A+ A A-

Frajerzy!

Zouza - siwy bajerant, poszło w eter po informacji że dotychczasowy trener reprezentacji chce zrezygnować ze swojej funkcji w przeddzień meczów barażowych do mundialu, wybierając intratny angaż klubowy w słonecznej Brazylii. Lepiej pastwić się nad Portugalczykiem, czy nad tym, który go wybierał, który okazał się "frajerem top" a my wszyscy razem z nim? A może rozważniej jak najszybciej zapomnieć o Paulo, a zastanowić się nad wyborem najlepszego narodowego "strażaka"?

Dymy i pożar w burdelu, a przecież miało być tak ładnie. Przedwczoraj - Zibi: "Wszystkich których o niego pytałem mówili, trener top." Wczoraj - Paulo Sousa: "Jesteśmy na wspólnej drodze do Kataru". Dziś - Cezary Kulesza: "Zostałem poinformowany przez Paulo Sousę, że chce rozwiązać za porozumieniem stron kontrakt z Polskiego Związku Piłki Nożnej z powodu oferty z innego klubu. To skrajnie nieodpowiedzialne zachowanie, niezgodne z wcześniejszymi deklaracjami trenera. Dlatego stanowczo odmówiłem."

Odmowa prezesa PZPN to raczej tylko zagrywka proceduralna, Paulo Sousa reprezentacji w marcowych barażach nie poprowadzi. Wszyscy oburzeni, wszyscy zmieszani i wstrząśnięci choć: Marcin Żuk (Marmar) na tt: "Na koniec dnia Czarek może jednak wznieść toast: słaby selekcjoner sam się wypisał, wina spada na Bońka, sam ma swobodę jeśli chodzi o wybór następcy, a jeśli temu się nie powiedzie w barażach, to w kontekście sytuacji awaryjnej wina spadnie na Sousę. I na Bońka."

Sam Zbigniew Boniek w "Prawdzie futbolu": "Paulo Sousa ma wciąż ważny kontrakt z PZPN. Tam jest jasno napisane, że w jego trakcie Sousa nie może podjąć żadnej innej pracy, czy to w klubie czy innej reprezentacji. Natomiast jest 4-5 innych możliwości. Oczywiście ma prawo podać się do dymisji. Ale ten kontrakt jest nierozwiązywalny, jeżeli PZPN się na to nie zgodzi. Wtedy wchodzi w grę Lozanna i Trybunał Arbitrażowy, bo każdy trener ma prawo pracować gdzie chce. Ale jest duży smród. (...) Ręce opadają. Telefon do prezesa Kuleszy ma niesamowitą siłę, bo nie wyobrażam sobie, że w tej sytuacji Sousa zasiądzie na Łużnikach na ławce w meczu z Rosją. Wszyscy czujemy się strasznie źle. Bo klimat był taki, że wszystko jest dobrze. Okazało się, że to hipokryzja. (...) Paulo Sousa to jest facet inteligentny, sympatyczny, kupił piłkarzy, ułożył tę reprezentację. Mi się z nim świetnie współpracowało. Wywiązał się z zadania, żeby mieć szanse awansu do mistrzostw świata. (...) Uważałem, że trenera trzeba było zmienić, piłkarze przysyłali esemesy, że to dobry ruch. Ja też czuję się zawiedziony, ale kibicuję, żeby sytuacja zakończyła się dobrze dla PZPN-u. A może jeżeli trenerem zostanie Polak, będzie rozmawiał z piłkarzami, przedstawi im swoją wizję, to wyjdzie reprezentacji na dobre? Ale nawet jak nie awansuje na mistrzostwa świata, tragedii nie będzie, mamy Ligę Narodów, eliminacje do mistrzostw Europy"

Cezary Kulesza w sport.tvp.pl: "W tej sytuacji nie chodzi o zabezpieczenie kontraktu Paulo Sousy, ponieważ to nie jest wolna amerykanka. Nie może być tak, że przystaniemy na każdą prośbę. PZPN jest zbyt dużą i szanowaną federacją piłkarską. Z Paulo Sousą daliśmy sobie dwa dni. Wrócimy do naszej rozmowy."

Nie wyobrażam sobie, żeby rozmowy Kuleszy z Sousą doprowadziły do pozostania Portugalczyka na stanowisku selekcjonera. Subiektywnie wpisuję się w narrację skandalu, choć z punktu widzenia Paulo merkantylnie wybrał zasadnie. Istniało duże ryzyko że z końcem marca posadę i kontrakt w PZPN i tak straci, a wówczas wyląduje w środku sezonu z mianem trenera "losera", który na dodatek dysponował w zespole jednym z najlepszych piłkarzy na świecie. W Brazylii podpisuje czasowo dużo dłuższy kontrakt za dużo większą kasę, czy zatem trudno mu się dziwić. Że z etyką na bakier, ale Ronald Koeman również porzucił reprezentację, i to swojego kraju, na rzecz klubu, czyli Barcelony. W Brazylii status Flamengo nie jest mniejszy od europejskiego statusu Blaugrany.

Pod względem sportowym również nie jestem pewien czy tracimy na ewakuacji Sousy. Dał co prawda sygnał braku wiary w sukces Biało-Czerwonych w barażach, ale, właśnie, po co nam trener, który tylko ściemnia, że w ten sukces wierzy. Gada na odprawach po angielsku, jakaś część kadrowiczów z pewnością go nie rozumie, co prawda paradoksalnie ponoć dobry kontakt z piłkarzami to atut dotychczasowego selekcjonera, tylko czy aby na tym te atuty się nie kończą? Piłkarzy i kibiców "kupił" jeszcze próbą ofensywnej gry, ale oprócz przegranego z kretesem "ofensywnego" Euro to w najważniejszym meczu eliminacji do mundialu, czyli w wyjazdowym meczu z Albanią w Tiranie podopieczni Paulo Sousy zagrali już bardzo rozważnie, wręcz zachowawczo, w stylu rzec by można Jerzego Brzęczka. Przyniosło to efekt zatem może i warto przywrócić poprzedniego trenera?

No właśnie niech Kulesza wykłóca się z Sousą o odszkodowanie za zerwanie kontraktu, ale można, a nawet trzeba się zastanawiać kto tym razem ma poprowadzić Biało-Czerwonych? Na medialnej giełdzie prym chyba wiedzie Adam Nawałka, a za nim w peletonie ustawiają się Czesław Michniewicz, Michał Probierz, Marek Papszun (!?). Subiektywnie do wielkiego powrotu pana Adama jakiegoś wielkiego przekonania nie mam, Czesław Michniewicz w Legii "strażakiem" okazał się fatalnym, z selekcją piłkarzy "na dzień dobry" zawiódł kompletnie, końcówki w klubie też nie może zapisać po stronie plusów, tym razem z mentalem sprowadzonych gwiazd zda się sobie nie poradził, Michał Probierz miał wszystko na tacy w Krakowie podane i wyszło z tego niewiele. Marek Papszun jest związany dwoma kontraktami, jednym z Rakowem a drugim ponoć z Legią więc jak tu jeszcze myśleć o trzecim? Kogo zatem postawić w roli gaszącego pożar? Podpadnę strasznie niektórym, ale zaryzykowałbym z tym naszym Czesiem Michniewiczem.

Aha, etycznie by było przywrócić Jerzego Brzęczka, przy nim elegancki poliglota z Portugalii nawijający mistrzowsko makaron na uszy nam Polakom, robiący z nas frajerów, to hultaj, obwieś i oszust, używając najłagodniejszych określeń.

Dyskusja (28)
1poniedziałek, 27, grudnia 2021 12:02
iocosus
Sport.tvp.pl: "Według naszych informacji były selekcjoner (Adam Nawałka) poprowadziłby kadrę, ale postawił warunek: zrobi to tylko w dwóch meczach barażowych (o ile do dwóch dojdzie). Polska 24 marca zmierzy się z Rosją na Łużnikach. W przypadku zwycięstwa 29 marca w decydującym spotkaniu podejmie u siebie Szwecję lub Czechy." (...) Według naszych informacji, kontrkandydatem jest Piotr Nowak... W latach 2007-2009 pełnił on funkcję asystenta trenera reprezentacji USA. W Polsce prowadził Lechię Gdańsk, a ostatnio był przymierzany do pracy w Jagiellonii Białystok."

Decyzja Nawałki jest o tyle racjonalna, że trudno sobie wyobrazić żeby w przypadku porażki w barażach wokół pana Adama była przychylna atmosfera przy dalszym prowadzeniu kadry. Zawiódł w na mundialu 2018, zawiódł w Lechu Poznań, gdyby zawiódł jeszcze w barażach to by w mediach nie było po nim co zbierać. 
Piotr Nowak - miałby super poparcie na "Kanale sportowym", ale przekonania nie mam. Był przymierzany do kadry, onegdaj wydawał się jednym z głównych kandydatów, ale w Lechii według mnie raczej wtopił niż potwierdził swój trenerski potencjał. Ta kandydatura wydaje się poważna i to mnie niestety trochę martwi. 
2poniedziałek, 27, grudnia 2021 12:52
dalkub
Frajerzy? ależ tak jesteśmy frajerami, bo...........drzemy szaty z idealnej sytuacji. Pozbyliśmy się głąba, który nic nie wygrał z tą kadrą, pozbyliśmy się go mając szansę że do kasy wpłynie parę stów w tyś euro zadośćuczynienia. Jest szansa, że nowy selekcjoner ogarnie to od strony defensywy i te baraże rozegramy na naszych zasadach, czyli defensywa i konterka, bo nic innego nie potrafimy i do marca się nie nauczymy.
Ja chcę panu Sousie bardzo podziękować że zechciał rzucić papierami, szkoda że tak późno.
3poniedziałek, 27, grudnia 2021 14:13
iocosus
Dalkub tylko że my nie jesteśmy sprawcami tego oby ostatnio pozytywnego rozwoju wydarzeń natomiast wcześniej ktoś decyzyjny tego "top trenera" zatrudnił i teraz wyszedł na "top frajera", a następnie my kibice, dziennikarze po przegranym Euro też nie wywarliśmy presji żeby Portugalczyk ustąpił a daliśmy się uwieść jego pięknej gadce. Z większości z nas Sousa zakpił:
"jeden z kadrowiczów wysłał wiadomość do Pola. Ten podczas transmisji na Youtube ujawnił jej treść.
- Czuję się jak frajer. Tyle razy ***** broniłem, wstawiałem się za nim, a na koniec taki strzał. Stracił wszystko w moich oczach - przytoczył Pol. Nie wiadomo, jednak kto jest autorem tych słów. Pol nie zdecydował się na ujawnienie personaliów rozmówcy."(meczyki.pl)

Z nas na c-L moim zdaniem z podniesioną w pełni głową może chodzić Albiceleste, który od początku "wietrzył pismo nosem" i za otumanionego przez Paulo frajera z pewnością uchodzić nie może.
4poniedziałek, 27, grudnia 2021 15:09
dalkub
Iocosus

Nie jesteśmy, ale co z tego? Wykorzystajmy szansę i tyle. Facet ewidentnie nic nie dał i tyle, bywa. Inna sprawa że też za wiele nie spieprzył - my jesteśmy w miejscu gdzie być powinnismy bo nas na więcej nie stać - przykre ale prawdziwe.
A odszkodowanie będzie na następnego Brzęczka albo Michniewicza i tyle. Dla mnie to pozytyw
5poniedziałek, 27, grudnia 2021 16:36
Krzysztof Jastrzębski
Znalezione w sieci "A jeśli Sousa celowo chciał przegrać to rozstawienie z Węgrami, żeby nowy prezes go wyrzucił? XD Oczywiście luźna myśl mnie naszła ale to w pewien sposób tłumaczyło by te bardzo dziwne decyzje na tamtym zgrupowaniu."
6poniedziałek, 27, grudnia 2021 17:10
Zbyszek
Ja już się wcześniej wypisałem "Na aucie" ,ale po starej znajomości z Iocosusem Smiledodam do swej uprzedniej opinii co nieco.
U nas wszystko po staremu . Obelgi, obrażanie takie samo, ba ,nawet osobnik ten sam , tylko przyczyna nowa. To nie Sousa zrobił z polskiego życia publicznego chlew i szambo , to nie on siebie wygnał, to jego wypędzono. Można się tylko dziwić, że i tak tyle tego gnoju wytrzymał.
Drogi Iocosusie masz prawo do swoich odczuć, ale ja na stronie Sport.pl mam kilkanaście tysięcy polubień pod tekstem w którym hasłowo stawiam tezy jakie w inkryminowanym tekście "Na aucie " popełniłem.
My powoli się przyzwyczajamy do życia w tym smrodzie, w tej atmosferze pomówień, obrażania ,celowego poniżania , prymitywnego chamstwa ,w tym taktowaniu obcego jak wroga do zniszczenia . Tylko nie oczekujmy ,że ktoś z kręgu kultury chrześcijańskiej będzie w tym szambie czuł się dobrze.
W mediach o morale w wielu wypadkach wypowiadają się ludzie o " moralności alfonsów" , którzy robią za autorytety moralne jak gnida Tomaszewski, który dla szmalu spowodował wygnanie z reprezentacji i z kraju pana Kazia Górskiego, który dla szmalu tuż przed meczem z Argentyną na MŚ w 1978 roku wszczął całonocny bunt, który to samo chciał zrobić Piechniczkowi, ale ten już klauna nie potrzebował.
Obecnie żyjemy w dwóch równoległych nieprzystających do siebie stanach , jednym realnym i drugim idealnym. Krytycy Sousy posługują się słownictwem ,które w dzisiejszej Polsce śmieszy i nic nie znaczy, jak honor, lojalność, uczciwość ,prawość, dotrzymywanie zobowiązań, zdrada czy wreszcie prawda. Znaczenie tych słów zostało odwrócone i my nie dotrzymując ideałów żądamy ,aby obcy ich dotrzymywał. Wolne żarty.
W dzisiejszym świecie nie ma miejsca na te bzdury , liczy się szmal i własny interes.
Sousa jest nieodrodnym dzieckiem czasów w jakich żyjemy i jakie sami stworzyliśmy.
Nie ma więc co się obrażać na rzeczywistość . bo to jest silnie śmiesznawe.

Ja w swej działalności zawodowej byłem zawsze pragmatyczny i tego samego oczekuję od PZPN. Przestać popadać w histerię, ronić krokodyle łzy, bo publika gotowa uwierzyć, że Sousa był mężem opatrznościowym polskiej piłki i jak nas opuszcza to czeka nasz futbol zagłada. Nie czeka. Chociaż uważam, że Sousa eliminacje powinien dokończyć i po braku awansu powinien zostać z hukiem wywalony. Dlaczego po ?. Bo kto by nie był trenerem po odpadnięciu spadną na niego gromy , wyleje się w mediach morze pomyj i gnojówki. Te fekalia , które PIS wypuścił z szamba nie odpuszczą i wszystko utopią w gównie. Byłoby lepiej ,aby to był on, który wyjedzie, nie przeczyta, nie usłyszy i obejdzie go ta wrzaskliwa hołota tyle co zeszłoroczny śnieg.

Natomiast zgadzam się z dalkubem, że ,o czym pisałem, w sferze koncepcyjnej Sousa był niezły, za to w sferze wykonawczej był nieporadny i nieudolny. Postępował jak by trafił do dzikiego kraju , epatował cytatami z popularnych książek, na dodatek bez związku z sytuacją, wmawiał nam ,że to on poodkrywał jakiś graczy na których nikt się nie poznał i oni zdobędą świat, robił jakieś niedorzeczne eksperymenty , które tylko rozwalały system gry. Powinno się go pożegnać po Euro , bo daliśmy sobie wmówić, że remis z Hiszpanami to jest coś wielkiego podczas kiedy ponieśliśmy klęskę nie wychodząc z bardzo słabej grupy. Wydaje się, że Sousa zdawał sobie sprawę, że z tymi zawodnikami świata nie zawojuje , na tej reprezentacji sławy mołojeckiej nie zdobędzie . Być może zachował resztki wiary, ale po katastrofie z Węgrami uświadomił sobie ,że ten balon, który pompował pękł z hukiem. Ja mu się nie dziwię, że zrejterował, a my zamiast go opłakiwać powinniśmy się cieszyć.
Tak Iocosusie , powinniśmy skakać do góry z radości, bo pozbyliśmy się zakały.

Nie wolno tylko po Sousie zatrudniać trenera tzw, docelowego , bo awans do Kataru to rzecz z kategorii cudu , a każdy kto nie awansuje zostanie przez to zwyrodniałe bydło zgnojony .PZPN, nawet gdyby nie chciał to będzie musiał się go pozbyć. Dlatego powinno się wrócić do Nawałki , a jak by odmówił to do Brzeczka, bo oni znają robotę w kadrze i do blamażu nie dopuszczą. A potem pomyśleć: czy to ma być Michniewicz czy Skorża.
Przy czym obecnym władzom PZPN , zwłaszcza Kuleszy jest trudniej niż Bońkowi, bo nie ma tej charyzmy, tej bezczelności , tego autorytetu byłego wielkiego gracza. Bońkowi można było więcej i za to więcej płaci nasz futbol , najpierw niedorzecznym pomysłem na "Wuja", a po nim na ch... .
7poniedziałek, 27, grudnia 2021 19:41
a-c10
Dla mnie cała ta chryja stanowi wielce stosowny epilog do tragifarsy pt. „Prezesura Bońka”. Więcej ewentualnie w nowym roku, bo przyznam szczerze, że póki co mnie to po prostu śmieszy.
8poniedziałek, 27, grudnia 2021 23:03
iocosus
Zbyszek: "ja na stronie Sport.pl mam kilkanaście tysięcy polubień pod tekstem w którym hasłowo stawiam tezy jakie w inkryminowanym tekście "Na aucie " popełniłem." - a to pogratulować, kiedyś za dobrych czasów proszono nas do krótkich komentarzy w ankietach dziennikarskich na sport.pl dotyczących Legii, uznawałem to za docenienie, jeżeli teraz Zbyszku jesteś proszony o samodzielne publikacje tym większe moje uznanie. Zatem bez zbędnego krygowania podsyłaj link do własnego artykułu lub choćby jego tytuł żeby można było odnaleźć go w necie i źródłowo się odnieść. Cóż znaczą nawiązania bez znajomości oryginału. 
Drogi Zbyszku oczywiście że mamy wszyscy niezbywalne prawo do własnych odczuć, gdy ktoś ma inne lubię je niekiedy konfrontować w celu weryfikacji własnego zdania, albo jego potwierdzenia, albo skorygowania. Zatem polemiki w moim rozumieniu służą do wyrobienia własnego poglądu, jego ugruntowania lub zmiany, temu służy przywoływanie kolejnych argumentów, natomiast jestem w tym trochę egoistyczny, ponieważ czy mój adwersarz zmieni zdanie czy nie jest mi w zasadzie obojętne. Tu na c-L nie mamy politycznego wiecu wyborczego, gdy trzeba zgromadzonych przekonywać do własnych racji i całe szczęście. 
Gdy twierdzisz o Sousie, że "to nie on siebie wygnał, to jego wypędzono. Można się tylko dziwić, że i tak tyle tego gnoju wytrzymał." - to sorry Zbyszku, gdybyś miał setki tysięcy polubień pod taką tezą, to i tak zgodzić się z nią nie mogę, przy "gnojonym" Sousie, po prawdzie przez jednego byłego reprezentacyjnego bramkarza, to choćby taki Jerzy Brzęczek objawiłby się przy tym jako antyczny heros niezłomny niczym bogowie Olimpu. Sousa ewakuował się z repry z własnych czysto merkantylnych powodów i nie dorabiajmy mu miana powszechnie hejtowanego cierpiętnika bo to fałsz do entej potęgi. 
Przy tym Portugalczyk jest konsekwentny tak jak z Polską rozstawał się wcześniej z Bordeaux na co zwrócono uwagę, źródło - PZPN, Paulo Sousa znowu to zrobił. W podobny sposób oszukał Bordeaux - Piłka nożna (onet.pl)
Zgoda że w świecie piłki trudno szukać postaw godnych rycerskiego etosu, tak jak "my" w mało elegancki sposób pożegnaliśmy się onegdaj z Beenhakkerem tak teraz "karma wróciła" - mocniej kopnął nas w tyłek Sousa.
Ponowna zgoda, że "Powinno się go pożegnać po Euro" natomiast dziwię się tezie, że: "po katastrofie z Węgrami uświadomił sobie ,że ten balon, który pompował pękł z hukiem." - mhm, pierwszym składem remisujemy z trudem z Węgrami 3:3, w rewanżu trener wystawia rezerwy i dziwi się że przegraliśmy i traci wiarę w sens swojej pracy, przecież to się kupy nie trzyma. 
Zbyszek: "awans do Kataru to rzecz z kategorii cudu" - o to jest kwestia do popitolenia, bo do 24 marca każdy z nas pitolników może tu mieć swoje zdanie, które później obiektywnie zostanie zweryfikowane. Nie to żebym wierzył w siłę polskiej piłki, wręcz uważam nasze systemy szkoleniowe za słabe, szkolimy gorzej choćby i od Czechów, ale ... jak zawsze subiektywnie wydaje mi się że Rosjanie są w jeszcze większej czarnej dziurze niż my. Przy takiej kasie jaką ładują w futbol, przy takich nakładach i w tak licznej populacji to piłkarskie talenty tam powinny wyskakiwać jeden po drugim, a tymczasem posucha, pieniądze są przepalane, a rosyjska piłka potrzebuje systemowej reformy chyba jeszcze bardziej niż Polska. Jak nigdy wcześniej, jest szansa na historyczne zwycięstwo, bo szanse obstawiam 50/50. Gdyby futbol był sprawiedliwy to z tej czwórki barażowej awans należałby się albo naszym południowym albo północnym zamorskim sąsiadom, na szczęście w pierwszym meczu grają ze sobą. Czesi od lat dobrze szkolą, ale akurat w tej chwili pokolenia z gwiazdami na miarę Nedveda, Poborskiego, Barosa, Kollera, Rosickiego akurat nie mają. Szwedzi zda się reformują swoje założenia, zawsze byli rzetelni, systemowo w grze pragmatyczni, nam wyjątkowo nie leżeli, ale choć na Euro wypunktowali nas w defensywie, to nawet ten mecz pokazał, że i oni są do ogrania, pod warunkiem zwarcia szeregów z tyłu i pełnej w nich koncentracji przez 90 minut. Sousa to olewał, a przynajmniej akcenty w grze rozkładał inaczej, polski trener ktokolwiek nim będzie z pewnością postąpi roztropniej, z jakim skutkiem, nie wiadomo, ale i tegoroczny mecz z czerwca według mnie pokazał że z Szwedami nie jesteśmy bez szans. 
Zatem wygrana w barażach to rzecz będzie trudna ale nie z kategorii mission impossible. 
Oprócz Nawałki moim zdaniem, czy to byłby Michniewicz, czy Nowak, czy Probierz to sekowany za baraże w przypadku porażki nie będzie. Trzy dni treningu z zespołem nie mogą być podstawą do rozliczeń i to będzie dla każdego z nich wytłumaczeniem. Problem mógłby się zacząć gdyby w LN wtopa była jedna za drugą, a gra ponownie przyprawiałaby o ból zębów, ale po co się teraz nad tym rozwodzić, gdy przede wszystkim w barażach do mundialu trzeba grać o pełną pulę. To są dwa mecze, w każdym możliwa dotkliwa porażka, ale też równie prawdopodobne jest i zwycięstwo. Odpuszczać tego nie wolno, pytanie tylko z jakim selekcjonerem? Tu też w podpowiedziach Kuleszy każdy może mieć swojego faworyta.
9wtorek, 28, grudnia 2021 12:48
Zbyszek
@Iocosus.
Żądasz ode mnie niemożliwego, bo ja umiem pisać ,ale te techniczne zawiłości są poza moją imaginacją. Nie umiem, nie potrafię, nie chcę umieć i nie chcę potrafić.(Zapytaj w tym temacie Gawina) Przeszło, minęło. Może ktoś przeczytał i odnajdzie. Natomiast te kliknięcia miałem nie pod tym tekstem, ale tym który opisałem "Na aucie". Tu tezy tylko twórczo rozwinąłem Smile. O czym dalej .

Cieszy mnie, że dajesz mi prawo do posiadania własnego zdania , tak ja daję Tobie. Ba , ja nawet nie kwestionuję Twego prawa do tendencyjnego doboru cytatów, aby tylko uzasadnić swoją hipotezę. I tu jesteśmy zgodni ,ale tylko w tym miejscu, bowiem dalej nasze drogi się rozmijają , gdyż mamy odmienne autorytety i inne źródła inspiracji. Ja powoływanie się na bieżączkę czyli aktualny głos tzw. publiki uważam za dość ekstrawaganckie . Podam przykład. Po zwolnieniu Brzęczka na jednym z popularnych portali internetowych napisałem kilka zdań, które sprowadzały się do tego ,że zwolnienie Nawałki było błędem i należy go przywrócić. Jak na mnie zgraja napadła. Na to ja usiłowałem się bronić tłumacząc, że to dobry kompetentny trener ze znakomitym warsztatem i że na MŚ drużyna dała plamę , bo rywale byli za mocni ,a fizjolog fizycznie zdegradował zawodników każąc im przed pierwszym meczem trenować w 40 stopniowym upale. To jeszcze bardziej napędziło oponentów i wielu z nich zaczęło wątpić w moją poczytalność. No ja też ruszyłem do ataku używając wielu wykwintnych wyrażeń w rodzaju : bałwan głąb, dureń, ślepok , kretyn itd itp. To tak ich rozjuszyło, że gdyby mogli to pewno by mnie pobili. Przestałem czytać i odpowiadać. Teraz pewno na podobnym portalu ( nie pamiętam na którym ) kiedy postawiłem identyczną tezę , większość nie wyraziła swego sprzeciwu.
To nie oni zmienili zdanie , to okoliczności uległy zmianie.

Teraz będzie mniej miło , bo musimy zacząć mówić o paradygmacie współczesnej cywilizacji . Ja nie umiem śpiewać , a już w chórze nawet nie próbuję, zwłaszcza kiedy chór ordynarnie fałszuje. Otóż Iocosusie należy wreszcie przyjąć do wiadomości, że czas jaśnie panów się skończył. Tyle tylko, że nadal trwa pozostałość po tamtych czasach w postaci mentalności niewolniczej, co najwyżej pańszczyźnianej. Niestety jest ona w anachronicznym kraju jakim jest jeszcze Polska mentalnością mocno osadzoną w postawach ludzi. Wielu , nie wszyscy, a ja mam nadzieję, że moi czytelnicy do nich nie należą , nadal uważa za słuszne ,że wielmoża może zwolnić sługę, a sługa takiego prawa do opuszczenia swego pana nie ma. Chłop jak był przywiązany do ziemi tak nadal jest zniewolony. Z identycznym zjawiskiem mamy do czynienia w przypadku szczepień ,że ludzie o mentalności niewolniczej nie chcą . I tak jak niewolników właściciel zmuszał batem do roboty, tak ich trzeba zmusić do zachowań godnych człowieka ,a nie zwyrodniałego bydlęcia.
Dorobkiem dzisiejszej cywilizacji jest równość praw pracodawcy i pracownika . Każda ze stron kontraktu ma prawo go rozwiązać. Strony mogą zastrzec ,że rozwiązanie przed terminem wiąże się z zapłatą ustalonego odszkodowania .I tyle. Czyli aprobujemy jak np. prezesi Legii zwalniają trenera ,a kiedy trener chce odejść to odmawiamy mu tego dobrego prawa. W omawianym przypadku Sousy jest aberracją nazywanie człowieka zdrajcą, dezerterem, renegatem tylko dlatego ,że korzysta z należnego mu prawa . Mam prawo sądzić, że moi młodzi czytelnicy nieskażeni PRLem rozumieją na czym równość i wolność polegają i dlatego moje tezy nie są odrzucane.

Mnie od uczestniczenia w tej nagonce na Sousę i każdego innego odrzuca to, że polowania uważam za zbrodnię, co w inkryminowanym przypadku oznacza, że gotów byłbym podjąć dyskurs na merytoryczne argumenty, natomiast odmawiam uczestnictwa w tym spektaklu obelg i wyzwisk .

Odnośnie natomiast mego pisania, że nasze szanse na awans do Kataru są prawie zerowe to wynika to trochę z przekory , bo ja jestem zdecydowanym przeciwnikiem robienia z ludzi balonów wmawiając im ,że jesteśmy mocarstwem. Lecz przede wszystkim z obserwacji gry naszej drużyny i naszych rywali . Nie chwaląc się Smile trochę się na tym znam .
W ciągu ostatnich 10 lat najlepszym i jedynym trenerem kompetentnym do prowadzenia drużyny narodowej był Nawałka. Nie chcę wyśmiewać np. Brzęczka ,ale powiedzenie ,że pod koniec jego "kadencji" drużyna grała na poziomie V ligi to komplement. To co nasz zespół wyczyniał to była masakra piłą drewnianą ,nieociosaną. Natomiast to co zaczął robić z reprezentacją trener Sousa rozumiałem , bo takie są współczesne trendy w zakresie organizacji gry . Pisałem o tym wielokrotnie. To granie w defensywie, a to wysokim, a to średnim pressingiem ,a to z przechodzeniem do obrony strefowej było bardzo trudne do sforsowania ,ale wyłącznie dla zespołów grających futbol otwarty, ofensywny , który w dzisiejszym futboli prezentują tylko Hiszpanie, Anglicy , Belgowie i Holendrzy. Nie wynika to li tylko z ich chęci , ale z analizy programów komputerowych , które od 2012 roku są w stanie wykazać związek pomiędzy sposobem gry a wynikiem, głównie w zakresie podań , ich celności, udziału w nich poszczególnych graczy oraz ich siecią połączeń. To co zaproponował Sosua sprawdziło się w przypadku Hiszpanii i Anglii, ale nie może sprawdzić się przeciwko zespołom zorganizowanym w sposób zbalansowany lub zgoła defensywny. Inaczej mówiąc Rosjanom, Szwedom czy Czechom taką grą nie zaimponujemy. I nie ma czasu , ani możliwości ,aby wdrożyć inne rozwiązania taktyczne . Tym bardziej, że nasza reprezentacja jest dziurawa i na kilku pozycjach nie ma graczy chociaż średniej klasy europejskiej. I to ta mizeria kadrowa ogranicza stosowanie bardziej skutecznego modelu gry. Sousa dodatkowo popełniał notorycznie błędy selekcyjne i stawiał na graczy młodych ,ale nierozwojowych. Wielu z nich osiągnęło pułap możliwości i lepszymi już nie będą. O ile jeszcze reprezentacja Rosji jest w trakcie tworzenia i ma nowego trenera, który uczy się pracy z reprezentacją, to Czesi ( trener od 3,5 roku) czy Szwecji ( trener od 5,5 roku) są znakomicie zorganizowani , i zgrani oraz prezentują stabilny poziom w każdym spotkaniu.

Zakończę tę sekwencję moim powiedzeniem, że w obecnej sytuacji poszukajmy czarodzieja, który zamieni nasze wady na zalety.

I zapewniam Ciebie Iocosusie, że kiedyś byłem młody i nadążałem za biegiem zdarzeń i wynalazków. Niestety mam na to co coraz mniej świadków. Smile.
10wtorek, 28, grudnia 2021 22:02
iocosus
Zbyszku powołujesz się na własny tekst o wielotysięcznym zasięgu, przyjęty z akceptacją i aprobatą i nie jesteś w stanie do niego podać źródłowego odnośnika! Pal licho linki, ale nawet tytułu? Mhm, zdolności techniczne pomijam bo przyganiał kocioł garnkowi, ale obawiam się też tych innych powodów bo i mnie zaczyna powoli pamięć szwankować. Wink 

W tym przykładzie konsekwencji w opinii o Nawałce wydaje mi się że powinno być doprecyzowanie: "fizjolog fizycznie zdegradował zawodników każąc im przed pierwszym meczem trenować w 40 stopniowym upale" - upewniłem się Nawałka w raporcie po mundialu stwierdził: "Mikrocykl przed meczem z Senegalem został błędnie zaplanowany. (...) Intensywność i objętość zajęć mogły spowodować, że piłkarze nie zdołali się w porę zregenerować. Motorycznie niektórzy zawodnicy nie byli w optymalnej dyspozycji" i choć nie jest pan Adam moim faworytem do ponownego objęcia repry to przyznaję że w raporcie fizjologiem się nie zasłaniał, jeżeli ustalali mikrocykl to raczej wspólnie za wiedzą i przy akceptacji głównego trenera, który za całość przygotowań bierze odpowiedzialność. I akurat Nawałka z tego się nie wymigiwał wziął na klatę błędy w przygotowaniu kadry i to mu się chwali. Trochę inaczej niż Smuda który po Euro 2012 narzekał na współpracę z Amerykanami z Athletes Perfomance.
O pańszczyźnie, niewolnictwie, antyszczepionkowcach nie chce mi się tu pisać, nie widzę korelacji choćby w zachowaniu właściciela X-komu 43-letniego Michała Świerczewskiego. Darek chciałby żeby Marek w jego firmie pracował jak najszybciej, najlepiej od stycznia, Marek o pracy w firmie której prezesuje Darek marzył od dzieciństwa, ale Michał mówi Markowi podpisałeś kontrakt z moją firmą to teraz go dotrzymaj, dokończ pracę, a dopiero później rób co chcesz. 
Kluby które rezygnują z trenerów, nie wyrzucają ich na bruk, zgodnie z umowami wypłacają im to co prawnicy ustalili i nie dzieje im się krzywda. W kwestii Paulo Sousy istotne są odpowiedzialność i wiarygodność, pod tym pierwszym względem zawiódł, a to drugie utracił. 
Zbyszku powołujesz się na opinie ludzi młodych, no to jak zwykle tendencyjnie przywołam wypowiedź 32-latka. W realiach piłkarskich lat 60,70 ubiegłego wieku z pewnością się orientujesz dużo lepiej od niego, ale o współczesnym futbolu to on wie więcej niż Ty i ja razem wzięci. 
Tomasz Ćwiąkała: O UCIECZCE PAULO SOUSY - YouTube
Żeby tendencyjność w doborze cytatów zrównać przywołaj opinię młodego człowieka o Paulo Sousie zbieżną z twoim poglądem?

Jeżeli przypisanie nam zerowych szans w barażach wynikało z przekory, to ok do marca pewnie o tym będzie można jeszcze trochę popitolić. Według mnie na "trenera-czarodzieja" nie mamy co liczyć, każda z polskich trenerskich ofert na rynku jest pod jakimś względem trefna, ale też moim zdaniem nie mamy czasu żeby jakiś obcokrajowiec poznawał w tej chwili wady i zalety potencjalnych kadrowiczów. Dlatego gdy Kulesza na kogoś się zdecyduje zakładam że to będzie polski szkoleniowiec. 
11środa, 29, grudnia 2021 08:59
dalkub
te panów wywody, ci chłopi pańszczyźniani, te szczepienia, głupota zbiorowa tego narodu itd. są oczywiście bardzo ciekawe do czytania z punktu widzenia poznawczego, ale one chyba nie wiele wnoszą do tej sytuacji.
Po pierwsze pisanie o tym że Sousa uciekł/zrezygnował/został zmuszony do odejścia/przepędzony/ bo debilny Tomaszewski i ska pisali o nim nieprzychylnie jest tak samo prawdziwe jak to iż Legia będzie w tym sezonie MP. Facio brał mega kasę za kilka dni roboty co jakiś czas i miał w dupie co pisze lub mówi o nim jakiś pajac.
Po drugie z odejściem Sousy nic się nie stało - odchodzi gość co nic nie zrobił, nie wiele mu się chciało i amen, do widzenia, wziąć odszkodowanie i papapa
A sama decyzja o odejściu był prozaiczna i polega na tym, że podobnie jak Zbyszek i ja też, pan Sousa i jego sztab ocenili że szanse na wyjście do Finałów MŚ sa minimalne, więc po co mieli tu siedzieć do marca czy kwietnia, jak na horyzoncie ciepła Brazylia i znacznie większe pieniądze? Jeżeli prawdą jest że Sousa liczył że Kulesz o posunie we wrześniu to on już był praktycznie spakowany i tylko czekał na ofertę i moment.
Powtarzam to jeszcze raz - nikt tu nic nie stracił, odszedł przeciętny fachowiec, za to zwrócił cześć pensji jaką pobierał, Michniewicz czy inny Nawałka nie będzie gorszy.
12środa, 29, grudnia 2021 10:28
Zbyszek
@Iocosus.
Wybacz, ale ten temat zakończyłem. Mnie jest obojętne czy wierzysz czy nie , bo to Twój problem, nie mój. Gdybyś przeczytał tekst "Na aucie" to byś wiedział, że tych wpisów było kilka i nie napisałem, że ktoś komentował ( choć pewno i tak też było),ale że "polubień" ( takich kliknięć pod tekstem) było troszeczkę. Przy czym ja dużo piszę, bo nic innego nie mam do roboty , poza Zarządem WM i mam mnóstwo nazwijmy to honorowych zobowiązań. Bo jak jakiś portal robi ze mnie lidera to ja staram się z tej roli komentatora wywiązać. Więc nie kolekcjonuję tego co napiszę, bo mnie to umiarkowanie interesuje. Ot, było, minęło. Codziennie jest coś nowego. Nie mam rozdętego ego i wolę raczej jak mnie krytykują, niż jak lubią. Bo jak walczą ze mną to staję się na powrót lwem , wyleniałym, ale lwem. Smile.
Mnie cudze opinie mało zajmują, zwłaszcza kiedy ich źródłem są medialne pismaki o mentalności rodem z komuny i okresu pańszczyzny. Ja jestem liberałem. Najpierw faceta obrzucają kałem, a kiedy ten mówi , bawcie się gównojady we własnym szambie to go jeszcze bardziej atakują. On to ma głęboko w dupie. Nie po to odszedł, aby się teraz prymitywnym dziadostwem przejmować. Więc po co piszą i do kogo? Bo do mnie na pewno nie. I powtarzam : miał święte prawo tak postąpić, bo taki jest dorobek współczesnej cywilizacji ,że każdy ma prawo decydować o sobie i wybierać miejsce pracy jakie mu pasuje..
Powtórzę, że jako pragmatyk wolałbym ,aby to Sousa dokończył eliminacje , bo w przypadku braku awansu to on zebrałby "zasłużone" baty i dałby satysfakcję tym wszystkim hienom.

Wracając do okresu PRL to przyznam się, że z takim jednolitym frontem wylewania gnoju przez zbyt wielu pismaków się nie spotkałem. W tamtym czasie w prasie opinie były wielce zróżnicowane, ale też byli dziennikarze. To jak tak wyszydzana "propaganda sukcesu " - była propaganda, ale były i sukcesy i to tak jak z dzisiejszym pojmowaniem kultu jednostki - jest kult, ale jednostki brak. Więc Iocosusie z łaski Swojej ,a prośby mojej ,przeczytaj wiersz Adama Asnyka "Daremne żale " ( żebym potrafił to bym go tu przeniósł) , abyś wiedział jakie są jedne w wielu moich inspiracji ideowych. Idziemy do przodu, nawet nie bardzo wiedząc, gdzie ten przód jest, ale idziemy.

Ja nadal upieram się , że po Sousie powinien być trener tymczasowy , bo ryzyko jego "spalenia" poprzez brak awansu jest zbyt duże. Ja straciłem wiarę w rozum i rozsądek pismactwa, bo w ich intelektualną uczciwość już dawno nie wierzę. To wygląda tak jak by oszalała hołota cieszyła się z klęsk , jak by żywiła się tylko padliną. Wiec moim zdaniem każdy kto nie awansuje , a szanse są znikome, zostanie przez media zniszczony. Mam tylko nadzieję ,że po książce Michała Listkiewicza (pozdrawiam) naczelny bydlak i patentowany debil Tomaszewski przestanie być autorytetem dla tych padlinożerców, bo to ,że oni nie chcą znać jego "dokonań" w dziele zniszczenia pana Kazia Górskiego w 1976roku, pozbawienia szans na pokonanie Argentyny w 1978 roku -tego jego akolici wiedzieć nie chcą.
Więc po prostu i zwyczajnie szkoda człowieka na takie wynaturzenia .

Pisałem pod jednym z Twoich tekstów o drużynie Rosji i moim zdaniem i nie tylko moim jest to drużyna, która nie wykorzystuje umiejętności i potencjału zawodników. Na przykładach meczów ze Słowakami u siebie, w którym przegrali pod wodzą Czerczesowa awans na Euro oraz Chorwacją, gdy już pod Karpinem przegrali bezpośredni awans do Kataru z Chorwacją - podkreśla się ,że reprezentacja Rosji nie radzi sobie z presją wyniku . To tak jak np. bokser Masternak, który w walkach o "coś" traci z połowę wartości. Lecz te negatywne skutki stresu mogą w każdym momencie przestać istnieć. Więc ja oceniam Rosjan bardziej na podstawie możliwości , niż dotychczasowych osiągnięć, a te są znacznie wyższe niż naszego zespołu. Jak przeszlibyśmy Rosjan to następnie trafilibyśmy na nasz koszmar czyli Szwedów, albo Czechów. Szwedzi to nasz "stary" niedobry znajomy , który nas leje siłą i organizacją gry , a z Czechami nie graliśmy od bardzo dawna, ale ich kombinacyjna gra dla naszych nieporadnych obrońców może być zabójcza.

Oczywiście my też mamy swoje walory ,ale żaden z trenerów od prawie 40 lat ich nie wykorzystał. Z różnych względów. I tu muszę niestety posłużyć się trochę teorią piłki nożnej. Mianowicie od ponad 40 lat w świecie fachowców posługuje się terminami gra podliniowa, liniowa i nadliniowa. Gra podliniowa jest wówczas kiedy gra drużyny per saldo jest niższa od jej części składowych ,a poziom rozgałęzień zakłócony, gra liniowa występuje kiedy drużyna jest tyle samo warta co jej składowe, zaś nadliniowa gdy wartość drużyny jako całości mierzona rozgałęzieniami i wynikiem jest wyższa niż bilans zawodniczy. ( Szczegółowe rozwinięcie i wyliczenia znajdziesz w książce Sumptera "Piłkomatyka" i w pracach Łobanowskiego ). Zresztą w pracy Sumptera można znaleźć matematyczne uzasadnienie dla dramatycznego spadku poziomu gry Legii - o czym pewno, jak dożyję, napiszę jako przestrogę przed rundą. W tych teoretycznych uzasadnieniach o liniowości chodzi o określenie w jakim stopniu każdy z zawodników samodzielnie wykonuje zadania i rozwiązuje problemy boiskowe. W naszej reprezentacji mamy zbyt wielu graczy, którzy muszą być w wykonywaniu swych zadań boiskowych wspomagani, czy asekurowani a to osłabia siłę gry drużyny i jej zdolność od pokonania rywali , którzy dysponują bardziej wyrównanym składem . A kiedy jeszcze jak z Węgrami zawodzi zaangażowanie i pomocniczość to drużyna się sypie. Sousa usiłował ten stan zmienić ,ale chyba zrozumiał, że ma zbyt lichy materiał i zrezygnował. Powtórzę, że on nie przyszedł do nas dla pieniędzy, ale po sławę mołojecką i chyba zaczął się bać, że spadnie w hierarchii trenerskiej na dno jak nie awansuje. A tak był postrzegany jako ten, który sprawił, że nisko notowana reprezentacja zremisowała z hardkorowymi Smile Hiszpanami i Anglikami. Dyskontuje te cząstkowe sukcesy póki jeszcze może . Ocena jego postawy może być różna , ja też jej nie pochwalam, ale mu do niej prawa nie odmawiam. Każdy człowiek sam decyduje o własnym losie i każdy wolny człowiek sam definiuje na czym polega jego interes i jak go chce realizować.
13środa, 29, grudnia 2021 11:05
Zbyszek
@Iocosus .
Przepraszam ale strona zwariowała, albo pewnikiem ja coś narozrabiałem , bo tekst wyszedł przeinaczony i chyba jest go o dużo za dużo. Smile. Ten jest poprawny, gdzie na początku po słowie lwem daję Smile. . Reszta do wywalenia. Pozdrawiam serdecznie.

PS. W pewnym stopniu masz rację, że to zależy od portalu. Podobnie jak na innych napisałem na stronie TVP Info krytykując nazywanie Sousy zdrajcą stwierdzając ,że reżimowi kolaboranci nie mają do tego moralnego prawa. Dzisiaj mi się wyświetliło z kilkadziesiąt komentarzy pod wpisem, z których "Ty pojebany skurwysynu " należy do najłagodniejszych . Nie polemizuję Smile.
Paweł Zarzeczny , jak jeszcze żył i pisał felietony na Weszło nie mogąc się pogodzić , że nikt nie reaguje ( mnie nie liczył mimo, że zawsze dawałem głos) sam pod różnymi nickami sobie wymyślał wyrazami , a kończył te wyzwiska "I żebyś zdechł ty zawszony Żydzie". Ja tego co on nie muszę czynić i dobrze mi tak Smile.
14środa, 29, grudnia 2021 15:30
iocosus
No tak Zbyszku, bez tej emotki dwa ostatnie zdania pierwszego akapitu zespolone tendencyjnie w jedną frazę przeszłyby do annałów c-L. Wink

Dalkub ma rację, że nie czas i miejsce na ideowe, socjologiczne, itp dywagacje, ale na małą dygresję sobie jednak mimo wszystko pozwolę. Otóż Zbyszku jako liberał jak uważasz i sądzisz czy Stefan Kisielewski brałby udział w tegorocznym państwowym spisie powszechnym? Znam osoby mieniące się liberałami, które w nim uczestniczyły i takie które właśnie w imię liberalnych poglądów spisowi się nie poddały. Zatem liberał różne może mieć twarze i różnie postępować. Dla jednych pewne zachowania będą akceptowalne, dla innych nie i można się o przyjęte postawy wewnętrznie spierać ale nie zmieni to faktu że jedni i drudzy będą się pieczętować znakiem liberała. 

Osobiście z generalizacją "pismactwa" bym uważał, samemu przywołałeś "Kopalnię" świetną rzecz pod patronatem i inspiracją Piotra Żelaznego. Mateusz Święcicki poczynił interesujące filmy dokumentalne. Przywołany przeze mnie Tomek Ćwiąkała imponuje bazą źródłową przede wszystkim z Półwyspu Iberyjskiego ale i z Polski. 
Poziom komentatorów telewizyjnych jest zdecydowanie wyższy niż za PRL-u i w latach 90, w których dzisiejsze tuzy pobierały nauki. Niektóre weszły już w stan "jazdy doświadczeniem i renomą", ale za nimi jest całkiem pokaźne grono następców dobrze przygotowanych i merytorycznie i warsztatowo. To jest inna półka niż np. redaktor Szeląg innych nie wspomnę.  Mam sentyment do Jana Ciszewskiego i tak już pozostanie, on zawsze będzie mi się kojarzył pozytywnie, ale nie jestem pewien czy młody Janek Ciszewski przeszedłby dziś pozytywnie selekcję do Canal +, Polsatu, Eleven, czy Viaplay. 
A że są "media rewolwerowe" i w nich trzeba strzelać pod klikalność, to już nasza rola odbiorców, żeby oddzielać ziarno od plew.

Za PRL-u gnój był wylewany przy aferze na Okęciu, Boniek nie bez przyczyny pokazywał faka w stronę "pismaków" w trakcie meczu z Peru. Przed 1984 i igrzyskami w LA kneblowano dziennikarskie usta, obowiązywał jeden przekaz. Podobnie przy kolarskim WP z etapami w Kijowie. Tych czasów lepiej nie porównywać. Z tego co pamiętam godnie się zachowali Tomasz Hopfer i Bohdan Tomaszewski, ale redakcje sportowe nie miały raczej dobrej reputacji.

Książki Michała Listkiewicza nie kupiłem i nie kupię. Taka jest funkcja mojej subiektywnej miary wiarygodności autora. Prokurator nie dał wiary w to co Fryzjer mówił o Listkiewiczu i ok, sankcji nie oczekuję, ale też i prezesury Listkowi nie zapomnę z jedną czarną owcą w stadzie jako jej symbolem.

O Tomaszewskim nie warto w ogóle gadać. 

"(Sousa) chyba zrozumiał, że ma zbyt lichy materiał i zrezygnował. Powtórzę, że on nie przyszedł do nas dla pieniędzy, ale po sławę mołojecką i chyba zaczął się bać, że spadnie w hierarchii trenerskiej na dno jak nie awansuje." Inaczej to widzę, gdyby z PZPN-em podpisał kontrakt do 2024 roku z gażą jednej bańki € rocznie, to na inne klubowe kontrakty w połowie tej wartości nawet by z ukosa nie spojrzał. Zapewniał by nas wytrwale, że kocha Papieża, together in Qatar i takie tam ściemy, a po przegranych barażach do mundialu tłumaczyłby się jak po przegranym Euro. Podejmował decyzję merkantylnie, taką jaką uznał dla siebie za najlepszą minimalizując ryzyko że w kwietniu znajdzie się na lodzie, bez pracy i skoro nie wierzył w sukces z naszą reprą to dobrze że odszedł. Kolejny trener obojętnie kto nim będzie powinien w to bić, patrzcie ten złotousty Portugalczyk zwątpił w Was, postawił na Was krzyżyk, olał mundial z Wami bo w niego nie wierzył, od Was teraz zależy czy miał rację! 

Dalkub napisał: "podobnie jak Zbyszek i ja też, pan Sousa i jego sztab ocenili że szanse na wyjście do Finałów MŚ sa minimalne" - i fajnie, bo w takim razie czy to z Nawałką, czy z Michniewiczem, czy z Probierzem (tych którzy mają pracę w klubach nie biorę pod uwagę) postawię że mamy 51% szans na zwycięskie baraże. Ostatnio pomyliłem się z Tymkiem Puchaczem, sądziłem że po obróbce załapie się do Bundesligi, a tu Zonk, zatem i teraz też być może przelicytowałem, ale ... to by było fajne, tak utrzeć nosa Paulo. 

Na koniec. Zbyszku żeby temat pewien ostatecznie zamknąć. Ze mnie student był koszmarny, ale miałem zajęcia o dziwo zaliczone, z analizy tekstu, z metodologii, z reguł publikacji. Tu na stronie mamy dowolne pitolenie i w zasadzie poza regułami, ale mam taką zasadę, że gdy ktoś zwracając się do mnie powołuje się na jakąś publicznie przedstawioną aprobatę swoich tez ale nie potrafi tego udokumentować to wzruszam ramionami i pobłażliwie się uśmiecham. Zatem zakończmy temat i proszę na poparcie argumentacji lub dla przedstawienia wyrażanej postawy o tego rodzaju dużo lepsze, ciekawsze, inspirujące odnośniki: 
Adam Asnyk
Daremne żale
Daremne żale - próżny trud,
Bezsilne złorzeczenia!
Przeżytych kształtów żaden cud
Nie wróci do istnienia.
Świat wam nie odda, idąc wstecz,
Znikomych mar szeregu -
Nie zdoła ogień ani miecz
Powstrzymać myśli w biegu.
Trzeba z żywymi naprzód iść,
Po życie sięgać nowe...
A nie w uwiędłych laurów liść
Z uporem stroić głowę.
Wy nie cofniecie życia fal!
Nic skargi nie pomogą -
Bezsilne gniewy, próżny żal!
Świat pójdzie swoją drogą.
15środa, 29, grudnia 2021 17:30
Zbyszek
@Iocosus.
'Dziękuję za wierszyk , który ja znam ,ale chciałbym ,aby poznali PT Czytelnicy i uświadomili sobie ,że to co było to się odbyło i albo tkwimy w Hadesie, albo w świecie ożywionym.
Natomiast Ty masz jakiś dar, albo coś gorszego boś ożywił portal , o którym zapomniałem jak tylko w niedzielę parę słów skrobnąłem . Otóż on czyli TVP Info wlazł mi z buciorami na stronę i zerknąłem z ciekawości koło południa na trochę bluzgów pod moim adresem i odpuściłem, ale koło 16.30 postanowiłem go skasować u siebie , bo jeszcze żona by zerknęła i pewno by zemdlała z wrażenia .I wywaliłem beskurcyję precz. I nie żądaj ,abym to gówno przywrócił. Ale przed skasowaniem otworzyłem zapisy . Nie wiem czy ich strona nie ma licznika czy on się przegrzał ,bo tego nie było końca ,ani początku. Ilość niewyobrażalna. Czegoś takiego nie przeżyłem od ponad 3 lat czyli od tego czasu jak zanotowałem ponad 30 tysięcy polubień ( mam świadków) na portalu GW , gdzie komentując odpustowy występ Jakiego jako "kandydata" napisałem, że żywił przez dwa tygodnie całą Warszawę, ale uzyskał i tak gorszy wynik Jaki by uzyskał kot Kaczyńskiego ,gdyby ten zechciał go na pośmiewisko wystawić.
Te kilkanaście tysięcy na kilku portalach o których napisałem to pewno wobec tego ułamek ułamka. Że też wścieklicom chce się pisać Smile, a może mają jakąś maszynkę do komentarzy, bo one były takie jednorodne i obracały się wokół męskiego przyrodzenia oraz czynności seksualnych. Tak tylko po pół minucie pobieżnie i wyrywkowo zliczyłem i tych przychylnych było może z 10%, tak co czwarty był obojętny , a cała reszta ... raczej mnie nie polubiła Smile. Paweł Zarzeczny , gdyby żył, byłby przeszczęśliwy. Mnie jakoś nie zaskoczyło ,że na wszystkich stronach admin kasuje wszystkie bluzgi, groźby określane jako karalne ,a reżimowe szuje nie tylko puściły ,ale wyglądało to na działanie zorganizowane. Mnie nie przekonali ,a nawet powiem więcej ,że takie kanalie mnie tylko utwierdzają w tym, że mam całkowitą rację.

Co do mojego liberalizmu ,to o nim pisałem wielokrotnie i o tym, że on ma pozytywny ideowy charakter i nie jest skierowany przeciwko komukolwiek. Ze Stefanem Kisielewskim łączy mnie tylko to, że przeczytałem wszystko co napisał ,łącznie z niedawno wydanymi felietonami zatrzymanymi przez cenzurę. Bowiem on siebie określał jako liberał traktując siebie w istocie jako antysocjalistę ( bo komunizmu nie traktował jako idei ,ale jako zorganizowaną , zbrodniczą mafię) , Otóż liberalizm jest dużo starszy od socjalizmu i to ewentualnie socjalizm można od biedy uznać za antyliberalizm. Liberalizm jest tym co określa się jako prawicowe ,a socjalizm jako lewicowe. Czyli prawica w tym ujęciu mówi "każdy " . mówi "człowiek" ,a lewica mówi "wszyscy" i "ludzie' .Liberał zwraca uwagę na prawa jednostki ,a socjalista na prawa zbiorowe. Takie kanony liberalizmu sformułował w noworocznym przemówieniu radiowym do Amerykanów w nocy z 1941 na 1942 rok prezydent Franklin Delano Roosevelt , a które brzmią :
- wolność to jest wolność od braku wolności wyznawania dowolnego światopoglądu ( wolność religijna) .
- wolność to jest wolność od braku wolności głoszenia dowolnej idei (wolność polityczna),
- wolność to jest wolność od strachu ( wolność osobista) ,
- wolność to jest wolność od biedy i niedostatku ( wolność ekonomiczna).

Chyba teraz rozumiesz, że ja te teksty obrażające każdego tylko dlatego, że dba o swój interes, a nie nasz - traktuję jak bełkot lewactwa.
Bo dla mnie człowiek jest miarą wszechrzeczy .
16czwartek, 30, grudnia 2021 01:02
iocosus
Paulo Sousa: "Wszystkim z osobna dziękuję za to wzbogacające i zaszczytne doświadczenie. Zibiemu Bońkowi za możliwość pracy dla tego wspaniałego kraju, Polski. Piłkarzom dziękuję za naukę, ewolucję i ciężką pracę.
Dziękuję pracownikom PZPN za zorganizowanie nam zawsze najlepszych warunków do pracy na rzecz realizacji naszych celów. Fanom za wsparcie dla naszego zespołu w dobrych i trudnych czasach. Uwierzcie, ufajcie sobie i do zobaczenia w Katarze!"
Cezary Kulesza tt: "Jako Zarząd @pzpn_pl podjęliśmy jednogłośną decyzję o rozwiązaniu kontraktu z Paulo Sousą. W ramach porozumienia były selekcjoner zapłaci PZPN odszkodowanie zgodne z oczekiwaniami federacji."
spotowefakty.wp.pl: Jak wynika z informacji WP SportoweFakty Sousa zapłaci PZPN około 2 miliony złotych! To nieco więcej niż podawali brazylijscy dziennikarze, piszący o 320 tysiącach euro. (...)
Dodatkowym bonusem jest to, że Sousa i jego sztab zrzekli się wszelkich roszczeń wobec PZPN.
O co chodzi? Na przykład o zapłatę za grudzień. Wypłaty dla obozu portugalskiego za ten miesiąc zostały zablokowane i już nie zostaną wypłacone. Podobnie jak pobory do marca, czyli do czasu, gdy obowiązywały kontrakty sztabu Sousy.
Razem, jak można nieoficjalnie usłyszeć, ma to dać około 4 miliony złotych (licząc wpłatę od Sousy i niewypłacone jemu i jego sztabowi środki). Aby to wszystko doprecyzować zawarto dwie odrębne umowy.
Porozumienie ze środy oznacza, że PZPN nie odda już sprawy przeciw Portugalczykowi do FIFA czy Międzynarodowego Trybunału do spraw Sportu (CAS) w Lozannie nad czym wcześniej się zastanawiano. To koniec tej sprawy.
Mateusz Klich tt: "Cytując klasyka, 'szkoda strzępić ryja'"
Zatem Paulo Sousa krzyżyk na drogę, godnym naszego pitolenia z kim na Moskwę?
***
Zbyszek ale zdajesz sobie sprawę, że dziś w USA liberał jest utożsamiany z poglądami lewicowymi? To raczej Trump pochwaliłby Sousę, krzycząc równocześnie precz z liberalnymi mediami. Wink 
17czwartek, 30, grudnia 2021 12:44
Zbyszek
@Iocosus.
Mnie cieszy ,że PZPN nie bierze udziału w tej hecy ośmieszania Polski i Polaków. Co prawda w cywilizowanych krajach nadal nie są pewni czy korzystamy z elektryczności , więc traktują nas od paru lat jak mocno niedorozwiniętych .Więc dla nich po tym jak pseudoTrybunał K.( a może P.), stwierdził, że w Polsce prawa człowieka nie obowiązują to żadna nowina , że nie uznajemy prawa do rozwiązania umowy za odszkodowaniem. Przywykli.
Dobrze ,iż zacytowałeś trenera Sousę, który pokazał wysoki poziom kultury osobistej . Prymitywnego chamstwa na taki gest nie stać. Nie dziwota ,iż w USA polish jokes mają się znakomicie, a nawet lepiej.

Mnie Cezary Kulesza nie zawiódł, bo słyszałem o nim ,że to podejściowy człowiek jest. W takich sprawach trzeba zachować zimną krew i zdrowy rozsądek. Bo sprawa ma charakter prawny ,a nie histeryczny. I w tej newralgicznej kwestii czyli prawnej jednoznacznie wyrobionego zdania nie posiadam , bo zbyt wiele mi nie pasuje. Co prawda nie jestem specjalistą od prawa sportowego ,ale spore obycie z prawem pracy i prawem cywilnym prowadzę.
Najpierw trzeba sobie powiedzieć, że każda umowa ma charakter dwustronny i to obustronnie zobowiązaniowy ( nieistotne jest po ile jest podmiotów po każdej ze stron). Nie można zawrzeć umowy samemu ze sobą. Taka umowa musi respektować prawa i obowiązku z niej wynikające obu stron. Istotnym elementem każdej umowy jest możliwość jej rozwiązania w każdym czasie po spełnieniu warunków w niej zawartych. Takie rozwiązanie może mieć charakter dwustronny ( porozumienie stron) lub jednostronny , a więc z winy drugiej strony , bez winy , w tym za czasowym wypowiedzeniem lub za odszkodowaniem. W omawianym przypadku nie ma mowy o rozwiązaniu umowy z winy którejś ze stron. Z wypowiedzi prezesa Kuleszy wynika, że trener Sosua zwrócił się z prośbą o rozwiązanie umowy za porozumieniem stron, do czego miał prawo , ale Prezes na taki sposób rozwiązania umowy się nie zgodził. Porozumienie stron ma ten walor ,że znosi wzajemne zobowiązania stron w stosunku do siebie ,a więc z jednej strony roszczenie o zapłatę wynagrodzenia ,a z drugiej o odszkodowanie . Podejrzewać należy, że PZPN obawiał się, że zostanie obwiniony o kapitulację oraz pozostanie z nierozwiązanym problemem sztabu Sousy. I do tej pory wszystko jest jasne . Ale znowu z enuncjacji prasowych wynika, że odbywały się jakieś bliżej nieokreślone rokowania co do kwoty odszkodowania , wzięcia odpowiedzialności finansowej za rozliczenie członków sztabu . A to by znaczyło, że umowa była sporządzona niechlujnie , z niedostateczną znajomością prawa i jego wielorakich aspektów w różnych kontekstach. Po to są prawnicy ,aby skonstruowali poprawną treść umowy, zawierającą każdą możliwość ,a tych za wiele nie ma. W wypadku odszkodowania chodzi o jego wysokość i sposób wyliczenia oraz czasookres. Z reguły miernikiem jest kwota miesięcznego uposażenia ,bez dodatków (premie, nagrody itp), a okresem ten jaki pozostał do końca umowy. Przy czym regułą jest ,że jak organ zwalnia trenera to otrzymuje on miesięczne wynagrodzenie do końca umowy, chyba, że wcześniej znajdzie inne zatrudnienie , natomiast jak umowa jest rozwiązana z inicjatywy trenera to płaci on odszkodowanie jednorazowo. Chodzi o to ,że gdyby spłacał on miesięcznie to nabywałby prawo do wynagrodzenia za ten sam okres i byłoby to masło maślane czyli przelewanie z pustego w próżne. Oczywiście nie można zawrzeć klauzuli o odszkodowaniu w jakiejś wielkiej wysokości np. 10 -krotności rocznego wynagrodzenia , bo trener na zasadzie wzajemności zażądałby tego samemu , gdyby to jego zwolniono. Chodzi o czystą statystykę, bowiem zwolnienia trenera są częste ,a to, że on sam się zwalnia rzadkie. A nadto mógłby celowo przegrywać, aby go zwolniono ( opinia publiczna) i dostać za nic kupę szmalu.
Lecz w każdym przypadku zakres czasowy odpowiedzialności odszkodowawczej powinien być ściśle oznaczony. Podejrzewać należy, że w przypadku Sousy tak nie było czyli tak naprawdę to nie wiadomo było dokąd on ma umowę oraz nie opisano składników uposażenia stanowiącego podstawę odszkodowania. Ktoś z PZPN wysłał sygnał jak to PZPN dzielnie wywalczył odszkodowanie w wyższej wysokości i to w mediach funkcjonuje. Jest to oczywista bzdura , bo jak doszło do negocjacji to każdy ,nawet jak nie wie, to może się domyśleć, że obie strony stawiają swoje warunki i ten, który ma płacić zaczyna od zera , a potem podnosi wysokość swego zobowiązania , aż nastąpi ugoda. W tym wypadku PZPN stał jak widać na gorszej pozycji , bo nie miał kwoty wyliczonej zgodnie z zapisami umowy. Mówiąc wprost PZPN uzyskał moim zdaniem tylko tyle, na ile zgodził się Sousa i jego prawnicy. Nie znam zapisów umowy ,ale musiała ona obowiązywać co najmniej do końca marca z opcją przedłużenia do końca roku w przypadku awansu na MŚ. Tak więc Sousa powinien zapłacić za 3 pełnie miesiące oraz połowę ( albo awansuje, albo nie awansuje) kwoty do końca roku liczonej ze średniej jaką otrzymywał w trakcie pracy . Z której strony by nie patrzeć nie jest to żadna wygrana. I ja nie obwiniam obecnej ekipy PZPN. Podejrzewam o sobiepaństwo i woluntaryzm Bońka. PZPN ma zawartą umowę o obsłudze prawnej z kancelarią WBiW ( nie będę im robił reklamy) ,ale np. w swojej sprawie Boniek skorzystał z usług kancelarii LSiW (to samo). Nie wydaje mi się, aby zwłaszcza adwokaci z WBiW nie zawarli pełnych zabezpieczeń interesów PZPN , zwłaszcza w przypadku ewentualnego sporu przed Trybunałem Arbitrażowym UEFA ( trener z Europy). I znowu podejrzewam ,że ekipa Bonka i on sam padli "ofiarą " pięknych słówek Sousy oraz nacisku chwili ,zapominając o starej maksymie : "Kochajmy się jak bracia, ale liczmy się jak Żydzi".
18czwartek, 30, grudnia 2021 15:39
iocosus
Zbyszek przecież samemu napisałeś: "Sousa usiłował ten stan zmienić ,ale chyba zrozumiał, że ma zbyt lichy materiał i zrezygnował." a teraz gdy ten facet pieprzy: "Uwierzcie, ufajcie sobie i do zobaczenia w Katarze!" to Ty się tym zachwycasz jakie to eleganckie!?
Dla mnie to świetna ilustracja obłudy i zakłamania Paulo. Klepnął protekcjonalnie  grzecznościową pożegnalną formułkę, pełną pustych frazesów i skrywającą hipokryzję i tym mamy się zachwycać i łykać taką korporacyjną nowomowę jak pelikany? 
Już by było lepiej milczeć, a skoro musiał coś powiedzieć, to trzeba było coś w rodzaju:
"Dziękuję za zebrane w Polsce doświadczenie, przepraszam ale z mojego punktu widzenia otrzymałem korzystniejszą propozycję zatrudnienia i z niej skorzystałem, życzę Wam powodzenia w eliminacjach do mundialu!" - i finito, ale siwy bajerant nie byłby sobą jakby i na koniec nie pobajerował.
A jeszcze agent trenera informuje że ten bał się o swoje zdrowie i życie, taaak Marcin Gortat by go zlinczował, no rzesz, słów brak.
Nie lubię takich ludzi jak Sousa, fasadowo bogobojnych, egzaltowanych wzniosłymi deklaracjami, inteligentnych ale traktujących innych z góry, którym można każdy kit wcisnąć.
Paulo Sousa część i czołem. 

Kulesza jak na razie chyba postępuje optymalnie. Skoro wyegzekwował odszkodowanie to i spisana umowa z Portugalczykiem nie była taka zła i trzeba to przyznać. Nie chce u nas pracować, to niech spada do Brazylii i jeszcze wyskakuje z kasy za zerwanie kontraktu, to jest dużo lepsze niż jakieś długotrwałe procesy sądowe. 
Przed  prezesem PZPN teraz poważniejsze zadanie za które już będzie brał pełną odpowiedzialność i z którego będzie rozliczany. 
19czwartek, 30, grudnia 2021 18:20
Senator
Tak szczerze to nie rozumiem całego tego oburzenia zamieszania . Jeszcze trochę a ktoś nazwie to tragedią narodową .
Moim skromnym zdaniem jeśli prezes może powiedzieć trenerowi sp… to i trener ma to samo prawo do powiedzenia prezesowi sp… Oba te zdarzenia są odpowiednio rekompensowane finansowo . Nie widzę tu różnic a tym bardziej sensacji . Zwalnianie trenerów przez prezesów to przyjęta norma i nikogo nie szokuje, odwrotnie widzę ze szokuje mocno. Dlaczego ?
Tak na marginesie czy piłkarz na prawo rozwiązać kontrakt z klubem płacąc oczywiście jakość ustaloną karę . Ja uważam, że powinien takie prawo mieć .
20piątek, 31, grudnia 2021 11:14
Zbyszek
Wczoraj wieczorem słuchałem Zbyszka Bońka w jednej ze stacji TV , który całkowicie potwierdził moje przypuszczenia z którymi się rano podzieliłem.
Najpierw zaczął od stwierdzenia, że kontrakt z Sousą był świetny. Lecz w następnych zdaniach wypowiedzi całkowicie tym słowom zaprzeczył. Przyznał, że był zauroczony entuzjazmem Sousy i widział w nim wręcz męża opatrznościowego naszej piłki . Przyznał, że wysokość i zasady odszkodowania musiały być negocjowane , a to przecież oznacza ,że kontrakt w tym zakresie był do dupy podtarcia. Nie powiedział ,że kontrakt konstruowała kancelaria adwokacka , bo gdyby tak było to by to , dopowiedział. Pewnikiem w PZPN zaktualizowano nieudolnie kontrakty Nawałki i Brzęczka dopisując baraże ,ale nie zmieniając zapisów umowy odnośnie skutków odszkodowawczych.
W porządnie skonstruowanej umowie nie ma miejsca na dowolności interpretacyjne, a ewentualne negocjacje mogą tyczyć wyłącznie rozpatrzenia prośby zobowiązanego do zapłaty odszkodowania o zmniejszenie jego wysokości .
W miarę adekwatny przykład każdy znajdzie w klauzulach umownych każdej umowy np. o świadczenie usług. Usługobiorca może odstąpić od umowy za zapłatą z góry ustalonego odszkodowania, często zwanego karą umową. Np. umowa jest na 2 lata , kara umowna to np. 2400 zł i po roku możemy rozwiązać umowę płacąc 1200 zł. Negocjacje mogłyby mieć miejsce, gdy np. aneksowano długość trwania umowy ( skrócenie lub wydłużenie) , zwiększenie lub zmniejszenie zakresu usług i wzrost lub zmniejszenie kosztów ,ale prawnicy równocześnie zmieliliby adekwatne zapisy w innych składnikach . W PZPN tego nie zrobiono ,więc Boniek mógł powiedzieć zasadnie ,że należy pochwalić PZPN, że wyegzekwował odszkodowanie ,ale z drugiej ,że mógł i powinien wyegzekwować więcej. Warunkiem tego "więcej " według Bońka było zachowanie tajności całej sprawy i niedopuszczenie to spektaklu nienawiści . Boniek jako człek światowy, ale też doświadczony w zakresie procesowym wie ,że człowiek pomawiany , obrażany , którego dobre imię jest szargane, jest zniesławiany , znieważany ma prawo dochodzić roszczeń na drodze procesu cywilnego ,ale i karnego . W przypadku Sousy spokojnie mógł on domagać się rozwiązania umowy z winy Związku i domagać się odszkodowania . Nie chciał widocznie bawić się w procesy i zostawił gówniarzy w swoim szambie ,niech się zaplują na śmierć.

@Senator.
Cieszy mnie Twój głos rozsądku ,na który zawsze można liczyć.
Sprawa jest dalej idąca, bo ja zakładam, że Sousa to entuzjasta, a taki bardziej kieruje się wskazaniami serducha niż rozumu. Tym samym w moim przekonaniu on chciał zrobić wynik z naszą reprezentacją. I na jego obecną decyzję , moim zdaniem, złożyły się co najmniej trzy przyczyny :
- po pierwsze to fakt, że reprezentacja czyni postępy ,ale dużo, dużo mniejsze niż zakładał, bowiem ma bardzo mało klasowych zawodników, a inni wytypowani nie grają w swoich klubach. Tym samym ryzyko nie zakwalifikowania się do Kataru jest dużo wyższe niż szansa na wejście. Już po Euro widać było u niego obawy, zniechęcenie,a po meczu z Węgrami wypalenie i rezygnację.
- po drugie to zmiana na stanowisku prezesa PZPN. Z Bońkiem jako ludzie światowi i dużej klasy zawodnicy nadawali , jak to się mówi, na tych samych falach. Kulesza jest inny i od początku wykazywał wobec Sousy zbytnie zdystansowanie i dał się pętakom podpuścić do rozmowy o ewentualnej zmianie selekcjonera. Oczywiście odparł, że to niemożliwe ,ale sam fakt, że taki scenariusz rozważał był dla Sousy obraźliwy , Zresztą Sousa w rozmowie z Kuleszą ten argument podniósł mówiąc do prezesa ,że teraz tak jak chciał , ma rozwiązane ręce,
- po trzecie to nagonka na niego . To prymitywne chamstwo zachowuję się jak mąż, który ubliża żonie, znęca się nad nią i jest wielce zdziwiony ,że żona wystąpiła o rozwód : "Jak ona śmie" . I publicznie uzasadnia, że on mógł ją katować, a ona nie ma prawa kopnąć go w dupę. Sousa też tego argumentu użył, również w tym sensie, że PZPN go nie bronił.
Tak to się plecie na tym świecie.

@Iocosus.
Co do Michała ( Listkiewicza ) to masz sporo racji, że jemu brakuje utrwalonych aksjomatów i ma skłonność słuchania "swoich ", a nie faktów i prawdy. Obecnie mamy swego rodzaju powtórkę z rozrywki , bowiem tak jak Lato nie mógł dogadać się z mianowańcem Michała czyli Beenhakkerem ,tak teraz Kulesza dostał w spadku po Bońku Sousę. Tylko, że on swego protegowanego Holendra broni i twierdzi, że zrobiono mu krzywdę, tak teraz bezpardonowo atakuje Sousę dając do zrozumienia ,że Boniek to głupiec , który nie wiedział co czyni. A fe!.
21piątek, 31, grudnia 2021 14:06
iocosus
Cezary Kulesza w TVP Sport: "19 stycznia, na pierwszym posiedzeniu zarządu, będziemy znać nazwisko nowego trenera."
Mateusz Miga sport.tvp.pl: ""Słyszymy, że kandydatura Michała Probierza w ogóle nie jest brana pod uwagę. Faworytem Kuleszy ma nie być także Czesław Michniewicz, a powodem jest m.in. przeszłość trenera. W takiej sytuacji jedynym konkurentem Nawałki wydaje się być Marek Papszun." 
Jeżeli w tym info jest coś na rzeczy, a nie są to tylko dziennikarskie dywagacje, to ... Marek Papszun wybrany przez Kuleszę na selekcjonera byłby swoistym pstryczkiem w nos dla Dariusza Mioduskiego, z którym we władzach PZPN są podobno w komitywie i obaj dotychczas się wspierali. 
Urażony ambicjonalnie Michał Świerczewski mógłby również szybciej przystać na rozwiązanie kontraktu z Papszunem trochę na zasadzie - skoro i tak nie podpiszę z nim nowego kontraktu to lepiej niech idzie do kadry niż do Legii. Pytanie czy miałby od stycznia zastępcę dla pana Marka, jeżeli nie ma, to nie ma również tematu, bo sytuacja nawiązywałaby do tej z Paulo Sousą tylko że w odwrotną stronę. Jeżeli prezes Rakowa z własnej woli nie rozwiąże kontraktu przedwcześnie z swoim trenerem to ten nie podpisze nowego czy to w innym klubie, czy w reprezentacji. Inaczej sprawa zakończyłaby się w sądach. 
Wydaje się, że głównym faworytem do objęcia posady selekcjonera staje się Adam Nawałka, a jego oficjalna nominacja jest wstrzymana z prozaicznego powodu - wyjazdu wakacyjnego na Malediwy. Jeżeli tak to niech zbiera siły i obmyśla plan podboju Moskwy.

@ Zbyszek & Senator
Każdy z nas ma prawo do własnych ocen danych postaw, sytuacji. Jak rozumiem zgadzamy się że po Sousie nie ma co płakać, zgadzamy się również że jego decyzja była w dużej części spowodowana brakiem wiary w awans Biało-Czerwonych poprzez marcowe baraże do Mundialu. I dla mnie skoro w taki pozytywny rezultat nie wierzy, to lepiej żeby odszedł. 
Dla Was w jego postępowaniu nie ma nic nagannego, postąpił w zgodzie z własnym interesem i jest to naturalne i zgodne z obecnymi normami. 
Dla mnie normą jest że w współczesnym świecie wysokokwalifikowany specjalista w dowolnej dziedzinie podejmując się jakiegoś zadania, projektu nie porzuca go na moment przed ostatecznym finałem, a stara się z niego wywiązać do końca. Jest to kwestia współodpowiedzialności i zaufania wobec współpracowników z którymi powierzony projekt zdecydował się wykonać jak również własnej wiarygodności zawodowej na przyszłość. 
Dla jednych Paulo Sousa będzie godnym zaufania specjalistą, dla innych nie, jesteście w tej pierwszej grupie, ja w tej drugiej.
***
Zbyszek: "Już po Euro widać było u niego obawy zniechęcenia ,a po meczu z Węgrami wypalenie i rezygnację." - no i gdyby wówczas powiedział, słuchajcie próbowałem w Euro nie wypaliło, teraz w meczu decydującym o rozstawieniu w barażach również zawaliłem, zlekceważyłem sytuację, lepiej żeby w następnych decydujących meczach reprezentację poprowadził ktoś inny z nowym spojrzeniem, z innym pomysłem na grę kadry. Składa rezygnację, sytuacja jest według mnie czysta, mógł zrezygnować po Euro, w ostateczności mógł to uczynić bezpośrednio po meczu z Węgrami, ale Paulo Sousa do 18 grudnia, do ostatniego wywiadu zapewniał i piłkarzy i działaczy PZPN i nas kibiców w Polsce że: "together in Qatar!". 
Flamengo wybawiło nas od obłudnego bajeranta i bardzo dobrze!
***
Zbyszku jest w całej sytuacji z Sousą, pewna zależność z Zibim. Otóż oczywiste jest że im bardziej "gnębiony" jest w tej chwili Portugalczyk to i były prezes PZPN jednoosobowo odpowiadający za jego powołanie staje się współwinny tej "tragedii narodowej".
Zibi zaryzykował i niestety postawił na słabego konia. "Top trener" objawił "top frajera". Po prawdzie ani trener "top" ani "frajer", ale mleko się rozlało, szampana z Sousą się nie napijemy. 
22piątek, 31, grudnia 2021 16:15
Senator
@Iocosus
Nie, nie, ja podkreśliłem tylko fakt, że jeśli jedna strona może zwolnić ( prezesi) to i druga ( trener ) powinien mieć też prawo aby wymówić umowę . Przypadki pierwsze są nagminne i nikogo nie szokują ani nie dziwią , drugie bardzo rzadkie i pewnie stąd takie oburzenie faktem rozwiązania umowy przez trenera .
Jeśli piszesz o normach to no właśnie (a-c10 pozdrawiam ) nie widzisz złamania norm , jeśli to prezes zwalnia , ale widzisz ich złamanie jeśli trener wymawia?
Dużo bardziej mnie interesuje następca niż to ze Sousa się sam zwolnił . Acha i mało mnie interesują przyczyny dlaczego tak postąpił a nie inaczej . Odszedł i git, ważne kogo Kulesza powoła
23piątek, 31, grudnia 2021 17:15
iocosus
Senatorze sytuacja w której trener opuszcza klub mimo obowiązującego kontraktu i zgody prezesa klubu ma lub raczej zapewne będzie miała miejsce w siatkówce: 
"Świderski zapowiada ogłoszenie nowego selekcjonera 12 stycznia, ale by oficjalnie przedstawić tego dnia Grbicia, ich obu czeka jeszcze trochę pracy. Serb jest trenerem włoskiego klubu Sir Safety Perugia i jeśli ma objąć polską reprezentację, wszystkie strony muszą dojść do porozumienia. To nie powinno być bardzo trudne do uzyskania, a Grbić i Świderski są w lepszej sytuacji od właściciela klubu, Gino Sirciego. Ten nie chce pozwolić mu na łączenie obu ról, ani puścić go do Polski, ale nie ma wielu możliwości, jeśli Grbić wyraźnie przedstawi, że chce zostać trenerem polskiej kadry. Szukanie korzystnego rozwiązania dla wszystkich to prawdopodobnie najważniejszy plan szkoleniowca i prezesa PZPS na najbliższe dwa tygodnie." (sport.pl)
To będą rokowania o sumę odstępnego, zatem sytuacja przypomina tę z Sousą tylko że w odwrotną stronę, ale Grbić gdy po prawdzie jeszcze nie rozpoczął pracy w Włoszech już otwarcie i publicznie stwierdził że chciałby po Heynenie objąć naszą reprezentację. Niestety przed Igrzyskami w Tokio podpisał kontrakt klubowy i dlatego w tej chwili Świderski będzie musiał coś Sir Safety Perugia odpalić. Zgodnie z tym co mówił w wywiadach jest na to przygotowany, a sprawa wygląda na pozbawioną obłudy, fałszu, bajeranctwa.
***
Sebastian Staszewski tt: "Fabio Cannavaro jest rozpatrywany jako następca Paulo Sousy. Na biurku prezesa PZPN leży już oferta zatrudnienia mistrza świata z 2006 roku i zdobywcy Złotej Piłki. I jak ustaliłem, jest analizowana. Od 2014 roku Cannavaro pracował głównie w Chinach. @SportINTERIA"
Nie wierzę w obcokrajowca, na meczyki.pl jest lista potencjalnych kandydatur ale wątpię żeby Kulesza poszedł na ryzyko. Z Nawałką będzie miał czyste papcie, poparcie zawodników, mediów, kibice w ankietach też opowiadają się za Nawałką, nawet jeżeli z baraży powrócimy na tarczy, to do Kuleszy za wybór selekcjonera nikt pretensji raczej zgłaszać nie będzie. Nawałka wówczas zrezygnuje i nastąpi kolejne rozdanie.
***
Zależność Sousa = Zibi w oczach Wojtka Kowalczyka (weszlo.com)
"(...) Oczekiwałbym jednak, że Zbigniew Boniek, który Sousę wybierał, takiego szkoleniowca prześwietla. Że konsultuje się z masą osób, dokładnie sprawdza, komu chce płacić duże pieniądze, może na konferencji prezentuje jego liczne zalety. Tymczasem myśmy się dowiedzieli głównie tego, że Sousa jest „top” i to w zasadzie tyle. Gdzieś tam Boniek zadzwonił, ale nie wiadomo do kogo. Coś tam mu powiedzieli, ale też w zasadzie nie wiadomo co, poza tym, że top. (...) 
Trzeba było rzetelnie sprawdzić, jak Sousa zachowywał się wobec innych pracodawców. Czy był uczciwy i lojalny, czy wręcz przeciwnie, mocno kręcił. Jakby Boniek to sprawdził, wiedziałby, że Sousa kręci. Ale nie sprawdził. Naturalnie to nie dawałoby wciąż stu procent pewności, bo nawet największa cnotka może niespodziewanie pójść w tango, ale ograniczalibyśmy ryzyko. Tutaj tego nie zrobiono, jest top, to jest top, drukujcie kontrakt. Co będzie, to będzie.
Ostatecznie Sousa nie sprawdził się ani z wynikami, ani z przyzwoitością. Można sobie gadać, że kadra zrobiła parę kroków do przodu, ale umówmy się: raczej wolny był to spacer. W efekcie kadencja Bońka przyniosła nam trzech selekcjonerów – dobrego, słabego i tragicznego. To jest mniej więcej poziom wyborów Dariusza Mioduskiego.
A przecież jeden się zna na piłce, a drugi nie."
Do zobaczenia za rok! Wink
24piątek, 31, grudnia 2021 19:18
Zbyszek
@Iocosus.
Wybacz ,ale piszemy o zupełnie różnych sprawach, które chyba celowo mylisz ze sobą czyli manipulujesz. Mówimy o tym co jest kwestionowane publicznie ,a mianowicie o prawach człowieka do decydowania o sobie , o tym co robi, gdzie pracuje , za ile itd. czyli o zakresie jego wolności . Jak by to powiedział ks. prof. Józef Tischner mówimy o agatologii i wynikających z niej aksjomatach . Nie przyjmuję i nie przyjmę do wiadomości, że w mojej ojczyźnie prawa człowieka nie obowiązują .że nie istnieje praworządność , bo liczy się tylko wola prezesa państwa ,a kto się jej nie podporządkuje to tego kolaboranci z reżimowej szczujni zaszczują. Trener Sousa jest tylko jednym z wielu . Jak tego nie widzisz i to akceptujesz to mogę Ci tylko współczuć.

Mówimy więc najsamprzód o pryncypiach ,a więc o zasadach etycznych i ich prawnych implikacjach . Poza nimi jest sfera , jak to ujął ks.prof. Tischner doznań estetycznych , których istotę oddaje sformułowanie : "podoba się, albo się nie podoba". Do czego pasuje łacińska maksyma ,że "de gustionibus non disputandum est". Przy czym granicami sądu estetycznego musi być z jednej strony niezbywalna godność człowieka ,a z drugiej prawo , które zabrania obrażania, pomawiania, zniesławiania, szargania dobrego imienia. Obie te granice zostały w przypadku Sousy brutalnie przekroczone i to przecież nie od wczoraj ,tylko były przekraczane od miesięcy . Ja nie czuję się ani zdradzony, ani oszukany , bo z żadnym trenerem ślubu nie brałem ,a przynajmniej nie przypominam sobie ,aby mnie ten wątpliwy zaszczyt kopnął. Mnie w ogóle mało interesuje kto imiennie jest trenerem reprezentacji , bo znam ich obecnie tylko przechodnie , z widzenia i ani mnie oni ziębią, ani grzeją. Interesuję się nimi wyłącznie przez pryzmat gry reprezentacji i tylko za to ich ganię lub chwalę. Wychodzę z założenia ,że jak nie ten ,to będzie inny , bo jest ich do wyboru do koloru . Staram się zrozumieć tych , którzy weszli w jakieś bliskie ,bliżej nieokreślone stosunki jak np. Michał ( Listkiewicz) , który twierdzi, że został przez Sousę wyruchany , Ja tylko nie wiem czy on jest z tego faktu wyruchania zadowolony czy przeciwpołożnie. Mnie w te relacje proszę nie mieszać. Powiadam, że swego rodzaju absmak mogę przyjąć do wiadomości ,ale skala zacietrzewienia jest zgoła nienormalna. To co się wyprawia to jakiś zbiorowy amok, to obłęd . A ze zwyrodniałymi wariatami mi absolutnie nie po drodze. Wysiadam !.
I przestańmy wreszcie udawać, że nie wiemy o co chodzi. Te ataki to czysta zbrodnicza ksenofobia podszyta rasizmem i szowinizmem.
25niedziela, 02, stycznia 2022 00:24
iocosus
Zbyszku nie oczekuję współczucia, daruj je sobie. Inaczej postrzegamy i interpretujemy rzeczywistość, ale to nie znaczy ze musimy sobie współczuć lub zarzucać manipulację. 
"nie przyjmę do wiadomości, że w mojej ojczyźnie prawa człowieka nie obowiązują .że nie istnieje praworządność" - różne rzeczy w RP się wyprawiają, które nie nastrajają optymistycznie, a wręcz wymagają protestu, w tym być może bylibyśmy zgodni ale podciągnąć akurat przypadki Paulo Sousy pod łamanie praw człowieka przyznaję nigdy do głowy by mi nie przyszło. 
Portugalczyk przepracował u nas prawie cały rok, na cirka about 50 tygodni trwania kontraktu z PZPN-em, bezpośrednio z reprą spędził  około 15 tygodni. 5-6 tygodni poświęcił na przygotowania i udział w Euro, oraz pięć razy po niepełne dwa tygodnie na mecze eliminacyjne do mundialu. Ponad 30 tygodni trwania kontraktu "przepracował" w rodzimej Portugalii robiąc co mu się żywnie podoba i inkasując za to ponoć 75 tysięcy € miesięcznie, co da nam ok 800 tysięcy zarobione w Polsce. Krzywda zawodowa w 2021 roku raczej mu się nie działa. Podpisał kontrakt przy którym gdyby PZPN go zerwał a repra z kolejnym trenerem awansowałaby do Mistrzostw Świata to i tak gratyfikacja za awans Sousie byłaby wypłacona, również kwoty należne za niedotrzymanie kontraktu. Ponieważ chciał go rozwiązać z własnej inicjatywy przed terminowym zakończeniem, to na podstawie zawartej umowy po krótkich negocjacjach zobowiązał się do wypłacenia dotychczasowemu pracodawcy czyli PZPN określonej kwoty odszkodowania i tym samym mógł w zasadzie z dnia na dzień podjąć pracę w Brazylii. Wszyscy winni być szczęśliwi, nowemu prezesowi PZPN na święta spadła gwiazdka z nieba, bo z nowym trenerem szanse reprezentacji nie maleją a rosną, natomiast Paulo Sousa może zapewniać brazylijskich kibiców że Flamengo  to ... on już wie co im ma mówić, w każdym razie własne apanaże w nowym miejscu pracy pomnoży a dotychczasowy polski pracodawca nie stanął ku temu na przeszkodzie. Żadnego uszczerbku czy to na egzekwowaniu praw kontraktowych czy też w innych prawach, sorry, nie widzę.  

Przejdźmy teraz do etyki i estetyki. Zbyszek: "granicami sądu estetycznego musi być z jednej strony niezbywalna godność człowieka ,a z drugiej prawo, które zabrania obrażania, pomawiania, zniesławiania, szargania dobrego imienia. Obie te granice zostały w przypadku Sousy brutalnie przekroczone i to przecież nie od wczoraj ,tylko były przekraczane od miesięcy." - otóż drogi Zbyszku granice krytyki trenera reprezentacji przez kibica u nas na naszej stronie czarnej eLki wytyczył kibic Zbyszek krytykujący selekcjonera Jerzego Brzęczka. Tu u nas na stronie w krytykowaniu postaw Paulo Sousy nie jesteśmy nawet w połowie drogi do tej wytyczonej onegdaj granicy. 
Jeżeli chodzi o nastawienie mediów, kibiców wyrażane w innych miejscach do Paulo Sousy  to w subiektywnym odczuciu stwierdzę że do 15 listopada miał zdecydowanie więcej reakcji pozytywnych niż negatywnych. Przegrał z kretesem Euro, a mimo to w Polsce cieszył się i dużym kibicowskim zaufaniem i nadzieją, choć dla mnie było to trochę irracjonalne.
Po meczu z Węgrami to się w jakiejś części zmieniło, krytyka dotknęła i Paulo Sousę ale również i Roberta Lewandowskiego. I doprawdy potrzebna jest duża ekwilibrystyka żeby stwierdzić że owa krytyka była bezzasadna. Czy wówczas przekraczała już zwyczajowe normy, w pewnych anonimowych przypadkach z pewnością, ale oprócz Jan Tomaszewskiego nie znam innego dziennikarza lub osoby publicznej która głośno dopominałaby się zwolnienia Paulo Sousy i zastąpienia go innym trenerem!? W zestawieniu z Jerzym Brzęczkiem sytuacja Portugalczyka (może dlatego że był właśnie Portugalczykiem) wydawała się stabilna, nie chcę sobie nawet wyobrażać co by się działo gdyby podobnego błędu w sztuce trenerskiej z podobnymi konsekwencjami dopuścił się "niekochany przez naród" Brzęczek.
Ostatecznie w losowaniu uniknęliśmy Włoch i Portugalii i nadzieje na awans w barażach z Sousą jako trenerem powróciły.
Hejt i gnojówka netowa wylała się na Paulo Sousę po 26 grudnia, zatem po dniu w którym poprosił Kuleszę o rozwiązanie kontraktu i tu choćby takiego Marka Szkolnikowskiego dyrektora tvp sport nie mam zamiaru bronić za jego wpis na twitterze, był chamski i szczeniacki i naruszał przyjęte normy, ale chronologia moim zdaniem przeczy tezie, że to pod wpływem hejtu w Polsce, pod wpływem gróźb od polskich kibiców, Paulo Sousa podjął decyzję o rozwiązaniu kontraktu. Według mnie to nonsens i fałsz.
Samego hejtu wymierzonego obecnie w Portugalczyka nie ma sensu usprawiedliwiać, to co przekracza normy dobrego zachowania jest naganne, tyle tylko że z taką chorobą społeczną spotykamy się niestety na co dzień, w Polsce na Paulo Sousę nie spływa większa fala hejtu niż na Jarosława Kaczynskiego lub na Donalda Tuska, w Warszawie nie jest pewnie większy niż ten wymierzony w Dariusza Mioduskiego. 
Przy tym oddzielając hejt od krytyki to na tą drugą Paulo Sousa bezwzględnie moim zdaniem zasługuje i nie jest to według mnie odbieranie mu jakichkolwiek praw, ale tak jak kibic Zbyszek jeździł sobie bez hamulców po Jerzym Brzęczku tak przynajmniej do połowy tej skali można wyrażać własne negatywne odczucia wobec postawy Portugalczyka.
PZPN nie jest najbogatszym związkiem i należy sobie zdawać sprawę, że każdy trener pracujący z reprezentacją może być "podkupiony" przez bogatsze kluby, ale dlatego chciałbym żeby to była na przyszłość osoba odpowiedzialna, wiarygodna, która jeżeli podjęła się pracy z polską reprezentacją z zadaniem wywalczenia awansu do jakiegoś turnieju to żeby ten awans wywalczyła, poprowadziła kadrę na turnieju, a dopiero później przyjęła lukratywny kontrakt czy to w klubie, czy w bogatszej federacji. 
To nie jest mój wymysł, ani ograniczanie jakichkolwiek "praw człowieka" trenerom!
" 22 maja 2018 roku Julen Lopetegui przedłużył kontrakt z hiszpańską federacją aż do 2020 roku. 12 czerwca Real Madryt poinformował, że 51-latek po mundialu zostanie następcą Zinedine’a Zidane’a. 13 czerwca, na dwa dni przed pierwszym meczem La Roja na mundialu z Portugalią, selekcjoner został zwolniony. Na specjalnej konferencji prasowej poinformował o tym Luis Rubiales, prezes RFEF. (przegladsportowy.pl)

W 2022 roku życzę Nam Wszystkim na c-L, żebyśmy jak najszybciej zapomnieli o Sousie, a mieli okazję do pochwał dla nowego selekcjonera.
26środa, 05, stycznia 2022 01:10
a-c10
Wracając do tego, co pisałem kilka dni temu: gdy Zbigniew Boniek zostawał prezesem PZPN, miałem bardzo złe przeczucia i bardzo silne dla nich podstawy. Od zejścia z boiska facet kroczył od porażki do klęski, nierzadko zahaczając po drodze o kompromitację. Mierny trener klubowy słaby wiceprezes PZPN, żałosny selekcjoner… Słowem: antymidas. Czego się chłop nie dotknął, to w gówno zamieniał. Mimo to, nastroje społeczne były diametralnie odmienne od moich. Euforia. Bo przecież to Boniek. Zibi. Nasz ostatni piłkarz światowej klasy. Jedyny (bo przecież sukcesy Lewandowskiego nadeszły jakby później), któremu ową klasę udało się w rzeczy samej potwierdzić. Futbolowa ikona rozpoznawalna pod każdą długością i szerokością geograficzną. I jakoś mało komu chciało przyjść do głowy, że – trawestując Arrigo Sacchiego – nie każdy koń wyścigowy będzie dobrym szefem stajni. Ani że poprzednik Z.B. na prezesowskim fotelu też swego czasu był całkiem znośnym skórokopem, ale jakoś nie przełożyło się to na organizacyjne sukcesy. Oj, wręcz odwrotnie.

Przez następnych dziewięć lat Zbigniew Boniek zajmował się głównie tym, co najl… eee… jedynym, co mu wychodzi – promocją własnej osoby. Świat w różnym tempie poruszał się do przodu, natomiast polski futbol stał sobie nieruchomo na styku PRL i ostatniej dekady minionego stulecia, co jednak w żaden sposób nie przeszkadzało panu prezesowi wychodzić przed kamery, szczerzyć zęby i opowiadać jaki to on jest zajebisty. A jednocześnie – nierzadko w tym samym zdaniu! – zrzucać z siebie jakąkolwiek odpowiedzialność za cokolwiek. Poza, rzecz jasna, wyborem selekcjonera.

Takiego wyboru dokonywał Boniek trzykrotnie. Za każdym razem w myśl zasady „tej nie kocham, tej nie lubię, tej nie pocałuję…” Nigdy bowiem nie zostały upublicznione żadne racjonalne argumenty za tym, iż selekcjonerem męskiej reprezentacji Polski zostanie akurat Adam Nawałka/Jerzy Brzęczek/Paulo Sousa. Mimo tej irracjonalności, w pierwszych dwóch przypadkach pomógł fart. No i, jak to często bywa, okazało się, że do trzech razy sztuka.

Już samo pożegnanie Brzęczka było bezpodstawne, bezzasadne i bezsensowne. Obrazu kompletnego absurdu dopełnia tekst Bońka – rzucony oczywiście z kamienną twarzą – że w Święta ludzi się nie zwalnia. Warto sobie ten szmonces zapamiętać. Chwilę po tym pożegnaniu pan prezes zorientował się, że przecież wypadałoby jeszcze kogoś zatrudnić. Złapał więc za telefon, zadzwonił tu i ówdzie i usłyszał, że Sousa jest „top”. Ja pierdolę… Szef rzekomo poważnej organizacji. Gość, który bez cienia żenady utrzymuje, iż zastał tę organizację drewnianą, a zostawił murowaną. I taki ktoś zatrudnia człowieka na eksponowane stanowisko na podstawie telefonicznej rozmowy z zuj chłamany wie kim i opinii, że kandydat jest „top”. Dygresyjka na boku: znam trochę włoski i zastanawiałem się, czy aby nie mogło tu dojść do jakiegoś nieporozumienia translatorskiego. Ale nie. O ile angielskie ‘top’ można by tak trochę pięta przez kolano podciągnąć pod polskie „czubek” (= „trzeba być czubkiem, żeby Sousę zatrudnić”), tak po włosku nic się tu nie klei.

Za sprawą owego „top, Zibi, top!” kandydata piknie być miało i nadobnie. Zagramanicznie. Światowo. Od początku jednak wyglądało na to, że mimo szumnych deklaracji i okrągłych zdań rzucanych przez nowego selekcjonera podczas wywiadów i konferencji prasowych, raczej nic z tego. OK., wiosenne sparringi i mecze eliminacyjne dało się jeszcze potraktować jako pierwsze koty za płoty. Potem jednak przyszło Euro, podczas którego po prostu daliśmy ciała. I wtedy właśnie Boniek miał tę jedną, ostatnią szansę, by choć na koniec swego urzędowania pokazać trochę RiGCzu. Mógł przyznać się do błędu i Sousę pożegnać. Zamiast tego wolał pierdolić trzy po trzy o tym, że tak naprawdę wcale nie było źle, że gdyby to, ach gdyby tamto i że generalnie widać poprawę w grze. Mhmmm… Chyba w bierki. Elektryczne pod wodą, jak to na moim starym osiedlu mawiano.

Później jeszcze bońkowy top-wynalazek usiłował kontynuować swą niszczycielską misję i spieprzyć eliminacje MŚ. Gdyby nie ci cholerni Węgrzy, którzy nieoczekiwanie przerżnęli dwukrotnie z Albanią, pewnie nawet by mu się udało. No, ale przynajmniej nam nie udało się załapać na rozstawienie, czyli choć trochę demolki się dokonało. Uff. Potem nastąpiły deklaracje o wspólnej walce o Katar (chyba sienny…) i bożonarodzeniowa (sic) rejterada.

Kurtyna.

Wystąpił Paulo Sousa.
Scenariusz i reżyseria: Zbigniew Boniek.

Oklaski.
27środa, 05, stycznia 2022 01:51
a-c10
@ Iocosus:

Czy jesteśmy frajerami? To zależy. Patrząc na sprawę wąsko, należałoby się w stu procentach zgodzić z Dalkubem. Pożegnaliśmy nieudacznego selekcjonera i nie tylko nie zapłaciliśmy mu ani gronia, lecz nawet udało się zainkasować całkiem przyjemną sumkę. Można by wręcz stwierdzić, iż nowy zatrudniający Sousy opłacił nam kontrakt jego następcy. Obrigado, Flamengo! Wielce to miłe z Waszej strony. Czy gdybyśmy jeszcze kiedyś – uchowaj Boże! – mieli problem z nieudacznym selekcjonerem, to ponownie możemy się do Was zwrócić o pomoc?

Jeśli zaś spojrzeć szerzej, widać jak na dłoni, że przyfrajerzyli w tej całej chryi ci, którzy bardzo, ale to bardzo chcieli przyfrajerzyć (choć oczywiście nigdy by się do tego nie przyznali). Zobacz, Iocosusie: od długich już lat, właściwie to od dekad, pokutuje w naszym środowisku piłkarskim wysoce szkodliwy mit zagranicznego selekcjonera-zbawcy. Gościa, który przyjdzie zza siedmiu gór i siedmiu rzek, klaśnie w ręce, wypluje z siebie magiczną formułkę i szast-prast! – pozamienia naszych skórokopów w Messich i Ronaldów. Znaczy, pardonsik, wydobędzie pełnię potencjału głęboko tkwiącego w naszych reprezentantach.

Wystarczy pobieżna wiedza o realiach futbolu, by dostrzec jaka to bzdura. Od (już bez żadnego „właściwie”) dekad piłka reprezentacyjna nie przyciąga szkoleniowców ze światowego – ekhem… – topu. I hajs, i fejm tłucze się w klubach. Z nielicznymi wyjątkami, zespoły narodowe skazane są na trenerów z (co najwyżej) drugiego szeregu. Nawet te, które z automatu uważa się za faworytów wielkich imprez, a do takowych reprezentacja Polski nie należy i w przewidywalnej przyszłości należeć nie będzie. Wynika z tego czarno na białym, że od Nawałków, Brzęczków, Papszunów, Probierzów, kogo-tam-jeszcze zagraniczny selekcjoner naszej kadry różnić się będzie jedynie paszportem. Oraz tym, że dla nich poprowadzenie reprezentacji Polski stanowić może ukoronowanie kariery. Dla niego zaś szansę na dorobienie do emerytury, ewentualnie poczekalnię przed lepszą robotą.

To raz. Dwa: tego potencjału w naszych reprezentantach po prostu nie ma. Tzn. nie ma go na nic więcej, niż walka o awans na MŚ/ME oraz ewentualnie, przy dobrych wiatrach, wyjście z grupy tamże. A jeśli chcemy, żeby on istniał, powinniśmy wreszcie zacząć sensownie szkolić, a nie wyczekiwać importowanego magika.

Mimo to, niestety, rok temu większość z nas wyczekiwała. A gdy się doczekała, zachowała się tak, jak – nie przymierzając – napalona siedemnastolatka, która na podmiejskiej potupajce zoczyła swego księcia z bajki. Oślepła i ogłuchła na wszelkie racjonalne argumenty. Nic to, że „książę” był podtatusiałym dżolero, zalatującym miksem przedwczorajszego potu i perfumami z bazaru. Nic to, że na Mustangu, którym z piskiem opon zajechał pod knajpę, widniała nalepka wypożyczalni. Nic to, że każdy jego gest dobitnie pokazywał kim jest on dla niej, a kim ona dla niego. Grunt, że postawił jej drina, a przede wszystkim naopowiadał głodnych bajek o tym, jak to im razem będzie cudnie.

Romans został skonsumowany, a wkrótce potem okazało się, że dżolero ma żonę (z którą wcale nie jest w separacji) i kilka innych kochanek. I nie, nie zabierze naszej bohaterki w następny weekend do Monte Carlo. I nie, nie zaprosi jej do swej rezydencji w górach/nad morzem i nie obsypie kwiatami, gdyż najnormalniej w świecie takowej rezydencji nie posiada, a nawet gdyby, to i tak nie miałby zamiaru. I nie, nie zamierza się jej oświadczyć. I tak w ogóle, idź już sobie, mała, do domu, ja muszę jeszcze odwieźć auto do wypożyczalni.

Wkurw, szloch, łzy. Co więcej zostało?

Frajerstwo? A pewnie. Ale wiesz co? Jakoś niezręcznie mi się w takich przypadkach wyzłośliwiać.
28środa, 05, stycznia 2022 02:27
a-c10
@ Senator:

W Twoim rozumowaniu tkwi dość istotny błąd: prezes nie może trenera zwolnić. OK., potocznie używa się tego określenia, sam tak czasem robię (i chyba przestanę, bo niechcący zwróciłeś mi uwagę na tę nieścisłośćWink). Niemniej, gdy się bliżej przyjrzeć, sprawa wcale nie wygląda tak prosto.

W porównaniu ze zwykłą umową o pracę (o śmieciówkach nie wspominając), kontrakt trenerski daje lepsze zabezpieczenie interesów o b u stron. Znaczy obie strony mają solidniejszą ochronę przed wzajemnymi kaprysami, bo żadna nie może się przedterminowo wyślizgać z wnoszenia do układu tego, co wnosić się zobowiązała, czyli albo hajsu, albo usług (no chyba, że w umowie expressis verbis napisano inaczej). Może natomiast przestać odbierać to, co wnosi druga strona. Co za tym idzie, prezes może zwolnić trenera z obowiązku opieki nad zespołem. Nie może natomiast zwolnić samego siebie z obowiązku płacenia trenerowi. Trener zaś może zwolnić prezesa z obowiązku wypłacania wynagrodzenia, ale nie może zwolnić sam siebie z obowiązku trenowania drużyny (nie, ja też nigdy o takim przypadku nie słyszałemSmile ale cóż, możliwość istnieje). Summa summarum, klub/kadra do końca kontraktu ma trenera, trener do końca kontraktu ma kasę. I oni, i on wiedzieli na co się piszą podczas zawierania kontraktu, podstaw do dąsów nie stwierdzono Smile

czy piłkarz na prawo rozwiązać kontrakt z klubem płacąc oczywiście jakość ustaloną karę . Ja uważam, że powinien takie prawo mieć

Jasne, że ma. Każdy, który chce mieć. Potocznie nazywa się to klauzulą odstępnego. Są federacje (brazylijska na ten przykład), gdzie zawarcie takiej klauzuli w kontakcie jest obowiązkowe, a jej wysokość ustalana na podstawie obiektywnych czynników (zarobki piłkarza, jego wiek, etc.), choć przez to wcale niekoniecznie niska. Gdzie indziej, czyli na przykład u nas, jej zawarcie jest opcjonalne i zazwyczaj oznacza (delikatną) obniżkę uposażenia. Albo rybka, albo akwarium Smile

@ Zbyszek:

Piszę to z bólem serca, ale wyłącznie ze szczerej sympatii: Twoje wypowiedzi w tej dyskusji dawno pozostawiły za sobą granicę śmieszności. Prawa człowieka, ksenofobia, rasizm, szowinizm… Serio…?

Wiesz co? To jest chyba ten moment, w którym naprawdę wypadałoby zrobić parę kroków w tył i spojrzeć na sprawę znacznie bardziej trzeźwym okiem. Trzymam kciuki.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1