- Kategoria: Kalejdoskop futbolowy
- gawin76
... a na końcu i tak wygrywa Legia
Jeszcze kilka lat temu, w epoce permanentnie zawodzonych nadziei i przy towarzyszącym nam niemal co sezon poczuciu rozczarowania i porażki, trudno było uwierzyć, że nadejdzie czas, w którym oklepany cytat z Gary’ego Linekera nadspodziewanie trafnie opisze historię tytułów mistrzowskich wywalczonych przez Legię.
Nasuwa się pytanie - czy można już mówić o tej samej przewadze mentalnej Legii nad resztą ligowej stawki, jaką Lineker przypisywał Niemcom w rywalizacji z reprezentacjami innych krajów? Doczekaliśmy czasów, w których wywalczenie mistrzostwa Polski jest uważane za obowiązek Legii, a każda porażka i niepowodzenie urastają do katastroficznych wręcz rozmiarów. Z jednej strony, biorąc pod uwagę historię naszego klubu, jest to nastawienie absurdalne, z drugiej strony, skupiając się na teraźniejszości, budżecie, wynikach osiąganych w europejskich pucharach, w jakimś stopniu uzasadnione.
Faktem jest, że ostatnie sezony przypominały w wykonaniu Legii jazdę rollercoasterem. Były w nich długie okresy zapaści, fatalnej formy całego zespołu, oglądaliśmy męczarnie w rywalizacji z bardzo przeciętnymi rywalami, z trwogą obserwowaliśmy wielopunktową stratę w tabeli. Wtedy podnoszenie naszych rzekomych przewag brzmiało jak kpina, przytyk, jak wbijanie stosu ostrych szpilek trenerom, dyrektorowi sportowemu i piłkarzom, którzy kibicowskim zdaniem trwonili legijny potencjał. A jednak na końcu… Właśnie, na końcu wygrywała Legia. I porzucając na chwilę kontekst finansowy, a skupiając się wyłącznie na aspekcie sportowym, trzeba przyznać, że końcowy sukces to wyczyn, który w pewnym momencie rywalizacji wydawał się być zupełnie nieprawdopodobny. Weźmy poprzedni sezon, w którym po dziesięciu kolejkach Legia traciła 12 punktów do Lechii Gdańsk, do drużyny, w składzie której byli Miloš Krasić, bracia Paixão, Jakub Wawrzyniak czy Rafał Wolski. Po trzydziestu kolejkach nasz zespół miał nad tą samą Lechią pięć punktów przewagi. Legia doświadczyła wewnętrznego wstrząsu, konfliktu i zmiany na najwyższym szczeblu w zarządzaniu klubem, przez wiele miesięcy łączyła ligę z grą w europejskich pucharach, straciła dwóch podstawowych napastników w przerwie zimowej, a jednak zdołała nadzwyczaj szybko wygrzebać się z dołka i ostatecznie wyprzedziła wszystkich konkurentów.
Modne stało się określanie rozmaitych boiskowych nawyków i preferowanych rozwiązań taktycznych mianem ‘piłkarskiego DNA’. Akurat dążenie do zwycięstwa powinno być w DNA każdego sportowca, niemniej jednak delikatne wahania wewnętrznego imperatywu są zrozumiałe i wynikają z prostej oceny szans i możliwości, innymi słowy są wtórne wobec czynników takich jak poziom znajomości piłkarskiego rzemiosła. Należy podejrzewać, że nawet najznakomitsze DNA nie pomogłoby futbolistom, dajmy na to, Chojniczanki Chojnice, w rywalizacji z Bayernem Monachium. Ale w warunkach wyrównanej rywalizacji, wewnętrzny brak akceptacji dla możliwości poniesienia porażki istotnie może stać się jednym ze szczegółów przyczyniających się do rozstrzygnięcia losów rywalizacji.
Sposób zarządzania Legią w ostatnich latach budził dyskusje – pojawiały się i pojawiają wątpliwości dotyczące polityki transferowej, poziomu płac, struktury klubowego budżetu, a także wiele innych, które prawdopodobnie przyczyniły się do rozpadu właścicielskiego tercetu. Ale nie da się nie docenić sposobu, w jaki w Legii pielęgnuje się kult zwycięstwa. Tutaj nie ma innego celu niż mistrzostwo Polski, nie ma łatwych wymówek dla porażek, nie buduje się wizerunku na eksponowaniu wydumanych krzywd, nie obwinia się o każde niepowodzenie mediów czy sędziów. I ta polityka, wiosną firmowana hasłem „idziemy po swoje”, faktycznie działa, najwyraźniej robiąc ‘swoje’ także w głowach naszych przeciwników. Bo obecność Legii, urzędowego faworyta, zespołu, który musi wygrywać, który ma największy budżet, największe gwiazdy i najmocniej ogniskuje medialną uwagę, który wreszcie potrafi poprzeć to pokazaniem klasy na boisku, to wszystko sprawia, że nasi rywale w pewnych okolicznościach akceptują swoje miejsce w szeregu. I to pozwala im np. fetować wicemistrzostwo Polski, w sytuacji, w której historyczny tytuł był dosłownie o włos, o jeden celny strzał w końcówce meczu. W Legii taka sytuacja jest nie do pomyślenia – i całe szczęście.


Co nie zmienia oceny,że siłą Legii jest słabość jej głównych rywali.Ja nie chcę się rozwodzić nad poszczególnymi zespołami, gdyż po każdej kolejce sporo pisałem o naszych rywalach, ale faktem jest,że gdyby taka Lechia potrafiła utrzymać jakość gry z własnego boiska w gościach to w cuglach by zdobyła tytuł.
Gawin ma rację,że za kadencji Czerczesowa po Bergu i za kadencji Magiery po Hasim goniliśmy uporczywie czołówkę,aby rzutem na taśmę wyrwać zwycięstwo. Tylko,że ja się z tego cieszę umiarkowanie, bowiem bardziej obawiam się,żeby to nam nie weszło w nawyk. Bo nie każdy da się dogonić.
Legia musi w ciągu kilku lat wejść na wyższy poziom. Taki, aby rywalizować w walce o LM z zespołami z czołówki europejskiej.A tego w stałej pogoni za doraźnym sukcesem osiągnąć się nie da.Pamiętajmy bowiem,że autorami tych sukcesów w ostatnich dwóch latach byli zawodnicy, którym do metryk się nie zagląda,ale których nieuchronne odejścia i słabsza forma sportowa wywołana wiekiem może doprowadzić nie na szczyt,ale do zapaści.
Cała nadzieja w młodzieży, gdyż w wyścigu po łupy transferowe dla nas pozostają odpady. Jeden Ofoe wiosny nie czyni
I na koniec taka osobista moja refleksja,ale ja się z takiego obrotu sprawy nie cieszę. Ja wolałbym zdecydowanie być w sytuacji kibica Bayernu i już na kilka kolejek spokojnie oglądać mecze swojej drużyny już jako Mistrza.
Mnie te emocje nie podniecają.Więc się Gawinie nie zachwycam,bo nie ma czym.
I nie to, że bym zabłysnął, ale na chwilę tak mi się zadaje
"Mnie te emocje nie podniecają.Więc się Gawinie nie zachwycam,bo nie ma czym.
Twoja opinia"
Wszyscy -( rozumiane to jest) czytamy...
No Dobra! Dźwigajmy ten sens tego portalu - bo to - idzie naszymi pięknymi śladami
EJ Panowie od rozdania?
Jeszcze umiecie nazwać - sens?
Tak tylko pytam, czy podniecanie jest zachwytem?
Na Koniec ode mnie
No cóż - taki sens pokazany, ładną kwestię do łykania treści ( no proszę...
No i - Tytaniczny tekst - "Mnie te emocje nie podniecają"
Życzę Wszystkiego co Dobre
Mnie też i rację ma pan Zbyszek, jesteśmy silni słabością innych a i też mówiłem o Bayernie, w marcu mają sens w d... i spokojnie kibicują.
Ogólnie to trochę zazdroszczę młodym, tym którzy właśnie te kilka lat temu zaczęli wiązać życie kibicowskie z Legią, nie wiedzą co to Zgredowy sens.
Mnie przynajmniej jeszcze nie wyleczyli ze starolegijności i cały czas jestem nieufny. Choćby w tym sezonie przez te 7 minut stworzyłem przynajmniej 3 teorie spiskowe i przypomniałem sobie starsze lata. Przecież były czasy że na Ł3 grało w naszych barwach pół reprezentacji kraju a i tak było zawsze podobnie czyli blisko ale nie to co byśmy chcieli .
Fakt ostatnio wygrywamy ale właśnie dlatego że taka Jaga świętuje z pompą vice, to im starcza Nie widzę tej przewagi jaką chciałbym widzieć bo naprawdę nie mam podstaw.
Niby budżet dwa razy większy od następnego Lecha, ba 4 razy większy a jakościowo jest wielu ekspertów którzy twierdzą , Lech ma lepszych piłkarzy a na 100% nie gorszych. Rad bym dożyć takich czasów jak kibice Bayernu i naprawdę głęboko w dupie mam Zgredowy sens kibicowania.
Tak? Bo ja akurat ze słowami Pana Zbigniewa - zawsze na wojnę pójść mogę...Ty mnie do pionu "zgredawartoścamii" nie stawiaj...
Hola , Hola, bardzo proszę się nie ...podpinać-nie igrać - wszyscy lubimy łagodzenie sytuacji - nawet z "drugiej ręki"...
Ale po co?
To w takim razie - Ładne to jest takie "podniecanie" się , że przytoczę słownictwo w takich dumnych - ogólnie światowych jak zawsze opisanych faktach właściwie wszystkich teorii światowego sportu...?
No Nie~!
Chcecie "drzeć szmaty" - wasza sprawa...i ( uwaga) - OK
Twój - Senatorze wybór ( nie mnie się wpierdalać)
ale...
pewnego sensu, który istnieje się nie "przykrywa" w imię waszych zasad. Bo to ani nie stanowi tego czym się chwalicie na przesłaniu górnym, ani nawet na od dolnym miary też nie ma...ale - OK!
Jeszcze raz użyję tzw. słownictwa - uwaga!
O "podniecaniu emocji" pisze Pan Zbigniew , zakładając totalną miarę postrzegania zdarzeń ... otóż - OTÓŻ - NIE
Ta bardzo delikatna struktura może (JEST) postrzegana także w zupełnie inny -dellikatniejszy - ładniejszy sposób.
Patrz Senator - stoisz przed wyborem...
"Mnie te emocje nie podniecają.Więc się Gawinie nie zachwycam,bo nie ma czym.
Twoja opinia"
lub
Jak sądzę Twoja opinia
I wiesz co?
Ani mnie to oceniać, ani przed szereg wychodzić...
Ja tam już prawie ślepy jestem, ale słabo patrząc - sensu nie zgubię!
A podniecenie zapewne mi się trafi- w ładnych przesłaniach!
Tych Naszych Legijnych
Nasi siatkarscy juniorzy leją wszystkich aż miło, a Ty toczysz boje o "sens" ?
Oni stukają Kubę 3:0 a Ty nic ?
Jak to jest, że mając takie wyniki w grupach młodzieżowych i juniorskim, o pierwszą kadrę tak sie martwimy ?
Dlaczego przy takich wynikach naszej młodzieży, nie radzimy sobie z również odmładzanymi kadrami USA czy Rosji ?
Co do "sensu", każdy ma własny i nic w tym złego
Pozdrawiam
No ładnie ...brawo
Oni stukają - wszystko "co na drodze spotkają"
I !!! za moment nastąpi tzw. skucha...bo Oni wszyscy w klubach grają, a tam - w tych klubach za chwilę ( na miarę potrzeb) rękę im podadzą z takim o to przekazem - teraz uważaj - bo ważne będzie!!!
"Mamy lepszego na Twojej pozycji" - w domyśle - trenuj - bądź- z nami...
Wiesz co @kibic50 - coś Ci powiem
Zrobiliśmy medialnie bardzo ładną ligę, w której to Pan np: Wanio ( ukryty geniusz) może się na pasmach Polsatu pastwić w każdym szeroko pojętym kontekście...
Tylko niestety sens - Jest odmienny, o czym Pan wymieniony nawet się nie zająknie...
Wracając do sedna
Leją ! Brawo ! Niech Leją !!!
Bo reprezentacją to robią i wielka chwała im za to - tym małolatom, którzy ( jeszcze skażeni nie są) albo jak wolisz ( nie , aż tak)
Skoro potrafimy na poziomach tych zdarzeń "napierdalać" - to ja się nie boję o przyszłość
Problem tkwi w szczególe, że za chwilę "ławeczkę szlifować" zaczną - bo na parkiecie w lidze reprezentując barwy Francji, Ameryki, Serbii, czy tam innych kreacji - zagrają Ci zakontraktowani...
Wiesz? Jaką,któryś z nich ma możliwość przebicia w dorosłym graniu?
Zobacz składy
"a o całą resztę dopytaj" !
to nie na tą chwilę, ale to właśnie liga nasza - topi sens...
OK, ale jeśli nasi najlepsi siatkarze, reprezentujący "na co dzień" reprezentacje Polski, zdobywający złote krążki na najważniejszych turniejach, nie mogą się zmieścić w szóstce na klubowych parkietach, to co dopiero mówić o wychowankach naszej akademii. Ci to dopiero mają pod górkę...
Bo w klubach - sponsorami idących - nie ma miejsca na zwyczajną formę treści, więc Ci nazwijmy dobrzy - są niestety wystrzelani na -sens
Teraz (uważaj) wracają i idą w "młynek" grania ligi...
I tak siedząc na ławie czekają na swój - ślad życia
A kiedy to łykają - dalej przygotowani nie są
Jeszcze coś? @kibic50 ?
" i naprawdę głęboko w dupie mam Zgredowy sens kibicowania."
My się lubić możemy lub - nie...
A już w całokształt nie wpisuje się tzw. treść kibicowania
gdyż ona potrafi być różna. I tak zachęcony cytatem powyższym - ja także w dupie mając sąsiadów nastawiam dźwięk na maksymalnych wartościach - bo lubię
Wymieniany tu Bayern z Monachium pozwolić sobie może na tzw.kreację poczynań, więc skoro "w kasie pełno mają" to i o mistrzostwo grają wcześniej...układ jest układ i wsio
Przybliżając jednak w zachwycie nasze rejony ( te bliskie) to - tu właśnie trzeba swoją "nutę" kibicowania oddawać - nie mając niczego w przysłowiowej dupie ( wybacz) - kibicować należy.
I tak począwszy od lat 60- tych na wstępie na konstrukcjach do świateł zacząłem kibicowski dill uprawiać...w tzw. między czasie pojawił się i "polsilwer" i też miejsca obok, a że lata mijały była też kryta na C górze
I wiesz co?
Nigdy nawet przez myśl mi nie przeszło aby mieć "to w dupie"...
Człowiek przygarniał porażki ( Widzew 3-2) ale wracał z podniesionym czołem
I wiesz co? Naoglądałem się przez te lata piłkarzy, którzy na wielkich nominację miewali, ale ich chyba zwyczajne życie - przerastało...
Wiem, że wiesz o czym mowa
Wiec teraz po tych wszystkich latach, kiedy na sukces trzeba poczekać - 7,8,9 czy 10 minut - to ja to biorę! Daj Boże te minuty w przyszłości - bo zawsze cieszyć się będę...
Bo Senatorze Drogi Zwycięstwo zawsze smakuje tak samo
I bez "rzeczonej dupy" proszę
Jak rozumiem głodnemu chleb na myśli
Jednym z rodzajów podniecenia jest seksualne występujące wskutek wzrostu libido.
Dlatego Zgredzie pewnikiem intuicyjnie,ale trafnie odczytałeś mój przekaz, który powinien brzmieć prosto i nieskomplikowanie,a mianowicie :"Takie emocje jakie mi Legia zafundowała to ja pierd....". Wybacz,ale chciałem uniknąć wyrazów, które mnie nie zachwycają,a do użycia których swoim niedowiarstwem mnie przymusiłeś.
Ale czy oby...
Panie Zbignieiwie - jednak wydaje mi się, że "prostoty człowieczeństwa" aż tak - ścigać nie należy!
To jest moja zwyczajna prośba, aby Pan uszanować wreszcie zaczął mały ( ale z drugiej strony ) duży - zwiastun , że zdanie można mieć odmienne!
Oczywiście - możemy się "napierdalać" tekstami - tylko co to da
Możemy się też wyprzedzać koronnymi układami z wikipedii...
Tak - możemy!
Jeśli Panu to pasuje- ja to dzwignę - nie ma sprawy
Istnieje także inna forma
Możemy to przejść "nogą suchą" ( do czego namawiam) ale - też możemy wojować...
Więc jeżeli właśnie tak ma to zaistnieć ?
Zapewniam, że przygotowany będę...
Tak mi się zdaje, że ładnym nie jest postrzeganie innych ludzi w przelocie, nawet mając rację.
Ale o czym ja tam pitolę...to przecież kpiny...i tylko jeden zwarty tekst bywa istotny... Pański
Dajej idąc znajdę sposób aby "ładne teksty" odkupić...
Bardzo Proszę o datę i godzinę - taki jestem
Tu nie chodzi o różnice zdań , normalne w świecie ludzi dorosłych,ale muszę to z przykrością stwierdzić,że wpisami, których treści nie kontrolujesz zaśmiecasz tę stronę.Jest to strona z jednej strony niszowa, ale z drugiej elitarna i ona zniesie bardzo osobliwe i antysystemowe wpisy. Pod jednym warunkiem,że ten, który pisze czyni to w sposób zrozumiały, a nie bełkotliwy.
Ja nie rozumiem , taki durnowaty jestem,że osoby z którymi rozmawiam Ciebie chwalą za wpisy o siatkówce i nie są w stanie zrozumieć żenady jaką prezentujesz w innych komentarzach.Proszę ,popraw się. Pozdrawiam.
Pewnie, że nie chodzi o różnicę zadań. Jest jednak rzeczą pewną - idąc w pisanie. Ja tego podsumując nie zrobię - bo któż się się zdoła przeciwstawić w imię wszelkiej "mości" jednego tylko pitolnika, który to ma "gzyms" na wywijane teksty...
No widzisz ? Może dopytaj - co idzie siatkarskim rozdaniem, więc albo Ludzie czytają , albo Pan Zbyszek treść swoją powieli i czytać np: zabroni
Nie ładne to jest Panie Zbigniewie , tracąc sens siatkówki, można by powiedzieć, że przepraszam za wyrażenie "chuj tam", no cóż bardzo starałem się jednak przybliżyć treść - jeżeli mi się nie udało - bardzo przepraszam i za złe proszę mi nie mieć!
Bo kiedy na ( raz - dwa) o siatkówce pogadać możemy - to nawet "zaśmiecając tą stronę -jednak elitarnie zabije postawy"
I zmiłuj się nie ma Panie Zbigniewie- bardzo proszę w to uwierzyć!
Tak - ta strona jest niszowa i chwała jej za to
Tylko od zarania - chwała tej stronie na której łamach można pokazać ( do tej chwili) swój sens- a bardzo to trudne na innych stronach...
I w domyśle - pytanie moje - proszę Pana - jak mam się teraz ułożyć
To teraz Pan będzie oceniał "światopogląd" w tekstach pisanych...no wypisz wymaluj układ z Panem Suskim, którego chyba cenić nie należy...
To odnośnie inteligencji- bo kiedy przestaniemy się śmiać- wypada zapłakać- i trzeba zapłakać bardzo poważnie...