- Kategoria: Kalejdoskop futbolowy
- iocosus
Ślub i rozwód!?
4 września meczem z Holandią Jan Urban inauguruje swoją kadencję selekcjonera, oby trzy dni później w Chorzowie po konfrontacji z Finlandią jej nie kończył. Następca przez PZPN wydaje się już namaszczony, a poczekalnia nazywa się U-21, oczekującym Jerzy Brzęczek. Kwestią czasu wydaje się roszada, pytanie kiedy tylko nastąpi?
Od obecnego selekcjonera i wyników przez niego prowadzonej reprezentacji zależy jak długo swoją posadę utrzyma? Dopóki istnieje szansa na udział w Mistrzostwach Świata, może spać spokojnie, jeżeli jednak na Mundial Biało-Czerwoni nie pojadą to i pan Jan na przychylność "zapiewajły od Barki i zazuzizuzizaj" liczyć nie powinien.
W zasadzie Jerzy Brzęczek powtórnie prowadziłby kadrę już i w meczach wrześniowych, tylko że misterny plan "promotora prezesury biesiadnej" zniweczył Łukasz Piszczek, odmawiając asystentury w reprezentacji, tym samym alibi na selekcjonerski comeback przestało istnieć, a Jerzemu Brzęczkowi wytyczono ścieżkę przetartą już poprzednio przez Czesława Michniewicza i Michała Probierza.
Najbardziej doceniany polski trener za granicą, Maciej Skorża pozostał wierny klubowemu kontraktowi, uznawany za najlepszego w polskiej lidze Marek Papszun był niewybieralny, a z grona obiecujących i rokujących, czyli Adrian Siemieniec, w powszechnej opinii jest jeszcze za młody. Jak już wspomniano Jerzy Brzęczek zrobił wrażenie i zyskał przychylność ale i otrzymał cios w plecy i tym sposobem nastał Jan Urban. W kategorii "naj" zwycięzca tej z najbardziej lubianych i przez nas kibiców i w samym środowisku piłkarskim.
Mieliśmy fajnych chłopaków w kadrze, teraz został do nich dodany fajny trener i teraz wszyscy razem do spółki muszą udowodnić że ci "fajni" i grać w piłkę i trenować potrafią.
Przyznaję, sam byłem zwolennikiem tej kandydatury dlatego teraz przypada mi rola niewdzięczna pitolnikowi, bo i grymasić i narzekać na trenera mi nie wypada. Trzymam kciuki i liczę, że na "soft power" pana Jana się nie zawiodę. Mieliśmy trenera, który chciał kadrę zamknąć w twierdzy "niekochanych", mieliśmy takiego, który wsadzał kadrowiczów na minę dodatkowych absurdalnych premii i takiego golfistę, który Lewemu chciał przytrzeć nosa, z piedestału kapitana postanowił strącić, ale uczynił to tak sprytnie, że samemu własnej posady się pozbawił.
Czym się różni od nich Jan Urban? Nie jest wyrafinowanym taktykiem, magiem, cudotwórcą trenerskim również się nie objawił, ale... kariery piłkarskiej 90% obecnych kadrowiczów może mu pozazdrościć, bo o angażu do La Ligi i o hat tricku na Santiago Bernabeu mogą tylko pomarzyć. Jako trener z piasku bicza nie ukręcił, ale też nie zawodził, prozą trenerskiego życia bywał zwalniany, notował wtopy, ale też drużyny przez niego prowadzone potrafiły zaskakiwać, zdumiewać. Na to też liczę teraz, że nasza kadra, w skali europejskiej przysłowiowy średniak, który właśnie wypadł z czołowej szesnastki, z dywizji A Ligi Narodów, czyli plasuje się nawet w strefie dolnej stanów średnich czymś pozytywnym nas kibiców będzie potrafiła zaskoczyć. Na cuda wianki nie liczę, ale na pozytywny impuls w repie już tak. No i moje nadzieje, mogą zostać zniweczone już 7 września, a Jan Urban ledwo wziął ślub z kadrą już się będzie musiał z nią rozwodzić. Taki czarny scenariusz wydarzeń nie jest niestety wykluczony.
Jeżeli ktoś oczekiwał rewolucji personalnej w kadrze Urbana to może czuć się nieco rozczarowany:
Bramkarze: Bartłomiej Drągowski, Kamil Grabara, Bartosz Mrozek, Łukasz Skorupski
Obrońcy: Jan Bednarek, Matty Cash, Tomasz Kędziora, Jakub Kiwior, Arkadiusz Pyrka, Przemysław Wiśniewski, Paweł Wszołek, Jan Ziółkowski
Pomocnicy: Przemysław Frankowski, Kamil Grosicki, Jakub Kamiński, Bartosz Kapustka, Jakub Piotrowski, Bartosz Slisz, Sebastian Szymański, Nicola Zalewski, Piotr Zieliński
Napastnicy: Adam Buksa, Robert Lewandowski, Krzysztof Piątek, Karol Świderski
Powołania Kamila Grabary wielu oczekiwało, ale brak Marcina Bułki kosztem Bartosza Mrozka dziwi nawet kibiców Kolejorza. Podobnie może zaskakiwać brak Sebastiana Walukiewicza wśród obrońców ale tu jestem zgodny z selekcjonerem, ponieważ ostatni występ pana Sebastiana z Szkocją nie był przekonujący. Powołanie Kędziory tłumaczę sobie przez pryzmat doświadczenia, a Wiśniewskiego ze względu na dynamikę, ale obu piłkarzy w akcji ostatnimi czasy nie widziałem zatem są dla mnie niewiadomą. Pyrka w U-21 rozczarował, ale skoro zyskał plac w St. Pauli to była widocznie wystarczająca rekomendacja i do kadry. Janek Ziółkowski to drugi "młody wilk" w cieście przyrządzanym przez Urbana i trochę żal, że tak mało tych rodzynków. Chyba powaga funkcji i brzemię odpowiedzialności sprawiły, że zamiast młodzieńczej nieprzewidywalności tym razem pan Jan stawia raczej na doświadczenie i rozwagę. Comeback Grosika tego dowodem, powołanie Bartka Kapustki również choć wzbudza kontrowersje to jest zgodne z moim. postrzeganiem tego zawodnika. Jeżeli Nawałka miał "swojego" Krzysztofa Mączyńskiego, to Urban może mieć „swojego" Kapiego, porównując ich obu to zdecydowanie wyżej cenię piłkarsko pana Bartosza. Więcej niespodzianek brak, choć dziwi absencja "szóstek" Oskara Repki lub Tarasa Romanczuka.
Terminarz meczów eliminacyjnych Biało-Czerwonych:
5. kolejka: czwartek, 4 września: Holandia – Polska
6. kolejka: niedziela, 7 września: Polska – Finlandia
7. kolejka: czwartek, 9 października: Polska pauzuje
8. kolejka: niedziela, 12 października: Litwa – Polska
9. kolejka: piątek, 14 listopada: Polska – Holandia
10. kolejka: poniedziałek, 17 listopada: Malta – Polska


Kadra nasza niestety nie budzi pozytywnych emocji, wiemy to wszyscy. Duma, ekscytacja, kiedy to było? Przez krótką chwilę podczas Euro w Niemczech? To jest zespół, który się starzeje, wokół którego wytworzyła się toksyczna atmosfera, który w mega istotnym meczu przeciw Finlandii praktycznie sam sobie strzelił dwie bramki. Misja Urbana jest misją doraźną, trzeba szybko ugasić pożar, kibicuję mu oczywiście, jakżeby inaczej, po pierwsze jednak to reprezentacja, po drugie w końcu to Janek Urban. Tylko że pytanie Iocosusa o datę rozwodu jest w pełni zasadne, nie wygramy w niedzielę z Finlandią i trzeba będzie liczyć na cud. Aż korci, żeby w takim przypadku zrobić twardy reset, konkretnie przewietrzyć kadrę, zacząć myśleć o eliminacjach do Euro w 2028 roku. Niestety to też plan, który nie daje żadnej gwarancji poprawy, w związku z czym całkiem możliwe, że za chwilę wróci nieśmiertelny temat pod tytułem 'szkolenie'
Skład, hm, może taki?
Skorupski - Ziółkowski, Bednarek, Kiwior - Cash, Piotrowski, Zieliński, Slisz, Zalewski - Szymański, Buksa.
Lub taki?
Skorupski - Cash, Bednarek, Kiwior, Zalewski - Frankowski, Piotrowski, Szymański, Zieliński, Kamiński - Buksa.
Buksa zaliczył pół godzinki w tym meczu, póki co wychodzi, że jest trzecim napadziorem w Udinese, tak się zastanawiam czy chciałbym Buksę w Legii i w zestawieniu z Rajovicem i Szkurinem być może, ale czy już z Nsame z tego lata, to miałbym wątpliwości. ( Za chwilę będziemy mieli pół reprezentacji Polski w Legii
Jestem zwolennikiem gry czwórką w obronie, bo choćby Zalewskiego chcę mieć jak najdalej od własnej bramki.
Gawin: „Misja Urbana jest misją doraźną, trzeba szybko ugasić pożar” – tak, mamy taki „miesiąc miodowy” z wizją lub raczej groźbą, nieubłaganego rozwodu za chwilę! Urban chce gasic pożar doświadczonymi strażakami, mnie to nie do końca pasuje, bo pamiętam jak choćby w Legii w odróżnieniu od Skorży zdecydowanie postawił na młodych i się na tym nie zawiódł, teraz ta kadra wygląda na zachowawczą, ale jak wygramy z Finami to grymasić nie wypada.
Dla mnie skład mógłby wyglądać w ten sposób:
.......................................................... VfL Wolfsburg ..............................................................
................Aston Villa .............. AS Roma ...................FC Porto ...................FC Porto ............
…………………………………....………Atlanta United FC.......................................................
...................................Fenerbahce .....................................Inter Mediolan...............................
.....FC Koeln ............................................................................................Atalanta Bergamo…..
………………………………….....…………Barcelona................................................................
„Barcelona” uzależniona od stanu fizycznego, gdyby były wątpliwości preferowałbym podstawę w składzie w drugim meczu, a w pierwszym postawiłbym na „Al-Duhail”. Nie widzę zmienników dla „ósemek” wychodzi, że pierwszym na zmianę byłby faktycznie ten (kontrowersyjny dla mnie) „Udinese”, a drugim kontrowersyjny dla większości, ale nie dla mnie „Legia”.
Jeżeli Urban stawia na doświadczenie to w obronie zamiast „AS Roma” wybierze „PAOK Saloniki”. W bramce chciałbym tego, który przez Probierza był pomijany, na Holandię będzie potrzebny goalkeeper z umiejętnościami ale i z fartem, to ostatnie „Bologne” opuściło, ale ten wybór to ruletka. Na Oranje potrzebny będzie „dzień konia”, a to trudno przewidzieć.
Jeżeli chodzi o lewą obronę to w sumie nie mamy nikogo do grania tam przy 4-4-2, dlatego myślę, że Urban będzie chciał grać trójką. Chyba że Kiwior, tak jak Ty go Iocosusie ustawiasz, ale wg mnie Kiwior na lewej obronie to jest 30-40% Kiwiora na środku obrony, może Arsenal mógł machnąć ręką, ale w naszych warunkach to ogromne marnotrawstwo, zwłaszcza, że moglibyśmy mieć duet (tercet?) stoperów na ładnych parę lat grania.
Lewy według mnie grać nie powinien, przynajmniej nie od pierwszej minuty, jest świeżo po kontuzji, za duże ryzyko.
Co do tego rychłego rozwodu to trzeba by być głupcem aby nawet po wtopie ponownie zmieniać .
Urban jest chyba jedynym trenerem od czasów Nawalki któremu kibicuje cała Polska i to jest zdecydowane przeciwieństwo Kuleszy któremu nie kibicuje nikt
Chyba dobrze że Porto zakontraktowało naszych dwóch obrońców ? Tu nie będzie trzeba nikogo ze soba zgrywać . Będą się rozumieli jak łyse konie , jeden problem z głowy .
Uczenie odmóżdżenie , wręcz odczłowieczenie opisał prof. Zygmunt Bauman nazywając ten stan postmodernistyczną postnowoczesnością, która przejawia się w tym ( mój przykład) ,że ktoś patrzy przed okno i widzi piękną słoneczną pogodę i patrzy w telewizor ,a tam mu mówią,że jest ulewa i mówi głośno :"Coś z tą naturą jest nie tak!".
Jakoś nie potrafię przywyknąć do myślenia uszami i oczami i myślę, że już przyzwyczaiłem PT czytelników ,że po mnie powtarzania bredni nie należy się spodziewać.Senator przy wielu okazjach powtarza ,że nie wie, że nie rozumie, i jemu jak rozumiem chodzi o to,że tych bredni różnych tumanów nie da się zrozumieć.
Czym innym jest szukanie dziury w całym ,ale żeby tę dziurę wskazać to najpierw trzeba pokazać całość.
Nie jest moim zadaniem bronienie Jana Urbana, bo tak jak trafnie Iocosus pisze taktykiem to on jest ,ale byle jakim , bo jego walorem jest ocena umiejętności piłkarza, wskazanie mu braków i metod ich eliminowania oraz osobista uczciwość, prawość i normalność, i na pewno nigdy pijany w sztos nie dzwoniłby do jednego z najbardziej szanowanych piłkarzy świata bełkocąc,że go pozbawia funkcji kapitana.
Lecz rzeczony Urban dobrał sobie oblatanego w zagadnieniach taktycznych Magierę.To dobry składak, taka dobra para, bo Urban to praktyk. warsztatowiec, a Magiera teoretyk i to co Jacek wymodzi to Janek wprowadzi.
Oczywiście nie jest to metoda na pokonanie Holandii,ale nie ma trenera, który z tą reprezentacją byłby faworytem w meczu z Holandią ,więc ocenianie po jutrzejszym meczu nadaje się , nie nadaje się - nadaje się ,ale do ścieku. Bądźmy poważni !
Oglądaliście panowie mecz Inter -Udinese i piszecie o Piotrowskim , bo grał, a nie piszecie o Zielińskim , który w Interze nie gra , często nie ma go nawet na ławie ,albo gra ogony. Problemem naszej reprezentacji nie jest Grosicki ,ale Zieliński .
Bo to nie Grosicki ma być głównym kreatorem gry ,ale Zieliński. Grosicki jest w kadrze, bo jest to facet na "tak" wieczny optymista, taki jest niezbędny w każdej szatni a do tego jest świetnym zmiennikiem ,bo gra nieszablonowo.
Natomiast w przypadku Zielińskiego to Urban ma problem , bo wie,że w piłce nożnej zawodnik, który nie gra regularnie w klubie traci 1/3 wartości (badania dokonane w AWF ten fakt potwierdzają ).
To media zrobiły problem z powołaniem Grosickiego ,demagogicznie wmawiając,że zabiera miejsce młodym zdolnym. Te okrzyki oburzenia to szaleństwo pustosłowia , bo wolałbym ,aby wskazano tego młodego talenta po nazwisku i klubie w którym tak świetnie gra. Czyżby niczego nas nie nauczyły powołania różnych Helików, Puchaczy, Jóźwiaków, Skórasi czy Pedów. ?.
Reprezentacja nie powinna być miejscem promowania młodych zawodników, chyba ,że grają jako podstawowi gracze w poważnych klubach.
Z tym targowiskiem menedżerów lobbujących u trenera reprezentacji, obecnych na zgrupowaniach i usiłujących wpływać na skład co zaczęło się jeszcze za kadencji śp. Janusza Wójcicka - skończył Adam Nawałka ,ale wraz z odejściem Nawałki zaraza wróciła. Mam nadzieję,że Urban pójdzie w ślady Nawałki ,a nie np. Engela.
Z dotychczasowych poczynań Urbana widać,że on chce postawić sprawy z głowy na nogi czyli ,że chce przywrócić w zespole hierarchię i sterowność,że chce wyciszyć i wystudzić emocje,że jak ma do wyboru dwóch prawie tak samo wartych zawodników to wybiera tego, który tryska pozytywną energią jak :Grabara, Kędziora, Pyrka, Wszołek, Ziółkowski, Grosicki , Kapustka,Zalewski,Slisz, Szymański. Piotrowski czy bezlitosny profesjonalista Lewandowski.
Nie można mówić ,że mecz z Holandią nie jest ważny , bo po blamażu z Finami musimy szukać punktów z każdym ,ale nie oszukujmy się - niedzielne spotkanie z Finami jest ważniejsze. I to przed tym meczem powinna zapanować atmosfera pełnej mobilizacji. Czyli trzeba drużynę odciąć od dostępu do mediów
Dumfries (28. min) – Cash (80. min)
HOLANDIA: Verbruggen – Dumfries,van Hecke, van Dijk, van de Ven (87' de Vrij) – Gravenberch, Reijnders (83' Kluivert), de Jong (83' Timber) – Simons (78' Malen), Depay (78' Weghorst), Gakpo
POLSKA: Skorupski – Cash, Wiśniewski (83' Kędziora), Bednarek, Kiwior – Kamiński, Slisz, Zieliński (71' Kapustka), Szymański (71' Grosicki), Zalewski (71' Wszołek) – Lewandowski (63' Świderski)
Nie zmieniliśmy taktyki po stracie gola, miałem cały czas wrażenie, że z tyłu głowy Biało-Czerwonych było spotkanie z Finami w niedzielę. Zagraliśmy „miękko” bez fauli, bez żółtej kartki na koncie i bez wykluczeń na kolejny mecz. Nastawiliśmy się na „cierpienie” i osiągnęliśmy swoje.
Holendrzy w drugiej połowie zagrali niczym Legia wielokrotnie, gdy niby mecz ma się pod kontrolą, nie forsuje się tempa, a tu zonk. Jedna akcja, jeden super strzał i ważne punkty stracone, a ten, który był skazany na porażkę się cieszy! Tym razem w Roterdamie to MY wykorzystaliśmy drzemkę faworyta.
Bardzo pozytywne wrażenie zrobił na mnie Przemysław Wiśniewski, Bednarek bez błędu. Bramkę zawalił niestety Piotrek Zieliński i chociaż jestem w „kościele Zielka” to jeżeli nie będzie grał w klubie, to i dla repry jego pozycja staje się wątpliwa.
Dobre zmiany, świadczące również o prymacie niedzielnego meczu, ale i doraźnie wyszły na dobre! Urban notuje inauguracje z fartem, ważne! Teraz w niedzielę należy postawic kropkę nad "i" bez tego ten remis na nic się nie zda! Nie bądźmy frajerami jak dziś Oranje!
Oczywiście mecz mógł śmiało skończyć się tym 3:0, gdyby np. Simons trafił na 2:0 to już raczej byśmy się nie pozbierali. Ogólnie przewaga Holendrów przygniatająca, z naszej strony głównie przesuwanie w średniej i niskiej obronie i pojedyncze ofensywne wypady marnowane przez brak staranności czy umiejętności podjęcia lepszej decyzji, ale jednak wyglądaliśmy jak drużyna, była jakaś lepsza energia i wiara do samego końca. Fajnie wyszło, że rezerwowi weszli bez kompleksów i w komplecie wzięli udział w bramce wyrównującej, że Wszołek jako lewe (!) wahadło zupełnie zamknął korytarz dla Dumfriesa, no i brama Casha stadiony świata.
Zgadzam się, że Wiśniewski na pewno bardzo na plus, zresztą cała obrona solidnie. Na drugim biegunie wg mnie niestety Szymański, no niemożliwie nieefektywny on jest w reprezentacji.
Teraz Finlandia i ten mecz musimy wygrać. Prawdopodobnie będziemy przez znacznie więcej czasu przy piłce, więcej będzie zależało od zawodników takich jak Zieliński i Lewandowski. Przypuszczam, że Urban zostawi 3-4-3, bo po co majstrować? Chyba że Szymański do środka pola, Kamiński na ławkę, a obok Lewego Świderski lub Buksa?
Wracając do meczu . Niestety top drużyn nam odjechał . Łatwość z jaką Holendrzy operowali piłką szybkość akcji niestety dla nas raczej nie osiągalna.
Kiedy rano sprawdziłem wynik byłem miło zaskoczony . Piszecie fartowny Janek Urban, no i super o to chodzi aby w życiu mieć szczęście .
Ja natomiast uważałem,że jeżeli przegrywamy to niewysoko, a przy dozie fartu możemy wywieźć remis.
Mnie bardziej interesowały trzy kwestie ,a mianowicie czy Urbanowi uda się zatrzymać proces degradacji mentalnej i taktycznej reprezentacji , czy zobaczymy powrót do hierarchii w zespole i czy nasi zawodnicy zaczną pracować na boisku nad finalizacją.
Zacznijmy od tego,że obserwujemy regres w jakości naszych zawodników, których większość na Zachodzie , poza Lewandowskim i Zielińskim, gra w dość słabych klubach,albo w ogóle nie gra. Więc nasza reprezentacja umiejętnościami technicznymi i motoryką (głównie szybkość i zwrotność) silnym ekipom nie zaimponuje.Przewagę w tej sferze możemy niwelować tylko dopasowaną do możliwości wykonawczych zawodników - taktyką oraz cechami wolicjonalnymi ( zaciętość, waleczność,ofiarność) .
Poprzedni trener Michał Probierz dostrzegał ten proces regresywny i kombinował jak by sobie z nim poradzić. Po jednej ,albo dwóch szklaneczkach "łyskacza" wpadł na nienowy pomysł zadziałania wstrząsem na kluczowych graczy , filary zespołu : negatywnym na Lewandowskiego i pozytywnym na Zielińskiego. Nie byłby pierwszym , bo np. w Legii takimi wstrząśnieniami raczyli nas np. : Vejvoda, Strejlau , Wójcik czy Skorża. Probierz pewnikiem uznał,że Lewandowski urósł w piórka, stał się wygodnicki i postanowił zmusić go do odzyskania pozycji pozbawiając go funkcji kapitana ,zaś Zielińskiego , który grał w reprezentacji znacznie poniżej możliwości zmusić do dania z siebie więcej oferując mu opaskę kapitańską.Lecz Probierz sam zniszczył swój pomysł w zarodku i nie wiemy czy by zadziałał, bo zamiast poczekać do zgrupowania , porozmawiać z jednym i drugim to natychmiast , silnie podcięty , zapoznał z decyzją Lewandowskiego.Robert , który rzeczywiście wyrósł ponad poziomy uznał to za afront, za despekt i natychmiast powiadomił media. Mleko się rozlało i dla Probierza nie było ratunku , jako ,że utracił autorytet i zaufanie zespołu.
I ten rozbity psychicznie zespół, tylko nazwy - przejął Urban. Nadziei na powstrzymanie procesu rozpadu można było upatrywać tylko w osobowości Urbana, który jest trenerem prawym, uczciwym , sprawiedliwym ,ale stanowczym i wymagającym.Szybko podjął decyzję o powrocie do sytuacji wyjściowej ,że kapitanem musi być najlepszy gracz w zespole oraz ,że do tego co było nie ma powrotu. Mówiąc kolokwialnie Urban narzucił zespołowi warunki "czystej karty". I jak wczoraj było widać na boisku nasi zawodnicy realizowali z oddaniem założenia taktyczne narzucone przez sztab. Wynik remisowy dla procesu konsolidacji jest korzystny, bo wraca wiara w to, że słuchanie trenera ma sens.
Wiemy ,albo z autopsji ( prawda Dalkubie) ,albo z opowiadań,że zespół piłkarski jest specyficzną grupą społeczną w której musi obowiązywać hierarchia,aby drużyna sprawnie funkcjonowała i realizowała cele gry. W tym miejscu wrócę do epizodu sprzed 50 lat, kiedy to trener Górski powołał na zgrupowanie przed igrzyskami w 1976 roku Bońka, a ten na boisku i poza nim kwestionował rolę lidera Deyny i wówczas do trenera udała się rada drużyny,aby Bońka z kadry usunął - co nastąpiło. Inaczej mówiąc, jeżeli ktoś kwestionuje prymat Lewandowskiego to nie Lewandowski powinien być usunięty, ale ten warchoł. Oczywiście od Lewandowskiego trzeba więcej wymagać, niż od gorszych od niego graczy ,ale nie wolno ,aby o jego pozycji decydowały miernoty. Przy czym ocena gry Lewandowskiego musi być dokonywana przez pryzmat tego jakie zadania taktyczne dostał do realizacji ,a nie jak byle szmaciarz sobie wymyśli.
W tym miejscu znowu wrócę do sytuacji sprzed 48 lat , kiedy to w eliminacjach do MŚ w 1978 roku mieliśmy grać na wyjeździe z Portugalią i trener Gmoch po stwierdzeniu,że czołową rolę w rozegraniu u rywali odgrywa środkowy obrońca Alves zadanie jego "wyłączenia z gry "powierzył środkowemu napastnikowi Andrzejowi Szarmachowi. Upiekł dwie pieczenie przy jednym rożnie , bo Portugalczycy bali się "Diabła" i go pilnowali, więc musli wychodzić z do niego głębiej zostawiając miejsce innym naszym graczom, a po drugie Szarmach nie dał pograć Alvesowi i Portugalczycy stracili koncept. Podobną rolę co przed 48 laty w zespole Portugalii Alves w dzisiejszym zespole Holandii odgrywa van Dijk i Lewandowski dostał wczoraj zadanie "wyłączenia" go z gry , z czego wywiązał się znakomicie. Nie jest winą Roberta,że inni nasi zawodnicy nie potrafili wykorzystać osłabienia obrony rywali jak np. Kamiński czy Szymański.
Jednym z głównych problemów naszej reprezentacji jest to co się nazywa finalizacją. W dzisiejszym futbolu takie zespoły jak nasz nie są w stanie wytwarzać nawet ze średniej klasy zespołami wielu sytuacji do strzelenia bramek , więc podstawowym zadaniem jest wykazanie się skutecznością , tak w wytworzeniu takich sytuacji jak i w ich wykończeniu. Wczoraj taktyka naszej drużyny polegała na powstrzymywaniu rywali ,w ich ulubionej grze w bocznych sektorach i prowadzenie akcji ofensywnych środkiem boiska ze zmianami pozycji bocznych pomocników i wchodzeniem w rejon pola karnego Zielińskiego,Szymańskiego , Casha oraz Kamińskiego. Niestety, ale Zieliński zawiódł po całości ,a Szymański też się nie popisał. Dopiero wejście Wszołka, Grosickiego i Kapustki sprawiło ,że nasze akcje ofensywne stały się groźne.
Lecz w meczu z drużyną Finlandii trener Urban musi przywrócić proporcje i główną rolę egzekutora znowu przypisać Lewandowskiemu z wyznaczeniem zadań pomocniczych wobec niego bocznym obrońcom, skrzydłowym oraz środkowym pomocnikom.
Jan Urban jak się należało spodziewać nie jest rewolucyjnością,ale praktykiem warsztatowcem , który wie na czym stoi i wie co robi.
Piłka nożna to chyba jedyny sport drużynowy a może w ogóle sport, gdzie można być słabszym o wiele przez cały mecz i odnieść sukces albo dobry wynik - boks mi przychodzi do głowy, albo jakaś młócka, gdzie młócony zadaje cios i wygrywa. Nie będę w związku z tym rozpaczał, ale zastanawiam się czy to lepiej że football tak ma czy to jednak źle - sam nie wiem - sądzę że to może być ciekawe do rozważań naukowych nawet
Z Legią problem jest taki, że my w ostatnich latach za rzadko tracimy punkty we wczorajszym stylu Holandii, stylu wskazującym na ogromną przewagę w umiejętnościach, którą przeciwnik szczęśliwie zniwelował, za to za często tracimy punkty po kompletnie mdłych meczach, na podstawie których nie sposób domniemywać naszej piłkarskiej wyższości. Prawdopodobnie dlatego, że przewaga Legii nad tymi przysłowiowymi Puszczami i Stalami Mielec jest jednak mniejsza niż nam się wydaje, a już na pewno mniejsza niż między reprezentantami Holandii i Polski.
Zastanawiam się jeszcze nad winą Zielińskiego przy bramce, tzn. wiem, że nie wyblokował Dumfriesa, ale kto przy zdrowych zmysłach mógł zakładać, że go wyblokuje? Dla mnie bramka Skorupskiego, zaliczył pusty przelot, gdyby stał na linii to by to wyjął. Zresztą całościowo nieszczególnie pewny Skorupski (np. kuriozalna interwencja po strzale Gakpo w pierwszej połowie).
Obym w najbliższym sezonie nie musiał przywoływać „przykładu Holendrów” przy frajersko zremisowanych lub przegranych meczach przez Legię.
***
Byłem zwolennikiem wystawienia Grabary, teraz mi trochę głupio negować Skorupa, ale skoro już to również przy tym strzale, który akrobatycznie wybronił uniesioną nogą, też popełnił błąd, bo piłkę powinien złapać, usprawiedliwieniem że na linii strzału miał zawodnika, ale mimo wszystko, gdyby wtedy padł gol to mówilibyśmy, pisalibyśmy o wielbłądzie Skorupskiego. Spektakularnie naprawił to, co samemu zepsuł. Czy to znaczy, że na Finlandię jestem za roszadą w bramce? Mimo wszystko nie, to nie był tak zły występ Skorupa żeby go teraz odstawiać, ale błędy się pojawiają i bym się bacznie przyglądał jak Skorupski i Grabara będą się prezentować w Serie A i w Bundeslidze.
...
Trudno mi wyciągać wnioski po meczu z Oranje, bo jeżeli wtopimy z Finami, to wszystko może być „w piach”. Cieszy mnie, że i trener to powtarza i ogólnie, że jest nastawienie, świadomość, jak ważny jest ten niedzielny mecz. Obyśmy tylko nie byli przemotywowani i będąc świadomi presji wyniku, oby nie udzieliła się nam nerwowość, jeżeli to nie nastąpi to z Suomi powinniśmy sobie poradzić. (Ot takie, złudne przekonanie o piłkarskiej własnej wyższości wystarczającej do odniesienia zwycięstwa, czyli to co przypisywałem Holendrom i Legii!
***
Mimo wszystko o refleksje się pokuszę. Czy my, aby w czwartkowym spotkaniu nie zanotowaliśmy najlepszego występu polskich środkowych obrońców od ery Glika z Pazdanem?
Ba, mamy prawie dwumetrowego sprintera – Wiśniewskiego, mamy duet z FC Porto – jeżeli będą w podstawie w klubie, jeżeli utrzymają miejsce w podstawowej jedenastce, to dla kadry sytuacja nie do przecenienia i mamy niezaprzeczalny talent z AS Roma – oby tylko nie podążył ścieżką Maika Nawrockiego co każe mi studzić nadzieje z nim związane. Mamy czterech obrońców do składu! Kłopot bogactwa?
***
Skoro mamy kłopot „bogactwa” w środku defensywy, a ewidentny deficyt po lewej stronie, to jakim systemem mamy grać? I Iordanescu, i Urban to zdeklarowani zwolennicy gry dwójką środkowych obrońców i obaj trenerzy i w klubie i w repie zdecydowali się na grę z trzema środkowymi, plus wahadła. Co dalej?
Mecz z Holandią, jeszcze raz mi potwierdził, że Zalewski we własnej strefie obronnej to mina, która w każdej chwili może detonować. Najlepszy polski piłkarz obecnie, ale w defensywie generuje kłopoty, w repie zmiana pozycji dla niego powinna być obowiązkowa i jeżeli Urban zmieni system i znajdzie lewego defensora (Wszołka !!!????) to kwestia rozwiązana, martwi mnie natomiast czy w Atalancie Bergamo będą równie skorzy do zmiany pozycji przez Nicolę?
Ivan Jurić, cytowany przez „SOS Fanta”. „Zdajemy sobie sprawę, że w jego grze obronnej konieczne są poprawki. Natomiast w fazie ataku jest znakomity, używa z równą swobodą obu nóg. Wierzymy w jego jakość piłkarską” – dodał szkoleniowiec, który zastąpił Gian Piero Gasperiniego na ławce trenerskiej Atalanty.
***
Pytanie na niedzielę, związane z systemem taktycznym, przesuwamy Kiwiora na flankę, Zalewskiego dajemy pięterko wyżej i „po kłopocie”, czy też próbujemy z Wszołka zrobić „nowego Jędzę” z 2016 roku? Paweł Wszołek jako lewy obrońca? Czy warto to rozważać?
***
Gawin: „Szymański, no niemożliwie nieefektywny” ale rozważając skład na niedzielę: „Przypuszczam, że Urban zostawi 3-4-3, bo po co majstrować? Chyba że Szymański do środka pola, Kamiński na ławkę, a obok Lewego Świderski lub Buksa?” – jeżeli już 3-4-3 to dla mnie taki hybrydowy z Kiwiorem przechodzącym na lewą flankę, natomiast i Zieliński i Szymański w czwartek nie zachwycili. Od tego pierwszego chyba zbyt dużo zależy w rozgrywaniu piłki w utrzymywaniu się przy niej, natomiast co począć z Kaminskim i Szymańskim? Zastąpić jednego z nich Świderskim, przejść na dwójkę napastników? Otóż mam ogromy problem z Świderskim i z Buksą przy okazji również. To znaczy według mnie na reprę są obaj „za ciency” i kiedy w tym się utwierdzam to bach Świderski ma takie wejście z ławki jak z Holandią i trudno zaprzeczyć, że to było korzystne rozwiązanie.
Odnośnie Jakuba Kamińskiego mam zagwozdkę, że widzę go jako skrzydłowego po prawej stronie (lewa zarezerwowana dla Zalewskiego) ale Kamyk i w Lechu i teraz w FC Koeln lepiej prezentował się właśnie w lewym korytarzu, gdy może zejśc do środka na prawą nogę. No i co z nim począc? Mimo wszystko, widać że ma depnięcie, że fizycznie jest w formie, tylko decyzyjnie jest chyba w repie zblokowany?
Sebek Szymański – „zblokowany” do niego pasuje jeszcze lepiej. Mimo wszystko, oprócz Casha to właśnie ON może najszybciej kropnąć zza szesnastki i będą z tego efekty, a Finowie zapewne zagrają w niedzielę jak my w czwartek, czyli optymalnie zagęszczając własną strefę obronną i tu strzały z dystansu mogą być kluczowym rozwiązaniem.
Czyli suma sumarum, mimo wszystko postawiłbym na Sebastiana, a Świder byłby pierwszy na zmianę.
Każdy uczestnik zamawiał indywidualnie posiłki oraz napoje, a część osób wybrała wino lub koktajle. Delegacja liczyła blisko 50 osób, co naturalnie wymagało zaangażowania kilku kelnerów. Wrażenie »pełnych tac« i obfitości zamówień wynika wyłącznie z liczebności grupy."
A jaki był powód tych słów?
„Działacze PZPN rozpoczęli biesiadę dzień wcześniej, zbierając się w jednej z restauracji w Rotterdamie — The Harbour Club Rotterdam.
Pech chciał, że w tym samym miejscu o podobnej porze zjawił się holenderski komentator Rene van der Gijp. O tym, co widział w lokalu, opowiedział w programie "Vandaag Inside", a szczegóły jego relacji można znaleźć w serwisie X na profilu van der Tuin.
Okazuje się, że w restauracji pojawiło się 45 osób, a w tym gronie zaledwie jedna kobieta. Według relacji zamieszczonej w serwisie X, na stołach pojawiły się ogromne ilości alkoholu.
"Towarzystwo przyciągało uwagę dobrym humorem i ochotą na zabawę. Biesiadowano mocno, kelnerzy uwijali się jak w ukropie, donosząc kolejne tace, uginające się od ciężaru shotów" — opisuje relację komentatora wspomniany wcześniej profil "van der Tuin
Kolacja miała zakończyć się "późną wieczorową porą".
Źródło: Biesiada przed meczem Holandia – Polska. "Tace uginały się od ciężaru shotów" - Przegląd Sportowy Onet
„Promotor prezesury biesiadnej” wszem i wobec pokazuje, że ma w nosie jakąkolwiek krytykę. Czy wyjazd repry służy do libacji z alkoholem dla polskich działaczy piłkarskich, oczywiście, że tak i „zapiewajło od Barki i zazuzizuzizaj” stara się udowodnić, że tak było, jest i będzie!
„spotkanie przebiegało w spokojnej i kulturalnej atmosferze” – nie wątpię, wszystko zgodnie z polską tradycją.
Cash (27. min), Lewandowski (45. min), Kamiński (54. min) – Kallman (88. min)
ŻÓŁTA KARTKA: Wiśniewski
POLSKA: Skorupski – Cash (46' Wszołek), Wiśniewski, Bednarek, Kiwior – Szymański, Slisz (68' Kapustka), Zieliński – Kamiński (80' Buksa), Lewandowski (67' Świderski), Zalewski (67' Grosicki)
FINLANDIA: Joronen – Alho, Koski, Uronen (80' Vaananen), Peltola (64' Stahl) – Antman (64' Kallman), Lod, Marchijew (64' Kamara), Kairinen, Tenho (35' Ivanov) – Pohjanpalo
Pewna wygrana, "rozwodu" póki co nie będzie. Repra dała sobie nadzieję na awans do Mundialu, a Jan Urban kupił sobie czas, a ten trzeba wykorzystac bo mimo korzystnego wyniku gra nie była optymalna.
Trener stwierdził oczywistą oczywistość,że drużynę buduje się od tyłu, głównie z tego powodu ,że techniki obronne w teorii piłki nożnej zostały kompleksowo i wyczerpująco opracowane i warsztatowiec ma dużą łatwość ich wprowadzania i stosowania. Trener Urban nie dodał, co uznał za oczywiste,że ta łatwość budowania obrony wynika z tego ,że zachowania zawodników w obronie można wytrenować bez piłki , wyłącznie poprzez ustawienie , poruszanie się i współdziałanie. Ja kiedy analizuję zachowania defensywne najczęściej sięgam po opracowanie Wydziału Szkolenia OZPN w Bydgoszczy "Działania zawodników podczas gry".
Symulacje komputerowe wskazują ,że wyszkolona w technikach obrona , jeżeli nie popełni żadnego poważnego błędu , to nie dopuści do utraty bramki. Gdyby nie błędy obrońców to wszystkie mecze kończyły by się wynikiem 0:0.
Z tego samego powodu doświadczonemu trenerowi nie sprawia trudności wytrenowanie zachowań w fazie przejściowej od ataku do obrony.
Trudności i zasadzki pojawiają przy konstruowaniu działań w fazie przejścia od obrony do ataku oraz w samych działaniach ofensywnych, bowiem w grę wchodzi operowanie piłką oraz brak całościowych opracowań sposobów atakowania bramki rywali.
Ten stan oznacza,że w grze ofensywnej bardzo duża rolę odgrywa to co nazywamy jakością zawodnika, w więc jego umiejętności , głównie techniczne, wyszkolenie oraz osobowość. To z tych powodów wartość dobrych graczy ofensywnych , zwłaszcza napastników jest wielokrotnie wyższa niż obrońców.
Wczoraj trener Urban dokonał trzykrotnie zmiany ustawienia naszej drużyny ,w tym jednego nieudanego. Nasz zespół rozpoczął mecz z Finlandią w takim samym składzie jak z Holandią i takim samym ustawieniem 1-3-1-5-1. Generalnie ustawienie z 3 środkowymi obrońcami oraz dwoma wahadłowymi i jednym lub dwoma defensywnymi pomocnikami uznawane jest za kierunkowo defensywne. Równowagę w grze oraz kontrolę przestrzeni osiąga się w nim mniejszym posiadaniem piłki, mniejszą ilością podań, ale za to zwiększonym wysiłkiem lokomocyjnym. Tak graliśmy całą pierwszą połowę. Drugą połowę do 79' graliśmy w ustawieniu 1-4-1-4-1 , bowiem poobijanego Casha zastąpił Wszołek. W sumie te same efekty w postaci kontroli przestrzeni nasz zespół osiągnął znacznie mniejszym wysiłkiem, nie pozwalając Finom na prowadzenia akcji zaczepnych w rejonie naszego pola karnego.
Gra przestała nam się układać kiedy trener w 79' zmienił ustawienie na 4-4-2 wprowadzając za defensywnego pomocnika Slisza drugiego napastnika. Tym samym trener Urban popełnił szkolny błąd , bowiem od 27 lat w zasadzie żadem zespół nie pozwala sobie na grę bez defensywnego pomocnika, który stabilizuje grę przed polem karnym poprzez jego "czyszczenie' . Nie chodzi o to ,że jakiemuś zawodnikowi trener powierzy zadania przypisane dla umownego numeru 6 ,ale o to ,że taki zawodnik musi być defensywnym pomocnikiem ,a wiec wyszkolonym do gry na tej pozycji, grającym na niej i posiadającym pasujący do niej charakter. Wzorzec zawodnika idealnego na tej pozycji zawdzięczamy Didier Deschampsowi , którego ochrzczono mianem "woziwody" . Bez defensywnego pomocnika konstrukcja gry tak defensywnej , jak i ofensywnej ulega załamaniu . I tak się stało wczoraj , bowiem Finowie nie tylko mieli lepsze parametry ,ale uzyskali kontrolę nad przestrzenią boiska.
Aby bezpośrednio awansować nie wystarczy wygranie pozostałych spotkań , bowiem przy równej liczbie punktów liczy się stosunek bramek ,a my mamy ich znacznie mniej niż Holendrzy. Tym samym mści się porażka z Finlandią.
W uniesieniu można się zastanawiać czy z tego związku narodzą się dzieci, czy doczekamy się w przyszłym roku Mundka?
Po inauguracji zda się, że można zakrzyknąć: Urban tak trzymaj!
Trzy-mamy, czyli trzy razy mamy!
1. Mamy system! Urban na konferencji po Finlandii zdefiniował go mniej więcej tak: bez piłki gramy piątką w obronie i czwórką w pomocy, a po jej odzyskaniu, przechodzimy na 4-4-2, czyli Kamyk zaczyna orbitować przy Lewym, Zalewski wędruje wyżej na flance, a Kiwior przesuwa się szerzej na lewo.
Można założyć, że system jest uniwersalny, z Holandią rzadko byliśmy przy piłce, dlatego przez prawie cały mecz dominującym ustawieniem było 5-4-1, ale z Finlandią proporcje utrzymywania się przy piłce nieco się zmieniły i do 67 minuty Zalewski grał wyżej niż trzy dni wcześniej, chociaż cofał się też się do linii obrony po stracie piłki.
Taka „hybryda” wydaje się lekiem na „brak lewego obrońcy” i choć rodzi pytania to i we wrześniowych meczach Urbana się potwierdziła.
2. Mamy stabilną obronę. Przemysław Wasilewski gdyby nie akcje bramkowe to zasłużyłby na miano naszego najgroźniejszego zawodnika w ofensywie w pierwszej połowie, w drugiej przytrafiły mu się już proste błędy, ale niewątpliwie jest największym wygranym we wrześniu wśród Biało-Czerwonych. Bednarek – bezbłędny, Kiwior nie zawiódł – to wszystko się składa na formację, która ani Holendrom, ani Finom nie pozwalała na wysokie xG.
W tym wszystkim należy bezwzględnie podkreślić zasługę defensywnego pomocnika Bartka Slisza, który dla mnie jest „cichym bohaterem” obu meczów, a jego brak na murawie dobitnie pokazał jak dużą rolę odgrywa.
3. Mamy wynik, a ten tworzy atmosferę. Mamy trenera pozbawionego kompleksów. Nie musi nic nikomu udowadniać, ani że potrafił kopać piłkę, ani że tworzy fizykę kwantową z trenerki, nie musi brylować garniturową modą, może też opowiadać kadrowiczom o realiach życia w Hiszpanii, a nie odwrotnie. Szczegół, ale być może też istotny.
Na Urbana zewsząd teraz spadają ochy i achy, zatem żeby nie było tak wesoło, to na ochłodę, jeżeli „mamy system” to Urban go samemu zakopał wczoraj w 67 minucie zmianami. Brak typowej zadaniowej szóstki, trzej piłkarze o charakterystyce „ósemki” w pomocy, plus Grosik wiadomo, z jakimi deficytami i plus Świder z Buksą bezproduktywni w ofensywie. Rozprzężenie wynikiem to jedno, ale i dezorganizacja gry spowodowana przez samego trenera to drugie!
To tak żeby nam pan Jan nie odleciał od tych ochów i achów!
To co teraz, nad Finami mamy w miarę bezpieczną przewagę trzech punktów. Zakładając, że nie zaliczymy wtopy w wyjazdowych meczach z Litwą i Maltą, baraże są już na wyciągnięcie ręki, przy czym na tę Litwę potrzebna będzie duża koncentracja, Finowie stracili tam punkty, Holendrzy też byli blisko. Baraże to niewiadoma, stawka będzie wyrównana, ale raczej trudniejsza niż ostatnio, a może być jeszcze ciężej niż wskazuje rozstawienie z koszyków. Oczywiście to się jeszcze będzie tasować, ale widać już, że np. Włochom będzie ciężko dogonić Norwegię w swojej grupie, słabiutko zaczęli też Niemcy, jeżeli ten kaliber spadnie do baraży to losowanie ścieżek nabierze dodatkowego znaczenia
Póki co musimy oglądać się na siebie, tylko na to mamy wpływ. Początek Urbana obiecujący, nie tylko przysłowiowe otwarcie okna po Probierzu, ale i zupełnie niezła gra naszej drużyny, szczelna obrona, dobra skuteczność. W euforię nie ma co wpadać, ale pierwszy krok zrobiony, czas na kolejne.
Z minusików to zmiany wczoraj rzeczywiście nie udały się Urbanowi. Finowie wprowadzili zawodników ofensywnych, nasze zmiany nie wiedzieć czemu poszły w kierunku w gry w pingponga, zupełnie jakbyśmy mieli jeszcze gonić wynik przy prowadzeniu 3:0. To się mogło źle skończyć, trudno powiedzieć o co chodziło zwłaszcza w zmianie Slisza na Kapustkę. Trzeba też zauważyć, że Kallman trochę obniżył końcową notę dla Wiśniewskiego i pokazał, że Wiśniewski jednak nie jest aż takim atletą w grze jeden na jednego.
Ale cóż, cieszy, że możemy skupić się na tematach futbolowych, na detalach personalnych i taktycznych, ufając, że kadra jest i pozostanie normalną drużyną piłkarską, nie jakimś udziwnionym performansem z czasów Santosa i późnego Probierza.
Stary już jestem ,ale nadal nadziwić się nie mogę brakom elementarnej logiki w wypowiedziach patopismaków.Z jednej strony bowiem , i słusznie , twierdzą ,że w zasadzie nie ma już tak słabych zespołów,żeby można je lekceważyć,że dystans pomiędzy najlepszymi a resztą zmalał ,że wręcz ( co nie jest prawdą ) każdy może wygrać z każdym.Tyle tylko ,że jak przychodzi do meczu Polaków np. z taką Nową Zelandią to raptownie okazuje się,że jednak są tak słabe zespoły ,że nasza reprezentacja powinna ich pokonać bez wysiłku wynikiem dwucyfrowym.I do tej przeciwnej poprzedniej narracji dopasowuje się komentarze ,że oto nasi otarli się o dno.
Na tle dominującej krytyki wyróżnił się komentator telewizyjny Mateusz Borek, który co drugie zdanie przypominał ,że nasza reprezentacja rozgrywa mecz z finalistą Mistrzostw Świata, co w domyśle miało znaczyć ,że z nie byle kim gramy oraz ,że gwiazdą pierwszej wielkości był wczoraj Piotr Zieliński. "Złotousty" zakłamuje rzeczywistość i ja go rozumiem, bowiem był wielkim zwolennikiem kandydatury Jana Urbana na trenera reprezentacji i jest cały czas pod wrażeniem umiejętności technicznych Zielińskiego. O trenerze zdań kilka w kolejnym akapicie , natomiast Piotr Zieliński owszem strzelił bramkę , po fantastycznym przyjęciu piłki z kierunkowym uwalniającym zwodem - co pokazuje skalę jego możliwości ,ale mecz może zaliczyć do nieudanych.Widać coraz wyraźniej,że grzanie ławy w Interze coraz mniej mu służy. Piłkarz nożny musi grę praktykować w meczach - to nie jest np.siatkówka , w której na bocznym boisku można wytrenować zawodników,a Zieliński nie gra. Wszelkie badania dowodzą ,że piłkarz za każdy miesiąc niegrania traci ok. 10% ze swojej klasy ,co trzeba właściwie rozumieć. Bowiem np. piłkarz lepszy od kolegów , powiedzmy o 50% po 3 miesiącach niegrania straci 30%, ale i tak o 20% będzie lepszy od kolegów. Wie o tym doświadczony Jan Urban i dlatego mówi wprost,że obecnie powołał Zielińskiego , daje mu minuty ,aby łapał formę ,ale jak nadal nie będzie grał to w listopadzie sytuacja przydatności Zielińskiego do reprezentacji może ulec zmianie.
Trener Urban zaskoczył mnie negatywnie , nie doborem składu meczowego , nie dokonanymi zmianami ,ale wyjściem na mecz w systemie z trójką obrońców. Wbrew pozorom ustawienia z trójką obrońców . zwłaszcza 3-4-2-1 z jednym defensywnym pomocnikiem są trudne w stosowaniu, gdyż wymagają zgrania i zrozumienia . Generalnie bowiem takie ustawienie pokrywa tylko 5 z 9 stref ,a resztę ma zapełnić współdziałanie wahadłowych ze stoperami w defensywie oraz z trójką graczy ofensywnych w ataku . Bez wytrenowania , wyćwiczenia tej współpracy - gra musi kuleć.Nadto jest to wbrew dominującym we współczesnej piłce systemom z 4 obrońcami . Podczas MŚ w Katarze tylko Serbia zaczęła Turniej z trójką z tyłu ,ale po porażce z Brazylią i ona od niego odeszła. Podczas Euro 2024 tylko Szwajcaria grała w takim ustawieniu. Generalnie uważa się system z 3 obrońcami z tyłu za defensywny , przechodzący w 5-4-1, więc do gry przeciwko równorzędnym lub słabszym rywalom wręcz nieprzydatny.
Podobnie nie wytrzymuje krytyki ewentualne sprawdzanie przydatności zawodników do reprezentacji, bowiem oni cały czas szukali swego miejsca na boisku i poszukiwali partnerów.
Można oczywiście powiedzieć ,że najlepszym graczem naszego zespołu był Jan Ziółkowski , tyle tylko ,że brzmi to paradoksalnie, gdyż Ziółkowski zagrał słaby mecz, a mimo to był najlepszy.
Z tego względu, co by nie kopać leżących, nie ocenię jego kolegów