W tym miejscu chcielibyśmy prowadzić naszą futbolową rozmowę "na aucie", czyli dyskusję w tematach, które nie zostały uwzględnione w artykułach w innych działach. Zachęcamy do udziału w naszym swoistym "klubie dyskusyjnym"!
Trybuna jest wolna dla każdego, każdy ma prawo się wypowiedzieć, zabrać głos w dowolnym piłkarskim temacie, w poważnym lub w żartobliwym, ironicznym tonie, obowiązuje freestyle tylko z jednym zastrzeżeniem. Niech poziom wypowiedzi, dyskusji przełamuje stereotyp piłkarskiego kibica jako zacietrzewionego półmózga, pieniacza uzewnętrzniającego swoje frustracje, wylewającego jad i napinającego się dla samej napinki.
Gdy trzeba, spierajmy się, polemizujmy, brońmy własnych poglądów, przekonań, ale zawsze...
TRZYMAJMY POZIOM!


A w tym, że tę bandę gamoni, omyłkowo zwanymi profesjonalnymi piłkarzami, na tyle wyprostował, że Legia nie spadła z ligi co było jak najbardziej realne w poprzednim sezonie.
To klub ponownie się zgłosił z prośbą o pomoc w tamtej tragicznej sytuacji, a nie na odwrót. Aha, żeby nie było AV nie jest moim ulubieńcem ale doceniam to, że podjął rękawice i uchronił klub od największej kompromitacji w jej historii.
Jak to szło? Jedna jaskółka wiosny nie czyni?
Lewy to taki trochę wypadek przy pracy, ale w pozytywnym znaczeniu.
Rozumiem, że gdybyśmy szkolili w miarę niezłych piłkarzy to można by jakieś wnioski wyciągać, ale tak niestety nie jest.
Smutny dodatkowy wniosek, na szczęście nie trafił do nas w pewnym momencie...
Ja mam teraz problem komu będę kibicował w Gran Derbi
P.S. W Eleven na pewno otwierali szampany, bo ta stacja ma coraz mniej do zaoferowania z roku na rok.
Znicz => Lech => Borussia => Bayern => Barca - niech to będzie przykład dla młodych, że jeżeli ma się trochę talentu i ogromny zapał do pracy, to "sky is the limit".
Tu nie chodzi o tzw. patriotyzm w postaci np. polskości. Ja o tym piszę od lat. Szkolenie trenerów u nas leży, a za tym idzie niedoszkolenie tzw. młodzieży. Nie tylko nie konkurujemy z mocnymi ,ale od nich odstajemy, Zastępujemy braki szrotem trenerskim i zawodniczym z zagranicy . Bez pozyskiwania klasowych graczy w piłce na arenie międzynarodowej nasze kluby niczego obecnie nie osiągną.
W swoim ostatnim artykule-felietonie "Od przedszkola do niemieckiej szkoły " cytuję słowa Ralfa Ragnicka, które można sparafrazować tak oto, że w naszej lidze gra się w inną odmianę futbolu , niż w większości lig.
Po pierwszym meczu Lecha pod jednym z entuzjastycznych artykułów na FB napisałem, że Lech wykazał dwie zasadniczej natury słabości ,a mianowicie bardzo trudno zawodnikom Lecha przychodziło zdobywanie inicjatywy, ale za to bardzo łatwo ją tracili oraz co groźniejsze , po stracie piłki cofali się pod własną bramkę za głęboko. W Poznaniu Azerowie atakowali bardzo małymi siłami ,ale , prorokowałem
Przyczyny słabości naszych drużyn są dość łatwe do diagnozy ,a mianowicie odstajemy od większości lig w szkoleniu młodzieży i trenerów. Mamy niedoszkolonych trenerów, którzy kaleczą szkolenie młodzieży . Nie mając dobrych własnych piłkarzy ściągamy szrot z zagranicy. W ten sposób maszerujemy w zupełnie innym kierunku niż reszta .
(26) Lechia Gdańsk - Akademija Pandev- DOPING - YouTube
Ciekawe ile w tym prawdy, nie wydaje się mi to być nierealne. Pożyjemy, zobaczymy.
Jak tak czytam to wszystko, to coraz częściej dochodzę do wniosku, że toczy się jakaś prywatna wojenka między pismakami. Nie mam pojęcia, o co tutaj chodzi, wiem tylko, że wszyscy ludzie z pokolenia Michniewicza związani z naszą piłką albo byli umoczeni w handel meczami albo doskonale o tym wiedzieli. Czemu akurat czepili się Michniewicza? Może chodzi o jego zażyłość z pewnym dziennikarzem zwanym tu i ówdzie Zakolakiem, a który mocno zamieszał na medialnym sportowym rynku.
"... dużo osób w Polsce między innymi też F., redaktor Zarzeczny zagrało w zakładach bukmacherskich zestaw pięciu meczów, w tym również obstawili ten mecz stawiając na zwycięstwo gospodarzy. Domyślam się, że Fryzjer gwarantował grającym wygrane gospodarzy poprzez to, że sędziuję ten mecz ja, a obserwatorem jest pan Piotr Woźny z Poznania. Oni ostatecznie trafili wszystkie pozostałe mecze, oprócz tego. Od znajomych słyszałem, że Fryzjer miał bardzo duże pretensje o ten mecz do mnie, że wywaliłem kupony wielu osób w Polsce. Przed tym meczem dzwonił do mnie Fryzjer. Powiedział, że bardzo mu zależy na tym by wygrali gospodarze. Powiedział też, że przed meczem podejdzie do mnie nieczłowiek i, że będzie ze mną rozmawiał ws. meczu. Była faktycznie taka sytuacja, że na stadionie podszedł do mnie młody P. Chciał mi wręczyć przed meczem 5 tys., ale ja mu odpowiedziałem, że załatwimy to po meczu. Ja nigdy nie chciałem brać pieniędzy przed meczem. Ponieważ wynik był niekorzystny pieniędzy nie dostałem. P. zależało na zwycięstwie Piotrcovii. Później w środowisku sędziowskim doszły do mnie opinie, że Fryzjer jest bardzo niezadowolony z wyniku tego meczu ponieważ stracił w wielu oczach. Rozmawiałem także po meczu z Fryzjerem i on miał do mnie pretensje. Mówił, że właśnie obstawili pięć meczów w zakładach i przegrali. Był to zakład kombinacyjny. Mówił, że o niego to nie chodzi, że stracił pieniądze, ale chodzi mu o P. i redaktora Przeglądu Sportowego Zarzecznego, których zapewniał, że wyniki są pewne. Oni obstawiali te mecze i stracili pieniądze. Z wypowiedzi Fryzjera wynikało, że więcej osób obstawiało w kombinacji te pięć meczów. Ale on wymienił w rozmowie tylko te dwa nazwiska. Nie pamiętam dokładnie o które mecze chodziło. Pamiętam na pewno, że chodziło też o mecz Lecha Poznań, nie pamiętam z kim, który miał się odbyć w niedzielę, czyli następny dzień po moim meczu. Ja to zapamiętałem bo liczyłem, że w tym meczu też nie uda się uzyskać zamierzonego przez Fryzjera wyniku i odpowiedzialność za porażkę spadnie nie tylko na mnie. Mecz ten jednak wygrał Lech tak jak chciał Fryzjer.(...)
Wiem, że Fryzjer miał znajomości wśród dziennikarzy. Poprzez te znajomości można było uzyskać pozytywne informacje o sędziowaniu danego meczu zarówno w prasie jak i w telewizji. Na przykład była taka sytuacja w meczu Pogoni Szczecin z RKS Radomsko z 15 września 2001 roku. W tym meczu niesłusznie podyktowałem rzut karny dla Pogoni przy stanie 1:1 gdzieś w 75 min. Po konsultacji z asystentem odwołałem ten rzut karny. Po meczu zadzwoniłem do Fryzjera z prośbą o interwencję ażeby oddźwięk tego wydarzenia był pozytywny w prasie i w programie Canal +. Po mojej prośbie Fryzjer zadzwonił do redaktora Zarzecznego i opinia, która ukazała się w programie wieczornym Canal + była bardzo pozytywna, a w prasie pojawił się tytuł "Uczciwość sędziego". Byłem też na mistrzostwach Polski sędziów gdzieś trzy lata temu. Tam byli zaproszeni najlepsi dziennikarze sportowi w kraju. Oni siedzieli przy jednym stoliku z Fryzjerem i było widać, że są z nim w bardzo dobrej komitywie. Byli tam m.in. Godlewski i chyba Zarzeczny, ale co do niego nie mam pewności. Było wiele innych osób, ale nie znam ich nazwisk."
źródło: Blog Piłkarska Mafia: Akt oskarżenia ws. tzw. gangu Fryzjera. Wyjaśnienia sędziego Piotra W. (pilkarskamafia.blogspot.com)
Ciągle ciągnięcie przynależności - ale (?) czyjej -bo nie Naszej...
Ile jeszcze (?) trzeba prostowania(?) Wybitnych przekazów i słów ponad przeciętnych...
Zostawiam to ...
Łapie sens, maleńki - ale...
Jebnięcie jest Dobre!
https://www.youtube.com/watch?v=KvrN6f95GOw&list=RDSbNVIPAABgw&index=3
Na ile zadanych prawd się - zgodzisz(?)
To wersja koncertowa, więc dla tych którzy przekaz znają - trudności w rozumieniu nie mają...Ale pewnie istnieją Ludzie nie znający tej nazwanej przez całą "rodzinkę" krytyków ( lub jak kto woli - znawców sztuki) - gwałtem na nutach...
Ta wersja - powinna rozwiać nawet (!!!) najmniejsze pytanie o Sens...
"i może być już ciemno"..."może nawet zatańczyć dla mnie".."i nawet przez te oczy zielone"- pewnie można się pogubić, bo w końcu" życie to bal jest nad balami" .......................
https://gudanglagu321.cc/link/foo-fighters-the-pretender-vSBjQ9tuuTJQ/
Wstydu nie macie młodzi ludzie...żeby Wam dziadostwo starcze pokazywało kierunek...
Gdzie jesteś (?) w rozdaniu cwaniaczków od wszystkiego(?)...
To i tak bardzo dużo, aby nie być gołosłownym - ( teraz moment trudny) -
w końcu każdy sypie swoje "rozdania" ...I dobrze - Jest -jak jest...
...w tłumaczeniu tego krzyku:
[Intro]
Trzymają cię w ciemnościach, wiesz, że wszyscy tylko udają
Trzymają cię w ciemnościach i tak to się właśnie zaczęło
[Zwrotka 1]
Zostanie z ciebie szkielet
Ich puste marionetki będą tańczyć tak jak im zagrają
Chcą wypalić cię od środka
Twoje sekrety czekają od zawsze
A czy ty jesteś gotowy?
No I Co ?
Ładni chłopcy z rozdań "warszawki" ...znajdziecie sens na papierach Premiera(?)
Jesteście Gotowi(?)
Bo Jebnięcie przyjdzie - Oj przyjdzie(!)
Gawin - przepraszam, ale to co zagrali jest ponadczasowym przekazem postawienia się ...
Gdyby takich Ludzi nie było -ciągle ...
Dziękuję za rozumienie(!)
To tylko muzyka - razem zagrane dźwięki z wokalem...
Każde pokolenie ma swój sens - każde! I dobrze bo wymiar jest ogromny...zawsze był!
Edit: Będąc w studiu nagraniowym na niebagatelnym sprzęcie u mojego dobrego znajomego przełożyliśmy w odsłuchu każdy instrument...taka ciekawa zajawka skażona muzykowaniem...
I, co zresztą widać w przestrzeni medialnej tego scenicznego występu Grohl oprócz wokalu "uderza w struny" podtrzymując akordami temat...wtedy - kiedy mu wygodnie.
Oczywiście bardzo trudno na takim "wykurwie wokalnym" skupiać się na przewodnim temacie muzycznym...I tu całą robotę robi Gość - Chris Shifett - ten na żółtym Gipsonie...
To ten właśnie koleś prowadzi każdy riff. Oprócz sekcji bas/perkusja jest naturalnym motorem tego kawałka...To on stawia nuty, za którymi podąża dogranie. Kiedy wszyscy skupiają się głównie na wokalu - ta żółta gitara pana Chrisa jest wiodącym elementem tego kawałka...
Ot, taka ciekawostka / bo wszystko w światłach wygląda ciut inaczej...
Oczywiście, że o wielu rzeczach nie wiemy, na temat wielu rzeczy możemy się tylko domyślać co i jak. Ja natomiast pije do tego, że Zieliński jest marnym dyplomatą i powinien bardziej kontrolować to co mówi mediom, a z tym najwyraźniej jest u niego słabo. W trakcie ostatniej rundy zamiast wyskakiwać w mediach ze zmianą trenera, przebudową drużyny, w tak newralgicznym momencie w jakim była wtedy Legia, to aż prosiło się o milczenie. Teraz jest podobnie.
Nie pasi mu Josue, to zaraz będziemy oglądać w akcji na rozegraniu Slisza z Sokołowskim do spółki. Uważam, że lepiej dać podwyżkę Josue, niż sprowadzać 34-letniego Tibę, który w Legii byłby wielką niewiadomą i oraz nie byłby dla naszego klubu żadną perspektywą. A tak Tiby nie ma, a za chwilę może nie będzie i Josue, a Zieliński będzie się zastanawiał dlaczego w Legii nikt nie potrafi celnie kopnąć piłkę.
Legia zagrała gówniany sezon z rekordową w historii ilością porażek i sorry ale jak nowemu trenerowi zostaną w składzie same drewniaki, to będzie powtórka z poprzedniego sezonu.
To, że Legia popada w przeciętność to staje się oczywiste ale nie starajmy się tą przeciętnością wszystkiego tłumaczyć.
Edit: to że z powodu ostatnich lat rządów szefa wszystkich szefów staniemy się przeciętna ligową drużyną, co bardziej bystrzy dawno już zauważyli.
"– Josue miał bardzo dobrą rundę, jest znakomity technicznie, na umowie gwiazdorskiej, która jest ważna jeszcze przez rok. Zawodnik ma nieco ponad 30 lat, wysoki kontrakt, a ty masz wyjść do niego z propozycją – i co, zaproponujesz mu takie warunki jak Pekhartowi, czyli podobne albo trochę niższe, niż miał wcześniej? Wiadomo, że takiej oferty nie przyjmie, w związku z tym trzeba by było przedstawić warunki wyższe, dłuższy kontrakt, ale uwzględniając wiek nie wiesz czy nie zablokujesz dużej ilości środków w jednym piłkarzu, który za chwilę może nie być w takiej formie, w jakiej był. Josue przychodził do nas wtedy, gdy Legia zdobyła mistrzostwo Polski. Zauważmy to. Oceniamy wiosnę, a oceńmy cały sezon, który skończyliśmy na 10. miejscu. Kto wie, jak będzie w nadchodzących rozgrywkach. Trzeba także spojrzeć na to, ile ten gracz zmienił klubów – po jakimś czasie zaczyna się męczyć w jednym miejscu i też nie będzie dawał tego, co w najwyższej dyspozycji."
Powyższe słowa wypowiedział Jacek Zieliński, dyrektor sportowy Legii Warszawa.
34 letni Tiba był ok, skoro zaproszono go na testy medyczne i zaproponowano mu podpisanie kontraktu, a to wszystko nie mogło się obyć bez zgody JZ.
Cóż, Josue jest jaki jest, ale jest to też jedyny piłkarz w kadrze, któremu piłka nie przeszkadza w grze i uważam, że to w głównej mierze min. dzięki niemu utrzymaliśmy się w lidze. Być może kiedyś zmienię zdanie odnośnie JZ, ale na chwilę obecną to nie wróżę mu wielkiej kariery na tym stanowisku w Legii.
Czytaj dalej pod linkiem: https://www.meczyki.pl/newsy/radoslaw-kucharski-wraca-do-pracy-byly-dyrektor-legii-warszawa-trafi-do-nowego-klubu/189170-n
Ja kwestionuję te wpisy nie dlatego że pochodzą od tej czy innej osoby, a dlatego, jak idiotyczne wnioski z nich pochodzą. Przykład - Wisła dostała kasę od Orlenu i wydała na agentów i to znajomych - to jest poziom dyskusji poniżej pewnego poziomu. Oczywiście, że można wyciągać wnioski z tej tabelki, ale niech one choć trochę mają sens, a tu są jakieś brednie że ktoś kogoś doi, choć nie mamy żadnego porównania z tym co na przykład było wcześniej, czy gdzieś indziej. Nie wiemy na ilu zawodników to wydano, na których. I na koniec stwierdzenie że jakby wziąć Góralskich itd. - ciekawe ile prowizji by za nich zapłacono.
Jeżeli już ta tabelka ma stanowić jakiekolwiek odniesienie do sum ( a o rybach możemy pogadać później)
Jeżeli są to tzw. "Dobre dane" - przecież wiemy (
Ale! Jeżeli dalej pozostaniemy w relacjach prawdy tejże tabelki - to ...
Uśredniając "wyczyny" wszystkich za(?) interesowanych stron, każdego klubu - (uwaga),
dokładając do tego granty - prowizje - i cały szablon tych ""myków" -
To co zobaczymy?
Ja widzę Genialność - Agenta pana piłkarza Grosickiego
Szczecin się na mnie nie obrazi...to istnieje hasłem - "LOKOWANIE PRODUKTU"
Najpiękniejszy Problem tego "wyczynu" jest to -aby...Godnie Go Ulokować!
Dopisanie pewnej Wartości zawsze w zestawieniu "można obejść"...Czy ktoś! kiedyś zapyta? Ale po co?
"że główna bohaterka naszej dyskusji wydała na agentów jakieś trzy czwarte tego, co cała liga, do której właśnie spada. Oraz dziesięcio-kilkunastokrotnie więcej, niż np. Warta i Radomiak, które utrzymały się z przysłowiowym palcem. "
"
Prawa rynku są dość bezlitosne. Za darmo umarło, za jakość się płaci. Ale jeśli płacisz, a jakości nie masz, no to chyba jednak, do ciężkiej cholery, coś jest nie tak, hm?"
Cytowanie Ciebie jest- ogromnym wyzwaniem !
OK! Masz rację
Kiedyś WARSZAWA miała jakość...
zatem - Co? za darmo umarło ??? A jeśl płacisz, a jakości nie masz...
TU STOP
Mój Syn na spacerze zapytał mnie -"dlaczego się denerwujesz kiedy twoja Lagia gra"
No i weź mu sprecyzuj...No KURWA WEŹ
OK., ja też zalecałbym ostrożność w podejściu do tego typu zestawień. Niemniej jednak, coś tam one przecież mówią. Ot., np. to, że główna bohaterka naszej dyskusji wydała na agentów jakieś trzy czwarte tego, co cała liga, do której właśnie spada. Oraz dziesięcio-kilkunastokrotnie więcej, niż np. Warta i Radomiak, które utrzymały się z przysłowiowym palcem. Jasne, Lasica ma rację. Prawa rynku są dość bezlitosne. Za darmo umarło, za jakość się płaci. Ale jeśli płacisz, a jakości nie masz, no to chyba jednak, do ciężkiej cholery, coś jest nie tak, hm?
Kolejna rzecz: skądeś te dwie bańki z okładem trzeba było wziąć. A to stawia kolejny znak zapytania obok iocosusowego labiedzenia nad ciężkim losem monsignore Biletellego
Co się jednak tyczy przykładu Góralskiego, też nie jestem przekonany. Nie, nie dlatego, że powinien był wylecieć z boiska. Owszem, powinien, niemniej tu akurat CTP ma świętą rację: wielu zawodników drużyn, którym kibicujemy, też powinno było, też nie wyleciało, więc przestańmy się wydurniać i nie róbmy z tego zagadnienia, zwłaszcza po pięciu latach.
Rzecz w czymś zupełnie innym. Otóż co konkretnie ten Góralski z tej swojej wątroby dał? 200% taktyki? No super. I na co to się przełożyło? Na pyrrusowy remis. Przypominam, że przed tamtym spotkaniem Jagiellonia zajmowała drugie miejsce ze stratą dwóch oczek do liderującej Legii. W razie zwycięstwa, na dwie kolejki przed końcem wysforowałaby się na prowadzenie i miała ledwie dwa kroki do historycznego tytułu. Cholera wie, gdyby ekipa z Białegostoku (z Góralskim włącznie) skupiała się wówczas na kopaniu piłki, nie vadisowych kości, być może za parę dni świętowałaby rocznicę swego pierwszego Mistrzostwa Polski.
I o to właśnie mi chodzi od samego początku. Grajmy w piłkę. Granie w piłkę się obroni. Najskuteczniejszą metodą wygrania walki o utrzymanie jest w ogóle się w tej walce nie znaleźć. Mieć tyle jakości, by odpowiednio wcześnie zrobić wystarczająco dużo, aby w końcówce sezonu nie obgryzać pazurów, nie gapić się nerwowo na kreskę i nie wyliczać, czy tyle to, a tyle punktów będzie dość, czy może jednak przydałyby się ze dwa więcej. Bo jeśli nie, to post factum można sobie dopisywać różne teorie do praktyki, ale koniec końców wszystko sprowadza się do (nie)farta. A to ci sędzia (nie)pomyślnie zagwiżdże, a to ten, czy inny piłkarz ustawi paluch w bucie półtora milimetra w lewo, bądź w prawo, wskutek czego piłka odbije się od słupka na zewnątrz, bądź do wewnątrz… Ot, weźmy sobie ten nasz dzisiejszy/wczorajszy mecz. Żeby nie było: żadne tam kwaśne winogrona. Wygraliście, gratulacje, pietruszka to zdrowe warzywo, mam nadzieję, że Wam smakuje
Sęk w tym, że Wiśle też się takie mecze zdarzały. Z Lechem. Z imienniczką z Płocka. Pewnie z kimś tam jeszcze. Ugraliby w tych spotkaniach parę punktów więcej i mieliby utrzymanie. Tyle tylko, że jeśli walczysz o to utrzymanie po raz któryś z rzędu, no to wreszcie z tego twojego dzbana (nie kojarzyć z Borucem) urwie się ucho.
Zrobiłeś mi dzień.
To Twoje i tylko Twoje wyobrażenie tejże sytuacji. Tego zachowania. Subiektywne odczucie kogoś z boku.
OK., rozumiem. Czyli to wcale nie jest tak, że w rubrykę „narodowość” Artur Boruc wpisuje „polska”. To tylko moje subiektywne odczucie. Również nie jest tak, że rzeczony Artur Boruc wielokrotnie deklarował ciepłe uczucia względem Legii. To też moje subiektywne odczucie. Identycznie nic wspólnego z prawdą nie ma jakoby 13. lutego br grająca wówczas z Wartą Poznań Legia znajdowała się w bardzo niewesołej sytuacji. Miejsce szesnaste Legii z osiemnastoma punktami, siedemnasta Warta oczko mniej? Nie, nie. To wyłącznie moje subiektywne odczucia. Nie leżało też nawet obok obiektywizmu to, że w tamtym spotkaniu, przy stanie 0:1, Artur Boruc został usunięty z boiska za zachowanie stosowne raczej dla podwórkowej kopaniny zmagających się z hormonalną burzą smarkaczy, niż profesjonalnego grania. To jedynie moje subiektywne odczucie. Takoż moim subiektywnym odczuciem jest to, iż Boruc osłabił w ten sposób swój zespół. Jak wiadomo, obiektywna prawda jest taka, że jeśli odrabiać straty w ostatnim kwadransie, to tylko w dziesiątkę. Przecież każdy kumaty trener w takiej sytuacji sam ściąga jednego ze swych graczy, nie?
Idźmy dalej. To wcale-a-wcale nie było tak, że już po meczu Boruc, zamiast się pokajać, szybciutko zapłacić karę (o czym jeszcze za moment), obiecać poprawę i na poważnie zabrać się do roboty, postanowił rozwiać wszelkie wątpliwości co do swego dzbaństwa i wrzucał do sieci treści, których spodziewać by się można po jakimś niedorozgarniętym szóstoklasiście, nie zaś po profesjonalnym piłkarzu i ikonie klubu. Nie, nic z tych rzeczy. To także tylko moje subiektywne odczucia. Wreszcie, w żadnym wypadku nie dowiedzieliśmy się na ile Artur Boruc wycenia swoją miłość do Legii. Nie, serio się nie dowiedzieliśmy. Wiemy tylko, że na mniej, niźli dwadzieścia pięć tysięcy PLN. Bo takiej właśnie kwoty nie chciał uiścić. Wolał nie pomagać klubowi i de facto przedwcześnie zakończyć karierę. Ale to wszystko też z pewnością jedynie moje subiektywne odczucia.
Ha. Haha. Hahahahaha…
Co do tego, że większość w Legii dzbanuje – no nie wiem. Przyznam szczerze, że nie oglądałem wszystkich Waszych meczów w zakończonym właśnie sezonie. Niemniej, w tych, które widziałem, moja subiektywna percepcja jakoś nie odnotowała, aby np. Aleksandar Vuković startował do kogoś z łapami, a potem jeszcze wypisywał w necie jakieś debilizmy. O gościu od SM nie mam bladego pojęcia, śmiem jednak przypuszczać, że takoż nie.
Przyjmijmy jednak na chwilę, że jest tak, jak piszesz. W takim razie jednak dokładnie dowodzi to prawdziwości moich twierdzeń. Najemnik, nie-najemnik, Polak, nie-Polak – każdy dzban, n’est ce pas?
Oskarżasz mnie po raz kolejny o bujanie się po skrajnościach. A ja po prostu uważam, że osie, po których się poruszasz oceniając przydatność piłkarzy do zespołu („najemnictwo”, narodowość) są koszmarnie przestarzałe. Być może kiedyś działały. Wątpię, szczerze mówiąc, ale nie ma większego sensu tego roztrząsać. Odkąd bowiem weszło w życie prawo Bosmana (a to już będzie dwadzieścia parę lat), piłka nożna to praca jak każda inna. I jak w każdej innej pracy, możesz się identyfikować z firmą bardzo, możesz średnio, możesz słabo. Koniec końców, nie ma to żadnego znaczenia. Liczy się to, jak podchodzisz do obowiązków. A przede wszystkim, jakie osiągasz efekty.
A tak w ogóle to bramki są dwie, piłka okrągła i wystarczy potrafić kopać
No. Dokładnie tak. Kompletnie nie rozumiem, co Cię w tym śmieszy.
Ten klub jest przeżarty zgnilizną w każdym możliwym elemencie.
"– Nie będzie żadnego pożegnania. Wiem, że w klubie był taki pomysł, ale podziękowałem za taką opcję. Nie lubię patetyczności. Sztucznego odbębniania obowiązków. Wiedziałem, że w takiej sytuacji pewnie miałbym dostać coś na pożegnanie od nowego wiceprezesa, którego ja jeszcze nawet nie poznałem.
– Odkąd pojawił się w klubie Marcin Herra (wiceprezes zarządzający – red.), nie zamieniliśmy zdania. Bądźmy do końca autentyczni. Kiedy naprawdę coś i kogoś szanujesz, w pewnych momentach zachowujesz się inaczej. A jak chcesz działać pod publiczkę, to ja do tego nie dołączę. W sobotę zamanifestuję, co jest dla mnie ważne, wykonam gest, by o czymś przypomnieć."
Nie jestem zaskoczony tym wszystkim. Model prowadzenia klubu przez Mioduskiego w tym sezonie kompletnie i ostatecznie się skompromitował. Dobrze to już było.
https://przegladsportowy.onet.pl/pilka-nozna/ekstraklasa/vukovic-o-odejsciu-z-legii-arturze-borucu-i-braku-szacunku-legii-do-pilkarzy/cb16zzc
ten -Czas!
Najpiękniejsze "światło" naszych relacji...skoro od dwóch lat jedynie czytujesz...musisz być bardzo obolały...(chyba)
Myślę jednak, że (zostawiając tą formę ogólnie światowej postawy tzw. starczości) ciągle pozostaniesz "etuidą" -dopełnienia piękna.
Pewne sprawy ( nazwijmy to - mentalno/prawne) pozostaną jak sądzę w kreacji tzw. "beki", którą można toczyć pasjami...
Istotą znajomości sportu nie jest to - co robisz...Lubimy to robić zwyczajnie.
Zwyczajnie -System cię "wypluł" - ta ciągła postawa odnoszenia się do...? raz jeszcze?
..."
"Kibicowałem wyłącznie reprezentacji ,a nawet dostąpiłem zaszczytu obejrzenia kilku treningów kadry prowadzonej przez Huberta Wagnera i zamieniłem z nim kilka zdań parę razy "
A mój Ojciec ŚP grał z Wagnerem, a jako dzieciak ganiałem między nimi.... no i co?
K...wa Człowieku, bez kalkulatora - to PIEĆDZIESIĄT LAT!
Powiedź mi szczerze ? Czego jeszcze nie rozumiesz?
ABY JASNE BYŁO
Całość powstała w pewnym reżimie równoważenia metod myślenia...tam myślenia(?) (Very Happy)
A wiesz? Drogi Zbigniewie- jaki jest Twój najważniejszy problem - ...(?)Genialny!
Czy Twój Syn - mnie zbanuje...
Celowo puszczam na Aucie