- Kategoria: Kalejdoskop futbolowy
- iocosus
Nawałka ma przerąbane
Prezes PZPN: „1/8 z ‘big teamem’ byłaby dobra aby mieć żelazne alibi, ale nam nie o to chodzi, będziemy walczyć, damy z siebie wszystko, chcemy wygrać!” A co jeśli przegramy, wówczas żadne z powyższych banalnych, zwyczajowych zaklęć nie wystarczy jako wymówka.
Szesnaście lat uprzedniej klątwy Bońka, czternaście grania zwyczajowych trzech turniejowych meczów, a teraz w czerwcu 2016, dorównujemy mistrzom świata, stajemy o dziwo po raz czwarty w szranki i na dodatek według panującej powszechnej opinii, potykamy się w nich z kurtuazyjnie groźnymi, ale po prawdzie piłkarsko takimi sobie Helwetami. Tak sądzimy. Dla niektórych już widać autostradę do finału, bo futbolowe tuzy ambitnie wybrały wchodzenie sobie po własnych plecach na szczyt turniejowej drabinki. Przegrać w tej sytuacji, to znaleźć się tylko na poziomie drewnianych chatek Beenhakkera, bo on też przed laty zakwalifikował się do analogicznego liczebnie europejskiego grona. Zatem na nic grupowe wiktorie, umoczymy z potomkami Wilhelma Tella to stracimy szansę na coś prawdziwie wyjątkowego, zaprzepaścimy okazję na coś, w co Polacy już wierzą. Mielibyśmy teraz po rozbudzonych nadziejach, wybudzić się z pięknego snu na jawie, w niespodziewanym kadrze, gdy najsmaczniejsze konfitury dopiero przed nami, ale zda się na wyciągniecie ręki, a przeszkoda przed nimi nie taka straszna, z pewnością w naszym zasięgu do pokonania. I co w takim momencie ma nas spotkać rozczarowanie i zawód!? Nawalić w takim momencie? Nawałka ma przerąbane!
Przyznaję, wolałbym scenariusz, w którym przeczołgujemy się przez grupę, niczym nie imponując, bez graczy w jedenastkach kolejnych tur rozgrywek i wówczas w 1/8 gramy z jednym z potentatów, faworytów turnieju. Czyli mamy to „alibi”, o którym wspominał Zibi, nikt na nas nie stawia, wręcz jesteśmy pod ścianą. I w takich okolicznościach dokonujemy niemożliwego, bo to jest takie nasze polskie, gdy nikt się nie spodziewa, jesteśmy skazani na ścięcie, to szarżą z ułańską fantazją doświadczamy cudów.
Teraz tak nie będzie, nie jesteśmy stawiani na z góry przegranej pozycji, dla niektórych mamy wręcz obowiązek sobie z Helwetami poradzić. Nawałka musi przełamać kolejny mit, że nie straceńczym atakiem, wielką improwizacją, ale organizacją gry, konsekwencją działania, ciężką cierpliwą pracą dochodzimy do pozycji równorzędnego poziomu z rywalem i własną wyższość opartą na niuansach potrafimy udowodnić i wyegzekwować. Wszystko na poziomie europejskiego czempionatu, w którym stawką jest awans do ćwierćfinału, niebywałe!
Ekipa Nawałki temu sprosta, podoła? Mam obawę, że jeśli tak się nie stanie to czar tego Euro uleci. Jeszcze wczoraj przedstawiciel młodszego pokolenia kibiców nie pamiętający sukcesów z lat ’70 i ’80 pisał: „To jest ten moment, kiedy ktoś wchodzi i mówi: a potem się obudziłeś. Tak, jeszcze kilka lat temu taki scenariusz uchodziłby za sen, mokry sen. Przeżyłem z reprezentacją sto uczących pokory porażek, tysiąc bolesnych rozczarowań, milion frustracji. Ale nie teraz.” Te słowa były i przywoływane na czarnej-eLce, nie chciałbym żeby nastąpiło ‘obudzenie’. Nie teraz! Wygrana z Ulsterem to miła odmiana na wielkich imprezach po porażkach z Koreą, Ekwadorem remisie z Grecją, ale to jedynie wypełnienie zadania, uchronienie się od wtopy. Zero do zera z mistrzami świata i gra dająca szanse na wygraną wzbudziły uczucia ilustrowane powyższym cytatem, ale z Ukrainą mimo zwycięskiego gola Błaszczykowskiego, szału już nie było. Sami piłkarze powtarzają, że dopiero teraz, od fazy pucharowej rozpoczyna się poważna gra. Jeśli w niej polegniemy, potkniemy się, bez alibi dla formy, bez przypisywanego słabszego potencjału umiejętności, to znajdziemy się jedynie szczebel wyżej od rozczarowanych Austriaków, Rosjan, Ukraińców, Szwedów. Zadaję sobie pytanie, czy bez wyeliminowania Szwajcarów Euro 2016 pozostanie przełomem w kibicowskich doświadczeniach, czy jednak powróci frustracja, rozczarowanie, zwątpienie? No bo jak nie teraz, z takimi asami jak Lewy, Krycha, Glik, to kiedy? O tym że grać potrafią już wiemy, że Nawałka skomponował drużynę, w której „fusy” są równie ważne jak gwiazdy również, nadzieje turniejową postawą zostały rozbudzone, istnieje potrzeba ich potwierdzenia.

Żeby być dobrze zrozumianym, nie deprecjonuję naszych szans w 1/8. Jeżeli Szwajcarzy twierdzą że Lewy na Euro zawodzi, to bardzo bym chciał i wierzę w powtórkę Bońka z Mundialu ’82. Po dwóch meczach był krytykowany niemiłosiernie, przez dziennikarzy wysyłany na rezerwę, a w meczu z Peru pokazał wiadomo co, wiadomo komu, a później już był mecz w Barcelonie i Belgia.
Obecnie według mnie w dwóch pierwszych meczach Lewy nie zawiódł, wypełnił swoje zadanie, pracował ciężko, jeżeli Milik dochodził do sytuacji, to znaczy że i efektywnie. Natomiast gdybyśmy odpadli z Helwetami, a Lewy pozostał bez gola na turnieju, to zostanie uznany za głównego przegranego, nie tylko u nas, ale i w Europie, na zewnątrz może i bardziej bo patrzy się na niego jako właśnie na egzekutora, snajpera rozliczanego z strzelonych goli. Taka konstatacja musi też gdzieś kołatać się z tyłu głowy Lewego, jeżeli sobie z napięciem, presją wewnętrzną (nakładaną przez siebie samego) nie poradzi, to następną ‘patelnię’ przestrzeli i będzie mu to skwapliwie wypominane.
Krycha zagra gorzej, to szybciutko zawieranie kontraktu z PSG w trakcie Euro zostanie przywołane jako przyczyna dekoncentracji, rozkojarzenia. Pan Grzegorz słusznie unikał i nie chciał się wypowiadać w temacie PSG, dowód jego inteligencji, ale mleko i tak się rozlało. W razie niepowodzenia, dwie nasze kluczowe gwiazdy znajdą się pod hejterskim pręgierzem i zapewne świadomość tego im nie pomaga. Jeżeli będą za bardzo chcieli wykazać i potwierdzić swoją piłkarską wartość to przy takim przemotywowaniu efekt może być odwrotny do zakładanego. Wyjść w sobotę o 15 na murawę z ‘czystą głową’, z nastawieniem, że „nic nikomu nie muszą udowadniać” będzie im trudno.
Szwajcarzy mają doświadczenie z gier pucharowych o ćwierćfinał na dużej imprezie. Na ostatnim Mundialu ulegli Argentynie 0:1 po dogrywce, ale tak o nich w tym meczu wówczas pisano: „Helweci - przynajmniej do pewnego momentu - grali swoje. Ottmar Hitzfeld stał nieruchomo przy bocznej linii, jakby odporny na wielką stawkę spotkania. Jego piłkarze skupili się na tym, co potrafią najlepiej - neutralizowaniu działań rywala. Do tego dorzucili kontrataki i do przerwy powinni prowadzić. Mieli dwie doskonałe okazje - najpierw strzał Granita Xhaki z 10 m instynktownie odbił Sergio Romero, później Josip Drmić znalazł się sam przed argentyńskim bramkarzem, ale próba przelobowania go skończyła się oddaniem piłki za darmo.” (Eurosport)
Ottmar Hitzfeld już na emeryturze, obecnie trenerem jest Vladimir Petković, o swoich podopiecznych w Francji tak się wypowiadał:
-Naszym celem było zakwalifikowanie się do kolejnej rundy. Udało się tego dokonać, grając przy okazji niezły futbol. Wiemy teraz, że mamy sześć dni do następnego meczu i że zagramy go w sobotę o godz. 15 w Saint-Etienne. Z kim? Z mocnym przeciwnikiem. Mogę tak powiedzieć o każdym z naszych potencjalnych rywali. Z ciekawością poczekam na rozstrzygnięcia, ale jakichś specjalnych preferencji nie mam. (Przegląd Sportowy)
Osobiście nie wierzę w jakąkolwiek ściemę, że woleliby grać z Niemcami zamiast z nami, oprócz kurtuazji i próby uśpienia czujności takie padające niekiedy deklaracje nic nie znaczą. Nie nabierajmy się na to. Uznaję że już były selekcjoner Helwetów wypowiada się miarodajnie i bardziej zgodnie z odczuciami Szwajcarów: „Oczywiście oni mają Lewandowskiego i Piszczka, ale patrząc na całą reprezentację, to Szwajcarzy mają więcej doświadczenia z gry w topowych klubach i na szczeblu międzynarodowym. Polacy być może są trochę lepsi w ofensywie, ale Szwajcaria jest mocniejsza w obronie i organizacji gry defensywnej. Zadecyduje forma dnia, ale moim zdaniem Szwajcarzy mają 55 proc. na zwycięstwo z Polakami” - twierdzi Hitzfeld. (Sportowe Fakty)
Pro forma dodajmy na Euro w Francji Szwajcaria jeden mecz wygrała (1:0 z Albanią), a dwa zremisowała (1:1 z Rumunią i 0:0 z Francją). Wyjściowy skład przedstawia się następująco: Yann Sommer - Stephan Lichtsteiner, Fabian Schaer, Johan Djourou, Ricardo Rodriguez, Valon Behrami, Granit Xhaka, Xherdan Shaqiri, Blerim Dzemaili, Admir Mehmedi, Haris Seferović (Breel Embolo)
Tak jak my liczymy na powrót skuteczności Lewego, tak Helweci oczekują na przebudzenie Shaqiriego i prezentację pełni jego formy. W naszym składzie niespodzianek nie zakładam. Pora na truizmy - czeka nas bardzo ciężki mecz, rywal wydaje się być z naszej półki, w naszym zasięgu, tym bardziej nie wolno go zlekceważyć. Mam bardzo duże obawy przed tym spotkaniem, o wynik, o „wybudzenie ze snu”, ale też przecież naszych Biało-Czerwonych winna obowiązywać dewiza:
Tylko jedno może unicestwić marzenie - strach przed porażką.
Paulo Coelho – Alchemik


Szwajcarzy mają więcej jakości w składzie, to zespół bardziej wyrównany niż nasz i grający nieco bardziej otwartą piłkę. Ale oni nie zanotowali żadnego efektownego wyniku w eliminacjach (Anglicy dwa razy 'przejechali się' po nich 2:0), we Francji też nie pokazali do tej pory niczego, co powszechnie zwróciłoby na nich uwagę. Musieliby nagle i niespodziewanie mieć swój najlepszy od dawna dzień, żeby Nawałka rzeczywiście miał 'przerąbane'. Z drugiej strony - nam też musiałoby wyjść w tym meczu wiele rzeczy, żeby było 'lekko, łatwo i przyjemnie'.
Szanse moim zdaniem idealnie 50:50. Nastawiam się na trudny, nerwowy mecz, niezbyt emocjonujący dla postronnego widza. Serce podpowiada minimalne wskazanie na Polskę, bo jesteśmy na krzywej wznoszącej i może trochę bardziej głodni sukcesu.
Na pohybel wszystkim znawcom, malkontentom i dalkubom.
Gramy dalej !
Dobrze się skończyło, głównie dzięki Fabiańskiemu ale po meczu, słuchając tych telewizyjnych ekspertów zastanawiałem się, co by oni mówili, gdyby ta końcowa loteria jednak potoczyła się inaczej.
"słuchając tych telewizyjnych ekspertów zastanawiałem się, co by oni mówili, gdyby ta końcowa loteria jednak potoczyła się inaczej"
To masz przerąbane życie.
Ja się zastanawiam, z kim zagramy kolejny mecz, czy wygramy i w jakim wystąpimy składzie ?
Zajmowanie się, co by było, gdyby.. zostawiam malkontentom i dalkubom
https://www.facebook.com/photo.php?fbid=1726996770887911&set=a.1527289297525327.1073741837.100007328147555&type=3&theater
Wygrane powinny łączyć a nie dzielić, jestem pewien że Dalkub skakał do góry jak my wszyscy!
CTP -> niech Lewy rozegra najgorsze mecze w życiu, obyśmy dalej się kwalifikowali.
Tomasz Włodarczyk w PS -> „Nigdy czegoś takiego nie przeżyłem. Urodziłem się w 1985 roku. Wielka era polskiej piłki mnie ominęła. Medale na szyi Grzegorza Laty czy Zbigniewa Bońka widziałem z odtworzenia. Igrzysk w Barcelonie nie pamiętam. To co wydarzyło się w Saint-Etienne zapamiętam na zawsze! Reprezentacja Polski pisze na naszych oczach nową piękną kartę futbolu, który przez dekady był w zapaści. Wychodzimy z cienia i zadziwiamy Europę. Po dramatycznym meczu. Po horrorze. Nie mogło być lepiej. Takie zwycięstwo smakuje podwójnie. Jesteśmy w ćwierćfinale! Czy do Was to już dochodzi? Mi pisząc te słowa trzęsą się palce. Jeszcze przed chwilą wisiało to wszystko na włosku...Ale mamy to.”
O to własnie mi chodziło, obawiałem się że „nie doświadczą” ale jednak następne pokolenia kibicowskie już wiedzą i doświadczają co to znaczy pozytywna dawka adrenaliny dostarczona przez Biało-Czerwonych na dużej imprezie piłkarskiej.
Kochani Kibice starzy i młodzi w 2016 roku będziemy się emocjonować meczem o wejście do półfinału Euro reprezentacji Polski w piłce nożnej. Mamy to!!!
"czyżbyś chciał powiedzieć, że w drugiej połowie i w dogrywce graliśmy lepiej od Szwajcarów?"
Nie. Graliśmy gorzej, ale jakie to ma dzisiaj znaczenie ?
Chciałem powiedzieć, że nie tylko wyszliśmy z grupy, ale pokonując kolejnego przeciwnika, po raz pierwszy w całej naszej historii zagramy o półfinał Mistrzostw Europy !
Uważam to za niezwykły wyczyn, biorąc pod uwagę, że cyt: "Mamy drużynę dosyć przeciętną niestety - kilka gwiazd i kilku którzy do poziomu rep nie pasują"
Nie może zatem dziwić, że w obecnej sytuacji bardziej mnie interesuje jak i jakim składem zagramy z Portugalią, niż co by powiedzieli telewizyjni eksperci, tym bardziej, że cyt: "Od razu widać że ci ludzie w piłkę grali tylko na podwórku, skoro uważają, że nasi specjalnie grali słabo i nie pokazywali wypracowanych schematów gry w ataku"
Podsumowując, cieniasy, którzy nie zasługują na grę w reprezentacji, ba niektórzy są za słabi na Legię, którzy nie maja wypracowanych żadnych schematów mają realne szanse zagrać w półfinale wielkiej imprezy. Tym bardziej, ze w drużynie Portugalii graja jeszcze większe "ogórki" co mogliśmy zobaczyć w meczu z Chorwacją
Cieszmy się zatem, bo cyt, klasyka "Oni to zrobili" !
iocosus - nie trwam w pesymizmie - typowałem po raz pierwszy zwycięstwo Polaków - przede wszystkim dlatego że mistrzostwa te są totalnie nieprzewidywalne - słabi grają dobrze, dobrzy słabiej i to nie tylko chodzi o drużyny, ale i poszczególnych zawodników vide nasz ukochana drużyna - Lewandowski cieniuje, Pazdan króluje.
Sam jestem ciekaw jak ta drużyna zagra z Portugalią, która też jest pod formą - oni w regulaminowym czasie jeszcze nic nie wygrali
To czasem na czarnej elce podnoszę, fakt, częściej gdy rozgoryczeni brakiem pożądanego wyniku ‘na wkur..niu’ „analizujemy” po całości, bez taryfy ulgowej, ale zasada jest identyczna – afekt – nie służy za dobrego doradcę. Kibic50, tak sobie myślę co byś pisał, gdyby w jedenastkach Krycha przestrzelił, a Peszko skiksował?
Dzis rano posłuchałem sobie Szczęsnego z Dziekanem w Euromisji na onecie i szczególnie pan Maciej miał wiele krytycznych uwag, rzecz jasna nie dyskredytując osiągnięcia i uwypuklając również pozytywy i choć nie zawsze to akurat z seniorem Szczęsnym dziś się zgadzam. W naszej grze jest wiele braków, niedostatków i to że się je „na zimno” podnosi, nie oznacza że się dezawuuje sukces, który jest niewątpliwy. Przynajmniej mojej radochy to nie umniejsza.
Dalkub -> no nie, jeszcze kasy za pralkę nie otrzymasz, cale szczęście że przed meczem z Portugalią Zbyszek przejmuje pesymistyczną pałeczkę, trzeba będzie go w tym kierunku podtrzymywać, żeby talizman działał, no i żeby kasa w media marktach była od piątku zwracana!
Muszę Cię lekko skarcić
Ale ja już tak mam i ludzie mnie z tego znają. Na pytanie dlaczego tak mam ? odpowiadam ; "Wolę się pozytywnie rozczarować niż przeżyć załamanie nadziei".
Natomiast na tych Mistrzostwach trudno przewidywać o czym przekonał się jeszcze przed, robiący za eksperta Marcin Feddek, który napisał w dodatku do "To&owoTv" :"Papierowym faworytem grupy wydaje się Portugalia. Ja jednak stawiam na Austriaków.... Po prostu dzisiaj zespół trenera Santosa nie ma wystarczającej jakości... Portugalczycy już w grupie mogą mieć problemy. W końcu staną do walki z największą rewelacją europejskiego futbolu czyli Austrią ".A kluczowe zdanie jego wywodu brzmi " W końcu ekipa Austrii nie boi się nikogo i będzie chciała zagrać na nosie faworyzowanym Portugalczykom".. W te kilka zdań dziennikarz włożył całą mitologię chciejstwa i wodolejstwa. Bo nie jest w stanie napisać żadnego sensownie brzmiącego zdania dlaczego ta Portugalia ma odpaść. Czyli jakie zło w niej tkwi,że ma mieć tak żałosny koniec. Pisze tylko,że nie ma wystarczającej jakości.. Co to jest ta mityczna jakość nie pisze. Ale powiada,że ona ją ma ,tylko w ilości , a może jakości ,niewystarczającej. Tylko nie wystarczającej, na co ?,albo na kogo?.A ja zapytam jak taka drużyna mająca w szeregach takich graczy jak Cristiano Ronaldo, Nani,Rui Patricio,Pepe,Wiliam Carvalho,Renato Sanchez,Andre Gomes,Bernardo Silva,Adrien Silva czy Joao Mario - nie ma jakości. to która drużyna ją ma ?. I druga równie ważka kwestia to jest to zagranie na nosie faworytom. A właściwie nie Portugalczykom tylko jednemu z nich a mianowicie Cristiano Ronaldo. I w tym tkwi ten znak naszych podłych czasów. Już w sporcie przestaje obowiązywać zasada : niech wygra lepszy, a zaczyna przez pismactwo być lansowana zasada: niech wygra słabszy. Tego lepszego należy obalić. Do tego prowadzi ta dziadokracja, która z byle kogo chce robić arystokratę. Ja mam w zanadrzu kolejny cykl felietonów o taktyce na poziomie przyswajalnym i już dwa napisałem/ jeden czeka na opublikowanie/,ale upał mi siły umysłowe osłabia i muszę poczekać ,aż ciepło zelżeje,aby kontynuować. Będzie tam refleksja o tym,że kiedyś najlepsi byli hołubieni i chwaleni przez media i dlatego do dziś wspominani są jako wielcy. Gdyby dziś grali to byliby gnojeni. tak jak Ronaldo i dziesiątki innych jak chociażby we wczorajszych programach Robert Lewandowski. Żadnego szacunku dla wielkości. Byle łajza rzuca w nich kałem i uważa to za wyśmienitą zabawę. A publika to kupuje. Ja w tym niszczycielskim dziele nie uczestniczę. A co do szans Polaków to one są i wynikają nie ze słabości drużyny Portugalii,ale z naszych pozytywów o których mam nadzieję ze zdań kilka w komentarzu przedmeczowym napiszę. Pozdrawiam.
No nie, Panowie to już zupelnie zostawiacie mnie samego z „pesymistycznym talizmanem”.