A+ A A-

W tym miejscu chcielibyśmy prowadzić naszą futbolową rozmowę "na aucie", czyli dyskusję w tematach, które nie zostały uwzględnione w artykułach w innych działach. Zachęcamy do udziału w naszym swoistym "klubie dyskusyjnym"!

Trybuna jest wolna dla każdego, każdy ma prawo się wypowiedzieć, zabrać głos w dowolnym piłkarskim temacie, w poważnym lub w żartobliwym, ironicznym tonie, obowiązuje freestyle tylko z jednym zastrzeżeniem. Niech poziom wypowiedzi, dyskusji przełamuje stereotyp piłkarskiego kibica jako zacietrzewionego półmózga, pieniacza uzewnętrzniającego swoje frustracje, wylewającego jad i napinającego się dla samej napinki.

Gdy trzeba, spierajmy się, polemizujmy, brońmy własnych poglądów, przekonań, ale zawsze...

TRZYMAJMY POZIOM!

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
Dyskusja (37016)
36686sobota, 29, listopad 2025 02:57
a-c10
@ Senator:

Widzę że a-c10 , Dalkub uważają Papszuna za idiote

Skąd ten wniosek? Smile Nie, nie uważam Papszuna za idiotę. Uważam go za gościa, który w pewnym momencie strasznie obrósł w piórka, potem zaliczył dość bolesne zderzenie z rzeczywistością, obecnie zaś działa w (co najmniej delikatnej) desperacji. Całkiem bowiem prawdopodobne, że właśnie dostał jedną z ostatnich (jeśli nie zgoła ostatnią) szansę na odejście z Rakowa na własnych warunkach i zapewnienie sobie miękkiego lądowania.

@ Iocosus:

Fajna ta wersja obozu Papszuna. Taka nie za prawdopodobna Smile Szkielet fabularny jak w polskim rom-comie, niby jakoś się trzyma, ale z kilometra widać, że posklejano go na ślinę i połapano na trytytki Wink

Ja bym się cofnął jeszcze o rok. Późną wiosną’23 Marek Papszun zdobywa z Rakowem historyczne Mistrzostwo Polski i odchodzi z klubu. Nie chce walczyć o LM. Nie chce bronić tytułu. Chce kontynuować trenerską karierę w jakimś przyzwoitym klubie zagranicznym i jest głęboko przekonany, że już niebawem takowy się po niego zgłosi. Niestety, dni mijają, kleją się w tygodnie i miesiące, po mediach niby fruwają mniej, lub bardziej odrealnione pogłoski łączące go z tą, czy tamtą ekipą, ale telefon pana Marka uparcie milczy. Po prawie roku na bezrobociu Papszun po raz drugi w karierze łapie wyciągniętą w jego stronę dłoń Świerczewskiego. I właśnie wtedy, gdy panowie są już po słowie, na stole ląduje konkretna oferta Hajduka Split.

Mhmmm. Jasssne. I tak to było, Wysoki Sądzie Wink

Zastanawia mnie jeszcze jeden, jak do tej pory nie poruszony wątek tej historii. Popraw mnie, Iocosusie, jeśli coś pokićkałem z chronologią, ale jakoś tak w marcu’24 pożegnaliście Kostę Runjaicza, prawda? Papszun prawie na pewno był wówczas bezrobotny i jeszcze nie dogadany ze Świerczewskim na powrót. Czy perspektywa pracy w Legii nie była wówczas dla niego kusząca? Czy w tamtym momencie jego sentyment do Waszego miasta i klubu miał jakieś, nie wiem, wychodne…?

Świerczewski wypromował Papszuna, a Papszun wypromował Raków Świerczewskiego.

Niby tak, ale w tym układzie zdecydowanie nie ma symetrii. Marek Papszun to po prostu dobry, może nawet bardzo dobry trener. Niczego mu nie ujmując, jeden z wielu. Natomiast Michał Świerczewski to ewenement na skalę światową. Pokaż mi, proszę, innego właściciela klubu (współrzędne geograficzne bez znaczenia), który jakkolwiek starannie wybrawszy trenera zdecydowałby się na de facto wręczenie mu kluczy do całej organizacji i ograniczenie swojej roli do autoryzowania kolejnych, coraz to tłustszych przelewów.

Zakochany facet przy kasie, nie będzie zwracał uwagi ile butów i kiecek kupuje jego partnerka (…) Gdy jednak afekt przemija

Jasne. Tyle tylko, że moim zdaniem tu nigdy nie było żadnych afektów. Żadnego romantyzmu. Czysty, bezlitosny pragmatyzm. Ten sam, który w chwili obecnej najprawdopodobniej dość głośno podpowiada Świerczewskiemu, że Papszun z drugiej kadencji to nie Papszun z kadencji pierwszej.
36685piątek, 28, listopad 2025 23:16
iocosus
A-c10: "w Rakowie Michał Świerczewski zasłynął swym przywiązaniem do zasady „kompetencje, nie reputacje”. Dlatego przecież, choć niewątpliwie miał środki na zatrudnienie znacznie bardziej premium szkoleniowca, postawił na szerzej nieznanego wuefistę z „obwarzanka”. I ówże wuefista przez długo bardzo pięknie mu się odpłacał. Również – przede wszystkim? – tym, że z kompletnie nie premium piłkarzy umiał poskładać czołowy zespół II ligi, I ligi, na koniec także Ekstraklasy." - dokładnie!
Świerczewski wypromował Papszuna, a Papszun wypromował Raków Świerczewskiego. Stworzyli doskonały tandem i osiągnęli wspólny sukces! Uśmiecham się gdy porównuję to co zrobili i przede wszystkim jakim sposobem Świerczewski z Papszunem z tym co choćby w tej chwili dzieje się w Wieczystej Kraków Wojciecha Kwietnia. Dwa światy i diametralnie inne podejście do tematu. W Częstochowie trener wuefista wyciągnięty z podwarszawskich klubików z piłkarzami nołnejmami w mainstreamie, w Krakowie, głośne nazwiska, byli reprezentanci kraju z byłymi selekcjonerami, ponoć nawet Nawałce złożono ofertę.

Co by nie powiedzieć o tandemie Świerczewski - Papszun, zaimponowali! Obaj!

"na rynku transferowym działający pod dyktando Papszuna Raków wygląda jak kobieta kupująca buty – zamówi dziesięć par, poprzymierza, osiem odeśle, dwie zostawi. Ładne, prawdaż? Tyle, że taka hipotetyczna modystka za odesłane obuwie otrzyma zwrot. Raków za odesłanych piłkarzy już zdecydowanie niekoniecznie. "
Zakochany facet przy kasie, nie będzie zwracał uwagi ile butów i kiecek kupuje jego partnerka, byle tylko wyglądała pięknie i uszczęśliwiała i siebie i jego! Gdy jednak afekt przemija, wady się uwidaczniają, sens dalszego wspólnego pożycia daje do myślenia, to i z szczodrego i hojnego faceta czyni się skąpa, chciwa, kutwa, który swoją partnerkę chciałby rozliczyć z każdej złotówki wydanej na kapcia!

O romantyczną relację pana Marka z panem Michałem nie podejrzewam. Ba, skoro już plotkujemy to ponoć ten pierwszy niby zamordysta siedzi pod pantoflem u swojej młodej, atrakcyjnej żony, ale że tandem dobrze funkcjonujący stworzyli pan Marek z panem Michałem, to fakt i że po latach i w takim duecie może dojść do ... wzajemnego znużenia, wyczerpania się akumulatorów, gdy cele spektakularnie zostały osiągnięte i pozostaje już tylko ich powielanie, to czegoś takiego nie można wykluczyć. Być może z obopólną korzyścią taki duet powinien się rozstać i oddzielnie poszukiwać nowych inspiracji i wyzwań.
36684piątek, 28, listopad 2025 22:12
iocosus
Saga trenerska według Łukasza Olkowicza, fragmenty eposu:
" ... najpierw trzeba cofnąć się do wiosny 2024 r. i przedstawić wersję obozu trenera. Częstochowianie są po słabym sezonie w Ekstraklasie, który zakończą na 7. miejscu, co oznacza brak kwalifikacji do pucharów. Świerczewski dogaduje się z Papszunem, co do warunków jego powrotu do Rakowa. Panowie podają sobie ręce. Później szkoleniowiec dostaje ofertę z Hajduka Split, a wszyscy wiedzą, że praca w zagranicznym klubie była jego celem. Zresztą również dlatego odszedł z Rakowa po mistrzostwie, bo liczył, że tytuł w Polsce będzie wystarczającym wabikiem dla prezesów z innych krajów.
Hajduk chce Papszuna, ale ten uważa uścisk dłoni ze Świerczewskim za wiążący i nie zamierza wycofywać się z ich ustaleń. Ofertę z Chorwacji odrzuca. Ale chce przy tym ugrać coś dla siebie. Porozumiewa się z właścicielem Rakowa, że w przypadku następnej oferty, którą trener uzna za atrakcyjną, ten nie będzie mu robił problemów z odejściem. I teraz kwestia interpretacji, co obaj ustalili. Czy atrakcyjna oferta dotyczy tylko klubów zagranicznych i reprezentacji Polski, czy również klubu Ekstraklasy?
To prawdopodobnie o tych ustaleniach z maja 2024 r. mówił Papszun na konferencji prasowej przed spotkaniem z Rapidem, gdy prosił, żeby "nie wyrokować, jeśli nie ma się pełnej wiedzy".
Kolejna wersja, jaka się pojawiła, dotyczy wydarzeń z tej jesieni, kiedy Raków się zaciął i przestał wygrywać. Wtedy częstochowianie zaczęli analizować rynek trenerski, co dziwić nie powinno, że klub przygotowywał się na różne scenariusze. Od dawna przy Limanowskiego cenią pracę Łukasza Tomczyka, trenera Polonii Bytom, który w przeszłości pracował w rakowskiej akademii. Po październikowym sparingu Rakowa z Polonią z tym trenerem rozmawiał Artur Płatek, nieformalny dyrektor sportowy częstochowskiego klubu. I teraz — to wersja usłyszana w klubie — Papszun dowiedział się o tym, że Raków rozgląda się na rynku i to miało go zdenerwować. Dalszym ciągiem było wysłanie z jego strony sygnału do Legii, że byłby zainteresowany pracą w Warszawie.
Legia liczyła, że Papszun sam załatwi sprawę rozwiązania kontraktu i na początku nie chciała się w to mieszać. Do tablicy została wywołana, gdy trenerowi nie udało się porozumieć ze Świerczewskim. (...)
Papszun dla wielu trenerów w Polsce stał się wzorem, jeśli chodzi o zdobytą władzę w klubie. Żaden inny szkoleniowiec w Ekstraklasie nie ma takiej, jaką on w Rakowie. To wielu może imponować. Rozrysowując hierarchię w częstochowskim klubie, to na szczycie piramidy jest Świerczewski, za nim był Papszun, po nim długo, długo nikt, gdzieś na dole prezes, a po nim dyrektor sportowy. (...)
Papszun z psychologicznego punktu widzenia jako trener wchodzi w dobrym momencie. Drużyna jest przybita, sami zawodnicy czują, jak mocno rozczarowują. Doświadczony trener może dzięki temu szybciej zdobyć ich zaufanie, by podporządkowali się jego metodom.
Piłkarzom Legii nie wszystkie muszą się podobać — delikatny szmer zdziwienia poniósł się po tym, gdy usłyszeli, że po każdym meczu będą musieli wypełniać ankiety, oceniać siebie i zespół. Ale generalnie wśród legionistów dominuje ciekawość nowego trenera, a nawet i ufność, że może ich wyciągnąć z obecnego kryzysu. Dla każdego trenera to dobry grunt, by od pierwszego dnia wprowadzać poprawki. (...)
Jeden z pracowników Legii, pamiętając nie tak odległe czasy rządów Feio, przyjście Papszuna komentuje w metaforyczny sposób: Mieliśmy u siebie syna diabła. Teraz przychodzi sam diabeł.
W Legii, klubie znacznie większym od Rakowa, jej byli trenerzy, gierki w środku wskazują jako powód, że po raz kolejny się nie udaje. Legia traci energię na wewnętrzne walki.
— Statki nie płyną w jednym kierunku, bo każdy chce ugrać swoje — podsumowuje jeden z byłych trenerów Legii.
Warunkiem, żeby w ogóle misja Papszuna w Legii się udała, a klub uniknął wewnętrznych dram, będzie oddanie mu władzy w stu procentach."
źródło: https://przegladsportowy.onet.pl/pilka-nozna/ekstraklasa/pilkarze-legii-zaskoczeni-uslyszeli-co-bedzie-kazal-im-robic-marek-papszun
36683piątek, 28, listopad 2025 21:21
Ksjp
Popcorn i inne…..
Panowie moim zdaniem tylko Wy ( reprezentanci kibiców) macie jakiś …problem bo popatrzcie Mistrzostwo odjechało, konferencja juz olana zostało tylko sie wybronić w lidze co oceniono jako do wykonania, wiec czemu sie gotować,jakieś kwoty negocjowac ? Po co? Samo się ulozy , pismaki ci „pożyteczni idioci* zadbają o atmosferę w mediach i jako ze wizerunek kształtuje rzeczywistość bądźmy ci zli tak do bolu innych z ligi i tak nas nikt nie lubi! Wiec gdzie strata przeca i tak w przestrzeni publicznej nikt nic nie wie co i jak i czy cos ustalono! A jest okazja aby zrobic „ glebokie porzadki w klubie” oczywiście nie dzis ale tak jutro ….
A czy MP przyjdzie???? Mozliwe, a jak za free to super.
36682piątek, 28, listopad 2025 19:40
dalkub
ten popcorn nie byłby zły pod warunkiem, że klub/drużyna nie daje koncertowo dupy, ponieważ daje to jest on słodko gorzki albo wręcz gorzki
36681piątek, 28, listopad 2025 18:34
iocosus
"Papszun przyszedł do Świerczewskiego i zaczął: "Umówiliśmy się na coś. Jeżeli dostanę atrakcyjną ofertę, to mnie puszczasz". Szef Rakowa odpowiedział: "Atrakcyjną ofertę z zagranicznego klubu lub z reprezentacji Polski". Dzisiaj problemem jest więc kwestia interpretacji, co jest tą atrakcyjną ofertą." - https://www.onet.pl/sport/przeglad-sportowy/marek-papszun-odsunal-legie-znamy-jego-plan-na-odejscie-z-rakowa/yp0v3st,5e4c2379

24 listopad: "Pisałem, że Marek Papszun otrzymał ofertę z zagranicznego klubu. Mowa o bardzo mocnym klubie, Slavii Praga. Zakładano, że trener Jindrich Trpisovsky prawdopodobnie odejdzie do reprezentacji Czech. Jednak Slavia nie jest skłonna, aby tego trenera zwolnić do reprezentacji. Oferta dla Papszuna ma więc charakter warunkowy, dlatego trener przystał na propozycję Legii. Gdyby sytuacja ze Slavią była przesądzona, można by się poważnie zastanawiać. Ale na ten moment wszystko zależy od ewentualnego odejścia Trpisovskiego, które wciąż nie jest pewne" - Tomasz Włodarczyk w Meczykach.
27 listopad: "Nie wszyscy mają pełne dane, co się dzieje. Mam nadzieję, że nie będzie trzeba wynosić tego na zewnątrz i sprawa zostanie załatwiona" - Marek Papszun
28 litopad: "Mają ruszyć rozmowy pomiędzy Legią, Rakowem i Papszunem, bo do tej pory Raków nie chciał nawet negocjować z trenerem. Przemawiało duże rozgoryczenie — klub czuł się zaskoczony tematem i timingiem. Myślę, że teraz czas na zejście z emocji i rozmowę w gabinetach. To się powinno zadziać w ciągu najbliższych dwóch dni" — Tomasz Włodarczyk w Meczykach.

Poruszamy się w domysłach i spekulacjach. Jakaś umowa między Świerczewskim a Papszunem była ale nie znamy jej szczegółowych warunków, a panowie zdaje się różnią się obecnie w jej interpretacji i w tym cały problem, oraz w tym że całą rzecz upubliczniono i w tej chwili spór a w zasadzie jego rozstrzygnięcie zapadnie przy otwartej kurtynie. Media mają używanie, kluby wizerunkowo są w sytuacji krytycznej, Legia jest w sytuacji krytycznej pod każdym względem i można w nią walić jak w bęben. W dużej mierze zasłużenie.

Na dziś wychodzi na to, ze gdyby Papszun odszedł do Slavii Praga to wszystko by było OK, umowa z "klauzulą odejścia" zostałaby zrealizowana. Ponieważ ma odejść do Legii, to Świerczewski uświadomił sobie że wychodzi na frajera, któremu Mioduski bez mrugnięcia powieką podbierze trenera. Układ między Świerczewskim a Papszunem w zestawieniu z Legią stał się i medialny i ambicjonalny.

Popcorn, kanapa i poczekajmy na rozstrzygnięcia.
36680piątek, 28, listopad 2025 15:15
Senator
Acha , jeśli sam Świerczewski mówi że trzeba negocjować sumę odstępnego jasnym jest że w kontrakcie żadnej kwoty wykupu nie było. To tyle na temat dwóch , jednego czy fafnastu milionów .
36679piątek, 28, listopad 2025 15:03
Senator
Dalkub właśnie z moich informacji miał . Jeśli przejście wiązałoby się z jego awansem sportowym odejściem do lepszego klubu to mieli mu nie robić problemu . Podobno Raków kkwedtionuje ten awans jego awans twierdząc że odchodzi do gorszego i powołuje się na ostatnie dwa trzy lata . O co tam chodzi zapewne wie sam Papszun i Świerczewski reszta to zasłyszane miej lub bardziej prawdziwe teorie .
36678piątek, 28, listopad 2025 11:31
dalkub
Senatorze - samo to, że wydawało się poważny klub będzie bazował na zapewnieniu faceta, którego chce za trudnić iż "on to załatwi" pokazuje jakąś totalną dezynwolturę, coś niespotykanego w biznesie nie na poziomie korporacji ale na poziomie średnich i małych organizacji. Pierwsze pytanie powinno brzmieć - czy ma pan taką możliwość wpisaną w kontrakt - jeżeli nie kończę temat i mam trzy wyjścia:
1. Liczę się z koniecznością zapłaty za zerwaną umowę
2. Czekam na zakończenie kontraktu
3. Rezygnuję z zatrudnienia

Ta banda nieudaczników bo inaczej ich nie nazwę stwierdziła że może się uda, sprawa się upubliczniła a oni wyszli na debili do kwadratu - tyle w temacie. Ciekawe czy podpisali z Papszunem wstępną umowę
36677piątek, 28, listopad 2025 10:03
Senator
Dalkub ok, pewnie tak .
Teraz pojawiły się głosy , że rozwiązanie umowy wziął na siebie MP co moim zdaniem potwierdzałoby moje przypuszczenia . Nie zwalniało to jednak Legii od kontaktu ze Świerczewskim po wyrażeniu przez Papszuna chęci przejęcia propozycji Legii.
36676piątek, 28, listopad 2025 08:45
dalkub
Senatorze chyba nadinterpretujesz - ja nie uważam Papszuna za idiotę, ja uważam decydentów w Legii w dziale sportowym za totalnych idiotów.
36675piątek, 28, listopad 2025 08:38
Senator
Widzę że a-c10 , Dalkub uważają Papszuna za idiote . Ja akurat Papszuna nie lubię , nie pasuje mi taki typ człowieka ale za idiote go nie uważam . Przecież tylko człowiek niespełna rozumu mógłby przy obowiązującym kontrakcie tak otwarcie wypowiedzieć lojalność .
Prócz zapisu w kontrakcie pozwalającemu Papszunowi odejść w określonych warunkach moim zdaniem musiała być jeszcze jakaś dżentelmeńska umowa między nim a właścicielem . Tak więc ktoś z czegoś się wycofuje i ktoś podważa zapis kontraktu który pewnie jasny nie jest . Zresztą co dla prawników jest jasne .
Oczywistym dla mnie jest że Legia czytaj Mioduski i spółka zachowali się źle . Jeśli po rozmowach z Papszunem jasne było , że chce przyjść pierwszym krokiem powinien byc kontakt ze Świerczewskim . Rozmowa etc i dopiero ogłoszenie przejścia . Teraz jest syf którego największym przegranym jest sam Papszun, a najbardziej przyczyniła się do tego Legia .
Nie dziwię się też Świerczewskiemu jeśli dowiedział się o całej sprawie z mediów a nie od zainteresowanych . Sam Papszun również powinien po pierwszych rozmowach z Legią rozmawiać z obecnym pracodawcą. Czy rozmawiał nie wiem natomiast pewnym dla mnie jest o czym pisałem na wstępie że gdzieś pojawiły się różnice czy to w interpretacji zapisu kontraktowego czy też odnośnie dżentelmeńskich ustaleń .
36674piątek, 28, listopad 2025 04:07
a-c10
@ Iocosus:

Miedzy panami coś się chyba wypaliło

Myślę, że nie ma sensu aż tak głęboko kopać. OK, być może Świerczewski ma (miał?) pozaprofesjonalną relację z Papszunem. Przede wszystkim jednak, jest właścicielem – i kibicem! – Rakowa. Tymczasem Raków, jak sam niedawno wspomniałeś, zeszłej wiosny wypuścił z rąk Mistrzostwo Polski. Jasne, reakcja Świerczewskiego była bardzo stonowana. W zasadzie to jej nie było. Żadnego załamywania rąk, wściekłego poszukiwania winnych, polowania na czarownice, nic. No i fajnie, pełna profeska. Jestem jednak głęboko przekonany, że zarówno sama porażka (bo trudno to określić inaczej), jak i wypowiedź Papszuna, w której gratuluje drużynie wicemistrzostwa, pozostały panu M.Ś. w pamięci. Wydaje mi się również dość oczywiste, że częstochowski Szef Wszystkich Szefów oczekiwał, iż w bieżącym sezonie zespół zareaguje pozitivnie.

A z tym, co tu dużo gadać, trochę klops. Mamy końcówkę listopada i gdyby sezon skończył się dziś, Raków nie tylko nie odzyskuje tytułu, ale w ogóle jest poza Europą (przynajmniej jeśli chodzi o awans z ligi), zaś jego strata do lidera wynosi dokładnie tyle samo, co… przewaga nad strefą spadkową. Oczywiście, częstochowianie są na fali wznoszącej, kryzys z początku sezonu śmiało można uznać za skutecznie zażegnany. Po ewentualnym triumfie w zaległym meczu z Zagłębiem ich strata do lidera zmaleje do czterech oczek. A przypomnijmy, że tym liderem jest – z całym dlań szacunkiem – Górnik Zabrze, zaś do rozegrania pozostała wciąż ponad połowa spotkań. Odrobienie tego deficytu przez Raków to zupełnie realny scenariusz, nie żadne tam football fiction. Co więcej, ekipa z Limanowskiego nadal pozostaje w grze zarówno o Puchar Polski (niestety), jak i LKE. Summa summarum, to wciąż może być dla nich bardzo udany sezon i mówienie o jakiejkolwiek tragedii byłoby na tym etapie kompletnie bezzasadne. Ale! Szóste miejsce po piętnastu meczach. Aż siedem punktów straty do pierwszego miejsca. Tylko siedem punktów przewagi nad pierwszym miejscem oznaczającym degradację. I to wszystko w momencie, gdy ambitny boss mógłby oczekiwać pokazu sportowej złości i prób zmiecenia konkurencji z planszy. Nooo… Emmm… Ymmm… Staniki nie fruwają, nie ma to tamto.

Wreszcie kwestia być może najistotniejsza. Otóż w początkach swego władztwa w Rakowie Michał Świerczewski zasłynął swym przywiązaniem do zasady „kompetencje, nie reputacje”. Dlatego przecież, choć niewątpliwie miał środki na zatrudnienie znacznie bardziej premium szkoleniowca, postawił na szerzej nieznanego wuefistę z „obwarzanka”. I ówże wuefista przez długo bardzo pięknie mu się odpłacał. Również – przede wszystkim? – tym, że z kompletnie nie premium piłkarzy umiał poskładać czołowy zespół II ligi, I ligi, na koniec także Ekstraklasy. Dowody są trywialne, nie będę Cię zanudzać.

Złośliwie można by stwierdzić, że w zasadzie nie zmieniło się nic. Nadal reputacja Papszuna i ściąganych przezeń graczy jest odwrotnie proporcjonalna do osiąganych efektów. Tyle tylko, że teraz to Papszun jest premium. Ściągani na jego życzenie piłkarze – a zwłaszcza ich ceny – też.

Widziałem/słyszałem gdzieś (zabij, nie pomnę gdzie) ostatnio kapitalne porównanie: na rynku transferowym działający pod dyktando Papszuna Raków wygląda jak kobieta kupująca buty – zamówi dziesięć par, poprzymierza, osiem odeśle, dwie zostawi. Ładne, prawdaż? Tyle, że taka hipotetyczna modystka za odesłane obuwie otrzyma zwrot. Raków za odesłanych piłkarzy już zdecydowanie niekoniecznie. Jasne, rekrutacja personelu kopiącego nie jest, nigdy nie była i nigdy nie będzie nauką ścisłą. Kosztowne pomyłki pozostają jej nieodłączną częścią, tak już to jest zrobione. Niemniej, jeśli trener, który swego czasu wynajdował kapitalne okazje na Vinted, teraz zatrważająco często myli się przy zakupach w coraz lepszych butikach – Houston…?

Biorąc to wszystko pod uwagę, całkiem możliwe, że wystarczyłoby, gdyby Legia okazała troszkę cierpliwości. Shit, nie macie stałego trenera od czterech tygodni. Skoro Wasze szefostwo doszło do wniosku, że Papszun i tylko Papszun, co szkodziło poczekać jeszcze dwa z hakiem? Po zakończeniu rundy można by usiąść ze Świerczewskim w gabinetowym zaciszu, spokojnie porozmawiać, przedstawić jakąś uczciwą ofertę i dopiąć swego. Za Papszunem – co chyba widać Smile – niekoniecznie przepadam. Uczciwie jednak przyznam, że to przecież dobry trener, a mądrze przeprowadzona relokacja do Legii mogłaby – mimo czyhających raf – dobrze zrobić i jemu, i Waszemu klubowi, i Rakowowi nie inaczej.

A tak po pierwsze zrobił się potworny smród. Dariusz Mioduski, ten absolwent Harvardu, brylujący na salonach rzutki biznesmen, wyszedł na nadętego buca, którego ligowy konkurent bez żadnego wysiłku ustawił do pionu jak szczeniaka. Część tego odium na pewno spadnie na Wasz klub. Po drugie – i potencjalnie ważniejsze – okoliczności transferu Papszuna mogą bardzo wydatnie wpływać na skuteczność jego pracy w Warszawie.

Każdy polski klub, Rakowa i Legii nie wyłączając, mierzy się od czasu do czasu z sytuacją w której jakiś istotny zawodnik dostaje ofertę od kogoś tam i nagle zaczyna mu się w dupce palić. Już-już walizki spakowane, buziaczki, papatki, dzięki, trzymajcie się, miło było i w ogóle. W Częstochowie Papszun mógł takie eskapistyczne zapędy kontrować swoim autorytetem oraz argumentami o lojalności, wspólnych planach i ważnym kontrakcie. W Warszawie – jeśli M.P. wymusi przeprowadzkę tamże – autorytet dopiero będzie musiał zbudować (łatwo mu to nie przyjdzie), a na całą resztę pierwszy-lepszy „uciekinier” zareaguje salwą śmiechu. Ja pierdolę, Marucha, o czym ty w ogóle do mnie rozmawiasz…!? Lojalność? Kontrakt…!? Lol, dobre sobie. A ty, weź mi przypomnij, jak tu trafiłeś? No właśnie. To teraz zejdź mi z drogi i przestań się kompromitować!

Dziwna sprawa jest z tym Kroczkiem

Bardzo, baaardzo dziwna. Zwłaszcza w szerszym kontekście. W Cracovii nie radził sobie może jakoś fenomenalnie (no bo przecież by został), ale też nie było podstaw, by kibiców Wisły na nim wieszać. Ba, z każdym tygodniem pracy (?) pewnego renomowanego słoweńskiego trenera z przeszłością w Ligue 1 moja ocena kadencji Kroczka idzie w górę ;] OK, może zastępując Zielińskiego (którego zwolnienie było błędem i oby pan Jacek za chwilę nam o tym boleśnie nie przypomniał) D.K. został rzucony na zbyt głęboką wodę. Może w ogóle bycie pierwszym trenerem ekstraklasowego zespołu to dla niego na razie za wysokie progi. W końcu nie każdy jest Siemieńcem i nie każdy być nim musi. Niemniej, gdzieś na poziomie pierwszej, czy nawet drugiej ligi spokojnie mógłby się facet rozwijać, zbierać doświadczenie i za czas jakiś ponownie spróbować załapać się do elity.

Tymczasem Kroczek wybrał asystenturę, co samo w sobie już jest zaskakujące. W dodatku, asystenturę u Papszuna, co jest zaskakujące do sześcianu. Jasne, u M.P. terminowali Feio i Szwarga. Ale na ich dwóch przypada iluś tam innych członków sztabu, których trener (jeszcze) Rakowa bezlitośnie i bezceremonialnie poodpalał.

No cóż, pan Dawid śpi tak, jak sobie pościelił. Ale dlaczego sobie tak pościelił, tego kompletnie nie rozumiem.
36673piątek, 28, listopad 2025 01:25
a-c10
@ Dalkub:

Zwolnił Papszuna z obowiązku świadczenia pracy, ale płacił mu kasę

W ąternetach piszo, że Papszun podobno tylko na to czekał. Rzekomo miałoby mu to umożliwić jednostronne wypowiedzenie kontraktu na mocy Konwencji Trenerskiej PZPN. Przejrzałem sobie ten dokument, szczególną uwagę zwracając na fragmenty dotyczące praw i obowiązków szkoleniowca i, jak na mój kompletnie laicki ogląd, sprawa wcale nie musiałaby być taka prosta. Popytałem kilku znajomych prawników. Zdania są podzielone. Ze wskazaniem na to, iż w razie czego zaistniałoby pole do jurystycznej batalii, z której Papszun niekoniecznie wyszedłby zwycięsko. Zwłaszcza, że jego zachowanie również podobno można podciągnąć pod zapisy tak rzeczonej konwencji, jak i – nadrzędnego przecież – prawa cywilnego. Nie wiem, nie znam się, za ile kupiłem, za tyle sprzedaję. W każdym razie, Świerczewski najwyraźniej miał jakieś obawy, skoro nie podjął ryzyka pójścia w legalny spór.

Przy czym sam Papszun też się ewidentnie zreflektował i przypomniał sobie, że – oż, cie churoba, no rzeczywiście… – wciąż ma ważny kontrakt, a dalsze ignorowanie tego faktu mogłoby mu przysporzyć nieprzyjemności. Mocniejsze karty zatem nadal przy Świerczewskim, który w rzeczy samej może, pogryzając popcorn, patrzeć jak panowie M. i P. robią z siebie pajaców.
36672czwartek, 27, listopad 2025 17:05
iocosus
Dalkub: „Co do Papszuna w Legii - jego przyjście będzie oznaczało chaos w całym klubie (...) Prawdopodobnie cała struktura działu sportowego idzie do zmiany i może taka jest potrzeba ale to będzie oznaczało chaos przez jakiś czas (...) cały ten dwór wiedząc o Papszunie, albo będzie szukał ewakuacji rozumiejąc że pewne czasy się skończyły, albo zacznie się grupować w różne koterie i czekać kiedy Papszunowi powinie się noga i będzie można zacząć go gryźć.” – sądzę mniej więcej podobnie i dlatego uważam, żeby coś takiego ukrócić i jak najszybciej zneutralizować wraz z nastaniem zamordysty Legia winna być skazana na jego dyktaturę. Na dworze legijnym nie powinno być wątpliwości, że Papszun jest prawą ręką Mioduskiego i ma jego bezapelacyjne pełne poparcie. Komu to nie będzie odpowiadało niech z Ł3 się ewakuuje, ale ci którzy pozostaną będą to musieli zaakceptować i się podporządkować.

Jeżeli Miodek na to się nie zdecyduje, będzie wolał zająć pozycję sprawiedliwego i dobrego zwierzchnika-rozjemcy w sporach ambicjonalno-kompetencyjnych między zamordystą/dyktatorem a dworem z Ł3 i Książenic to rozpęta dużo większą niż obecnie wojnę buldogów pod dywanem.

Papszun nie gwarantuje sukcesu, oddanie mu władzy to ryzyko, ale dyktator bez dyktatury to pewne fiasko i klapa projektu.
36671czwartek, 27, listopad 2025 15:11
dalkub
Gdybym był na miejscu Świerczewskiego to zrobiłbym tak:

1. Zwolnił Papszuna z obowiązku świadczenia pracy, ale płacił mu kasę
2. Zatrudnił gościa z Bytomia, albo kogokolwiek innego
3. Kupił Popcorn i patrzył jak się Mioduski miota i go załatwił bez mydła

Co do Papszuna w Legii - jego przyjście będzie oznaczało chaos w całym klubie i nie chodzi tylko o dyrektorów sportowych wielu, ale też o zawodników, Śledzia i całe LTC, być może cały ten dział Athletic Performance itd. Prawdopodobnie cała struktura działu sportowego idzie do zmiany i może taka jest potrzeba ale to będzie oznaczało chaos przez jakiś czas, który to zwiększy się im później rzeczony do Legii trafi.
Iocosus napisał że Papszun dostanie 3 okienka jakby co - nie wiem może tak, ale moze być że 2 bo wyobrażam sobie, że Papszun przychodzi od zimy, runda wiosenna jest na utrzymanie drużyny, ale kolejna runda już taka nie będzie, więc jak się okaże że w listopadzie odjedzie mistrzostwo/puchary i PP to mu Miodek podziękuje i abarot jedziemy dalej w układzie totalnie innym. Na dodatek cały ten dwór wiedząc o Papszunie, albo będzie szukał ewakuacji rozumiejąc że pewne czasy się skończyły, albo zacznie się grupować w różne koterie i czekać kiedy Papszunowi powinie się noga i będzie można zacząć go gryźć.
36670czwartek, 27, listopad 2025 09:25
iocosus
Albiceleste tak coś czułem, zapaliła mi się lampka z tyłu głowy, że mogłem coś pokręcić, ale ... Wink dzięki za sprostowanie.

Dziwna sprawa jest z tym Kroczkiem, wychodzi na to, że Papszun stracił do niego zaufanie, a u Świerczewskiego również go nie ma. Gdyby było inaczej to pryncypał z Częstochowy nie rozmawiałby z Tomczykiem, to jest raczej potwierdzone, można spekulować kiedy rozmawiali i na jakie terminy się umawiali. W każdym razie w swych rozważaniach „kto po Papszunie” Kroczek wydaje się że nie był brany pod uwagę.
Odpowiedź na pytanie „kiedy” może być istotna dla Papszuna, bo ten układ między Świerczewskim a Tomczykiem nie wygląda na ruch raptowny spowodowany checią ewakuacji przez Papszuna. Jest plotka że umawiali się że Tomczyk obejmie Raków w czerwcu 2026 zanim Papszun chciał uruchomić swoją „klauzulę odejścia”. Gdyby tak było to „układ z Tomczykiem” mógłby być przyczyną szybszej decyzji Papszuna a nie konsekwencją z niej wynikającą.

Odnośnie emocji to uważam że wiele decyzji nie tylko w życiu „normalnym” ale również w biznesie lub polityce jest podejmowanych pod wpływem emocjonalnego impulsu, przeczucia, „instynktu”, a dopiero później jest dobudowywana do tego analityczna strategia i udowadnianie że to był ruch w szachach 5D. Pytanie jak bardzo emocjonalnie Świerczewski podchodzi do tego wszystkiego jest otwarte, ale jeżeli wcześniej rozmawiał z Tomczykiem to byłby znak, że samemu z Papszunem zamierzał się rozstać i nie byłaby to decyzja nagła pod wpływem impulsu.
Miedzy panami coś się chyba wypaliło i tak długo wytrzymywali ze sobą! Wink
36669czwartek, 27, listopad 2025 01:51
a-c10
@ Iocosus:

Tak tylko tytułem drobnego sprostowania: przymierzany do Rakowa Łukasz Tomczyk jest trenerem Polonii Bytom. GKS Tychy od niedawna prowadzi Łukasz Piszczek Smile Natomiast…

O ile Świerczewski się emocjonalnie nie zatnie

No właśnie. Częstochowskiego SWS osobiście, rzecz jasna, nie znam. Medialnie facet raczej mało się odsłania, trudno coś pewniejszego powiedzieć o tym, czy – i ew. jak bardzo – jest mściwy i pamiętliwy. Łatwo natomiast zauważyć, że ma obecnie bardzo silne powody, by być rozgoryczony i wściekły. Zarówno na Legię, jak i na Papszuna. I chyba mocno go korci, by i jednej, i drugiemu pokazać, jak pięknie ma wypolerowany paznokieć na środkowym palcu. Świadczy o tym chociażby niedawny ćwierk o połowie sukcesu.

I teraz tak sobie myślę: stać przecież Świerczewskiego na to, by dowolnie wysoką ofertę Legii odrzucić, a Papszuna wysłać na dłu…uuu…uuugi gardening leave. Do końca rundy Raków spokojnie mógłby poprowadzić Dawid Kroczek, który w Cracovii momentami pokazywał zadatki na naprawdę ciekawego szkoleniowca. Sprawdzi się – zostanie do końca sezonu. Albo i dłużej. Nie sprawdzi się, no to w grudniu/maju pogada się z bytomską Blaugraną, zapłaci jej uczciwe odszkodowanie i weźmie tego Tomczyka. Albo pogada się z kim innym i weźmie kogo innego, się zobaczy. A Papszun niech se gnije na poboczu i obserwuje jak, owszem, rośnie mu stan konta, ale za to na łeb, na szyję spada jego zawodowa renoma.

Szczerze mówiąc, na miejscu Świerczewskiego skłaniałbym się właśnie ku takiemu rozwiązaniu.
36668środa, 26, listopad 2025 22:16
iocosus
No to pogdybajmy, pospekulujmy, chociaż wciągnąłem się w coś innego, bo tej naszej "sagi" miewam już po dziurki w nosie, ale ... na zachętę dalkuba. Wink

O ile Świerczewski się emocjonalnie nie zatnie, to Papszun najpóźniej na pierwszym treningu Legii w nowym roku już będzie jej trenerem (już albo dopiero, jak kto woli).
Raków bierze Tomczyka z Tych ponoć za 150 tys PLN (taka była klauzula). Ponoć z trenerem GKS dogadywali się już wcześniej, był szykowany na kontrakt od czerwca 2026, co być może też skloniło Papszuna do szybszego pożegnania z Częstochową. Jeżeli w tych plotkach coś pokręciłem lub pokręcę to proszę o sprostowanie.

Ktoś kto puścił newsa o rozmowach Papszuna z Legią ewidentnie go nie lubi. Sprawa się wysypała gdy Papszun w Rakowie chciał uruchomić klauzulę, która jednak "nie istniała". Papszun jest trudnym facetem we współpracy, a opinię chyba ma jeszcze gorszą od tego eufemizmu. W Częstochowie ponoć z dyrektorem Cyganem mu nie do końca po drodze, trener Kroczek ze sztabu w przypadku roszady na linii Warszawa - Częstochowa - Tychy zostaje na lodzie, zapewne to nie jedyni, którzy Papszunowi nie za dobrze życzą.

W Warszawie na "dworze" opisywanym przez Olkowicza, zakładam, że trener z opinią dyktatora/zamordysty wzbudza podobną niechęć jak jeszcze całkiem niedawno u Jacka Zielińskiego.

I w mieście cudów i w stolicy, w grze o tron, a w zasadzie o rangę namiestnika króla najważniejszego po władcach absolutnych czyli po Świerczewskim lub po Mioduskim Marek Papszun ma mało zwolenników, a w zasadzie powinien się podporządkować w Warszawie władzy dwóch konsulów: Bobica i Żewłakowa. Cóż by to była jednak za "gra o tron" lub o miano "wszechwładnego namiestnika" gdyby pan Marek z niej zrezygnował. Zaprzeczyłby własnej opinii o sobie i legendzie którą zbudował.
Sądzę, że jest wielu i pod Klasztorem i przy Ł3, którzy "za plecami" mocno by się ucieszyli, gdyby Marek Papszun został na lodzie, lub gdyby z Legii w niesławie musiał się szybko ewakuować.

Teraz mój osobisty wtręt o Papszunie. Otóż to nie jest trener z mojej bajki. Postrzegam go raczej jako pragmatyka, wpierw zabezpieczajacego dostęp do własnej bramki, a nastepnie szukającego szczęścia w ofensywie. Finezji od drużyny przez niego prowadzonej nie oczekuję, raczej ścisłego wykonywania nałożonych planów. Jeżeli będą wyniki to jakoś to może przebolejemy i łykniemy, tak jak początkowo był akceptowany Michniewicz, gorzej gdy tych wyników nie będziemy się mogli doczekać. Gdyby Papszun przegrał na finiszu mistrzostwo z Legią tak jak to zrobił tegoroczną wiosną z Rakowem to u nas byłby już okrzyknięty nieudacznikiem i frajerem, który wypuścił tytuł z rąk. Taki nieudolny trener byłby kolejnym dowodem, że król/władca nie potrafi wybrać odpowiedniej osoby na najważniejsze stanowisko w swoim państwie. Namiestnik zawiódł a monarchia byłaby zagrożona rewolucją, wzywaniem do niej, wszak kibicowski lud ciągle o niej marzy! Wink

Nie pasuje mi Marek Papszun jako trener, ponieważ to jest szkoleniowiec, który w swojej drużynie chce mieć już ukształtowanych zawodników, a nie takich których musiałby kształtować, przyuczać. Trudno po nim oczekiwać cierpliwości i wyrozumiałości wobec nieopierzonych młodzieżowców. Na Ł3 chyba złożono w ofierze wprowadzanie narybku z Akademii do pierwszej drużyny, w imię jak najszybszego sukcesu na modłę Papszuna, czyli osiągniętego z doświadczonymi, ukształtowanymi ligowymi repami. Wszystko żeby odzyskać tytuły i uniknąć groźby wzywania do rewolucji!

Po tej subiektywnej uwadze i poprzednim spostrzeżeniu o nastawieniu wobec Marka Papszuna legijnego dworu, moja głowna refleksja z gdybologii stosowanej. Otóż jeżeli Mioduski zdecydował się na dyktatora/zamordystę chcąc uniknąć rewolucji, to musi temu dyktatorowi oddać pełnię władzy, przynajmniej nad wojskiem, armią, czyli nad całym pionem sportowym i tym co z nim związane. Jeżeli tego nie zrobi, to ten pomysł według mnie nie ma sensu. Jeżeli Marek Papszun nie będzie "Ręką Króla" to lepiej żeby go nie było. A jeżeli Marek Papszun ma odzyskiwać tytuły, to władzę dyktatorską musi sprawować minimum do końca sezonu 2026/27. Czyli ma trzy okienka transferowe na ułożenie kadry pod swoje dyktando. Dobór współpracowników w tym okresie również jest zależny tylko i wyłacznie od "zamordysty".

Pod dyktatorem zamordystą albo odzyskamy tytuł w 2027 roku, albo z dyktatorka vox populi uczyni loosera i przegoni z Ł3. Gorzej bo wówczas świta dyktatorka na Ł3 pozostanie i ją również trzeba będzie wymieniać.

Zatem w mojej gdybologi albo mamy dyktaturę Papszuna i sukces w 2027 roku, albo król zderzy się z dyktaturą proletariatu.
36667środa, 26, listopad 2025 20:49
Baron
@corazstarszy

"Uważam, że pisanie o Astizie per ‘figurant’ jest obraźliwe dla niego, i ogólnie, dla ludzkiej pracy. Bardzo nie podoba mi się wylewanie w ten sposób własnych frustracji na inne, Bogu ducha winne, osoby."

Nie prawda, nie manipuluj moimi słowami. Nie jest to obraźliwe określenie, w potocznym rozumienia tego słowa oznacza ono:

"Figurant" - to jest człowiek, który pełni jakąś funkcję, ale nie ma realnej władzy ani wpływu, będąc jedynie marionetką w rękach innych.
I tak jest właśnie w przypadku Astiza, który został wrzucony tu tylko na chwilę, w wyniku braku docelowego trenera, którego klub nie może znaleźć od dłuższego czasu. Sad but true.

Jeśli uważasz, że tak nie jest to cóż... twoja sprawa. I zaznaczę nie jest to wylewanie własnych frustracji (!) tylko stwierdzenie faktu jaki ma miejsce obecnie w Legii.
O Mioduskim do dawna pisze min. tutaj wiele osób, więc nie bardzo rozumiem o co Ci chodzi.
36666środa, 26, listopad 2025 15:35
dalkub
to pobawmy się w gdybologię stosowaną - biorąc pod uwagę poprzednie wybory naszych tuzów, sądzicie że kolejny przetrzyma dłużej niż do jesieni 2026? Jaki jest procent szans że tym razem będzie inaczej? przyjmując że tym nieszczęśnikiem kolejnym będzie Papszun, ilu z obecnych (wg mnie 3) dyrektorów sportowych powolutku pakuje swoje pudło i nie za długo zrobi papapapa. Mam jeszcze takich pytań w zanadrzu kilka - Iocosus liczę na ciebie w tej kwestii, choć na innych panów również
36665środa, 26, listopad 2025 09:01
iocosus
"jak podoba się panom saga z nowym trenerem na Ł3" - na takie pytanie odpowiedziałbym, że zaczynam być nią trochę znudzony, brak nowych "zwrotów akcji", koła scenariusza ugrzęzły i buksują w miejscu. Być może w tym błocie dotrwamy do końca grudnia, zatem czym tu się ekscytować?

"jak w kontekście profesjonalizmu Legijnych decydentów podoba się panom saga z nowym trenerem na Ł3" - na tak postawione pytanie, kusi żeby odpowiadając pofolgować sobie i przejechać się po decydentach legijnych po całości za oczywisty brak owego profesjonalizmu tylko że to też już zawadza o banał, nudę i łatwiznę.

Druga sprawa, mam trochę wyrzutów sumienia, krytykowałem Kacpra Chodynę a teraz czytam, że przez jakiś tam czas, bynajmniej nie krótki, grał z dziurą w nodze! No i trochę mi głupio. To znaczy cały czas uważam, że z zasady te wszystkie minuty które Kacper Chodyna w tym sezonie i poprzednim spędził na boisku powinny być przynależne choćby Mateuszowi Szczepaniakowi, to znaczy efekt mógłby być ten sam, gra zespołu byłaby niezmienna, wyniki również, zamiast na Kacpra psioczylibyśmy na Mateusza, tyle tylko, że z zasady, moim zdaniem, jeżeli do Legii nie sprowadzamy kogoś z już uznaną, zweryfikowaną jakością, to w odniesieniu do piłkarzy "uzupełniających" skład, w których liczymy na tzw. rozwój potencjału bezwzględne pierwszeństwo powinni otrzymywać adepci Akademii.
Egzekwując tą moją zasadę, z dużym prawdopodobieństwem bylibyśmy w tym samym miejscu co obecnie, być może dołowalibyśmy jak Zagłebie Lubin, które stawiało na młodzież. Gdybym był na miejscu Mioduskiego moim wyborem na trenera Legii byłby natychmiastowo Marcin Włodarski, a co on dokonał z Miedziowymi już wiadomo. Zatem jako decydent w Legii skutki moich decyzji wynikowo mogłyby być nie lepsze niż obecnych władz, wywiezienie na taczce groziłoby mi niechybnie i mam tego świadomość i stąd też jakoś tak się trochę miarkuję z linczowaniem i dekapitacją tych naszych decydentów.

Wracając do "trenerskiej sagi" jest super! To znaczy jesteśmy skazani na domysły, spekulacje, plotki. Dla pitolnika piękna rzecz, bez kozery, samokrytycznie przyznaję że lubię rozstrzygać o tym co nieoczywiste, snuć rozważania, scenariusze, ale ... ale kiedyś to się zakończy, jedne rzeczy się potwierdzą, inne okażą się blagą, o jeszcze innych zapewne nigdy się nie dowiemy.

Na 51% Marek Papszun trenerem Legii w końcu zostanie, tylko czy to dobrze, czy to źle? To mnie w tej chwili zastanawia i o ile nastanie w Legii decydent Papszun to na jakich zasadach i z jaką władzą? I jakie mogą być skutki tych rządów?
36664środa, 26, listopad 2025 01:21
corazstarszy
@dalkub: 'i jak w kontekście profesjonalizmu Legijnych decydentów podoba się panom saga z nowym trenerem na Ł3? Profeska co?'
Nie podoba mi się. Jeśli już zgłaszać ofertę (mam na myśli to https://legia.net/news/legia-zlozyla-oferte-za-papszuna/102294), to wolałbym bardziej na pewniaka. A nie na zasadzie, że obecny pracodawca dopiero się namyśli, a tak właściwie to nie wiadomo, czy cel w ogóle jest osiągalny. Nie wiem zresztą, która z krążących o możliwych warunkach odejścia Papszuna z Rakowa wersji jest prawdziwa. Czy był jakiś gentleman’s agreement między panem Świerczewskim a Papszunem, umożliwiający temu drugiemu odejście w dowolnym momencie w uznaniu minionych zasług? To, że Raków (jeśli to prawda, co piszą) nie godzi się na warunki teraz proponowane przez Legię, uważam jednak za rzecz normalną w negocjacjach. Sądzę, że ani Legii tak tanio i tak szybko się nie uda jak by sobie tego życzyła, ani Raków tyle nie dostanie odstępnego, ile by chciał.
Przy dyrektorach sportowych Bobiciu i Żewłakowie, których Mioduski zatrudnił, nie spodziewałem się tak czy owak pomyślnego obrotu sprawy. To też a konto tego, co cytuje Pietras. Wybrać takiego speca jak Iordanescu to nie lada sztuka. Dla mnie Iordanescu jest większą porażką pana Żewłakowa (i pośrednio pana Mioduskiego) niż Mileta Rajović.
A że nowego trenera nie mamy na skinienie palcem? Panowie macie wysokie wymagania - bo to ma być i jakość, i doświadczenie, i warsztat, i natychmiastowa dostępność. Jeśli tu przyjdzie, to po pierwszej przegranej najgłośniej będzie skomleć - ‘po co takiego zatrudnił? Po co nam taki? Wiadomo, że się Mioduski nie zna, to po co się pcha do wyboru trenera?’. Wiadomo - Wy byście lepiej wybrali. A póki co, dzisiaj, w ramach uprawiania polityki malkontenctwa, zarzut czynicie z tego, że jeszcze tego nowego trenera nie ma.
Biedna Legia.
Uważam, że pisanie o Astizie per ‘figurant’ jest obraźliwe dla niego, i ogólnie, dla ludzkiej pracy. Bardzo nie podoba mi się wylewanie w ten sposób własnych frustracji na inne, Bogu ducha winne, osoby. Macie (słuszne) pretensje do Mioduskiego, to dogryzajcie Mioduskiemu.
36663środa, 26, listopad 2025 00:33
Pietras
"Edward Iordănescu, now the former manager of Legia Warsaw, was surprised by how other teams prepare for Legia. He was also puzzled by the need to analyze opponents so thoroughly. In Romania, teams he had coached were simply expected to play without any major preparation and analysis."

https://www.reddit.com/r/soccer/comments/1p5bzdr/edward_iord%C4%83nescu_now_the_former_manager_of_legia/
36662wtorek, 25, listopad 2025 17:38
Baron
@dalkub

"Legia Warszawa informuje, że Edward Iordănescu z dniem 31 października przestał pełnić obowiązki trenera pierwszego zespołu Legii Warszawa."

To info oficjalne, nieoficjalnie się mówi, że klub już sporo wcześniej wiedział, że tak się stanie.
Za chwilę minie miesiąc jak Legia nie ma trenera (bo przy całym szacunku ale Astiz to jest tylko figurant) co w trakcie trwającego sezonu jest chyba ewenementem na skalę światową.
To się komentuje samo i dosadnie.
Przytoczę jeszcze tylko jedno ale jakże znamienne wydarzenie związane z funkcjonowaniem Legii jako klubu, chodzi o transfer Colaka -

"— Powiem szczerze, dostałem koło 17 telefon od dyrektora sportowego Górnika i byłem trochę zaskoczony. Bo wtedy się dowiedziałem, że wyciągnęliśmy napastnika z badań medycznych. Powiedziałem, że zadzwonię i się spytam. Porozmawiałem z Fredim. Wszystko się potwierdziło — przyznał Michał Żewłakow."

Niech to będzie podsumowaniem tego co się dzieje w Legii. Tu nie ma żadnych przypadków, że to wszystko wygląda jak wygląda. Jest to klasyczny efekt przyczynowo-skutkowy*

*"Efekt przyczynowo-skutkowy to związek między zdarzeniem (przyczyną) a jego następstwem (skutkiem). Występuje, gdy jedna rzecz bezpośrednio prowadzi do drugiej i jest kluczowy dla rozumienia świata, planowania działań oraz przewidywania ich konsekwencji. Myślenie przyczynowo-skutkowe to zdolność do analizowania tych zależności i jest podstawą uczenia się i rozwoju."

Uczenie się i rozwój, jest to obce, w kontekście Legii, wiadomo komu.
36661wtorek, 25, listopad 2025 09:42
dalkub
i jak w kontekście profesjonalizmu Legijnych decydentów podoba się panom saga z nowym trenerem na Ł3? Profeska co?
36660sobota, 22, listopad 2025 21:12
Baron
Była Termalica, teraz jest powtórka z rozrywki z Lechią i ... po pierwszej katastrofalnej połowie zasłużenie przegrywamy z gdańszczanami.
Jeśli w przerwie zimowej nie dojdzie w klubie do rewolucji kadrowej i w pionie sportowym, to najzwyczajniej w świecie czeka nas spadek. Czas złudzeń ewidentnie się skończył. Raz się udało, teraz jest jeszcze gorzej.

*****

Panie Mioduski, daj sobie Pan spokój z Legią. Od kilku lat jest po prostu coraz gorzej, zamiast progresu jest stały regres, równia pochyła, tu nie ma żadnego przypadku. Fakt nie opinia.
36659sobota, 22, listopad 2025 12:19
Zbyszek
@Senator.
Dla mnie kopalnią wiedzy nie są tylko moje kontakty, znajomości , które nawiązałem kiedy zajmując ważne stanowisko starałem się pomagać ludziom , nie gwałcąc prawa ,ale Senatorze prasa regionalna.
To co patopismaki z "warszawki"wymyślają , nie mając pojęcia o czym piszą, bo wykazują kompletną ignorancję prawną i pewno nawet na oczy nie widzieli kontraktu trenera czy piłkarza z klubem - to wszystko co realne znajduje odzwierciedlenie w faktach i dokumentach można wyczytać w prasie regionalnej i np. "Gazeta Częstochowska" po zatrudnieniu Papszuna podała na jakich warunkach został zatrudniony , więc ja tylko podaję to co swego czasu wyczytałem ,ale ja mam się na co powołać, bo ci, którzy piszą brednie mogą się powołać ,ale " na sufit'. Smile.
W najnowszym numerze dziennikarze "Gazety Częstochowskiej " wyśmiewają tych z Warszawy ,że jednak dla Marka Papszun mecz z Piastem nie ostatnim na ławce trenerskiej Rakowa.

PS.Mnie nawet nie śmieszyło jak redaktory opisywały jak to Iordanescu oddawał się do dyspozycji i jak to obradowały sztaby co by się naradzić pod wodzą Mioduskiego , podczas kiedy każdy wiedział ,że Mioduski w tym czasie był przez 10 dni w USA ( co można było łatwo ustalić dzwoniąc do sekretariatu klubu)i jak przyjechał wezwał Iordanescu i zapytał czy to prawda i jak trener potwierdził to natychmiast go zwolnił.
Podobnie od kilku dni właściciel Rakowa pan Świerczewski przebywa za granicą w sprawach biznesowych , więc kontakt z nim jest raczej utrudniony Smile.

@Senator.
Wybacz,ale grzeszysz naiwnością .W Polsce jest wiele instytucji, które badają "zawartość" mediów pod kątem ich zgodności z faktami, sprawdzonymi informacjami oraz prawdą , z którą najbardziej znany jest Krajowy Instytut Mediów i stwierdza on w corocznych sprawozdaniach coroczny wzrost nierzetelnych informacji, dezinformacji , fake newsów , wytworów botów czy obcych trolli. Nagminne jest powoływanie na zdania np. naukowców, którzy nigdy nie istnieli lub nigdy nic takiego nie powiedzieli , lub nie napisali , albo też na opracowania które nigdzie nie były publikowane , bo nie istniały . W dobie bezwzględnej konkurencji na rynku , na którym króluje sensacja treść zastępują niedorzeczne brednie rodem z szamba, albo tytuły w rodzaju "zaorane", "cała Polska w szoku", "Polacy łapią się za głowy", "cała polska o tym mówi " itd itp.
Ja chyba za stary jestem i za dużo przeżyłem i wiem,aby mnie na ten chłam nabrać ,ale mam jedną zasadę ,a mianowicie szukam u źródła i sprawdzam , bo nie przepadam za robieniem z gęby cholewy.
36658sobota, 22, listopad 2025 00:08
Senator
Papszun w kontrakcie nie ma sumy odstępnego ma inny zapis który akurat w tym konkretnym przypadku będzie ciekawym sporem prawnym . Pan Zbyszek mocno fantazjuje ponieważ temat jest . Jedyna ciekawa informacja to ta że rzeczywiście pan Świerczewski nie jest zbyt chętny aby drużyna pozostawiona została bez trenera. Papszun chce przyjść z całą świtą co sprawiłoby że Rakow zostałby ograbiony doszczętnie . Nie może więc dziwić że wlaściciel Rakowa będzie robił problemy. Trzeba przypuszczać że sprawa znajdzie rozstrzygnięcie w przerwie zimowej nie wcześniej.
36657piątek, 21, listopad 2025 21:30
Baron
Temat zatrudnienia Papszuna w Legii od początku był mocno abstrakcyjny i nierealny. Bo niby jak? W trakcie rundy, bez wiedzy jego pracodawcy, tak z marszu, z klubu który mimo wszystko funkcjonuje w miarę stabilnie, z ambitnym właścicielem, trenera bardzo drogiego jak na polskie warunki??? No nie, w ten sposób to się mimo wszystko nie odbywa, nawet w naszej e-klapie.
Kulis funkcjonowania klubu nie znam, tak jak zdecydowana większość z nas, nie mniej wiedząc od jakiegoś czasu, że temat z trenerem Iordanescu się wysypał, to klub do dzisiaj nic nie zrobił w temacie zatrudnienia nowego trenera (który już tutaj powinien być), w sytuacji kiedy każdy kolejny dzień zwłoki zbliża nas do sportowej katastrofy.
Astiz bez doświadczenia w prowadzeniu jakiejkolwiek drużyny, bez wszystkich potrzebnych certyfikatów trenerskich, wraz z asystentem ma wyciągnąć Legię z gigantycznego kryzysu?To nie ma prawa się udać i nie uda, a im dłużej Legia jako klub będzie tkwić w tym stanie no to sami odpowiedzcie sobie co nas czeka.
yvComment v.2.01.1