- Kategoria: Trybuna komentatorów
- gawin76
Legia Mistrz!
Legia mistrzem Polski! O obronie tytułu mistrzowskiego miał ostatecznie przesądzić niedzielny mecz Legii z Ruchem Chorzów na Łazienkowskiej, ale z uwagi na remis Lecha Poznań z Pogonią Szczecin, sprawa wyjaśniła się już w sobotnie popołudnie. W rozstrzygnięciu kwestii mistrzostwa kraju nie było najmniejszego przypadku. Legia bez wątpienia była najlepszą i najrówniejszą drużyną w kraju.
Legia przewodziła ligowej stawce od pierwszej kolejki, od zwycięstwa 5:1 nad Widzewem Łódź. Pozycję lidera opuściliśmy na zaledwie dwie kolejki, na skutek porażek z Ruchem Chorzów i Lechią Gdańsk poniesionych odpowiednio w czwartej i piątej kolejce sezonu. Fazę zasadniczą zakończyliśmy z przewagą dziesięciu punktów nad Lechem Poznań. Mimo podziału punktów i zmniejszenia przewagi nad Lechem, szybko pozbawiliśmy drużynę z Poznania złudzeń, odnosząc cztery kolejne zwycięstwa. W efekcie na trzy kolejki przed końcem sezonu czekaliśmy już tylko na dopełnienie formalności.
Ten sezon wcale nie był dla nas łatwy. Rozpoczynaliśmy go z pozycji mistrza, którego wszyscy chcieli bić. Na jesieni musieliśmy zmierzyć się z końską dawką piłki nożnej, co wynikało z gry naszej drużyny w europejskich pucharach i zwiększonej częstotliwości meczów ligowych, podyktowanej reformą rozgrywek ekstraklasy. Legia musiała stawić czoła nieprawdopodobnej wręcz pladze kontuzji i zmasowanej krytyce po słabych wynikach osiąganych w fazie grupowej Ligi Europy. Zimą w klubie nastąpiły zmiany w sztabie szkoleniowym oraz w strukturze właścicielskiej. Każdy z tych czynników mógł utrudnić obronę tytułu mistrzowskiego - wszystkie przeciwności zostały jednak skutecznie przezwyciężone.
W różnych momentach sezonu 2013/14 pochwały za grę zbierały takie drużyny jak Lechia Gdańsk, Wisła Kraków, Cracovia, Pogoń Szczecin, wreszcie Lech Poznań. Mistrzostwo zdobywają jednak nie ci, którzy błysną w kilku meczach, nie ci, którzy są chwaleni przez media za styl niekoniecznie idący w parze z wynikami. Mistrzostwo zdobywają ci, którzy wygrywają najwięcej meczów - i tyle.
Trzeba umieć docenić ten tytuł, trzeba się nim cieszyć. Jakże łatwo zapomnieć, że Legii na przestrzeni całych dziesięcioleci zdobywanie mistrzostw szło jak po grudzie. Zawsze w czołówce, zawsze wymieniani w gronie kandydatów do tytułu, a jednak jakże często przegrani. Syndrom 'zawsze coś' Legii dał przecież o sobie znać jeszcze dwa lata temu, kiedy w wyścigu o tytuł w pewnym momencie zjechaliśmy na pobocze i czekaliśmy, aż wyprzedzi nas Śląsk Wrocław. Zęby na Legii łamali sobie wielcy piłkarze i wielcy trenerzy. Tym większy szacunek należy się obecnej drużynie.
Swój udział w mistrzostwie ma i trener Jan Urban, który z niewielkimi stratami przeprowadził Legię przez najtrudniejszy okres w tych rozgrywkach, i Henning Berg, który z powodzeniem odnalazł się w nowym dla siebie środowisku. Gratulacje mogą odbierać nowi właściciele Legii Dariusz Mioduski i Bogusław Leśnodorski, którzy zarazili cały klub swoim optymizmem, energią i pasją.
Gratulacje należą się piłkarzom, poczynając od Dusana Kuciaka i Wojciecha Skaby, którzy bronili bramki Legii w tych rozgrywkach. Bartosz Bereszyński i Łukasz Broź nie zawodzili na prawej stronie obrony, podobnie jak na lewej flance Jakub Wawrzyniak, którego już z nami nie ma, oraz Tomasz Brzyski, dla którego był to z pewnością najbardziej pracowity sezon w karierze. Na środku obrony swoje rządy (oby jak najdłuższe w koszulce z eLką na piersi!) rozpoczął Dossa Junior, któremu na zmianę dzielnie sekundowali Inaki Astiz i Kuba Rzeźniczak, przy epizodycznym udziale Marko Sulera i Mateusza Cichockiego. Środek pola zdominowali nasz kapitan Ivica Vrdoljak i niezawodny Tomasz Jodłowiec, których w zależności od potrzeb i okoliczności zastępowali Dominik Furman, Helio Pinto, Janusz Gol i Daniel Łukasik. Ofensywne skrzydła Legii należały do przeżywającego szalony okres w karierze Michała Żyro, do Kuby Koseckiego, Henrika Ojamy i Michała Kucharczyka, a swoje epizody mieli również Raphael Augusto i pechowiec Guilherme. Za zdobywanie bramek odpowiadali najlepszy piłkarz polskiej ligi, Miro Radović, strzelec bezcennej bramki w Molde Lado Dwaliszwili, nasz słowacki młokos Ondrej Duda oraz niezłomny Marek Saganowski, któremu Jakub Tosik mógł złamać nogę, ale nie ducha. Na listę strzelców w barwach Legii wpisywali się również Patryk Mikita i Orlando Sa, w którego mocno wierzymy w kontekście najbliższej, pucharowej przyszłości Legii.
Od jutra powinniśmy myśleć o pozostałych meczach w tych sezonie, w tym prestiżowym meczu z Lechem Poznań, oraz o czekającej nas kolejnej próbie awansu do Ligi Mistrzów. Dziś jednak, po prostu, dziękujemy!


- 'Ten sezon wcale nie był dla nas łatwy'
- 'Trzeba umieć docenić ten tytuł, trzeba się nim cieszyć. Jakże łatwo zapomnieć, że Legii na przestrzeni całych dziesięcioleci zdobywanie mistrzostw szło jak po grudzie'
- 'dziękujemy!'
Za bardzo się cieszę, żeby się skupić, ale najbardziej będę wspominał wydłużoną jesień ligową, gdy było naprawdę ciężko i nawet my mieliśmy dość, a co dopiero Urban i piłkarze. Pogodzić ligę z pucharami to powinniśmy umieć. Ale pogodzić wydłużoną jesień ligową z grą w grupie pucharowej będzie zawsze trudno. W końcu listopada i w grudniu będzie jazda na oparach.
Zapamiętam i męczarnie z Molde, i utratę złudzeń w 9 minut rewanżu ze Steuą, i mecz z Lechem w Poznaniu, rozgrywany 70h po pierwszym gwizdku w Trabzonie i poprzednią kolejkę - 'nasze' Zabrze i wcześniejszą porażkę Lecha w Gdańsku, i remis 2-2 z osłabioną Wisłą, i wiosenne męczarnie z Piastem czy Koroną, czy w 2. połowie z Lechem. Ale zapamiętam też niedawne demolowanie Wisły, bardzo fajną 2. połowę z Górnikiem w Warszawie, i trzy bramki w 5 minut z Piastem i rannego ptaka na meczu Legia - Podbeskidzie. I tymi wspomnieniami będę się krzepił, gdy będzie gorzej. Dzięki, Legio.
to co mi wystarczy to cykliczne zdobywanie dubletu i wizyta w Lidze Mistrzów. Wypełniony w 100% układ "Mistrz + Liga Mistrzów" (w ilości więcej niż raz na dekadę) pozwoli nam odskoczyć reszcie o dwie długości (obecnie i tak źle nie jest, bo i tak wyprzedzamy o jedną długość
PS
Ciekawe czy będzie na meczu z Lechem?
Pełna zgoda. Za chwilę stulecie istnienia klubu a dublet zdobywaliśmy jedynie w latach 1955,1956, 1994, 1995, 2013. Janos Steiner,Ryszard Koncewicz, 2 razy Paweł Janas oraz Jan Urban. To bez wątpienia galeria sław na ławce Legii i nic tego nie zmieni. Możemy krytykować, wytykać błędy ale także oddajmy cesarzom co cesarskie.
Warto jeszcze wspomnieć o Mistrzostwie w latach 1969 i 1970. Triumfy Jaroslava Vejvody i Andrzeja Zientary. I półfinał i ćwierćfinał PKME odpowiednika dzisiejszej LM w latach 1970 i 1971. W 1971 sen o zdobyciu Pucharu przerwał wczorajszy finalista Atletico Madryt dzięki bramce zdobytej u nas /wyniki 0:1 i 2:1/. Zaś w 1970 roku Feyenoord Rotterdam /wyniki 0:0 i 0:2/.
Tym razem aspiracje pucharowe mniejsze, ale do rozgrywek grupowych wypadałoby się załapać.
Pozdrawiam.
Dzięki
Obydwie te postacie mają wszelkie dane po temu by stać się legendami dla kibiców Legii
Dla mnie zresztą Sagan na dzis już jest taką postacią.
Legia Mistrz! Do Końca!
Gdybyś z jakiegoś powodu zechciał popełnić felieton nt "Rozpędzonej Poznańskiej Lokomotywy" (ulubiona nazwa Lecha dla wielu dziennikarzy, głównie nc+), to mam dla ciebie tytuł. "PARA W GWIZDEK"
P.S. Bardzo ciekawa byłaby polemika o tym kto jest prawdziwym kibicem Legii, kto kocha ten klub i dlaczego podwójna korona jest katastrofą ale, jak to mówi Monrooe,po chwili musiałbym wyciągać groch ze ściany a dzisiaj mam fajniejsze rzeczy do roboty
P.S. II Kibic50 - nie ma za co
Ja już też
'Pisanie,że urban ma cokolwiek wspólnego z MP to głupota piszących co nie mają pojęcia o piłce. Urban to była katastrofa dla Legii i każdy kto kocha Legię tak własnie uważa. Chwała Leśnemu za wywalenie tego gamonia.'
No to znaczy, że większość ludzi na tym forum zionie nienawiścią do Legii.
Zawsze możesz się pojawić w miejscu wręczenia Urbanowi medalu za MP 2013/14 z transparentem o treści takiej jak w Twoim poście i zorganizować happening pod hasłem: 'Zniknięcie tych parówek spowodowało niemały zamęt, ale był to zamęt grubymi nićmi szyty'. Nikt Ci nie zabrania oceniać nisko wkładu Urbana w 1. miejsce, ale fakty są takie, że prowadzona przez Urbana w 21. meczach ligowych tego sezonu Legia zgromadziła 43 punkty. Obecnie, rozegrawszy 34 mecze, ma tych punktów (Jagiellonię traktuję jak 0 punktów, nie uwzględniam podziału), 75. Więc, Urban w tej chwili ma procentowo bardzo dużo wspólnego z MP za ten sezon i z tego powodu powinien mu zostać wręczony mistrzowski medal oraz powinny mu zostać wyrażone podziękowania za wkład w zdobycie 1. miejsca.
Miło by było gdyby Janka zaprosili, bo co by nie pisać zasłużył sobie też.