakty miały miejsce. Kiedy więc słyszę przedstawicieli kibiców jacy to oni są pokrzywdzeni to cytuję słowa Pisma "W swoim oku belki nie widzą, a widzą źdźbło siana w oku bliźniego". Naprawę świata proponuję zacząć od siebie. Nie ma usprawiedliwienia dla rzucania przedmiotów, także niebezpiecznych w zawodników czy na boisko. Nie widzę też żadnego sensu w wykrzykiwaniu czy wypisywaniu haseł stricte politycznych.

W innych postach wskazywałem, że kibice nie są irracjonalnym tłumem, ale bardziej nieformalną grupą. Liczną, lecz grupą. W takiej grupie obowiązuje niepisany, ale przestrzegany "kodeks" postępowania. Jeżeli grupa za takie zachowania nie stosuje restrykcji to znaczy, że takie zachowania dopuszcza. Z taką grupą nie ma rozmowy. Trzeba to sobie uświadomić i wyciągnąć z tego wnioski. Co do zakazu dla kibiców Lecha to rozumowanie, że jest to pomysł durnego posterunkowego jest za łatwe. Przypomnę pozbawienie Legię tytułu w 1993 roku na rzecz Lecha. Trochę rozpytałem w swoim czasie o ten przypadek.

Tłumaczenie łatwe,że to ś.p.Ryszard Kulesza się zdenerwował i zgłupiał okazało się nieprawdziwe. Była to świadomie utkana intryga polityczna, w której główną rolę grał prominentny działacz Unii Demokratycznej,dziś w politycznym niebycie. Tak dziś wydaje się,że brak kibiców Lecha jest to kara za skrzyknięcie się ich na mecz z Lechią. Wiadomo dlaczego. Dla innych ma to być przestroga. Wątpię, aby Legia się odwołała. Klientelizm polityczny kwitnie. A PR polegający na pokazywaniu jak się walczy ze stadionowymi bandytami ma się dobrze. Moim zdaniem nie ma to nic wspólnego z EURO. Wszyscy wiedzą /także politycy i też ci rządzący/, że EURO będzie u nas imprezą udaną, bez żadnych ekscesów i bez walki władzy z kibicami. Po prostu na robieniu szumu i awanturnictwie nic się nie ugra. Polacy lubią gości i lubią się popisywać swoją wspaniałomyślnością. Politycy nam tej zabawy nie zepsują.
8czwartek, 19, kwiecień 2012 19:18
Senator
Głęboko pan szuka JE Zbyszku. Moim skromnym zdaniem sprawa jest prozaiczna. Mam natomiast Nadzieję, że pana przewidywania odnośnie Euro 2012 sprawdzą się w 100%. Dla mnie na dziś wygląda to tak - jedna strona robi wszystko aby druga pokazała w czym jest naprawdę "dobra".
9piątek, 20, kwiecień 2012 02:02
Senator
Panowie szlachta nikt nie skomentował dwóch oświadczeń które moim skromnym zdaniem są warte zauważenia. Czy Wojewoda który wydał wątpliwą decyzję powinien wsiąść pod uwagę oświadczenia dobrej woli obu stowarzyszeń kibiców Legii i Lecha? Moim zdaniem tak .Jakiekolwiek naganne zachowania na tym meczu dadzą mocne argumenty tym wszystkim którzy twierdzą że nie ma z kim i o czym rozmawiać. Nie będzie możliwości zrzucenia winny na ochronę czy policję. Na miejscu Wojewody cofnął bym zakaz .Jeśli dojdzie do aktów chuligańskich następnych jego restrykcyjnych działań nikt nie będzie miał prawa zanegowac a same stowarzyszenia przestaną być zupełnie wiarygodne . Nikt na poważnie nie potraktuje więcej żadnego oświadczenia.
10piątek, 20, kwiecień 2012 10:21
gawin76
No dobra, ale czy poprawne zachowanie podczas meczu oznaczałoby analogicznie, że stowarzyszenia są wiarygodne, a restrykcyjne działania mogą i powinny być negowane?...

Być może stowarzyszenia chcą stworzyć wojewodzie pretekst do wycofania się z tej decyzji, ale to jest realne chyba tylko jeżeli policja wystraszy się najazdu kibiców Lecha na Warszawę. Z tym że czasu jest mało, samo oświadczenie raczej niewiele znaczy, musiałby być chyba jakiś formalny wniosek o cofnięcie decyzji, jakieś odwołanie, które należałoby rozpatrzyć... Wątpię.
11piątek, 20, kwiecień 2012 10:31
Monrooe
A słowo ciałem się stało - Kibice Lecha wejdą na mecz !
Dla mnie szalenie ciekawe wydarzenie, w zależności od dalszego rozwoju wypadków będę miał kilka ciekawych przemyśleń odnośnie wielu dotychczasowych słów jakie padły ze strony kibiców.
12piątek, 20, kwiecień 2012 10:36
YonX
Gawin, no jak na razie wychodzi na to, że oświadczenia poskutkowały, bo decyzja została zmieniona. Z punktu widzenia ustawy o organizacji imprez masowych i KPA jedynym podmiotem uprawnionym do wniesienia odwołania był KP Legia, a Wojewoda w trybie autokontroli zmienił swoją decyzję. Ciekawe jak to będzie jutro z zachowaniem niektórych.
13piątek, 20, kwiecień 2012 10:37
gawin76
Heh... No to zobaczymy. Piłka po stronie kibiców.

edyta: dzięki Yonx za fachowe wyjaśnienie w jakim trybie do tego doszło
14piątek, 20, kwiecień 2012 10:42
Monrooe
I mają okazję strzelić nią w każdą możliwą stronę, ciekawe która wybiorą?
15piątek, 20, kwiecień 2012 10:44
YonX
Monrooe, ja mimo wszystko mam nadzieję, że w tę, która nie spowoduje, że mecze z Jagą i Koroną obejrzę sprzed tiwi.
16piątek, 20, kwiecień 2012 10:50
Walles
Oj Panowie Smile Ja mam jakieś takie dziwne przekonanie graniczące z pewnością że przebieg jutrzejszego meczu pod względem kibicowskim będzie perfekcyjny i uda się zapanować nad wszystkimi nieznanymi i przypadkowymi osobami. Wink
17piątek, 20, kwiecień 2012 11:00
Oley
mam podobne przeczucie, co Walles
Smile

jeśli kibice mają choć trochę oleju w głowie, to zrobią to, chociażby po to, ęby pokazać "władzom", jak bardzo się myląSmile

przeraża mnie takie podejście do tematu... jest ryzyko "zadymy", nie zapraszajmy kibiców
ciekawe, co byśmy powiedzieli, gdyby ksiądz przed Sumą powiedział, dziś sumy nie będzie, przecież Ci co przychodzą i tak nie dają nic na tacę Smile
18piątek, 20, kwiecień 2012 11:22
mort
Wallesie - nie chcialbym być czy po stronie Lecha czy naszej w skórze pomysłowego Dobromira, ktory sprobuje dac upust swoim pomysłom na tym meczu.
19piątek, 20, kwiecień 2012 11:47
Monrooe
morcie pozostaje w takim razie zadać pytanie... ale nie, to po meczu.
20piątek, 20, kwiecień 2012 11:56
Walles
Ale drogi Morcie. I ja tak myślę, i ja tak uważam Very Happy
21piątek, 20, kwiecień 2012 13:02
Senator
@Gawin
Właśnie w tym pic,że jeśli wszystko będzie ok stowarzyszenia właściwie nic nie zyskują. Ot pójdą komentarze, że w końcu wywiązują się ze statutowych działań etc. Dla mnie podjęli duże ryzyko ale też po tym zachowaniu doskonale widać jak ważne są pewne "obrzędy" kibicowskie Smile
Dla nas o tyle istotne że tak jak słusznie zauważa nasz szlachetny Walles inny nasz mocno zaangażowany kibic mort nie będzie mógł tu ściemniać Smile że nie panują nad całością i czy to kilkanaście rac czy śnieżkowe salwy mogą zawsze się zdarzyć.
22piątek, 20, kwiecień 2012 20:02
mort
bo mogą Wink

nawet jeżeli ich konsekwencje nie wiadomo jak byłyby przykre

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1