A+ A A-

Albańska miotła?

W eliminacjach do WM2022, jeżeli Albańczycy w październiku wygrają z Węgrami i z Polską, tym samym zmiotą swoich rywali do drugiego miejsca w grupie gwarantującego baraże. Trener Edoardo Reja uważa, że nawet cztery punkty w tych dwóch meczach ustawią ich również w dobrej sytuacji. Co na to Paulo Sousa i Biało-Czerwoni!?

 

Skład Polaków  na mecze eliminacji MŚ z San Marino i Albanią:
Bramkarze: Radosław Majecki (Monaco), Łukasz Fabiański (West Ham United; tylko mecz z San Marino), Łukasz Skorupski (Bologna), Wojciech Szczęsny (Juventus Turyn)
Obrońcy: Jan Bednarek (Southampton), Bartosz Bereszyński (Sampdoria Genua), Paweł Dawidowicz (Verona), Kamil Glik (Benevento), Robert Gumny (FC Augsburg), Michał Helik (Barnsley), Tomasz Kędziora (Dynamo Kijów), Tymoteusz Puchacz (Union Berlin)
Pomocnicy: Przemysław Frankowski (Lens), Kamil Jóźwiak (Derby County), Mateusz Klich (Leeds United), Kacper Kozłowski (Pogoń Szczecin), Grzegorz Krychowiak (FK Krasnodar), Karol Linetty (Torino), Jakub Moder (Brighton & Hove Albion), Przemysław Płacheta (Norwich City), Damian Szymański (AEK Ateny), Piotr Zieliński (Napoli)
Napastnicy: Adam Buksa (New England Revolution), Robert Lewandowski (Bayern Monachium), Krzysztof Piątek (Hertha Berlin), Karol Świderski (PAOK Saloniki).

Tabela: miejsce, drużyna, mecze, wygrane, remisy, przegrane, punkty, bilans bramkowy
1. Anglia         6  5 1 0    16     18-2
2. Albania       6  4 0 2     12     10-6
3. Polska         6  3 2 1    11     19-8
4. Węgry         6  3 1 2    10     12-10
5. Andora        6  1 0 5      3      4-14
6. San Marino  6  0 0 6      0      1-24

Terminarz:
09.10: Andora – Anglia, Polska – San Marino, Węgry – Albania
12.10: Anglia – Węgry, Albania – Polska, San Marino – Andora
12.11: Anglia – Albania, Andora – Polska, Węgry – San Marino
15.11: San Marino – Anglia, Polska – Węgry, Albania – Andora

SKS- czyli subiektywnych kilka słów.
Jeżeli Albańczycy w sobotę pokonają w Budapeszcie Węgrów, to w wtorek może nas czekać najważniejszy mecz całych eliminacji o "być albo nie być" na drugim miejscu w grupie gwarantującym baraże. Przyznaję, że taki scenariusz budzi moje spore obawy, ale nawet gdyby Madziarzy obudzili się w eliminacjach to i tak wyjazd do Tirany jawi się jako ciężka próba dla wybrańców Paulo Sousy. Włoski trener reprezentacji Albanii Edoardo Reja: "Mierzymy w drugie miejsce i baraże. Ważne, że mamy 12 punktów, zajmujemy drugie miejsce i wszystko zależy od nas. Dlatego tak ważne będzie zwycięstwo nad Polską, bo obecnie nasze drużyny, ale też Węgry mają praktycznie równe szanse na drugą lokatę." - dokładnie, na dziś w wyścigu o drugie miejsce trzy zespoły są "na styk" i wszystko jest możliwe. Jeżeli na finiszu grupowych rozgrywek przytrafi nam się mecz analogiczny jak ze Słowacją na Euro to i o barażach do mundialu będziemy mogli zapomnieć zanim się rozpoczną.

Czarne myśli chyba jednak tylko mnie prześladują (może i dobrze) ponieważ przed październikowymi meczami w kontekście reprezentacji najważniejszymi tematami w mediach są:
1. Decyzja Łukasza Fabiańskiego o rozstaniu z kadrą i jego pożegnalna feta podczas meczu z San Marino.
2. Akces Matty'ego Casha do reprezentowania Biało-Czerwonych po spodziewanym otrzymaniu polskiego obywatelstwa.
3. Powszechna medialna krytyka Paulo Sousy za ignorowanie meczów polskich klubów i w Ekstraklasie i w pucharach europejskich.
4. Pomysł Paulo Sousy na dwudniowe comiesięczne konsultacje z wyróżniającymi się krajowymi piłkarzami oraz z trenerami klubowymi.

No cóż, może to i lepsze, zatem:
Ad.1 Dla mnie jedyny poważany powód do zawracania sobie nim głowy, a wręcz do godnego uhonorowania Łukasza Fabiańskiego. Przyznaję, byłem w "team Szczęsny", uważałem, że to on powinien być tym pierwszym i teraz dręczy mnie, że być może błądziłem. Co z tego, że w stadzie baranów myślących podobnie, tym gorzej dla mnie. Dziś "post factum", biorąc pod uwagę rozegrane mecze dochodzę do wniosku, że od 2016 roku, od meczu z Szwajcarią na Euro pierwszym między słupkami winien być Łukasz Fabiański. Wojtek Szczęsny nigdy nie wybronił nam tak spektakularnie meczu jak właśnie Pan Łukasz na Euro w 2016 roku, nawet z Niemcami w 2014 roku, choć pracy miał więcej i wykonał ją wzorowo, to takich udanych interwencji o skali trudności 10/10 nie zanotował. Natomiast panu Wojtkowi zdarzały się babole ewidentne i takie mecze, w których chociaż może i jakoś specjalnie nie zawinił to i z pewnością nie pomógł. Biorąc to pod uwagę, po kibicowsku, Panie Łukaszu przepraszam, mea culpa, należała się panu w reprezentacji jedynka.

Ad.2 Jacek Bąk o Matty'm Cashu: "Jeśli ma nam pomóc, to dlaczego nie? W innych krajach też zdarzają się takie przypadki i inni z takich szans korzystają, to my nie możemy? – pytał retorycznie w rozmowie z „Super Expressem” były piłkarz między innymi Olympique'u Lyon czy Austrii Wiedeń. – Ma polskie korzenie, jest dobry. Może nie mówi po polsku, ale potrzebne słowa szybko wyłapie. Poza tym język piłkarski jest jednakowy dla wszystkich." - bardzo się cieszę że w reprezentacjach młodzieżowych lub nawet w tej najważniejszej seniorskiej grają tacy piłkarze jak Nicola Zalewski lub Maik Nawrocki, wychowani na obczyźnie ale utrzymujący swoją polską tożsamość, nie mam też nic przeciwko żeby nasze barwy reprezentowali na przykład Taras Romańczuk lub onegdaj Wahan Geworgian, którzy zgodnie z wszystkimi procedurami, w normalnym trybie uzyskali nasz paszport. Dzięki małżeństwu z Polką Wilferdo Leon otrzymał polskie obywatelstwo w 2015 roku, w siatkarskiej reprezentacji zadebiutował po czterech latach w sierpniu 2019 roku po przejściu okresu wszelkich karencji i teraz jestem jego zaprzysięgłym kibicem, natomiast Matty'emu Cashowi szczerze życzę debiutu w reprezentacji... ale Anglii. Jestem przekonany że w ten sposób spełniłoby się jego największe marzenie.

Ad.3 Paulo Sousa: "Próbowałem pomóc i wspierać polską piłkę, także Ekstraklasę, pomagałem promować zawodników, ale na końcu muszę być uczciwy ze sobą i swoimi przekonaniami. Nawet jeśli chciałbym dołączać do kadry piłkarzy z Ekstraklasy, to nie mogę pokazać innym zawodnikom z kadry, że stracą pozycję dla zawodnika o mniejszych umiejętnościach - tłumaczył Sousa w rozmowie z Sebastianem Staszewskim na kanale "Po Gwizdku"." - sorry nie kupuję tego. Dla mnie Jędza, Wieteska, Nawrocki nie są gorsi od Helika lub Piątkowskiego, Slisz piłkarsko nie ustępuje Damianowi Szymańskiemu, Jakub Kamiński jest obecnie sto razy lepszy niż Przemek Płacheta z oczywistego powodu, ponieważ ten drugi nie gra. Nie wiem czy Marcin Cebula nie sprawdziłby się w kadrze niczym swego czasu Krzysztof Mączyński, warto by to było zweryfikować, lub przynajmniej temu zawodnikowi się dokładniej przyjrzeć, pod względem umiejętności technicznych przewyższa z pewnością  połowę aktualnych kadrowiczów. Zdrowy i w formie Kapustka to subiektywnie przyznaję ale najlepszy partner dla Zielińskiego w środku pola, no może oprócz Seby Szymańskiego, ale jego w repie też brak. Nasza Ekstraklasa na kolana nie powala, ale Paulo Sousa pieprzy trzy po trzy.

Ad.4 Ciąg dalszy tego "bullshit". Pomysł irracjonalny, wie o tym Sousa i pewnie dlatego go zapodał. "Na dwa dni, dwa treningi. I to jest coś, co chciałbym robić. Do tego chciałbym zaprosić wszystkich trenerów z Ekstraklasy na te dwa dni, by wymienić się doświadczeniami, porozmawiać o futbolu, o polskiej piłce albo taktyce. To mogłoby dać mi powód, aby jeszcze częściej bywać w Polsce - kiedy bylibyśmy w kontakcie i mogli się wspólnie rozwijać - stwierdził Sousa." - co ci broni portugalski arogancie konsultować się z trenerami po meczach ligowych, przyglądać się piłkarzom na treningach klubowych, również z nimi wówczas rozmawiać, wytykać błędy lub chwalić, wskazywać elementy do poprawy, czy ktoś się temu sprzeciwia. Tylko że to by wymagało poświęcenia czasu, zatem skoro oświecony trener nie chce przyjść do góry, to niech góra przyjdzie do wielkiego trenera po oświecenie.

Oby mimo wszystko albańska miotła nie zmiotła "wielkiego" Paulo Sousy.

Dyskusja (28)
1sobota, 09, października 2021 15:35
Senator
A jeszcze parę lat temu na hasło Albania w grupie wszyscy zacierali ręce i zastanawiali się ile strzelimy Smile
Czyli co? Prawdę mówią , że nie ma już słabych drużyn ?
Sousa ogólnie nie jest lubiany przez nazwijmy to „elitę „ dziennikarstwa sportowego w kraju i to chyba i przez tych całujących Bońka w d… jak i prezesa przeciwników . Czy sobie zasłużył ? Nie wiem, ale totalne olewanie meczów ekstraklasy drużyn czołowi jest jednak słabe . Ja rozumiem , Łęcznej , BBT oglądanie bez sensu ale taką Legię, Śląsk czy Lecha na żywo zobaczyć powinien .
2sobota, 09, października 2021 19:12
Senator
Ależ oczywiście Iocosusie, sprawdziłem i my jakoś z tymi Albanczykami to bramek nie nastrzelalismy . Raz 3:0 i to za czasów Gadochy, Lubanskiego .
Chodziło mi o takie patrzenie zwykłego Kowalskiego, myślę że wciąż Albania w jego mniemaniu to peryferia piłki europejskiej.
Oczywiście ze mecz w Budapeszcie bardziej ciekawy choć kiedyś z San Marino Furtok musiał sobie pomóc ręką , no ale wtedy nie mieliśmy Lewandowskiego Smile
3sobota, 09, października 2021 22:49
iocosus
Węgry - Albania 0:1
gol - Armando Broja 79'

12 października o 20:45 gramy w Tiranie o życie czyli o baraże WM2022 !!!
4sobota, 09, października 2021 22:59
iocosus
Polska - San Marino 5:0
Bramki: Świderski 10, Palazzi 20 (samobój), Kędziora 50, Buksa 84, Piątek 90+1

Polska: 22-Łukasz Fabiański - 2-Robert Gumny, 6-Michał Helik, 4-Tomasz Kędziora, 13-Przemysław Płacheta - 19-Przemysław Frankowski, 14-Mateusz Klich, 8-Karol Linetty, 17-Kacper Kozłowski - 11-Karol Świderski, 9-Robert Lewandowski (kapitan)
San Marino: 1-Elia Benedettini - 11-Manuel Battistini, 15-Davide Simoncini (kapitan), 5-Cristian Brolli, 3-Mirko Palazzi - 8-Enrico Golinucci, 19-Luca Censoni, 17-Alessandro Golinucci - 16-Marcello Mularoni, 7-Matteo Vitaioli, 20-Jose Hirsch.
5niedziela, 10, października 2021 09:02
iocosus
Senator: "Sousa ogólnie nie jest lubiany przez nazwijmy to „elitę „ dziennikarstwa sportowego w kraju."
Paulo Sousa: " We wtorek będzie kluczowy mecz. Wszystko zależy od nas samych. Aby grać w barażach, musimy wygrywać mecze. Rozumiemy, że ważne jest, żebyśmy grali ładnie, ale czasem trzeba pokazać dobrą organizację. Albańczycy nie zostawiają dużo miejsca. Musimy liczyć na dużą siłę indywidualną. Mecz będzie wymagał koncentracji."

W wtorek o ile nie padnie remis, to albo Paulo Sousa zostanie zmieciony i sportowo i medialnie i nie będzie co zbierać, albo uniesie głowę jeszcze wyżej do góry, a na zarzuty, że brak go na jakimś meczu w Polsce, będzie mógł spokojnie tylko wzruszyć ramionami. 
Jak imć Senator celnie zauważył, niestety po raz wtóry w tym wątku uświadamiam sobie że jestem w stadzie medialnych baranów tym razem jednak beczących że trener jest taki owaki, siaki, w każdym razie nie taki jaki być powinien i żeby się jakoś odróżnić choćby od panów Hajty i Dziekanowskiego, którzy krytykują Portugalczyka że wystawił na San Marino "rezerwową" jedenastkę doszacowaną jedynie Lewym, to stwierdzę, że za to pretensji do selekcjonera nie mam, wręcz na jego miejscu uczyniłbym identycznie. 
Albańczycy będą na fali, uniesieni pokonaniem Madziarów, z szansą na dokonanie czegoś dużego w historii swojej piłki, ale równocześnie będą mieć w nogach sobotni mecz, my zaś wyjdziemy "na świeżości" i jeżeli poczucie że "jesteśmy pod ścianą" że przegrana grozi grupową klęską i katastrofą nie spęta nam nóg to fizycznie, motorycznie powinniśmy się lepiej zaprezentować. Przynajmniej w teorii, ale decyzje Sousy żeby w sobotę oszczędzać "pierwszy garnitur" doskonale rozumiem. 
Zakładam, o ile w przypadku tego trenera to możliwe, że w Tiranie wyjdziemy w takim ustawieniu: 
--------------------------- Szczęsny --------------------------------
--------------Dawidowicz --- Glik ------Bednarek -----------------
--Jóźwiak ----------------------------------------------- Puchacz --
------------ Krychowiak ----------------- Moder -------------------
----------------------------- Zieliński -------------------------------
-------------------Lewandowski -------------------------------------
----------------------------------- Buksa ----------------------------
Ewentualnie można rozważać Bereszyńskiego i Klicha w jedenastce, Przemek Frankowski mimo rewelacyjnej postawy w Ligue 1 w sobotę raczej rozczarował niż oczarował. Z pewnością na pochwały może zasłużyć Świderski, ale wydaje mi się, że Sousa postawi raczej na Buksę skoro Świder  już się "wypruł". Swoją drogą ciekawy dylemat? 
W każdym razie przy tym składzie nie może być wymówek, że kogoś nam ewidentnie zabrakło. Linetty samemu się wykartkował i to może być strata ale tylko raczej na ławce rezerwowych, choć mógłby być tym pierwszym do wejścia na plac w 45 lub około 60 minuty.

No i w wtorek może nie być przebacz, chcemy pojechać na mundial to ten mecz powinniśmy wygrać, a jeżeli przegramy to - król okaże się nagi. Zatem obstawiam remis po którym nasz los zależałby od humoru Angoli. 
6niedziela, 10, października 2021 09:19
Zbyszek
Wczorajszy mecz Polski z San Marino wart jest zapamiętania wyłącznie z uroczystego i serdecznego pożegnania Łukasza Fabiańskiego jako reprezentanta Polski. Ja Fabiańskiego szanowałem i szanuję , ceniłem i cenię w sumie nie za to kim był i czego dokonał ,ale przede wszystkim za to kim nie był i czego nie zrobił. Otóż Fabiański nigdy nie był skandalistą, nigdy nie brał udziału w aferach, nigdy nie był małpą medialną, nigdy nie obnażał swojej prywatności, ani rodzinności, nigdy nie był arogantem, ani chamem. Był i jest skromnym, prawym, porządnym, czyli ogólnie przyzwoitym człowiekiem. To jak na dzisiejsze standardy dużo. To bardzo dużo.

A teraz tylko trzy refleksje dość luźno powiązane z samym spotkaniem, ale chyba warte odnotowania.

Każdy kto uważnie patrzy dostrzega, że trenerowi Sousie mylą się role w jakich występuje . Krajowej reprezentacji potrzebny jest rozumny, myślący i przewidujący selekcjoner ,a w dużo mniejszym stopniu trener. Natomiast Sousa jako selekcjoner idzie na łatwiznę, wybiera drogę na skróty, reprezentację traktuje jak drużynę klubową. Za niego całą robotę selekcyjną odwalają kluby zachodnie, bo to one zatrudniają polskich zawodników , których on powołuje. Mało tego , Sousa postępuje tak jak by selekcja nie była ciągłym procesem, ale aktem jednorazowym , bo poza stały zestaw nazwisk nie wychodzi. Taka postawa jest sprzeczna z zadaniami jakie obecnie muszą być wypełniane, gdyż w obecnych uwarunkowaniach zajęć dla typowego szkolenia w reprezentacji nie ma. Nie da się w kilka dni zawodników wyszkolić, przygotować fizycznie oraz wyuczyć zachowań taktycznych. Owszem Sousa sporo wnosi do reprezentacji ,ale głównie w zakresie poprawy komunikacji z mediami, aczkolwiek coraz bardziej jego przekaz staje się powtarzalny i jednostronny. Jednak ataki na niego za to ,że nie ogląda nagminnie naszej ligi uważam za demagogiczne i pozbawione elementarnego sensu. Bo ,żeby oglądać to trzeba mieć kogo oglądać. A u nas tak po prawdzie to nie ma na kim zawiesić oka , no może poza Kozłowskim ,Sliszem i Wieteską. Co zdolniejszą młódź zagospodarowuje w U-21 trener Stolarczyk i wystarczy współpraca pomiędzy obu kadrami. Poza nimi nasze kluby są systematycznie drenowane z najlepszych polskich graczy.

Naszą drużynę reprezentacyjną ciągnął i ciągnie Robert Lewandowski. To on jest jej sterem ,żeglarzem i okrętem. Nie można oprzeć się wrażeniu, że gdyby Brzęczek poważnie traktował Lewandowskiego ,a nie koniecznie chciał uczynić z niego czapkującego mu chłopa pańszczyźnianego, to by nadał trwał na funkcji, do której zresztą nie dorósł. Jest jednak swoistym paradoksem ,że potencjał ofensywny Lewandowskiego , podobnie jak całej naszej drużyny wystarcza wyłącznie na ogrywanie rywali uważanych i słusznie za słabeuszy. Bowiem nasza drużyna zatraciła, uzyskaną za czasów Nawałki i wczesnego Brzęczka , zdolność do wygrywania meczów z europejskimi średniakami, nie mówiąc już o klasie wyższej. I to jest obecnie nasz główny problem. Z tego też powodu jestem wielce sceptyczny co do naszego awansu na MŚ w Katarze. Zaznaczam, że wbrew wyrażanym opiniom zespołu Albanii do tych średniaków nie zaliczam .
To, że poziom się wyrównuje, o czym pisałem jako o funkcji czasu po ostatnim meczu ligowym, nie oznacza, że różnice nie są wyraźne i że nie są widoczne. Po prostu najlepsi zawodnicy i najlepsze drużyny zbliżają się do sufitu i ci onegdaj słabsi zmniejszają dystans, lecz to nie oznacza, że ich potencjał jest tożsamy z tymi najlepszymi. Oni też dojdą do określonego poziomu i staną, bo powyżej dupy poskoczyć się nie da. To tak jak ze skokiem wzwyż, że zostanę przy tym porównaniu. Obecnie najlepsi skaczą na poziomie 2,38-2,40 i nie dają rady wyżej, a za nimi tworzy się tłok, ale to ci najlepsi nadal wygrywają , bo rywale dochodzą do 2.34- 2,36. Kwestią najważniejszą staje się uzyskanie optymalnej formy fizycznej i psychicznej na dzień startowy.

Skład personalny naszej drużyny we wczorajszym meczu, a zwłaszcza wystawienie Lewandowskiego od pierwszej minuty dowodzą, że Sousa wie, że jest na cenzurowanym. W atmosferze wytworzonej po odejściu Zbyszka Bońka ( pozdrawiam) z funkcji Prezesa PZPN Sousie coraz trudniej pracować i podejmować, czasem ryzykowne decyzje. To co się wyczynia wygląda, jeżeli nie na polowanie na czarownice, to na pewno na czyhanie na błąd. Trener Sousa może oczywiście odejść , bo robotę i to dużo lepiej płatną zawsze znajdzie. Ale on traktuje pracę z naszą reprezentacją i jako promocję i jako trampolinę. Ta nagonka prowadzona przez dotąd ukrytych wrogów Bońka wymaga ostrej odprawy. I tu trzeba wrzucić głaz do ogródka nowego Prezesa PZPN. Kulesza stara się być spolegliwy, taki brat łata , który nie chce nikomu się narazić, ale to nie jest Białystok , tu nie można być Latą, bo wszy zagryzą. Tu trzeba być Bońkiem, tu trzeba trzymać dystans, a kundle w budzie i na łańcuchu.
Prezes Kulesza nie jest winien temu, że szambo wylewa, ale powinien być bardziej radykalny w odpieraniu obrzydliwych napaści i ohydnej walki hien na oczach publiki. Boniek był na tyle sprawny, że potrafił wykorzystać media społecznościowe. Jak Kulesza tej zdolności nie posiada , to powinien wynająć ostrą i wygadaną papugę.
7niedziela, 10, października 2021 20:06
Senator
@iocosus
Ja to się nie znam ale ten Świderski to mi wczoraj zaimponował . Kurde to już jest kawał grajka tzn moim zdaniem .
Oczywiście ze skład prawidłowy a ci co się czepiają robią to zwyczajnie z przyzwyczajenia, zawodowo.
Co do remisu to będzie przynajmniej jeszcze nadzieja , tak wiec w przypadku braku wygranej trzeba będzie się cieszyć i remisem .
Swoją drogą Węgrzy zaliczyli niezły zjazd od ostatnich mistrzostw Europy gdzie grali przecież naprawdę dobry futbol . No chyba ze coś pokielbasilem, ale chyba nie. Smile
8niedziela, 10, października 2021 20:20
a-c10
@ Iocosus:

Albańczycy będą mieć w nogach ciężki mecz z Węgrami, my zaledwie spacerek po San Marino. Racja. Z drugiej strony, oni tylko mogą, my zdecydowanie musimy, czyli w tym aspekcie przewaga po ich stronie. Ale tak naprawdę to bez większego znaczenia. Z całym szacunkiem dla naszego następnego rywala, już sam fakt, że przed meczem Albania-Polska zastanawiamy się kto ma większe szanse i w zasadzie dlaczego; samo to, że pierwszy raz od dawien dawna mamy w eliminacjach nóż na gardle; stanowi kolejne potwierdzenie, że wywalenie Brzęczka i zastąpienie go jakimś kompletnie przypadkowym typem w postaci Sousy było aktem porażającego kretynizmu.

Wciąż się zastanawiam co robią obecnie ci wszyscy, którzy darli się, że "Brzęczyszczykiewicz" to niedouczony matoł i należy go czym prędzej przepędzić. Ach, już wiem: jak wszyscy ludzie tknięci dysonansem poznawczym, wymyślają jakieś żenujące wymówki i głodne bajeczki.
9niedziela, 10, października 2021 20:32
a-c10
@ Iocosus jeszcze:

Zbyszek się myli. Oprócz pożegnania Fabiańskiego (dzięki, Łukasz!) wydarzyło się wczoraj jeszcze coś, co zdecydowanie warto odnotować. Otóż prowadzona przez Paulo Sousę reprezentacja Polski zakończyła mecz bez straty gola. W kominie już zapisałem, teraz więc pijmy i świętujmy, panowie bracia (i panie siostry)!

A poważniej: jako że wczorajsze spotkanie przesadnie kalorycznej pożywki do dyskusji w rzeczy samej nie dostarczyło (co i zresztą bardzo dobrze, do k'nędzy, graliśmy z San Marino...), jak znajdę trochę czasu, odniosę się jeszcze do sprawy Johny... eee... Matty'ego Casha. Bój się ;p
10niedziela, 10, października 2021 21:26
Zbyszek
@A-c10.
Tylko proszę mi nie imputować, że się pomyliłem Smile. Ja po prostu nie odnotowałem, że ten wiekopomny fakt jest godny zauważenia i co lepsze opisania i to przeze mnie Smile.
Odpowiadam przytykiem na złośliwośćSmile.

PS. Jak mamy się bać takich Albańczyków to może w ogóle nie wychodzmy ze strachu na boisko Smile. Ja oczekuję wyniku wyższego niż w w pierwszym spotkaniu. I nie jest to żądanie wygórowane.
11niedziela, 10, października 2021 23:24
iocosus
@ Albiceleste
"Dziennikarze "The Telegraph" głosowali na najlepszego bocznego obrońcę Premier League. Pierwsze trzy miejsca zajęli Joao Cancelo z Manchesteru City, Trent Alexander-Arnold z Liverpoolu i Kyle Walker z Manchesteru City. Czwarte miejsce, wspólnie z Matty'm Cashem zajął Marc Cucurella (...) zdaniem brytyjskich dziennikarzy boczny obrońca Aston Villi powinien otrzymać miejsce w reprezentacji Anglii. "Matty Cash otrzymał nagrodę za świetne występy na początku tego sezonu. Piłkarz musi znaleźć się na radarze Southgate'a" - uzasadniono przy wyniku głosowania." (sport.pl)

Przyjmijmy że w wtorek my remisujemy z Albanią a Angole ogrywają Węgrów i w zasadzie są już na mundialu, na mecze listopadowe Southgate może powołać kogo chce, zweryfikować każdą opcję i w tej sytuacji wysyła powołanie do "naszego" Casha. Albiceleste chcesz mnie przekonać, że Matty wówczas zakrzyknie: "I'm Polish" !? Doprawdy szczerze życzę tego powołania i niech Cash zawojuje świat w koszulce z trzema lwami. Na dziś nie mamy pewności że angielski trener takiego powołania nie wyśle i na miejscu zwolenników Casha w koszulce z orłem na piersi bardziej bałbym się takiego rozwiązania i doznanego zawodu ponieważ ja pozostanę spokojny, błogi, co więcej będę mocno ściskał kciuki  żeby w meczu Anglii z Albanią to właśnie Matty Cash strzelił zwycięskiego gola. Uszczęśliwiłby mnie niebywale, ba wnioskowałbym o jak najszybsze honorowe polskie obywatelstwo dla niego. Wink
12poniedziałek, 11, października 2021 01:31
a-c10
@ Zbyszek:

nie odnotowałem, że ten wiekopomny fakt jest godny zauważenia

No jakże to? Ledwie dwunasty mecz Biało-Czerwonych pod wodzą Paulo Sousy, a już drugi raz nie daliśmy się podziurawić. Rozumiem podejrzenia, że w tym konkretnym przypadku mocno pomogli goście, którzy ewidentnie oszczędzali się na kluczowe starcie z Andorą, ale do licha, nie bądźmy aż tak drobiazgowi. Sukces jest sukces i należy się nim cieszyć.

@ Iocosus:

Selekcjoner Gareth Southgate dał się poznać m.in. z tego, że:

a) ma rewelacyjny stosunek do dziennikarskich pomysłów – z uwagą słucha, z szacunkiem kiwa głową, po czym… robi swoje;

b) powołuje tych zawodników, którzy jego zdaniem realnie mogą się przysłużyć dobru drużyny. Na „zaklepywanie” graczy ma raczej wywalone.

Co, rzecz jasna, w żaden sposób nie oznacza, że do powołania przezeń Matty’ego Casha na pewno nie dojdzie. A nawet nie tyle do powołania, co do występu w barwach angielskiej kadry, bo samo powołanie, jak wiemy, jeszcze niczego nie przesądza. I oczywiście, gdyby do takiegoż występu doszło, należało będzie życzyć chłopakowi udanych występów z trzema lwami na piersi. Trudno bowiem będzie oczekiwać, aby taką szansę odrzucił.

Równie oczywiste wydaje mi się jednak, że jeśli nie dojdzie, a Matty Cash w rzeczy samej będzie wykazywał chęci zostania Mateuszem Gotówką i gry z jednym orłem zamiast trzech lwów, to należy chłopaka powołać. Nie bacząc przy tym na ból dupska samozwańczych zwolenników szanowania się, czystości narodowych intencji i innych fantasmagorii tego typu. Ani na to, że chłopak (na razie?) nie mówi po polsku. W ogóle, Iocosusie, jako filolog z wykształcenia (obcy, ale jednak), kisnę ze śmiechu za każdym razem, gdy znajomość mowy ojczystej staje się kwestią kluczową dla narodu, który ową mowę ojczystą bestialsko kaleczy praktycznie na każdym kroku.

Zawodu się nie boję, każdą decyzję Matty’ego zrozumiem. Uważam natomiast, że jeśli koleżka wspomnianą w poprzednim akapicie chęć wyrazi, to będzie to chęć szczera. Bo on na graniu u nas może wyłącznie stracić, zyskać nic-a-nic. Gdyby zatem szczere chęci wykazywał, bierzmy go i tyle. Bo na odrzucanie podstawowego zawodnika klubu Premier League zwyczajnie nas nie stać.
13poniedziałek, 11, października 2021 12:28
Zbyszek
@A-c10.
Nie bardzo rozumiem czy grasz na swoim instrumencie ,jak rozumiem blaszanym , czy też tańcujesz jak zagra orkiestra na instrumentach drewnianych ( to taka swojska nazwa kija bejsbolowego) pod batutą takich tuzów dyrygentury jak dyplomowany i dyżurny obsrywacz niejaki Tomaszewski.?.
Mnie towarzystwo wielu panów, speców od tromtadracji , zwyczajnie mierzi.
Nie ulegajmy złudzeniu ,że awans do baraży oznacza awans na MŚ w Katarze. Oczywiście nie można odbierać szans ,ale realistyczne spojrzenie powiada, że to niedorzeczność. Po pierwsze nie mamy odpowiednich armat , bo te które mamy są albo przestarzałe, albo trzeba je wyrychtować, bo nie wiadomo czy się nadają do strzelania czy na złom. Tym samym żądanie awansu jest niczym innym jak przygotowaniem zmasowanego ataku na obecnego trenera. I nie widziałbym w tym niczego nadzwyczajnego, bo zawsze znajdą się ludzie złej woli ,albo wierzący w cuda. Mnie tylko razi rzecz niespotykana w dawniejszych czasach. Pamiętam ataki na Koncewicza, na Górskiego, na Gmocha, na Kuleszę, na Piechniczka itd. ,ale zawsze byli ci, którzy ich atakowali i ci ,którzy ich bronili. Dziś w tych rzekomo niezależnych i wolnych ( chyba od wszelkiej myśli i wiedzy) mediach panuje całkowita jednomyślność. Toż to czysty totalitaryzm. A jedynym kryterium oceny jest niezaspokojenie nienasyconych oczekiwań.
Tym samym w moim przekonaniu żaden trener reprezentacji większych sukcesów na dziś nie osiągnie. Co jest w naturze normalne : jak nie zasiejesz, to plonu nie zbierzesz.
Chodzi o to, aby trener miał koncepcję rozwoju i myślał w tej sytuacji o widzach czyli o graniu , a nie tylko o tym, aby jak najniżej przegrać. I w tej dziedzinie Sousa jest sto milionów razy lepszy niż Brzęczek. Od razu dodam, że nie współczuję Brzęczkowi zwolnienia, bo bardzo się o nie starał, aż się wystarał. Ckliwy sentymentalizm jest mi całkowicie obcy.
Jako pewien przykład do mojego rozumowania nie posłuży obcy Ci Brzęczek, ale chyba bliższy Probierz. Jak zapewne pamiętasz byłem od zawsze bardzo krytyczny wobec Probierza. Powodem mojej krytyki był nie tyle dysonans poznawczy ,ale wręcz jego rozdwojenie jaźni. On co innego bardzo sensownie mówił , a robił dokładnie odwrotnie. Na ten przykład pokazywał roślinki i słusznie prawił, że one potrzebują czasu, aby urosnąć. A sam w Cracovii co rundę wymieniał prawie cały skład. Wyśmiewał się z graczy, którzy twierdzili ,że w klubach zachodnich trenują znacznie więcej, mówiąc, że im u nas nikt tak trenować nie zabrania , a sam w Cracovii dbał, aby gracze się nie przemęczali. ITD, ITP. Teraz przestał mówić, a zaczął robić do co słuszne. Powstaje pytanie czy tacy jak Probierz ( jako przykład) byli gorsi od Brzęczka ? . Dla takich jak on zrobienie z Brzęczka trenera reprezentacji to była obraza. W stosunku do Sousy taki zarzut paść nie ma prawa. Jedyne co mogą "prawdziwki" bałakać to to, że on nie jest Polakiem. Fakt. Nie jest. Tak jak by polskość to był jakiś cudowny wynalazek, który zapewnia szczęście i sukcesy wszelakie we wszystkich dziedzinach.
I tu sobie pozwolę na refleksję bez mała egzystencjalną, jako, że już mi bliżej ,jak dalej.
Nasz kraj jest tak szary jak nasza Wisełka. Czynią się u nas różne koszmarne głupstwa i inne idiotyzmy, ale na ogół ślamazarnie, niemrawo ,niezdarnie i nieporadnie. Co przy obecnym stanie rzeczy stanowi bardzo poważną zaletę. Niewiele mamy wspólnego z Europą ,ale tak ogólnie to mamy niewiele.
14poniedziałek, 11, października 2021 23:21
iocosus
Albiceleste:pozwól że zmienię nieco szyk twoich słów, ale żeby tylko podkreślić w czym jesteśmy zgodni: "Kisnę ze śmiechu za każdym razem, gdy znajomość mowy ojczystej staje się kwestią kluczową dla narodu, który ową mowę ojczystą bestialsko kaleczy praktycznie na każdym kroku (..) nie bacząc przy tym na ból dupska samozwańczych zwolenników szanowania się, czystości narodowych intencji i innych fantasmagorii tego typu."
Otóż my powołaliśmy już do reprezentacji narodowego panteonu chwały pewnego astronoma który posługiwał się z pewnością językiem niemieckim ale nie wiadomo czy polskim. "Kopernikowie pochodzili z niemieckiego Górnego Śląska, ze wsi Kopernik (łac. Copernik, niem. Koppernig), której nazwę utworzono ze słowa Kopper, oznaczającego miedź w języku dolnoniemieckich kolonistów. W istocie, w pobliżu znajdowały się kopalnie miedzi. Już w XIV wieku Kopernikowie zawędrowali do Krakowa, a potem i do Torunia. Pisali się zawsze przez dwa „p” (Coppernik, Koppernik, Koppernig, Koppirnik, Koppirnick itd. (..) Po śmierci Kopernika; dziedziczyli  jego niewielki majątek: Möllerowie ze Starogardu, Loitschowie z Gdańska, Stulpawitzowie z Królewca." - mhm, same polskie nazwiska nieprawdaż, ale przecież nam to nie przeszkadza o Mikołaju dumnie pisać i mówić: ""Wstrzymał słońce, ruszył ziemię Polskie go wydało plemię." Wielki król Polski ten który pognębił Krzyżaków pod Grunwaldem to przecież Litwin z krwi i kości i oprócz rodzimego języka posługiwał się staro-bialorusko-cerkiewnym czyli językiem urzędowym albo inaczej dworskim Wielkiego Księstwa Litewskiego. Za królów w ogóle mieliśmy Węgra z Siedmiogrodu, przelotnie Francuza, później Szwedów i Sasów. Słowiańsko brzmiący Wit Stwosz twórca ołtarza mariackiego to przecież Veit Stoss niemiecki rzeźbiarz pochodzący spod Stuttgartu. Narodowy nasz malarz Jan Matejko miał ojca Czecha i matkę Niemkę na dodatek protestanckiego wyznania. Frycka Szopena świat nie zna ale za to ceni Frederica Chopina syna Mikołaja Chopina rdzennego Francuza z Lotaryngii. Ot, taki: „Rodem warszawianin, sercem Polak, a talentem świata obywatel”. Narodowemu wieszczowi naszemu temu od "Litwo ojczyzno" ze strony matki przypisywano żydowskie pochodzenie, zresztą tego to komu nie przypisywano. Specjaliści od tropienia tego rodzaju koligacji krzyczą: chwała wielkiej Polsce! Ale jeżeli mamy oddawać cześć wielkiej Polsce w kontekście historycznym, to po prawdzie czcimy multi kulti w pełnym wydaniu. Rzeczpospolita u szczytu swej potęgi to wielonarodowość, wielokulturowość, wielojęzyczność. Dowódca ostatniego punktu oporu z kampanii wrześniowej 1939 - obrońca Helu kontradmirał Unrug lepiej znał niemiecki niż polski bo urodził się w Brandeburgu gdzieś pod Berlinem. 

Uff, zebrało mi się chyba jeszcze po tym bąku bąkiewicza wczorajszym, wybacz Albiceleste za tą wstawkę, ale chciałem dowieść, wobec powyższego, jeden więcej, jeden mniej Matty Cash skoro chce być Polakiem to niech sobie będzie, nie mam nic przeciwko. Powtórzę Nawrockiego, Zalewskiego witam w kadrze z otwartymi ramionami, każdego kto ma polski paszport również, obojętnie jakiego byłby koloru skóry, wyznania, nawet rudych i łysych zaakceptuję. Natomiast wątpliwość moją budzi czy gdyby nie chęć wzięcia udziału w dużej imprezie piłkarskiej to czy Matty Cash chciałby uchodzić za Mateusza Gotówkę i czy chciałby ten polski paszport uzyskać. Bo jeżeli sobie o polskich korzeniach przypomniał tylko z tego powodu, albo co gorsze przypomniałby mu o takiej ewentualności jego menago, to powołanie go do kadry uznałbym za niesprawiedliwe wobec: Jóźwiaka, Bereszyńskiego, Kędziory, Gumnego wobec każdego kogo Cash wygryzłby z kadry, a który w tej chwili ma paszport lub dowód w szufladzie i o pozyskanie go nie musi zabiegać. 

Czym się kierował Matty vel Mateusz nie odgadniemy, subiektywnie widzę praktyczne takie rozwiązanie. Pokonajmy Albanię, wygrajmy baraże, pojedźmy na mundial do Kataru bez Matty'ego Casha, obojętnie kiedy obywatelstwo otrzyma. Z początkiem 2023 roku w nowym cyklu rozgrywek jeżeli formą będzie zasługiwał, a do tego czasu Southgate do kadry Albionu go nie powoła, niech wyjmuje paszport z szuflady i leci do Warszawy. Przy okazji będzie miał czas żeby język polski trochę podszkolić no bo to jednak trochę głupio siedzieć na odprawie przed meczem i nic nie kumać, Paulo Sousy w 2023 roku jako selekcjonera z pewnością już nie będzie. 
15wtorek, 12, października 2021 02:29
a-c10
@ Zbyszek:

Ot, ciekawostka: latem’16 dało się posłyszeć – również tutaj – że ćwierćfinał ME to za mało. Teraz Ty zdajesz się twierdzić, iż sam awans na MŚ to za dużo. A dlaczegóż to niby? Co takiego zmieniło się w ciągu ostatnich lat, że aż tak nisko wieszasz poprzeczkę naszej kadrze?

Na wyziewy Tomaszewskiego i mu podobnych nie zwracam żadnej uwagi. W ogóle, jeśli chodzi o sport, to wolę patrzeć, niż słuchać. Patrzę zatem i widzę, że trzy ostatnie kampanie kwalifikacyjne reprezentacji Polski zakończyły się sukcesem. Mało tego, we wszystkich trzech przypadkach ów sukces ani przez moment nie podlegał racjonalnym wątpliwościom. Ponawiam pytanie: dlaczego tym razem miałoby być inaczej? Bo pierwsze miejsce w grupie z góry można było przypisać Anglikom, drugie zaś tym razem nie jest bezpośrednio „biorące”? No dobrze, ale przecież zostają właśnie baraże, w których, wg wszelkiego prawdopodobieństwa, nie trafimy na jakiegoś tuza, tylko na zespół klasy średniej. Nasz poprzedni selekcjoner z mocarzami może i sobie nie radził, ale za to z klasą średnią po prostu wygrywał. Pisałem już tu kiedyś o tym: czternaście spotkań, dziesięć zwycięstw, dwa remisy. Skoro jednak został on usunięty ze stanowiska i zastąpiony selekcjonerem obecnym, należałoby oczekiwać, że selekcjoner obecny będzie lepszy.

Lepszy w wymiernych kategoriach, a nie w jakichś – litości! – koncepcjach, wizjach, emisjach i innych halucynacjach. Przejrzałem sobie, tak dla pewności, kilkanaście losowo wybranych tabel różnych oficjalnych rozgrywek piłkarskich. Wszystkie one ułożone są wg mniej więcej tego samego schematu: mecze, punkty, zwycięstwa, remisy, porażki, bramki zdobyte, bramki stracone… Nigdzie – no nie, naprawdę, ni cholery – nie znalazłem rubryki „koncepcja”. Całkiem zatem możliwe, że w tej dziedzinie Sousa jest sto milionów razy lepszy, niż Brzęczek. Tylko co z tego? W kategoriach wymiernych Sousa jest (póki co?) od Brzęczka zauważalnie gorszy. Poprowadził kadrę w dwunastu meczach, wygrał ledwie cztery z nich. Z Albanią, Andorą i dwukrotnie z San Marino. W tzw. Międzyczasie zdążył utopić Euro, a cała ta jego, pożal się Boże, „koncepcja rozwoju” doprowadziła akurat do tego, że z marzeń o Mundialu mogą nas wyleczyć Albańczycy. Rozwój, taaa… Chyba wsteczny.

Twoje rozczulenie nad biednym, ze wszech stron bezpardonowo atakowanym Sousą wygląda przekomicznie. Zwłaszcza w świetle żenujących inwektyw, jakimi całkiem jeszcze niedawno w ilościach hurtowych obrzucałeś Brzęczka (w sumie nadal to robisz). I popatrz, jakoś Ci wówczas krytykanckie unisono nic-a-nic nie przeszkadzało. Ba! Gotów byłeś dowodzić, że ileś tam procent głosów w jakiejś zabawnej sondzie internetowej oznacza niezbity argument za słusznością wywalenia J.B. Nie wadziło Ci również zupełnie, że wymachiwałeś dokładnie tym samym retorycznym bejzbolem, którego z lubością używał Janek T. A teraz dziwisz się, że krytykowany jest selekcjoner, którego jedynym atutem jest, że… hmmm… nooo… tak właściwie nic nim nie jest? Proszę Cię Smile

@ Iocosus:

Menago Casha, o ile ma ciut oleju w głowie, powinien chłopaka ze wszystkich sił zniechęcać do jakichkolwiek konszachtów z reprezentacją Polski. Wyjazd na Mundial? A po co mu to? Do Kataru, jeśli już koniecznie musi, może sobie śmignąć na wakacje, w stosownym do tego terminie. MŚ? Jeszcze takie…? W trakcie sezonu…!? Jaki sens ryzykować pozycję w klubie dla długiego zgrupowania zakończonego trzema meczami w piekielnym upale i powrotem do domu ze zbitą dupą oraz – heaven forbid! – jakąś kontuzją?

Matty Cash nie jest może nie wiedzieć jakim wymiataczem. Nie jest też jednak jakimś ogórkiem, któremu kilka „A” po nazwisku mogłoby pomóc w transferze z Wisły Płock do słabeusza Bundesligi, względnie innego Cośtamsporu. On już występuje w bardzo dobrym klubie, a jeśli chce występować w jeszcze lepszym, droga do tego wiedzie przez Premier League, nie przez trzy mecze „o”.

Dlatego powtórzę – jeśli on w rzeczy samej chce takie mecze „o” rozgrywać, nie widzę żadnych podstaw, by kwestionować szczerość tych chęci.

Co zaś się tyczy Jóźwiaka, Gumnego i reszty – no cóż, tu chodzi o boisko, nie sąd (rejonowy, okręgowy, ostateczny – wsio rawno). Na boisku się sprawiedliwości nie szuka. Można za to wywalczyć miejsce w kadrze. Niech więc chłopaki walczą. Dla zespołu to tylko dobrze.
16wtorek, 12, października 2021 11:49
Zbyszek
@A-c10.
Nigdy nie obrzucałem inwektywami Brzęczka, zawsze podkreślałem, że to porządny człowiek. Natomiast również zawsze starannie odróżniałem role jakie człowiek w życiu pełni, czy się do nich nadaje i jak się z nich wywiązuje.
Jak zrozumiałem chcesz nam imputować, że Brzęczek Jerzy sztuk raz, to wszechstronnie wykształcony, starannie wyszkolony trener , z godnym podziwu warsztatem, który jako zawodnik i trener odnosił takie sukcesy ,że był najlepszy i sobie na ten splendor zasłużył. Jak rozumiem Brzęczek grał w najmocniejszych klubach i ligach z których najmarniejszy to Milan, a zmienił 15 klubów nie dlatego, że był słaby ,ale tak się o niego giganci zabijali. Jak rozumiem uważasz za ogromne jego sukcesy awans Rakowa na 10 miejsce w II lidze ( gdyby go nie wywalili to pewno ten Raków by awansował ,ale do III ligi) . awans Lechii z 4 na 5 miejsce w Esie ,czy awans GKS Katowice w I lidze z 1 na 7 miejsce . Jak rozumiem to Brzęczek miał rację narzekając, że ci co go zwolnili zrobili mu krzywdę, bo on miał marzenie, żeby każdy klub był Mistrzem LM , a prezesi, zawodnicy , którzy cieszyli się, że się go pozbyli to durnie, którym na wygranych nie zależy. Jeszcze głupsi byli Włosi, którzy orzekli po dwóch latach jego rządów ,że gdyby nie wiedzieli, że to Polska gra to byliby przekonani, że to Gibraltar. Gratuluję dobrego samopoczucia!.
Oczywiście można powiedzieć , i słusznie, że on sam się nie najął. Lecz jednak człowiek powinien mieć odrobinę samokrytycyzmu, ale ta cecha jest funkcją wiedzy ,a nie nieuctwa.
Upływa już ponad pół roku, a ten geniusz siedzi na bezrobociu, co jak rozumiem jest efektem tak gigantycznej ilości ofert, że cały czas rozważa czy wybrać Barcelonę czy może Milan. Zresztą wielce podobna jest sytuacja niejakiego Vukovicza , który też miał być zbawcą ,ale nikt przez niego zbawiany być nie chce.
Ta konstatacja dowodzi, że wśród wielu "znawców' piłka kopana traktowana jest jak zabawa w piaskownicy amatorów i ignorantów. Że nie trzeba nic umieć, wystarczy chcieć. Konfrontacja z realną rzeczywistością bywa brutalna.

Jestem dość silnie obecny w internecie i z satysfakcją obserwuję ,że doskonały przykład stosunku kibiców siatkówki do reprezentacji przenosi się i na kibiców piłki nożnej. Te szambonurki myślące, że znajdą poklask w obrzucaniu gnojem Sousy mylą się całkowicie. To oni są podmiotami hejtu. Większość kibiców stoi murem za Sousą. Sousa bowiem traktuje kibiców poważnie, nie traktuje ich jak niedorozwinięte dzieci, które nie mają nie tylko pojęcia o piłce, ale są ślepcami. Kibice widzą, że on jest fachowcem, że zna się na tym co robi i że to co mówi przekłada się na grę drużyny. Ja powiadam, że nie tylko wynik się liczy ,ale i gra. Można przegrać, ale trzeba grać, nie srać ze strachu.
Ja nie wiem czy to jest jakaś nasza cecha narodowa, a jeżeli tak to pewno jej istotną treść oddaje taki oto refren znanej pieśni :
"Morze nasze morze
Wiernie Ciebie będziem strzec
Mamy rozkaz Cię utrzymać
Albo na dnie , na dnie Twoim lec
Albo na dnie z HONOREM lec ".
I Sousa w ten najprostszy nurt szacunku dla siebie samego się wpisuje.

Każdy chyba dostrzega i u nas, że piłka nożna staje się widowiskiem, spektaklem dla milionów widzów. Te miliony nie dadzą już jej zawłaszczyć przez niewielkie grono uzurpatorów, uważających siebie za fachowców. Dziś liczy się wiarygodność i popularność. I w tym porównaniu z Sousą Brzęczek nie wypada w ogóle., bo on odpada w przedbiegach. Jak kto chce zawracać bieg rzeki kijem to ma do tego pełne prawo, ale we mnie towarzystwa nie znajdzie.

PS. Przeceniasz mnie . Jak ja bym śmiał ustawiać jakieś poprzeczki i do tego za nisko. To nie ja cofnąłem reprezentację do poziomu sprzed 2015 roku. Kiedy inni szli do przodu, rozwijali się, to u nas ktoś wpadł na pomysł ,aby zatrudnić nie porządnego trenera ,ale erzac w postaci Brzęczka. Nie tylko zostaliśmy w dołkach startowych, ale cofnęliśmy się do szatni. Straconego czasu tak łatwo się nie nadrobi ( to parafraza znanej powieści Prousta).
17wtorek, 12, października 2021 12:27
iocosus
@A-c10
No tak narzekasz na ten Katar, a zobacz taki Ailton chciał się "zakatarzyć" a przecież nawet jego wygląd zdradzał że to niezły sybaryta, grał dla przyjemności a nie dla ryzyka i wyrzeczeń. No i kasa przy okazji też pewnie dla sybaryty miała znaczenie, nie wypierał się tego. Zresztą podobnych Brazylijczyków rozsianych po reprezentacjach było i jest więcej, byli w Chorwacji, są w Rosji my swojego przecież też mieliśmy, jak tam zmieniłeś zdanie odnośnie naszego Rogera? Mnie dziewięciu Canarinhos w składzie Szachtara Donieck ani ziębi, ani grzeje, klub to inna bajka, ale z Brazylijczyków w polskiej kadrze rozważałbym tylko dwóch: Deleu i Edi Andradina obaj pełnoprawnie zgodnie z wszystkimi procedurami w normalnym trybie otrzymali polskie obywatelstwo, niestety na reprezentację są już tak jakby zbyt zaawansowani wiekowo, ale w Polsce życzę im jak najlepiej. Może z ich dzieciaków będziemy mieli reprezentacyjną pociechę, oby, trzymam za to kciuki.
Co do kasy, nie kupuję argumentacji że Matty Cash gdyby na mundialu strzelił gola, zaliczył kilka asyst do Lewego, dzięki czemu polska repra wyszłaby z grupy, to tym samym nie zwiększyłby swojej rynkowej wartości. Mundial to cały czas ekspozycja i promocyjna winda. Aston Villa to angielski średniak i można marzyć o przejściu do Newcastle, a mundialowy dorobek w cv mógłby w tym pomóc, a nie przeszkodzić.
Menago Casha nie zniechęca do konszachtów z polską reprezentacją, ale wręcz przeciwnie już nawet kontaktował się z Paulo Sousą co sam Matty w wywiadzie potwierdził. Paszportu jeszcze nie ma ale o grze w reprze już się pertraktuje, czy to dziwne, że powstaje domysł, że potencjalny status reprezentanta może stanowić istotny motyw dla starań o paszport, oby nie wyłączny. Zatem menago konszachty z Paulo Sousą uskutecznia, temat nakręca i to raczej świadczy że ma olej w głowie, skoro o jego podopiecznym już staje się głośno nie tylko w Polsce, ale i w Anglii w kontekście ich reprezentacji. The Telegraph podbija bębenek, inne media mogą też go podłapać, a menago może tylko zacierać ręce. Good job! 

Albiceleste wiem że czujesz awersję do Bońka, ale w tym temacie może mieć trochę racji, a przynajmniej jego podejrzenia są według mnie godne rozważenia. 
18wtorek, 12, października 2021 15:36
a-c10
@ Zbyszek:

Nigdy nie obrzucałem inwektywami Brzęczka

Ahaaa… Istnieje tutaj zatem jakiś inny Zbyszek, który szeroko rozpisywał się o „niedouczonym kretynie Brzęczyszczykiewiczu”. Dobrze. Postaram się zapamiętać. Może nawet z czasem nauczę się jakoś Was rozróżniać.

A może jednak bądźmy poważni, hm? Wylałeś na głowę J.B. hektolitry ohydnych pomyj. Zainwestowałeś mnóstwo emocji w bezpardonową krytykę. Po czym, gdy Brzęczek został zwolniony, okazało się, że jego następca jest gorszy. Tak po prostu. OK., to się zdarza. Nie rozumiem tylko dlaczego zamiast zwyczajnie przyznać się do pomyłki, brniesz w wyświechtane wymówki przegrańców i np. domagasz się dla swojego ulubieńca uznania za laury zdobywane w nieistniejących kategoriach.

nie tylko wynik się liczy ,ale i gra? Ależ oczywiście. Warto przy tym zauważyć, że mówimy o grze w piłkę nożną, nie zaś, dla przykładu, grze na cymbałkach. A celem gry w piłkę nożną nie jest ani wywoływanie kisielu w majtkach u samozwańczych arbitrów elegancji, ani zdobywanie rispetto u giornalistich, ani nawet honorowe karmienie bałtyckich rybek własnymi zwłokami. Jak sam całkiem niedawno przytomnie zauważyłeś, celem gry w piłkę nożną jest zdobycie większej liczby bramek, niż uczyni to przeciwnik. Do tej pory reprezentacji Polski pod wodzą Paulo Sousy taka sztuka udała się ledwie czterokrotnie na dwanaście prób. Albo raz na dziewięć, jeśli wyjmiemy rywalizacje z Andorą i San Marino (no bo serio, do takich, za przeproszeniem, „tryumfów” mógłby Biało-Czerwonych poprowadzić choćby i mój pies).

Ja oczywiście wierzę, że będzie dobrze. Że dziś odprawimy z kwitkiem Albanię, potem jeszcze Węgrów (i Andorczyków), a następnie rywali w barażach i koniec końców na ten Mundial pojedziemy. Jeśli jednak tak się nie stanie, Sousę należy pożegnać. Nie dlatego, że to niedouczony kretyn. Nie dlatego, że tako rzecze Tomaszewski. Nie dlatego nawet, że on pracował tam, a Brzęczek siam, a na bezrobociu obaj byli tyle to, a tyle. Dlatego, że jego praca nie przynosi efektów. Wymiernych efektów, nie żałosnego bajdurzenia o koncepcjach.

@ Iocosus:

Z góry Cię przeproszę za rozpoczęcie od rzeczy banalnie oczywistych. Potrzebne mi to jednak do zarysowania kontekstu.

Struktura społeczeństwa brytyjskiego sprawia, iż wielu wyróżniających się piłkarzy mogłoby teoretycznie reprezentować barwy więcej, niż jednej nacji. Czasem wynikają z tego zjawiska mocno nieoczywiste. Ot, choćby Walijczyk Owen strzelający gole dla reprezentacji Anglii. Albo Anglik Giggs, legenda reprezentacji Walii. Cóż, tak chłopaki wybrali, ich prawo, ich sprawa, nic mi do tego. Częściej natomiast to piłkarskie multikulti używane jest jako narzędzie nacisku na aktualnego selekcjonera Trzech Lwów. „Albo mnie szybko powołasz (i dasz zagrać), albo zabieram swoje zabawki i idę grać dla innej Home Nation, względnie Jamajki, Kanady, Polski, Ghany, Nigerii, kogo tam jeszcze!”.

Oczywiście, żadną miarą nie da się wykluczyć, iż u podstaw nagłego wzrostu zainteresowania Matty’ego Casha reprezentowaniem barw kraju przodków od strony mamy leży pomysł na taki właśnie szantażyk. Jeśli jednak tak jest, sprawa się błyskawicznie rypnie. Po pierwsze, Gareth Southgate wydaje się kompletnie niepodatny na tego typu naciski. Niezłym przykładem jest tu sprawa Calluma Hudsona-Odoi. Po drugie, celem powiedzenia „sprawdzam!” wystarczyłoby, aby Paulo Sousa* wysłał chłopakowi powołanie i wystawił go w meczu z Andorą. Jeśli Cash to powołanie przyjmie i bezproblemowo zagra, sprawa czystości jego intencji mniej więcej się rozwiąże. Jeśli zaś nie, jeśli będzie coś kręcił, no cóż – twój wybór, chłopaku. Ale w takim razie my o tobie zapominamy.

Co zaś się tyczy promocji przez kadrę – Iocosusie, miej litość! Smile Roger Guerreiro grał, z całym szacunkiem, w Legii. W Ekstraklasie. Kilka „A” po nazwisku, występ na Euro – taaak, niewątpliwie miało to dla niego wartość marketingową. No i, rzecz jasna, nie miał kompletnie żadnych związków z Polską poza zawodowymi, ale to osobna para kaloszy. Matty Cash natomiast gra w Aston Villi. W Premier League. Co sezon jego drużyna klubowa rozgrywa po dwanaście spotkań z ekipami Top 6. A niewykluczone, że za chwilę będzie to czternaście i Top 7. To jest jego okno wystawowe. Udany Mundial mógłby ewentualnie być jakimś tam uzupełnieniem.

Przy czym szanse na udany Mundial reprezentacji Polski (rozumiany jako wyjście z grupy) są, bądźmy szczerzy, w najlepszym razie takie se. Ostatnim razem taka sztuka udała nam się na jedenaście lat przed tym, jak Matty Cash pojawił się na świecie.

* O ile nadal będzie wówczas selekcjonerem. W momencie, gdy piszę te słowa, wcale nie jest to takie znowu oczywiste, niestety.
19wtorek, 12, października 2021 16:09
Zbyszek
@A-c10.
W ocenie Jerzego B. jestem wielce delikatny i subtelny . On dla mnie reprezentował stronnictwo chłopskie i to chłopów małorolnych, tudzież bezrolnych, bo nie miał komu dać roli. A jak dał rolę to mu położyli. A jak położyli , to się zbytnio nie martwił, bo to już nie jego. Na buchalterii już się nie zna, a na piłce jeszcze nie rozumie.

Mnie się w takich razach przypomina się taki dowcipny dowcip :
Jakiś szef został zwolniony. Podwładny pyta : "A kto ma przyjść na pana miejsce ?." Ten odpowiada: " Nie wiem, ale na pewno jakiś bałwan". Pracownik : "O Boże !. Znowu!".

A talent polemiczny drogi A-c10 posiadam i wcale, ale to wcale się jego nie wstydzę. Smile.To co Ty nazywasz inwektywami ja nazywam pieszczotami. Ja to był rzekł Franz " Ja nie jestem miętkim ch.. robiony" i języka oraz wyrazów w gębie nie zapomniałem tylko ich w takim jak na tej stronie towarzystwie nie używam.
20wtorek, 12, października 2021 17:22
iocosus
"niezbędne dokumenty zostały zebrane i złożone w polskim konsulacie w Londynie. Nastąpiło to około dwa tygodnie temu.(...) Jeśli nie wystąpią niespodziewane komplikacje, to tego typu sprawy są załatwiane dość szybko, od miesiąca do kilku miesięcy. Co by oznaczało, że z formalnego punktu widzenia Matty Cash byłby do dyspozycji selekcjonera na marcowe baraże." (sportowefakty.wp.pl)
Nie wymyślę nic oryginalnego, czekajmy na rozwój sytuacji. 

W Albanii szpital covidowy (3 zawodników) plus kontuzja najlepszego obrońcy Beratiego Djimsiti z  Atalanty Bergamo. U buków pewnie skok notowań na Polaków, stajemy się zapewne zdecydowanym faworytem tego meczu.
21wtorek, 12, października 2021 18:14
Zbyszek
@Iosusus.
Zawsze byliśmy faworytem. Ja nie mam jeszcze sklerozy i pamiętam 4;1 ,a było to 02.09.2021. A na SN grali ich najlepsi piłkarze i grali lepiej niż ktokolwiek mógł się spodziewać. Owszem Węgrzy z nimi przegrali, ale taki cud zdarza się tylko raz . Oni nie mają kilkudziesięciu klasowych piłkarzy ,ale z bramkarzem jeszcze 3 i to obrońców, a po złamaniu ręki przez Dijmsitiego zostało im dwóch ( Kumbulla i Husaj). Owszem są oni dobrze zorganizowani, zwłaszcza w obronie, bo włoski trener Reja ( 76 lat) to przebrzmiała, ale jednak klasa. Do tego grają ambitnie, z poświęceniem, ale przecież prochu nie wymyślą.
Wynik zależy od gry naszej reprezentacji , nie ich.
22wtorek, 12, października 2021 20:03
iocosus
Zbyszku u buków kurs z  na wygraną Polski waha się od 1,98 do 2,20 a na Albańczyków od 3,75 do 4,33. 
W meczu Anglia - Węgry odpowiednio Anglia - 1,16 Węgry - 21,00
Która para jest w miarę wyrównana choć z faworytem, a w której ten faworyt jest baaaaaardzo zdecydowany? 
Mecz Dania - Austria jest obstawiany, Dania - 1,80 Austria - 4,30 czyli mniej więcej w starciu z Albanią jesteśmy podobnym faworytem jak Duńczycy z Austriakami. 
23wtorek, 12, października 2021 22:16
Zbyszek
@Iocisus.
Znasz mnie już tyle lat i jeszcze usiłujesz mnie przekonać jakimiś dziwactwami. Smile. Przyjmij wreszcie do wiadomości, że na mnie to nie działa. Nie działa.
24wtorek, 12, października 2021 23:26
Senator
A pisałem ze Świderski to kawał grajka.
Dobry mecz naszej reprezentacji .
Wynik w Londynie pokazuje ze Anglicy już odpuścili więc ta wygrana bardzo cenna.
25wtorek, 12, października 2021 23:29
iocosus
Albania - Polska 0:1 (0:0)
0:1 - Karol Świderski 77'
Żółte kartki: Ismajli, Hysaj, Ramadani - Buksa, Bednarek, Puchacz
Sędziował: Clement Turpin (Francja)
Albania: Berisha - Hysaj, Ismajli, Kumbulla, Veseli - Bare (80. Cokaj), Ramadani, Trashi (65. Lenjani) - Uzuni (58. Broja), Manaj, Roshi (80. Bajrami).
Polska: Szczęsny - Dawidowicz, Bednarek (90+2Helik), Glik, Puchacz (90. Bereszyński) - Jóźwiak (71. Frankowski), Krychowiak, Moder (46. Klich), Zieliński - Lewandowski, Buksa (71. Świderski).
26środa, 13, października 2021 08:52
Zbyszek
Kiedy obserwuje się postępowanie wielu trenerów tych reprezentacji które brylują na salonach to postawa Sousy jest do nich silnie zbliżona. On wybrał do kadry tych zawodników, których główną zaletą były : szybkość decyzji i antycypacja. Pisałem o tym wiele razy ,że dziś nikt prawie nie pamięta na czym polegał fenomen Kazimierza Górskiego. Pan Kazimierz dobierał do reprezentacji nie tych, którzy byli uznawani za najlepszych dziś ,ale tych, którzy mieli być najlepszymi jutro. A jak już wybrał to stawiał na takich nawet wbrew powszechnej krytyce. I akurat tej cechy Sousie brakuje, bowiem jak kto go głęboko zawiedzie , szczególnie nie wykonując założeń taktycznych, nawet w jednym spotkaniu, zostaje odstawiony na boczny tor. Więc jak kto krytykuje powołania Sousy to takim zalecam cierpliwość. Natomiast jeżeli idzie o to co nazywamy stylem gry to żaden trener nie jest cudotwórcą i z wtorku na środę nie przestawi zawodników przyzwyczajonych do gry reaktywnej, a nawet głęboko defensywnej - na grę zbalansowaną i tym bardziej na grę aktywną.
Takie założenia sprawiają, że każdy doświadczony i rozumny trener wie ,że zawodnika najlepiej nie oceniają parametry tego czy owego ,ale to co sobą reprezentuje na boisku w grze meczowej , osobliwie przeciwko mocnemu przeciwnikowi. W zasadzie wczoraj biorąc pod uwagę stawkę spotkania może było z góry przewidzieć, że na mecz z Albanią wyjdzie skład tożsamy z tym, który grał wyrównany mecz z Anglikami z jedną zmianą, a mianowicie na boisku musi pojawić się Zieliński, bo żaden trener świata nie może sobie pozwolić, aby tak wysokiej klasy zawodnik nie grał. Było tylko pytanie : kogo zmieni. Padło na Linettego.

Widzieliśmy trenera Sousę jak wielce był podenerwowany w pierwszym kwadransie spotkania, bowiem nasza drużyna starym, wpojonym przyzwyczajeniem ustawiła się biernie na własnej połowie czekając co zrobi przeciwnik . Takie pasywne granie nie mogłoby przynieść żadnych korzyści ,bowiem ono nie jest w stanie ujawnić wyższości w umiejętnościach piłkarskich zawodników indywidualnie i zespołów jako całości. Owszem drużyna ma grać spokojnie, zdyscyplinowanie, nie wdawać się w awantury, ale musi grać piłką i to grać do przodu. Ogólnie słabsze zespoły w obecnej dobie starają się niwelować różnice w umiejętnościach czysto piłkarskich wybieganiem i organizacją gry. Tyle tylko, że jak ich się zmusi do biegania ponad poziom wytrenowania to z czasem tracą wigor i są zmuszeni do oddania pola gry we władanie przeciwnikowi. Tak jak to odbyło się wczoraj.
Ale głównym architektem zburzenia planu gry Albańczyków, szczególnie w I połowie był Zieliński. Nie chwaląc się pisałem wiele razy , nawet kiedy Zielińskiego silnie krytykowałem, że w mocnym klubie jakim jest Napoli tak wybitni trenerzy jak Sarri (co prawda po roku) , Ancelotti, Gattuso czy obecnie Spaletti dawali mu wolną rękę i pole do popisu. U nas i Nawałka I Brzęczek usiłowali wpasować go w założony system gry co go mocno ograniczało. Dopiero Sousa naprawdę uwierzył w niego, a Zieliński odpłaca za zaufanie wyśmienitą grą. Kolejnymi odkryciami Sousy są : Świderski, Buksa, Puchacz i Dawidowicz. Ja po meczu z SM nie byłem tak skłonny do pochwał jak Senator , bowiem uznałem ,że na tle słabego rywala "I rak ryba". Przede wszystkim zaskoczeniem jest to, że Świderski tyle umie i że potrafi ujawnić to na boisku, bo i pokazać się do gry i przyjąć piłkę i utrzymać się z nią pod presją i nie stracić jej i podać celnie i dograć i strzelić w bardzo trudnej sytuacji. A gra on w jakimś PAOKracznym klubie greckim. Buksa z kolei to niesamowity walczak i tak wręcz bijącego się z obrońcami napastnika w naszej drużynie nie widziałem, On tymi walkami wręcz wymęcza rywali , którzy szybko tracą siły , a już o włączeniu się ich do ofensywy mowy nie ma. Puchacz natomiast gra jak by miał motorek, który go napędza , bo jest wszędzie i przeszkadza i atakuje , stale pod grą. Dawidowicz zaś to siła spokoju, ale jego ustawianie się do piłki i do rywala są imponujące.

Co do samej gry to ograniczę się do zapodania starego dowcipu z czasów PRL. W jednej z knajp krakowskich jakiś facet rządzi i dzieli, strofuje , mówi komu i co podać, każe opuścić lokal bez podania za co. W pewnym momencie do knajpy wchodzą dwaj górale i widząc co się dzieje pytają: "Kto to taki?". Na to goście "On jest z KaCe". Górale niewiele myśląc wywlekli go na zewnątrz i po chwili wrócili. Ludzie pytają: " A co z nim?" . "Jus nie skace !".
Tak i Albańczycy skakali póki im na takie zachowanie pozwalaliśmy ,a kiedy ich "popisy" nam przestały pasować to narzuciliśmy im zabawę na naszych warunkach.
Dopisek dla nieznających historii : KC to skrót nazwy Komitet Centralny "kierowniczej partii".

Ulubiony , a może jedyny znany , filozof Probierza Artur Schopenhauer był napisał : " Najmniej wartościowym rodzajem dumy jest duma narodowa. Kto bowiem się nią odznacza zdradza brak cech indywidualnych. Każdy żałosny dureń , który nie posiada niczego na świecie z czego mógłby być dumny , chwyta się ostatniej deski ratunku jaką jest duma z przynależności do danego narodu.Co w ogóle wcale od niego nie zależy. Z wdzięcznością gotów jest bronić rękami i nogami wszystkich głupstw jakie ten naród reprezentuje". Wczoraj kibice Albańscy uwierzyli, że nie są gówniarzami, tylko mocarzami . W tym ogłupianiu prym wiodą skrajnie nieodpowiedzialne media . Jest chichotem historii ,że ta żałosna dolegliwość zwana tromtadracją w Europie dotyka w głównej mierze krajów postkomunistycznych, w których internacjonalizm został zastąpiony nacjonalizmem, graniczącym z faszyzmem. Ta zaraza dotyka nie tylko Albańczyków, ale wszystkich pogrobowców komuny co widać i w naszym zapyziałym kraju. Żałośni i śmieszni głupcy.
27środa, 13, października 2021 12:10
a-c10
Taki trochę meczyk jak za Brzęczka: brzydko, nudno i z fartem, ale za to do przodu. Ileż to się trzeba nazmieniać, żeby wszystko pozostało po staremu...
28czwartek, 14, października 2021 10:31
Zbyszek
Korzystając z niewielkiego czasowego luzu postaram się wyłuszczyć dlaczego napisałem, że awans na MŚ w Katarze jest mocno iluzoryczny . Tuszę, że każdy zna zasady awansu czyli wie, że bezpośredni awans nam raczej nie grozi. Pozostaje możliwość z baraży , po których awansują 3 ekipy ( zwycięzcy z czterozespołowych grup). Sytuacja w grupach jest w dużym stopniu wykrystalizowana i do baraży wejdą : z grupy A albo Serbia, albo Portugalia, z B albo Szwecja albo Hiszpania, z C albo Włochy, albo Szwajcaria, z D albo Francja ,albo Ukraina, z F pewno Szkocja . z G Holandia, Norwegia lub Turcja, z H albo Rosja, albo Chorwacja, z J pewno Rumunia, . Do tego dochodzą z LN Walia i Austria.
Jak by nie patrzeć przynajmniej na papierze to te 7-8 drużyn na dziś jest lepszych od naszej reprezentacji. Co prawda baraże odbędą się pod koniec marca 2022 roku i jest jeszcze trochę czasu na poprawienie naszej gry, ale też zawodnicy stanowiący fundament jak Glik, Lewandowski czy Krychowiak będą o rok starsi, a już młodzieńcami nie są. Stąd mój realizm.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1