- Kategoria: Trybuna komentatorów
- gawin76
Jedenaste: Nie zmarnuj
Sezon 2011/12 wkracza na ostatnią prostą. Przed Legią zaledwie cztery ligowe mecze, z czego trzy na własnym boisku. Rywale są wyraźnie za naszymi plecami, kolejno o trzy, cztery i pięć punktów, przy czym każdy z nich ma jeszcze przynajmniej jeden arcytrudny mecz do rozegrania. Już jesteśmy w ogródku, już witamy się z gąską... Mimo to szykują się przed nami nerwowe tygodnie.
Szczerze mówiąc, zupełnie nie potrafię wyobrazić sobie, że Legia nie zdobywa tego mistrzostwa. To byłaby katastrofa. Cholernie spektakularna katastrofa.
Po pierwsze do 'zaklepania' sobie tytułu bez konieczności oglądania się na przeciwników brakuje nam raptem dziewięciu punktów. Cóż za zbieg okoliczności - wystarczy dobrze zagrać trzy mecze u siebie. W analogicznych okolicznościach o mistrzostwie śmiało mogłyby marzyć nawet Bełchatów czy Podbeskidzie, cóż dopiero Legia. Wystarczy wygrać z Lechem, Jagiellonią i Koroną, a w zanadrzu mamy przecież jeszcze przecież wyjazd do Lechii Gdańsk, którą bez większego wysiłku ogrywają wiosną niemal wszyscy. W zeszłym sezonie gości z Poznania, Białegostoku i Kielc odprawialiśmy bez straty punktu (odpowiednio 2:1, 2:0 i 3:1) - aż prosi się o powtórkę z rozrywki.
Po drugie kto miałby nam ten tytuł odebrać? Tylko ktoś, kto zgoła sensacyjnie złapałby teraz nadzwyczajnie silny wiatr w żagle i zaczął wygrywać taśmowo wszystkie mecze do końca sezonu. Czy mógłby to być Śląsk? Jeszcze jesienią może bym w taki obrót zdarzeń uwierzył, teraz w żadnym wypadku nie, prędzej dam wiarę, że ludzie Lenczyka cztery mecze przegrają, niż że zdobędą w nich komplet punktów. Zatem Ruch? Drużyna z aż nadto widoczną zadyszką, która nie zdobyła bramki w dwóch ostatnich meczach, przed którą teraz niezwykle ciężki wyjazd na Konwiktorską? Co najmniej wątpliwe. Może zatem Polonia? Teoretycznie nie można tego wykluczyć, ale klub z Konwiktorskiej traci do nas aż pięć punktów, w perspektywie ma jeszcze wyjazd na Bułgarską do walczącego o Europę Lecha. Niebezpieczeństwo z naszego punktu widzenia jest minimalne. Nasi główni rywale sami powinni się, excuse moi, 'wysiec'.
Po trzecie Legia wiosna tak naprawdę nadal jeszcze nie 'depnęła'. Zanotowaliśmy co prawda kilka niezłych pojedynczych meczów, ale nie było ani jednej płynnej passy zwycięstw pewnej siebie drużyny, która z tygodnia na tydzień jest coraz lepsza, coraz trudniejsza do powstrzymania przez rywali, która może zwyciężyć wszędzie i z każdym. Legia gra bez pasji i entuzjazmu zwycięzców, gra minimalistycznie, ciężko, zmierza ku tytułowi z zaciągniętym hamulcem ręcznym. Kiedy jeżeli nie w tym momencie należałoby uwolnić wszelkie pozostające w głowach i mięśniach zawodników zasoby koncentracji, motywacji i rezerw energetycznych.
Oczywiście trzeba żałować że teraz (akurat TERAZ!) problemy zdrowotne dopadły niezniszczalnego jak się zdawało Michała Żewłakowa. Obserwując podczas meczu z Widzewem naszą 'Skałę' Dixona Choto, nie można było nie zauważyć częstego spóźnienia w interwencjach, skutkującego cokolwiek irytującymi faulami na widzewiakach. Źle że nadal w swój dobry rytm, z różnych powodów, nie mogą wejść nasz kapitan IV i dobry duch zespołu Rado, wielka szkoda że Nacho Novo i Ismael Blanco nie są w stanie (póki co?!) wnieść do tej drużyny tyle, ile spodziewano się, że wniosą.
Łatwo nie będzie, przysłowiowej bułeczki z masełkiem się nie spodziewam. Ale mocno wierzę, że ci ludzie, którzy obecnie biegają po murawie w koszulkach z 'eLką' na piersi, będą wiedzieli co trzeba teraz zrobić - i umieli to zrobić. Jesteśmy w tym sezonie najlepsi w Polsce, trzeba tylko postawić kropkę nad 'i'.
Zagrajcie Panowie to co umiecie, a będzie dobrze. Po prostu zróbcie swoje.


Czy Legia jeszcze nie „depnęła”. Niestety obawiam się, że w tym sezonie już nie odpali. Cały czas brakuje nie wiele. Ja jednak nie widzę postępów w grze i przesłanek, ze to się w końcu stanie.
Z drugiej jednak strony Legia mobilizuje się na takie mecze nadzwyczajnie. W meczach na szczycie widzimy z reguły inną, lepszą drużynę Skorży. W tym upatruję szans na kolejny dobry wynik. W dodatku Lechici nie mogą kalkulować w stylu kilku poprzednich ekip jakie gościliśmy ostatnio. Oni wierzą, a jak wierzą to tez muszą wygrać na Łazienkowskiej. Co ważniejsze nie po kontrze, nie wykorzystując która może się nie nadarzyć tylko po własnej akcji. tylko to pozwoli im myśleć o jakże potrzebnym zwycięstwie.
Najciekawsze jest jednak to, iż moim zdaniem nie musimy wcale z Lechem wygrać. Myślę, że kluczowe może być dopiero starcie w Gdańsku z tamtejszą Lechią. Jeśli wygramy na Baltic Arenie to możemy rezerwować miejsca na starówce. Tak to widzę. W ostatnich dwóch pojedynkach już nikt nas nie skrzywdzi. Legioniści nawet w słabszej formie nie wypuszczą zwycięstwa z rąk, o tym jestem przekonany.
Co nie zmienia faktu, że mistrzostwo zapewnimy sobie w Gdańsku. Ostatnie dwa tytuły też wywalczyliśmy kolejkę przed końcem, a w ogóle ostatni na wyjeździe.
Nie zdobycie Mistrza to będzie więcej niż tragedia. Będzie to nam wypominane przez długie lata a drużyna psychicznie rozsypie się na bank. Szukanie winnych itp . Takiego wstydu nie dałoby się normalnie znieść.
Pyry pokonamy!
MP 2012 to będzie łabędzi śpiew obecnej Legii. Zawodnicy, którzy mają szansę się znacząco rozwinąć, poza Wolskim grają w Niemczech i Groznym. W tej drużynie nie ma potencjału. Nie ma go w ofensywie. Radovic nie rozegra drugiej takiej rundy jak jesienią 2011. Szkoda, że na poważnie nie chciał go kupić. To samo z Ljuboją, chociaż tu jest szansa, że któryś z młodych czegoś się od niego nauczy. Nie wygląda to różowo również jeśli chodzi o trenera. Legia Skorży nie wypracowała własnego stylu w ataku. Chyba, że nazwać stylem murowanie bramki i czyhanie na błędy rywala.
Czarno widzę.
To czynniki które na pewno mają ogromny wpływ na brak stylu jak to nazwałeś. Niestety obecnie nasze ataki są sklecone z tego co mamy pod ręką, ale przecież nie może to przekreślać tego co oglądaliśmy jesienią. Słabsze okresy to normalne, szczególnie w klubach grających w rozgrywkach europejskich. Z tym, że Oni mają zdecydowanie szersze kadry niż nasza. W obecnym momencie, gdy mamy wątpliwości odnośnie formy naszych zawodników Skorża i tak nie ma pola manewru. Rado i tak będzie grał bo nikt go nie zastąpi, Vrdoljak i tak zagra w środku bo nie ma alternatywy.
Ja w przeciwieństwie do Ciebie widzę ogromne szanse rozwoju. Już tylko "normalna" forma naszych ofensywnych graczy pozwala mi wyobrazić sobie możliwości w wykonaniu naszego ataku. A dochodzący młodzi oraz pewnie jakieś nowe twarze powinny pozwolić Skorży na rozwinięcie skrzydeł. W tym kontekście kontynuacja obranego kierunku (kontrakty Ljuboji, Skorży) bardzo mnie cieszy. Chyba nawet bardziej niż ewentualny triumf na koniec sezonu 2011/2012. Drużyny nie buduje się rok, nie buduje się jej nawet dwa lata (chyba, że jest się Realem Madryt - im się udało w dwa lata), buduje się ją konsekwentnie dokładając klocki do całości układanki.
Zdecydowanie "Biało" to widzę (o ile znów nikt nie zacznie tego psuć)
Garcia (najlepszy zawodnik Legii w trakcie przygotowań we Francji)
A tak zupełnie poważnie, to podzielam zdanie Senatora. Kiedyś Żyro był dla mnie drugim Klattem, teraz jest drugim Zjawińskim.
"Ja w przeciwieństwie do Ciebie widzę ogromne szanse rozwoju."
U kogo ? W kim ten potencjał ?
"Drużyny nie buduje się rok"
A w ile się ją niszczy, żeby spłacić wierzycieli ?
Zobaczymy.
nie jest tak bezkompromisowy jak Wolak, który, kiedy ma "fazę" to po prostu drybluje swoje, wchodząc w obronę przeciwnika jak w masło
chociaż obaj mają przestoje w meczu, charakterystyczne chyba dla braku koncentracji...
Natomiast wadą są te przestoje, tu chyba ma tez rację Oley czyli braki koncentracji które przeplata z naprawdę świetnymi rajdami. O ile Rafał Wolski już wystrzelił to Żyrko jeszcze nie. Jeszcze nie widać u niego tej pewności siebie jaka jest wymagana do podejmowanie trudnych decyzji, Wolak już to ma. Nie zmienia to jednak faktu, iż w obecnej chwili obaj są w młodzieńczym dołku. Rafał chyba nawet większym.
Zaraz za nimi są tacy gracze jak Efir, Mysiak, czy Jagiełło. Nie można też zapominać o Furmanie, Łukasiku i Żurku. Mając taki potencjał nie jestem w stanie pesymistycznie patrzeć w przyszłość. W zniszczenie budowanej drużyny też nie wierzę, choćby z biznesowego punktu widzenia nie ma to sensu. A do biznesowego podejścia ITI przyczepić się nie jestem w stanie.
Senator, kiedyś jak będę miał urlop to zrobię Ci kompilację z zagrań Żyro, będziesz w głębokim szoku, obiecuję.