A+ A A-

W tym miejscu chcielibyśmy prowadzić naszą futbolową rozmowę "na aucie", czyli dyskusję w tematach, które nie zostały uwzględnione w artykułach w innych działach. Zachęcamy do udziału w naszym swoistym "klubie dyskusyjnym"!

Trybuna jest wolna dla każdego, każdy ma prawo się wypowiedzieć, zabrać głos w dowolnym piłkarskim temacie, w poważnym lub w żartobliwym, ironicznym tonie, obowiązuje freestyle tylko z jednym zastrzeżeniem. Niech poziom wypowiedzi, dyskusji przełamuje stereotyp piłkarskiego kibica jako zacietrzewionego półmózga, pieniacza uzewnętrzniającego swoje frustracje, wylewającego jad i napinającego się dla samej napinki.

Gdy trzeba, spierajmy się, polemizujmy, brońmy własnych poglądów, przekonań, ale zawsze...

TRZYMAJMY POZIOM!

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
Dyskusja (32190)
32160czwartek, 11, lipca 2019 22:40
kibic50
"Zaczynam się zastanawiać, czy kupować bilet na rewanż"

Póki co, to system sie wypierd... i kupić biletów się nie da Very Happy
32159czwartek, 11, lipca 2019 22:37
Zgred
Sprawdzić kursy na remis bezbramkowy ...Wink
32158czwartek, 11, lipca 2019 22:29
Mroova
@kibic50

Jak Ty mnie teraz zaimponowałeś Krzysiu ...
32157czwartek, 11, lipca 2019 22:29
Mroova
0:0 . Nie żeby to był (w perspektywie całego meczu) zły wynik dla nas. Można powiedzieć - dowieźliśmy bezbramkowy remis. To jest jakaś k..wa kpina. Zaczynam się zastanawiać, czy kupować bilet na rewanż. Powk..wiać się to mogę i w domu, a tak zawsze do lodówki bliżej ....

Moim skromnym zdaniem, cokolwiek ono jest warte, to była piramidalna Ż E N A D A. Innego słowa nie znajduję.

Dobranoc wszystkim. Może nas czekać dłuuuga ciemna noc.
32156czwartek, 11, lipca 2019 22:25
kibic50
Wywozimy cenny punkt z gorącego terenu
32155czwartek, 11, lipca 2019 22:17
Baron
Tak to jest jak drużyna od kilku lat nie ma normalnego trenera, a w zasadzie od czasu Czerczesowa:


Besnik Hasi (Albania)

Aleksandar Vuković (Serbia)

Jacek Magiera

Romeo Jozak (Chorwacja)

Dean Klafurić (Chorwacja)

Aleksandar Vuković (Serbia)

Ricardo Sa Pinto (Portugalia)

Aleksandar Vuković (Serbia)

Pomimo tego, tutaj przysłowiowa babcia klozetowa powinna poprowadzić ta drużynę do zwycięstwa. Bez kitu słabszych drużyn w Europie już nie ma.
Od czasu naszej obecności w LM nasza drużyna w pucharach europejskich zaliczyła dramatyczny upadek.
32154czwartek, 11, lipca 2019 22:05
Mroova
Dno dna. Rzygać się chce. A Vuko out. Ta drużyna nic nie gra.
32153czwartek, 11, lipca 2019 21:49
Baron
Ogląda ktoś z was mecz na Gibraltarze? Po 57 minutach pisząc, że jest to kompromitacja to tak jakby nic nie napisać. Dno.
Może w przyszłym sezonie wylosujemy FC Watykan i będzie szansa zdominować taką drużynę? Oby.
Dobrze, że tego meczu nie transmituje żadna telewizja, niestety stream zostanie w sieci.

Ps. Jest jeszcze jakiś piłkarz związany z Legią, który nie liznął trenerki? Jeśli tak, to wiadomo będzie, kto przyjdzie po Vuko.
32152czwartek, 11, lipca 2019 17:22
kibic50
@ Oley

Ten "rudy z Piasta" nazywa się Mikkel Kirkeskov.
Nie ma za co.
32151czwartek, 11, lipca 2019 16:32
Oley
mamy Obradoviča, temat rudego z Piasta zapewne zamknięty
32150czwartek, 11, lipca 2019 12:19
XXX
Najnowszy przykład na poparcie mojego wywodu "DNA, heroizm vs przygotowanie i umiejętności"

"Reprezentacja Polski sensacyjnie pokonała Brazylię w pierwszym starciu Final Six Ligi Narodów! Polska, grająca w rezerwowym składzie, po fantastycznym i widowiskowym meczu pokonała występującą w pierwszym składzie Brazylię 3:2 (25:23, 23:25, 25:21, 21:25, 15:9). - Dzisiaj totalnie bawiliśmy się siatkówką. Naprawdę. Ten mecz na długo zostanie w mojej pamięci - komentował w Polsacie Sport na gorąco zaraz po meczu Vital Heynen.
I później dodał: - Przyjechałem tylko po to, by poprowadzić drużynę w tym meczu. Zawodnicy byli wolni od jakiejkolwiek presji, grali na luzie. Trzeci set? 16:11 dla Brazylii, a my wracamy do gry. Totalne szaleństwo. Zagraliśmy na maksa. Zwłaszcza w bloku i w defensywie. Co dalej? Marzę tylko o tym, by wreszcie położyć się spać. Najpierw jednak porozmawiam z zawodnikami, bo stała się rzecz niesamowita"

Czy dostrzegacie jakieś analogie między postawą polskich siatkarzy i hiszpańskich piłkarzy?
Czy w naszym DNA natura rozdzieliła gen zwycięzcy w siatkówce i piłce nożnej? Osobiście wątpię (delikatnie mówiąc). Te nasze wieczne rozważania o DNA i genie zwycięzcy są tylko narzędziem do rozmywania bezsilności. To jest ślepa uliczka w rozważaniach, bo kieruje nas na fałszywe tropy.
32149środa, 10, lipca 2019 23:59
Senator
Obejrzałem pierwsze 45 minut meczu i byłem pozytywnie zaskoczony postawą Piasta i zawiedziony grą Bate.
Nie wiem jak wyglądała druga połowa ale myślę, że Piast naprawdę trzeba pochwalić.
@Baron
Ciekawa opinia o Kirkesowie acz sprzeczna z tym co czytałem na tt.
Tam większość chwaliła sugerując że kwota odstępnego to żadna kwota.
32148środa, 10, lipca 2019 22:09
Baron
@LM

Niestety ale Piast na własne życzenie podał tlen Bate. Gliwiczanom zabrakło spokoju i cwaniactwa by wywieźć zwycięstwo, co mogło się zemścić dodatkowo w ostatnich sekundach meczu. Nie mniej pozycję wyjściową przed rewanżem mają niezłą tyle, że muszą zagrać mądrzej.

Edit.

Przymierzany do Legii Kirkeskov wg. mojej oceny zagrał przeciętne zawody, zobaczymy czy uda się mu utrzymać formę z poprzedniego sezonu.
32147środa, 10, lipca 2019 19:53
kibic50
@ El LM

Duże pozytywne zaskoczenie grą Piasta z faworyzowanym Bate.
Grają otwartą, ofensywną piłkę i prowadzą do przerwy w pełni zasłużenie.
Oby tak dalej.
32146wtorek, 09, lipca 2019 13:27
XXX
kibic50
" A wyniknąc może jedno. Katastrofa, podobna tej, jaka toczy polski futbol od dekad. "

Ale najbardziej istotny będzie wniosek po katastrofie. Winny jest "zagraniczny szrot" (tu można wstawić cokolwiek, z każdego kierunku i okresu).
W naszych analizach czynnik "obcego" jest stale obecny. Analiza własnych błędów i zaniechań jest niepatriotyczna a więc niepożądana.
Może mniej emocji a więcej rozumu jest nam potrzebne. Zamiast się koncentrować na "heroizmie" chłopców Michniewicza zapytać dlaczego musieli się nim wykazywać, podczas gdy inne reprezentacje po prostu grały w piłkę. Może zamiast "DNA" po prostu potrafią banalne rzeczy jak przyjęcie, podanie, strzał, drybling. Ciekawe jak by się zmieniło nasze DNA gdybyśmy potrafili się do czegoś dobrze przygotować?
My zajmujemy się wspominaniem "podwórek", tak samo jak byłą chwałą husarii. Czy to znaczy że trzeba szkolić husarzy żeby odzyskać sławę bojową i wrócić do podwórek żeby młodzież była sprawniejsza?
Może nad innymi ogniwami DNA trzeba pracować żeby je zmienić. Ciekawe czy są fragmenty odpowiedzialne za myślenie przyczynowo skutkowe.
32145wtorek, 09, lipca 2019 12:36
Zgred
@kibic50


"To już nawet dziecko zrozumie Wink"

Mam prośbę, o rozszerzenie tej definicji...

Jeśli mam twardo stosować postrzeganie sportowego aspektu w całokształcie uprawiania sportu, który, swoimi słowami wykrzykuje kolega @a-c10 , musiałbym się dogłębnie zastanowić nad jego sensem...
Jak wiesz, stało się to ładnych kilka lat wcześniej i tak, jak w Twoim przypadku, było to sumą dążeń, wysiłku nie tylko fizycznego, wreszcie podejścia do tzw. życia. Jeśli pominąłem istotną kwestię - przepraszam, chyba można dodać ewentualne wyjście...na życie, z rodzin patologicznych.
Jeśli dobrze rozumiem Twój przykład, przygotowania do gry ludzi, którzy, pod Twoim treningiem osiągnęli sukces, sukces w danym momencie, to jest to jednak przykład jednorazowego wymiaru...O ile zgadzając się w wymiarze sukcesu, doskonale wiemy, że za rok, dwa, czy trzy, powtarzalności raczej nie sposób się spodziewać...

Dlatego...traktując "Nawałkowe osiągnięcia" - są dla mnie ( wybacz) Twoim momentem zdarzeń. Zdarzeń, czyli osoba, która w akurat dobrym czasie znalazła się w otoczeniu akurat dobrze funkcjonujących ludzi, ludzi idących w tym samym kierunku, gdzie nawet - klask, klask, klask - nie musi i nie ma siły aby motywować...

Wielokrotnie, kiedy wracając do początków zastanawiałem się - po co ten sport mi był w życiu...te wyrzeczenia, wyśmiewanie rówieśników , rzeczonych wcześniej Hani i Jadzi, które patrzyły na kozaków kiwających, "liżąc lody" Very Happy Ej! Śmietankowe...też, a już szczególnie kiedy czeka mnie operacja kręgosłupa z rozcięciem ( sugerowanym chirurgicznie ) 70 cm...bo sport to zdrowie...i nie jest to treść "życiezgreda.com"...ale jest to życie.

To po tylu latach, powiem, że to - też była nauka, nauka czegoś więcej niż szkoła, uczelnia, czy dzielnica, miasto. Taki sens, w sensie, dodatkowo utwierdzony, że można, ze trzeba wygrać, że - się nie poddajesz, bo walczysz...idziesz po swoje Wink

Kiedy, po latach czytam teksty, że takie reprezentacje U - coś tam, to generalnie po co? I ta "kanapa", która stała się zarzewiem konfliktu, bo serwowanie pojęć rytualnych jest zwyczajnie po za doświadczeniami, czytaj jakimkolwiek pojęciem o sensie sportu...podkreślając - sens! Mam wrażenie pewnej deformacji w ocenach, albo ich przeinaczanie...
Prosta treść, urastająca do miana przykładu...
Wielkie życzenia medalowych osiągnięć @dalkubowych córek, tych szyi, oby potrafiły udźwignąć - jest wypisz/ wymaluj - istotą tej "jedynki" - okraszonej ewentualnymi sukcesami. I OkWink A -co? Jeżeli szyje pozostaną bez udźwigu medali (?) ... Czytaj- takiej ( dalkub przepraszam) - są bez sensu, jak bez sensu są - reprezentacje kadetów, juniorów młodszych, starszych itd...i reprezentacje U - ...
bo sens zawiera "poprawna reprezentacja" czyli pierwsza.

Sens bzdurnych pojęć o szkoleniu, o wychowywaniu...Sens bzdur, które notorycznie popełniane są w całym schemacie PZPN - nie powinny przesłaniać - dumy i należytej estymy z faktu założenia koszulki z orłem na piersi. Nie wyprą mnie żadne dyskursy z "kanap" z Krakowa, Szczecina, Wrocławia, czy z Pcimia Dolnego...
Greps jest Jeden! Jeden - Jedyny! Taka jest prawda, a co z tym zrobią "decydenci", a to - już oddzielna sprawa.

A Dzieci Very Happy Dzieci lubią Misie, a Misie lubią Dzieci...

@XXX

Nie ten panel...
Staramy się obchodzić, żyjąc jedynie tzw. sportem
"ciągle ucząc się ...od tego, co podobno się cały czas uczy, a naukę długo wcześniej przyjął"...pytanie zasadnicze brzmi:
Jaką naukę z tego uczenia - przyjmiemy, jako wartość (?)
OJ - NAWET NIE CHCĘ SIĘ DOMYŚLAĆ!

@a-c10

Ujojoj ...Cała przyjemność po mojej stronie (!) Wink
32144wtorek, 09, lipca 2019 07:05
kibic50
@ XXX

Jak zwykle celnie. W sam środek problemu.
Niestety takim już popieprzonym narodem jesteśmy.
Najgorsze, że się nie uczymy, choć jest jeden, który podobno "ciągle się uczy", "uczy się cały czas". Jakoś tego kuźwa nie widzę.
Zamiast się uczyć i uczyć innych wolimy dać pincet i patrzeć co z tego wyniknie. A wyniknąc może jedno. Katastrofa, podobna tej, jaka toczy polski futbol od dekad.

@ a-c10

Nie ma za co.
To już nawet dziecko zrozumie Wink
32143wtorek, 09, lipca 2019 02:09
a-c10
@ Dalkub:

Mnie w sumie też te geny zwyciężania i dna wszelkich klubów śmieszy.

Mnie jednak bardziej żenuje. A przede wszystkim, wybacz, wkurwia. Bo, rozszerzając nieco dyskusję poza tę nieszczęsną "Michniewiczówkę", cały nasz futbol od długich lat funkcjonuje w jakimś pierdzielonym kręgu legend i zaklęć. DNA, atmosfera w szatni, przygotowanie fizyczne, wizja, koncepcja, dieta, kobieta, psychologia sportu, drony, procesory, wizualizacje, burza w Arłamowie... Cuda na drągu. Tak, ja sobie oczywiście zdaję sprawę, że na odpowiednio wysokim, wyrównanym poziomie takie - jak to za Kanałem mawiają - marginal gains mogą (choć przecież wcale nie muszą) robić jakąś tam różnicę. Jednak może najpierw, do ciężkiej cholery, wdrapmy się na ten poziom, hm? Smile A nie ma nań innej drogi, niźli tylko nauka gry w piłkę.

Ja nie deprecjonuję wyniku. Ja tylko (i aż) uważam, że wynik ma znaczenie wtedy, gdy... ma znaczenie. Nie mam pojęcia, czy Twoje córki (pozdrów, proszę) wybrały sobie siatkówkę jako drogę kariery. Jeśli tak, szczerze i serdecznie im życzę, aby była to kariera obfitująca w oszałamiające sukcesy. Niech się dziewuchy obwieszają medalami tak, żebyś musiał za nimi łazić i pilnować, by nie upadły pod ich ciężarem Wink Jeśli jednak to życzenie się spełni - i oby - to przecież dlatego, że będą umiały przyjąć, wystawić, zaatakować, zablokować, co-tam-jeszcze. A nie dlatego, że kiedyś tam jedna drugą opstrykała w ogródkowej batalii, prawda?

Pod Twoim passusem o patologii mogę się jedynie podpisać.

pees.
Trochę zazdroszczę znajomości z Frankowskim. Facet robi w mediach naprawdę ujmujące wrażenie.

@ Kibic50:

Dziękuję.

@ Zgred:

Przegiąłeś.

To, że obśmiewasz "Nasze Szkoły z pod kominka" (pisownia oryginalna), jednocześnie samemu kreując się na drugiego Piechniczka (może najpierw byś mu dorósł kole pięty, hm?), wzmacnia jedynie wartość kabaretową twojej wypowiedzi. Cóż, innych wartości próżno tam szukać, może więc lepszy rydz, niż nic? Ale już to, że po raz kolejny wtykasz mi pod palce twierdzenia i teorie, których nigdy nie wyartykułowałem, to z twojej strony elementarny brak kultury. Nie wiem, być może masz problemy z rozumieniem tekstu pisanego. I/albo nie potrafisz polemizować z żywymi ludźmi i musisz sobie tworzyć wygodne chochołki. OK, baw się dobrze. Nie życzę sobie jednak, abyś owe chochołki podpisywał moim pseudonimem. Dotarło, czy mam się wyrazić ostrzej?

Dalej, nie wiesz o mnie kompletnie n i c. A mimo to, również po raz kolejny, pozwalasz sobie na skurwysyńskie personalne wycieczki pod moim adresem. Próbowałem ci to zasugerować w sposób delikatny i żartobliwy, ale najwyraźniej powinienem był pocelować niżej, co niniejszym czynię: dość. Odklej się, z łaski własnej, od mojej kanapy (szczerze wątpię, abym kiedykolwiek zechciał ruszyć tyłek, żeby akurat tobie zrobić na niej miejsce), mojego miejsca zamieszkania (o którym również n i c nie wiesz) i generalnie ode mnie. Nie pchaj się z ubłoconymi, śmierdzącymi buciorami na teren, na który nikt cię nigdy nie zapraszał i w chwili obecnej niewiele wskazuje, aby kiedykolwiek miał zamiar. Dotarło, czy mam wyrazić się ostrzej?

A jeśli uwiera cię t w o j e miejsce zamieszkania i tak potwornie tęsknisz za miastem na K, że aż musisz co drugie zdanie o nim wspomnieć, powtórzę swą podpowiedź: przejedź się. Daleko nie masz. I nie, nie musisz mi opowiadać co i z kim robiłeś w hotelu. Nie wiem, czy zauważyłeś (ja zauważyłem, że miewasz z tym problem), ale tu jest czarna-elka.pl, nie zajebistyzywotzgreda.com.

Zgodnie z twą własną radą: basta.
32142wtorek, 09, lipca 2019 02:05
Senator
@Iocosus
I pomyśleć że toczyłem z tym panem ( teraz to już tak trzeba Smile ) długie dyskusje na forum Legia.net
Niewiele już pamiętam ale jedną rzecz zapamiętałem. Wg pana Laskowskiego kibicem nie jestem. Wink
Tak swoją drogą zapomniałem pod jakim Nickiem pisał. Przypomnisz?
32141poniedziałek, 08, lipca 2019 22:31
Zgred
Chciałbym zakończyć pewną sytuację, w związku z którą miałem bardzo odległe postrzeganie pewnych "norm" - od kolegi - @a-c10, choć, na swój sposób, bliskiej definicji tychże "norm"... Jednak bardzo odległych od sensu reprezentacji Polski U 16-17+18-19 i U 20 oraz U21.
Jeżeli "za normę" uznamy - szkolenie na poziomach młodzieży za tragiczne, oraz to późniejsze, nawet kadrowe...( tu przykład z Tomaszem Frankowskim - definiowany przez @dalkuba) - generalnie można wszystko "olać"...jak w realnych słowach pisze -@a-c10, czekając na wyniki (?) pierwszej reprezentacji.
Pewnie, że pewnie, ale istnieje jeszcze, nie rozumiana z kanapowego istnienia inna prawda, taka co nie olewa, szuka, istnieje chęcią i zaangażowaniem, wreszcie (!) swoimi latami ważna...BaWink - najważniejsza! Istota sportowego życia jest krótka, jest rozdana między możliwościami, a talentem, z małym ułamkiem farta...Taka jest prawda. Oczywiście w obliczu ciężkiej pracy i zupełnie innego schematu życia, od rówieśników, rówieśniczek. Piszę ogólnie o postrzeganiu sportu w każdej jego dyscyplinie, która wymaga cokolwiek więcej niż "skok przez kozła".
Teraz - @a-c10
Nie ma dobrego szkolenia młodych ludzi - zgoda
Nie ma nawet planów szkolenia młodych ludzi - zgoda
Ten brak planów podkreślam zawsze wyśmiewając "Nasze Szkoły z pod kominka" - w porównaniu z "National Level Beenhakkera...Zostawmy - bo "to se ne wrati" - mamy swoje analizy, reguły, warunki, opłaty i wszelkie inne uwarunkowania dotyczące piłki nożnej - i Basta Very Happy

#granie o wynik / granie o zwycięstwo

Kolego - @a-c10 -przecież Ty preferujesz grę o wynik w każdej możliwej sytuacji, mało tego, jesteś wielkim entuzjastom takiej gry...
Budujesz pomniki zwycięskich remisów...opisując ogromne osiągnięcie w rozszerzonym układzie ME. Wyśmiewając pewne sytuacje, sam stajesz się śmieszny -płynąc z "nurtem" - Twoja sprawaWink
Zwyciężanie- powinno być "nagrodą" dążenia, czyli w prostym przekazie, kiedy gra się o wygrywanie... Dobra akcja, dobre rozegranie z dobrym podaniem, z wyjściem na pozycję, z podaniem na strzał, lub strzał - a wszystko, aby być lepszym, wygrać, zwyciężyć...taka jest definicja "genu zwyciężania".
Tak było na garażach, na blokach, w szkołach, w dzielnicach czy miastach...To była prosta sprawa...najbardziej szczera.

@kibic50

Ale to nie ma znaczenia, kto ? czy, ilu pójdzie sensem wielkiego sportu. Przecież istotą jest jedno! Układ, w którym grasz , tego grania się uczysz, a kiedy ( sam powiedź) łapiesz sens - chcesz się miziać remisami, obronami, paraliżem...(?) Otóż - Nie...chcesz iść po swoje! Czyż nie?
Proszę poczytać moje wpisy niżej, kiedy wyśmiewam cały serdeczny układ PZPN, który jest rzeźbą "nic nierobienia", który jedynie dbając o swoje systemy powiększa wpływy z reklam, czy transmisji...
Ale nic nie robi w terenie...Przecież przyjdą na Izrael Wink, przyjdą na Armenię Wink i na Litwę - przyjdą...A nasz kolega z Krakowa, za pewne będzie miał gula, że mu w Krakowie takiego stadionu nie wybudowali...( bez urazy, ale nawet ta remontowana Wisła nie nadawała się na Euro2012) ...;( A ponieważ lubi remisy...miasta akurat znaczenia nie miały...

A to - co wręcz przeraża, to podejście do młodego sportu, a do młodych reprezentacji kraju w szczególności...To, swojego rodzaju pisana dywersja, z którą ni jak zgodzić się nie mogę!
Bastuj kolego - @a-c10, bo z perspektywy Twojej kanapy ( rozumiem, bez urazy) zaciemniasz obraz! Mogę zrozumieć pompowanie idei, że wszystko, co istnieje w tzw. piłkarstwie polskim istnieje grą - na wynik. Ok! Tu się gra na wynik, tam się też gra na wynik...Tak, tak , nawet na Narodowym grało się na wynik...No tak.

Twoja "Nawałkowa rokosz" co chwilę sypie pytaniami...
Rozumiem Twoje oceny, jakoby trafił się nam Król Adam, ale wybacz, bo jesteśmy w tzw sporze...
Zatem, zapytam odważnie, skoro tak bardzo deprecjonujesz kadry młode, które szkolone źle "muszą grać na wynik" , zarzucając im bylejactwo szkolenia, tak Bardzo zgadzasz się z kreacją remisów Lewandowskich z Krychowiakami w aureoli piękna (?)
Wiesz dlaczego to się nie klei (?) Bo - nie jest sensem remisowanieVery Happy Taki - układ.

Twoje wystąpienie, tu na tej stronie o marginalizacji kadry małolatów w wieku lat 15,16,17,18 czy już starszych U 19, U20, U 21 - że jest nie potrzebna w systemie, jest wręcz bluźnierstwem!
Opisywałem pojęcie, czym jest powołanie do Reprezentacji Polski ( wiek dowolny) - właśnie te sytuacje będą kluczowe za chwilę...Nie pod Twoje rozdymane sugestie, nie pod kreatora ( Very Happy) Adama.
Wiesz co, co cholery liczy się w tym całym zamieszaniu ?
Aby tak zrobić, żeby być lepszym, okiwać, strzelić, zagrać, uderzyć, czy rzucić...to proste przekazy!
I nawet nie wiesz ile w tym satysfakcji Wink kiedy się idzie po wygranie...
Ale co Ty możesz o tym wiedzieć ?
NIC!

tu masz pewną sytuację, bardzo ciekawą :

https://www.przegladsportowy.pl/pilka-nozna/me-u-21-2019/medale-bialo-czerwownych-na-mistrzowskich-imprezach/fn3328t

począwszy od roku 2001 - coś się zmieniło...chyba nie koniecznie?
Rozumieniem Twojej teorii zapewne będzie fakt Wink wypowiedzi Twojego idola od "jedynki" - zatem :

http://www.sport.pl/pilka/7,65037,24973487,lewandowski-mocno-skrytykowal-kadry-u-20-i-u-21-bylbym-zszokowany.html

Coś dodać trzeba jeszcze? Panie -@a-c10?

Skoro te "jedynki" taki sens mieć powinny - to Very Happy
Czym różni się 2002 Korea od 2019 Rosja?
Pytam poważnie? Czyim upadkiem w "kreacji" ? Jaką myślą rozwiązań? Sensu? Czy wreszcie przemyślenia???
17 lat to dużo- nie sądzisz?
32140poniedziałek, 08, lipca 2019 16:21
iocosus
Info z tt z moją prywatną dedykacją dla Senatora. Wink No, i dla Morta również. Smile Teraz żadne kary za kiboli już nam niestraszneWink. No i niech ktoś coś o "troglodytach" z Żylety. Very Happy

Legia Warszawa
‏Konto zweryfikowane @LegiaWarszawa
Jakub Laskowski, dyrektor ds. prawnych i administracji sportowej w Legii Warszawa, został nominowany na arbitra najważniejszego trybunału arbitrażowego świata sportu - Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu (CAS). Gratulujemy @JKL__84!
32139poniedziałek, 08, lipca 2019 06:18
kibic50
"Byłem wczoraj na sparingu z Pogonią Siedlce."

Jakoś Cię nie widziałem, ale faktycznie w tym tłumie było ciężko coś zobaczyć Wink
32138niedziela, 07, lipca 2019 22:58
Baron
@Senator

"Strzał Carlitosa na 5:0 był wisienką na torcie tego spotkania. "

Truskawką!

Wink
32137niedziela, 07, lipca 2019 21:10
Senator
Byłem wczoraj na sparingu z Pogonią Siedlce. Trzeba przyznać frekwencja dopisała tylko nie wiadomo czy to głód piłki nożnej w kibicach czy darmowe piwo i kiełbaski spowodowały napływ a gdzieś tak ok 6 - 7 tyś luda.
Sam mecz przez pierwsze pół godziny nie nadawał optymizmem co do formy naszych chłopaków. Bramka Wieteski i następna też tego obrońcy poprawiły humory obie strzelone po stałych fragmentach gry. Później prezent od zawodników Pogoni ( strata na 30 metrze) i 3 zero po precyzyjnym strzale Novikovasa. Czwarta bramka w końcówce pierwszej połowy Carlitosa i przy wyniku 4:0 sędzia zarządził przerwę. Tak na moje oko Sanogo nie pogra. Może i przepchnąć się potrafi , ale chyba nic więcej. Ogólnie w końcówce zaczęło trybić i na moje oko gra polegała na atakach skrzydłami .
Wyglądało to już całkiem całkiem jeśli chodzi o szybkość. Z precyzją jak to u nas bywało różnie. W pierwszej połowie ciekawie zachowywał się Gvilia, drygował kolegami, ustawił, sugerował do kogo podać. Jak na nowego szybko wczuł się w rolę.
W drugiej połowie mnóstwo zmian, na uwagę zasługuje Jodlowiec i jedno z jego podań. Strzał Carlitosa na 5:0 był wisienką na torcie tego spotkania.
Jest potencjał w tej kadrze i tylko się cieszyć. Czy Vuko ma pomysł i będzie potrafił wykorzystać te zasoby ludzkie? Chyba tak bo pomysł na odważną grę widać.
32136sobota, 06, lipca 2019 14:26
XXX
Chciałbym zwrócić uwagę uczonych kolegów, że w dyskusji o postawie naszych piłkarzy na ME, brzmią dokładnie te same tony co w narracji naszej historii. Z powodu słabości naszego państwa nie odnosiliśmy sukcesów militarnych, ot kilka bitew czy potyczek, ale wojny przegrywaliśmy. Dlatego niezbędne się stało opisywanie bohaterstwa, poświęcenia, przelanych hektolitrów krwi. Mało za to w tym wszystkim było dyskusji o przyczynach wywołujących potrzebę takiego heroicznego patriotyzmu.
Ten paradygmat przeniknął do dyskusji o wszystkim. Źle organizujemy służbę zdrowia, to lekarze muszą się poświęcać, nie dbamy o edukację, to nauczyciele muszą się poświęcić dla misji. Nie potrafimy wyszkolić zawodników, to oni muszą cierpieć i umierać na boisku.
Z jakichś powodów zbudowanie właściwego łańcuszka przyczynowo skutkowego jest dla nas niedostępne. Na jednej z wysp Polinezji żyje/żyło plemię którego członkowie nie widzieli związku między stosunkiem seksualnym a ciążą. W jakimś sensie ich przypominamy nie widząc związku między rzetelnym przygotowaniem a sukcesem. U nas to musi być DNA, tzn. ktoś tak zawzięty że nawet pomimo wszystko potrafi wygrać, albo chociaż polec w cierpieniu i bólu.
Spróbujcie rozważania na tematy rzucać na szerszy kontekst. Według mnie mozna dojść do ciekawych wniosków, chociaż nie zawsze optymistycznych.
32135sobota, 06, lipca 2019 10:29
kibic50
"ale wynik w sporcie jest kluczowy."

Banał, ale postrzeganie wyniku już nie.
W mojej ocenie a-c10 od wielu dni próbuje powiedzieć, że wynik w sporcie to zrobił Lewandowski, choć za młodu różnie z tym bywało.
Wg Zgreda ważne są zwycięstwa nawet na szkolnym boisku bo wyzwalają w dzieciakach "gen" zwycięstwa.
Tyle tylko, że gzie są ci wszyscy zwycięzcy meczów między klasowych, szkolnych, dzielnicowych ?
Ilu z nich osiągnęło "sportowy wynik", o jakim pisze a-c10, choćby na miarę Frankowskiego, któremu różni "trenerzy", w tym, jak czytam Jan Pieszko zwyczajnie chcieli zrobić krzywdę ?

Postawa różnego rodzaju "Michniewiczów" w mojej ocenia przeszkadza w rozwoju młodych talentów, bo ani nie uczy kreatywności w grze ani nie zaszczepia tzw "genu zwycięstwa", bo dość przypadkowe i wyjątkowo szczęśliwe pokonanie kilku drużyn, stosując jedyną taktykę "pancernego autobusu" i stałych fragmentów gry w końcu "sportowego wyniku" na miarę Hiszpanów nie dało.
Suma summarum U21 również nie wyszli z grupy, podobnie jak ich młodsi i starsi koledzy.
Nie tędy droga, o czym a-c10 chce nam wszystkim powiedzieć, a z czym absolutnie się zgadzam.

Ps
Trochę prywaty.
Jako jeden z najzdolniejszych młodych piłkarzy ręcznych najpierw Agrykoli, później AZS AWF Warszawa nie mogłem się pogodzić, że trener przeniósł mnie do grupy seniorów grających w drugiej lidze, pozbawiając tym samym odnoszenia sukcesów na różnego rodzaju spartakiadach młodzieży.
Kilka lat później jako wiodąca postać poprowadziłem seniorów do ekstraklasy zostawiając w tyle drużyny Wisły Płock i Korony Kielce. (Dzisiaj Orlen Wisła Płock i Vive Tauron Kielce) Very Happy Był to historyczny sportowy sukces amatorów ze stolicy, którego ani wcześniej, ani później w Warszawie już nie było.
W tej drużynie nie pojawił się ani jeden z kolegów, którzy w juniorach wygrywali różnego rodzaju turnieje. That's all.
32134sobota, 06, lipca 2019 09:24
dalkub
Mnie w sumie też te geny zwyciężania i dna wszelkich klubów śmieszy.

AC i Zgred - rację macie i nie macie jednoczesnie:

Zgred mówi tak - wygrywanie jest solą sportu i to prawda, wiem to i po sobie, ale wiem tez po moich córkach, które grając sobie w siatkę w ogródku 1 na 1 potrafią się szpetnie pokłócić o jakiś punkt i porażkę.
Jednocześnie przykładanie wagi do zwycięstw za wszelką cenę od najmniejszego berbecia powoduje patologię w każdej dziedzinie sportu. Przykładów aż nadto, czyli wezmę dużych i silnych, to się przepchną porozbijają mniejszych i wygram, nie pozwolę ryzykować, lepiej wybić niż rozegrać. Przykład z życia - Tomek Frankowski mój rówieśnik i kolega z U16 i U18 - najwięcej czasu spędzał na ławie mimo że był najlepszym zawodnikiem piłkarsko, ale był mały i mały w sumie trener Jan Pieszko - Zgred ty pewnie pamiętasz z boiska - go nie wystawiał. Grali za to inni, którzy skończyli grę na 2-3 ligach.
AC ma rację, że granie tylko o wynik i wygranie może prowadzić i w Polsce prowadzi do patologii, ale wynik w sporcie jest kluczowy. Nie wynik jest problemem, problemem jest to za co my rozliczamy trenera 10,11,12,13 latków i starszych - czy za wynik (patologia) czy za to ilu zawodników z jego szkółki potrafi wykonać te elementy, które na danym etapie powinni umieć i ilu z nich nadaje się do fachowego szkolenia w wieku lat 15-18.
32133piątek, 05, lipca 2019 04:04
a-c10
@ Zgred:

Aha. Czyli znowu na piedestał? No trudno.

@ Senator:

Matulu, następny... Wink Co Wy w ogóle w tej Legii macie z tą genetyką? Jakieś "geny zwyciężania", kwas deoksyrybonukleinowy... Khurrde, a mnie się głupiemu zdawało, że tu chodzi o to, żeby prosto piłkę kopnąć Very Happy

@ Kibic50:

to jedyna różnica

Mhmmm. Może i jedyna, co zresztą usilnie - i bezskutecznie, niestety - usiłowałem Zgredowi uświadomić. Sęk w tym, że cholernie istotna. Posunąłbym się nawet do stwierdzenia, że jest to ten szczegół, w którym tkwi diabeł.

Bo jeśli nauka wygrywania tu i teraz pozostanie celem naszego szkolenia, to po wsze czasy pozostaniemy w dUpie. I po wsze czasy zastęp Zgredów będzie skamlał, że mamy kiepskich piłkarzy, durnych trenerów, indolentnych działaczy (i że za ich czasów to się dopiero na podwórkach grało, i że w ogóle po co ta negacja (!) wszystkiego?). Ale za to SP 9 ogra SP 17. Albo odwrotnie.

@ MeM:

niemcy mają w sobie zakodowane dążenie do zwycięstwa

No tak. Taka różnica kulturowa, o ile w dzisiejszych czasach jeszcze jest sens o czymś takim rozmawiać. Niemcy (raczej) mają, Holendrzy (raczej) nie. I tu taka ciekawostka: pierwsze reprezentacje Niemiec i Holandii jak do tej pory mierzyły się 43-krotnie. Bilans? 16 zwycięstw Die Mannschaft, 16 remisów, 11 triumfów Oranje. W bramkach 79:71 dla Niemców. Zwłaszcza biorąc pod uwagę różnice populacyjne (obecnie +/- 5:1), żadna przepaść, nieprawdaż? Wygląda więc na to, że te geny, kody i inne takie to jednak są cokolwiek przereklamowane Wink
32132czwartek, 04, lipca 2019 20:10
Zgred
@a-c10

Dobrze, bo i inni pitolnicy troszkę wnieśli w ten ...dyskurs - powiem tak.
Jeżeli mamy się nie zgadzać, to ( niestety) się nie zgadzajmy, ale- jeżeli mamy się nie rozumieć nazewnictwem pojęcia zdarzeń, to może (propozycja) przykładać należy więcej uwagi, w należyte nazewnictwo zdarzeń. Podkreślam - Należyte...czyli takie -czego dotyczy Wink

I tak, nie wiem, w jakich Ty na blokowiskach, czy garażach grupach grałeś? Może was było zwyczajnie mało...dlatego dzieliliście składy, bo Jadzia, Hania z lizakami w dłoniach były znudzone...
Wiesz, Twoje garaże od moich dzieli różnica plus/minus dwudziestu lat Wink a to ogrom czasu w postrzeganiu ocen Hani i Jadzi.
Wynik był nie ważny - prawisz? Otóż nie...Był okrutnie ważny, był preludium do innych ważniejszych gier. Składy grały klasa na klasę, aby wyłonić reprezentację szkoły, ta z kolei w eliminacjach dzielnicy, grała po awans do Mistrzostw Warszawy. I Ty - mawiasz coś o chęci wygrywania (?) Very Happy . Zostawiam Cię z tym przemyśleniem, abyś ogarnął wreszcie powody, dla których się gra...

Jeśli to JUŻ pozostawisz za sobą, będzie Ci łatwiej zrozumieć pewne istotne różnice w szkoleniu młodych adeptów - każdej dyscypliny sportu. Jak również to, że sam fakt - powołania do Reprezentacji Polski dla 15,16,17,18 -20 latka jest takim ciosem motywującym, którego Ty ( wybacz) nigdy nie zmierzyłeś. To, jest istota, to jest napęd, to jest wreszcie zadośćuczynienie w często dla tych bardzo młodych, młodych ludzi sens - tego co robią, nie bacząc na "towarzyskie występy" swoich rówieśników, między którymi cytowane Hania i Jadzia pchają wózki z niemowlakami Smile
Jednym zdaniem potrafisz przekreślać starania, oddanie i wiele wyrzeczeń Rodzin, które, starają się wspierać swoje dzieci, młodzieńcze, czy za chwile dorosłe, w sportowych ambicjach, dążeniach. Skoro- to wszystko sensu nie ma, to co ma sens?

Podwórka
Nie ma, nie istnieją, moje za małolata -były, garaże i do nocy rzuty karne, ale też były skrawki zieleni w parkach i mecze. Mecze, aby wygrać - dodam. Podkreślam -to lata mojego dorastania, młodości...gdzie Kazimierz Deyna, obok Cruyffa był magiem piłki.
Teraz, ciągnąć za kołnierz Twoją "politykę bycia w kadrze mimozą" myślisz, że Ci ludzie z tamtych lat - wygrywać nie chcieli (?)
HA HA HA - Przypomnę, że przed MŚ 1974, wygrali finał z Węgrami na Igrzyskach Olimpijskich!
Pewnie Cię jeszcze wtedy na Świecie nie było...Wink , to nic- zapewniam, że gen wygrywania z całą pewnością - istniał !

Ten Gen - Drogi a-c10 jest najważniejszy. Są dyscypliny, które kreują możliwości degrengolady i to jest - piłka nożna, gdzie wynik remisowy jest brany w ciemno. W siatkówce - musi być rozstrzygnięcie, w piłce ręcznej - istnieją remisy, które nic nie dają, w koszykówce - też bywają, bez istotnego sensu...
Taktyka grania na remis Very Happy była mottem przewodnim wielu "bossów" trenerki, taki Smuda , nawet miał za remisy płacone...! (2012)
Dlatego, za nim zaczniesz przywoływać mi Nawałkę, popatrz w inernety...taki SaPinto właśnie bierze Bragę, a pan Adaś odcina kupony z karty kredytowej PZPN.

ps: Kraków, Kazimierz
Wiesz co, ja tam jestem w roku od kilku, do kilkunastu razy, tyle, że w porównaniu z latami grubo wstecz, już nie "zwiedzam wszystkich przybytków". Będąc wcześniej w formie, problemem to nie było, ale gdybym miał oceniać całość obsługi i ceny itd itp...zawsze w pamięci zachowam - punkt sprzedaży kiełbasy z grila ( taki kiedyś stał stary chyba samochód żuk) jako zaplecze, ale ta "kiełba" z tego rusztu (!) była czymś niewiarygodnie doskonałym! Smakową królewską potrawą, spożywaną na ogół w asyście, krakowskich kloszardów.

Miałem też jeden ciekawy krakowski moment w krakowskim Sheratonie, gdzie będąc w "muzycznej pracy"...miałem możliwość obcowania z piłkarzami Realu Madryt , którzy łatwo radzili sobie w "dolnych partiach hotelu"...Oraz na błoniach, przy pomniku wiernego psiaka, pięknie oddanego myślą rzeźbiarza, w swym oddanym czekaniu...
Lubię Kraków Wink I tylko ten Smok, Wam nie wyszedł...Jest, jakimś prętowym wyrzutkiem obrazu smoków światowych...plujący jakimś paliwem, taki mały, zagubiony, jak nie Smok Very Happy W dobie czasu turystyki, powinniście okazać Światu takiego Smoka , który stanowiłby nasz wymiar smokowatości światowej. Ale Wasz Smok - nie mając genów wygrywania, ma już gdzieś cogodzinne wyziewy ( może co półgodzinne) - zajechaliście Smoka - symbol...

pozdrawiam "mieczem" Syrenki z Warszawy...
32131czwartek, 04, lipca 2019 15:23
kibic50
Podobno juz od I wojny światowej (czy jakoś tak ) Smile
yvComment v.2.01.1