- Kategoria: Trybuna komentatorów
- Monrooe
Legia 2012/2013
Każdy kibic, który przyjrzy się jedenastce Legii Warszawa zwróci uwagę na wyraźne braki w poszczególnych formacjach zespołu Jana Urbana. Mając na uwadze, iż przerwa między sezonami nie bezpodstawnie nazywana jest „sezonem ogórkowym” pozwoliłem sobie przeszukać dostępne zasoby w poszukiwaniu ewentualnych wzmocnień. Korzystając z ciszy, jaką mamy wokół działań naszego klubu, która co by nie mówić sprzyja wszelkiego rodzaju spekulacjom (tak prasowym jak i kibicowskim) postanowiłem pójść tym tropem. W tych rozważaniach postaram się uwzględnić zarówno potrzeby zespołu Jana Urbana (wynikające z niedawnych analiz poszczególnych formacji) jak i sposoby ich rozwiązania.
Analizując grę zespołu i jego poszczególnych członków doszedłem do wniosku, że największe braki mamy w formacjach ofensywnych. Oczywiście nie znaczy to, że w defensywie nie mamy czego poprawiać. Co to, to nie, na tyłach zespołu Jan Urban też będzie musiał się mocno postarać, aby wycisnąć z bloku obrony Legii to, co ten ma najlepszego do zaoferowania. Lewą flankę nauczyć bronić, prawą atakować, a środek oduczyć wejść rodem z filmów Jackie Chana. Niemniej jednak jest to możliwe, dlatego też wzmocnień w tej formacji nie przewiduję. Ba, moim zdaniem więcej dobrego może przynieść stabilizacja niż kolejne zmiany. Problem jest też z defensywnymi pomocnikami, w minionym okresie należeli do bardzo słabych punktów drużyny. Co prawda do faktu, iż nikt nie potrafi długim podaniem ala „Vizir” szybko przenieść ciężaru gry już się przyzwyczailiśmy, jednak nowy szkoleniowiec musi znaleźć jakiś sposób na przenoszenie futbolówki z defensywy do formacji ofensywnych. Jedyne wzmocnienia, na jakie może liczyć w środku pomocy to te z Młodej Ekstraklasy. Dlaczego? Ano dlatego, że cała „para” musi pójść w napastników i skrzydłowych. Moim zdaniem brak jednych i drugich był jednym z głównych powodów takiej a nie innej końcówki ligi. O ile gra zespołu do 40 metra wyglądała jeszcze jak cię mogę, to im bliżej bramki rywali tym było gorzej. Dlatego swoją listę życzeń zacznę właśnie od tych formacji:
Atak:
A nie da się ukryć, że nawet mając takie potrzeby jak Legia można w obecnym okienku transferowym dobrze się „zaopatrzyć”. Nie tylko uzupełnić skład, ale też poważnie wzmocnić. Nawet jeśli założymy, że zespół Urbana jak ryba wody potrzebuje wzmocnień w ataku. Nawet, jeśli analizując sytuację w pomocy dojdziemy do wniosku, że bez pozyskania skrzydłowych nie mamy o czym marzyć w nadchodzących rozgrywkach to i tak wygląda na to, iż śmiałymi decyzjami moglibyśmy uzupełnić wakaty na wymienionych pozycjach. Ciekawym pomysłem naszego szkoleniowca wydaje się ponowne przyjrzenie się umiejętnościom Ismaela Blanco, zdaniem wielu obserwatorów Argentyńczyk nie dostał należytych szans na zaprezentowanie swoich umiejętności. Gdyby udało się wynegocjować udział w przygotowaniach, to taki ruch mógłby okazać się strzałem w dziesiątkę. Nie przeszkadza to jednak wykorzystać szaleństwa „sąsiada” i podkupić ze stołecznej Polonii świetnego napastnika Wladymira Dwaliszwiliego. Gruzin co prawda wiele się w naszej lidze nie nagrał, ale pokazał się z bardzo dobrej strony. Co ważniejsze w dobrych występach (12 rozegranych meczów, 3 bramki i 4 asysty) nie przeszkadzało mu nawet wystawianie na skrzydle, podczas gdy w ataku „czarnych koszul” grał Edgar Cani. Zresztą te występy na skrzydle (lewym zresztą) sugerują, że ten 19-krotny reprezentant swojego kraju mógłby być dobrym partnerem dla naszego najlepszego napastnika Danijela Ljuboi. No cóż, takie wzmocnienie ataku wydaje się rozwiązywać nasze problemy w tej formacji.
Pomoc:
Z kolei w pomocy lekiem na brak skrzydłowych mógłby być wielokrotnie przymierzany Razak Abdou Traoré. Reprezentantowi Burkina Faso kończy się niebawem kontrakt i transfer do Legii może być ostatnią szansą na uzyskanie jakichkolwiek pieniędzy za tego zawodnika. Dodatkowo stołeczny klub w rozliczeniu proponuje gdyńskiej Lechii swojego skrzydłowego Jakuba Koseckiego. Ta oferta może być dla klubu znad morza całkiem interesująca, szczególnie gdy uwzględnimy formę młodego „Kosy”, który na wiosnę był jednym z lepszych zawodników zespołu Pawła Janasa. Trzeba przyznać, że ten transfer ma chyba tylu zwolenników, co i przeciwników. Spowodowane jest to zapewne słabszym sezonem w wykonaniu Razaka, ja jednak nie podzielam tych opinii. Uzyskanie 4 goli i tyleż samo asyst w 24 występach było u nas udziałem jedynie… Macieja Rybusa, żaden inny pomocnik „wojskowych” nie zbliżył się do tego osiągnięcia. Wydaje się, że gdyby skrzydłowy Lechii miał w ataku swojego zespołu nieco lepszych kolegów to jego dorobek byłby zdecydowanie bardziej okazały, między innymi dlatego uważam ewentualny zakup Traore za świetny ruch i duże wzmocnienie skrzydeł warszawskiego zespołu.
Wzmocnione zawodnikiem „biało-zielonych” lewe skrzydło niewątpliwie byłoby motorem napędowym naszej jedenastki, niemniej jednak zdecydowanie lepiej grałoby się napastnikom gdyby ewentualne dośrodkowania nadlatywały z obu stron pola karnego. Dlatego właśnie moim zdaniem na prawym skrzydle szansę udowodnienia swoim możliwości powinien dostać… urodzony w Jaśle… były zawodnik płockiej Wisły – Sławomir Peszko. Były już zawodnik 1. FC Koeln może mieć niemałe problemy ze znalezieniem sobie nowego pracodawcy. Z jednej strony pokazał się z niezłej strony (32 mecze, 2 bramki i 8 asyst), jednak z drugiej, powszechnie znane są jego problemy z „obsługą” pojazdów TAXI. Wobec tych dość nieprzyjemnych faktów (Franek Smuda też nie pomógł) niemożliwym wydaje się znalezienie pracodawcy na poziomie niemieckiej Bundesligi, a w niższej lidze takich pieniędzy, jakie by chciał zarabiać, Sławek raczej nie dostanie. Moim zdaniem Legia mogłaby wyciągnąć rękę do zawodnika w tarapatach, jednocześnie zyskując naprawdę wysokiej klasy skrzydłowego. Czy jednak nasi włodarze zdecydują się na taki krok? Jeśli tak to czy uda im się przekonać Andrzeja Grajewskiego (manager zawodnika), że powrót do naszej ligi byłby korzystny dla jego podopiecznego? Fajnie by było gdyby się udało, Peszko to bardzo charakterny i ambitny chłopak, jestem przekonany, że ze wszystkich sił będzie chciał udowodnić, iż zbyt wcześnie postawiono na nim krzyżyk.
Myśląc o skrzydłowych nie możemy zapominać o coraz lepszym Bartoszu Żurku. Wydaje się, że były zawodnik KSZO Ostrowiec Świętokrzyski, który tak dobrze zaprezentował się w meczu z hiszpańską Sevillą powinien odgrywać coraz większą rolę w meczach „starej” Legii. Nie wolno nam też zapominać o wychwalanym Aleksandrze Jagiełło. Podejrzewam, że młodziak zwany na treningach „Messim” ten sezon spędzi jeszcze w Młodej Legii (będzie jej bardzo silnym punktem), niewykluczone jednak, że w już w tym sezonie dostanie szansę na debiut w „poważnym” futbolu. Nie ukrywam, że trzymam za niego kciuki.
Jak już wspomniałem na wstępie środek pomocy potrzebuje wzmocnień, to pewne. Jednak uważam, że w tej strefie boiska powinniśmy skorzystać z perełek Młodej Legii. Dominik Furman, Daniel Łukasik i Michał Kopczyński to bardzo obiecujący piłkarze. Co ważniejsze o innych charakterystykach. O ile Łukasik to typowy defensywny pomocnik, to już Furmana można zaliczyć do przedstawicieli najczęściej wykorzystywanego obecnie stylu gry w środku pola, czyli tak zwany 50 na 50. Mam nadzieję, że u boku Ivicy Vrdlojaka i Janusza Gola Ci młodzi gracze dość szybko oswoją się z „dorosłą” ligą i zaczną prezentować te cechy, które pozwoliły im się wyróżniać w rozgrywkach Młodej Ekstraklasy. Jeśli kiedyś warto było postawić na młodego „Vizira”, to nadszedł właśnie czas, aby zdecydowanie postawić na chłopaków ze wspomnianej trójki.
Obrona:
Defensywa jest bardzo silną formacją naszego zespołu. Tu większych zmian nie przewiduję. Owszem być może przydałby się mniej „elektryczny” partner dla Michała Żewłakowa. Jednak wobec koniecznych wydatków w innych formacjach zatrudnianie na siłę drogiego defensora nie jest najlepszym pomysłem. Szczególnie, że z wypożyczenia do GKS Bełchatów wraca ograny już w Ekstraklasie Damian Zbozień a Mateusz Cichocki z zespołu trenera Banasika od dawna zasługuje na szansę gry u boku Dicksona Choto czy choćby wspomnianego już przeze mnie „Żewłaka”. Mam też nadzieję, że Inaki Astiz pod okiem najbardziej hiszpańskiego z naszych trenerów pozbędzie się ze swoich interwencji tej jakże niepotrzebnej nerwowości. Boki stołecznej defensywy są na tyle skuteczne, że klasyfikuję je dokładnie tak jak środek naszej formacji obronnej, jako bardzo silną podstawę naszego zespołu. Prawa flanka to Jakub Rzeźniczak i Artur Jędrzejczyk, a ja już teraz cieszę się na kolejny okres przygotowawczy okraszony zaciętą walką o pozycję prawego obrońcy. „Nowa miotła” - nowe otwarcie, myśli zapewne „Rzeźnik” i łatwo miejsca nie odda. Kto więc ją wygra? Nie mam bladego pojęcia, ale czuję, że bukmacherzy mogliby zbić na zakładach niezłą fortunę. Lewa strona to włości Jakuba Wawrzyniaka, na którego nadal naciskał będzie wiecznie młody Tomasz Kiełbowicz. W odwodzie zaś pozostaje utalentowany Bartosz Widejko, którego postawa w „mistrzowskim” sezonie Młodej Legii pozwoliła mu na awans o klasę wyżej i teraz będzie rywalizował ze swoimi sławnymi kolegami. Jednym zdaniem, obrona pozostaje bez zmian.
Bramka:
Bramka i jej obsada teoretycznie nie pozostawia nam żadnych wątpliwości. Czemu teoretycznie? Ano dlatego, że o ile pierwsze skrzypce będzie nadal grał Dusan Kuciak, to obsada tego „drugiego” powinna przypaść... młodemu Jakubowi Szumskiemu. Najwyższy czas by Kuba zaczął odgrywać większą rolę w zespole. Jego umiejętności zdecydowanie pozwalają na takie zaufanie ze strony trenerów pierwszego zespołu. Wojciech Skaba to świetny fachowiec, ale siedzenie na ławie nie jest dobre dla tego goalkeepera. Natomiast w Marijana Antolovicia na Łazienkowskiej nie wierzy chyba już nikt. Dlatego pozycja tego trzeciego prawdopodobnie przypadnie kolejnemu bramkarzowi Młodej Legii. Konrad Jałocha (bo o nim mowa) spisuje się coraz lepiej i spokojnie może być kolejnym zabezpieczeniem legijnej bramki.
Legia 2012/2013:
Uwzględniając te wszystkie moje życzenia/pomysły jedenastka Legii Warszawa wyglądałaby tak:

W mojej opinii jak na nasze polskie warunki piekielnie mocna. Uważam, że powinna również spełniać wymagania trenera Urbana odnośnie „szerokości” ławki rezerwowych, potrzebnej do gry na kilku frontach. Na większości pozycji mamy bardzo silnych zmienników, a zdarzają się też takie, na których trudno określić, kto jest podstawowym zawodnikiem a kto zmiennikiem. Co ważne nowe skrzydła powinny rozwiązać problem napastnika a raczej stylu, gdy na tej pozycji Danijela Ljuboji. Zarówno Traore, Peszko jak i mogący grać na skrzydle Dwaliszwili potrafią wejść w pole karne i wykończyć akcję. Oznacza to, że Serb mógłby nadal grać tak jak najbardziej lubi i wypracowywać szanse strzeleckie kolegom (tak jak jesienią ubiegłego roku). Teoretycznie najsłabiej wygląda środek pomocy, jednak dwaj weteranie Ivica Vrdoljak i Janusz Gol potrafią zagrać na najwyższym poziomie. To już jednak zmartwienie trenera Urbana abyśmy mogli tego doświadczyć. Zgodnie z zapowiedziami postanowiłem nie ruszać defensywy. Po pierwsze z oszczędności, po drugie stabilizacja w obronie jest równie ważna jak wzmocnienia. Kończąc nadmienię, że na bramce nadal króluje zawodnik, którego pozazdrościć może nam cała liga.
A teraz Marek - do dzieła ![]()


Bramkarz: Pełna zgoda. Kuciak ma pewny plac, za jego plecami dobrze byłoby mieć zyskującego doświadczenie młodzieńca, Szumski wydaje się być naturalnym kandydatem do objęcia tej roli.
Prawa obrona: Myślę, że Kuba Rzeźniczak wychylił toast za zdrowie nowego - starego trenera, bo wie, że wkrótce wróci do wyjściowej jedenastki.
Środek obrony: Czy ktoś wie jakie są pomysły na wygasający kontrakt Choto? Obawiam się, że powinna zacząć nas martwić ta pozycja. Żewłakow już młodszy nie będzie... Urban prawdopodobnie przywróci Astiza, oby udało mu się wymusić u Hiszpana renesans formy, nie od rzeczy byłoby jednak zobaczyć przy tym od czasu do czasu Zboźnia, ciekaw jestem też czy Urban będzie poważnie rozważał wykorzystanie na tej pozycji Vrdoljaka.
Lewa obrona: Nie ma o czym mówić
Defensywni pomocnicy: Z mojej strony tutaj veto dla pary Vrdoljak - Gol. Nie wiem, skoro Furman to nasz czołowy młodzian to chyba wolałbym widzieć tu już jego, choć oczywiście 'z marszu' to mało prawdopodobne. Z uwagi na problemy ilościowe i jakościowe na tej pozycji, defensywny pomocnik byłby dla mnie priorytetem poszukiwań transferowych. Inna sprawa, że poza Murawskim nie widzę w polskiej lidze dla nas wzmocnienia. Na początku sezonu intrygował mnie Machaj z Lechii, ale potem gdzieś zaginął.
Ofensywni pomocnicy: Warunki brzegowe dla rozważań na temat tej pozycji są dla mnie następujące - Wolski awansuje na numer jeden na tej pozycji, więcej szans dostaje Żurek. Pytanie co z Żyro, co z Kucharczykiem, jak potraktować Ljuboję i Radovicia. Razack ze swoją umiejętnością dryblingu byłby tu cennym nabytkiem, ale... zrobiłoby się naprawdę tłoczno. W tym momencie gdybym miał wybór między klasowym pomocnikiem ofensywnym a defensywnym - wybrałbym tego drugiego.
Napastnicy: Dwaliszwilego wziąłbym od ręki, oczywiście gdyby cokolwiek zależało ode mnie, cieszę się natomiast że do Legii nie trafi Cani. W każdym razie uniwersalny napastnik to obecnie numer dwa na moje liście życzeń. Co do Blanco, nie wierzę żeby tu wrócił. Ale zobaczymy.
Defensywni pomocnicy:
- "Inna sprawa, że poza Murawskim nie widzę w polskiej lidze dla nas wzmocnienia."
Dlatego też odpuściłem tą pozycję. Nie wiedzę w naszej lidze nikogo kto mógłby zastąpić Janka Gole (wiem, że to straszne, jednak prawdziwe). Natomiast ściągnięcie takiego gracza zza granicy w tej chwili jest nierealne. Oto powód odpuszczenia wzmocnień tej pozycji.
- "Na początku sezonu intrygował mnie Machaj z Lechii, ale potem gdzieś zaginął."
Niestety dopadła go kontuzja, która wyeliminowała go z rozgrywek w tym sezonie (też go obserwowałem)
Napastnicy:
- "cieszę się natomiast że do Legii nie trafi Cani"
Houk !
Z Traore, mam obiekcje typu takiego, iż narobił trochę "smrodu" w Gdańsku ze względu na "zbyt niski kontrakt", ale to już sprawa komitetu transferowego jak oceniać takie sytuacje.
Co do lewej obrony, każdy z nas ma swoją optykę - ja uważam, że Legia powinna się zastanowić się na ściągnięciem lewego obrońcy. Kiełbik źle stanie, zahaczy o jakąś kępkę trawy i coś może mu strzelić.
W dodatku ciągle obciążony sportowo Rumiany może zostać totalnie zajechany. Zresztą zobaczymy jak będzie wyglądał po kadrze, ale jesienią jeśli będzie grał w el. mś 2014 i dojdzie do tego faza grupowa LE, to mam duże wątpliwości czy podoła.
Ja do tych co mają przyjść do Legii dodałbym Nakoulmę /sprawa z Górnikiem nie jest jeszcze rozstrzygnięta/ i Cionka z Jagiellonii. Zapomniano o powracającym Lisowskim z Piasta. Natomiast nie widzę miejsca dla Peszki. On mógłby wyłącznie wzmocnić i tak liczną grupę bankietową w Legii. Sądząc po zachowaniu /błaganie, klękanie, innym razem agresja/ po wypiciu alkoholu jest on człowiekiem,który kwalifikuje się do leczenia odwykowego,a nie do sportu. Trener Borussii Klopp mówi: "Najpierw człowiek i jego charakter. Piłkarz potem".
Problem ze ściągnięciem lewego obrońcy jest mniej więcej taki jak z dobrym środkowym pomocnikiem. Tak jak poza Murawskim nie ma nikogo, takoż i poza Wawrzyniakiem w naszej lidze nie widzę godnego rywala. Natomiast w Europie lewi dobrzy obrońcy kosztują krocie, a to dlatego, że jest ich chyba jeszcze mniej niż skutecznych napastników. Stąd też moje nadzieje pokładane w Bartoszu Widejce, w obecnej chwili dobrego lewego chyba łatwiej wychować niż kupić.
@ Zbyszek
Wbrew pozorom nie zapomniałem o powracającym z Piasta Lisowskim. Po prostu ten zawodnik nie zrobił na mnie wrażenia gotowego do walki o skład Legii. Brakuje mu sporo zarówno do Jędzy, jak i do Rzeźniczaka.
Ja nie lubię rezygnowania z trudnych zawodników, szczególnie takich którzy mają coś do zaoferowania a Sławek na pewno ma. Co więcej gdyby stosować Twoje kryteria wielu znamienitych piłkarzy nie powąchałoby murawy. Ja zbyt mało wiem o Peszce by wyciągać tak dalekie wnioski jak Twój. Pozostawiam to trenerowi, jeśli ten uzna, że da sobie radę ze Sławkiem to nie widzę przeszkód. Moim zdaniem Peszko zbyt wiele potrafi by ot, tak łatwo z niego rezygnować.
Ja jeszcze nie mam przekonania, do Widejki, dopiero teraz jeśli się dobrze orientuje został oddelegowany do pierwszego zespołu. Fajnie, że to chłopak, z MESA, że po 4 latach w Legii trafia do pierwszego zespołu, ale zanim on się ogarnie, to ze 2 sezony mogą minąć.
Martwi mnie też fakt, że za bardzo liczymy na młodych, fajnie jakby co roku jeden był w stanie realnie wzmocnić skład i to był by super wynik, ale jeśli dobrze orientuje się się tym co jest na świecie nawet tak nie jest.
Z takiego wychowania młodzieży, wychodzi fajna epicka opowieść, ale najpierw niech wyprą ze składu lepszych od siebie, a potem będziemy ich chwalić, a przede wszystkim na nich liczyć.
Oczywiście możemy ściągać tych najbardziej obiecujących, ale... tak właśnie trafił do nas Janek Gol. Czy On dał nam tyle ile oczekiwaliśmy? Wnioskując po licznych glosach niezadowolenia chyba jednak nie. Więc co robić? Ściągać kolejnych? Moim zdaniem lepiej jednak szkolić własnych. Pewnie masz rację, w tym roku nie ma co się spodziewać po tych chłopakach wielkiej pomocy, ale za rok, dwa... kilku może już stanowić o sile zespołu. Najbardziej brakuje im ogrania, a te w końcu trzeba im zapewnić (tu lub na wypożyczeniu).
Pamiętajmy, że akademia dopiero się rozkręca i dopiero za jakiś czas będzie "produkowała" po kilku zawodników rocznie (na ten poziom). Za jakiś czas wymagania się zwiększą i zapewne wspomniany przez Ciebie "rodzynek" i tak będzie dużym osiągnięciem. Na razie jednak gracze polskiej ligi mają takie braki, że naprawdę nie wiele trzeba by być od nich lepszym. Nie dziwi więc,że już teraz patrząc na niektórych młodych chłopaków z ME widzę w nich mniej wad niż u niektórych starych wygów naszej ligi.
Dlatego piszę o młodych, problem w tym, że w tej chwili nie potrafię wymienić żadnego lewego defensora który moim zdaniem wzmocniłby Legię. Nie potrafię znaleźć żadnego środkowego pomocnika (poza niedostępnym Murawskim i starym Sobolewskim) który stanowiłby konkurencję dla Vrdoljaka z Golem i posadziłby któregoś z nich na ławie.
W transfery międzynarodowe z powodów o których niejednokrotnie rozmawialiśmy też nie wierzę. Wolę więc inwestowanie w swoich. Nawet jeśli teraz nie są lepsi, to po odpowiedniej dawce doświadczenia będą co najmniej tak dobrzy jak obecni. Niech wspomnę choćby występy za poprzedniej kadencji Urbana niejakiego Przemka Wysockiego. Kariery nie zrobił ( z różnych względów), ale nie można też powiedzieć, że Legia z nim w składzie była dużo słabsza.
Odnośnie Sławka Peszki to nie są moje kryteria, ale medyczne. Wedle nich Peszko jest w II stadium alkoholizmu wymagającym już leczenia, a nie tylko terapii. Udawanie, że problemu nie ma /to i Wisła Płock i Lech i reprezentacja/ oznacza, że jakaś tam piłka jest ważniejsza od człowieka. Oprócz Smudy ktoś powinien powiedzieć basta i podać Sławkowi rękę. Moim zdaniem jest to chłopak ambitny i kiedy uświadomi mu się dokąd alkoholizm prowadzi może zawróci z równi pochyłej. Ja mu dobrze życzę, lecz jeszcze bardziej dobrze życzę mojemu klubowi i w takim stanie Peszko stałby się jego grabarzem.
Dobrze się natomiast dzieje, że i Kiełbik zostaje i Sagan wraca, bo młodzi może zaczną rozumieć, iż profesjonalny znaczy pracowity, a nie gadatliwy. Pozdrawiam.
wyraz kontrowersyjne, to dziś zapewne sam "Grosik" jest wdzięczny za ten kolejny uśmiech losu jaki dostał od Jagi.
Coś czuję, że transfer "Sagana" wskazuje nieco inny kierunek wzmocnień niż ja założyłem. Jeśli do tego dołożymy słowa trenera Urbana, że Marek ma grać w ataku to ja... chyba czegoś nie do końca rozumiem. No chyba, że to wierzchołek tegorocznych wzmocnień (tez w to nie wierzę) i będziemy świadkami prawdziwej wiosny /lata/ ludów.
Grzegorz Rasiak, znany pod pseudonimem Rasialdo, jest właśnie do wzięcia.
Rozwiązał kontrakt z Jagą...
razem z Saganem, utworzyli by atak marzń old-boyów
nic mnie nie jest w stanie zdziwić. Tanio to główne hasło przewodnie obecnych ruchów transferowych. W tych okolicznościach przyrody i ten, tego... zbrojenia Ruchu Chorzów wyglądają jak chęć zdominowania ligi. A przecież
żadne z tych nazwisk na kolana nie powala.
ale ja serio mówię
Rasiak ma taką charakterystykę, jakiej wymaga poszukiwany przez legię napastnik
taki lis pola karnego
to skupmy się na wyciąganiu pomocnej dłoni do Sławka Peszki
Wzmocnienie rywalizacji w tym zespole jest konieczne Senatorze, sam kapitan Ivica Vrdoljak wskazuje taką potrzebę w ostatnim wywiadzie z Naszej Legii. Dorzuć do tego słowa Maćka Rybusa o braku konkurenta. Młodzi jak dobrzy by nie byli nie rozbudzą współzawodnictwa.
Brak rywalizacji to stagnacji, zaś stagnacja to cofanie się. Dlatego jeden czy dwa transfery to konieczność. Mówi o tym trener, mówią zawodnicy. Tego nie możemy lekceważyć.
Natomiast to czy włodarze mają jakieś pomysły na rzekome wzmocnienia to już inna bajka. Na szczęście my możemy sobie swobodnie po domniemywać, podyskutować o tej lub o tamtej kandydaturze. A nasi młodzi niech sobie to miejsce w składzie wywalczą, a nie będziemy im je rozdawać.
Na razie to kandydaci na gwiazdy, przed nimi ciężka praca by udowodnić, że faktycznie mają prawo do takiego miana.
Na jakiej pozycji widziałbyś się w kadrze?
W Derby gram na prawym skrzydle, ale tak naprawdę w linii pomocy mogę występować na każdej pozycji. Grałem już kiedyś w środku czy za napastnikiem. Trener wspominał, że mógłbym być jednym z dwóch środkowych. Tam, gdzie Murawski lub Matuszczyk. Mówił, że jest pomysł, żeby mnie tam sprawdzić. No nic, zobaczymy. Może gdyby tych goli było osiem zamiast czterech, prędzej by mnie dostrzeżono. Ale z drugiej strony nie jestem napastnikiem, żeby strzelać co mecz.
Nie bliżej byłoby ci do kadry z polskiej ekstraklasy?
Jak miałem 16 lat powiedziałem, że nie interesuje mnie gra w polskiej lidze i później się to za mną ciągnęło. Zawsze marzyłem o Zachodzie, ale teraz już bym tak nie powiedział. Na razie wiem, że mogę coś osiągnąć w Anglii lub innym europejskim klubie. Kiedy kończył mi się kontrakt z Wigan, dostałem propozycję z Polski i gdybym nie przyjął oferty Derby, pewnie bym wrócił. Ale Derby przyjechało akurat na mecz rezerw we wtorek, w którym strzeliłem trzy bramki i w środę dostałem telefon, że chcą mnie na wypożyczenie. Teraz też było kilka telefonów do moich menedżerów, ale powiedziałem, że przez najbliższy rok jeszcze powalczę w Anglii. Potem zobaczymy.