A+ A A-

W tym miejscu chcielibyśmy prowadzić naszą futbolową rozmowę "na aucie", czyli dyskusję w tematach, które nie zostały uwzględnione w artykułach w innych działach. Zachęcamy do udziału w naszym swoistym "klubie dyskusyjnym"!

Trybuna jest wolna dla każdego, każdy ma prawo się wypowiedzieć, zabrać głos w dowolnym piłkarskim temacie, w poważnym lub w żartobliwym, ironicznym tonie, obowiązuje freestyle tylko z jednym zastrzeżeniem. Niech poziom wypowiedzi, dyskusji przełamuje stereotyp piłkarskiego kibica jako zacietrzewionego półmózga, pieniacza uzewnętrzniającego swoje frustracje, wylewającego jad i napinającego się dla samej napinki.

Gdy trzeba, spierajmy się, polemizujmy, brońmy własnych poglądów, przekonań, ale zawsze...

TRZYMAJMY POZIOM!

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
Dyskusja (37016)
746piątek, 04, maj 2012 05:12
QD
Dla mnie są dwie przyczyny obecnej sytuacji: zimowa wyprzedaż szczególnie Rybusa (1) i brak odpowiedniej reakcji trenera na zmiany w składzie(2). Zamiast zareagować i optymalnie ustawić drużynę, zaczął kombinować. Na siłę szukał zastępstwa dla poszczególnych ogniw, zamiast zreorganizować skład w sposób optymalny i wykorzystujący wszelkie atuty tych zawodników których miał. Te wszystkie roszady na poszczególnych pozycjach nie były procesem twórczym, a odtwórczym przez co nic nie dały.
745piątek, 04, maj 2012 02:23
Senator
Ja się zastanawiam czy rezygnacja pana Waltera to nie wskazanie jedynej słusznej drogi trenerowi?
744piątek, 04, maj 2012 01:54
anonimowy_legionista
Czeka nasz jeszcze mecz z Koroną, ale po nim trzeba pożegnać obecny zespół szkoleniowy. Wg mnie nie można patrzeć tylko przez pryzmat sprzedaży Rybusa czy Borysiuka.
Chodzi też ogólnie przygotowanie zawodników do rundy wiosennej, o rozgrywanie stałych fragmentów gry, czy o kreowanie gry.
Obecny lider w czwartkowym meczu strzelił 3 bramki po stałych fragmentach gry, dlaczego nasi piłkarze nie umieją tak ich wykorzystywać jak oni? Co robią na treningach? W dodatku jest taka ciekawostka, obrońcy malinowych nosów zdobyli w sezonie 10 bramek, a nasi tylko 2!

Co do rezygnacji Waltera, czeka nasz wyprzedaż w związku z brakiem tytułu i za małymi wpływami do kasy? Bo jakoś nie chce mi się wierzyć, że sprzedadzą Legię bez zysku.
743czwartek, 03, maj 2012 22:43
Garm
742czwartek, 03, maj 2012 22:20
ave
Moje emocje powoli opadają. Mecz z Lechią przelał czarę goryczy, ale mistrzostwo tracilismy kolejka po kolejce, juz wcześniej. Gdybym miał wskazać główny błąd jaki wpłynął na postawę druzyny w rundzie wiosennej, wskazał bym sprzedaż Rybusa.
741czwartek, 03, maj 2012 21:16
Monrooe
Ja naprawdę rozumiem żal jaki przez nas wszystkich przemawia, było tak blisko jak dawno nie mieliśmy okazji się znaleźć. Jednak naprawdę ciężko zdefiniować ten sezon tylko przez pryzmat jego zakończenia. Pewnie, że chciałbym mistrzostwa, liczyłem na nie do samego końca. Mimo problemów z jakimi borykał się zespół na wiosnę, miałem nadzieję, że się uda. Wszak jestem kibicem Legii.

Owszem popełniono wiele błędów, poczynając od przygotowań, na grze już w trakcie rundy kończąc. Co gorsza nie ma ludzi bez winy. Błędy popełnili działacza, trener ale też sami piłkarze. Na pewno przyjdzie czas rozliczeń, o nich usłyszymy niebawem. Wkrótce też napiszemy na łamach czarnej eLki o przyczynach takiej a nie innej końcówki sezonu.

Będzie czas i miejsce by o tym debatować.

Postaramy się uwypuklić plusy (tak, tak, te też były w tym sezonie) jak i minusy obecnego sezonu. A teraz? teraz sezon jeszcze się nie skończył. Jest jeszcze jeden mecz i na nim dajmy z siebie wszystko. Pomysł by "spalić" wszystko nie jest chyba najlepszy. O tym podyskutujemy na "zimno", pośpiech, żal i emocje nie są najlepszymi doradcami.
740czwartek, 03, maj 2012 20:57
anonimowy_legionista
Można wymienić wiele czynników zaistniałej sytuacji, ale Legia ma za sobą najwięcej meczów w sezonie i zwyczajnie kondycyjnie nie dała rady w końcówce sezonu.

Osobną kwestią, jest to jak przygotować drużynę do wiosny w europie, a tym ile u nas trwa przerwa zimowa, na obecnym poziomie piłkarskim drużyn europejskich musimy wybierać to albo to.
739czwartek, 03, maj 2012 20:51
Senator
Nasz szanowny Garm ma rację od tego wymogu żaden aneks Go nie zwolnił.
738czwartek, 03, maj 2012 20:48
Garm
Trener? Jakim cudem? Ma w kontrakt wpisany wymóg zdobycia tytułu.
737czwartek, 03, maj 2012 20:44
Lasica
Najgorsze jest we wszystkim to, że za rok będzie dokładnie to samo. W końcu dyrektorzy, skauci, trener i piłkarze zostaną Ci sami.
736czwartek, 03, maj 2012 20:28
Kijarasz
Legia - tytuł mistrza polski w frajerstwie!!
A tak swoją drogą to gdzie są teraz CI znawcy co sądzili że Śląsk nic nie ugra że Ruch to tylko przypadek a Lech to nawet na puchary się nie załapie ??
735czwartek, 03, maj 2012 20:22
Garm
Dobrze, przyjmijmy, że mam 15 lat, nie wiem nic o niczym, a tak w ogóle to tu teraz nie piszę, bo mnie nie ma Wink
734czwartek, 03, maj 2012 20:19
Andrzej
Jad??? Żółć??? Garmie, dziecko drogie, młody jesteś i niewiele wiesz o kibicowaniu, nie mówiąc o piłce. Ja już od parunastu tygodni oglądam mecze Legii bez żadnych emocji. Żadnych! Jedyne emocje przeżywam czytając tutaj niektórych forumowiczów. Ale te emocje, to raczej głównie gorzki śmiech. Od jakiegoś czasu staram się tutaj pisać bardzo rzadko, żeby was najzwyczajniej w świecie nie wkurzać swoim sceptycyzmem. Ja mam już 45 lat na karku i na swoim koncie pewnie już z kilka tysięcy obejrzanych meczów. I w TV i na żywo. Mnie już naprawdę nic nie jest w stanie zaskoczyć. Jeśli widzę tak grający zespół jak Legia, to całe moje kilkudziesięcioletnie kibicowskie doświadczenie wręcz krzyczy mi w duszy, że z tej mąki chleba nie będzie. Żaden jad czy żółć nie mają tutaj nic do rzeczy.
733czwartek, 03, maj 2012 20:06
Garm
Napisałbym, że cieszę się twoim szczęściem, ale to by nie była prawda. Cóż, pozostaje mi chociaż cieszyć się wywalczonym w tym sezonie Pucharem Polski i niezapomnianym, najlepszym od piętnastu lat występom w europejskich pucharach. Tobie pozostają tylko jad, żółć i zawiść.
732czwartek, 03, maj 2012 19:59
Andrzej
No to zapamiętajcie sobie "eksperci", że styl liczy się ZAWSZE!
731czwartek, 03, maj 2012 18:41
Kijarasz
No to Pany tak się przegrywa właśnie mistrza Sad
730czwartek, 03, maj 2012 17:38
gawin76
Rzekłbym że jest to sentencja w naszym internecie już 'klasyczna' Wink

Klasyce należy się co prawda szacunek, ale proponowałbym kontrę, np. coś w rodzaju: 'długie, czytam' Wink

P.S. Dzięki ten ang. artykuł Wallesie.
729czwartek, 03, maj 2012 00:51
Walles
Nie chciałem zaśmiecać głównego wątku więc napisze kilka słów tutaj. Zresztą i tak pewnie zaśmiecam blog bo tutaj piszemy o piłce nożnej więc z góry przepraszam za tę wstawkę. Zmartwiła mnie jednak uwaga kibica Ali -bez urazy, to nic osobistego. Chciałem także wyjaśnić, że są to problemy o wiele poważniejsze niż sugeruje Senator i które mogą niestety dotyczyć nas wszystkich. Jednym słowem: nie dajmy się internetowi Wink

Kiedyś czytałem o artykule zatytułowanym „Czy Google robią z nas głupców? Co internet robi z naszym mózgiem”. Mój angielski nie jest na tyle dobry aby przetłumaczyć wiarygodnie i dokonać wyciągu ciekawostek z cytowanej publikacji ale zainteresowani z pewnością odnajdą z łatwością „Is Google Making Us Stupid?”- autor Nicholas Carr. Szukając czegoś co przybliżyło by temat zainteresowanym bywalcom Czarnej eLki odnalazłem artykuł Za długie, nie przeczytałem
Mamy tutaj po trochu opisanie dlaczego mechanizmy mózgu tak łatwo nas popychają w stronę Google, Twiterra czy też maila lub sms-ów i dlaczego jest to niebezpieczne.

O co chodzi? Krótko bo to nie ten blog ale chyba warto wiedzieć.

„Kiedyś potrafiłem zagłębić się w lekturze na długie godziny – dzisiaj walczę, by skupić się na kilku stronach. Czuję niemal fizycznie, jak coś wyrywa mnie z lektury: mój umysł przeskakuje z tekstu do innego strumienia informacji, nawet gdy nie ma żadnego innego strumienia informacji”.

„Myślę w rytmie staccato. Umiem odbierać "równolegle" krótkie przekazy z wielu źródeł, ale nie jestem już w stanie przeczytać "Wojny i pokoju" ”.

Nam wszystkim ku przestrodze. Jak kiedyś pomyślimy - Za długie, nie czytam - to niech się nam zapali czerwona lampka alarmowa. To nie są zmiany nieodwracalne.
728środa, 02, maj 2012 22:41
Monrooe
No dobra, masz mnie Garmie. Tak tylko ściemniałem Very Happy
727środa, 02, maj 2012 22:39
Garm
Bzdury piszesz, to fszystko przez tego sabotarzyste skorże.
726środa, 02, maj 2012 22:36
Monrooe
QD, tu nie ma nic do tego mój pesymizm. W tym sezonie otwartą piłkę zagrał z nami...., no powiedzmy, że Ruch Chorzów. Chociaż to też nie do końca prawda, raczej w trakcie meczu uwierzyli, że dadzą radę... nie dali i to by chyba było na tyle. Wisła w Krakowie też zaczęła atakować gdy nas było o dwóch mniej, wcześniej grając coś na modłę Lecha Poznań (zero z tyłu i ewentualnie jakaś kontra). Pozostałe mecze gdy to przeciwnik grał otwarty futbol odbyły się w Lidze Europy. Stąd też pewnie taka różnica w jakości gry w pucharach i w lidze.
725środa, 02, maj 2012 21:39
QD
Oj nie bądź już taki pesymista. Może oni jedni faktycznie zagrają jak mówią? Ruch atakował i nie było źle. Może Lechia uwierzyła już w swoje utrzymanie i też postanowi zagrać ładny, ofensywny football dla swoich kibiców? Trzeba mieć nadzieję Wink
724środa, 02, maj 2012 20:45
Monrooe
Kolejny (po Hajcie) opowiada jak to będą atakować Legię. Tym razem nasz dobry znajomy Łukasz Surma zabrał głos w sprawie jutrzejszego meczu: Zaatakujemy Legię, bo to będzie najlepsza obrona - powiedział kapitan "biało-zielonych". Ależ Oni wszyscy atakują, a finalnie zagrają zapewne w taki sam sposób jak Jagiellonia Białystok, Polonia Warszawa czy Lech Poznań.
723poniedziałek, 30, kwiecień 2012 17:01
gawin76
Proszę Panów, ja tam pamiętam że na Legii gwizdało się na swoich jeszcze wieki całe zanim ktoś usłyszał coś o jakimkolwiek proteście, nie dorabiajmy zbędnej filozofii.

To był powrót tamtych spontanicznych (nieco co prawda rustykalnych Wink ) kibicowskich klimatów, w ich zarówno złej jak i dobrej odsłonie. Ten kubek był niepotrzebny (kosztował nas ze 30 sekund gry), ale powiew warszawskiego szowinizmu, ten gwizd i ryk przez ostatnie kilka minut meczu - w epoce 'tańczymy labada' przy niekorzystnym wyniku - tęskniłem za tym.

Szkoda, że nikt nie uprzedził naszych piłkarzy o tym co wydarzy się po pierwszym gwizdku. Mobilizowali się, pokrzykiwali, wspierali, Jędza szykował się do sprintu prawym skrzydłem - a tu falstart.
722poniedziałek, 30, kwiecień 2012 14:36
QD
Internetu to bym w to nie mieszał. TU zawsze znajdzie się olbrzymia grupa głąbów, którzy nie wiedzą o co chodzi, ale swoją krytykę muszą wyrazić. Jeśli już tak patrzeć to raczej zdaje mi się, że anonimowość tu zaczyna odgrywać rolę. Żyleta jest "na widoku" i mniej więcej się pilnuje,a na innych trybunach wszyscy są incognito jak w internecie. Będzie gwizdał, wyzywał i i tak mu nikt nic nie zrobi. A jeszcze się popisze, jak się bardzo zna, że potrafi dostrzec błędy i skrytykować.
721poniedziałek, 30, kwiecień 2012 13:14
Andrzej
Doszły mnie słuchy, że w czwartek nasi milusińscy poszli w miasto a jednego nawet musieli wynosić z klubu.
720poniedziałek, 30, kwiecień 2012 12:44
Senator
A ja w przerwie usłyszałem kultowe już to wszystko wina ITI, oni nie chcą tytułu.
719poniedziałek, 30, kwiecień 2012 11:30
Garm
Mnie na łopatki rozłożyły dość liczne na moim sektorze komentarze po bramce Frankowskiego: "Dobrze im tak", "Macie za swoje"... Jakoś zawsze mi się wydawało, że to trochę inaczej powinno wyglądać.

A to, że porażki (urojone lub faktyczne) są bardziej sexy od sukcesów, to widzimy nawet wśród niektórych komentatorów "Czarnej-eLki".
718poniedziałek, 30, kwiecień 2012 11:15
Monrooe
Muszę przyznać, że jestem zszokowany zachowaniem części publiczności. Prawdą jest, że pierwsze gwizdy pojawiły się w trakcie pierwszej połowy. Ze zdumieniem patrzyłem na część publiki która z większą wrogością reagowała na naszych piłkarzy niż na przeciwników. Odnoszę wrażenie (mam nadzieję, że złudne), że gdyby zawodnicy Jagi nie przesadzali z przedłużaniem to ten kubek poleciałby w jednego z naszych. Smutne.

Niemniej jednak Senator może mieć rację upatrując początków takiego zachowania w okresie "protestu". Gwizdy, szydera, czy wyzywanie zawodników (to też słuchać) zaczęło się właśnie wtedy (przynajmniej ja tak to postrzegam) i niestety trwa. Zespół gra o tytuł, zdobył Puchar Polski, grał świetnie w Europie a jedyne co trybuny mają do zaoferowana to szydera i gwizd. Już to przerabiałem. Ba, starałem się z tym walczyć, ale jak widać bardzo nieskutecznie.

Moim zdaniem to też nic innego jak przeniesienie zachowań z komentarzy internetowych, tam obecnie mamy zjawisko niesamowite. Wygrana - 200 komentarzy (gdzie i tak połowa to narzekania), przegrana - 500 (90 procent to właśnie szydera i internetowy gwizd). Każde potknięcie nakręca "hejterów" do granic wytrzymałości, jakby mogli to by chyba poszli na barykady. Każde działanie jest złe, każdy ruch beznadziejny. To przerażająca, ale odnoszę wrażenie, że duża część kibiców będzie przeciwko tej drużynie cokolwiek by ta nie zdziałała. Wystarczy jedno potknięcie.

Niestety, negatywne nastawienie do zespołu zarządzanego przez ITI jest w jakimś stopniu spuścizną "po protestową", od tego morcie nie uciekniesz. Obecne wydarzenia też nie pomagają. Mamy najlepszą drużynę od lat a na trybunach nadal gwizdy. Coś czuję, że wiele wody jeszcze w Wiśle upłynie zanim to się zmieni. Na pewno nie w rok.
717poniedziałek, 30, kwiecień 2012 01:39
Senator
@QD
Zupełnie co innego twierdzę Smile Trzeba by wrócić pamięcią dwa trzy lata wstecz. Co do meczu z Jagą to pierwsze gwizdy były już słyszalne w pierwszej połowie.
@mort
Mam nadzieję że ten od pepsi (bo tylko to zwróciło moją uwagę ) zostanie zakaz a Wy aby go bronić strajku nie ogłosicie Smile
yvComment v.2.01.1