A+ A A-

H jak hańba, h jak histeria

Po zremisowanym meczu z drużyną Bełchatowa piłkarze Legii zostali wygwizdani przez kibiców. Nerwowa reakcja trybun z jednej strony była uzasadniona rozczarowaniem, jakim stało się zmarnowanie doskonałej okazji do zdobycia punktów, które są przecież dla nas obecnie na wagę złota (dosłownie!), z drugiej strony gwałtowność kibicowskiego oburzenia nieco zastanawia w obliczu pozycji zajmowanej przez Legię w ligowej tabeli i punktowego bilansu podopiecznych Macieja Skorży.


Warto przede wszystkim ustalić, że nie rozważamy tematu czy trybuny w ogóle mogą skandować skandować hasła w rodzaju: "Co wy robicie, wy naszą Legię hańbicie?". Oczywiście że mogą - nie jest to stylistyka, która nie mieściłaby się w ramach dopuszczalnego dialogu pomiędzy kibicami danej drużyny, a jej piłkarzami.

Zarazem nie sposób jednak nie odnotować, że bywalcom obiektu przy Łazienkowskiej najwyraźniej nie trzeba wiele do utraty cierpliwości.

Wiosenny bilans Legii w lidze to kolejno: porażka, trzy zwycięstwa (w tym jedno do złudzenia przypominające starcie Lennoxa Lewisa z Andrzejem Gołotą, w którym rolę 'Endriu' odegrał nasz główny w tamtym momencie rywal do zdobycia tytułu) oraz dwa remisy. Niezaprzeczalnie mogło być lepiej, ale czy aby na pewno jest źle i czy prawdą jest, że Danijel Ljuboja i jego koledzy w najlepsze 'hańbią' nasz klub?

Moim zdaniem mamy do czynienia ze stanem, który zawsze uważałem za bardzo złą wróżbę dla Legii - zaistniało powszechne przekonanie, że zdobycie mistrzostwa Polski jest naszym obowiązkiem, czystą formalnością.

Przypominam sobie przynajmniej dwa sezony, w których złudne przekonanie o własnej potędze sprowadziło nas na bolesne manowce.

W sezonie 1995/96 o mistrzostwo ścigaliśmy się z Widzewem. Teoretycznie - cóż znaczył przy nas wtedy Widzew? To my graliśmy w ćwierćfinale Ligi Mistrzów, to my mogliśmy wystawić praktycznie dwie pełne jedenastki meczowe, to my mieliśmy w zanadrzu bezpośredni mecz u siebie. Widzew miał wtedy do gry dwunastu zawodników, a swoją przygodę z pucharami zakończył wstydliwie szybko wczesną jesienią, nie będąc w stanie pokonać raczkującego w Europie Czernomorca Odessa. Jak to się skończyło - wielu z nas zapewne doskonale pamięta. Kibice niechętnie fatygowali się na Estadio WP, piłkarze od niechcenia aplikowali rywalom po kilka bramek. Potem przyszedł mecz z Widzewem, w którym praktycznie bez walki oddaliśmy pole głodnej sukcesu ekipie Franza Smudy. Dlaczego tamten mecz wyglądał tak jak wyglądał - legendy krążyć będą jeszcze długo, faktem jest, że rozczarowanie było kolosalne, przebieg boiskowych wydarzeń wydawał się w tamtym momencie całkowicie niezrozumiały, ale mistrzostwo przeszło nam koło nosa w sposób bezdyskusyjnie zasłużony.

Sezon 1999/00 zaczęliśmy słabo, w pewnym momencie na ławce Legii pojawił się jednak Franciszek Smuda i wszystko zmieniło się niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. 'Franek Smuda czynił cuda' - Legia grała najlepszy futbol od dawna, a kiedy wreszcie trafiła na godnego siebie rywala i zdawało się, że polegnie w boju z Wisłą w Krakowie, dopisało nam szczęście i Marcin Mięciel w ostatniej minucie uratował nam punkt. Na wiosnę czekaliśmy z absolutną ufnością - w tabeli wyprzedzały nas tylko Polonia i Ruch, a liderujący rozgrywkom chorzowianie byli od nas zespołem o dwie klasy słabszym w bezpośrednim jesiennym spotkaniu na Łazienkowskiej. Za układ tabeli winiliśmy serię remisów jeszcze za kadencji Dariusza Kubickiego, a kiedy zimą dołączyli do nas zawodnicy tacy jak Tomasz Łapiński, Paweł Wojtala, Marek Citko czy Rafał Siadaczka (wyobrażacie sobie dziś wzmocnienia takiego kalibru?!), sprawa mistrzostwa wyglądała na rozstrzygniętą jeszcze przed wznowieniem rozgrywek. Tymczasem zaczęło się źle, potem było coraz gorzej, a puentę do tamtej katastrofalnej rundy dopisała klęska 0:3 z Polonią, bez wątpienia trafniej wpisująca się w definicję 'hańby' niż sobotni remis z Bełchatowem, czy nawet męczarnie w starciu z sympatyczną ekipą Gryfa Wejherowo. Interesujące, że podczas tamtych derbów, trybuny konsekwentnie trzymały stronę trenera Smudy, w dosadnych słowach radząc Franzowi, co powinien zrobić z naszymi 'gwiazdami'.

Im wyżej się widzimy, tym boleśniej lądujemy na czterech literach.

Ostatnie dwa mistrzostwa dla Legii to tytuły zdobyte przez drużyny waleczne, głodne sukcesu, zmotywowane, niesione do boju imponującym wsparciem płynącym z trybun desperacko pragnących poczuć smak triumfu. Wtedy sukces po prostu 'czuło się' w powietrzu, można było dosłownie dotknąć gęstej chmury stworzonej z kibicowskich oczekiwań i nadziei.

Teraz klimat jest zupełnie inny.

Widzimy drużynę, która chciałaby na stojąco klepać przeciwnika w stylu Legii z połowy lat dziewięćdziesiątych, ale jest na to zwyczajnie za słaba piłkarsko. Ile do nauki mają przed sobą jeszcze utalentowani przecież Michał Żyro czy Michał Kucharczyk, pokazało w sobotę wejście na boisko weterana ligowych boisk, wiecznie obolałego, pozbawionego dawnej dynamiki Kamila Kosowskiego.

Widzimy zespół, który pod względem jakości powinien naszym zdaniem dominować nad przeciwnikami dokładnie tak, jak wydawało nam się to najzupełniej oczywiste w roku 2000. Tymczasem za rozgrywanie piłki w tej drużynie odpowiadają ludzie, którzy do niedawna pojęcie mieli głównie o tym, jak skutecznie wybijać skórę spod nóg przeciwnika.

Widzimy trybuny, które są przekonane, że wysoki budżet, piękny stadion i bywalcy europejskich boisk w naszym składzie to automatyczny gwarant sukcesu i porywającej gry w wykonaniu zawodników z 'eLką' na piersi.

Tymczasem nic nie jest takie proste. Dysonans pomiędzy formą demonstrowaną w Europie i w rodzimej lidze to przypadek, który szeroko mogliby omawiać kibice poznańskiego Lecha w minionym sezonie, którego obecnie nie potrafią rozgryźć fanatyczni marsylczycy wspierający ekipę Olympique. O tym że nazwiska nie grają, przekonują się fani giganta, jakim jest Bayern Monachium, drugi sezon z rzędu oglądającego w lidze plecy Borussii Dortmund, gehennę oglądania koszulek zamiast zespołu przeżywają kibice ósmej drużyny Serie A, Interu Mediolan.

Rzecz jednak nie w mnożeniu mniej lub bardziej spektakularnych przykładów. Problem w tym, że w Legii sezonu 2011/12 jest bardzo wiele elementów, które do siebie nie pasują i które prawdopodobnie jeszcze długo nie będą układać się jak należy. Legia cierpi i męczy się, 'fedruje' (© B. Pękacki), bo musi grać futbol, do którego nie jest stworzona, na który nie jest (jeszcze?) gotowa.

O ten tytuł należy powalczyć z pełnym szacunkiem do przeciwnika, ze starannością jaką należałoby wymagać od klubu, który przez ostatnie sześć lat znosił więcej upokorzeń niż przeżywał uniesień. Na boisku bardziej od fajerwerków potrzebna jest koncentracja pod bramką przeciwnika i stuprocentowe zaangażowanie w grę.

Nam na trybunach potrzebna jest natomiast cierpliwość i wyrozumiałość.

Musimy liczyć się z tym, że nie będzie to najpiękniejszy 'dublet' w naszej historii. Ale będzie - nadal mocno w to wierzę.

Dyskusja (59)
1poniedziałek, 26, marzec 2012 13:59
iocosus
Z histerią mamy do czynienia nie tylko na trybunach, również wydawałoby się odpowiedzialni za słowo dziennikarze jej ulegają: „Pogłębia się regres Legii jako zespołu. Czy trenera Macieja Skorżę można podejrzewać o dywersję?” Oto nagłówek w jednym z najbardziej opiniotwórczych portali, a autor tekstu poświęconemu tak zdefiniowanemu zagadnieniu wydaje się nie mieć złudzeń, Przemysław Iwańczyk bezceremonialnie oznajmia: „Macieja Skorżę można podejrzewać wręcz o dywersję - w taktyce, jaką narzucił, i zmianach ...” Tym samym frustracja, zgorzknienie, diabli wiedzą co jeszcze, połączyło zdaje się wodę z ogniem: portal „Gazety Wyborczej” z „Żyletą”! Ot, wzięli się pod rękę Iwańczyk z „kibolem”, zaraz jeszcze piknikowych „znaFców” i fachOFFców” dobiorą i już solidarnie szubienicę dla legijnych „sabotażystów” wzniosą.

Do gry Legii można mieć cholernie dużo zastrzeżeń, jej gra nie może satysfakcjonować, ale to w żaden sposób nie jest wytłumaczeniem, ani dla okrzyków z trybun o hańbie, ani dla spazmów histerycznej gorączki na łamach Gazety.
Być może doświadczymy jeszcze trudnych chwil i zwątpienia, być może już w Krakowie lub później, ale „zawodzenie pod kościołem” zostawmy na czas gdy szans na tytuł już nie będzie, teraz za sabotażystę wkładającego kij w szprychy, chcącego skonfliktować wewnętrznie zespół, podważyć autorytet trenerski Skorży, należy uważać nikogo innego jak Przemysława Iwańczyka.

Gawinie też wierzę. Smile
2poniedziałek, 26, marzec 2012 14:01
Andrzej
Gawinie, chyba sam zapędziłeś się w kozi róg. Piszesz, cyt. "Widzimy drużynę, która chciałaby na stojąco klepać przeciwnika w stylu Legii z połowy lat dziewięćdziesiątych...". Skoro, jak sam zauważasz, piłkarzom nie chce się biegać, to chyba jest powód do krytyki, nieprawdaż? Poza tym, oczekiwania kibiców zawsze (zawsze!) było ogromne i ja nie widzę jakichś wielkich różnic w porównaniu do poprzednich sezonów. Może tylko takie, że kibiców było mniej i krytyka przez to nie była tak głośna. No i zawsze było alibi w postaci protestu.
Widzisz, każdy niezwiązany z Legią (i innym zespołem walczącym o MP) twierdzi, że to Legia personalnie jest najmocniejsza w lidze i to Legia powinna zdobyć koronę. Jeśli kibice, słysząc to, widzą później męczarnie z Klubem Wesołego Emeryta (ŁKS), czy panienkami z Konwiktorskiej, to mają prawo pytać co się dzieje. Ja się bardzo cieszę, że główna siła uderzeniowa kieruje się w stronę Serbów, bo winę za taką grę ta dwójka ponosi w szczególności. Wydaje mi się też, że liczba błędów jakie popełnił Skorża również zaczyna się zbliżać do granicy i tylko patrzeć jak parasol ochronny Żylety zostanie zwinięty.
3poniedziałek, 26, marzec 2012 14:03
Andrzej
Iocosusie, a nie wydaje ci się zastanawiające, że najpierw Wolski uciął sobie "pogawędkę" z Ljuboją a potem to samo zrobił Żyro i obydwaj zostali ściągnięci?
4poniedziałek, 26, marzec 2012 14:12
Senator
H jak hańba trzeba odrzucić zdecydowanie. Właśnie skończyła się powtórka i mogliśmy w pierwszej połowie zdobyć nie jedną, a cztery bramki.
H jak histeria tu sprawa trudniejsza. Widzimy że tytuł może się wymknąć. Widzimy ze coś jest nie tak. Szatnia to chyba już nie monolit, czołowi piłkarze którzy dawali tyle radości w LE są pod formą.Do tego wszystkiego dochodzi przekonanie wszystkich wokół że nikt inny tylko Legia. Choćby dziś dwa newsy na Legia.net . W jednym Kamil Kosowski w drugim czerwona skarpetka mówi jasno Legia będzie mistrzem. Kibice czytają jedno widzą drugie i histeria narasta. Jeśli nawet ja, Ty On się nie znamy to fachowcy się jednak znać muszą . jeśli mówią zgodnym głosem Legia Mistrz to kibic podświadomie uznaje że tak być musi .
Jeśli być musi a punkty uciekają niepokój, frustracja narasta.
Od kibica rzetelnego spojrzenia na sprawę wymagać nie możemy. Taki szanowny kibic innej drużyny pewnie wie że jego klub właściwie już w lidze pierwszej z drugiej strony gdzieś tam jakaś nadzieja się tli i tlić się będzie puki są matematyczne szanse. Nam wszyscy w koło mówią Legia mistrz, to że My uwierzyliśmy normalne gorzej że uwierzyli w to piłkarze. I na koniec smaczek z wywiadu z panem Miklasem - " Trenerzy dostali dwóch znakomitych piłkarzy jakimi są Nacho Novo i Ismael Blanco." Czyli Trener ma wszystko co powinien jak spieprzy to nie moja(nasza) wina.
5poniedziałek, 26, marzec 2012 14:22
Senator
I jeszcze pytanie do sir Gawina. Cosik mi się zdaje ,ze przez moment koniec felietonu brzmiał tak - "Ale będzie jestem o tym przekonany" Smile
Czy zmiana na "wierzę " nie jest przykładem lekkiej paniki Wink
6poniedziałek, 26, marzec 2012 14:38
Senator
"Im wyżej się widzimy, tym boleśniej lądujemy na czterech literach."
Co w tym zdaniu dziwnego? Tak jest było i będzie. Panowie szlachta ja na naszą Legię jeździłem jeszcze trailusiem czyli teoretycznie wiem co jest, jak jest. Wiem że zawsze gramy o mistrza i prawie zawsze tylko gramy.
Jednak niczym się nie różnię od tego młokosa który na Legię zaczął przychodzić rok temu. On i ja wierzymy że to będzie ten sezon w którym ugruntowane przekonanie "Legia najlepsza jest" zostanie potwierdzone pierwszym miejscem w tabeli. Na nic lata doświadczeń na nic wiedza piłkarska. Kibic tak ma i basta.
7poniedziałek, 26, marzec 2012 17:03
Walles
Trochę mi poprawiłeś humor Gawinie. Tak trzymać. Dlaczego? Ano dlatego że właśnie przypomniałem sobie Twój tekst po meczu ze Śląskiem. "Tylko spokój może nas uratować". Zerknąłem do archiwum Czarnej eLki i widzę datę 26 lutego. Jakże odmienne komentarze Smile
Ja osobiście popieram naszego tutejszego głównodowodzącego Smile
Żadna hańba, żadna histeria. Tylko spokój może nas uratować Smile
Na pocieszenie niektórym mogę tylko powiedzieć, że nie wszyscy dziennikarze wpadli w histerię. W Canale+ mimo stwierdzenie oczywistej straty 2 punktów przez Legię były także stwierdzenia że Legia wygląda jednak dużo lepiej niz ostatnio. I faktycznie gdyby w pierwszej połowie radovic i Ljuboja trafili z 5 metrów do bramki albo ktos wepchnął piłke tocząca sie wzdłuz linii bramkowej to może jednak ocena tego meczu byłaby troche inna? Trudni nie zauważyć, że jednak Bełchatów jest lepszą drużyna niz ŁKS. A jednak to z Bełchatowem mielismy więcej sytuacji na strzelenie bramki. Więc?
Co jak co ale właśnie WIARA w kibicu nie powinna ustępować frustracji. Czemu niniejszym sie podporządkowuję Smile
8poniedziałek, 26, marzec 2012 17:49
Garm
Wallesie - zgadzam się z Twoimi pochwałami w kierunku Gawina, ale i tak strzelam focha, bo niedokładnie patrzyłeś do tego archiwum ;-P
9poniedziałek, 26, marzec 2012 20:42
Walles
Uppss Wink

Bije sie w pierś drogi Garmie. Dałem ciała i przepraszam że pomyliłem autorów.
Zatem w uzupełnieniu mojej poprzedniej wypowiedzi chciałbym podkreślić że juz miesiąc temu na łamach Czarnej eLki Garm nas przestrzegał przed skrajnymi emocjami a dzisiaj to uczynił Gawin. Obaj mają rację Smile
10poniedziałek, 26, marzec 2012 21:58
Monrooe
No to ja tym razem w drugą stronę Wink
Wydaje mi się, że nie potrzebnie wrzucamy wszystko do jednego worka. Jeśli połączymy to w całość to faktycznie nie wygląda to dobrze, ale... to moim zdaniem błąd.

Owszem to co dzieje się w prasie to jakaś nagonka z królikiem, reakcje na trybunach momentami wręcz skandaliczne, ale... końcowa reakcja na koniec tego nędznego spektaklu jest moim zdaniem całkowicie usprawiedliwiona. Szczególnie w wykonaniu tych kibiców którzy w trakcie meczu dali z siebie wszystko by pomóc zespołowi w ciężkich chwilach.

Kibic ma prawo wyrazić swój sprzeciw, ma prawo pokazać, że pewnych spraw nie akceptuje, nie ma zbyt wielu instrumentów by ten swój sprzeciw wyrazić. Pierwszy sygnał był po występie przeciwko Gryfowi, nie przyniósł jak widać większych rezultatów. Poza piękną gadką trenera nie było widać jakiś większych różnic w postawie zawodników.

To właśnie ta postawa była powodem sprzeciwu fanów, nie sytuacja w tabeli, nie szanse lub ich brak na trofeum. Negatywne emocje wzbudziła "obojętność" piłkarzy na to co dzieje się na boisku i brak zdecydowanej chęci na zmianę tej sytuacji. Czy któryś z piłkarzy dał z siebie wszystko? Czy któregoś z nich złapały skurcze? czy któryś nie miał sił zejść z boiska? W moim odczuciu (z trybun) raczej nie.

Ja wiem, że nie idzie, ja wiem, że forma poszczególnych graczy jest daleka od tej uważanej za "nominalną" ale ambicja, motywacja, determinacja? Gdzie podziały się te element? a przecież są tak ważną częścią zwycięstwa. Myślę, że tego właśnie zabrakło kibicom. A reakcja była by niezależnie od tego czy bronili byśmy się przed spadkiem czy liderowali z 20 punktową przewagą.

Dlatego ja rozumiem końcową reakcję trybun, nie łącze też jej z pozostałymi, szczególnie tymi obrzydliwymi które mnie bardzo zabolały tak w trakcie jak i po tym meczu. O nich mam nadzieje uda mi się napisać później.
11poniedziałek, 26, marzec 2012 22:33
QD
Tak sobie przypominam komentarze sprzed kilku dni i za bardzo nie wiem co się zmieniło od tamtego czasu, że teraz czytam takie opinie. Mając w pamięci wszystkie przetoczone przez Gawina przykłady, mam dokładnie odwrotną opinię o wydarzeniach po meczu. Rzecz jasna nie muszę mieć racji, ale zdaje mi się, że to właśnie kibice zachowali najwięcej rozsądku w tym "mistrzowskim szaleństwie". Mamy lidera, mamy fartowne wyniki, więc nie mamy prawa krytykować naszej drużyny? Czy piłkarze hańbią naszą Legię? Tu faktycznie bym nie przesadzał, ale wg mnie na pewno nie zasługują na grę z tak szanowaną przeze mnie eLką. Nie przez brak jakiś umiejętności, ale przez podejście do gry. Legia liczy, że wygra, a nie walczy o wygraną. Lider nam sam wpadł w ręce, ale Gawin pięknie wyliczył ileż to razy tytuł o który się nie walczyło zdobywał ktoś inny. Tak piłkarze, jak i trener muszą o tym pamiętać. Nie są "Wielką Legią" i nikt się prze nimi nie ma zamiaru kłaść. Albo zaczną o mistrzostwo walczyć, albo go nie zdobędą. Właśnie dlatego skandowałem z całą Żyletą takie hasła, żeby się Legioniści obudzili. Bilans mamy dobry, ale przypadkowy, więc jeśli na prawdę myślimy o utrzymaniu tego lidera do końca, zmiany są potrzebne. A że hasła były zbyt mocne? Legi potrzebny jest silny wstrząs, więc chyba lepiej jak będą nim za mocne słowa kibiców, niż wisząca od jakiegoś czasu w powietrzu, sromotna porażka.
12poniedziałek, 26, marzec 2012 23:07
Walles
Coś moim zdaniem za bardzo w tym wszystkim skupiacie się na białej trybunie. Nie jestem pewien czy akurat o to najbardziej chodziło Gawinowi. Wink
Zresztą jak ja tego nie odbieram tak jednoznacznie to chyba pomyliliście kierunki rozważań. Ja radykał Wam to mówię Smile Smile
13poniedziałek, 26, marzec 2012 23:14
Senator
Panowie szlachta sprawa jest prostą .Nie można wymagać od kibica szczególnie tego na stadionie nieemocjonalnych reakcji .Tak już mamy ,że emocje muszą mieć ujście . Słowna reprymenda nawet przesadzona jest absolutnie do zaakceptowania .Czy na tak mocne słowa zasłużyli? moim zdaniem nie, ale trzeba wsiąść pod uwagę wspomniane emocje.W wielu głowach zaczyna kolatac myśl, że tytuł zamiast bliżej oddala się.
Tak jak pisze przewielebny Monrooe i QD
muszą pokazać że chcą ten tytuł i nie wygrać a wyczerpać wywalczyć .Jeśli się nie uda mimo całego zaangażowania potu nikt pretensji do piłkarzy mieć nie będzie.
Na dziś jak patrzymy na naszych chłopaków nie do końca mamy przekonanie że dają z siebie maxa.
PS
powyższy wpis nie dotyczy szlachetnego Wallesa .On nawet kiedy sędzia ewidentnie się pomyli nie pozwala mi krzyczeć - co za fiut !!!
14poniedziałek, 26, marzec 2012 23:17
Senator
Siłą bloga Krzycha było to że kierunki nadawali komentatorzy .Może i tu niech tak zostanie . Smile
15poniedziałek, 26, marzec 2012 23:50
Andrzej
Ja tak do końca nie jestem pewien, czy ta słowna reprymenda poskutkuje. Oni całą jesień grali na Ljuboję i Radovica a teraz gdy obydwaj nie dają zespołowi tego, co parę miesięcy wcześniej, to nie za bardzo mają pomysł jak grać inaczej. No nie będę odkrywczy jak napiszę, że dużo za uszami ma sztab szkoleniowy, który nie przygotował zespołu na taką ewentualność. Nie było wielką sztuką przewidzieć, że taka sytuacja może się zdarzyć - Ljuboja cały okres przygotowawczy przetruchtał wokół boiska a Rado połowę spędził w kapciach. Oczywiście, teraz wszyscy zasłaniają się brakiem Rybusa ale ten argument chyba coraz bardziej staje się wytarty.
16wtorek, 27, marzec 2012 08:17
Monrooe
Wallesie,
napisałem to co...napasałem. Specjalnie wyodrębniłem wydarzenia na żylecie od pozostałych sytuacji które miały miejsce w trakcie i po meczu miejsce na pozostałych (szczególnie na wschodniej). Nie skupiam się też specjalnie na okrzyku "hańbicie" czy nie oto jest pytanie? Raczej chodziło o sam przekaz, o manifestację niezadowolenia niż o dokładną interpretację. Jakoś nie wyobrażam sobie by kibice zaśpiewali: - "Myśmy tu siedzieli a Wyście w piłkę grać nie potrafieli" czy inne podobne dyrdymały. Przekaz kibicowski jest ostrzy i tyle, mniej więcej taki jakie są kibicowskie emocje.

Co do całej reszty, czyli tego co się dzieje w prasie i tego co działo się na trybunach w trakcie meczu mam nadzieję jeszcze napisać. Bo to faktycznie wpisuje się w tytułową histeryję. Powiem szczerze, że bardziej mnie to smuci niż wydarzenia na boisku.

Andrzej nie bagatelizowałbym braku Rybusa, a już na pewno nie nazywał bym tego problemu "wytartym". W tej chwili nie mamy w zespole ani jednego piłkarza potrafiącego dośrodkować piłkę z gry. O stałych fragmentach nie wspominam bo to prawdziwy dramat. Nigdy w życiu nie myślałem, że może tego chłopaka aż tak brakować. Mnie to mnie, ale już taki Blanco wręcz cierpi na braku ludzi potrafiących dograć piłkę do wchodzącego napastnika. Jak tak dalej pójdzie to zacznę tęsknić za... Manu. Jak był Portugalczyk to jego centry nie miały szans znaleźć adresata, jak znalazł się potencjalny odbiorca to nie ma już adresującego.
17wtorek, 27, marzec 2012 09:23
Andrzej
@Monrooe
Słusznie prawisz. Rybus był cholernie ważnym elementem tej układanki i powinienem był go umieścić w poprzednim poście. Ale to nie zmienia samej istoty tego komentarza. Cała gra ofensywna opierała się na tych 3 piłkarzach. Jędrzejczyk jak już włączał się w akcje, to pożytku nie było z tego żadnego, o takich przerzutach jaki zaprezentował np. Kuba Wawrzyniak z ŁKSem (pierwsza bramka), to Jędza może sobie jedynie pomarzyć. Wielkim błędem była rezygnacja z Manu i posadzenie na ławce Rzeźniczaka. Obydwaj w pierwszym sezonie Skorży robili naprawdę dużo dobrej roboty na prawym skrzydle. Borysiuk bardzo rzadko zapędzał się pod pole karne przeciwnika a jak już to robił, to jedynie po to aby uderzyć z 30 metra. Ale te strzały pozostawiały wiele do życzenia - albo panu Bogu w okno albo podanie do bramkarza. Vrdoljak to już w ogóle traktował pole karne przeciwnika jak pole minowe.
To była pewna filozofia gry, filozofia bardzo krótkowzroczna, nie mająca nic wspólnego z nowoczesną piłką, gdzie na bramkę pracuje cała drużyna. Taka na przetrwanie trenera na stołku. Jak żre, to nic nie zmieniajmy. No i teraz to wylazło. Nie ma Rybusa, Serbowie pod formą a zespół nie potrafi grać inaczej.
Ja nie posiadam tak głębokiej wiary w efekt końcowy, bo widzę, że Skorża cały czas uparcie trzyma się tej filozofii licząc, że kiedyś w końcu musi odpalić. Liga jest tak przeraźliwie słaba, że nawet tak kulawa Legia może zdobyć koronę ale co potem? Czy ktoś zaryzykuje nowy kontrakt dla Ljuboji? Co z Żewłakiem? Co z Novo i Blanco?
18wtorek, 27, marzec 2012 09:50
Andrzej
I jeszcze jedno chciałbym dodać. Skorża musi zmienić styl gry Legii i teraz jest do tego bardzo dobry moment. Mamy przed sobą mecz z Wisłą, która prawdopodobnie wystawi głębokie rezerwy i zrobi wszystko aby nam nie utrudniać odniesienia zwycięstwa - po prostu w ich interesie jest MP dla Legii, bo w takim przypadku sam awans do finału PP daje im europejskie puchary. Najbliższa kolejka może nam dać jeszcze większą przewagę nad resztą stawki, bo czołówka gra ze sobą (a Widzew też potrafi zrobić niespodziankę). Potem mamy mecz z Arką, która też przez palce zaczyna patrzeć na PP, bo główne siły skupiają na walce o awans do Ekstraklasy. Moment jest wręcz idealny, żeby przetestować nowe ustawienie przed arcyważnym meczem z Ruchem. Panie Skorża! Apeluję do pana!
19wtorek, 27, marzec 2012 10:33
gawin76
@ Andrzej

Na odpuszczenie nam przez Wisłę zupełnie bym nie liczył, mimo że faktycznie powinni nam kibicować tak w lidze, jak i w pucharze.

Powtórzę to co pisałem o naszym sposobie na grę w ataku już przy okazji meczów ze Sportingiem - to jest 'jakośtobędzizm', oparcie gry na przeświadczeniu, że nasi atakujący coś spontanicznie na boisku wymyślą. Szczerze przyznam, że jestem tym trochę rozczarowany, natomiast na obronę Skorży przypomnę, że w zeszłym roku był on krytykowany za nadmierne przesunięcie akcentów na ofensywę, wysoko grająca obrona i częsty brak asekuracji na skrzydłach kończyły się tym, że stosunkowo łatwo punktowali nas nawet teoretycznie słabsi przeciwnicy.

@ Senator, Monrooe

Od zawsze jestem zdania, ze sprowadzanie sportowego wyniku do kwestii 'ja wiem, że im się chce mniej lub bardziej' jest w gruncie rzeczy dość infantylne.

My kibice patrzymy tak naprawdę zawsze przez pryzmat wyniku i dokładanie do tego wszelkiej uznaniowej filozofii jest klasyczną hipokryzją.

Gdyby Blanco wyszedł strzał życia z ostrego kąta w ostatnich minutach i wygralibyśmy 2:1 to gwizdy mimo wszystko by były? A może jednak radocha jak podczas meczów z Cracovią czy Górnikiem w zeszłym sezonie? Byłyby teksty o tym, że kibice nie mają pełnego przekonania o zaangażowaniu zawodników, czy raczej pełne nadziei wpisy dotyczące możliwego wzmocnienia ducha drużyny przez zwycięstwo odniesione w takich okolicznościach?

Nie zamierzam udawać że mam doktorat z psychologii sportu - mnie interesuje tylko wynik, zwłaszcza ten końcowy w perspektywie całego sezonu.
20wtorek, 27, marzec 2012 10:48
Andrzej
Nie zapominaj Gawinie, że Wisła kilka dni później gra arcyważny mecz z Ruchem w PP. Poza tym Probierz jest bardzo wyrafinowanym trenerem. Brak europejskich pucharów, to dla Wisły dość potężny cios finansowy (choćby z braku dodatkowych wpływów z biletów) i jestem przekonany, że na Reymonta są nieśmiałe sugestie aby ten piątkowy mecz potraktować jednak troszkę inaczej. Ciekaw jestem jak bukmacherzy potraktują ten pojedynek.
21wtorek, 27, marzec 2012 10:53
Walles
Ja bym się może i zgodził Andrzeju z Twoja teorią gdyby nie mecz z Bełchatowem. Moim zdaniem ten mecz jak mało który dobitnie pokazał że obecnie na boisko desygnowany jest najsilniejszy skład a głównym problemem Legii jest to że na dzień dzisiejszy nie posiadamy 11 piłkarzy którzy w pełni zasługują na występy na boisku. Apelujesz do Skorży aby zmienił system gry Legii a ja się pytam kogo Ty widzisz w nowym systemie gry? Moim zdaniem obecnie nie mamy absolutnie żadnych wartościowych zmienników na ławce rezerwowych. W meczu z Bełchatowem mój główny zarzut do Skorży był taki że on wogóle dokonywał zmian bowiem każdy nowy zawodnik pojawiający się na boisku powinien raczej pojawić się na trybunach. Z drugiej strony po części ja go rozumiem bowiem cały czas trwa nagonka że chciał zawodników ofensywnych a jak ich dostał to ich trzyma na ławce rezerwowych. Tylko moim zdaniem oni absolutnie nie nadają się do gry. Choćby własnie mecz z Gryfem dobitnie to pokazał. Jak fatalnie wygląda sprawa zmienników pokazuje fakt że tęsknimy za naszym jeźdźcem bez głowy czyli Manu.
Tak więc teraz ja apeluję. popatrzmy na to kogo Skorża może desygnować do gry.
P.S. Senatorze ja ci nie pozwalam ubliżać sędziemu w momencie kiedy ten podejmuje słuszne decyzje Smile Taka mała różnica Smile
22wtorek, 27, marzec 2012 11:06
Garm
Zły, niedobry Skorża! Nie przygotował drużyny na grę bez Ljuboi, Radovicia i Rybusa! Powinien się uczyć od Maskaanta, Wisła grała jesienią bez Meliksona, Sobolewskiego i Genkowa, same sukcesy!

Albo taki Lech. Kiedy pod formą znaleźli się Rudnevs, Stilić i Kriwiec, nie miało to żadnego przełożenia na wyniki zespołu! Nadal idzie im świetnie i zmiatają wszystkich w pył jak na początku sezonu!

Zły, niedobry Skorża!
23wtorek, 27, marzec 2012 11:15
Walles
W zasadzie moja uwaga jest też po części skierowama do Gawina i jego zarzutu odnośnie "jakośtobędzim". Radovic po kontuzji, Ljuboja bez okresu przygotowawczego, regres formy u Gola, kłopoty zdrowotne Vrdolijaka. Do tego wyrwano jeden z atutów czyli Rybusa. I moim zdaniem Skorża właśnie chce przetrwać ten okres przy jak najmniejszych stratach. Dlatego powtarza że liczy na lepszą grę w kwietniu. Bo marzec najwyraźniej przeznaczył na odbudowę formy w wiodących postaci. Czy mu się to uda? Oby, bo ja z innej strony ratunku nie widzę. Chyba że w końcu wystrzelą formą nowi ale oni obawiam się że bardziej sa postrzegani przez pryzmat tego co kiedyś grali. A kiedys to przypominam tylko że Dong grał Manchesterze United. Różnica między tym co było kiedyś a jest teraz wydaje się dość duża.
24wtorek, 27, marzec 2012 11:20
Walles
Jak widzę mój post w zasadzie jest niepotrzebny bo właśnie Garm dolał do pieca Smile
25wtorek, 27, marzec 2012 11:30
Andrzej
@Walles
Już pisałem po meczu, bodajże, derbowym, że powinien zrezygnować z jednego defensywnego pomocnika na rzecz Wolskiego. Obecne ustawienie kompletnie nam nic nie daje - Buzała jakoś nie miał większych problemów w tych dwóch sytuacjach. W poprzednich meczach przeciwnicy też nie za bardzo przejmowali się tą naszą linią Maginota. Nasze prawe skrzydło jest kompletnie bezproduktywne więc postawiłbym tam Rzeźniczaka z powrotem. Zobacz ile daje Wawrzyniak na lewej stronie, nawet przy mocno wątpliwej formie Żyro to tam właśnie jesteśmy najgroźniejsi.
Rewanżowy mecz z Gryfem jest dla ciebie jakąś wykładnią? No gdybym ja miał brać ten mecz pod uwagę w taki sposób jak ty, to powiedziałbym, że w pierwszym meczu nie grał Ljuboja i wygraliśmy dość gładko a w drugim zagrał od pierwszych minut i gra wyglądała dramatycznie. Skoro jesteś tak krytycznie nastawiony do naszych nowych nabytków, to co powiesz o Ljuboji? Co powiesz o tym, że ten piłkarz z niewiadomych powodów co mecz ma pewny plac?
@Garm
Chłopie, ile ty masz lat? Bo sadzisz teksty rodem z gimnazjum. Wiesz, dla mnie ani Wisła ani Lech, to nie jest żaden wzorzec. Ale jak chcesz, to możemy pogadać o Ruchu czy Koronie.
26wtorek, 27, marzec 2012 11:41
gawin76
@ Walles

Przypominam Ci Wallesie, że to ja stałem wtedy na stanowisku, że Legia jest obecnie słabsza niż jesienią, a Ty ze mną polemizowałeś.

@ Garm

Może jednak nie galopujmy za daleko z tym 'brakiem Ljuboji, Radovicia i Rybua' Wink
27wtorek, 27, marzec 2012 11:44
Walles
Andrzeju ja mam gorącą prośbę. Taką osobistą. Czy mógłbys czytać dokładnie to co piszę? Przeciez napisałem jasno że moim zdaniem obecnie Legia nie ma 11 zawodników nadających sie do gry w ekstraklasie. I mnie obecnie zupełnie nie dziwi że Skorża mając do wyboru Ljuboję bez formy i Blanco bez formy wybiera jednak Ljuboję.
Nie chcę się wtrącac w Twoją wymianę zdań z Garmem ale jednak musze powiedzieć że przywoływanie Ruchu i Korony jest kompletnie nieuzasadnione bowiem tamte drużyny grają w tych składach od dłuższego czasu. Teraz wypaliło. I nie mam pojęcia co by było gdyby z Ruchu zabrać Piecha, Zieńczuka i Jankowskiego a z Korony Sobolewskiego, Vucovica i Korzyma. Ty masz przekonanie że graliby tak samo?
28wtorek, 27, marzec 2012 11:51
Garm
Ja po prostu staram się dostosować do poziomu odsądzających Legię od czci i wiary. Wczoraj na przykład był duży tekst nazywający Skorżę... dywersantem.

Nie wiem, jakie teksty sadzi się w gimnazjum, za moich czasów była podstawówka i szkoła średnia. Bardzo chętnie pogadam o tym, jak wyglądałaby gra Ruchu bez Zieńczuka i z Piechem oraz Jankowskim po miesięcznych przerwach w okresie przygotowawczym.

Dlaczego Ljuboja ma pewny plac? Bo nadal jest najgroźniejszym zawodnikiem tej drużyny i najwięcej jej daje. Spotkanie z Bełchatowem jest znakomitym przykładem na poparcie tezy, że od Ljuboi należy rozpoczynać zestawianie jedenastki.
29wtorek, 27, marzec 2012 12:01
Walles
Drogi Gawinie, jak widac ten się nie myli kto nic nie pisze Smile Ja ten cios przyjmuję z pokorą Wink Zresztą z tego co sobie przypominam to odnośnie braku Radovica byliśmy zgodni. O Ljuboje za bardzo chyba też się nie spieraliśmy. Główna różnica była chyba w kwesti mentalności zawodników i tutaj wychodzi na to że to Ty miałeś rację. Nie wiem co prawda jak na to wpłynęło odejście 3 zawodników bo my wtedy spieraliśmy w momencie gdy nie było tylko Borysiuka. Co by nie było to akurat w tym aspekcie widzę swoją porażkę w potyczce z Tobą Wink Chociaż dalej po części niezrozumiałym jest dla mnie że po tak dobrej rundzie drużyna ma być słabsza mentalnie. Trochę jakbysmy poruszali sie poza czystą logiką. Tak czy siak wychodzi na Twoje. Wink
30wtorek, 27, marzec 2012 12:17
Andrzej
Wallesie, różnica pomiędzy nami jest taka, że ty WIESZ, że Blanco i Novo są bez formy. Ja tego nie wiem. Natomiast WIEM, że Radovic i Ljuboja są bez formy, bo widziałem ich grę przez wystarczającą liczbę minut.
31wtorek, 27, marzec 2012 12:37
Andrzej
Wallesie, nie mam pojęcia czy te zespoły grałyby tak samo ale na pewno siła tych zespołów nie leży w tym, że posiadają Korzyma czy Piecha. Ja wiem, że oglądanie meczów tych zespołów może przyprawić o ból zębów ale czasami naprawdę warto to zrobić. Choćby po to aby później nie podkładać się w dyskusjach. Wink
32wtorek, 27, marzec 2012 12:48
Senator
Ależ królu ja się z Tobą zgadzam w stu procentach . Niestety po raz n-ty nikt mnie rozumie.Wink . Pisałem wyraźnie że od kibica ( z wyłączeniem szlachetnego Wallesa Smile ) szczególnie tego który jest w danej chwili na stadionie nie można wymagać obiektywizmu, chłodnej analizy i tego typu pierdół. Emocje biorą górę i tyle. Jest infantylny bo kibic to dzieciak- klasyczny dzieciak . Dostanie zabawkę ( zwycięstwo) cieszy się nie dostanie (remis przegrana) złości się. Oczywiście po jakimś czasie przychodzi opamiętanie i następują analizy tłumaczenia. Tu też jakby są dwa typy. jedni będą usprawiedliwiać głaskać, pocieszać się .Drudzy widzieć wszystko w czarnych barwach .
Normalne kibicowskie zachowania i tak starałem się to przedstawić.
Tu muszę nadmienić że również psychologi sportu nie kończyłem Smile .
Co do meritum. Panowie szlachta wózek ciągnął Rado do spółki z Rybką i
Lubojadem ( tak z zaokrągleniu Smile ). Wypadł Rybka Rado na razie bez formy to i Lijuboja nie za bardzo ma z kim grać.Nasze wielkie szczęście że Wolak w kazdym meczu ma przebłysk geniuszu no za duże słowo. Ogólnie to trzeba patrzeć na końcówkę z lekkim optymizmem. Ruch, Korona w takiej formie do końca chyba nie dociągną .My gorzej grać niż z Gryfem już nie będziemy tylko lepiej więc. ?
33wtorek, 27, marzec 2012 12:58
iocosus
Znalezione w komentarzach w Legia.net, nie mogłem się powstrzymać, żeby nie zacytować. Wink

dzidzius
2012-03-27 12:12 Pewien stary mędrzec miał syna, który nie chciał wychodzić z domu, ponieważ miał kompleksy na punkcie swojego wyglądu. Lękał się zatem, że ludzie będą się z niego naśmiewać. Ojciec tłumaczył mu, że nie należy nigdy słuchać tego, co mówią inni, i postanowił mu to udowodnić. - Jutro – powiedział – pójdziesz ze mną na bazar!

Opuścili dom wczesnym rankiem; stary mędrzec na grzbiecie osła, a syn pieszo u jego boku. Kiedy przybyli na miejsce, tamtejsi kupcy nie mogli powstrzymać się od szemrania: - Spójrzcie na tego człowieka, litości nie ma! Wypoczywa na grzbiecie osła, a swemu biednemu synowi karze iść pieszo. Mędrzec powiedział do syna: - Dobrze słyszałeś? Jutro znów przyjdziesz ze mną na bazar.

Następnego dnia mędrzec i jego syn postąpili odwrotnie: chłopiec usiadł na grzbiecie osła, a starzec szedł u jego boku. Przy wejściu na plac targowy byli już ci sami kupcy.
- Spójrzcie na to niewychowane dziecko – mówili - Siedzi spokojnie na grzbiecie osła, gdy jego stary ojciec musi wlec się w pyle drogi. Podobny widok - cóż to za nieszczęście! - Dobrze słyszałeś? - zapytał ojciec syna - Jutro znów przyjdziesz ze mną na bazar.

Trzeciego dnia wyruszyli pieszo, ciągnąc osła za sobą na postronku. - Spójrzcie na tych dwóch idiotów - drwili kupcy - Idą pieszo, jakby nie wiedzieli, że osły są po to, żeby na nich jeździć. - Dobrze słyszałeś? - zapytał mędrzec - Jutro znów przyjdziesz ze mną na bazar.

Czwartego dnia, kiedy opuszczali dom, obydwaj siedzieli na grzbiecie osła.Kupcy przy wejściu na plac dali upust swojemu oburzeniu: - Co za wstyd! Spójrzcie na tych dwóch! Nie mają żadnej litości dla tego biednego zwierzęcia!

Piątego dnia przyszli na targowisko, niosąc osła na swych barkach. Kupcy skwitowali to wybuchem śmiechu: - Spójrzcie na tych dwóch głupców, którzy niosą osła, zamiast go dosiadać!
Mędrzec podsumował to wszystko takim wnioskiem: - Drogi synu, jak słyszałeś, cokolwiek w życiu zrobisz, ludzie zawsze będą mieli ci coś do zarzucenia. Dlatego nie wolno przejmować się ich zdaniem: rób to, co wydaje ci się słuszne, i idź swoją własną drogą.

Opowiastka filozoficzna dedykowana Kubie Rzeźniczakowi, ale ja bym ją rozszerzył i na trenera i na całą drużynę. Smile
34wtorek, 27, marzec 2012 13:10
Senator
Dzięki Iocosusie za tą przypowieść bo pokazuje że się myliłem. To nie specyfika kibiców a wszystkich ludzi. I nie ustawiać mi się tu w roli mędrca bo ta jest zarezerwowana dla naszego szlachetnego Wallesa. Jestem tego w 100% pewny Smile
35wtorek, 27, marzec 2012 13:25
gawin76
Hm... Czyli Senatorze innymi słowy przyklaskujesz red. Iwańczykowi? Wink
36wtorek, 27, marzec 2012 13:30
Senator
A co napisał redaktor Iwańczyk ?
37wtorek, 27, marzec 2012 13:34
gawin76
O dywersji w wykonaniu Skorży, zresztą piszą o tym w tym wątku Iocosus i Garm Wink
38wtorek, 27, marzec 2012 13:36
Andrzej
Ale wiecie co, ten dzień z życia piłkarza troszkę mnie zmroził. Pół drużyny bez formy i tylko 2 godz. treningów dziennie? Pamiętam, że była już dyskusja o tym u BzK ale tak na zdrowy chłopski rozum, to nie wydaje się wam to jednak trochę za mało?
Gawinie, ja się zgadzam z Iwańczykiem, że Wolski na skrzydle, to dywersja. Ale z drugiej strony Radovica biegającego od pola karnego do pola karnego przez 90 minut, to sobie nie wyobrażam.
39wtorek, 27, marzec 2012 13:38
Senator
Nie widzę w moim wpisie żadnego odniesienia do trenera. Jeśli już to raczej odniesienie do Garma, że bez podstawowych zawodników jest trudniej .
40wtorek, 27, marzec 2012 13:50
gawin76
Drogi Senatorze, ja nie o tym Wink

Po prostu nie rozumiem Twojego samozadowolenia i radości z zapodania przez Iocosusa przypowieści, która nie mówi nam nic innego niż 'głupi jesteście jak ci kupcy'.
41wtorek, 27, marzec 2012 14:14
iocosus
Ejże, Gawinie Wink do przywołania historyjki skłoniła mnie jedynie refleksja odnośnie krytyki i krytykanctwa, kto różnicy pojąć nie potrafi, staje się "kupcem" z tej opowiastki.
42wtorek, 27, marzec 2012 14:15
Senator
Ależ sir Gawinie jeśli nie będziemy rozpatrywać indywidualnych przypadków to przypowieść jest prawdziwa do bólu. I kibice i ogólnie ludzie tak mają. Wchodzisz w komentarze i czytasz . Wielu wie lepiej od trenera kto jest w formie kto nie . Wielu wie lepiej od trenera co się dzieje w szatni .Ilu jest takich którzy jasno piszą Mikas to to i owo . Nie zakładają ze tym i owym może być sam. Przypowieść mówi jedno rób swoje, bądź sobą nie słuchaj tych którzy jak to mówi nasz młody szanowny kibic Garm kreują opinię publiczną a Dżem śpiewa - idź zawsze do przodu Smile
Ja od początku tego wpisu komentarze opierałem nie na konkretnych zachowaniach a odnosiłem się do reakcji kibiców ogólnie.
43wtorek, 27, marzec 2012 15:27
Walles
"Wallesie, różnica pomiędzy nami jest taka, że ty WIESZ, że Blanco i Novo są bez formy. Ja tego nie wiem. Natomiast WIEM, że Radovic i Ljuboja są bez formy, bo widziałem ich grę przez wystarczającą liczbę minut."

Drogi Andrzeju. Jestem przekonany o tym że Blanco i Novo są jeszcze bez formy a raczej że byli do tej pory. Co będzie w kolejnych meczach to sie okaże. Widzę jak graja i taka jest moja opinia. Jednak jestem w stanie zgodzić się z tezą że nie znam się na futbolu i na piłkarzach. Jednak jednego jestem pewien. Po tym co sie wydarzyło jesienią ubiegłego roku nie wolno mi traktować Skorży jak kretyna. Więc zakładam, że Skorża kretynem jednak nie jest. Zakładam że jest człowiekiem ambitnym, wiedzącym co chce osiągnąć i z pewnością osobiste niechęci nie będą mu przysłaniać celu jaki chce osiągnąć. Nie jest nieomylny ale będąc z piłkarzami dzień w dzień potrafi ocenić który z nich jest w formie a który nie. I skoro może wystawić takiego Blanco czy tez Novo nie rezygnując jednocześnie z Ljuboji i Radovica, skoro wstawia Kucharczyka a nie Novo albo Żyro a nie Novo to znaczy że na treningach ci nasi nowi piłkarze nie prezentują się jednak lepiej od innych. Nie uważam Skorży za trenera który wstawiałby do składu inwalidę bez formy kosztem zawodnika który na treningach jest w pełnym gazie.

Co do tego jak grają Ruch i Korona to oglądałem kilka ich spotkań i to że ich gra opiera się na kolektywie wcale nie oznacza że wyrwanie kluczowych zawodników pozostanie bez wpływu na zespół. Styl moga mieć podobny jednak w kluczowych momentach zabraknie dokładnego dogrania albo szybkości napastnikowi albo jak w meczu nie idzie to precyzyjnego dośrodkowania. Tak to widzę.
44wtorek, 27, marzec 2012 15:33
Walles
Chciałbym także sprostować pewne nieścisłości które pojawiły się po wpisach Senatora odnośnie mojej osoby. Otóż chciałbym zapewnić że nie jest tak jak pisze nasz drogi Senator, że oglądam mecze jak Walery Łobanowski. Przedstawienie mnie jako pozbawionego kibicowskich emocji obserwatora meczów z pewnościa rozśmieszyłoby moich bezpośrednich sąsiadów z sektora Smile Zapewniam Smile
45wtorek, 27, marzec 2012 15:42
ave
Rzeczywiście dziwny ten dzień z życia piłkarza. Przychodzi godzinę przed treningiem jak „większość” kolegów. Nie wszyscy? Rozgrzewa się, truchcik siłowania, masażyk. W takim kontekście jakby to była dowolność. Sam sobie stanowił co poćwiczy. Jakby nie musiał tego robić, ale jako zawodowiec decyduje się na to (jego dobra wola). Później 2 godziny treningu i do domu. Czasami jeszcze sam chodzi gdzieś na siłownie bo w klubie nie jest w stanie wykonać dodatkowych ćwiczeń ?!?. Ja tego nie rozumiem. Czy naprawdę tak wygląda dzień piłkarza? Czy 2 godziny dziennie wystarczą? Z kontekstu można wyczytać, że w niektóre dni są 2 treningi. Po meczach często dzień wolny.
Do tej pory myślałem, że chłopaki oprócz ćwiczeń na boisku debatują o schematach, taktykach, przeciwnikach. Że maja rozpiski zajęć dodatkowych i takie tam „duperele”. Że życie piłkarza/ sportowca to same wyrzeczenia i harówka. Że dopiero po zakończeniu kariery można spijać śmietankę. A tu lajcik. Od 10 do 15 i huzia na Józia.
46wtorek, 27, marzec 2012 18:42
QD
Oj widzę, że tytułowe "H jak histeria" pasuje do tej dyskusji jak ulał. Czy na prawdę w tej drużynie z zachodzą tak wielkie zmiany? Czy naprawdę Legia dziś różni się tak bardzo od Legi w dowolnym innym momencie obecnego sezonu? Z tego co pamiętam Ljuboja gra mniej więcej tak samo (no może cofać się bardziej zaczął, ale to ogólnie szczegół), Rado jest jeszcze bez formy, ale za chwile może znowu odpalić, a chwilowo Wolski godnie go zastępuje... jedynie Rybus dawała dużo i na razie nie widzę zastępstwa, ale nie ma mnie w szatni by o wszystkim wiedzieć. Wiem jednak, że skoro nasi piłkarze nie zasługują na grę w ekstraklasie, to np. Crakovia powinna już szukać sobie plutonu egzekucyjnego. Panowie! Trochę wiary i spokoju! Po meczu daliśmy głośny sygnał co sądzimy o ostatnich wynikach i takie nasze prawo. Cały mecz wspieraliśmy drużynę, a po meczu daliśmy im po uszach. My mamy mobilizować drużynę i to robimy. To co się dzieje w mediach i udziela się również tu, to już inna sprawa. W tej kwestii zgadzam się, że "tylko spokój może nas uratować". Nie wiem czy nie byłoby nawet zdrowiej jakbyśmy przegrali w Krakowie i zrzucić ciężar lidera choćby na tydzień. Ci zawodnicy mają możliwości, ale trzeba coś ruszyć, a Skorża umie ruszyć skład w sposób nietypowy i skuteczny (Rado w środku, Rzeźnik jako DP, Kuciak w Moskwie..). Nie ma odwagi tego robić, ale umie. Liczę, że teraz trochę go do tego zmusiliśmy, więc teraz spokojnie czekajmy. Szanse na balangę na starówce mamy ogromne.
47wtorek, 27, marzec 2012 21:27
Andrzej
@QD
Z Radovicem i jego formą, to ja mam swoją teorię. Moim zdaniem Rado od paru sezonów coraz bardziej puchnie kondycyjnie, na co ma chyba duży wpływ dość pokaźny "mięsień piwny". Zaczęło się za późnego Urbana, gdzie nasz Serb coraz gorzej radził sobie na skrzydle. Aż w końcu wylądował w ME. Momentem przełomowym było przesunięcie go przez Skorżę na środek pomocy. Bratko zawsze miał inklinacje do gry kombinacyjnej a w dodatku na tym środku nie musiał biegać od pola karnego do pola karnego (jak na skrzydle), no i chłopak odżył. Niestety, obecnie wiele wskazuje na to, że już nawet w tym środku pomocy nie starcza mu pary. Coraz rzadziej pokazuje się obrońcom do podań (z Bełchatowem naliczyłem jakieś 4-5 razy) i coraz częściej parkuje gdzieś pod polem karnym przeciwnika. Najczęściej w okolicach lewego narożnika, bo tam kreują mu sytuacje Wawrzyniak i Żyro i tam może zastosować swój ulubiony manewr z zejściem do środka.
48wtorek, 27, marzec 2012 22:46
mort
a ja moi drodzy koledzy nie bawię się w dywagacje tylko pakuję się w piątek do pociągu i śmigam kibolować Legii i piłkarzolom Wink

bo jako prosty kibol już zapomniałem o sobotnim rozczarowaniu i znów wierzę, że ogolimy Wislę Smile
49środa, 28, marzec 2012 12:17
dsc0
Fakty Panowie są takie, że gdy Legia nie "goli frajerów" równo, a takowymi frajerami, w opinii kibiców Legii, są wszystkie pozostałe kluby, to lament okrutny zawsze będzie się zanosił po całej Warszawie, okolicy i nie tylko. Może to wyświechtane frazesy i powinniśmy zejść na ziemię, może przesadzamy w histerii podkręcanej jeszcze dodatkowo przez media, nie wiem. Podejrzewam tylko, że wszystkich jak tu siedzimy coś bardzo mocno ściska w tej chwili za gardło i nie jesteśmy w stanie pohamować złości, że od tak dawna czekamy na Legię jaką pamiętamy sprzed lat. Nie uważam, że to źle. Nie mam zamiaru krytykować nawet największych malkontentów. Dlaczego? Dlatego, że wychowałem się w przeświadczeniu, że niezdobycie Mistrzostwa Polski przez Legię to porażka, pomimo tego, że tych porażek wyło wiele. Wolę jednak żyć w takiej świadomości niż kibice większości innych klubów, dla których remis na Łazienkowskiej to wystarczający powód, żeby zawodnikom swojego klubu krzyczeć "Dziękujemy!", jak to miało miejsce np. w dwóch ostatnich kolejkach. Mam dziką przyjemność oraz próżne poczucie wyższości, nad fanami innych klubów, z bycia kibicem Legii i jest mi z tym cholernie dobrze. Dlatego pozostawmy sobie prawo do narzekania z histerią włącznie, niech każdy przeżywa to tak jak chce. Ja jestem wku.wiony po ostatnich występach i nic tego nie zmieni.
50środa, 28, marzec 2012 12:46
Andrzej
Zupełnie niedawno mieliśmy okres, gdzie to frajerzy golili Legię a nawet gdzieniegdzie można było przeczytać, że frajerem jest ten, kto Legii nie ogoli. Po rundzie jesiennej wszystkim się wydawało, że ten okres minął bezpowrotnie ale trauma ma to do siebie, że trzyma dość długo i teraz wystarczy choćby błysk, takie swoiste chwilowe deja vu z poprzedniego sezonu, żeby wzbudzić panikę a w niektórych głowach zasiać niepewność, że być może jednak król tak do końca nie jest ubrany.
51środa, 28, marzec 2012 13:18
gawin76
@ dsc0

Innymi słowy, na rodzimym podwórku prezentujemy postawę właściwą Anglikom w globalnej skali reprezentacyjnej Wink

Szczerze mówiąc całkowicie się z Tobą zgadzam, wielokrotnie w rozmowach z kibicami innych klubów wskazując na tę naszą wyjątkową i niereformowalną arogancję, jak nasz czynnik wyróżniający i niekoniecznie tak całkowicie negatywny jak to nam się w Polsce zarzuca.

Natomiast - jak piszesz - każdy przeżywa jak chce. Byłem wściekły po meczu z Bełchatowem, ale między wściekłością a okrzykami o hańbie, czy nawet 'tylko' gwizdami, rozlany jest jeszcze cały Pacyfik.
52środa, 28, marzec 2012 13:38
dsc0
@ gawin76

Zgoda, ja też jestem daleki od krzyczenia "Hańba". Czułem zażenowanie słysząc co skanduje Żyleta. Czułem wściekłość po tym co zobaczyłem na boisku ale do głowy mi nie przyszło, żeby tak "dziękować" zespołowi po zakończeniu meczu. Wynika to prawdopodobnie z tej arogancji, o której mówimy. Bo takie hasła były dobre dla kibiców spadającej w zeszłym sezonie Arki i prawdopodobnie usłyszą je gracze Cracovi już niedługo ale nam to nie przystoi. Oczywiście podtrzymuję to co napisałem "pozostawmy sobie prawo do narzekania z histerią włącznie" ale, nie pierzmy swoich brudów LIVE na C+.
53środa, 28, marzec 2012 21:12
mort
ta reakcja była prostą pochodną złej reakcji po meczu z Gryfem

po tej kompromitacji publika bawiła sie jakby nigdy nic a część przybijała radosne piąteczki z piłkarzami.

Gdy ochłonęli i doszła do oczywista prawda o jakości gry Legii w tej pucharowej potyczce powstało silna potrzeba odreagowania spotęgowana "popisem" w meczu z GKS. Nie dorabiałbym zbytniej filozofii tm gdzie mamy do czynienia z najbardziej klasyczną reakcja tłumu.

PS. Reakcja jak najbardziej była zresztą słuszna, spierać sie można co najwyżej o jej skalę.
54środa, 28, marzec 2012 21:26
Monrooe
morcie, większym problem niż sama reakcja jest raczej to, iż wpisała się ona w ogólną histerię jaka panuje na forach a co gorsza wśród dziennikarzy (zwanych przez Zbyszka pismakami) czy wszechobecnych fachoffców. Do tego dochodzi reakcja na trybunach, gdzie pierwsze gwizdy i co gorsza wyzwiska w kierunku piłkarzy i trenera rozpoczęły się już po 20 minutach. Całokształt wyszedł tak jakby zespół został sam na placu boju, jakby hasło "Cała Legia zawsze razem" kompletnie straciło swój sens. Właśnie teraz, podczas gdy zespół nadal jest na pierwszym miejscu z trzy punktową (Śląsk musi zdobyć punkty więcej by nas wyprzedzić) przewagą nad kolejnymi aspirantami do mistrzostwa. Zewsząd zaś płyną narzekania i lament.
55środa, 28, marzec 2012 21:59
Zbyszek
Trzeba zgodzić się z Mortem co reakcji tłumu. Zachęcam do lektury książki Gustawa LeBona "Psychologia tłumu", która to świetnie opisuje. Techniki manipulacji i PR zresztą także. Tylko należy wiedzieć, że reakcja tłumu nigdy nie jest spontaniczna. Tłum jest w istocie bezwolną, głupią i prymitywną masą kierowaną pierwotnymi instynktami i słowami przywódcy. I to niezależnie od tego czy jest to tłum złożony z profesorów czy lumpów. Dlatego też reakcja kibiców na meczu z Bełchatowem jest groźna, bo oznacza, że w tej masie wzięli górę frustraci i w istocie wrogowie Legii. Ma rację Gawin 76, kiedy pisze, iż wszyscy, także kibice muszą chcieć tego samego i muszą to wyrażać. Zgoda buduje.
56środa, 28, marzec 2012 22:02
QD
To może z drugiej strony: co byłoby hańbą? Może ustalmy jakiś przybliżony poziom poniżej którego uznamy, że to co gramy hańbi? Czy remis z trzecioligowcem to powód do dumy? Remisy i kiepska gra w 3 kolejnych meczach to coś normalnego? Szczególnie, że chodzi o spotkania na własnym boisku? Czy odpuszczenie spotkania derbowego dodaje chwały? Wcześniejsze zwycięstwa z ogonami tabeli też nie były jakieś przekonujące (wręcz fartowne). To że mamy lidera nie jest naszą zasługą. Nie w tej rundzie. W tej rundzie zagraliśmy JEDEN dobry mecz! Tylko raz udało nam się zagrać dobrze (a i to nie wiadomo jakby wyglądało gdybyśmy nie ustawili meczu już na początku - grunt że było dobrze), więc za co mamy bić brawa? Krytyka wobec Legi jest i będzie. Mamy lidera, więc powinniśmy być zajebiści, a nie jesteśmy! Przebłyski Wolskiego i duża niechęć w zdobywaniu punktów przez naszych inne drużyny to najsilniejsze argumenty za nami. A przecież potencjał mamy ogromny. Mamy dobrych zawodników, dobrego trenera, tysiące kibiców na trybunach i pieniądze, a mimo to zaledwie "ślizgamy się". To jest Legia! Tu się więcej oczekuje niż innych klubach. Jakby Barca kolejno zremisowała z Espanyolem, ogórkiem z ich 3 ligi i Granadą, czy Betisem to jaka byłaby reakcja? Oczywiście Legia to nie Barcelona, ale tak samo Polonia to nie Espanyol.

Osobiście też uważam, że samo słowo "hańba" było na wyrost, ale tak samo na wyrost jest takie czepianie się go jak teraz. Kibice chcieli (a według mnie wręcz powinni) wstrząsnąć drużyną i to zrobili. Skoro przestało działać na nich nasze zachęcanie przez 90 minut głośnego dopingu to może krytyka zadziała. Pewnie inaczej bym na to patrzył jakbym sam widział, że połowa ludzi wyszła po 45 minutach, a gwizdy i takie okrzyki trwały przez cały mecz, ale w wypadku Żylety to był krótki znak dla piłkarzy po meczu. Kibice mają do tego prawo, takie samo jak do wspierania drużyny w czasie spotkania. Oni grają dla nas - kibiców (czy im się to podoba czy nie), więc mamy prawo wyrazić opinię o tym co się dzieje, nawet w takich (zbyt) ostrych słowach. Jeśli jednak akcja ta zaczęła się wcześniej (tak jak mówi Monrooe), to już inna sprawa. Jeśli ktoś sam nie potrafi być z drużyną to czemu drużyna czego wymaga od innych? Ja jednak widziałem trybunę ludzi, którzy są z Legią zawsze - tak w dobrych chwilach jak i w czasie meczu z Gryfem. Skrytykowali? Owszem, ale wcześniej, mając w pamięci ten fatalny mecz z Gryfem i tak przez 90minut starali się dać z siebie wszystko.
57środa, 28, marzec 2012 22:21
Monrooe
Jako wyjaśnienie dodam, że pisałem o trybunie wschodniej. Od pewnego czasu zasiadam właśnie tam, żyleta to już zamknięty rozdział mojej kariery stadionowej. Dlatego też rozróżniam okrzyki po końcowym gwizdku jakie były na "białej trybunie" od tych jakich byłem świadkiem na trybunie wschodniej. Do tych z żylety nie mam wielkich pretensji, ot niezadowolenie po pewnej serii ale tych na "mojej" trybunie nie rozumiem.

Ja rozumiem, że ktoś jest sfrustrowany, że przychodzi na stadion aby pozbyć się tej frustracji, negatywnych emocji, jednak gdzieś w tym powinien być umiar. Oczywiście wolę aby jeden z drugim bluznął na Gola czy Skorżę niż w domu bił żonę czy dzieci ale... czy aby na pewno ma to coś wspólnego z kibicowaniem Legii? Tego nie właśnie nie rozumiem i takie zachowania są dla mnie nieakceptowalne. Gdzie chęć pomocy (gdzieś w połowie meczu widać było już zniechęcenie do dopingu)? Gdzie ta więź, gdzie wspólnota z piłkarzami. mamy takich jakich mamy, są jacy są ale są nasi i zdecydowanie powinniśmy ich wspierać. Przynajmniej do tej 90 minuty.
58środa, 28, marzec 2012 22:27
QD
No i tu przechodzimy to kolejnego tematu: po co kibic na stadionie? czyli prawa i obowiązki na trybunie
59czwartek, 29, marzec 2012 09:23
iocosus
"Reakcja jak najbardziej była zresztą słuszna, spierać się można co najwyżej o jej skalę" - zgoda Morcie, ja dyskusję traktuję tylko w kategoriach skali adekwatności dobranych wrzutów z trybun. Upraszczając, dla piknika Iocosusa, "kibol" Mort dał za bardzo do pieca z "hańbą", ale prawo do wyrażenia kibicowskiej dezaprobaty oczywiście respektuję, chodzi jedynie o stopniowanie "środków wyrazu" i bardziej przy tym może być irytujące to co się dzieje na piknikowej wschodniej, a co opisał Monrooe, tyle tylko, że Żyleta o ile taka będzie jej wola, może się ogarnąć, a na wschodniej panuje "złota wolność piknikowa" i rozczarowani frustraci z niej korzystają, znaleźli przy tym "poparcie" po meczu ze strony najbardziej zaangażowanych, tych którzy dopingują, zdzierają gardło przez 90 minut.

Akceptując "złotą wolność piknikową" jedyną formą wyrażenia sprzeciwu dla zachowań kibicowskich opisanych przez Monrooe może być dyskusja, ot choćby w takim miejscu jak c-L.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1