- Kategoria: Kalejdoskop futbolowy
- gawin76
Polska przed Euro
"Wojewoda podziela ocenę policji, iż organizacja meczu z udziałem kibiców obu drużyn może realnie naruszyć porządek publiczny i stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa uczestników imprezy masowej (...)". Cytowany fragment komunikatu Wojewody Mazowieckiego Jacka Kozłowskiego mówi w zasadzie sam za siebie - brawo Panie Wojewodo, brawo Policja. O taką Polskę...
Administracyjnie narzucona decyzja o nieobecności kibiców Lecha podczas meczu z Legią w Warszawie nie jest niczym sensacyjnym w kontekście powszechności działań mających na celu eliminowanie z polskich stadionów kibiców gości jako czynnika potencjalnie zwiększającego stopień ryzyka związany z organizacją meczu piłkarskiego. Choćby kilka miesięcy temu pisaliśmy na stronach czarnej-eLki o kontrowersyjnej decyzji podjętej we Wrocławiu przed rozpoczęciem rundy wiosennej.
Decyzja o zamknięciu stadionu Legii przed kibicami gości jest już jednak tak groteskowa, że wręcz odechciewa się komentować ją w sposób logiczny i rozumowy - być może dlatego, że z logiką i rozumem ma ona niestety niewiele wspólnego.
Przerażające jest przede wszystkim to, że służby odpowiadające za bezpieczeństwo obywateli w naszym kraju ponoszą w tym momencie haniebną KLĘSKĘ w starciu ze stadionowym bandytyzmem. Tak, klęskę. Zamykanie stadionów, zamykanie choćby tylko sektorów gości to wywieszenie białej flagi, to coś co można porównać do uciszenia płaczącego dziecka przez rąbnięcie jego głową w ścianę. Nasze władze ulegają dyktatowi grupy społecznej, której członków dałoby się zliczyć staroświeckim liczydłem, ulegają niewielkiemu wycinkowi kibicowskiej populacji. Walcząc (?!) po omacku z tym, nazwijmy rzecz umownie, 'elementem', uderzają we wszystkich tych, którzy chcą w sposób normalny przeżywać widowisko piłkarskie. Nie pierwszy raz przekonujemy się, że kibic piłkarski nie ma w tym kraju żadnych praw, jest tylko uśrednionym członkiem tłumu, potencjalnym przestępcą, śmieciem, którego zamiata się pod dywan, żeby tylko na niego nie patrzeć.
Jest mi z tego powodu przykro, każda taka decyzja to dla mnie jakoś tak po ludzku straszne rozczarowanie i zawód. Być może sam jestem sobie winien, być niepotrzebnie jako student prawa napakowałem sobie przed laty łepetynę wzniosłymi hasłami o wartościach, które niesie ze sobą państwo demokratyczne i swobody obywatelskie, być może prewencyjny 'zamordyzm' jest istotnie jedyną efektywną metodą walki z wszelkimi problemami społecznymi. Mam jednak w takim razie pomysł, byśmy zaprzestali uprawiania chorej, zbiorowej hipokryzji i po prostu zwyczajnie ogłosili, że zamykamy wszystkie stadiony w Polsce dla kibiców gości. Koniec, kropka, do zobaczenia w Strasbourgu.
Czytelnicy czarnej-eLki zapewne doskonale wiedzą, jak złośliwie nazywany bywa obiekt ulokowany przy Łazienkowskiej 3 przez odwiedzających go kibiców gości. Otóż - nazywany bywa 'Guantanamo', prawdopodobnie nie bez przyczyny. Skoro zatem na najpilniej strzeżonym obiekcie w Polsce nie można pozwolić sobie na rozgrywanie meczów w obecności kibiców gości to gdzie można sobie na to pozwolić? Raczej nigdzie, zatem wypada tylko ponowić apel z poprzedniego akapitu. A że podczas żadnego meczu rozegranego do tej pory na nowym obiekcie Legii obecność kibiców gości jakoś nie stanowiła zagrożenia dla 'bezpieczeństwa uczestników imprezy masowej'? Nic nie szkodzi.
Zaskakujące że kibice Lecha najwyraźniej nie wykazują szczególnego zrozumienia dla szerzonej przez wojewodę Kozłowskiego idei zapewnienia bezpieczeństwa mieszkańcom Mazowsza i zapowiadają przyjazd do stolicy mimo wszystko, choćby pociągami rejsowymi w przypadku odwołania opłaconego już 'specjała'. Skutki pojawienia się w sobotę w Warszawie chaotycznych grup poznaniaków w barwach Lecha przewidzieć moim zdaniem odrobinę ciężej niż efekty pojawienia się tych osobników w sektorze gości na obiekcie Legii, ale zgaduję, że policja i wojewoda Kozłowski mają jakąś wyrafinowaną koncepcję rozwiązania także i tej drażliwej kwestii.
I tylko bez odpowiedzi pozostaje pytanie jak nasza policja i nasi wojewodowie wyobrażają sobie rozegranie Euro 2012. Jak polskie miasta i polskie stadiony mają poradzić sobie z kibicami polskimi i rosyjskimi, niemieckimi i holenderskimi siedzącymi obok siebie ramię w ramię na stadionach, spotykającymi się bezustannie na ulicach naszych miast. Skąd przekonanie, że kibic reprezentacyjny ulepiony jest z zupełnie innej gliny niż kibic klubowy, skąd w jednym przypadku uśrednienie na korzyść kibica, w innym - na jego niekorzyść.
Wielka szkoda, że kiedy przed kilkoma laty składaliśmy wspólnie z Ukrainą aplikację jako kandydat na państwo - gospodarza Euro 2012, nikt nie pomyślał o policji i wojewodach, nikt nie wziął pod uwagę ogromnych niedogodności, jakimi organizacja mistrzostw będzie skutkować dla polskich służb bezpieczeństwa. Karygodne zaniedbanie, nieodwracalny błąd.
Cóż, w razie czego najwyżej zawróci się gości z Europy gdzieś na granicy.


Dobre zdanie, ale z jednym błędem. Powinno być po prostu "kibiców".
Ciekawe czy bilet na Euro mam na sektor z krzesełkami czy bez.
Ktoś po cos go tu przeniósł.
Trzymam kciuki za Lecha, żeby udało im sie albo wejść albo przynajmniej maksymalnie napsuc krwi winnym tej tragifarsy.
Piłka nożna dla kiboli!
Fetowanie polityków przychodzących na mecz jakby byli kim innym niż kibicami jest niesmaczne. We Wrocławiu zaś Prezydent megaloman postanowił za pieniądze miasta i prywatnego biznesmena ze stadionu i klubu uczynić pomnik swojej wiecznej chwały. Pan Solorz-Żak przejrzał tę grę i nie widzi interesu w wyrzucaniu pieniędzy w błoto czyli w przedsięwzięcie nie przynoszące zysku. W mediach złym jest ten, który myśli racjonalnie. Nie wiadomo czy byłby Pan Solorz tak pryncypialny gdyby Pan Dutkiewicz był z partii rządzącej.
W innych klubach związki właścicieli z politykami są może mniej widoczne, ale istnieją. Jest to rodzaj klientelizmu politycznego,gdyż w Polsce politycy mogą stanowczo za dużo. Druga strona medalu ma niestety twarz zamordysty. Odbywa się to na bazie wytworzonej przez wiele lat przez media zbitki pojęciowej kibic piłkarski równa się bandyta. Z bandytą się nie rozmawia. Bandytę się niszczy.Podejrzewać należy, że zrobiono badania z których wynikało,że najostrzejsze sankcji wobec kibiców będą akceptowane przez zdecydowaną większość tzw. normalnych ludzi. W tej sytuacji zwłaszcza przed wyborami zagranie tą kartą wydało się politykom korzystne.
Powiem, że nie trzeba badań. Sam pracuję wśród ludzi, którzy mówią, że sportem,w tym piłką się interesują,ale kiedy rozmowa schodzi na kibiców to uważają oni,ze budowa stadionów jest bez sensu/jest tyle ważniejszych problemów do rozwiązania/ i to dla kogo/określenie chuligan jest łagodne/. Aprobują więc zamykanie stadionów,brutalne pseudo kontrole, zatrzymywania kibiców, a nawet gotowi byliby popierać bicie kibiców czy szczucie ich psami. Ci ludzie nie doznali iluminacji. Ten jad nienawiści media sączyły od lat.
Jestem daleki od obarczania mediów całą winą. Ich przedstawiciele mówią, że może przejaskrawiają,ale przecież fakty miały miejsce. Kiedy więc słyszę przedstawicieli kibiców jacy to oni są pokrzywdzeni to cytuję słowa Pisma "W swoim oku belki nie widzą, a widzą źdźbło siana w oku bliźniego". Naprawę świata proponuję zacząć od siebie. Nie ma usprawiedliwienia dla rzucania przedmiotów, także niebezpiecznych w zawodników czy na boisko. Nie widzę też żadnego sensu w wykrzykiwaniu czy wypisywaniu haseł stricte politycznych.
W innych postach wskazywałem, że kibice nie są irracjonalnym tłumem, ale bardziej nieformalną grupą. Liczną, lecz grupą. W takiej grupie obowiązuje niepisany, ale przestrzegany "kodeks" postępowania. Jeżeli grupa za takie zachowania nie stosuje restrykcji to znaczy, że takie zachowania dopuszcza. Z taką grupą nie ma rozmowy. Trzeba to sobie uświadomić i wyciągnąć z tego wnioski. Co do zakazu dla kibiców Lecha to rozumowanie, że jest to pomysł durnego posterunkowego jest za łatwe. Przypomnę pozbawienie Legię tytułu w 1993 roku na rzecz Lecha. Trochę rozpytałem w swoim czasie o ten przypadek.
Tłumaczenie łatwe,że to ś.p.Ryszard Kulesza się zdenerwował i zgłupiał okazało się nieprawdziwe. Była to świadomie utkana intryga polityczna, w której główną rolę grał prominentny działacz Unii Demokratycznej,dziś w politycznym niebycie. Tak dziś wydaje się,że brak kibiców Lecha jest to kara za skrzyknięcie się ich na mecz z Lechią. Wiadomo dlaczego. Dla innych ma to być przestroga. Wątpię, aby Legia się odwołała. Klientelizm polityczny kwitnie. A PR polegający na pokazywaniu jak się walczy ze stadionowymi bandytami ma się dobrze. Moim zdaniem nie ma to nic wspólnego z EURO. Wszyscy wiedzą /także politycy i też ci rządzący/, że EURO będzie u nas imprezą udaną, bez żadnych ekscesów i bez walki władzy z kibicami. Po prostu na robieniu szumu i awanturnictwie nic się nie ugra. Polacy lubią gości i lubią się popisywać swoją wspaniałomyślnością. Politycy nam tej zabawy nie zepsują.
Być może stowarzyszenia chcą stworzyć wojewodzie pretekst do wycofania się z tej decyzji, ale to jest realne chyba tylko jeżeli policja wystraszy się najazdu kibiców Lecha na Warszawę. Z tym że czasu jest mało, samo oświadczenie raczej niewiele znaczy, musiałby być chyba jakiś formalny wniosek o cofnięcie decyzji, jakieś odwołanie, które należałoby rozpatrzyć... Wątpię.
Dla mnie szalenie ciekawe wydarzenie, w zależności od dalszego rozwoju wypadków będę miał kilka ciekawych przemyśleń odnośnie wielu dotychczasowych słów jakie padły ze strony kibiców.
edyta: dzięki Yonx za fachowe wyjaśnienie w jakim trybie do tego doszło
jeśli kibice mają choć trochę oleju w głowie, to zrobią to, chociażby po to, ęby pokazać "władzom", jak bardzo się mylą
przeraża mnie takie podejście do tematu... jest ryzyko "zadymy", nie zapraszajmy kibiców
ciekawe, co byśmy powiedzieli, gdyby ksiądz przed Sumą powiedział, dziś sumy nie będzie, przecież Ci co przychodzą i tak nie dają nic na tacę
Właśnie w tym pic,że jeśli wszystko będzie ok stowarzyszenia właściwie nic nie zyskują. Ot pójdą komentarze, że w końcu wywiązują się ze statutowych działań etc. Dla mnie podjęli duże ryzyko ale też po tym zachowaniu doskonale widać jak ważne są pewne "obrzędy" kibicowskie
Dla nas o tyle istotne że tak jak słusznie zauważa nasz szlachetny Walles inny nasz mocno zaangażowany kibic mort nie będzie mógł tu ściemniać
nawet jeżeli ich konsekwencje nie wiadomo jak byłyby przykre