A+ A A-

Legia, Ajax i... pusty stadion?

Wkrótce mecze Legii z Ajaksem. Prawdopodobnie bez naszego kibicowskiego udziału, chociaż tli się jeszcze promyk nadziei w postaci odwołania od kary nałożonej na nasz klub przez europejską federację. Czarno-eLkowy tekst na ten temat ubraliśmy w poniższą formę. Pragniemy zaznaczyć, że są to nasze subiektywne przemyślenia, nie inspirowane przez klub ani nie konsultowane z organizacjami kibicowskimi.

 

Szanowni Państwo, Drodzy Przyjaciele Futbolu!

Piszemy do Was w nawiązaniu do nakazu rozegrania dwóch spotkań w europejskich rozgrywkach bez udziału publiczności, jaki został nałożony na nasz Klub w związku z wydarzeniami z Lokeren z dnia 27go listopada 2014.

Zwracamy się do Was jako zbiorowość bardzo różnych ludzi: bankierów, urzędników, ślusarzy, taksówkarzy, nauczycieli, uczniów, lekarzy, informatyków i reprezentantów wielu innych zawodów. Młodych, starszych i w średnim wieku. Rdzennych warszawiaków, ale i tych, którzy w stolicy naszego kraju osiedlili się niedawno. Wierzących, niewierzących, prawicowców, lewicowców, centrystów, lecz także osób kompletnie apolitycznych i areligijnych. Cały ten wielobarwny, wielokulturowy nasz tłum łączy jedno – kochamy futbol. I kochamy Legię.

Tak samo, jak Wy, jesteśmy głęboko przekonani, że na meczach naszej ulubionej dyscypliny – jak i gdziekolwiek indziej – nie powinno być miejsca na zachowania rasistowskie, czy przejawy jakiejkolwiek innej dyskryminacji. Oklaskując piłkarzy – czy tych w koszulkach Legii, czy w barwach rywala – doceniamy ich zaangażowanie w grę i serce, które zostawiają na boisku. Szczerze solidaryzujemy się z propagowanym przez Was hasłem ‘No to racism!’ Ze swej strony pragniemy jedynie dopisać do niego ‘Yes to football!’

Jako kibice z Polski kontakt z futbolem na najwyższym poziomie mamy nader rzadki. Ba! Kilka lat temu wielu z nas zupełnie poważnie obawiało się, że w światowej piłce nożnej powstało coś na kształt nowej żelaznej kurtyny i piłka w naszym regionie już na zawsze zostanie skazana na rolę ubogiego krewnego. Na szczęście te obawy okazały się płonne. W roku 2012tym mieliśmy okazję uczestniczyć w wielkim święcie futbolu, jakim były Mistrzostwa Europy. Byliśmy, i nadal jesteśmy, dumni z tego, jak zaprezentował się nasz kraj, wspólne z sąsiadami z Ukrainy. Na tę krótką chwilę mogliśmy się poczuć jak pełnoprawni obywatele piłkarskiego świata, zasiadający na pięknych, funkcjonalnych stadionach, podziwiający wyczyny najlepszych futbolistów Starego Kontynentu. Jeśli chodzi o piłkę klubową, z dużą radością przyjmujemy działania obecnego prezydenta UEFA, pana Platiniego. Przeniesienie meczu o Superpuchar Europy z Monako do takich miast, jak Praga, czy Tbilisi pokazuje, iż panu prezydentowi zależy na tym, by każdy Europejczyk mógł mieć styczność z Futbolem przez wielkie „F”. Dzięki reformom klubom z naszego regionu znacznie łatwiej awansować do Ligi Mistrzów. Co prawda, w tym sezonie Legii, Mistrzowi Polski, ta sztuka jeszcze się nie udała. Niemniej Liga Europy to przecież także wspaniałe rozgrywki.

Jak do tej pory, nasz ukochany Klub prezentował się w nich wprost wspaniale. Legioniści wygrali grupę L przysparzając nam mnóstwa radości i dając nadzieję na prawdziwe piłkarskie święta w rundach pucharowych. Czymże jednak jest święto bez świętujących? Czymże jest mecz piłkarski bez tłumu wiernych, rozentuzjazmowanych kibiców, zagrzewających do walki swój zespół i doceniających starania rywali? Nieledwie treningową gierką, pozbawioną choćby cienia dramaturgii i splendoru, jakie winny cechować spotkanie w ramach tak renomowanych rozgrywek, jak Liga Europy.

Szanowni Państwo! Jak już pisaliśmy, nie jesteśmy prawnikami. Nie jesteśmy politykami. Nie chcemy i nie będziemy wchodzić w spory dotyczące zasadności kary nałożonej na nasz Klub. Zwłaszcza, że – podkreślimy to ponownie – walkę z rasizmem uważamy za cel szczytny i godny wszelkiego poparcia. Jesteśmy kibicami. Ludźmi futbolu. I jako tacy, wspierając odwołanie wystosowane przez władze Legii, prosimy serdecznie: pozwólcie nam obejrzeć mecz z Ajaksem!

Pozwólcie starszym kibicom przywołać wspomnienia emocjonujących meczów z innym holenderskim gigantem, Feyenoordem, w Pucharze Mistrzów 1970. Pozwólcie kibicom młodszym podziwiać na naszym stadionie wielu wspaniałych piłkarzy, w tym medalistów niedawnych Mistrzostw Świata. Pozwólcie nam wszystkim poczuć, że naprawdę jesteśmy częścią jednej, wielkiej futbolowej rodziny!

Pozostając z szacunkiem,

czarna-elka.pl

Dyskusja (2)
1czwartek, 22, styczeń 2015 16:40
Sorry ale nie kumam.
Do kogo ta prośba ? UEFA, klubu czy wielkiej futbolowej rodziny ?

Ten tekst sugeruje że do UEFA " Szczerze solidaryzujemy się z propagowanym przez Was hasłem ‘No to racism!’

Jeśli tak, to pełne poparcie.
2czwartek, 22, styczeń 2015 19:22
Zbyszek
W pełni popieram.
Traktuję ten apel przede wszystkim jako wezwanie do sprawców, aby dokonali rachunku sumienia,aby chociaż przeprosili prawdziwych kibiców klubu za to co zrobili. Jest to również pokazanie,że kibice Legii Warszawa to w zdecydowanej większości ludzie futbolu dla których szacunek dla każdego człowieka stanowi wartość nadrzędną.Powinnością sportu, a osobliwie futbolu jest łączyć wszystkich w tym co dobre.

Lecz nie byłbym sobą , gdybym nie napisał kilku refleksji o meczu półfinałowym Pucharu Klubowych Mistrzów Europy Legii z Feyenoordem Rotterdam odbytym 01.04.1970 roku na Ł3.Od rana padał rzęsisty deszcz. Przed meczem ,który zaczynał się o 17-tej przed stadionem tłum kibiców, bo tym razem porządkowi sprawdzali sumiennie czy ktoś alkoholu nie wnosi.Na samym stadionie nadkomplet, naliczono ponad 30 tysięcy kibiców. Holendrzy zajęli całą trybunę krytą górną, a więc było ich kilka tysięcy. Dla nas krajowców szokiem był ich wygląd i akcesoria u nas nieznane jak: szaliki, czapeczki,rękawiczki; w barwach klubowych, piszczałki, bębenki, . My mieliśmy tylko flagi i gardła. Boisko wyjątkowo ciężkie, nasiąknięte wodą i zamarzające, bo im dalej w wieczór tym, mróz większy.Do dziś pamiętam skład naszej drużyny : Grotyński - Trzaskowski, Zygfryd Blauth, Zygmunt, Stachurski - Brychczy, Deyna, Bernard Blaut - Gadocha, Pieszko, Żmijewski. Mecz wyrównany, sytuacji i okazji jak na lekarstwo. Z Holendrów zapamiętałem takiego małego czarniawego Moulijna, który wkręcał w ziemię Władka.
W rewanżu było 0:2. W finale Feyenoord pokonał , uwaga, Celtik Glasgow.
Nasz zespół prowadził już Andrzej Ziętara, bo Czesi zażądali powrotu do Dukli Jaroslava Vejvody.Tak,że ja to przeżyłem i pragnę aby nowa kibicowska Legia też miała taką szansę,i również mogła powiedzieć,lub napisać byłem , widziałem, przeżywałem.Przy czym jak będzie taka możliwość to od osobistego udziału się nie uchylę.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1