W tym miejscu chcielibyśmy prowadzić naszą futbolową rozmowę "na aucie", czyli dyskusję w tematach, które nie zostały uwzględnione w artykułach w innych działach. Zachęcamy do udziału w naszym swoistym "klubie dyskusyjnym"!
Trybuna jest wolna dla każdego, każdy ma prawo się wypowiedzieć, zabrać głos w dowolnym piłkarskim temacie, w poważnym lub w żartobliwym, ironicznym tonie, obowiązuje freestyle tylko z jednym zastrzeżeniem. Niech poziom wypowiedzi, dyskusji przełamuje stereotyp piłkarskiego kibica jako zacietrzewionego półmózga, pieniacza uzewnętrzniającego swoje frustracje, wylewającego jad i napinającego się dla samej napinki.
Gdy trzeba, spierajmy się, polemizujmy, brońmy własnych poglądów, przekonań, ale zawsze...
TRZYMAJMY POZIOM!


Moim zdaniem w "sztukach walki" czyli oględnie nazywając (w sumie) każdą dyscyplinę - ta przysłowiowa umieralność - nie występuje.
To pewnie gdzieś padło ze słuchawek komentatorskich i...robiąc efekt(!) przyjęło - dość (!)zabawną postać - "wiarygodności"...
A już "umierać" za klub...? Co to za zbitka(!) znaczeń?
Jaki jest KOŃ
(dowolność interpretacji pozostawiam tu: rzeszy wiernych)
Ta dopisywana ideologia #umieralności w sporcie - niby w sporcie, jest w czasach w których żyjemy czystym bezeceństwem...Promowanie kurwa rangi śmierci w "przelotach około sportowo wyczynowych" -jest -...(zabrakło mi słów) -...................................................
Może - kiedy jeszcze mamy na to czas...oddzielmy pewne znaczenia, aby (oby nie!) przyszłoby nam JE WERYFIKOWAĆ!
Niech PIŁKA pozostanie piłką, w wytyczonych regułach, dla KAŻDEGO!
Panowie @czarnuch i @a-c10 "toczycie spór" o nazewnictwo...
To(!) czy COŚ zagrane jest (czytaj) - czysto/mocno jest tylko i wyłącznie - sumą osobowości tych Ludzi którzy wychodząc na murawę/plac/parkiet/kort -dadzą z Siebie!
Teraz Tak! Czy "z Siebie" - podlega weryfikacji/tak na szybko/ w oka mgnieniu...
No i Co? A -czy to w sumie...jest do jakiegokolwiek "demontażu" /przeskanowanego aplikacją z której Świat (
Te Magiczne - "z Siebie" -
a przecież cytując @czarnucha..."bramki są dwie"
To z czego problem robimy?
Zacznijmy może (tu taka moja sugestia żartobliwa) - od podstaw
A czy z "Siebie" ktoś da...Niech przynajmniej BĘDZIE POTRAFIŁ TO ZROBIĆ...!!!
Stary... To Twoje i tylko Twoje wyobrażenie tejże sytuacji. Tego zachowania. Subiektywne odczucie kogoś z boku. Nie unoś się ale dla mnie to wyłącznie opinia jedna z wielu a nie wyznacznik mający na celu CZEMUKOLWIEK zaprzeczyć. Starasz się, w podobie do dalkuba, przekuć profesjonalizm nade wszystko inne. Zatem powiem Ci jedno - jak dzban to się zachowuje większość w obecnej Legii. Od włodarza po piłkarza. Nawet Vuko czy gość od SM. Wymieniać przykłady z całego sezonu? Zatem może dajmy grać młodym? Bo jak dla mnie to ta "jakość" (którą odzwierciedla WYNIK, prostokąt, minus na koncie etc etc) a nie narodowość gówno znaczą. Tak lepiej? Ze skrajności w skrajność?
"Polacy bardziej orientują się w realiach walki o utrzymanie." - hurr durr Boruc1111!
"Ilu z zagraniczniaków za Legię umiera na boisku? Ilu za Wisłę umarło? A może chcesz powiedzieć, że narodowość etc nie ma znaczenia?" - hurr durr Josue11!!
A tak w ogóle to bramki są dwie, piłka okrągła i wystarczy potrafić kopać
@Baron
Do wrzutki nt analizy z występów z fety w kontekście transferu do Legii oraz słów Vuko nt szatni.
Vuko:
"Zresztą obecnie mamy personalnie taką drużynę, że co chwila w tej szatni coś wybucha. Mówię otwarcie, że ten, kto w ten sposób dobrał charaktery sprowadzanych zawodników, powinien dostać Nagrodę Nobla, bo to jest mieszanka wybuchowa. Tu trzeba mieć cały czas rękę na pulsie. W rundzie jesiennej, łącznie z tymi dwoma ostatnimi meczami w grudniu, kiedy już ja prowadziłem Legię, w drużynie ciągle tkwiło takie zgubne przekonanie, że spokojnie, że za chwilę zespół odpali, że nic nam nie grozi, bo jesteśmy na tyle dobrzy, że za moment zaczniemy wygrywać. To było oszukiwanie samych siebie. Zespół przegrywał mecz za meczem i nadal grał bardzo komfortowy futbol."
Legia.net:
"Poznaniacy robili wszystko, by go zatrzymać, analizowali nawet nagrania z mistrzowskiej fety pod kątem tego czy piłkarz śpiewał wulgarne piosenki o "Wojskowych". "
Ku..a sześć lat - https://www.youtube.com/watch?v=1gKj25OKOnM
Jak można było to spierdolić ? Bez wymogów, licencji i innych załączników.
Jak można było(?) - swoim :magistratem" -aż tak poniżyć ten Klub.
Jak wreszcie >? zostawiając Go na -"tzw. pastwę losu" pójść w bylejactwo....
Czy kiedykolwiek Warszawa ci wybaczy?
Osobiście bałbym się odpowiedzi...
Od lat, nawet na 200% - tkwimy w takim właśnie postrzeganiu piłki nożnej...
Poważnie zacząłem się zastanawiać...od kiedy to "coś" się zaczęło (?)
Przecież Piechniczek grał "przodem", a Górski jeszcze piękniejszym - przodem.
W końcu, wszystkie sukcesy jakie nasza "piłka nożna" miała - były namaszczone przodem!
Gdzie(?) zboczyliśmy z tej prostej ścieżki...przecież począwszy od lat 70 -tych, zawsze mieliśmy wartość w ofensywie. Nawet nie ma co wymieniać nazwisk piłkarzy bo można skrzywdzić tych niewymienionych...Skoro to był nasz potencjał...(?) od zawsze, nawet biorąc pod uwagę Nasze geny sięgające (pra)historii.
Kto to, po drodze "zjebał" ?
Oczywiście czas zapętla wymiar, stan wojenny, degrengolada...wszystkiego. OK! Zgoda, ale
jesteśmy 42 lata po roku 1980 i ciągle jesteśmy "w dupie"...
A akurat w tych najczarniejszych latach święciliśmy coś najlepszego. Przyznacie, że to zadziwiające?
Te 200% - to wymowny przykład...rozjebania pewnej idei pod tzw. taktykę. I choć absolutnie nazwać tego - taktyką nie można!!! To czy (?) właśnie tego ( na oczach klasy) uczą panowie/panie od wf -u...
Idąc dalej - w szkółkach piłkarskich ( często płatnych) rozwija się pewnie talent młodych ludzi...ale głównie w bloku!
My już od lat przestaliśmy się "tą kulą" bawić, zastąpiliśmy w końcu zabawę teoriami ustawień, przesuwań, a w tym co gorsze - k..wa "wymagań"... Brawo MY!
Jedno jest pewne! Polska jest Mistrzem Polski
Gdyby to wszystko
https://www.youtube.com/watch?v=jO4lEEigeeo&list=RD4igIQ2TOASg&index=6
tu: pomnik
https://www.youtube.com/watch?v=p4SHQULOiZ0 RIP Taylor Hawkins
tego w normalnym grypsie muzycznego sensu pominąć nie można...
istnieją "NUTY" których się nie dotyka, bo one swoją wartością -w przestrzeni pozostają! Jednak, kiedy zagra się - ich Sens...Potrafią być Wielkie!!!
aż po:
https://www.youtube.com/watch?v=SbNVIPAABgw
( na 2,17 jest normalne przejście, ale nawet na koncertach LZ tak nie uderzyło)
skoro - "życie to bal nad bale"
to - poniewierajmy się k..wa martenikami skoro "Nadszyszkownik Kilkujadek" tak chce!
ps: Gawin jak wójcik zapyta...kieruj do mnie !
Oj nie- nie nie, "kuleszówka" nie miała w nakazie napierdalania po piszczelach...
Jeśli przekazem -było - pilnowanie...to było obok, ale bez wycinania.
Ten znamienny wtedy układ powstał w Białymstoku...tyle że:
co powiedział Odjidja : "Co sądzę o Jacku Góralskim? Nie lubię mówić o innych piłkarzach. Koncentrujemy się na dwóch ostatnich kolejkach – jesteśmy liderem i niech tak zostanie do 4 czerwca."
To, takie teraz dla nas ładne przesłanie...ciągle w pamięci i nie bez znaczenia...
( i po co słów wiele) - kiedy "cytat" napierdala sens...
Po pierwsze, ja nie podejmuję się teraz rozstrzygać o tym, czy ktoś "myśli" czy "nie myśli"...
Zawsze staram się szukać sensu... Dlatego jeżeli te 200% wykonania normy jest istotą - taktyki - to dopytam k..wa jakiej? Tu jakieś myślenie być musi...
@CTP
Wielokrotnie w swoich wypowiedziach przybliżasz "działania korporacyjne". Trudno oprzeć się wrażeniu że stosowanie tych korporacyjnych działań bardzo umniejszasz...tkwisz tam pewnie w okowach tendencji procentowych przeliczań w sugestiach wykonalności.
I generalnie za przeproszeniem "ch...j" mnie to obchodzi gdzie i w czym się spełniasz.
Ale!
Skoro ta strona jest w końcu polemiką o tym - jak podnieść znaczenie tej PKO Ekstraklasy, jak podnieść poziom, rozwój, może w przyszłości - progres...
Te 200% niejakiego Góralskiego w zabijaniu nakazowym kreatywności, w polowaniu na kości lepszego i lepszych ( w meczu wiadomym) - jest twoim " game changer"!
@dalkub
On tak poważnie myśli, raczej "opcja ukryta"
Jest takie powiedzenie: widzicie drzazgę w cudzym oku a nie widzicie belki w swoim.
Że co? Stary on tego meczu nie powinien dokończyć i zejść z czerwoną kartką już w pierwszej połowie. Do dziś nie rozumiem jak można było wtedy tolerować przez sędzię jego bandycką grę, zresztą to jest jedyne co on ma do zaoferowania - bandycką grę.
Tylko tutaj jest taki jeden mały szczególik: piłkarze, którzy potrafią grać w piłkę kosztują. Mało tego! Za swoją grę też by chcieli godziwie zarobić. A jeśli nie mamy kasa bubu, to trzeba ściągnąć takich, którzy może grać za bardzo nie potrafią ale za to potrafią, jak to się mówi, dać z wątroby. Ot, taki przykład pierwszy z brzegu: Jagiellonia vs Legia i Jacek Góralski vs Vadis Odidja Ofoe. Góralski wirtuozem nie był ale założenia taktyczne wypełnił w 200%.
Może gdyby Wisła celowała w takich grajków, to byłaby teraz bezpieczna w środku tabeli.
No ale jak Obajtek sypnął kasą, to żal byłoby nie obdarować nią zaprzyjaźnionych agentów.
"A niektórzy po występach wokalnych. Ciekawe czy temat poznańskiego chóru przewinie się w szatni. No ale w sumie.. Po co budować kolejne ładunki emocji skoro ponoć tyle ich wg wielkiego ratownika Vuko mamy? Smile"
Nie bardzo wiem do czego teraz pijesz, sorry nie wszystko śledzę. Jeśli do Tiby, który ma do nas przyjść, to wyjaśnij więcej, śpiewał?
Nie pozostaje mi nic innego jak zgodzić się z @a-c10 bo widzę sprawy bardzo podobnie.
Gusła, mity, zabobony, zaklęcia… A gdy podaję Ci logiczny przykład, który ostro im przeczy, zbywasz go sarkaniem na jakichś „wszystkich”, którzy podobno coś tam sobie „nakreślili” i „wyobrazili”. Stary, 13. lutego br nie trzeba było sobie niczego kreślić ani wyobrażać. W zupełności wystarczyło otworzyć oczy i trzeźwym wzrokiem spojrzeć na – powtarzam – Polaka szumnie deklarującego swe przywiązanie do aktualnego (jeszcze) klubu. Gość zachował się jak ostatni dzban. Wiedział, że jego rzekomo ukochana drużyna jest w mocno trudnej sytuacji, a mimo to w akcie gówniarskiego egoizmu ją osłabił. Ile w tamtym momencie warta była dla Legii jego narodowość i klubowe afiliacje? Bo jak na moje, całe gówno.
I nie, to nie jest tak, że kwestia umierania za klub została spisana na straty w związku z niekompetencją (niegdysiejszą, czy bieżącą) tego, bądź innego zarządu. Rzecz jedynie w tym, że – jako się rzekło – w futbolu chodzi o to, by umieć strzelać bramki i zapobiegać zdobywaniu ich przez przeciwnika. Koniec, kropka. Ani „umieranie”, ani „dawanie się pokroić”, ani cała reszta tych żałosnych, quasiromantycznych pierdoletów nie są kompletnie do niczego potrzebne.
My natomiast od długich dekad kisimy się w zatęchłym światku własnych urojeń. Uuu, spadli! No ta-ak! Najemnicy nie chcieli umierać! Hurr-durr! Nie ma iskry w charakterze, która aktywuje się w trudnych momentach! I dalej, wg wzorku.
I jakoś-takoś, kurna, zatrważająco rzadko komukolwiek przychodzi do łba, że gdyby ci najemnicy umieli grać w piłkę, to najprawdopodobniej nie byłoby degradacji. A i te trudne momenty zdarzałyby się raczej sporadycznie, przez co nie trzeba by było aktywować żadnych „iskier”, można by za to odpalić fajerwerki i świętować sukces.
Prostokąt 7,32 na 2,44 metra. Syntetyczny balon rozmiar 5. Ten drugi trzeba umieścić w tym pierwszym. Najlepiej nogą albo głową, ale można też dowolną inną częścią ciała, byle nie ręką. A już na pewno nie magią. Jak się umie to zrobić, nie trzeba klepać o umieraniu. Jak się nie umie, pozostają wymówki wiecznych przegrańców.
Nie porównywałbym półrocznego wypożyczenia do kontraktu.. Natomiast tak, Josue robi robotę na boisku. Nie jest to typ Rado w formie (tj lider) ale zawsze.. coś pozytywnego na tle tej komedii. Tak jak kiedyś robotę robił np Ljubo. Mógł balować 2 dni z 4 treningowych w tygodniu i nadal dawał 'swoje' na boisku. Tylko ja się odnoszę do tej iskry w charakterze.. Do tego małego procenta aktywującego się w złych momentach dla drużyny. Do tej świadomości sytuacji.. I sorry.. Tutaj nikt mnie nie przekona, że kwestia umierania za drużynę, którą spisali na straty już nawet fani w związku z wieloletnimi niekompetencjami zarządu, jest nieistotna w kontekście narodowości czy jak zarzucił dalkub - profesjonalizmu, który każdy definiuje na swój sposób - od piłkarza przez klubowe gabinety po kibica. Sęk m.in w tym,że inna droga czeka przykładowego Polaka do gry w Legii a inna najemnika,bo do Legii najemnik nie przychodzi dla marki czy historii a dla głównie kontraktu. I owszem - ściagając Polaka np typowego Ślązaka nie wymagamy całowania herbu, oddania dla historii etc itp itd ale jednak zawsze jest na końcu jedna różnica - inna świadomość realiów niż typowego najemnika.
Przykład Boruca.. Rozumiem, że wystarczająco wszyscy nakreślili sytuację Króla Artura, aby wyciągać klarowne ekhm wnioski. Natomiast ja też rozumiem Boruca. Dla mnie jego transfer do tej 'drużyny' to po prostu wstyd dla klubu ale i wg mnie kibiców. Druga sprawa to to, co sobie wyobrażamy po nim w Legii i co mu przypisujemy.
@Baron
"Ja natomiast sobie obiecałem jedno, że oceniać nowe nabytki będę jak zobaczę je na boisku w kilku meczach."
A niektórzy po występach wokalnych. Ciekawe czy temat poznańskiego chóru przewinie się w szatni. No ale w sumie.. Po co budować kolejne ładunki emocji skoro ponoć tyle ich wg wielkiego ratownika Vuko mamy?
@CTP
"Osobiście uważam, że to w jaki sposób kluby są drenowane z pieniędzy przez wszelkiej maści agentów piłkarskich, to chyba nasza największa patologia."
Kolejny kamyczek do zarządzających polskimi klubami. Aż się serce raduje, że postawiliśmy na młodzież
Agenci z profesjonalnego sportu zrobili sobie dojną krowę.
Myślę, że polska liga nie jest w tym wypadku wyjątkowa.
Prawa rynku.
Kolega Lasica próbował w sposób kulturalny wytłumaczyć, że pokazywanie tej tabelki i wyciąganie z niej innych wniosków niż to kto wydał najwięcej a kto wydał najmniej jest mówiąc delikatnie nadużyciem, ale się nie udało.
Najlepszy wniosek to ten że to agenci zrobili sobie dojną krowę oraz ten drugi, że potencjalny trener Legii ma wiele wspólnego z tymi agentami i teraz Legia będzie płacić im więcej. Nawet nie chce mi się tego komentować i z tym polemizować, bo są to wywody na poziomie słabo rozgarniętego gimnazjalisty.
Kiedyś w pewnym czeskim filmie był tekst o głupocie i lataniu - mam wrażenie że tu jest wieeeelki odlot i boję się że bezpowrotny.
Takie dane by trzeba zestawić z tym ile kluby wydały i zarobiły na transferach, i ile takich ruchów było.
Przy sprowadzaniu piłkarzy za free ta kwota może być np. wyższa, itd.
Warto to też zestawić z innymi ligami i zachowując proporcje zobaczyć jakie prowizje płaci się w innych ligach. Lepszych i gorszych.
Obawiam się, że taki po prostu jest rynek. Albo się zgadzasz albo nie. Może się to nie nam niepodobać, ale możliwe, że nie ma wyboru w tym temacie.
Patologią to bym nazwał sytuację jak się kluby trzymają jakiś agentów, którzy cały czas sprowadzają szrot. Sytuację, że jakiś klub promuje piłkarzy jednego agenta kosztem innych i lepszych. Arka tu chyba jest przykładem niezbyt zdrowego układu.
Osobiście uważam, że to w jaki sposób kluby są drenowane z pieniędzy przez wszelkiej maści agentów piłkarskich, to chyba nasza największa patologia.
Wisła Kraków wciąż mierzy się z finansowymi demonami przeszłości.
Ależ jasne. Tyle tylko, że podobnym diabłom stawia, stawiało, bądź będzie stawiać czoła wiele klubów. Niewiele natomiast ma tak fajne warunki do egzorcyzmów jak Wisła. Mam silne wrażenie, że wciąż nie doceniasz tego, co przy Reymonta stało się te trzy i pół roku temu. Owszem, w bardzo dramatycznych okolicznościach, ale jednak Wiśle udało się (niemal) doszczętnie wyrugować bandyterkę z trybun. Co więcej, powstała oddolna, kibicowska inicjatywa ratowania klubu. Udało się utrzymać ekstraklasowy status, a co za tym idzie, również hajs z canala. Wreszcie, na czele całej tej wiślackiej rewolty stanął nie jakiś Meresiński, czy inny Ly, a nawet nie „import z Bydgoszczy”, tylko Jakub Blaszczykowski. Kuba. Autentyczna klubowa legenda. A oczekiwania, powtórzę, były naprawdę niewysokie. Tam się nikt o zdrowych zmysłach* nie darł o pięciu mistrzostwach w trzy lata
Tymczasem blondwłosy zbawca zaczął od tego, że został piłkarzem, który był faktycznym przełożonym trenera, czyli swojego przełożonego. Dalkub pisze, że to się chyba nie może udać. Wywaliłbym słowo „chyba”. No moment, my tu rozmawiamy o poważnym klubie, czy o jakiejś nowej wariacji nt. Stasiaka Gomunice? Idąc dalej za myślą Dalkuba – trzy i pół roku, pięciu trenerów plus jeszcze szara eminencja/nadtrener/klubowa legenda Kmiecik. Każdemu z tego kwintetu trzeba (było) płacić (Kmiecikowi zresztą też). Każdemu (no, prawie) trzeba było ściągnąć jakichś zawodników. Nawet pomijając tak kuriozalne sytuacje, jak ta z niejakim Hallem, już za rządów Biletellego do Wisły przyszło – o ile dobrze liczę – siedemdziesięciu paru piłkarzy. Owszem, wielu z nich bez odstępnego, acz przecież kontrakt plus prowizyjki też trzeba (było) uiszczać. I koniec końców wszystkie te ruchy transferowe zaowocowały składem, który jest za słaby na Ekstraklasę. Nie sądzisz, Iocosusie, że to raczej wywoływanie demonów, niźli walka z nimi?
Filipiak - Probierz nie zatrybił tak jak Świerczewski - Papszun?
To proste. Świerczewski zachował się jak profesjonalista, czyli racjonalnie. Wiedział jakiego chce trenera, toteż przeprowadził poważną rekrutację. Zebrał dostępne kandydatury, zrobił wywiad środowiskowy, odbył rozmowy. Wyszło mu na to, że Papszun to najlepsza dostępna opcja dla Rakowa, więc go zatrudnił i do dziś się go trzyma. Gdy zaś ta współpraca dobiegnie końca, domniemywać należy, że proces zostanie powtórzony i fachowość wysunie się przed ogólną fajność.
Filipiak natomiast zadziałał jak kibic, czyli emocjonalnie. Wiedział którego chce trenera, toteż przez ładnych parę lat uganiał się za nim jak pies za suką, aż wreszcie udało mu się go dopaść. I trzymał się go nawet wtedy, gdy sam trener chciał już sobie iść w cholerę. Na szczęście, gdy współpraca dobiegła końca, Profesor poszedł po rozum do głowy i zatrudnił właściwego człowieka na właściwym miejscu. Tylko po cholerę było go zwalniać…?
* Tak, wiem. „Kibic Wisły o zdrowych zmysłach”. No ale chyba w obliczu spadku możemy im okazać deko empatii, nie? ;p
Rutkowscy w Lechu po MP dostaną "kota" przed pucharami, Skorża jest ambitny, a przy podpisywaniu kontraktu pewnie jakieś zapisy o wzmocnieniu zespołu w załącznikach istnieją...To by oznaczało ruchy kadrowe w Poznaniu "z i do"...czyli kilku piłkarzy co najmniej "już" spodziewa się banicji, zakładam, że taki właśnie status ma Tiba.
Teraz, czy to dobry pomysł na zatrudnienie w Warszawie. Kiedy grywał w składach wyjściowych jego gra była dostrzegana po stronie pozytywów. Później stracił miejsce w składzie ( przyczyny bliżej nieznane)...Technicznie dobry, ale jego wartość wzrasta jak ma z kim "klepnąć"...
Trudno taką kandydaturę oceniać bez ogólnej wiedzy "kto tu do nas zawita"...i kogo widzi *chciałby" Runjaić.
Mówi się o przyjściu Tiby i prawdopodobnym Blaza Kramera z FC Zurich. Co do oceny ich przydatności to zakładam, że palce w tym macza już Kosta Runjaic i bez jego wiedzy nic się nie dzieje. No ale tu jest Legia i wszystko jest możliwe.
Ja natomiast sobie obiecałem jedno, że oceniać nowe nabytki będę jak zobaczę je na boisku w kilku meczach.
chodzi o detale. Długość kontraktu, forma, minuty na liczniku, liczby, charakter, wiek, waga etc itp itd.
Ależ oczywiście. Najemnik najemnikowi nierówny. Ale…
Jeśli istnieje duże ryzyko to lepiej spróbować z rodakiem oraz wolałbym w Wiśle młodego z zaplecza
No widzisz. A ja bym wolał próbować z tymi, którzy umieją grać w piłkę. I prezentują tę umiejętność w bieżących meczach, a nie tylko na treningach, czy – uchowaj Boże! – zmontowanych klipach albo zgoła dawnych wspomnieniach. I nie sądzę, aby narodowość grała tu jakąkolwiek rolę. Bo owszem, Wszołek Wam pomógł, głupi ten, kto by przeczył. Ale czy ta pomoc okazałaby się wystarczająca, gdyby nie wkład Josuego? A co z takim, dajmy na to, Borucem? Nie dość, że Polak z krwi i kości, to jeszcze zdeklarowany Legionista, a na dokładkę niezwykle doświadczony zawodnik, który w trakcie swej długaśnej kariery grywał nie tylko o laury, lecz także o uniknięcie degradacji. I co? Ano to, że w ogniu walki o utrzymanie (rany, jak ja nienawidzę takiej retoryki…) spruł się aż do samej dupy i zamiast świecić przykładem, zachował się jak skończony kretyn.
Nie ma reguły. O klubowych finansach jeszcze za czas jakiś, bo tam Iocosus ciekawe wątki porusza, ale skoro jesteś wrogiem najemników, to zostaw w cholerę tę Ekstraklasę i atakuj klasę B. Tam to dopiero jest poświęcenie dla barw klubowych. Takie realne. Nie raz, nie dwa człowiek musi wybierać między pasją, a robotą
"Pedro Tiba trafi do Legii Warszawa"
Zapewne poumiera za Legię do 35tki co najmniej i zdecydowanie nie trzeba takim płacić solidnych pieniędzy. Trzymam kciuki za jego profesjonalizm.