- Kategoria: Kalejdoskop futbolowy
- gawin76
Krwawiąca Gwiazda
Crvena Zvezda Belgrad była jednym z klubów, które latem tego roku miały stanąć obok Legii Warszawa do walki o Ligę Mistrzów. Piłkarze Crvenej Zvezdy przełamali nieprzerwaną, sześcioletnią dominację Partizana Belgrad i wywalczyli mistrzostwo Serbii. Ich radość zmącił jednak fakt, że UEFA kilka dni temu wykluczyła klub z rywalizacji o awans do Ligi Mistrzów.
Klubowi z Belgradu zarzucono złamanie przepisów licencyjnych oraz zasad Financial Fair Play. Postępowanie, które doprowadziło do wydania decyzji w tej sprawie prowadzono od kwietnia tego roku, kiedy do europejskiej federacji wpłynęły skargi od podmiotów, którym klub z Belgradu jest winien pieniądze. Zarząd Crvenej Zvezdy, na czele ze słynnym Draganem Dżajiciem, nie był w stanie w ciągu dwóch miesięcy uzdrowić sytuacji. Ostatnią deską ratunku dla mistrza Serbii jest odwołanie do Sądu Arbitrażowego. Crvena Zvezda ma na odwołanie dziesięć dni i wszystko wskazuje na to, że skorzysta z przysługującego jej prawa.
Przypadek Crvenej Zvezdy powinien służyć za żywą przestrogę - także dla polskich klubów. Oto krajowa potęga, klub mający na koncie między innymi triumf w PKME w 1991 roku (Crvena Zvezda zgromadziła wtedy grupę tak znakomitych zawodników jak Vladimir Jugović, Robert Prosinecki, Sinisa Mihajlović, Darko Pancev czy Dejan Savicević), klub, za którym stoi rzesza wiernych kibiców (słynni Delije zajmujący północną trybunę na ogromnej, 55-tysięcznej belgradzkiej 'Marakanie') nie jest w stanie odnaleźć się w rzeczywistości, w której liczy się przede wszystkim umiejętne zarządzanie posiadanym kapitałem ludzkim i finansowym.
Crvena Zvezda od kilku lat miota się w finansowej pułapce, w którą wpędziły ją długi potęgowane przez niekontrolowany wyścig zbrojeń z lokalnym rywalem, Partizanem. Mająca ogromne kłopoty z utrzymaniem płynności finansowej Crvena Zvezda (zaległości wobec innych klubów, zaległości podatkowe, pieniądze winne własnym zawodnikom) wciąż uciekała do przodu, dążąc do przełamania supremacji Partizana. A kiedy wreszcie dopadła lokalnego rywala – okazało się, że ryzyko poszło na marne, bo 'dość' powiedziała UEFA.
Dziury budżetowej nie udaje się załatać wpływami z transferów. Zresztą jedną z przyczyn istniejących problemów jest fakt, że obok sukcesów na rynku transferowym (Luka Milivojević sprzedany za prawie trzy miliony euro do Anderlechtu Bruksela), Crvenej Zvezdzie zdarzały się porażki wynikające między innymi z braku finansowych i organizacyjnych argumentów na rzecz zatrzymania w klubie utalentowanej młodzieży. Aleksandar Pantic kosztował Crveną Zvezdę prawie pół miliona euro (na rzecz drużyny RAD, obecnie jednego z największych klubowych wierzycieli Crvenej Zvezdy), by po roku trafić do Virrareal za zaledwie 300 tysięcy euro. Także reprezentant serbskiej młodzieżówki Veljko Simić został za podobną kwotę 'porwany za młodu' przez FC Basel.
Rzeczywistość europejskiej piłki musi budzić kontrowersje. To świat, w którym piłkarze szkoleni dużym nakładem środków przez mniejsze kluby, opuszczają je z łatwością, za drobne kwoty trafiając do klubów bogatszych. To świat, w którym ogromne pieniądze przyznawane uczestnikom Ligi Mistrzów petryfikują istniejący układ sił w europejskiej i krajowej piłce. To świat, w którym, mimo krzykliwych haseł Financial Fair Play, nadal nie ma argumentów, by powstrzymać zabawę w piłkę w wykonaniu bogaczy dysponujących milionami petrodolarów. Dziś UEFA, uderzając w Crveną Zvezdę, uderza pośrednio w jej wierzycieli, których nadzieje na odzyskanie należnych pieniędzy maleją wraz z pozbawieniem drużyny z 'Marakany' szans na awans do Ligi Mistrzów.
Patrząc jednak na rzecz z drugiej strony, jak czulibyśmy się jako kibice Legii, gdyby taki dajmy na to Lech Poznań zaczął ściągać zawodników, mamiąc ich kontraktami, których nie byłby w stanie zrealizować i gdyby pokonał nas przy pomocy takiej armii zaciężnej? Gdyby klub budowany z zachowaniem wszelkich prawideł finansowej sztuki, siłą rzeczy trochę przez nie ograniczony, został pokonany przez klub, który zwyczajnie oszukuje, permanentnie obchodząc narzucone reguły? Gdyby z rózgą musiała wkraczać europejska federacją, bo krajowy związek przymykałby oko na ligowe patologie?
Crvenej Zvezdy szkoda - tak po ludzku i kibicowsku. Ale niech przypadki tego wielkiego klubu - i innych, na czele z Glasgow Rangers stanowią memento dla rodzimych zwolenników życzeniowego myślenia w zarządzaniu klubami piłkarskimi.


Ruch to inny przypadek, bo podniósł się praktycznie tymi samymi siłami, którymi jeszcze rok temu cudem obronił się przed spadkiem, a jesienią dostawał od Jagiellonii 0:6. Okazało się, że i przy ograniczeniach transferowych i płacowych można zrobić w miarę sensowny zespół. IMO lepszy przykład drużyny budowanej na życzeniowych podstawach to Śląsk, na szczęście po niedawnym tąpnięciu jest szansa, że pewne sprawy zostaną tam wyprostowane.
Crvena Zvezda na cenzurowanym była zresztą już od dawna. Gdzieś czytałem, że obcięli wszystkim zawodnikom kontrakty, a mimo to nie byli w stanie zapłacić im nawet po 20% (!) kwot kontraktowych. Oczywiście nadal ściągali nowych zawodników - i to takich, którzy nawet niespecjalnie przysłużyli się w walce o tytuł. Obłęd.
Ruch to inny przypadek - no niby tak. Polonia byłaby dużo lepszym. Na pewno to znacznie inna skala, bo u nas to i pieniędzy nigdy takich nie było. Śmiem jednak twierdzić, że niedaleko nam było do podobnych wałków. Dlatego piszę, że pół naszej ligi dopiero uczy się istnienia na normalnych zasadach (przy czym mamy trochę opornej materii)
Trenerzy z dawnej Jugosławii biją na nas na głowę w wyławianiu i szlifowaniu piłkarskich diamentów, ich wychowankowie nie mają takich problemów jak nasi w zachodnich klubach i stąd wyższe notowania na transferowym rynku - sprawdzony towar - to nie jest przypadek!
Na Deyna Cup zagrał Partizan, sami Serbowie - w większości wychowankowie, z jednym, dwoma zagranicznymi, pamiętam murzyna - a, u nas prawie... fifty - fifty.
Kwestią czasu pozostaje budowa naszej Akademii i poszerzenia szkoleniowego sztabu. Serbowie w szkoleniu młodzieży - wyławianie i szlifowanie piłkarskich diamentów biją nas na głowę. Pamiętacie Partizana na Deyna Cup - praktycznie sami Serbowie, w przygniatającej większości wychowankowie.
Talenty z Serbii robią kariery na Zachodzie, nasi - legijni przepadają,to się bierze z czegoś a już na pewno nie jest kwestią przypadku. Może warto nakierować uwagę na ten segment funkcjonowania klubu i wykorzystać trudną sytuację Czerwonej Gwiazdy.
Tak, wyszukiwanie talentów, poziom wyszkolenia technicznego zawodników i marka w Europie - to są rzeczy, które przydałoby się od nich przejąć. Z tym że tam jest wieloletnia tradycja kumulowania talentów w najlepszych klubach, u nas jest to znacznie bardziej rozproszone. A na cenę piłkarza z '-ić' w nazwisku pracowało kilka pokoleń.
PS. Użytkownicy niezalogowani nie widzą swoich postów przez około 5 minut po opublikowaniu ale to nie administracyjna 'zamrażarka'
@ Garm
Parę lat temu gruchnęła plotka, że starsi piłkarze Crvenej Zvezdy muszą pożyczać kasę młodszym, a niektórym zawodnikom grozi eksmisja z mieszkań... Równia pochyła. Ale federacja cały czas ich 'kryła', też zresztą może mieć z tego powodu nieprzyjemności.
- "Sprawa zasad Financial Fair Play nie jest przez Uefa rozgrywana uczciwie"
Wydaje mi się, że czym innym jest pompownie nadmiernych pieniędzy w drużynę, a czym innym zadłużanie się u wszystkich na potęgę. Jak by na sprawę nie patrzeć to MC szasta swoją (właścicieli) forsą, a Crvena Zvezda szastała/szasta nadal forsą naiwniaków, których udało jej się przekręcić. Dostrzegam innym poziom szkodnictwa.
Myślisz niepraktycznie. Ponieważ bankrutów nie ma jak ukarać finansowo to sie ich karzy "wystawieniem na korytarz" jak w szkole. Z kolei krezusów ponad miarę dofinansowujących soje kluby nie ma sensu wykluczać bo co z tego ma UEFA? Lepiej dowalić karę finansową bo wtedy mają ekstra dochód.
To że karanie ma być przejawem wymierzania sprawiedliwości jest tylko częściowo prawdą bo również częściowo ma zapewniać korzyści karzącym.
W UEFA też ludzie liczą na premie motywacyjne, komfort pracy i delegacji.
- "Oczywiście przewiny zdecydowanie inne"
Przewiny inne to i kara inna, ja w tym nic zdrożnego nie widzę. Mało tego, coś czuję, że Crvena Zvezda nie wolałaby dostać kary jaką otrzymało Manchester City, a i MC woli też tą swoją. Coś mi też mówi, że nikt na świecie nie lubi co rok wywalać takiej kasy w błoto, więc i w City myślą o pewnych zmianach. UEFA zapowiada surowsze podejście do recydywistów. Pożyjemy, zobaczymy, piłka to na szczęście taki sport gdzie petrodolary nie są wyznacznikiem pewnego sukcesu. Szczególnie, że pompowane w PSG czy MC i tak "rozlewają" się po innych klubach.
Jak rozumiem Crvena Zvezda zostanie zastąpiona innym zespołem, którym zapewne będzie vc-mistrz tego kraju Partizan.