- Kategoria: Kalejdoskop futbolowy
- iocosus
O potrzebie wizji w szkoleniu
Dyskurs rozpoczęty w wątku "kominowym" prowokuje do rozważań na temat wielu aspektów naszej piłki, jednym z nich jest szkolenie młodzieży, o istocie tego zagadnienia poniżej zdań kilka. Ameryki odkrywać nie będę, otwartych drzwi wyważać nie zamierzam, jestem za wzorowaniem sie na najlepszych: Hiszpanach, Niemcach, Francuzach i dla mnie duży zawodowy klub powinien egzystować w oparciu o szkolenie własnego piłkarskiego narybku, możliwie w stopniu najszerszym, w którym zespół seniorski jest tylko czubkiem piramidy, a jej podstawę stanowią dziesiątki, setki, przy naborach choćby tysiące 6-7-8-letnich szkrabów.
Kiedyś w latach 70-80 przypuszczam, że we wcześniejszych również, 14 latek spędzający całe dnie na podwórku mógł być piłkarsko lepszy od rówieśnika trenującego w klubie, znam takie przypadki, w szkole średniej był w klasie chłopak, który oszałamiającej kariery nie zrobił, ale na Ł3 kilka meczów w seniorach rozegrał i nie był to najbardziej uzdolniony grajek, z którym mogłem bezpośrednio się mierzyć, kilku magików z podstawówki przewyższało go o klasę, a klubowej piłki, cyklicznych treningów nigdy nie powąchało, za to całe dnie, spędzali na rąbaniu w gałę.
Zestawmy dziś piętnastolatka trenującego piłkę w sposób kwalifikowany, z takim, który tego nie robi, kosmos, ten drugi może być lepszy od tego pierwszego w FIFie na kanapie, nadgarstki będzie miał lepiej wyrobione.
Signum temporis, obrażać się na rzeczywistość nie można, ale wyciągać wnioski należy i zdecydowanie postawić na zorganizowane szkolenie od najmłodszych lat i lokomotywą w tym założeniu powinien być profesjonalny klub, w interesie ogólnym rozwoju dyscypliny, ale i swoim partykularnym własnym, dla zawodowców ważniejszym. Niby oczywista oczywistość, ale nie każdy tak twierdzi.
"Dobry wujek" Cupiał z utwierdzającym go poglądowo, przecież nie głupim, wykształconym i na piłkarskich realiach się znającym dyrektorem Bednarzem, wychodzą z założenia, że to sieć klubów juniorskich powinna szkolić dzieciaków i to z nich taki klub jak Wisła powinna wybierać najlepszych, tych z perspektywami na seniorską karierę. Czyli system oparty na Agrykolach, Gwarkach, SMS-ch, szkółkach Szymkowiaka, Frankowskiego, Dudka, Kosach Konstancin itd. Logiczne tym bardziej, że potrzeby istnienia i wspierania takich klubów nikt rozsądny przecież nie zaneguje, wizja drogi z nich do seniorskiej kariery jest również przy tym racjonalna, na tym egzystencja tych młodzieżowych ośrodków jest oparta.
Przyjmując to założenie, własna Akademia Piłkarska w klubie zawodowym jest zbędna, fundusze lepiej przeznaczyć na seniorską piłkę, na pierwszej drużynie i jej aktualnych potrzebach się skoncentrować i w nią bezpośrednio inwestować, w tym na pozyskiwanie piłkarzy nawet jeżeli młodych to już ukształtowanych z myślą o wkomponowaniu ich do kadry pierwszej drużyny, w perspektywie możliwie krótkiej.
Koncepcja ze względów finansowych w polskich klubach popularna. Na Akademię Piłkarską w Legii podobno przeznacza się 4-5 mln rocznie, przy 80 mln budżecie stanowi to jego 5%. Spójrzmy jednak na budżety innych klubów Ekstraklasy:
1. Legia Warszawa – 80 mln zł (w zeszłym roku 80 mln zł) 2. Lech Poznań – 47 mln (45 mln) 3. Wisła Kraków – 40 mln (55 mln) 4. Zagłębie Lubin – 35 mln (35 mln) 5. Śląsk Wrocław 25 mln (25 mln) 6. Lechia Gdańsk – 24 mln (28 mln) 7. Jagiellonia Białystok – 20 mln (20 mln) 8. Korona Kielce – 18 mln (20 mln) Pogoń Szczecin – 18 mln (-) Ruch Chorzów – 18 mln (18 mln) 11. Piast Gliwice – 17,5 mln (-) 12. Górnik Zabrze – 15 mln (15 mln) Polonia Warszawa – 15 mln (55 mln) Widzew Łódź – 15 mln (22 mln) 15. Podbeskidzie Bielsko-Biała – 11 mln (12 mln) 16. GKS Bełchatów – 8 mln (10 mln)
Od siódmej w rankingu Jagiellonii, 4-5 mln to już 20-25 % budżetu, im niżej, tym ten udział się zwiększa, w tym układzie Akademia jawi się, o ile nie jako fanaberia to luksus bogatego, na który ci ubożsi pozwolić sobie nie mogą, wytyczne PZPN odnośnie wymogów szkolenia na określonych juniorskich poziomach zostaną spełnione za pośrednictwem umów patronackich z małymi juniorskimi lokalnymi klubami.
"Dobry Wujek" inwestujący w Wisłę wszak miliony i do biednych się nie zaliczający, może podać jeszcze jeden argument, bieżący, jak najbardziej aktualny. Po co marnotrawić kasę na własne szkolenie i jakieś Akademie, skoro przy wychodzeniu z wieku juniora, po jakiegoś utalentowanego wychowanka, w którego zainwestowano czas i środki, może się zgłosić ktoś bogatszy i w najprostszy sposób podebrać cierpliwie z mozołem szlifowany brylancik. Kto bogatemu zabroni, a ci zawsze pojawić się mogą, Europa to globalna wioska, pełna skautów, szperaczy, zawsze może zjawić się ktoś, kto zaproponuje lepsze, korzystniejsze warunki. Nawet mistrz Bundesligi swoich najbardziej perspektywicznych graczy, już ze statusem gwiazdy, zapewne u siebie nie utrzyma, przynajmniej będzie mógł liczyć jednak na adekwatny, pokaźny zysk, w przypadku osiemnastolatka, o ile zawodowego kontraktu podpisać się z nim nie zdąży, można pozostać na lodzie, czyli z ekwiwalentem za wyszkolenie. Może koszty w jakiejś części się zwrócą, ale czy cała gra w takim razie jest warta świeczki?
Oto filozofia i ekonomiczne realia, które zapewne leżą u podstaw, że polskie kluby szkolenia juniorów za podstawę swej działalności nie uznają.
U piszącego te słowa, jednak to właśnie Akademie piłkarskie są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania klubów, właśnie one mogą wytyczyć drogę ich rozwoju.
Tylko poprzez Akademie i własnych wychowanków, lub pozyskanych z mniejszych klubów nieopierzonych nastolatków, również poddanych systemowemu "akademickiemu" szkoleniu, jedno drugiemu nie przeczy, a jest raczej niezbędnym dopełnieniem, polski klub może dysponować piłkarzem o potencjale piłkarskich umiejętności wycenianym na kilka milionów euro. Traore, Melikson, Rudnev nie przebiją Janczyka, Rybusa, Milika, Lewandowskiego, Wolskiego, a zestawiając koszty pozyskania z wyszkoleniem rachunek ekonomiczny wydaje się również atrakcyjny, jedyna korzystna różnica na rzecz "gotowego zagranicznego produktu" to efekt doraźny, szybki w realizacji, w przypadku systemowego szkolenia młodzieży trzeba zaakceptować lokatę długoterminową, a niewielu na nią może sobie pozwolić.
Wytransferowany za konkretne pieniądze futbolowy brylant, pokrywa koszty wyszkolenia w Akademii "rzemieślników", którzy mogą zasilić szeregi polskich drużyn na wszystkich szczeblach rozgrywek w zależności od prezentowanego poziomu i winno to być dużo lepsze rozwiązanie od ściąganych masowo "przeciętniaków" z Bałkanów, Afryki, Ameryki Pd. Im podaż polskich "rzemieślników" na rynku będzie większa, tym koszty utrzymania wobec konkurencyjnego wyboru będą musiały spadać, a tym samym popyt na zagraniczny sort z tej samej jakościowo półki zmaleje.
Do Polski winni być sprowadzani piłkarze, podnoszący ligowy poziom, wyróżniający się jakością w zetknięciu z polskim ligowym "rzemieślnikiem", truizm, niestety tak się nie dzieje. Ljuboja, Radovic wcześniej wymieniona trójka "stranieri" to adekwatne pozytywne przykłady, niestety na drugim biegunie są dziesiątki zagranicznych utracjuszy i nieudaczników, dla których nasze ligi bywają ostatnią deską ratunku na piłkarską egzystencję. Rozwój Akademii piłkarskich mógłby takiemu procederowi zaradzić.
Kwestia zatrzymania osiemnastolatka w klubie, to po pierwsze wdrażany program lojalnościowy, w którym poszczególne etapy kariery są jasno i otwarcie prezentowane i realizowane, zgodnie z nimi w świadomości powinna być utrwalana zasada, że osiąganie poszczególnych stopni, to schody do intratnego kontraktu, transferu korzystnego i dla piłkarza i dla klubu, przeprowadzonego w najbardziej sprzyjającym momencie. Przykłady Błaszczykowskiego, Lewandowskiego i ... Rybusa z Borysiukiem winny stanowić wzorzec. Dla niektórych dwa ostatnie przywołane nazwiska mogą wydawać się kontrowersyjne, ale obaj w klubie rozegrali wystarczającą ilość meczów, mieli okazję się wykazać i zasłużyć, żeby w drodze do bardziej zasobnych drużyn im nie przeszkadzać. Ci którzy zostali i tak mistrzostwo dla Legii w 2012 roku powinni wywalczyć, pretensje mogą kierować tylko do siebie, gdyby Rybus z Borysiukiem odeszli latem po zdobyciu tytułu, a przed grami o Ligę Mistrzów byłby płacz i powszechny lament, że klub się osłabia przed najważniejszą batalią. Dobrego momentu nie ma, a młodych perspektywicznych piłkarzy w klubie się nie zatrzyma, dopóki w skali europejskiej polskie kluby będą pozostawały finansowym szarakiem, czyli nie będą dysponowały funduszami, które pozwolą utrzymać rozwojowych graczy do z góry określonego momentu, osiągnięcia wytyczonego celu, czyli na przykład, puszczenia wypromowanych i wylansowanych gołowąsów po skończonych rozgrywkach w Lidze Mistrzów.
Mamona to trywialny, ale drugi aspekt utrzymania piłkarza w klubie.
Skoro zatem akademie i szkolenie piłkarskich adeptów ma być jedną z podstawowych funkcji klubów ligowych, a do tego niezbędne są fundusze, to struktura organizacyjna i własnościowa klubów musi sprzyjać pozyskiwaniu środków, bez kapitału inwestycyjnego, najlepsze chęci, pomysły, intencje na nic się zdadzą.
"Dobrych wujków" łatwo zdezawuować, samemu poddałem krytyce filozofię Cupiała, za kadencji Klickiego Korona umoczona w korupcję, Drzymała się do niej przyznawał, pod nosem Rutkowskiego Fryzjer zaczął strzyc sędziów, z Józia Wojciechowskiego można się nabijać do rana, Grajewski - "Nikt ci nie da tyle ile ci Widzew obieca", Solorz bierze nogi za pas, Cacek tnie koszty po całości, Filipiak dobrał sobie pomagiera, który krakusów doprowadza do białej gorączki, a Walter z ITI to chyba najbardziej lżony i wyszydzany z "dobrych wujków" przynajmniej w części środowiska kibicowskiego.
Dyskredytować ich to zadanie łatwe, lekkie i przyjemne, bronić rzecz raczej karkołomna, ja nie mam zamiaru tego czynić, ale mnie jest gancegal kto będzie właścicielem klubu o ile ma zamiar i możliwości na realizację tez zawartych powyżej. Jeżeli prywatny inwestor się tego podejmuje, o ile przy tym uszanuje tradycje i imponderabilia związane z genius loci, którym na zasadach ustalonych zarządza, to nie widzę przeciwwskazań, dlaczego miałbym go rugować? Jego i mój cel są zbieżne.
Czyli w założeniach jestem raczej konserwatystą, o ile inwestor kapitałowy posiada zbieżne z moimi priorytety akceptuję jego wchodzenie w klub piłkarski, na prawach własnościowych, wręcz uważam to za pożądane, ale jeżeli inny rewolucyjny model struktury zarządzania ma w założeniu przynieść środki na systemowe szkolenie młodzieży w klubach, chętnie poznam szczegóły takich koncepcji? Tym bardziej, że wzmiankowane kwestie wymagają uściślenia, wyjaśnienia, bo gdy z jednej strony czytam, że "dobrzy wujkowie" są zbędni i żadnego pożytku z nich nie będzie, a następnie obecna Legia jest przywoływana za pozytywny przykład, to dla mnie jest to sprzeczność, bo traktuję przywołany argument za ewidentny, ale na korzyść 'dobrego wujka'. ITI takowym właśnie jest, który nabył Legię na prawach handlowych, zainwestował, zarządza i realizuje wytyczone strategie działania. Wobec niektórych dziedzin tego zarządzania jestem sceptyczny, niektórzy w płaszczyźnie kibicowskiej są "sceptyczni" wielokrotnie bardziej ode mnie, ale to oddzielna zupełnie kwestia. Przez pryzmat rozwoju Akademii "dobry wujek" - ITI realizuje kierunek działania zbieżny z moimi poglądami i stanowi obecnie wzorzec dla innych potencjalnych futbolowych inwestorów.


Transfer Wolskiego to jakieś 10 mln
Czyli trzeba jeszcze czterech takich żeby wyjść na zero
Oczywiście nie można nie doceniać tego że młodzi się pojawiają
Ale porównaniem powyższym chciałem pokazać że pianie na temat "super zysków" jest odrobinę przedwczesne.
Ależ zapewne obawy, że poniesione koszty, niebagatelne – szczera prawda, nie przyniosą spodziewanego efektu, sprawiły, że Cupiał z Bednarzem do spółki, nie zaangażowali się w ideę tworzenia Akademii futbolowej.
Czyżbyś przyznawał im rację i podzielał ich pogląd? To by było tylko dowodem, jak złożone i trudne , może być przekonanie do systemowego szkolenia dzieciaków i młodzieży w Klubie.
Że jest to kosztowne, kasę trzeba wyłożyć i „zamrozić” to fakt.
Jestem zwolennikiem akademii ale ludzie którzy uważają że to kopalnia złota powinni się na nowo podciągnąć z matmy. A przecież naszej akademii jeszcze dużo brakuje i jeszcze sporo kasy należało by wydać.
Naszej Akademii brakuje błahostki ... infrastruktury, należytej bazy.
To orientacyjny koszt, jak przyznał Walter w jakimś wywiadzie 25 mln.
Borysiuk też zdaje się był ściągany z myślą o Akademii, co prawda szybko wbił się do pierwszej drużyny, ale można go jeszcze podciągnąć obok Wolskiego.
Natomiast pełna zgoda co do tego, że główną myślą stojącą za funkcjonowaniem Akademii nie powinna być chęć bilansowania kosztów jej funkcjonowania sprzedażą wychowanków.
@ iocosus
Na jednym biegunie jest Wisła, ale na drugim można postawić Zagłębie Lubin. Już nieźle tam pracowali z młodzieżą w ostatnich latach, a w zeszłym tygodniu kupili od miasta ponad 7 hektarów terenu pod boiska treningowe, właśnie z myślą o Akademii.
Gracjan Horoszkiewicz kapitan naszych siedemnastolatków, którym tak bacznie się przyglądamy dał nogę właśnie z Zagłębia Lubin do Herthy Berlin i to chyba nieodosobniony przypadek.
Z tą emigracją nastolatków do ziemi obiecanej z płatnościami w euro, w kontekście Miedziowych można przywołać sylwetkę Mateusza Szczepaniaka rocznik 1991.
Oto notka z 2008 roku:
„Siedemnastoletni napastnik Zagłębia Lubin występujący do tej pory w drużynie Młodej Ekstraklasy przejdzie do drużyny francuskiej Ligue1, AJ Auxerre. Mateusz Szczepaniak, bo tak nazywa się zawodnik kilka dni temu przebywał na testach w Francji i tam spodobał się trenerowi.
- Byłem w Auxerre pięć dni, nie wliczając przylotu. Nie brałem udział w żadnym sparingu, natomiast na zajęciach graliśmy dużo gierek, podczas których trener obserwował jak zachowują się poszczególni zawodnicy. Dużą wagę przywiązywał także do tego, kto strzela bramki. To jest dla niego bardzo ważne - mówił jeszcze kilka dni temu młody napastnik. - Trzeba ryzykować. Kto nie ryzykuje, nie ma później nic - dodawał.
Zagłębie otrzyma pieniądze od Francuzów za kartę zawodnika.”
http://www.naszaliga.pl/news/mlody,zawodnik,zaglebia,w,auxerre,.html
Kto bogatemu zabroni podbierać szkolonych młodzieżowców?
Z tym, że losy Szczepaniaka powinny innym służyć pod rozwagę, Francji nie zawojował, wrócił do Polski i Zagłębia z podkulonym ogonem, a obecnie terminuje w KS Polkowice.
Wtedy miałem sporo na głowie, nie siedziałem tyle w necie, nie wiem za bardzo jaki był kibicowski odbiór tamtej drużyny, ale ja większych nadziei z tamtymi piłkarzami nie wiązałem. W szoku jestem na przykład, że Krychowiak tak się wyrobił, toż to był zawodnik, jak to się mówi, drewniany, nie różniące się wiele od takiego Fojuta. A dziś? Nie pogadasz...
W zasadzie tylko Janczyk, Janczyk to naprawdę mógł być gość. No ale nogi same kariery nie zrobią, jeżeli głowa będzie im przeszkadzać.
@ iocosus
Wygląda na to, że dopiero teraz chcą się za to (Akademię) na serio zabrać. Chociaż z tych poprzednich pokoleń grup młodzieżowych Zagłębia są na przykład Woźniak, Oleksy (wypożyczony do Piasta) czy Błąd (właśnie wracający z Zawiszy), jeszcze całkiem obiecujący zawodnicy. W każdym razie tę pracę na serio zaczęli nieźle, bo przymierzają się do inwestycji, na którą, jak sam zauważasz, nas niestety nie stać. Fakt, że grunty w Lubinie pewnie ciut tańsze niż w Warszawie
Jedno ale Legia na akademię wydała przez 10 lat około 50 mln
Transfer Wolskiego to jakieś 10 mln
Czyli trzeba jeszcze czterech takich żeby wyjść na zero
Oczywiście nie można nie doceniać tego że młodzi się pojawiają
Ale porównaniem powyższym chciałem pokazać że pianie na temat "super zysków" jest odrobinę przedwczesne.
Jak wyliczyłeś to 50 mln w ciągu 10 lat ?
Po 1 to nakłady rosły i teraz wynoszą około 1 mln euro (a euro nie stoi po 5). Zapewne w początkowej fazie było to 2 mln zł, potem 2,5 itd.
Po 2 akademia ma różnych partnerów/sponsorów. Grosze ? Może tak, ale grosz do grosza i uzbiera się ładna sumka.
Po 3 ponownie groszowe, ale jednak wciąż pieniądze z wypożyczeń różnych graczy będących produktem naszego szkolenia.
Po 4 Wolski jest takim samym produktem akademii jak Borysiuk. Nie rozumem, wróć rozumiem skąd to myślenie, ale jest ono złudne i zbyt trywialne. Borysiuk przyszedł w takim samym wieku, ale zaczął po prostu od razu (prawie) trenować z I zespołem. Wolski w wieku 16 lat raczej wiele się nie nauczył, a na pewno nie podstaw, ale ładnie brzmi "produkt akademii".
Po 5 podobnie rzecz ma się z Rybusem i każdym innym młodym zawodnikiem, który do nas przychodził. Przychodzili, bo ta akademia była na takim poziomie i nie ma nic do rzeczy, że nie trenowali w niej po 3-4 lata. Ściągnięcie Rybusa, Borysiuka, Wolskiego i innych jest w dużej mierze zasługa akademii czy ogólnie jakości szkolenia młodzieży. To ich przyciągało. Nie rozumiem skąd to oderwanie i pisanie, że Wolski jest pierwszym który "spłaca" akademię. Nie, tak nie jest.
Po 6 zyski z akademii to nie jedynie korzyści finansowe z transferów jej wychowanków. Niemierzalne profity z "medialności" jakie zapewnia akademia są równie ważne. W prasie nie mówi się inaczej niż dobrze albo bardzo dobrze, Legia jest jako wzór i podejrzewam, że każdy młody, wyróżniający się gracz w Polsce długo nie będzie się zastanawiał nad propozycją. Podobnie jak sponsorzy, zapewne o wiele łatwiej jest zdobyć sponsora z taką opinią jaką sobie wyrobiliśmy.
Więc jeśli już liczyć w taki prosty sposób po transferach to mamy już Rybus 3 mln zł, Borysiuk 2 mln zł i Wolski 2,7 mln zł co daje nam 7,7 mln zł, a to jak sądzę w całości pokrywa wydatki poniesione na akademię od początku jej istnienia. A będzie tylko lepiej, bo pierwsze 6-8 lat było "puste", a teraz tak naprawdę machina rusza.
Ale tak jak mówię akademia i korzyści z niej płynące to dużo więcej.
Ja też nie pamiętam tego jak była odbierana ta drużyna, ale chciałem zasygnalizować pewną rzecz, a artykuł głównie o pieniądzach i szkoleniu.
Chodzi mi o to, że krytyczny moment jeżeli chodzi o szkolenie młodzieży i jaki wynikł przy tamtej kadrze problem. Murzyna wrzucono na głęboką wodę i utonął. To samo tyczy się większości młodych piłkarzy w wieku 17-20 lat. Można mieć najlepszą akademię i bóg wie jakie pieniądze i może to nie zatrybić.
@iocosus
14 latek spędzający całe dnie na podwórku mógł być piłkarsko lepszy od rówieśnika trenującego w klubie.
Właśnie kiedyś młody człowiek miał po co z domu wychodzić
Ale czy gdyby kiedyś był internet, konsole to podwórko też by było taką atrakcją?
Chociaż masz absolutną rację i dla mnie to jest jeden z głównych argumentów, różnica w spędzaniu wolnego czasu, jeżeli dzieciarni obecnie nie zapewnimy zorganizowanych kontaktów z piłką, początkowo w formie zabawy, to później będą jeszcze większe problemy z aktywnym przyciągnięciem wdrożeniem do futbolu.
Nie wiem czy internet i konsole to główny powód. W latach 80tych miałem takie cudo jak Meritum, a z chłopakami za piłką i tak ganiałem
Moim zdaniem net czy konsole to u współczesnych dzieciaków ucieczka przed samotnością. Rodzice siedzą coraz więcej w pracy, rówieśnicy nie zawsze mieszkają w okolicy i zwyczajnie nie ma z kim wyskoczyć pokopać skórę ;D
Kwotę 50 mln wziąłem z prostego działania matematycznego 5 x 10 = 50
A kwotę 5 wziąłem z tekstu pod którym piszemy.
Nie wiem ile akademia dokładnie kosztowała więc użyłem tych kwot do pokazania pewnego obrazu. Rozumiem że twoje wyliczenia są oparte na jakiś informacjach do których ja dostępu nie mam. Ale jestem pewien że obecnie na akademię będziemy wydawać raczej 4-5 mln plus niż 1-2 miliony minus.
A to pokazuje że żeby tak działająca akademia bilansowała się to trzeba co roku sprzedawać "Wolskiego"
Teraz co do sprzedaży zawodników to twoje podejście że Rybus i Borysiuk to też "produkty" akademii jak dla mnie jest dość odważne.
Na koniec powtórzę ja jestem za akademią ale proszę tylko o nie przecenianie jej roli. A proszę o to dlatego że przerażają mnie ludzie którzy już pieją o tym że Legia będzie grała wychowankami i wzorowała się na Barcelonie (ja w przeciwieństwie do większości ludzi z każdym kolejnym wywiadem/zdjęciem mam coraz więcej wątpliwości co do osoby nowego prezesa, a jego wypowiedź o podbijaniu Europy wychowankami IMO jest KOMPROMITUJĄCA w porównywalnym stopniu jak nie zawiązane adidaski)
Obojętnie jak to nazwiemy, akademia, szkoła, inaczej, w każdym razie systemowe szkolenie młodzieży w klubach od dzieciaka do osiemnastolatka powinno być ich jednym z głównych celów, osobiście nie widzę innego sposobu na dogonienie Europy.
Moim zdaniem filozofia Cupiała i Bednarza poniosła fiasko, w określonych warunkach zdominowali Ekstraklasę, byli w niej hegemonem, ale poza epizodem z Schalke i Parmą w europejskich pucharach nie zaistnieli, plany związane z Robertem Maskantem i Stanem Valckxem nie wypaliły, Telefonika inwestuje środki, skupuje piłkarzy, ale klub coraz bardziej dołuje, realia już nie są takie jak wówczas gdy Cupiał wchodził w Wisłę, z perspektywy czasu wydaje się, że strategia działania była i jest doraźna.
Postawienie na pracę z własnym narybkiem, również z pozyskanymi nastolatkami jest pożądaną alternatywą, IMO taki kierunek działania trzeba jak najmocniej propagować wspierać, promować.
Na ocenę nowego prezesa, skutków jego działań jeszcze przyjdzie czas, natomiast gdy deklaruje swoje dążenia w ten sposób jak poniżej, to moim zdaniem trzeba temu przyklasnąć i zweryfikować w przyszłości słowa z czynami:
„Na świeczniku jest pierwsza drużyna, ale przecież liczy się też administracja, marketing, sprzedaż, bezpieczeństwo, zadowolenie kibica, no a już najważniejsza dla mnie jest nasza przyszłość, czyli akademia szkoląca młodych piłkarzy.” http://www.sport.pl/pilka/1,65039,13166508,Lesnodorski__Na_wiosne_stadion_znow_bedzie_pelny.html
"Chcemy rozwijać akademię" - deklaruje. Dotychczas kosztowała cztery miliony złotych rocznie. Jednak nie ma lokalizacji. Dobra lokalizacja kosztuje co najmniej 25 milionów złotych. "Chętnie dodam do obecnego budżetu akademii pięć milionów złotych rocznie, aby akademia jak najszybciej miała odpowiednią lokalizację. Bo akademia to prawdziwa przyszłość klubu". http://sport.interia.pl/klub-legia-warszawa/news-lesnodorski-widzi-legie-wielka-wejscie-ma-kozackie,nId,764007
A niech wiąże buty na supeł, lub wcale, to, że nie jest krawaciarzem z imperatywem wbijania się w mundurek garniaka, w każdej nawet w niezobowiązującej sytuacji, dowodzi, że pobieżnymi ocenami i pochopnym wyciąganiem wniosków się nie przejmuje.
I dobrze, oby tylko własne zapowiedzi zrealizował, z tego jako kibic będę go rozliczał.