W tym miejscu chcielibyśmy prowadzić naszą futbolową rozmowę "na aucie", czyli dyskusję w tematach, które nie zostały uwzględnione w artykułach w innych działach. Zachęcamy do udziału w naszym swoistym "klubie dyskusyjnym"!
Trybuna jest wolna dla każdego, każdy ma prawo się wypowiedzieć, zabrać głos w dowolnym piłkarskim temacie, w poważnym lub w żartobliwym, ironicznym tonie, obowiązuje freestyle tylko z jednym zastrzeżeniem. Niech poziom wypowiedzi, dyskusji przełamuje stereotyp piłkarskiego kibica jako zacietrzewionego półmózga, pieniacza uzewnętrzniającego swoje frustracje, wylewającego jad i napinającego się dla samej napinki.
Gdy trzeba, spierajmy się, polemizujmy, brońmy własnych poglądów, przekonań, ale zawsze...
TRZYMAJMY POZIOM!


To chyba nie kryzys, lecz stała predyspozycja. Po prostu, Legia ściągnęła za ogromne pieniądze bardzo słabego zawodnika. A dlatego tysiące kibiców mają znosić jego wyczyny, że trener go wystawia. I to nie byle jaki trener, tylko człowiek mądry, doświadczony, z dobrą oceną sytuacji, który na dodatek ogląda zawodników częściej niż my. Krótko, moje zaufanie do Papszuna jest większe niż moje pretensje do Rajovicia.
Pretensje to ja mam do panów Żewłakowa i Bobicia. Nawet gdyby chcieli go oglądać przed zatrudnieniem, to nie mieli jak, bo on przed przyjściem do Legii niewiele grał w Broendby. Ale to właśnie był wystarczający sygnał, aby go tutaj nie zatrudniać.
Często narzekamy, że Legia to korporacja. To za duży klub, aby działał jako firma rodzinna. Ale efekty uboczne korporacji są m.in takie, że ludzie nie czują odpowiedzialności za majątek pracodawcy. Myślą tak: “co tam 3 mln euro? Przecież to nie moje. Jak się nie uda, to nic wielkiego się nie stanie. Korporacja jak to korporacja - na jednym straci, na drugim zarobi i jakoś to się będzie toczyć dalej”.
Istnieje teoria spiskowa, tutaj częściowo powtórzona, że zawodnik ma w kontrakcie zagwarantowaną określoną liczbę minut. Raczej nie zasługuje na pisanie o niej.
Nie mamy również zbyt dużego pola manewru w tej formacji.
@Albiceleste, Senator
Co do grania głową, sądzę, że z czasem pojawią się zgody - profesjonalny piłkarz będzie musiał podpisywać ‘Uprzedzono mnie, co mnie może spotkać, zrozumiałem treść ostrzeżenia, wyrażam zgodę, nie wniosę roszczeń w związku z tym przeciwko klubowi, federacji, organizatorowi rozgrywek’. Może limity wprowadzą - zawodnik może mieć x kontaktów głową z piłką w trakcie meczu. Później, obowiązkowa zmiana. Może będzie jakaś certyfikacja treningów, również regulująca liczbę takich kontaktów.
Na pewno w wieku juniorskim, rzetelną informację powinni otrzymywać rodzice i opiekunowie.
Piłka to za duży business, jak słusznie pisze Albiceleste.
Nie zamierzam po Milecie 'jechać', to pewnie ambitny i miły człowiek.
Ale dlaczego, na Boga, wiele tysięcy kibiców Legii ma znosić jego nieudolność? Bo on jest w kryzysie? Od roku? Wielu przed nim było i wielu będzie. W piłce i poza nią.
Nikt nigdy za mojej pamięci, od 1969, nie dostał w Legii tylu szans, które by choćby podobnie zaprzepaścił. To, co się dzieje, to kuriozum.
o tym zakazie gry głową już czytałem i to kilka lat temu
To jest w ogóle fascynująca, a zarazem przerażająca sprawa. Od wielu dekad wiadomo, że uderzanie piłki głową może powodować, a od nieco mniej wielu, że powoduje u niektórych futbolistów choroby neurodegeneracyjne. Mówi się o tym raczej niewiele, bo futbol:
a) to zdecydowanie zbyt duży biznes, by pozwolić sobie na tego typu skandale;
b) ma trochę szczęścia, że i gridiron, i rugby mają z urazami głowy (znacznie) większy problem.
Kompletnie nie mam teraz czasu, ale jak go złapię, to pogmeram po sieci i podrzucę Wam to, co do tej pory udało mi się wynaleźć.
Nie napiszę dokładnie kiedy ale jestem pewny że o tym zakazie gry głową już czytałem i to kilka lat temu. O jaki kraj chodziło też sobie nie przypomnę .
Co do Rajovica to dajmy już sobie na luz . Jest jak jest i my tego nie zmienimy. Zdecydowana większość z nas wierzy w Papszuna i pisze o tym że to obecnie nasz jedyny atut . Zaufajmy mu więc . Wie co robi wystawiając go .
Żeby jednak przerwać to piekiełko, wklejam link do wiadomości, która wydaje mi się bardzo ciekawa. Może w tej sprawie jakieś opinie, np. a konto pracy z najmłodszymi rocznikami?
https://www.flashscore.pl/wiadomosci/pi-ka-nozna-serie-a-varane-chce-pomoc-dzieciom-como-zakaza-o-gry-g-owa-w-druzynach-do-11-lat/Ey6KzA6E/
Aha, z góry uprzedzam przenikliwe interpretacje - to nie jest bronienie Mioduskiego.
W sumie to jest materiał na film o zabarwieniu lekko komediowym (z perspektywy końcowego wyniku rzecz jasna), bo wiecie, nowy sezon, nowe otwarcie, szansa na reset, mija pięć minut pierwszego meczu i... przebijasz wszystkie swoje wyczyny z minionych rozgrywek
Z jednej strony to jest potężna zagadka ten nasz Mileta, z jego koordynacją ruchową dziwi, że nie zabrał się za jakiś prostszy technicznie sport, może środek bloku w siatkówce? A jeszcze bardziej dziwi, że ma już w CV takie kluby jak Broendby, Watford i Legia. Z drugiej strony, facet niestrudzenie biega w pressingu dosłownie od pierwszej do ostatniej minuty meczu, skacze, walczy, rozbija, pokazuje się do gry, to jest bez żadnej szydery imponujące. Gdyby był lepszy technicznie to mielibyśmy tu Drogbę (a raczej nie my, bo grałby w top 5).
Tak po ludzku mu kibicuję, w ogóle zawsze jakoś odruchowo staję po stronie piłkarza, po którym kibice jadą z powodu jego umiejętności, jeżeli jest coś, czego nie toleruję to braku ambicji, tego Rajoviciowi zarzucić nie sposób.
Myślałem że to żart albo pomyłka, serio. Niespodziewanie dodatkowa, ekhem, atrakcja.
@ europuchary
Wczoraj Raków wygrał z Vallettą 3:1, pewnie awansują, bo końcówka meczu pokazała jaka tam jest różnica umiejętności, ale ogólnie słabiutki mecz Rakowa, klasyczny Stojanow w pierwszej połowie, po przerwie lepiej, ale przy stanie 1:1 Maltańczycy mieli karnego, na szczęście fatalnie przestrzelonego. Emreli z bramką, ciekawe jak mu pójdzie w tym podejściu do Ekstraklasy, wobec odejścia Brunesa chyba jest pierwszym wyborem w ataku dla Kroczka.
GKS przegrał z Żyliną 1:2 i przegrał zasłużenie, bo grał tylko przez pierwsze pięć minut meczu i ostatnie piętnaście. Jakoś bardzo zaskoczony nie jestem, bo GKS potrzebuje kilku meczów, żeby złapać rytm, możliwe, że za wcześnie dla nich ta rywalizacja, Słowacy dużo szybsi i z lepszą energią. Oczywiście u siebie GKS może to jak najbardziej odrobić, ale faworytami w tym momencie jednak Słowacy.
Będzie jakiś skandal sędziowski. Zawsze jest, gdy gra Legia, a sędziuje Frankowski i zawsze na niekorzyść Legii. Lista takich meczów jest na tyle długa, że nie może być mowy o przypadku. Facet ma jakiś problem emocjonalny z Legią i traci swoje, zdaje się nie aż tak wysokie, atuty zawodowe.
To jest ciekawe pytanie: ‘Wyników nie ma, idoli, dla których przychodzi się na stadion, nie ma, komunikacja zawodzi. Ludzie są wk...’
Odpowiadając na poważnie, przez większość historii trzeba by nie lubić Legii. Bywały całe 10-lecia bez spełniania kryteriów zawartych w pytaniu. Ostatnio chyba w latach 2006-2013. Był, co prawda, pod koniec tego okresu idol Ljuboja, o którym do dzisiaj niektórzy opowiadają, że dla niego się chodziło na stadion. Po latach, zapamiętałem go z tego, że w ciągu jednej połowy meczu potrafił być 5-6 razy na spalonym. Oczywiście, bywały mecze, że był najlepszy na boisku.
Gdybym miał szukać mniej przekonujących odpowiedzi, wybrałbym te dotyczące pytań o wrzucaniu kamyków przez Marka Papszuna do ogródka władz klubu. Tu pan Herra robi uniki.
Niektóre wypowiedzi mogą się podobać, można je zrozumieć (typu te o uproszczeniu procesu decyzyjnego czy uzasadnienie transferu Leszczyńskiego), inne niepokoją (mało konkretny i przekonujący jest Herra w kwestiach finansowych i sportowych). No ale po czynach ich poznacie. Oby wybronił się jako prezes w perspektywie kolejnych kilku lat.
Lech wydaje się bardzo mocny. Duńczycy myśleli, że ich zjedzą intensywnością, a Lech się odwinął, bramka, czerwona kartka, druga bramka i praktycznie po zawodach, mimo że początek drugiej połowy dla Aarhus. Chyba Frederiksen odrobił lekcję z poprzedniego sezonu, wtedy byli tragiczni, porażka z nami, manto od Cracovii, dwumecz z Crveną Zvezdą oddany bez walki, teraz to jest zupełnie inny zespół, jest ciągłość personalna i wysoka forma od początku. Mają kurczę realną szansę na Ligę Mistrzów, choć ten mocny start oznacza, że pewnie jeszcze latem przytrafi im się w jakimś momencie dołek. Tego dwumeczu już nie wypuszczą, potem azerski Sabah lub Finowie z KuPS, no i rozstawienie w IV rundzie.
Górnik osiągnął lepszy wynik niż wskazywałaby na to gra. To 0:1 z Fenerbahce oznacza, że mogą powalczyć w rewanżu, choć nie jest łatwo wyobrazić sobie jak miałoby do tego dojść. Jeżeli się otworzą, zostawią Turkom miejsce, to będzie 0:3 do przerwy. Jeżeli znów będą się bronić niskim blokiem i wybijać po autach to nic nie wykreują z przodu. No ale przy tak nikłej porażce kto im zabroni marzyć i próbować. Kacper Urbański ma tam chyba robić za kluczowego zawodnika środka pola, gra na dziesiątce za napastnikiem i w zasadzie nie ma konkurencji do gry na tej pozycji w tym systemie. Wczoraj mało widoczny, ale cała drużyna była zorientowana na obronę, Chłań też słabiutki, a bez jego dynamiki i ciągu na bramkę Górnik nie istnieje w ofensywie.
Letnie wnioski po sparingu z Radomiakiem.
Jeszcze jedna postać - Deziel Junior, zawodnik obunożny z wiodącą lewą. Takie szybkie następstwo Kapuadiego pod względem tego parametru . Nie potrafię ocenić, na ile jest gotowy, aby występować w jedynce. Nie wyglądało na to, aby odstawał (oczywiście - jakość transmisji i niewielka uwaga, z jaką oglądałem - też miały wpływ), a fizyczność i dynamika bez zarzutu. Myślę, że najpierw będziemy go oglądać jako zmiennika (Arsenić często nie będzie mógł występować). Była już w Legii taka historia w 2007. Z rezerw Osasuny Pampeluna pozyskaliśmy Iniakiego Astiza i ten pierwszy sezon pod wodzą Urbana był bardzo udany.
1. Pamiętam jak onegdaj red. Gołaszewski zachwycał się formą i piłkarską jakością Goncalvesa w sparingach i właśnie tyle warte są wnioski z meczów kontrolnych przed ligą.
2. Sądząc po ilości fauli to Luquinhas był dla nas dużo większym problemem niż Biczachczjan dla Radomiaka.
3. Rajovic na spalonym ale przestrzlił z metra do pustaka co było niebywałą sztuką ale przecież już nie dziwi, natomiast Mileta otrzymał rotacyjną szansę na grę i w drugiej połowie i wydaje mi się że Papszun postawił sobie za cel "odbudowanie" Rajovica i udowodnienie że może być przydatnym Legii napastnikiem.
4. Aktywnością wykazywał się Damian Szymański ale subiektywnie wolałbym w Ekstraklasie parę środkowych pomocników z drugiej połowy czyli Kapustkę z Arreiolem.
5. Vinagre głównym współautorem pierwszego dla Legii gola i mnie cały czas zastanawia jak tak "nonszalancko" grający zawodnik "dogada" się z Papszunem? Sygnalizowany powrót do formy Vinagre to mogłoby być największe wzmocnienie Legii.
6. Mateusz Szczepaniak współautorem drugiego gola i dla mnie to była najprzyjemniejsza konstatacja z tego meczu. Dobrze prezentował się z lewej strony lepiej niż Kovacik po prawej,, przede wszystkim ma gaz, coś czego Legii bardzo brakowało wiosną po przejęciu piłki. Subiektywnie to był dla mnie najlepszy występ z młodych.
7. Mimo strzelonego gola co zawsze musi być pozytywne o Michale Sevciku nie mogę nic powiedzieć, napisać, ani na tak, ani na nie.
‘Gdzieś mignęło mi info, że Ševčík to klasyczna dziesiątka’
Prawdopodobnie w wypowiedzi Bobicia przytoczonej przez legia.net (https://legia.net/news/fredi-bobic-sevcik-to-klasyczna-dziesiatka/104515). W tej samej wypowiedzi, padają następujące słowa, mam nadzieję, że zgodne z prawdą: ‘W cały proces zaangażowany był również trener Marek Papszun. Analizował zawodnika, oglądał materiały wideo i rozmawiał z nim osobiście.’ Jeśli tak rzeczywiście było, to dla mnie to jest najważniejsze.
W ogóle, rola Papszuna w Legii dla mnie jest bardzo ważna. Daje wygodę umysłową. Ufam mu i gdy on czegoś chce lub gdy on coś robi, to z automatu uważam, że to jest dobre dla Legii. A dawniej były co rusz wątpliwości: a może to Feio ma tym razem rację? A może Zieliński? A może Mozyrko? A może anonimowy rozmówca lub nie anonimowy dziennikarz? I tak człowiek nie wiedział, czego się trzymać. A Marek Papszun sprawia, że wiadomo.
Michal Sevćik? Oby był zdrowy, to już jest ktoś, kto zadba o jego przydatność dla drużyny
Cóż, oby się sprawdził i urósł u nas jak kiedyś Duda. Co prawda za wiele sobie po nim póki co nie obiecuję, ale sam ruch mnie cieszy, bo świadczy o tym, tak w nawiązaniu do tego o czym pisaliśmy niżej, że w Legii chce się jednak uzupełnić skład. Teraz czekam na obrońcę.
Kacper Urbański w Górniku Zabrze pod okiem trenera Gasparika?
Czy! Michal Sevcik w Legii pod pod pieczą Papszuna?
Zamieniliśmy Kacpra na Michała i zakładam że za aprobatą pana Marka i to jest roszada z której już w pełni będziemy mogli rozliczyć naszego trenera.
Myślę że jest dużo wiecej znaków zapytania i watpliwości pod względem Urbańskiego niż Sevcika. Przyznaję że kibicuję Kacprowi, bo papiery na granie z pewnością ma, tylko że jest na ewidentnym "zjezdzie do bazy" a czy Gasparik go "zresetuje" i stworzy choćby następcę Patrika Hellebranda to już za to bym złotówki nie dał.
Sevcik wydaje się sprawdzony, zweryfikowany w ostatnim sezonie w Mlada Bolesław. Na Spartę Praga widocznie za słaby ale jako 23 latek jest ciągle rozwojowy i może progresować. Najważniejsze że pasuje Papszunowi do składu.
Ogólnie to się z panami zgadzam , najwyższy czas aby spróbować zrobić porządek w finansach i spróbować wyjść na prostą . Czy się uda ? Chciałbym ale ręki nie dam sobie uciąć .
ponosimy następstwa życia ponad stan przez lata
Tak. To było życie ponad stan, a może raczej życie hazardzisty.
Od dawna mam teorię, że prezes Mioduski dał się zwieść okolicznościom, które towarzyszyły przejęciu przez niego władzy w klubie. W pięciu kolejnych sezonach między rokiem 2013 a 2017 Legia cztery razy była mistrzem, a awans do Ligi Mistrzów w 2016 pozwolił wyzerować budżet. Mioduski prawdopodobnie zakładał, że będą kolejne mistrzostwa, że będzie znów Liga Mistrzów, a jakiekolwiek ryzyko finansowe zostanie podjęte, za którymś razem ono się opłaci. Tymczasem w latach 2017 - 2020 nie było nie tylko Ligi Mistrzów, ale w ogóle fazy grupowej pucharów. Pojawiła się poważna dziura budżetowa, do tego doszedł kredyt na LTC. Teraz koszty funkcjonowania Legii jako przedsiębiorstwa są tak rozdęte, że jesteśmy stale grubo pod kreską i nawet kilka sezonów z rzędu z sukcesami w pucharach i na rynku transferowym (np. Muci, Oyedele czy Ziółkowski) nie jest w stanie trwale uzdrowić naszej sytuacji. Tu ratunkiem byłaby rzeczywiście tylko Liga Mistrzów lub dokapitalizowanie spółki (np. przez nowego właściciela), niestety szans na to póki co brak.
I teraz dochodzimy do istotnego pytania - oszczędności, tak, ale jak to jest, że one mają w pierwszej kolejności dotykać obszaru sportowego? Kto tak to zorganizował i kto za to odpowiada? Jaki jest długoterminowy plan naprawczy? Dlaczego klub nie chce tego wszystkiego komunikować w transparentny sposób?
narzekanie na brak transferów kojarzy mi się z zachowaniem dziecka, które, dowiadując się, że nie dostanie nowej zabawki, zaczyna urządzać sceny.
Racja, chociaż po pierwsze jednym z adresatów takiej krytyki jest nasz mąż opatrznościowy Papszun, któremu parę dni temu wymknęło się z ust, że transfery są niezbędne, a po drugie nasuwa się w tym miejscu przygnębiające pytanie czy Marcin Herra nadal jest prezesem działającego klubu piłkarskiego, czy jest zmuszony działać bardziej jak, nie przymierzając, syndyk masy upadłościowej? Bo jeżeli klub w oczywisty sposób potężnie odchudza payroll (Kapuadi, Pankov, Elitim, Kun, Jędrzejczyk, Nsame, Urbański), jednocześnie notuje przychód transferowy (Leszczyński) i w tych okolicznościach nie jest w stanie uzupełnić dramatycznie ziejących w składzie luk, to znaczy, że być może jest tak naprawdę gorzej niż nam się wydaje i w obecnych działaniach nie chodzi o doraźne zasypanie jakichś 60 milionów dziury budżetowej, tylko w ogóle o ratowanie Legii.
Dlatego mimo wszystko nadal liczę na to, że te oszczędności i przychody są po cichu dzielone w taki sposób, żeby coś jednak zostało na jakieś ruchy do klubu, nawet skromne, to by mnie trochę uspokoiło, tak jeżeli chodzi o aspekt sportowy, jak i całościowy obraz wszystkiego tego co się obecnie w Legii dzieje.
Jan Leszczyński i Bundesliga to tak jak Ziółkowski i Roma - z całym szacunkiem jakiś debil kieruje ich karierami i jak mówię obaj za kilka lat wrócą do Radomiaka odbudować swoją karierę - za szybko nie w to miejsce, nie z tymi umiejętnościami - Leszczyński to jest na tą chwilę poziom 1 ligi polskiej - coś jak Bednarek jak do Lech wypożyczał do Stali - ten zamiast grać idzie pooglądać lepszą ligę i od czasu do czasu pokopać w rezerwach - głupota
Wolałbym, żeby Jan Leszczyński pograł trochę tutaj. Spodziewałem się z czasem podobnego wkładu w grę Legii jak Jana Ziółkowskiego - że będziemy mieli radość zanim odejdzie. No ale 3 mln euro są TERAZ potrzebne do przeżycia. Natomiast, dobre jest to, że zagramy na dwóch frontach, a nie na trzech. To oznacza nie tylko mniejsze potrzeby kadrowe, ale i mniejsze ryzyko kontuzji. Nadeszły też dobre wieści w sprawie Barcii (1,5 mln euro + zejście z listy płac to teraz dla nas nie byle co ) i bardzo liczę na to, że i w sprawie Goncalvesa potoczy się po naszej myśli. Czyli tę dziurę zidentyfikowaną przez pana Żuka Legia stara się uzupełnić. I sposób, w jaki to czyni na pewno jest lepszy niż kolejne pożyczki. Obawy, oprócz obniżonej siły sportowej, mam takie, że spadnie poziom mobilizacji i motywacji w porównaniu do wiosny (średnia 1,875 punktu / mecz). Tu chodzi o to, że zaczynamy bez widma spadku, które czynnikiem mobilizującym wiosną było. Ale ufam też, że Papszun nad tym zapanuje. Głupio się potoczyło - Legia ma wreszcie godnego zaufania, dobrego trenera i akurat na jego kadencję przypadła bieda. Ale ponosimy następstwa życia ponad stan przez lata. Też mam takie marzenie, jak Senator - rozegrać sezon bez zagrożenia spadkiem. To mi się wydaje maksimum możliwości obecnej Legii. Ale i tak wolę to niż narastające zadłużenie i zamki na piasku.
Teraz narzekanie na brak transferów kojarzy mi się z zachowaniem dziecka, które, dowiadując się, że nie dostanie nowej zabawki, zaczyna urządzać sceny.
Natomiast niestety realizuje się scenariusz, o którym pisaliśmy mniej więcej rok temu. Tamta ofensywa transferowa to był skok na mistrzostwo Polski, ergo na kasę. I dyskutowaliśmy jak niebezpieczne to będzie dla Legii jeżeli ten skok zakończy się fiaskiem - właśnie to obserwujemy.
Przy czym ja wszystko rozumiem, oszczędności itp., ale jakiś sensowny obrońca chyba musi jeszcze uzupełnić skład? Kto tam będzie grał jak zdarzą się kartki i kontuzje?!
Nic więcej , nic . Spokoju mi
potrzeba