A+ A A-

Jedenaste: Nie zmarnuj

Sezon 2011/12 wkracza na ostatnią prostą. Przed Legią zaledwie cztery ligowe mecze, z czego trzy na własnym boisku. Rywale są wyraźnie za naszymi plecami, kolejno o trzy, cztery i pięć punktów, przy czym każdy z nich ma jeszcze przynajmniej jeden arcytrudny mecz do rozegrania. Już jesteśmy w ogródku, już witamy się z gąską... Mimo to szykują się przed nami nerwowe tygodnie.

Szczerze mówiąc, zupełnie nie potrafię wyobrazić sobie, że Legia nie zdobywa tego mistrzostwa. To byłaby katastrofa. Cholernie spektakularna katastrofa.

Po pierwsze do 'zaklepania' sobie tytułu bez konieczności oglądania się na przeciwników brakuje nam raptem dziewięciu punktów. Cóż za zbieg okoliczności - wystarczy dobrze zagrać trzy mecze u siebie. W analogicznych okolicznościach o mistrzostwie śmiało mogłyby marzyć nawet Bełchatów czy Podbeskidzie, cóż dopiero Legia. Wystarczy wygrać z Lechem, Jagiellonią i Koroną, a w zanadrzu mamy przecież jeszcze przecież wyjazd do Lechii Gdańsk, którą bez większego wysiłku ogrywają wiosną niemal wszyscy. W zeszłym sezonie gości z Poznania, Białegostoku i Kielc odprawialiśmy bez straty punktu (odpowiednio 2:1, 2:0 i 3:1) - aż prosi się o powtórkę z rozrywki.

Po drugie kto miałby nam ten tytuł odebrać? Tylko ktoś, kto zgoła sensacyjnie złapałby teraz nadzwyczajnie silny wiatr w żagle i zaczął wygrywać taśmowo wszystkie mecze do końca sezonu. Czy mógłby to być Śląsk? Jeszcze jesienią może bym w taki obrót zdarzeń uwierzył, teraz w żadnym wypadku nie, prędzej dam wiarę, że ludzie Lenczyka cztery mecze przegrają, niż że zdobędą w nich komplet punktów. Zatem Ruch? Drużyna z aż nadto widoczną zadyszką, która nie zdobyła bramki w dwóch ostatnich meczach, przed którą teraz niezwykle ciężki wyjazd na Konwiktorską? Co najmniej wątpliwe. Może zatem Polonia? Teoretycznie nie można tego wykluczyć, ale klub z Konwiktorskiej traci do nas aż pięć punktów, w perspektywie ma jeszcze wyjazd na Bułgarską do walczącego o Europę Lecha. Niebezpieczeństwo z naszego punktu widzenia jest minimalne. Nasi główni rywale sami powinni się, excuse moi, 'wysiec'.

Po trzecie Legia wiosna tak naprawdę nadal jeszcze nie 'depnęła'. Zanotowaliśmy co prawda kilka niezłych pojedynczych meczów, ale nie było ani jednej płynnej passy zwycięstw pewnej siebie drużyny, która z tygodnia na tydzień jest coraz lepsza, coraz trudniejsza do powstrzymania przez rywali, która może zwyciężyć wszędzie i z każdym. Legia gra bez pasji i entuzjazmu zwycięzców, gra minimalistycznie, ciężko, zmierza ku tytułowi z zaciągniętym hamulcem ręcznym. Kiedy jeżeli nie w tym momencie należałoby uwolnić wszelkie pozostające w głowach i mięśniach zawodników zasoby koncentracji, motywacji i rezerw energetycznych.

Oczywiście trzeba żałować że teraz (akurat TERAZ!) problemy zdrowotne dopadły niezniszczalnego jak się zdawało Michała Żewłakowa. Obserwując podczas meczu z Widzewem naszą 'Skałę' Dixona Choto, nie można było nie zauważyć częstego spóźnienia w interwencjach, skutkującego cokolwiek irytującymi faulami na widzewiakach. Źle że nadal w swój dobry rytm, z różnych powodów, nie mogą wejść nasz kapitan IV i dobry duch zespołu Rado, wielka szkoda że Nacho Novo i Ismael Blanco nie są w stanie (póki co?!) wnieść do tej drużyny tyle, ile spodziewano się, że wniosą.

Łatwo nie będzie, przysłowiowej bułeczki z masełkiem się nie spodziewam. Ale mocno wierzę, że ci ludzie, którzy obecnie biegają po murawie w koszulkach z 'eLką' na piersi, będą wiedzieli co trzeba teraz zrobić - i umieli to zrobić.  Jesteśmy w tym sezonie najlepsi w Polsce, trzeba tylko postawić kropkę nad 'i'.

Zagrajcie Panowie to co umiecie, a będzie dobrze. Po prostu zróbcie swoje.

Dyskusja (15)
1wtorek, 17, kwiecień 2012 14:45
ave
Trywialne, ale nasza pozycja wynika ze słabości innych. Nie ma rywala. Sytuacja niemal identyczna jak w zeszłym sezonie. Zainteresowane drużyny robią wszytko by nie zdobyć mistrzostwa. Tak to wygląda. Przewiduje, że do końca sezonu będzie podobnie. Nie wygramy pozostałych czterech meczów, ale specjalnie to nie wpłynie na końcowy rezultat. Nie zdobycie mistrzostwa, za słowami autora, było by katastrofą.

Czy Legia jeszcze nie „depnęła”. Niestety obawiam się, że w tym sezonie już nie odpali. Cały czas brakuje nie wiele. Ja jednak nie widzę postępów w grze i przesłanek, ze to się w końcu stanie.
2wtorek, 17, kwiecień 2012 16:27
Monrooe
Nie ukrywam, że lękam się meczu z Lechem. Po pierwsze "Kolejorz" wydaje się być bardzo zdesperowany, a w dodatku sprzyja im szczęście. Potrafią wygrać lub zremisować mecz w którym wcale nie są lepsi. Po drugie my cały czas borykamy się ze swoimi mniejszymi lub większymi problemami, na których co gorsza bardziej jesteśmy skupieni niż nad celem nadrzędnym. Zwycięstwo nad poznaniakami pozwoliło by nam na wielki komfort psychiczny nad konkurentami. Jednak w takiej formie jaką prezentujemy obecnie będzie niezwykle trudno.

Z drugiej jednak strony Legia mobilizuje się na takie mecze nadzwyczajnie. W meczach na szczycie widzimy z reguły inną, lepszą drużynę Skorży. W tym upatruję szans na kolejny dobry wynik. W dodatku Lechici nie mogą kalkulować w stylu kilku poprzednich ekip jakie gościliśmy ostatnio. Oni wierzą, a jak wierzą to tez muszą wygrać na Łazienkowskiej. Co ważniejsze nie po kontrze, nie wykorzystując która może się nie nadarzyć tylko po własnej akcji. tylko to pozwoli im myśleć o jakże potrzebnym zwycięstwie.

Najciekawsze jest jednak to, iż moim zdaniem nie musimy wcale z Lechem wygrać. Myślę, że kluczowe może być dopiero starcie w Gdańsku z tamtejszą Lechią. Jeśli wygramy na Baltic Arenie to możemy rezerwować miejsca na starówce. Tak to widzę. W ostatnich dwóch pojedynkach już nikt nas nie skrzywdzi. Legioniści nawet w słabszej formie nie wypuszczą zwycięstwa z rąk, o tym jestem przekonany.
3wtorek, 17, kwiecień 2012 17:42
Garm
Pomyliłeś kolejność - gramy z Lechem, Jagiellonią, Lechią i Koroną.

Co nie zmienia faktu, że mistrzostwo zapewnimy sobie w Gdańsku. Ostatnie dwa tytuły też wywalczyliśmy kolejkę przed końcem, a w ogóle ostatni na wyjeździe.
4wtorek, 17, kwiecień 2012 17:55
Monrooe
Dlaczego pomyliłem? Raczej bardzo surowo oceniam możliwości Białostocczan w meczach wyjazdowych. Tego elementu trener Hajto jeszcze nie opanował. Jakoś nie wydaje mi się aby do końca tego sezonu dał radę. Niestety nie rokuje to zbyt dobrze dla Jagi na przyszły sezon ale to już nie moje zmartwienie. Generalnie zaciąg młodych trenerów się tym razem nie udał. O ile jednak Tomasz Hajto ma problemy z pewnymi elementami trenerki (takimi jak taktyka i jej realizacja), o tyle wydaje się, że trener manager Świerczewski ma problemy ze wszystkimi pozostałymi elementami tej sztuki. Szczęście Hajty polega na tym, że przejęty przez niego zespól naprawdę sporo potrafi a i przygotowany został całkiem nieźle. Nie zmienia to jednak faktu, iż na wyjazdach grają kompletnie radosny futbol. Stąd też moja "pomyłka".
5środa, 18, kwiecień 2012 00:30
Senator
Wczoraj w nocy siedziałem i pisałem różne scenariusze przy pesymistycznych wynikach naszej drużyny. Cholernie brakuje dwóch punktów. Jedynymi którzy mogą nas pozbawić tytułu są Ruch i Śląsk. Moim zdaniem najlepszy terminarz na Śląsk. Ostatni mecz z Wisłą może być bardzo dziwny czyli jeśli tylko Śląsk będzie mógł dzięki zwycięstwu nas przeskoczyć to wygra. Całe szczęście ze nawet przegrana z Lechem nie będzie tragedią. Będzie potrzebne moim zdaniem wtedy siedem punktów w trzech meczach. Nie jest możliwe aby któryś z rywali wygrał wszystkie cztery mecze.
Nie zdobycie Mistrza to będzie więcej niż tragedia. Będzie to nam wypominane przez długie lata a drużyna psychicznie rozsypie się na bank. Szukanie winnych itp . Takiego wstydu nie dałoby się normalnie znieść.
6środa, 18, kwiecień 2012 01:11
QD
Patrząc w przekroju nie tylko tego sezonu, ale nawet ogólnie historii to bardziej obawiałbym się meczu w Gdańsku niż poznaniaków. Nie wiem od czego to zależy (psychika?), ale Legia z "wielkimi" nie przegrywa, ale z tymi słabymi.. no różnie to bywa. Nawet jeśli wygramy z Lechem (a w to wszyscy wierzymy), sugeruję powstrzymać się od haseł wśpiewanych po meczu z Ruchem ("Legia mi...." - nie, nie skończę tego zdania). Tytuł jest bardzo blisko, ale jeszcze "nie dzielmy skóry na niedźwiedziu" - jeszcze wiele może się zdarzyć i w
7środa, 18, kwiecień 2012 01:13
QD
"i wiele możemy stracić" skasowało mi się przed wysłaniem - sorry
8środa, 18, kwiecień 2012 01:47
Senator
Fakt czuję się podle, leje się z nosa trzęsie i ledwo dycham ale na ten moment nie postawiłby złotówki na nasze zwycięstwo z drużyną pyrlandii. Wiem że lepiej grają z lepszymi ale jak patrzę na formę Rado, Wolskiego czy Gola i do tego dodam kontuzje Żewłakowa czy Wawrzyniaka jestem załamany. Niby tak blisko niby ciu ciut .
9środa, 18, kwiecień 2012 09:30
Garm
Wygramy wygramy wygramy!

Pyry pokonamy!
10środa, 18, kwiecień 2012 22:45
Chmura
Mnie bardziej niż kwestia ewentualnego mistrzostwa martwi to co potem ?
MP 2012 to będzie łabędzi śpiew obecnej Legii. Zawodnicy, którzy mają szansę się znacząco rozwinąć, poza Wolskim grają w Niemczech i Groznym. W tej drużynie nie ma potencjału. Nie ma go w ofensywie. Radovic nie rozegra drugiej takiej rundy jak jesienią 2011. Szkoda, że na poważnie nie chciał go kupić. To samo z Ljuboją, chociaż tu jest szansa, że któryś z młodych czegoś się od niego nauczy. Nie wygląda to różowo również jeśli chodzi o trenera. Legia Skorży nie wypracowała własnego stylu w ataku. Chyba, że nazwać stylem murowanie bramki i czyhanie na błędy rywala.
Czarno widzę.
11środa, 18, kwiecień 2012 23:15
Monrooe
O rany Chmura, nie wiem czy mam siłę przerabiać to jeszcze raz. Już rozmawialiśmy na ten temat (na łamach czarnej eLki) z Andrzejem. Ma On podobne wątpliwości do Twoich. Ja ich nie podzielam. Owszem, obecnie w ofensywie Legii jest źle ale nie można przymykać oczu na komplikacje jakie nastąpiły przed tą rundą. Kontuzja Radovicia, kontuzja Ljuboji, wreszcie odejście "asystenta" Rybusa. W dodatku bardzo kiepska forma Kucharczyka (na szczęście chyba się kończy) i zbyt wczesne wystrzelenia Żyro (najlepszy zawodnik Legii w trakcie przygotowań na Cyprze i w Turcji).

To czynniki które na pewno mają ogromny wpływ na brak stylu jak to nazwałeś. Niestety obecnie nasze ataki są sklecone z tego co mamy pod ręką, ale przecież nie może to przekreślać tego co oglądaliśmy jesienią. Słabsze okresy to normalne, szczególnie w klubach grających w rozgrywkach europejskich. Z tym, że Oni mają zdecydowanie szersze kadry niż nasza. W obecnym momencie, gdy mamy wątpliwości odnośnie formy naszych zawodników Skorża i tak nie ma pola manewru. Rado i tak będzie grał bo nikt go nie zastąpi, Vrdoljak i tak zagra w środku bo nie ma alternatywy.

Ja w przeciwieństwie do Ciebie widzę ogromne szanse rozwoju. Już tylko "normalna" forma naszych ofensywnych graczy pozwala mi wyobrazić sobie możliwości w wykonaniu naszego ataku. A dochodzący młodzi oraz pewnie jakieś nowe twarze powinny pozwolić Skorży na rozwinięcie skrzydeł. W tym kontekście kontynuacja obranego kierunku (kontrakty Ljuboji, Skorży) bardzo mnie cieszy. Chyba nawet bardziej niż ewentualny triumf na koniec sezonu 2011/2012. Drużyny nie buduje się rok, nie buduje się jej nawet dwa lata (chyba, że jest się Realem Madryt - im się udało w dwa lata), buduje się ją konsekwentnie dokładając klocki do całości układanki.

Zdecydowanie "Biało" to widzę (o ile znów nikt nie zacznie tego psuć)
12czwartek, 19, kwiecień 2012 00:06
Senator
Rado nie zagra drugiej takiej rundy jak jesienią 2011 Chmura ja też jestem tego pewien. Żyro ? nigdy nie wiedziałem i do dziś nie wiem dlaczego ten piłkarz wywołuje ochy i ochy.
13czwartek, 19, kwiecień 2012 00:20
Chmura
"Żyro (najlepszy zawodnik Legii w trakcie przygotowań na Cyprze i w Turcji)"
Garcia (najlepszy zawodnik Legii w trakcie przygotowań we Francji) Smile
A tak zupełnie poważnie, to podzielam zdanie Senatora. Kiedyś Żyro był dla mnie drugim Klattem, teraz jest drugim Zjawińskim.

"Ja w przeciwieństwie do Ciebie widzę ogromne szanse rozwoju."
U kogo ? W kim ten potencjał ?


"Drużyny nie buduje się rok"
A w ile się ją niszczy, żeby spłacić wierzycieli ?

Zobaczymy.
14czwartek, 19, kwiecień 2012 09:00
Oley
oglądając kilka ostatnich meczów z pozycji kanapy muszę powiedzieć, że Żyro miewa przebłyski... a że nie jest w stanie utrzymać wysokiej formy dłuższy czas... no cóż... młodość
nie jest tak bezkompromisowy jak Wolak, który, kiedy ma "fazę" to po prostu drybluje swoje, wchodząc w obronę przeciwnika jak w masło
chociaż obaj mają przestoje w meczu, charakterystyczne chyba dla braku koncentracji...
15czwartek, 19, kwiecień 2012 10:24
Monrooe
Ja u Michała Żyro widzę genialne momenty. Niestety są one dość rzadkie. Takich zrywów oglądamy 2 lub 3 na mecz a to zdecydowanie za mało. Niesamowite jest to, że w pokazywaniu tego kompletnie nie ogranicza go klasa rywala. Z ta samą łatwością ogrywał zawodników Gryfa co i PSV, równie łatwo zawodników Ruchu Chorzów co wcześniej graczy Hapoelu (nawet miejsce na boisku to samo). Kolejna jego pozytywną cechą jest walka jaką stacza w obronie, tu wyprzedza swojego sławnego kolegę o lata świetlne.

Natomiast wadą są te przestoje, tu chyba ma tez rację Oley czyli braki koncentracji które przeplata z naprawdę świetnymi rajdami. O ile Rafał Wolski już wystrzelił to Żyrko jeszcze nie. Jeszcze nie widać u niego tej pewności siebie jaka jest wymagana do podejmowanie trudnych decyzji, Wolak już to ma. Nie zmienia to jednak faktu, iż w obecnej chwili obaj są w młodzieńczym dołku. Rafał chyba nawet większym.

Zaraz za nimi są tacy gracze jak Efir, Mysiak, czy Jagiełło. Nie można też zapominać o Furmanie, Łukasiku i Żurku. Mając taki potencjał nie jestem w stanie pesymistycznie patrzeć w przyszłość. W zniszczenie budowanej drużyny też nie wierzę, choćby z biznesowego punktu widzenia nie ma to sensu. A do biznesowego podejścia ITI przyczepić się nie jestem w stanie.

Senator, kiedyś jak będę miał urlop to zrobię Ci kompilację z zagrań Żyro, będziesz w głębokim szoku, obiecuję.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1