- Kategoria: Kalejdoskop futbolowy
Narodowy od kulis
Jako suplement do dyskusji na temat meczu Polska - Portugalia i sportowej inauguracji Stadionu Narodowego w Warszawie publikujemy artykuł przesłany nam przez osobę pracującą przy środowej imprezie. Zapraszamy do lektury.
Mecz otwarcia na Stadionie Narodowym był próbą dla wszystkich, którzy czynnie czy biernie brali udział w tym wydarzeniu. Dla mnie jako członka służb informacyjnych tym bardziej było to wielkie wyzwanie. Pierwszy mecz, pierwsza tak wielka impreza, tak bardzo nagłośniona przez media, od samego początku każdy z nas był świadomy że będzie obserwowany na każdym kroku. Czy się udało? Czy każdy może by zadowolony i czy można ogłosić sukces? Jednoznacznej odpowiedzi na te pytania nie ma i do kolejnego meczu na pewno nie będzie. Wystarczy prześledzić informacje ukazujące się w ostatnich dniach w gazetach. Nietrudno zauważyć, że opinie są bardzo podzielone, dla jednych był to wielki sukces, dla innych wielki niewypał. Z mojego punktu widzenia jako osoby pracującej podczas tego meczu sytuacja również nie wygląda jednoznacznie.
Godz. 12:00 zbiórka przed bramą stadionu. Sprawdzanie listy, kontrola przez BOR, następnie przejście na miejsce zbiórki - ta drobna sprawa zajęła ponad godzinę.
Przez kolejne dwie godziny dokonywaliśmy podziału na grupy, odbioru akredytacji, koszulek, mapek (najszybciej dokonywały tego pierwsze grupy, z każda kolejną kolejka rosła, przez co niektórzy ledwo zdążyli na odprawę).
Warte wspomnienia w tym miejscu jest to, że przez cały ten czas, w którym odbieraliśmy potrzebne nam rzeczy do pracy, nie mieliśmy opcji skorzystania z łazienki! Wszystkie były zamknięte! Chora sytuacja, która nie powinna mieć miejsca.
Odprawa przedmeczowa również zaczęła się z opóźnieniem i powiem szczerze, że nic szczególnego z niej się nie dowiedziałem (informowano nas np. o tym że na stadionie będzie komplet publiczności oraz że mecz rozpoczyna się o 20:45). Dużo bardziej konkretna odprawa miała miejsce już w poszczególnych grupach podczas ustalania stanowisk pracy, wtedy też każdy mógł zabrać głos i podzielić się uwagami z innymi. Ten etap chyba przebiegł najsprawniej. Ale… no właśnie zawsze musi być coś nie tak… Wszyscy byli gotowi do pracy za wyjątkiem organizatorów… Takie odniosłem wrażenie, gdy dowiedziałem się że w miejscu wejścia VIP-ów jest kolejka i są oni zmuszeni czekać (nawet ponad godzinę!) aby dostać opaskę na rękę uprawniająco do wejścia na loże (wejście było otwarte od godziny 17, opaski wydawane po godzinie 18…).
Pracy jako stewardzi mieliśmy mnóstwo. Ciągłe pytania co, gdzie i jak, dlaczego schody się zepsuły, dlaczego nie działa winda, dlaczego łazienka jest zamknięta, dlaczego nie ma tutaj zasięgu, nieprzyjemne rozmowy z negatywnie nastawionym kibicem (klientem?) oraz wreszcie stanie przez ponad 12 godzin sprawia, że pod koniec dnia naprawdę nie widać żadnych pozytywów. Podczas całej pracy miałem jedną dziesięciominutową przerwę, podczas której udało się odebrać herbatę i zjeść dwie przydziałowe kanapki. Jednakże ludzie pracujący na trybunach (szczególnie górnych) możliwości przekąszenia prowiantu raczej nie mieli.
Po meczu rozmawiałem z kilkoma osobami, pytałem o odczucia, o to jak wyszło i ku mojemu zaskoczeniu większość osób była zadowolona. Często odnosili się do imprezy otwarcia stadionu (po której wielu stewardów zapowiedziało, że nigdy więcej nie wrócą tutaj do pracy), uważając ze organizacja tego meczu wypadła dużo lepiej niż podczas wspomnianej wcześniej imprezy pod koniec stycznia. Jeśli tak, to jest masa rzeczy do poprawy, ze strony organizatora ale i nie tylko. Kibice powinni być świadomi tego, że stadion dla każdego jest ciągle jednym wielkim labiryntem tak więc wcześniejsze przyjście na mecz w tej sytuacji jest konieczne. Podczas 3-dniowego szkolenia miałem możliwość poznawania stadionu jedynie przez 3-4 godziny! Czy jest to czas wystarczający na poznanie tego obiektu? Nie…
Dajmy sobie trochę czasu. Każdy z nas go potrzebuje… Organizatorzy, stewardzi, czy inne służby odpowiedzialne na bezpieczeństwo, kibice. Dopiero się uczymy (wiem to brzmi strasznie ależ czy tak nie jest?) i róbmy to dalej w końcu nie popełnia bledów ten kto nic nie robi… Jestem przekonany że podczas EURO które jest coraz bliżej każdy będzie przygotowany dużo lepiej i wszystko wyjdzie tak jak powinno. Warunkiem jest jednak organizacja przynajmniej jednego, dwóch meczów, dużych imprez aby doszlifować wszystkie szczegóły.


Jednak inaczej niż autor, obawiam się, że podczas Euro nie wszystko będzie jak powinno.
Z drugiej strony pytanie do grona dyskutantów - czy ktoś wybiera się na jakieś mecze Euro w Warszawie?
Garm,
nie umiem się jeszcze zdecydować. Z jednej strony bym poszedł, z drugiej... jakoś tak za bardzo jest to fanaberia niż potrzeba wsparcia naszych. A na takich warunkach to raczej nie pójdę. W tej jednak chwili jestem stanie określić na 100% jak będzie na prawdę.
Niestety losowanie przegrałem, a na przepłacanie mnie nie stać.
Ale zamierzam 'zaliczyć' Wrocław, Poznań i oczywiście Warszawę w dniu rozgrywania meczów.
No a mi właśnie "pójść dla pójścia" się nie chce. Jeśli coś się we mnie obudzi i będę mógł pomóc naszym to się wybiorę, jak będzie mi zależało na emocjach związanych z meczem to pójdę nawet jeśli będę musiał zapłacić jak za furę zboża. Trudno, raz się żyje. Jadnak tak, dla samego zaliczenia meczu Euro2012 to jakoś nie bardzo.
Dużo bym dał, żeby nawiązującą do tamtych "mechaniczną pomarańczę" zobaczyć, póki co, dwa lata temu podpadli mi za kunktatorski schematyzm, skuteczny, doprowadzający do finału, ale dla mnie sprzeniewierzający się idei protoplastów futbolu totalnego. Gniewam się, chociaż tesknię i gdyby Roben & s-ka nawiązali do tego co było, to móc zobaczyć Oranje na mistrzowskiej imprezie na własne oczy byłoby cudownie.
Ale to tylko dygresja
Mnie komercyjno-polityczno-medialna szopka związana z Euro mocno irytuje, reprezentacja z adoptowanymi w rodzaju Obraniaka lub Polanskiego drażni, bo wydaje mi się, że tęsknią za innymi "rodzicami", gdyby tamci o nich pamiętali, ich by wybrali, na nas nawet nie spojrzeli, a to budzi we mnie swego rodzaju uprzedzenia, ale to wszystko razem wzięte, nie powoduje, że gdybym miał okazję i sposobność, to możliwość wzięcia bezpośredniego udziału w piłkarskiej mistrzowskiej imprezie takiej jak Euro bym odrzucił. Skorzystałbym ciesząc się jak małe dziecko, biletów nie mam, ale gdy Ludovic strzeli bramkę dającą awans z grupy podskoczę do góry przed TV, chociaż na nowego takiego "bohatera narodowego" będę się zżymał i patrzył zezem, wyrzucając sobie własną wewnętrzną obłudę i zakłamanie!
Negatywne przemyślenia z reprą i z całą otoczką związaną z Euro posiadam, ale nie powoduje to we mnie aktu wewnętrznego sprzeciwu, jaki staje się udziałem niektórych, którzy manifestują jacy to są "against". Jeżeli tylko na indywidualnej manifestacji poglądów się skończy, spoko, w jakiejś części "against modern football" nawet podzielam, ale dla czegoś "więcej" żadnego zrozumienia nie będę miał.
Tak więc tym co związane z Euro jestem zainteresowany, do autora felietonu mam nawet pytania, może się skusi, żeby na forum c-L odpowiedzieć?
1. Jako osoba która, mimo wszystko, miała większą możliwość zapoznania się z obiektem niż przeciętny kibic, co w nim samym, zaskoczyło Cię najbardziej na plus, a co uważasz za największy minus?
2. Co na bazie Twoich już pierwszych doświadczeń, w organizacji meczów, należy zdecydowanie poprawić, gdzie jest pięta achillesowa, co budzi największe obawy i zastrzeżenia?
3. Czy możemy liczyć, na relację "od środka", na spisane wrażenia "od wewnątrz", z samego epicentrum, zamieszczone na "Czarnej eLce" również podczas rozgrywania turnieju Euro? Narobiłem sobie smaku na coś takiego na c-L !
Garm sytuacja wygląda tak. Ostatnie kursy miały się odbywać do imprezy otwarcia „Oto jestem”. I tak było ale… po tej imprezie masa osób zrezygnowała z pracy przez to jak ich potraktowano (nie było mnie akurat ale praktycznie każdy potwierdza to że strasznie zmarzł i nawet nie mógł liczyć na gorąco herbatę..). Kursy i szkolenie wznowiono. Na pewno trwały do pierwszego meczu z Portugalią. Ja swój kurs skończyłem w grudniu a zostałem poproszony do pracy tylko dwa razy… Przez co stadion poznawałem 6 godzin więcej niż przeciętny kibic który przyszedł na mecz. Po części jest to odpowiedz na pytanie drugie dodatkowo organizacja i brak jakiejkolwiek myśli ułożenia tego wszystkiego irytuje najbardziej. Problemem nie jest to że stadion jest w budowie, bo wszystkie prace wykończeniowe na pewno zostaną skończone (ja jestem pełen podziwu że ten stadion tak szybko powstał- z punktu widzenia przyszłego inżynieria to cud). Problemem jest brak doświadczenia który przeszkadza w sprawnym przeprowadzeniu imprezy. I to jest ta największa pięta achillesowa. Szkolenie trwające 3 dni (pt-son-ndz) to omówienie ustaw, przedstawienie przepisów jakie obowiązują, najważniejszych aktów prawnych którymi mamy się posługiwać i o których musimy wiedzieć. Na to wszystko tracimy dwa dni! Jeden dzień to rozmowa o meczach, pokazywanie ciekawych materiałów filmowych (np. zamieszki w Heysel ), scenki oraz poznawanie stadionu. Czy nie powinno to wyglądać odwrotnie? Cel jaki powinien przyświecać wszystkim to jak najlepsze poznanie obiektu w szczególności, że na tą chwilę oznakowanie punktów gastronomicznych, ubikacji, punktów medycznych jest bardzo słabe. I to jest póki co największy minus tego stadionu. Ilość wymienionych wcześniej punktów jest bardzo duża tylko że nie zawsze jesteśmy w stanie je odnaleźć. Kolejnym minusem są dość wąskie klatki schodowe i mniej wygodne krzesełka (niż np. na stadionie Legii).Ponadto krzesełka nie są w kolorze biało czerwonym lecz szaro-czerwonym. Do narzekania mogą mieć podstawy osoby niepełnosprawne. Miejsce dla nich jest bardzo dużo i są rozmieszczone na promenadzie dolnej natomiast w przypadku gdy wystarczy, że dwie osoby przed nimi staną to zasłonią cały widok. Stadion jest bardzo wysoki i dojście na samą górę wymaga posiadania dość dobrej kondycji, dla ludzi starszych może okazać się to problemem. Jednak jeśli już się zajmie swoje miejsce widok jest niesamowity i z każdej perspektywy idealnie wręcz widać boisko oraz to co się na nim dzieje. Nie można zarzucić niczego jeśli chodzi o widoczność na Stadionie Narodowym. Plusem jest też akustyka. Dźwięk niesie się niesamowicie.
Na terenie stadionu znajdują się dwa piętra parkingów dla specjalnych gości, VIP-ów, jest także możliwość wjazdu taksówką w celu odebrania pasażera. Dojazd na parking jest bardzo dobry, w trakcie meczu nie było większych problemów ilość miejsca na samochody jest naprawdę duża.
No to czarna eLka zyskała Czarnego ELfa jako swojego korespondenta z Euro!
Mnie w tej chwili, ciekawi drugi mecz rozegrany na Narodowym jako wymóg UEFA, przed rozpoczeciem Euro 2012, co nim będzie i gdyby to był mecz "podwyzszonego ryzyka" jak zabezpieczane będą trybuny, rodzielane sektory, bo zdaje się, że policja "stadionowi przychylnemu kibicom" raczej nie ufa, nie dowierza. Na stadionie byłem w zeszłym roku, ale tylko na dolnym ringu, zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie, liczę że jeszcze sobie o nim, jak i o Euro na łamach c-L "pogadamy"!
Nie wątpię, że nasz czarnoeLkowy, ELrond obecnie miana Gawina używajacy bardzo rad będzie z takiego przedsięwzięcia i kroki do przysposobienia fotogalerii na c-L poczyni. Odnośnie tekstów się nie frasuj, bo tu bardziej chęci, zapał i spostrzegawczość są w cenie, niż "ornamentowa" stylistyka lub dziennikarska rutyna przewidywalność doniesień zwiastująca. Twoją raczej siłą, aniżeli słabością, bedzie to że wzmiankowanych atrybutów nie posiadasz.