A+ A A-

Legijny Szkielet

Sezon 2013/2014 dobiegł końca. Zgodnie z przedsezonowymi nadziejami główna klubowa gablota ugina się pod ciężarem najważniejszego trofeum. Warszawa to jednak specyficzne miejsce, na futbolowej mapie. Jeszcze nie ucichły odgłosy niedawnego świętowania, a kibice zaczynają myśleć o czekających stołeczną Legię kolejnych wyzwaniach. Do takowych bezsprzecznie należy gra w Europie.

Trzeba przyznać, że jest o czym myśleć, bo poprzedni sezon pomimo awansu do fazy grupowej Ligi Europy nie przyniósł oczekiwanych emocji. No może emocje i były, ale tych pozytywnych zdecydowanie zabrakło. Obecnie stajemy na progu nowej "przygody" w Europie, znów mamy szansę zrealizować swoje ambicje i plany. Pojawia się jednak całkiem rzeczowe pytanie, co jesteśmy w stanie osiągnąć? Czy faktycznie Legia prowadzona przez Henninga Berga różni się od tej Jana Urbana aż tak bardzo, że mamy prawo sądzić, iż tym razem pójdzie nam lepiej?

Wiosenne mecze rozegrane pod wodzą zaciągu norweskiego ukazały nam zmiany, jakie zaszły w sposobie gry warszawskiej jedenastki. Oglądając boje toczone przez stołeczny zespół nietrudno dostrzec znacznie większą dyscyplinę taktyczną oraz świadomość konsekwencji własnych działań. Prowadzona przez nowego szkoleniowca drużyna nie zatraca się już w kolejnych, huraganowych atakach na bramkę rywali, w zasadzie woli przyjąć przeciwnika na własnej połowie, by sama wyprowadzić zabójczy kontratak. Ta taktyka okazała się bardzo skuteczna na naszą niezbyt wyszukaną ligę, ale czy sprawdzi się w Europie?   

Szczególnie, że obecny sztab szkoleniowy nie dysponuje składem, który znacząco dobiega od tego, jaki oglądaliśmy rok temu. Co prawda kilku piłkarzy pod okiem trenerów Paco i Sokołowskiego osiągnęło znaczny wzrost formy, ale znajdą się też tacy, którzy prezentują się o wiele słabiej. Nie dziwi więc kibicowski dwugłos, z jednej strony wątpliwości co do rzeczywistej wartości drużyny, a z drugiej głos optymistów przekonanych o sile stołecznej jedenastki. Pochylmy się więc nad zespołem, który stworzył Berg, próbując przeanalizować czym w tej chwili Norweg dysponuje.

Bramka:

Bezsprzecznie bramkarzem numer jeden pozostaje Dusan Kuciak. Człowiek, który pomimo swoich niezbadanych jak dotąd odlotów (ktoś zauważył, że Słowak ‘ostatnio’ przestał łapać piłki, które zamiast tego, nie wiedzieć czemu, piąstkuje?) daje zespołowi niesamowitą pewność. Jakby na grę reprezentanta Słowacji nie patrzeć, faktem jest, że z Dusanem za plecami stołecznym obrońcom gra się po prostu inaczej. Spokojniej, z wielką świadomością, że w razie nieszczęścia, legijny golkiper coś tam jeszcze "wykombinuje". Warto też dodać, że bardzo dobrym pomysłem jest sprowadzenie drugiego (czyli w zasadzie trzeciego) młodego bramkarza, w tej sytuacji o pozycję numer dwa będzie trwała nieustanna rywalizacja pomiędzy Konradem Jałochą i Łukaszem Budziłkiem. Podsumowując, bramkarz do niezwykle silnie odsadzona pozycja.

Defensywa:

W planie Berga bardzo ważną rolę odgrywa defensywa, można by rzec, że zabezpieczenie dostępu do własnej bramki to podstawa. O ile wcześniej mieliśmy z tym dość wyraźne problemy, o tyle teraz sytuacja się poprawiła. Jest to efekt zdecydowanie uważniejszej gry całej jedenastki, ale też faktu, że na przedpolu bramki Kuciaka wyrasta nam całkiem nowa "skała". Sprowadzony przed sezonem Dossa Junior nadspodziewanie szybko zaczął ‘podbierać’ przydomek Dicksona Choto. Portugalczyk jest coraz mniej elektryczny, za to coraz pewniejszy w swoich interwencjach, z meczu na mecz staje się prawdziwym liderem legijnej defensywy. Co ważne reprezentant Cypru nie ogranicza się jedynie do obrony własnego pola karnego, ale coraz częściej pokazuje wysokie umiejętności w wyprowadzaniu futbolówki ze strefy obronnej. Długie, bardzo precyzyjne przerzuty piłki do pomocników to już znak firmowy Dossy, dostrzegany przez kluby europejskie. Na dziś Dossa Junior to bardzo pewny punkt stołecznej defensywy. Jedyny niepokój wzbudza krótkie pytanie - jak długo?

Zdecydowanie słabiej wygląda pozycja drugiego środkowego obrońcy, mamy co prawda dwóch zawodników o teoretycznie uznanej marce. Jednak moim zdaniem ani Inaki Astiz, ani Kuba Rzeźniczak nie gwarantują nam oczekiwanego przez sztab szkoleniowy poziomu. Obaj zbyt często popełniają proste, niezrozumiałe wręcz błędy, obaj mają też problemy z wprowadzaniem futbolówki do gry (braki techniczne). A przecież ten element wydaje się być dość ważnym składnikiem w układance Henninga Berga. Niewątpliwą natomiast zaletą obu zawodników jest to, że pasują do ustawiania w parze z opisywanym wcześniej Dossą, wręcz uzupełnią niezbyt ruchliwego Portugalczyka. Często grając na wyprzedzenie, nie tylko asekurują kolegów z pomocy, ale też tworzą dość szczelny blok obronny. Gdyby nie wspomniane wyżej klopsy, ocena tej formacji byłaby bardzo wysoka.

Wydaje się, że prawa strona defensywy należy do Bartka Bereszyńskiego, który może i ma sporo do poprawienia (technika użytkowa oraz gra w destrukcji), jednak posiada niewątpliwy atut w postaci nietuzinkowej szybkości połączonej z wytrzymałością. W efekcie Bartek potrafi zabiegać każdego zawodnika rywali. Zważywszy na zadania stawiane przed bocznymi obrońcami przez Henninga Berga, przyszłość na pewno przednim. Napisałem przyszłość, bo o teraźniejszość musi mocno walczyć z Łukaszem Broziem, który przynajmniej jak na razie, zarówno w defensywie, jak i w ofensywie wcale nie prezentuje się gorzej, a w niektórych elementach przewyższa swojego młodszego konkurenta. Rywalizacja na tej stronie boiska wpływa bardzo pozytywnie na dyspozycję obu zawodników. Dzięki temu spokojnie możemy zakładać, że poniżej pewnego, dość solidnego poziomu nie zejdziemy. To zaś oznacza, że prawa flanka to całkiem mocna strona naszej formacji obronnej.

Gorzej jest po drugiej stronie pola karnego, lewe skrzydło naszej defensywy zdecydowanie wymaga wzmocnienia i to niezależnie od poziomu prezentowanego przez Tomasza Brzyskiego. O ile w ofensywie pan Tomasz jest bardzo silnym punktem zespołu, o tyle gra w defensywie stanowi dla „Brzytwy” nie lada wyzwanie. Poza tym futbol to taka dziedzina, w której zdrowa konkurencja jest potrzeba każdemu. Nie mówiąc już o tym, że trenerzy potrzebują pewności, że ewentualne kartki, czy ewentualna kontuzja nie uczynią nagle wyrwy w zespole. Nie dziwią, więc zakusy czynione w kierunku Ronana, który pokazał się ze świetnej strony w trakcie występów podczas odbywającego się przy Łazienkowskiej turnieju Generali Deyna Cup. Brazylijczyk przedstawił się jako doskonały przykład ofensywnego defensora, dla którego przemieszczanie się w strefę obronną rywala to chleb powszedni. Czy zapowiadany transfer dojdzie do skutku, nie wiemy, ale coś w sprawie lewej flanki uczynić trzeba i jak widać w klubie jest taka świadomość. W przypadku wzmocnienia tej strony formacji obronnej, defensywę należy uznać za solidną część zespołu.

Pomoc:

Serce drużyny Henninga Berga to środek pomocy, a tu niepodzielnie rządzą dwaj gladiatorzy, Ivica Vrdoljak i Tomasz Jodłowiec. Plan sztabu szkoleniowego jest jasny, to właśnie w środku legijnej formacji mają się zaczynać akcje naszego zespołu, jednocześnie właśnie tutaj mają się kończyć ataki przeciwnika. Dlatego też ta dwójka boiskowych wojowników jest na ten moment wręcz niezastąpiona. Oczywiście, wyobrażam sobie, że w zależności od potrzeb ujrzymy w tej strefie boiska, finezyjnego Helio Pinto, czy choćby Daniela Łukasika, ale takie przypadki będą raczej wyjątkami, niż regułą. Bardziej cofnięty, starający się uruchamiać kolegów swoimi podaniami Chorwat, i walczący na całej długości osi boiska Polak, to nasz sposób na panowie w środku pola. Trzeba przyznać, że to sposób co najmniej dobry, sprawdzony w Ekstraklasie, wart wypróbowania w warunkach europejskich. Na rodzimych boiskach tak zestawione centrum zalicza się do najsilniejszych w lidze.

Nad omawianą przed chwilą dwójką 'fighterów' swoje miejsce ma wirtuoz. Człowiek, od którego zależeć będzie tempo, czas i kierunek akcji ofensywnych zespołu. W tej roli niepodzielnie panuje Miroslav Radović, którego w razie potrzeby (choćby na okoliczność występów Serba na szpicy) ‘luzować’ będzie jego klubowy „syn” Ondrej Duda. Słowak co prawda nie dorównuje jeszcze klasą Serbowi, ale swoją smykałkę do gry kombinacyjnej pokazał nam już nie raz. Wydaje się, że po kolejnym okresie, w którym lepiej pozna przyzwyczajenia kolegów z powodzeniem będzie mógł zastępować starszego i bardziej utytułowanego kolegę. Ofensywny pomocnik, to kolejna bardzo silna strona stołecznej jedenastki.

Bardzo ważnym elementem „norweskiej” taktyki Legi są „skrzydła” i tu pojawia nam się niemały kłopot. O ile na prawej flance na dobre zadomowił się Machał Żyro, o tyle jego lewego odpowiednika nie widać. Niedawny pewniak, Jakub Kosecki jakoś nie może podnieść się z lekarskiego fotela, w efekcie czego w tej chwili nikt nie jest w stanie określić ewentualnej przydatności „młodego” Romka w nadchodzącej rundzie jesiennej. Z kolei grający tu ostatnio Michał Kucharczyk pomimo tego, że stanowi niemałą siłę ognia, wydaje się jednak nie pasować do stylu preferowanego przez pozostałych zawodników grających w formacji ofensywnej. Nie oszukujmy się, Kucharz musi dostać piłkę na wole pole, a gra kombinacyjna preferowana przez Radovicia, Dudę, czy choćby Żyro nie jest jego mocną stroną. Zmysł do takiej gry ma Henrik Ojamaa, tylko co z tego, skoro sam zawodnik woli stanowiące wyzwanie rajdy na zmasowane siły wroga. Wydaje się, że im więcej rywali widzi, tym chętniej wdaje się z nimi w drybling, przegrany oczywiście. Grającego na prawej stronie, ale wciąż pozostającego wielką niewiadomą Guilherme nie ma na razie co liczyć. Brazylijczyk najpierw musi się wyleczyć, by potem nadrobić zaległości. Na to potrzeba czasu, a tego zdaje się nie mamy. Analizując nasze „skrzydła”, mające w założeniach nieść zespół Heninnga Berga, odnoszę wrażenie, że mamy do czynienia z byłą, przyszłą, oraz ewentualną gwiazdą zespołu. Jest też luxtorpeda i człowiek zagadka, brakuje nam natomiast ‘pewniaka’. Zawodnika, na którym faktycznie można by oprzeć funkcjonowanie tej bardzo ważnej w szkoleniowej układance pozycji. Ten fakt nie pozwala zaliczyć tej części drużyny do jej silnych stron i to pomimo faktu, że w rzeczywistości to właśnie tu zaczyna się wiele dobrego w akcjach zaczepnych Legii.

Napastnik:

Ostatnią pozycją, która w dodatku pozostaje w tej chwili najgorzej obsadzona, to wysunięty napastnik. Co prawda mamy tu Marka Saganowskiego, człowieka ze stali. Nie oszukujmy się jednak, Marek już młodszy nie będzie, a ostatni mecz z Lechem pokazał, że sporo już naszemu wojownikowi brakuje. Choć jestem pewien, że jako „joker” jeszcze nie raz ukłuje przeciwników, budować na nim legijnej ofensywy jednak nie sposób. Napastnik, z którym miał rozwiązać nasze problemy w ataku to Orlando Sa. Piłkarz zagadka, teoretycznie zawodnik mający predyspozycje do gry na bardzo wysokim poziomie. Problem polega na tym, że jak na razie objawił jedynie swoje ego, które przerasta ten ewentualny poziom o lata świetlne. Gdy dodamy problemy ze zdrowiem i brak przygotowania fizycznego do gry w realiach Ekstraklasy to mamy komplet powodów, dla których Portugalczyk jest cieniem zawodnika, którego obserwowaliśmy na Cyprze. Niestety, brutalna prawda jest taka, że taką formacją ataku nie postraszymy i to nie tylko w Europie, ale nawet na rodzimych boiskach.

Jedenastka legijnych "pewniaków" prezentuje się obecnie tak:

Podsumowując, Henning Berg ma bardzo solidny szkielet, na którym można oprzeć funkcjonowanie całego zespołu. W zasadzie poza pozycją napastnika (choć jak wspomniałem, trener potrafi ustawić tu Miro Radovicia, jakby tuszując problem), oś boiska jest „obudowana” zawodnikami, którzy nie tylko dają jakość, ale też pewność zachowania poziomu gry. Znacznie gorzej prezentują się nasze flanki. Skrajni pomocnicy, którzy w teorii mają być napędową siłą drużyny są jak na razie wielką niewiadomą. W tej chwili brak pewności, czy grający na tych pozycjach zawodnicy są w stanie podołać wyznaczonej im przez trenera roli. Dlatego wzmocnienie, lub jak kto woli, ustabilizowanie legijnych skrzydeł to w tej chwili priorytet. W zasadzie ciężko powiedzieć kto ma tu więcej pracy do wykonania, dział skautingu poszukując wzmocnień, czy sztab szkoleniowy przywracając blask naszym ‘pędziwiatrom’. Na szczególną uwagę zasługują też pozycje, lewego obrońcy i napastnika. Teoretycznie mamy zawodników mogących grać w tych rejonach boiska, jednak w praktyce potrzebujemy piłkarzy, którzy będą gwarantowali wymagany, wysoki poziom, a tych w tej chwili ciężko wskazać.

Warto też zauważyć, że w razie kontuzji podstawowego wykonawcy, jego ewentualny zastępca nie prezentuje już wszystkich walorów gracza pierwszego wyboru. Taka sytuacja oznacza, że nie tylko trenerzy, ale i ludzie z pionu sportowego mają nad czym pracować. Pamiętajmy, że silny zespół to taki, który potrafi przenosić ciężar gry na różne sektory boiska, uniemożliwiając tym samym zablokowanie swojego potencjału poprzez defensywne poczynania rywala. Niestety, obecnej Legii do takiego modelu jeszcze trochę brakuje. Co uda się zmienić w trakcie krótkiej przerwy letniej? Zobaczymy, jedno jest pewne, od wykonanej w tym czasie pracy i ewentualnych zmian, będzie zależała nasza postawa zarówno na europejskich boiskach, jak i w nadchodzącym sezonie rodzimej Ekstraklasy.

Analizując siłę pierwszego zespołu należy zwrócić uwagę na jeden bardzo ważny aspekt, mianowicie formę dostępnych w drużynie zawodników. Na potrzebę tego zestawiania przyjąłem dość ryzykowne założenie, że piłkarze będący w składzie utrzymają formę, jaką prezentowali wiosną. Musimy jednak pamiętać, że to przecież z formą legioniści mają największe problemy. Skład stołecznej jedenastki od lat należy do najsilniejszych w lidze, w szatni na Łazienkowskiej znajdziemy graczy o bardzo wysokiej, przynajmniej w teorii klasie piłkarskiej. Jednak, co z tego, skoro kolejni trenerzy nie potrafili tego potencjału wykorzystać. Maciej Skorża świetnie wszedł w ligę (oczywiście piszę o drugim sezonie), dokonał wręcz rzeczy niebywałych awansując do Ligi Europy, grając z rywalami o uznanej światowej marce. Tyle, że chwilę później ci sami zawodnicy, którzy ogrywali Rapid Bukareszt jak bandę dzieciaków z pobliskiego przedszkola, przerznęli w popisowy sposób szanse na najważniejsze w kraju trofeum. Prezentując cień swojej niedawnej klasy, bez opamiętania tracąc punkty z lokalnymi rywalami. Jan Urban z kolei, w rodzimej lidze bez problemu wydobywał ze swoich graczy to co najlepsze, za to w Europie jego podopieczni prezentowali jedynie ułamek swoich możliwości. Ich następca, Henning Berg pokazał, że przygotowanie zawodników do nadwiślańskiej rywalizacji nie stanowi dla niego problemu. Bez wysiłku zdobył to, co było do zdobycia. Teraz szybkim krokiem nadchodzi europejska weryfikacja, jak ten test zaliczą Legioniści? Zobaczymy, jaką pracę wykona sztab szkoleniowy. Od pracy jaką wykona Norweg ze swoim sztabem zależeć będzie zdecydowanie więcej niż od najlepszych transferów.

Dyskusja (52)
1poniedziałek, 09, czerwiec 2014 10:35
Sumienie
Panie Gospodarzu, przez dłuższy czas Pan nie pisze, by następnie zaatakować mocą maszynowego karabinu.

Było ad personam, teraz już tylko ad rem - Orlando Sa jak najszybciej należy wytransferować - ciąć koszty, ratując przy odsprzedaży część utopionych środków. Legia powinna poszukać wolnych napastników ma rynku - Yazalde: kontrakt do 30.06.14, wartość 2,8 mln. euro, obecny klub Astra Giurgiu. Ostatecznie można wrócić do tematu Paixao - sprawdził się zarówno w lidze jak i pucharach - małe ryzyko. Drugim napastnikiem powinien być ktoś szybki na kontry - Piech.
2poniedziałek, 09, czerwiec 2014 10:38
goos
nie skreślałbym orlando.
proszę zobaczyć ze zanim brzyski czy też broz zaczęli dobrze grać tez minęło pół roku , a przecież teoretycznie nie powinno tak być. na drugim biegunie ondrej duda ktory od razu wskoczył do 11 , z tym ze koncówka juz mocna nie była, chłopak nie mial sił ewidentnie , i na niego tez bardzo liczę po przepracowaniu okresu przygotowawczego
przepracuje okres przygotowawczy i dopiero bedzie mozna coś powiedzieć
3poniedziałek, 09, czerwiec 2014 10:48
Garm
Ja bym nadal chciał spróbować z Dudą na lewym skrzydle. Przy obecnej taktyce i tak częściej by schodził do środka, a ma wystarczającą technikę, żeby radzić sobie w bocznych sektorach boiska. Pytanie tylko o wydolność, choć jak pisze goos, odpowiedzi na nie nie poznamy przed okresem przygotowawczym.
4poniedziałek, 09, czerwiec 2014 10:55
Monrooe
@ Sumienie

Nie panujmy tu błagam Very Happy internet zrównuje wszystkich "pitolieros". Co do przerwy we wpisach, no cóż, praca czasem nie pozwala mi na wyrażenie własnych myśli w komentarzach, a co dopiero w nieco bardziej przemyślanym tekście.

@ goos

- "nie skreślałbym orlando"

Wydaje mi się, że w klubie nikt go nie skreśla. Pytanie czy nie skreśla się sam Orlando.

@ Garm

- "Ja bym nadal chciał spróbować z Dudą na lewym skrzydle"

Mnie się wydaje, że Słowak ostatecznie wyląduje na pozycji Jodłowca, ale owszem, pomysł na skrzydle też bym rozważył. Szczególnie gdyby miał za plecami Ronana i robił mu miejsce schodząc do środka by "klepać" z Radoviciem
5poniedziałek, 09, czerwiec 2014 11:23
Dzynek
Jedna uwaga do Dudy. Jak dla mnie ewidentna 8.
Do pozycji skrzydłowego, czy ofensywnego pomocnika ciut brakuje większej dynamiki i przebojowości. Fajnie potrafi uwolnić się z krycia, ma dobrą technikę użytkową, ale później już patrzy komu odegrać. Stosunkowo zbyt rzadko szuka strzału, dryblingu, wyjścia na pozycję strzelecką jak na pozycję, którą zajmuje. I rzeczywiście brakuje wytrzymałości. Jeden 10 dniowy obóz tego nie zmieni. To praca do wykonania w perspektywie roku. Na rozgrywającego idealny.
6poniedziałek, 09, czerwiec 2014 11:34
gawin76
@ skrzydła

Zastanawia mnie na ile 'asymetrycznie' postrzega swoją taktykę Berg, bo o ile z Żyrki na prawej pomocy zrobił się prawie rozgrywający, o tyle na lewej nie ma nikogo, kto charakterystyką pasowałby do tej roli. Może stąd pomysł z Meliksonem? Z drugiej strony, posiadanie skrzydłowego z ciągiem na bramkę i do linii (jak Kosa zdrowy i w formie) też chyba miałoby sens. Biorąc pod uwagę obecny stan posiadania, nawet chwilę bym się nie zastanawiał, dla mnie Kosecki nadal nr 1 na lewą stronę, mimo wszelkich jego wad i ograniczeń.

@ atak

Z tym Radoviciem w ataku to jest mimo wszystko bardzo ciekawa sprawa, bo kiedy gra na tej pozycji, Legia nie zależy od niego tak bardzo jak wtedy gdy jest ustawiony na AMC, cofa się do rozegrania i kręci te swoje kółeczka.

Jeżeli z Sa nic nie będzie to będzie to spora porażka Żewłakowa (pamiętamy ile zachodu kosztował go ten transfer). Ale warto pamiętać, że Sa pierwszy sezon w AEL też miał nieciekawy, odpalił dopiero w drugim.
7poniedziałek, 09, czerwiec 2014 11:42
Monrooe
@ Gawin

- "dla mnie Kosecki nadal nr 1 na lewą stronę, mimo wszelkich jego wad i ograniczeń. "

Ależ ja się nawet z tym jestem w stanie zgodzić, tylko, że Kosa wstaje z fotela już prawie rok. Kto zagwarantuje, że tym razem wstanie na dobre, że zdąży się przygotować. Może tak jak piszesz, stąd właśnie pomysł z Maorem Meliksonem.
8poniedziałek, 09, czerwiec 2014 12:15
CTP
Hm. Na skrzydłach mamy obecnie (na razie w teorii) Żyro, Kucharczyka, Koseckiego, Guilherme i Ojamę. Po co nam kolejny?
Ja bym na razie polecał Żewłakowowi skupić się na bokach obrony, bo te pozycje zdecydowanie bardziej wołają o sensowne wzmocnienia.
No chyba, że ten Melikson, to taki ochłap na pożarcie dla pismaków, o czym ostatnio wspominał Leśny.
9poniedziałek, 09, czerwiec 2014 13:41
Sumienie
Panowie, zapytam, co będzie jeżeli Sa nie odpali - jedną z przyczyn słabej postawy w ubiegłym pucharowym sezonie Legii był brak napastnika - czy będzie nas stać na powtórkę z Europy 2013?

Mamy poważne i uzasadnione europejskie aspiracje z racji wysokości budżetu czy profesjonalnego zarządzania klubem, musimy ciułać punkty - łatwiejsza droga, dlatego każdy popełniony przez Legię błąd będzie dotkliwie odczuwany w wymiarze sportowym, wizerunkowym oraz przede wszystkim finansowym. Legia w obecnej sytuacji ma bardzo wąski marginesu błędu, po prostu nie stać nas głupie wpadki!
10poniedziałek, 09, czerwiec 2014 13:43
KAM
Ja największych rezerw upatruję w organizacji gry, w takim ustawieniu piłkarzy z którego mogą szybko przejść z ataku do obrony po stracie piłki i Odwrotnie.
Nie wiem czy to będzie proste bo nasi piłkarze mają dziwny nawyk małego ruchu na boisku. I jeśliby tylko nasi ligowi to bym umiał to jakoś zrozumieć ale na poziomie reprezentacji jest to samo. Zawsze jest problem z szybkim wyjściem do ataku bo nie ma do kogo zagrać a przecież większość z nich gra w klubach gdzie taka gra chleb powszedni, na przykład Borussia która jest stawiana za wzór szybkiego ataku.
Z powodu tej niechęci do przemieszczania się również asekuracja w obronie jest słabsza.
Podobno jeden z trenerów w topowym włoskim klubie (nie piszę jakim bo nie pamiętam) wiązał na treningach piłkarzy linką żeby ich zmusić do przemieszczania się całą formacją. Jeśli tam mieli taki problem to u nas pewnie jest nie mniejszy.
W przypadku skrzydeł to mając ofensywnie grających bocznych obrońców musimy mieć skrzydłowych którzy będą mogli ich asekurować i wrócić do obrony.
W jednym z pierwszych meczów Legii, gdzie grali Gui i Heniek obaj się świetnie z tego wywiązywali. Bardzo mi się to podobało i myślałem że już tak zostanie ale niestety gdzieś się rozeszło.
No i udział przednich formacji w bronieniu po stracie. Słabo to u nas wygląda. A przecież spowolnienie akcji przeciwnika o sekundy ma kolosalne znaczenie dla skuteczności obrony.

No i straty przy wyjściu z obrony. To jest nasz straszny minus. Dokładności podań chyba się już nie da nauczyć i być może dlatego gramy dłuższą piłką do przodu żeby chociaż ryzyko zniwelować i przyniosło to efekt w postaci mniejszej liczby straconych bramek.
Ciekawe jak wyglądają statystyki Urbanowe i Bergowe w tym aspekcie?
Ile bramek za Urbana straciliśmy po stracie piłki w środku boiska a ile u Berga.
Za Urbana więcej graliśmy piłką w środku to i ryzyko było większe.
Oprócz tego zwróćcie uwagę że Heniek jak przyszedł do Legii to często grał szybką piłkę na jeden kontakt do przodu, potem zaniechał. Dlaczego? Odwidziało mu się? Ja myślę że nie miał do kogo w tempo zagrać bo nie umiemy się tak szybko zabierać za akcją.
Reasumując.
WIĘCEJ MĄDREGO RUCHU NA BOISKU.
11poniedziałek, 09, czerwiec 2014 15:25
"Ja największych rezerw upatruję w organizacji gry, w takim ustawieniu piłkarzy z którego mogą szybko przejść z ataku do obrony po stracie piłki i Odwrotnie"

Dokładnie. W reprezentacji mamy jednego z najlepszych napastników w Europie i kompletnie nic z tego nie wynika. Podobnie może być w Legii. Pomijam sam fakt, że o takim "Lewandowskim" możemy tylko pomarzyć.
12poniedziałek, 09, czerwiec 2014 16:45
matus007
Na lewej pomocy najlepszym rozwiązniem jest Meliskon.Monrooe pewnie zgadzasz się ze mną razem z kibicem50.
13poniedziałek, 09, czerwiec 2014 17:55
@matus007

Niestety, ale Meliksona dobrze grającego w piłkę widziałem jakieś 2 lata temu, więc trudno jest mi cokolwiek powiedzieć.

Prawdziwa weryfikacja sztabu szkoleniowego i naszych milusińskich nadchodzi dużymi krokami Wink

http://www.warszawa.sport.pl/sport-warszawa/1,124557,16123350,We_wrzesniu_mecze_na_szczycie__Rekordowa_liczba_spotkan.html
14poniedziałek, 09, czerwiec 2014 18:19
Zbyszek
Ja w odróżnieniu od niektórych Meliksona grającego dobrze w piłkę nie widziałem. Był zawodnik o takim nazwisku w Wiśle Kraków, ale słaby on był jak nie przymierzając dorsz. Owszem niektórzy się nim zachwycali, że się nie przewraca, że trzyma piłkę po kilkanaście sekund nim mu odbiorą. Oskarżali kolegów, że nie pokazują mu się do gry. Ale on ich nie widział, bo miał zaćmę na oczach. Tak na bocznym boisku w walce z cieniem to może, może, ale na boisku z twardym rywalem nie radził sobie zupełnie. Wreszcie i Wiśle mieli go dość i bez żalu się go wyzbyli. Teraz ma być zbawcą Legii. Ktoś znowu chce dać zarobić menedżerowi. A ja myślałem naiwny, że przynajmniej tę przypadłość już mamy poza sobą.
15poniedziałek, 09, czerwiec 2014 18:32
KAM
@Zbyszek
"Tak na bocznym boisku w walce z cieniem to może, może,ale na boisku z twardym rywalem nie radził sobie zupełnie. "

I właśnie dla tego odbyła się ogólnopolska dyskusja czy ma grać w naszej reprezentacji bo idealnie do niej pasował Smile

Zbawcą nie będzie z 2 powodów bo po pierwsze nie przyjdzie a po drugie jak jednak przyjdzie to jednak nie wyrasta znacznie ponad poziom już grających.
16poniedziałek, 09, czerwiec 2014 19:36
Zbyszek
@KAM.
Znamy inicjatorów tej "dyskusji". Ja za długo na tym świecie żyję, aby wierzyć w spontaniczność takich akcji. Ale oczywiście masz rację, że do tamtej reprezentacji idealnie by pasował. Razem z innymi były zdolny spuścić ją poza setkę w rankingu. Natomiast oczywiście chodziło o reprezentację Izraela i hałas w jednej z gazet był spory, aż zabrał głos ówczesny trener reprezentacji tamtejszej, że o niejakim Meliksonie nie słyszał i nie sądzi, aby gracz z polskiej ligi był przydatny w jego reprezentacji.

Ja natomiast mam taki dyskomfort, że nie potrafię wypowiadać się o zawodnikach, których nie widziałem i niewiele o nich wiem, bo języków też nie znam. Mogę coś na podstawie wnioskowania logicznego napisać, jak o Heńku Ojamie, że jak byłby taki dobry to grałby w Celtiku, bo przecież już w Szkocji był, czy też o Guilherme, że jak byłby też taki dobry to by go Braga nie wywaliła i znalazłby lepszy klub niż głęboka prowincja w Brazylii. Dlatego w sprawie Pinto czy Orlando Sa głosu nie zabierałem, ale graczy z naszej ligi można oceniać. I ja nie kieruję się w ich ocenie głosami innych tylko swoją wiedzą. Gdybym ulegał innym to też bym musiał popaść w zachwyt jak to swego czasu niejakiego Piechnę uznano za objawienie naszego futbolu. Piosenki na jego cześć śpiewano. Jego nawet powołano do reprezentacji. A on w piłkę grać nie potrafił. Nabrali się na niego w Rosji, ale po pierwszym treningu go spakowano i ciupasem z powrotem odesłano. Znalazł swoje miejsce w piłce w 7 lidze. A mógł był trafić jako zbawca do Legii. Mógł. Bo jednak wypadałoby wreszcie nauczyć się odróżniać naturalną reklamę od rzeczywistej wartości i umiejętności. Kupować winniśmy towar, nie opakowanie. Co ważne nie tylko w futbolu, lecz i w życiu całkiem przydatne bywa.
17wtorek, 10, czerwiec 2014 09:00
Monrooe
@ CTP

-"Na skrzydłach mamy obecnie (na razie w teorii) Żyro, Kucharczyka, Koseckiego, Guilherme i Ojamę. Po co nam kolejny? "

W zasadzie to na swoje pytanie odpowiedziałeś sobie sam dodając przypis w nawiasie. Słow klucz - w teorii, przydałoby się mieć też coś w praktyce, na czym można by oprzeć plany taktyczne na konkretne spotkanie.

@ Sumienie

- "Panowie, zapytam, co będzie jeżeli Sa nie odpali"

Odpowiadając na to pytanie posłużę się wiedzą zaczerpniętą od prezesa. Nic nie będzie, nie stać nas na gwiazdy z piłkarskiego top'u i zawsze któryś z transferów nie wypali. Nie stać nas natomiast aby nie dawać zakupionym przez nas zawodnikom prawdziwej szansy. Orlando Sa takowej nie dostał, a w opinii chyba wszystkich, którzy widzieli co potrafi, powinien taką szansę dostać.

@ matus007

- "Na lewej pomocy najlepszym rozwiązaniem jest Meliskon"

Nie wiem, na pewno byłby ciekawą alternatywą. We Francji większość spotkań rozegrał właśnie na lewej flance. Prawda jest jednak inna, nie wierzę, że Maor zasili Legię. Dudu Dochan to wytrawny gracz, uwielbia takie "ruchy" wzmacniające jego pozycję przetargową z innymi klubami. To samo przezywaliśmy rok temu z innym jego podopiecznym Dudu Bitonem. Też się ponoć nim interesowaliśmy, a nawet międzylądowania nie maił, jak na Cypr śmigał.

@ Kibic50

- "Prawdziwa weryfikacja sztabu szkoleniowego i naszych milusińskich nadchodzi dużymi krokami"

Prawda.
18wtorek, 10, czerwiec 2014 14:00
matus007
Monrooe nie oszukujmy się ze taki spadkowicz ligi francuskiej ograłby Legie,salzburg,celtic,bate,rumunów jak dziecko(no może nie jak dziecko). O to moje argumenty 3-4 klasy lepsza Ligue E od ekstraklasy,wiec czemu nie.Pamiętam ljuboje odrazu pierwszy mecz w Legii i różnice było widac odrazu tak samo będzie z meliksonem
19wtorek, 10, czerwiec 2014 15:01
Senator
@mateus007
Porównanie Meliksona do Ljuboi to chyba jednak zbyt duża doza frywolności Smile ale spoko ja się nie znam. Bliżej mi jednak w ocenie Meliksona do opinii JE Zbyszka stąd taki a nie inny komentarz.
20wtorek, 10, czerwiec 2014 15:16
świrekwampirek
Kolega Matus raczy żartować, Ljuboja właściwie wychował się w Francji tam rozpoczynał piłkarską karierę. Rozegrał ponad 200 spotkań w Ligue1, około 50 w Bundeslidze i wiele na zapleczu Francuskiej ekstraklasy.
Melikson przyszedł do Francuskiej ligi z... podupadającej Wisły i rozegrał tam 33 spotkania w najsłabszym lub jednym z najsłabszych tamtejszych klubów.
Jakby porównywać kajak do transatlantykuSmile
I nie popadajmy w takie samobiczowanie że każdy aby tylko z zachodu ogra nas jak 8A 4CSmile
21wtorek, 10, czerwiec 2014 16:31
Zbyszek
@świrekwampirek.
Że tak powiem uprzedziłeś mnie.Daniel we Francji był w PSG jednym z najlepszych zawodników tamtejszej ligi,podobnie grając w Stuttgarcie za Trapattoniego.Niszczył go Armin Vegh po odejściu Trapa na trenera Irlandczyków.Kto o tym błażnie dziś pamięta?.
U nas nasz Prezes w konflikcie pomiędzy "Ludojadem" a Dvaliszwilim stanął po stronie przez siebie wybranego. Zrobił błąd uniemożliwiając Legii awans do LM.
22wtorek, 10, czerwiec 2014 16:41
Zbyszek
Jestem bardzo często zgodny z Monrooe odnośnie oceny zawodników.
Np. od kilku lat wysoko ocenialiśmy Żyro.
Lecz w ocenie Kuby Koseckiego różniliśmy się i nadal tak jest.
Szukanie braku umiejętności i przydatności dla zespołu w kontuzjach jest łatwizną.Młody Kosecki nigdy nie będzie Romkiem.Tamten był walczakiem z kawałkiem ciała, charakterem i wiarą w siebie. Kuba jest chucherkiem, niezwykle delikatnym, zakompleksionym i nie potrafiącym wpłynąć swoja postawą na los zespołu. Kontuzje i ich leczenie to obrona przed nicością.
Jak nie spojrzy na siebie krytycznie nic z niego nie będzie. A szkoda, bo szybkość ma i myślenie boiskowe nie są mu obce.
23wtorek, 10, czerwiec 2014 18:18
matus007
@świrekwampirek.
No wiadomo ze Ljuboja był i jest bardziej doświadczony od Melikosna i zapewne lepszy, ale z tym pierwszoplanowym playmakerem przesadziłeś ,Ljuboja był solidnym rezerwowym w PSG no może u Niemców grał w pierwszym składzie.Smile co nie zmienia faktu że na zapleczu ekstraklasy był uu 3 klasy lepszy Wink.Ja widzę szanse w dostaniu się do tej Ligi mistrzów- defensywa ogarnięta, jeszcze ten lewy pomocnik i będzie super już widzę miny wszystkich anty fanów Legii jak zagra z Realem w grupie LM .Rok temu było blisko ,ale zawaliła defensywa ,którą Urban nie potrafił dobrze ogarnąć. Powiem wam ze ten Berg wprowadził w nas zachodnie myślenie i organizacje gry .Jeszcze czekam aż tego cepa Nawałke zwolnią i zatrudnia tego Larsa Lagerbäcka. Irlandia i Szkocja to nam pokaże miejsce w szeregu. Trzeba zwrócić uwagę ze w Evertonie gra 3 Irlandczyków nie wspomnę o reszcie zawodników z Premier league.
24wtorek, 10, czerwiec 2014 19:17
świrekwampirek
Kolego Zbyszku, wyjątkowo lubię Twoje wpisy szczególnie te związane z oceną obecną naszego kraju ale co do Koseckiego nie mogę się zgodzić.
Czy ma kompleksy? Nie nam oceniać, raczej jest typowym produktem obecnych czasów jeszcze podbitym legendą ojca.
Według mnie w zeszłym sezonie to był zawodnik który właśnie w pojedynkę potrafił rozstrzygnąć na korzyść losy spotkania.
Co do nikczemnej fizjonomii, niewiele się ona różni od słynnego ojca Romana tylko my byliśmy wtedy młodsi i szczuplejsiSmile

Kolego Matus, codo oceny Panów Urbana i Nawałki jak i innej jakości wprowadzonej prze Berga mam takie samo zdanie.
Nigdy nie daruję sobie że cały entuzjazm, wysiłek finansowy Polski związany z Euro2012 został pogrzebany przez "Polską myśl szkoleniową" w najbardziej jaskrawej formie pt "Smuda".
Jak się ma taki sobie materiał ludzki potrzeba dobrego przywódcy a takiego w krajowym wydaniu na dziś po prostu nie ma.
25wtorek, 10, czerwiec 2014 19:41
matus007
Ja to cały czas nie mogę pogodzić się z tym remisem 2-2 ze Steaua ,było blisko, dobre losowanie. Tylko ta taktyka i brak dokładności chodzi o detale takie jak defensywa. Gdyby nie zawaliła wtedy defensywa pewnie Panowie nasz budżet i prestiż coś by znaczył w europie.”Mówiliby aha ta Legia co grała w Lidze mistrzów. Prestiż i marketing poszedłby w góre 70%
26wtorek, 10, czerwiec 2014 19:42
Garm
matus007 -> Obejrzyj sobie jeszcze raz dwumecz ze Steauą. Naprawdę "było blisko"? Jak dla mnie z gry różnica była kolosalna i bardzo mnie dziwią deklaracje prezesa, że "teraz byśmy ze Steauą gola nie stracili".
27wtorek, 10, czerwiec 2014 19:50
świrekwampirek
Jeśli się remisuje to było blisko, za wrażenia w futbolu nie ma punktów. Remis to nie jest nigdy pewny wynik.
Mecze a szczególnie rewanż z Rumunami przegraliśmy w szatni.
Mam nadzieję że robienie z każdego przeciwnika Legii szczególnie w pucharach drugiego Realu czy Barcelony raz na zawsze odszedł do lamusa.
Lepsza kompromitacja w CL z 9 mln euro niż darmowy oklep w LE.
28wtorek, 10, czerwiec 2014 19:53
Garm
Dobra, róbmy z każdego przeciwnika Legii w pucharach Shelbourne czy inną Santa Colonnę. Na pewno świetnie na tym wyjdziemy.
29wtorek, 10, czerwiec 2014 20:01
świrekwampirek
A może złoty środek?
To tak jak ktoś u nas mówi o CL nie znaczy że myśli o seryjnych zwycięstwach i finale.
Jak ktoś mówi o napastniku nie znaczy że żąda Ronaldo czy Ibre.
Jak ktoś mówi o zagranicznym trenerze nie znaczy że mówi o Murinhio.
Smile
30wtorek, 10, czerwiec 2014 20:02
Monrooe
@ matus007

- "Jeszcze czekam aż tego cepa Nawałkę zwolnią i zatrudnia tego Larsa Lagerbäcka"

Prosiłbym o powstrzymanie się od opisowych przymiotników tego typu, nie cenisz czyjejś pracy, trudno, masz do tego wszelkie prawo. Proszę jednak abyś na łamach czarnej-eLki powstrzymał swe zapędy, szczególnie, że używanie takich określeń nic do dyskusji nie wnosi. Trzymajmy poziom naszych pitolniczych debat, o nic innego nie proszę.

@ all & Maor Melikosn

Rozumiem różnice w postrzeganiu tego zawodnika, rozumiem też wątpliwości odnośnie jego przydatności w zespole Henninga Berga, ale proszę, powoływanie się na "rzekomo" słabe statystyki tego piłkarza we Francji to przesada. Szczególnie z pozycji kibiców klubu, który wciąż szuka na futbolowym targu okazji lub w klubowych odpadkach. Owszem Valenciennes to słaba drużyna, nie zapominajmy jednak, że grająca na silnym rynku francuskim. Już sama regularna gra w takim zespole jest rekomendacją dla klubów Ekstraklasy, a pięć asyst i dwa gole (nawet jeśli z karnych) to kolejne atuty każdego piłkarza stamtąd. Dlatego też proszę, oceniajmy rzetelnie. Nie podoba się to i to - ok, rozumiem, bo jak już napisałem Maor ma swoje wady, ale nie powołujmy się na statystki. To jak starał się przekazać Kibic50 nieco śmieszne jak na klub, który ze swoich najlepszych produkuje jak na razie podrukuje zawodowych ławkowiczów.

@ Steaua

Nie było blisko. Każdemu twierdzącemu inaczej polecam obejrzenie raz jeszcze pierwszego meczu w Rumunii.
31wtorek, 10, czerwiec 2014 20:03
matus007
"Lepsza kompromitacja w CL z 9 mln euro niż darmowy oklep w LE".Zgodze się z tobą z całą pewnością.Trochę wstydu,ale kasa jak na nasze warunki galaktyczna,troszkę więcej niż 9 mln,liczyłem na 11-12 mln plus (TV, REKLAMY)
32wtorek, 10, czerwiec 2014 20:22
Monrooe
@ Garm

- "i bardzo mnie dziwią deklaracje prezesa, że "teraz byśmy ze Steauą gola nie stracili"."

W bodaj Orange Sport prezes wygadał się bardziej na jakich podstawach tak sądzi. Po pierwsze my gramy lepiej, bardziej odpowiedzialnie, a po drugie Steaua to już nie ten sam zespół. Przede wszystkim bez swojego wirtuoza - Alexandru Bourceanu, który odszedł do Turcji i gra w Trabzonsporze.
33wtorek, 10, czerwiec 2014 20:30
Walles
Ostatnio jestem kompletnie na podlimicie czasowym ale tutaj muszę w pełni poprzeć Garma. Różnica między nami i Steauą w Bukareszcie była kolosalna.
34wtorek, 10, czerwiec 2014 20:40
Monrooe
@ Walles

Masz jakiś brzęczek ustawiony na słowo Steaua? To Ciebie wywołuje? było wcześniej pisać. Very Happy

Niemniej jednak faktem jest, że różnica była i to bardzo duża. Remis w Bukareszcie to jeszcze większy fart niż ten z Molde w Norwegii. Mówienie, że w tym dwumeczu było blisko, to co najmniej "lekkie" naciągnie rzeczywistości.
35wtorek, 10, czerwiec 2014 20:56
świrekwampirek
"Różnica kolosalna" widzę że maszyna propagandy działa nadal prężnie. Oczywiście 50% szans zabrano nam w szatni ale nadal konfrontacja zakończyła się dwoma remisami.
No cóż nikt mi nie wmówi że Steaua to Barcelona KarpatSmile
Kolosalna różnica to była ale na ławce trenerskiejSmile
36wtorek, 10, czerwiec 2014 21:11
Monrooe
@ świrekwampirek

- ""Różnica kolosalna" widzę że maszyna propagandy działa nadal prężnie."

Naprawdę chcesz bawić się w takie właśnie zabawy? Jeśli tak, no cóż, wydaje mi się, że czarna-eLka nie jest najlepszym na to miejscem. Masz inny pogląd, rozumiem, ale przyjmij do wiadomości, że ktoś ma prawo do wyrażania swojego. Masz argumenty na poparcie własnej tezy to je podaj, nie bawmy się jednak w tego typu gierki, nie przystają.

- "No cóż nikt mi nie wmówi że Steaua to Barcelona Karpat"

Przekonywać nie mam zamiaru, raz jeszcze zaproponuję mecz w Bukareszcie. Zalecam zwrócenie uwagi na to jak Rumuni operują futbolówką, jak przechodzą z nią z obrony do ataku i przyrównać choćby do... naszej obecnej Legii.

- "Kolosalna różnica to była ale na ławce trenerskiej"

Uważam, że o wiele bardziej zawiedli zawodnicy. To co zaprezentowali w meczu z Molde na wyjeździe, "gra", którą nas uraczyli w Bukareszcie, i beztroska z Warszawy to futbolowy kryminał i żaden trener na ławce niczego by tu nie zmienił
37wtorek, 10, czerwiec 2014 21:34
świrekwampirek
To dlaczego właściwie ci sami zawodnicy rok wcześniej potrafili walczyć jak równy z równym w LE?
Mój najlepszy przyjaciel jest wielokrotnym mistrzem bokserskim, obecnie instruktorem walk wszelakich i on i trenerzy z którymi miałem przyjemność porozmawiać stwierdzili jedno, z "motywacją" Urbana obił by ich każdy neptek.
Dla Rumunów ten dwu mecz jak dla nas to była gra o finansowe szczyty i zagrali to co fabryka dała a starczyło to na dwa remisy.
38wtorek, 10, czerwiec 2014 21:43
Monrooe
@ świrekwampirek

- "To dlaczego właściwie ci sami zawodnicy rok wcześniej potrafili walczyć jak równy z równym w LE"

Nieśmiało przypomnę, że większość z tych zawodników, jeszcze rok wcześniej dostawała w łeb od wszystkich w lidze. Zresztą zaraz po tych sukcesach na arenie międzynarodowej, we własnej lidze wyglądali jak banda pętaków. Na sukces sportowy składa się zdecydowanie więcej czynników niż kwestia Skorża - Urban - jakikolwiek inny trener - motywacja.
39wtorek, 10, czerwiec 2014 22:03
świrekwampirek
Oczywiście że sukces w sporcie (nie tylko) to sprawa złożona, jednym z elementów przy ograniczonym potencjale jest szczęśliwe losowanie i my je mieliśmy.
Ja nigdy nie porównuje gry w lidze do pucharów, historia nie raz pokazała dużą różnicę między tymi rozgrywkami.
40wtorek, 10, czerwiec 2014 22:23
Walles
@Monrooe
Masz jakiś brzęczek ustawiony na słowo Steaua? To Ciebie wywołuje? było wcześniej pisać

Brzęczek mam ustawiony na utratę kontaktu z rzeczywistością Smile Tamta Steaua i tamta Legia rozegrałyby 10 spotkań i Legia może wygrałaby jedno. Co nie znaczy że nie nalezy próbować bo a nuż akurat w eliminacjach trafi się właśnie to jedno Wink
41wtorek, 10, czerwiec 2014 22:33
Garm
"To dlaczego właściwie ci sami zawodnicy rok wcześniej potrafili walczyć jak równy z równym w LE?"

Skład Legii w meczu u siebie z Rapidem Bukareszt:

Kuciak - Jędrzejczyk, Żewłakow, Komorowski, Wawrzyniak - Rybus (Kucharczyk), Vrdoljak, Borysiuk, Radović (Wolski), Żyro (Gol) - Ljuboja.

Skład Legii w meczu u siebie ze Steauą Bukareszt:

Kuciak - Bereszyński, Rzeźniczak, Dossa, Wawrzyniak - Kucharczyk (Ojamaa), Vrdoljak, Furman (Żyro), Radović, Kosecki - Saganowski (Mikita)
42środa, 11, czerwiec 2014 09:47
Bolek
@Steaua

Jak tak nie do końca się zgodzę z twierdzeniami o przepaści. Bo z jednej strony pamiętam kto potrafił operować piłką, a kto przeszkadzał i faktycznie w tym elemencie Steaua biła nas na głowę straszliwie.

Sęk w tym, że w piłce zasadniczo chodzi o strzelanie bramek, a dwie z trzech zdobytych przez Steauę w dwumeczu strzeliliśmy sobie praktycznie sami. Innymi słowy Steaua ładnie grała, ale nie bardzo umiała strzelać bramki po swoich akcjach.

Ostatnio toczyła się w mediach dyskusja na temat tego czy w piłce chodzi o ładne granie czy o wyniki. Nie stając po żadnej ze stron, prawda jest taka, że do awansu zabrakło nam jednej bramki (a daliśmy radę strzelić 3), więc wcale nie tak dużo.

Oczywiście, jeśli ktoś czeka aż wejdziemy do LM dominując nad przeciwnikiem w IV rundzie eliminacji to zadowolony nie będzie, ale ja jakoś nie mam złudzeń - przez długi jeszcze czas będziemy trafiać na zespoły o większej kulturze gry w piłkę. Ale w piłkę nożną można wygrywać na różne sposoby i nie zawsze ta wyższa kultura gry wskazuje zwycięzcę.
43środa, 11, czerwiec 2014 09:54
@Bolek

" Ale w piłkę nożną można wygrywać na różne sposoby i nie zawsze ta wyższa kultura gry wskazuje zwycięzcę."

Że też tej starej piłkarskiej "prawdy" nie można wpoić naszym reprezentantom od lat...
44środa, 11, czerwiec 2014 14:42
matus007
@kibic50
"reprezentantom od lat..".Raczej parę lat temu grali dobrze, wszystko posypało się kiedy tzw."Polska Myśl szkoleniowa" zaczęła rządzić.Za Leo grali nawet dobrze ktoś się nas bał ,a teraz byle San marino przyjedzie i się z nas śmieje, a blady strach pada jest jak mamy zagrać z Ukrainą czy Chorwacją/Czechy .Na euro 2008 spalili się psychicznie(pierwszy taki turniej).Wszystko posypało się za Smudy i Laty(konfikt z Leo).
45środa, 11, czerwiec 2014 16:35
Zbyszek
@Świrekwampirek.
Na starego Romka chodziłem, jeszcze jak grał w Ursusie. Już wtedy był w zainteresowaniu Legii. Miał jakiś problem poważny z kręgosłupem i przez kilka miesięcy nie grał tylko się leczył w CSK MSW w Warszawie. Myślano,że to już koniec. Ale lekarz, który się nim zajmował, był też lekarzem Gwardii Warszawa i im powiedział, że wyjdzie z tego i ta Gwardia go zatrudniła i on jej sam zapewniał grę w II lidze. Wyglądało to tak, że bronili się w 9 na własnym polu karnym, przed polem karnym poruszał się Aleksandrowicz, który od czasu do czasu dostawał piłkę i podawał ją do stojącego na połowie boiska Romana. Ten w obstawie 2-3 rywali szybkością i siłą przedzierał się pod ich bramkę. W meczu czynił tak 1 do 2 razy. Skuteczność miał 100%. W wieku 22 lat był podstawowym zawodnikiem Legii i wkrótce reprezentacji. W wieku 24 lat był w 1 składzie Galatasaray. Kuba ma 24 lata i jest rezerwowym w Legii. Nie porównujmy, bo za daleko zabrniemy.

Natomiast masz rację, ze jest lepszy od Henia i od Guilherme. Ci dwaj mają taką największą wadę, że nie mają siły kopać piłki. Kiedyś jak Jacek Gmoch testował piłkarzy do kadry to kazał im kopać piłkę lekarską o wadze 2, 3 i 4 kg na odpowiednią, minimalną odległość. Np. Staś Terlecki sprawdzianu nie zdał i w reprezentacji nie grał. Podejrzewam, że ci dwaj też by padli i odpadli. Kuba też jest bardziej przebojowy i dynamiczny, ale i pożyteczny, bo przedziera się tam gdzie trzeba, czyli pod bramkę rywali. Tamci dwaj kluczą gdzieś po bokach i do tyłu, bo tam łatwiej. Oczywiście lepiej też strzela. Guilherme pokazuje przynajmniej trochę maniany, bo Heniek nawet tego nie ma. Niestety Jakub nie znajduje się w grze kombinacyjnej, ma fatalne dośrodkowania w czym przypomina Ojamę. Tak samo jak Guilherme jest zupełnie nieprzydatny w defensywie, a nawet można rzec, że więcej w niej przeszkadza, jak pomaga. Jak widzisz z trzech można by złożyć jednego, ale Roman z tego nie wychodzi. Tylko Kubasek.
Pozdrawiam i dzięki za miłe słowa. Nawzajem.
46środa, 11, czerwiec 2014 17:03
CTP
@matus007
"Na euro 2008 spalili się psychicznie"
Nie obraź się ale powyższe, to bzdura produkowana przez naszych niedorobionych dziennikarzy i komentatorów sportowych na okoliczność każdej większej imprezy piłkarskiej. Ci panowie gremialnie zapominają, że na tego typu imprezach są zespoły, które (uwaga! niespodzianka!) też wygrały swoje grupy eliminacyjne a na dodatek (uwaga! to może zaszokować!) znajdują się w swojej najwyższej formie. Jeśli ktoś ma oczekiwania, że wygramy z Niemcami czy Chorwatami będącymi w swojej optymalnej formie, to już nie jest niepoprawnym optymistą ale wręcz skończonym głupcem.
Wiele można napisać o Euro 2008 ale na pewno nie to, że Polska w jakikolwiek sposób się tam skompromitowała, jak to nam próbowano wmawiać w studiu Polsatu.
47czwartek, 12, czerwiec 2014 13:28
Sumienie
Kolego, Terlecki grał w reprezentacji J.Gmocha, strzelał gole w obu meczach z Cyprem...byłem na wygranym 5 - 0 meczu z Cyprem na stadione 10- lecia pod koniec pazdziernika 76r., ostatnia bramka była autorstwa Terleckiego ze skrzydła, był na przedmundialowym rekonesansie kadry w czerwcu 77r. po Ameryce Południowej. Terlecki nie pojechał z kadrą na MŚ 78 - wykluczyła go kontuzja. Z tego co pamiętam, to udzielał się przy okazji MŚ 78 w TV.
48czwartek, 12, czerwiec 2014 13:37
Sumienie
Powyższy post był odpowiedzią na fragment postu Zbyszka:

" Kiedyś jak Jacek Gmoch testował piłkarzy do kadry to kazał im kopać piłkę lekarską o wadze 2, 3 i 4 kg na odpowiednią, minimalną odległość. Np. Staś Terlecki sprawdzianu nie zdał i w reprezentacji nie grał".
49czwartek, 12, czerwiec 2014 14:30
KAM
@Sumienie
Zbyszek dobrze pisze że Terlecki nie zdał "testu" bo mu pękła noga i nie pojechał. Po prostu Zbyszek jest zwolennikiem koncepcji że słabszy odpada i koniec.
Przed przyjęciem na studia trzeba wprowadzić test w którym kandydaci będą musieli rozbić głową cegłówkę, wtedy będziemy kształcić tylko najlepszych.
50czwartek, 12, czerwiec 2014 15:46
Sumienie
KAM

"Zbyszek dobrze pisze że Terlecki nie zdał "testu" bo mu pękła noga i nie pojechał. Po prostu Zbyszek jest zwolennikiem koncepcji że słabszy odpada i koniec"


Przed przyjęciem na studia trzeba wprowadzić test w którym kandydaci będą musieli rozbić głową cegłówkę, wtedy będziemy kształcić tylko najlepszych.Faktem jest, że Terlecki przed mundialem doznał kontuzji, jak i faktem jest, że czuł się już w pełni sił i gotów do gry na mistrzostwach. Oczywiście mogło mu się tylko tak zdawać, tak, jak Gmochowi mogło się zdawać, że piłkarz ten do mundialu nie odzyska już pełni formy, bo - zgadzam się w pełni - ani Terlecki, ani Gmoch, ani ktokolwiek inny nie jest obiektywny we własnej sprawie. Ciekawe jednak jest to, że całkiem nie tak dawno, na własne uszy słyszałem, jak Gmoch w jednym z telewizyjnych programów, mówił, iż do dziś 'żałuje, że nie wziął' Terleckiego do Argentyny, a nie, że żałuje, iż 'nie mógł go wziąć'. Zabrzmiało to w swej wymowie dość jednoznacznie, jak pewnego rodzaju przyznanie się do błędu. Tak, czy inaczej wątek odniesionej przez Terleckiego kontuzji był tu na pewno dość istotny. Zresztą gorąco polecam cytowaną w tym tekście książkę, bo nasz były reprezentant zarysował tam jeszcze szerszy kontekst całej sprawy.
51czwartek, 12, czerwiec 2014 15:59
KAM
@Sumienie
Od tamtych mistrzostw minęło 36 lat, jakie to dzisiaj ma znaczenie?
Terlecki ma dzisiaj zupełnie inne zmartwienia a "test" piłką lekarską też chyba się nie przyjął.
Zażartowałem tylko, widocznie nieudanie z "nowoczesnych" weryfikacji przydatności ludzi.
52sobota, 14, czerwiec 2014 14:47
szmal
jak narazie i gra, i liczby zdecydowanie przemawiają za Brzytwą na lewej niż za Beresiem na prawej stronie boiska.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1