- Kategoria: Trybuna komentatorów
- gawin76
Walijska przystawka
Jeszcze nieco ponad trzy tygodnie dzielą nas od rozpoczęcia sezonu 2013/14. Ekscytujemy się najbliższą przyszłością coraz mocniej, już nie tylko z powodu nie kończącej się opowieści na temat transferowych ruchów naszego klubu, dziś poznaliśmy pierwszego rywala w walce o upragnioną Ligę Mistrzów. Oszczędzono nam wyprawy na wschód, ruszamy na zachód, na Wyspy Brytyjskie, gdzie oczekiwać będą Walijczycy z The New Saints.
Trzeba sobie powiedzieć, oczywiście zachowując pełną powagę i szacunek dla rywala, że trafiliśmy po prostu bardzo dobrze. Było to zresztą pewne w zasadzie od momentu, w którym UEFA podzieliła na grupy zespoły rywalizujące w drugiej rundzie eliminacyjnej. Będąc w grupie drugiej, mogliśmy trafić na Estończyków, Łotyszy, Irlandczyków z północnej bądź południowej części wyspy, Islandczyków i właśnie Walijczyków. Nie mieliśmy prawa narzekać.
Nasi przeciwnicy nie są bynajmniej nowicjuszami w europejskich pucharach. Byli wcześniej obecni w Europie także pod nazwami Llansantffraid FC i Total Network Solutions, w swoich zwykle bardzo krótkich epizodach odpadając między innymi z Manchesterem City, Liverpoolem, Anderlechtem oraz, stosunkowo często, z drużynami z Polski. Najbardziej brutalna była Amica Wronki, która w 2002 roku gromiła Walijczyków 7:2 oraz 5:0, ale zwycięstwa w starciach z poprzednikami The New Saints mają na swoim koncie również Polonia Warszawa oraz Ruch Chorzów. Zainteresowani mogą przekonać się o tym, klikając poniższe linki:
Poprzedni start w eliminacjach Ligi Mistrzów zakończył się dla Walijczyków, podobnie jak i dla Śląska Wrocław, na stacji Helsingborgs IF. O dziwo, TNS zaprezentowali się jednak na tle Szwedów... lepiej niż Śląsk, uzyskując w pierwszym meczu na własnym boisku remis 0:0 i dopiero w rewanżu gładko ulegając 0:3. Dłuższą przygodę z europejskimi pucharami Walijczycy zanotowali trzy lata temu, kiedy w rywalizacji o Ligę Mistrzów pokonali irlandzki Bohemians (0:1 i 4:0), następnie po porażkach z Anderlechtem (1:3 i 0:3) bez skutku próbowali dostać się do Ligi Europy, przegrywając rywalizację z CSKA Sofia (0:3 i 2:2). W międzyczasie, w tak udanym dla nas w Europie sezonie 2011/12, startujący w eliminacjach do Ligi Europy TNS najpierw pokonali Cliftonville z Irlandii Północnej (1:1 i 1:0), by następnie zebrać tęgie lanie od duńskiego Midtjylland (1:3 i 2:5).
Nasi najbliżsi rywale całkowicie zdominowali miniony sezon w walijskiej Premier League. Co ciekawe, system rozgrywek jest tam zbliżony do tego, który czeka polskich kibiców w nadchodzącym sezonie. Po rundzie zasadniczej The New Saints mieli na swoim koncie 46 punktów zdobytych w 22 meczach, dysponując siedmioma punktami przewagi nad ekipą Bangor City. W rundzie mistrzowskiej wręcz zdeklasowali resztę stawki, wygrywając dziesięć kolejnych spotkań i ostatecznie kończąc sezon z 76 punktami na koncie, wyprzedzając zespół Airbus UK aż o 22 punkty.
Walijczycy nowy sezon rozpoczynają bardzo późno, pod koniec sierpnia, zatem szpiedzy naszego klubu będą musieli nieźle nagimnastykować się, chcąc zobaczyć The New Saints w akcji. Wydaje się jednak, że materiały z zeszłego sezonu powinny być wystarczające, TNS mają ustabilizowany skład, nie są szczególnie agresywnym graczem na lokalnym rynku transferowym, co zresztą, biorąc pod uwagę specyfikę walijskiego futbolu, którego najznakomitsi klubowi reprezentanci nie mają nic wspólnego z tamtejszą ligą, nie może szczególnie dziwić. W składzie TNS brak kadrowiczów reprezentacji Walii, poza trzema epizodami zaliczonymi przez lewego pomocnika Aerona Edwardsa. Występ w kadrze Nowej Zelandii zaliczył z kolei napastnik Greg Draper, jednak nie ma on miejsca w podstawowej jedenastce TNS, gdzie w pierwszej linii brylowali wzeszłym sezonie Michael Wilde i Alex Darlington.
Jeżeli możemy czegokolwiek obawiać się w kontekście dwumeczu z przeciwnikiem o tak mizernej piłkarskiej jakości jak TNS, to przede wszystkim, niejako tradycyjnie w takiej sytuacji, samych siebie. Walijczycy z całą pewnością zaprezentują twardy, atletyczny futbol, nie 'pękną' przed nami, nie położą się na boisku, nie zaczną prosić o autografy. Musimy podejść do meczów z nimi bardzo poważnie, w końcu rozpoczynamy eliminacje do największych klubowych rozgrywek na świecie, tu nie ma miejsca na lekceważenie czy brak profesjonalizmu.
Ku przestrodze można w tym miejscy wspomnieć 1997 rok. Legia wyjechała wtedy na pierwszy mecz Pucharu Zdobywców Pucharów do Irlandii Północnej, gdzie czekał nas mecz z Glenavonem Lurgan, jak miało się okazać, zaskakująco trudny. Na klaustrofobicznym boisku prowadziliśmy 1:0 po pięknej bramce Tomasza Sokołowskiego, jednak gospodarze niespodziewanie wyrównali, potem Marcin Mięciel zarobił czerwoną kartkę za arogancki, głupi faul bez piłki, do końca meczu to Irlandczycy byli lepsi i nawet bliżsi zwycięstwa. W rewanżu pokonaliśmy ich 4:0, ale zęby bolały od patrzenia na nasz zespół, do przerwy było 0:0, Legia Mirosława Jabłońskiego, w składzie ze znakomitym Kennethem Zeigbo, męczyła się niemiłosiernie.
TNS rozgrywają swoje mecze poza granicą Walii, w Anglii, na znajdującej się na południe od Liverpoolu miejscowości Oswestry. Tamtejszy stadion wygląda tak:


Na obiekcie jest obecnie 1000 miejsc siedzących, w związku z wymogami UEFY być pojawi się na nim jeszcze dodatkowe 500, tak czy inaczej może okazać się to liczbą niewystarczającą dla przyjęcia wszystkich fanów Legii, zarówno tych wybierających się do Walii z Polski, jak i przebywających na stałe w Zjednoczonym Królestwie. Aspekt kibicowski może zatem okazać się bardziej kłopotliwy od sportowego, jednak po wiosennym 'nowym otwarciu' i wyraźnym ociepleniu relacji na linii klub - kibice, wydaje się, że i tu można być jak najlepszej myśli.




Cóż to, Rhyl zamiast Międzyzdrojów w ramach urlopu?
W każdym razie współczuję, miałbyś fajny zbieg okoliczności.
@ Monrooe
Prawdziwa promocja na rynku brytyjskim to będzie dopiero jak pokonamy Celtic
Dlaczego wyprawa 'taka sobie' kibicowsko?
Faktycznie to 4:0 z Danią zrobiło wrażenie, pokazało potencjał tamtejszego futbolu, chociaż paradoksalnie lepiej niż w obecnych eliminacjach, Armenia spisywała się w poprzednich, gdzie przecież doszła aż do baraży, przegrywając z Irlandią. W tych eliminacjach chwilę przed 4:0 w Kopenhadze, umoczyli u siebie z Maltą(!), z Czechami też dostali trójkę w Erewaniu.
Ha ha
Generalnie losowanie ok szkoda tylko że stadion taki mały bo pewnie masa Polonii obejrzała by meczyk.
Walijczyków to nasi pukną drugim składem , nie o nich jednak pisałem.
Naszym problemem jest to, ze poza bramkarzem to my właściwie nie mamy drugiego składu tzn. nie wiadomo kto nim jest. I to jest nasze przekleństwo pucharowe, bo gra się po 11, a nie po 21
Na oficjalnej stronie TNS materiał z losowania. Byli blisko tego Celtiku, hehe...
Fajna rzecz takie wspólne oglądanie, team spirit widać u nich na poziomie.