A+ A A-

Tam nas jeszcze nie było

metalurgsPierwsza odsłona sezonu 2012/13 za nami! Nie oszukujmy się - rasowy kibic po kilku tygodniach bez Legii jest już stęskniony, wygłodniały oraz zniecierpliwiony. Losowanie europejskich pucharów stanowi w tej sytuacji wielce pożądaną namiastkę przyszłych emocji. W tym sezonie europejską kampanię przyjdzie nam rozpocząć już w drugiej połowie lipca, a za pierwszych rywali los przydzielił nam zwycięzcę pary La Fiorita (San Marino) - Metalurgs Lipawa (Łotwa).

Legia nie miała okazji mierzyć się w europejskich pucharach jeszcze ani z rywalami z San Marino, ani też z drużyną z Łotwy. Nie przekreślając szans ekipy z Półwyspu Apenińskiego, wydaje się, że dalece większe jest prawdopodobieństwo, że w bieżącym sezonie 'rozdziewiczymy' wreszcie Łotwę i zawitamy na stadion, na którym swoje mecze rozgrywa Metalurgs, czyli Hutnik.

220px-daugavas stadions liepaja

Dlaczego powinniśmy podejść do meczów z Łotyszami z pełną powagą?

1) Bo Metalurgs jest w pełni sezonu ligowego (na Łotwie gra się systemem wiosna - jesień). Co prawda naszym rywalom w lidze wiedzie się w tym sezonie raczej średnio (aktualnie 5. miejsce, 7 punktów za liderami ze Skonto Ryga), niemniej jednak w połowie lipca będą - w przeciwieństwie do nas - w najprawdziwszym rytmie meczowym.

2) Bo Metalurgs Europę trochę już zna. Oczywiście nigdy tak po prawdzie tej Europy nie zawojował, na przykład w zeszłym sezonie drogę do Bukaresztu brutalnie Metalurgsowi zablokował FC Salzburg, gromiąc Łotyszy 4:1 w meczu wyjazdowym oraz remisując 0:0 u siebie. Sezon wcześniej Metalurgs został pokonany przez Spartę Praga, która następnie ograła w eliminacjach Ligi Mistrzów Lecha. Jeszcze wcześniej od Metalurgsa lepsze okazało się Dinamo Tbilisi. Pewien drobny eurosukces Łotysze odnotowali w sezonie 2008/09, pokonując w pierwszej rundzie eliminacji północnoirlandzki Glentoran. W kolejnej rundzie zbyt silny okazał się już rumuński Vaslui. Nie są to zatem pucharowi nowicjusze, raczej bywalcy, choć przyzwyczajeni do czegoś, co z angielska nosi sympatyczną nazwę early exit.

3) Bo poprzedni debiut Jana Urbana w roli szkoleniowca Legii przypadł na spotkanie rozgrywane w ramach europejskich pucharów, w jednym z nieodległych krajów nadbałtyckich. Tamto pamiętne spotkanie rozpoczęło się niespodziewaną katastrofą sportową, a zakończyło katastrofą innego typu, znacznie gorszą, właściwie to chyba najgorszą jaką można sobie było w tamtym momencie wyobrazić. To skojarzenie jest tak paskudne, że po prostu... nie można go zlekceważyć.

Radę dać sobie jednak musimy. Chyba wszyscy w klubie mierzą w minimum powtórzenie zeszłorocznej przygody - marzą nam się rozśpiewane powitania na Okęciu, rekordy frekwencji przy Łazienkowskiej i wiosenne emocje. Nie ma mowy o tym, żebyśmy potknęli się w lipcowych meczach z Łotyszami z Metalurgsa, z całym szacunkiem dla nich. Warunek jest jeden - koncentracja.

Próżno szukać w barwach Metalurgsa znanych nazwisk, choć niektórzy kibice kojarzą zapewne Andrejsa Prohorenkovsa, który dekadę tamu zaznaczył swoją obecność na polskich boiskach, grając miedzy innymi w Odrze Wodzisław i Górniku Zabrze. W składzie Metalurgsa znajduje się dwóch aktualnych reprezentantów Łotwy - obrońca Ritus Krjauklis oraz napastnik Vladimirs Kamess, który jest najskuteczniejszym zawodnikiem Metalurgsa w tym sezonie (aczkolwiek jego osiągnięcie - całe 4 gole wiosną - delikatnie mówiąc, nie powala).

prohorenkovs    ritus krjauklis    kamess

Z Łotyszami (chyba ciut lepszymi jakościowo, bo tymi ze Skonto Ryga) mierzyła się w zeszłym sezonie Wisła i poradziła sobie bez zauważalnych kłopotów, choć trudno powiedzieć, żeby były to porywające mecze w wykonaniu ówczesnych mistrzów Polski.

Losowanie trzeba ocenić jako dobre, zwłaszcza że po podziale na grupy okazało się, że mogliśmy wpaść na Azerów z Interu Baku, Węgrów z Honvedu Budapeszt czy Bośniaków z Sarajewa. Będąc w cyklu przygotowawczym, można by się na każdym z tych zespołów boleśnie 'przejechać', nie wspominając o tym, że podróż do takiego Baku to o tej porze roku wybitnie nierozsądny pomysł. Łotysze wydają się odpowiednią przystawką przed kolejnymi europejskimi daniami.

O choćby szczątkowy research w przypadku zespołu La Fiorita będzie nieco ciężej. Na razie warto zaprezentować oryginalny herb tej drużyny:

fiorita

Societa Polisportiva La Fiorita zasłuży jednak na znacznie baczniejszą uwagę - jeżeli przejdzie Łotyszy.

Dyskusja (4)
1poniedziałek, 25, czerwiec 2012 20:19
Monrooe
Dobrze, że uniknęliśmy podroży. Lechowi się nie udało. Nie dość, że koszty olbrzymie, to i występ tam zapewne niełatwy. Taka wyprawa to nie tylko zmęczenie ale też aklimatyzacja.

Podobnie do Gawina podejrzewam, że zagramy z Łotyszami. Na tym poziomie nie przewiduję problemów. Schody zaczną się w kolejnej rundzie. Wtedy zapewne po raz pierwszy usłyszymy, że będzie to trudny mecz Wink
2poniedziałek, 25, czerwiec 2012 21:20
mort
Litwa na granicy stan wojenny wprowadzi Very Happy
3poniedziałek, 25, czerwiec 2012 21:27
QD
A ja Wam Koledzy powiem, że się boję. Ktoś kiedyś powiedział, że "jak Legia może wygrać na stojąco to się położy" i to zbyt często okazuje się prawdą. Boję się, że i tym razem drużyna zlekceważy rywala, będzie miała trochę pecha i zaliczymy kolejną wtopę. Ta Łotwa (bo na San Marino coś nie liczę Razz ) to mnie będzie martwić jak mecze z np. Podbeskidziem - zbyt prosto też źle.

Lech faktycznie miał pecha. Zaryzykuje stwierdzenie, że trafił najgorzej jak mógł.
4wtorek, 26, czerwiec 2012 11:02
Monrooe
@ QD

- "A ja Wam Koledzy powiem, że się boję"

Nie wiem, może jakiś dziwny jestem. Jakoś się jednak nie boję. W każdym razie nie tego, że przegramy przez zlekceważenie rywali. Niemniej jednak będę nasłuchiwał wieści z Austrii. Byłem na sparingu przed wyjazdem i ustawienie Janka wyglądało... słabiutko. Zdecydowanie lepsi byli "biali" grający w Skorżowskim 4-3-3.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1