A+ A A-

Ludzie listy piszą

Wiele wskazuje na to, że piątkowe popołudnie przebiegało w biurach ulokowanych przy Łazienkowskiej 3 nie pod znakiem przygotowań do niedzielnej inauguracji sezonu ligowego, lecz pod znakiem odświeżania arkanów sztuki epistolograficznej. Na odpowiedź czekały aż dwa pisma. Jedno z nich zostało przysłane do klubu przez prezesa Śląska Wrocław, Piotr Waśniewskiego, drugie natomiast przywędrowało opatrzone podpisem I Zastępcy Komendanta Stołecznego Policji, inspektora Michała Domaradzkiego.

Kwestia pisma wystosowanego przez Śląsk jest w gruncie rzeczy mocno humorystyczna, zgaduję, że udzielenie odpowiedzi utrzymanej w stosunkowo poważnym tonie wymagało od przedstawicieli naszego klubu znacznego wysiłku.

Przypomnijmy powszechnie znane fakty. Najpierw futboliści Śląska popisali się zaawansowaną atrofią szarych komórek, z bezkrytycznym entuzjazmem publicznie wykonując utwór obrażający nasz klub. Następnie owi futboliści stwierdzili, że tak naprawdę nie wiedzieli co śpiewają, słowa zaś podczas swojego wykonania dobierali w sposób spontaniczny. Potem niewydarzeni stand upperzy zamilkli na napoleońskie sto dni, by przemówić wreszcie w przededniu sezonu ligowego, wystosowując do naszego klubu pismo, w którym z jednej strony przyznają się do winy i przepraszają za swoje zachowanie, z drugiej zaś w energiczny sposób wyrażają nadzieję, że Legia wstawi się za nimi przed organami dyscyplinarnymi, nie dopuszczając do wypaczenia sportowej rywalizacji, które niechybnie nastąpiłoby w przypadku podtrzymania kar w jawny sposób naruszających zasady fair play.

Ilość faux pas popełnionych przez zawodników Śląska w powyższym ciągu zdarzeń budzi żywe zdumienie i nakazuje z litością pochylić się nad niedolą młodych ludzi boleśnie doświadczonych przez bezduszne biologiczne prawidła, które doprowadziły do przekazania im takich a nie innych łańcuchów DNA. Zgaduję, że z podobnego założenia wyszedł również prezes Zygo, zatwierdzając pismo, w którym Legia stwierdza, że nie widzi konieczności nakładania dyscyplinarnych kar na piłkarzy Śląska.

Przyznam, że cieszę się, że Legia nie zniżyła się do poziomu wyznaczonego przez wrocławskich zapiewajłów. Zapiekłe dążenie do podtrzymania kar dyscyplinarnych nie miałoby nic wspólnego z obroną naruszonej godności naszego klubu, wręcz uczyniłoby z Legii stronę oskarżoną, w cyniczny sposób usiłującą wykorzystać nadarzającą się sposobność do osłabienia jednego z ligowych rywali. Noblesse oblige. Mniemam, że opinia publiczna nie ma kłopotu z oceną zachowania futbolistów Śląska, a debata wywołana przywołanym zdarzeniem będzie odpowiednią przestrogą dla kolejnych zastępów wokalistów. Mecz zawieszenia w jedną czy drugą stronę nie ma w tym momencie większego znaczenia, bowiem sfera penalizacji, która mogłaby interesować nas jako kibiców Legii, nie przebiega przez zagadnienia w rodzaju: "Czy Gikiewicz będzie mógł zagrać z Widzewem", pomijając już fakt, że bezdyskusyjnie większą karą dla Śląska jest obecność Gikiewicza w składzie niż jego brak.

Ekstrementów nie powinno się tykać, jedyne co można osiągnąć - to się pobrudzić. Niech Śląskiem zajmują się właściwe organy, my ze swojej strony postąpiliśmy w sposób całkowicie prawidłowy, demonstrując pańską wyrozumiałość i jednocześnie rżąc ze śmiechu z powodu poziomu samoświadomości zademonstrowanego w toku całej sprawy przez Milę i spółkę.

Jeżeli do czegoś miałbym się w naszym piśmie przyczepić - wydaje mi się, że niepotrzebne było zmienianie nazwiska z polskiego na kameruńskie Sebastianowi Mili, również trudno wyjaśnić zmianę płci nazwiska zafundowaną Daliborowi Stevanoviciowi. Nie byłoby dobrze, gdyby sprawcy próbowali wykorzystać te błędy do twierdzenia, że w rzeczywistości to nie o nich w całej sprawie chodzi, a przecież obserwując ich dotychczasowe działania, nie można mieć najmniejszych wątpliwości, że byliby do tego zdolni.

Tyle jeżeli chodzi o Śląsk. Znacznie poważniej wygląda sprawa korespondencji z Komendą Stołeczną. Składnia polszczyzny stosowanej przez naszą władzę to nie lada rarytas językowy, polecam zapoznać się z treścią pisma, dostępne tutaj, ale nie da się ukryć, że z gąszczu w specyficzny sposób poskładanych słów, wyłania się śmiertelnie poważna treść. Policja kolejny raz daje do zrozumienia, że nie życzy sobie żadnych opraw, żadnego piro, żadnej samowoli organizacyjnej na trybunie północnej, nie wykazuje najmniejszego zrozumienia dla jakichkolwiek wyjątków, pismo brzmi wręcz jak finalne ostrzeżenie poprzedzające ewentualnie poważniejsze kroki.

Odpowiedź Legii konkretnie na to pismo jest odpowiedzią zasadniczo dobrą, w kilku elementach odważnie konfrontacyjną, słusznie domagającą się od Policji uszanowania zasad odpowiedzialności indywidualnej oraz zaakceptowania niemożności wyeliminowania niepożądanych zachowań tłumu w stu procentach, tak jak i nie ma możliwości zduszenia w normalnym społeczeństwie przestępczości do poziomu zero.

Problem polega na tym, że w obecnej sytuacji klub do względnego spokoju potrzebuje spełnienia aż dwóch niełatwych warunków.

Pierwszy z nich wiąże się z kibicami, na współpracy z którymi tak czy inaczej z wielu względów powinno klubowi zależeć. Gdyby kibice umieli we własnym gronie doprowadzić do wyeliminowania zachowań tak zawzięcie piętnowanych przez Policję (sądzę, że wystarczyłoby zlikwidowanie piro), napięcie natychmiast stałoby się w oczywisty sposób mniejsze. Taki układ może być dla części kibiców trudny, o ile w ogóle możliwy do wyobrażenia, zarówno z przyczyn ideologicznych, jak i organizacyjnych, niezbędne wydają się kompromisy, jednak, jeżeli dać wiarę komunikatom spływającym do nas od kilku tygodni, wyrażenie przez klub zgody na oprawę podczas meczu z Riedem, czyli podjęcie decyzji będącej jawnym złamaniem wcześniejszych zaleceń Policji, musiało być formą postawienia w całej tej skomplikowanej sytuacji właśnie na kartę kibicowską.

W tym miejscu pojawia się jednak warunek drugi. Klub musi liczyć na to, że przekona do swoich racji najważniejszego człowieka w kwestii użytkowania stadionu na potrzeby imprez masowych, czyli Wojewodę Mazowieckiego. Zadanie również nie jest łatwe, mamy do czynienia z przedstawicielem administracji rządowej, którego nie interesują niuanse w rodzaju precyzyjnego rozróżnienia pomiędzy racą a 'achtungiem', lecz finalny efekt, którego ocena dokonywana jest także na podstawie kryteriów politycznych, które nie muszą być przyjazne ani kibicom, ani klubom piłkarskim. Innymi słowy, skutki uboczne wszelkich ewentualnych kompromisów pomiędzy klubem a kibicami, muszą być również zrozumiane i w pewien sposób zaakceptowane przez Wojewodę.

Wystarczy, że jeden z dwóch elementów tej układanki zawiedzie i wszyscy będziemy mieli bardzo duży problem.           

           

Dyskusja (7)
1sobota, 18, sierpień 2012 10:32
Monrooe
Generalnie komentarze służą do komentowania bądź (jeszcze lepiej) polemiki, ale tu nie ma co komentować a
już kompletnie nie mam z czym polemizować. Podpisuję się pod każdym powyższym zdaniem.
2niedziela, 19, sierpień 2012 16:36
Zbyszek
Niestety ja nie podzielam opinii, jakoby odpowiedzi włodarzy Legii na pisma Śląska i Policji spełniały nie tyle moje oczekiwania ile standardy obowiązujące w sporcie „od zawsze’.

Najpierw o problemie w relacjach ze Śląskiem Wrocław. Przepraszam za trochę mentorski ton, ale od nieco zapomnianych prawd nie można uciec. Już w starożytności /w 884 r.pne/trzej władcy greccy: Ifitos z Elidy, Klejstenes z Pisy i Likurg ze Sparty zawarli ekecheirię czyli wieczysty sojusz polegający na ustanowieniu Olimpii miejscem świętym, czteroletnim okresie Igrzysk, praw dla zawodników oraz zobowiązaniu wszystkich Hellenów do zaniechania wszelkich zatargów zbrojnych na czas agonu. Zasady sportu oparte zostały o kalokagatię /kalos kai agathos/ czyli harmonijny rozwój ciała i ducha. Twórcom MKOL w 1894 roku przyświecały te same ideały później nazwane fair play. Na straży szlachetnej rywalizacji sportowej stoją do dziś związki sportowe i MKOL. Oparte jest to na zasadzie pełnej dobrowolności. Nie ma obowiązku „być” w sporcie, a jeżeli tak to tylko respektując reguły z których szacunek dla przeciwnika i zakaz jego poniżania czy obrażania należą do najistotniejszych. Tym samym realizacja tego przesłania spada na wszystkich ludzi uczestniczących w sporcie. Również tzw. zwykli obywatele też to intuicyjnie rozumieją np. surowiej oceniając występki sportowców niż tzw. normalnych ludzi. Chcą bowiem, aby sportowcy byli zawsze po tej dobrej stronie życia. Piłkarze Śląska zasady te brutalnie podeptali. Nadto kierownictwo ich klubu zachowało się jak banda zdemoralizowanych gówniarzy, którzy robią źle i modlą się, aby nikt się o tym nie dowiedział. A jak już skandal ujawniono to postanowili go bagatelizować, aż uznali, że przeprosiny wystarczą. Przeprosić to można jak się kogoś niechcący potrąci w przejściu. W każdym razie do tej pory piłkarzy swoich nie ukarali. I tu przypomnienie niedawnego dość niewinnego żartu sportsmenki niemieckiej, która na Twitterze napisała o bosych sportowcach greckich. Natychmiast została wykluczona z Igrzysk i zdyskwalifikowana na 1 rok bez zawieszenia. Dlatego fundamentalnie nie zgadzam się z ostatnim akapitem pisma Legii o niekaraniu zawodników. Zostali oni ukarani dość łagodnie. Oczywiście pisma prezesa Śląska jest prowokacją i dlatego należało mu wykazać, że Legia nie jest stroną w sprawie, ale ofiarą i może wybaczyć, ale od karania to są inne organy i to one podejmują decyzję właśnie w duchu fair play. Sprowadzanie tego ducha tylko do boiska oznacza dla mnie, że i w Śląsku i w Legii działacze jak w PRL zostali rzuceni na odcinek sportu nie wiedząc o co w tej zabawie chodzi.

A teraz drugie pismo. Tu moja ocena jest znacznie surowsza. Nie jest to bowiem relacja pomiędzy dwoma klubami, a pomiędzy podmiotem zobowiązanym do przestrzegania prawa a demokratycznym Państwem. W dziedzinie kibicowania także obowiązuje zasada dobrowolności. Chcę to uczestniczę, ale tylko szanując reguły. Nie umiem, nie potrafię, nie chcę ich przestrzegać to żegnamy ozięble. W Legii od dłuższego czasu obowiązuje takie nonsensowne twierdzenie, że stadion jej jest najbezpieczniejszy. Nie ma to nic do rzeczy, że projektant zaprojektował a wykonawca zbudował taki a nie inny obiekt. Podobnie jak w dziedzinie aktywności czysto sportowej nośnikami bezpieczeństwa czy jego braku są ludzie. Wojewoda Mazowiecki wydał wytyczne do realizacji, a nie do ich kwestionowania czy mówienia, że nie da się ich zrealizować. Z pokorą należy przyjąć uwagi Policji i przystąpić do ich wdrażania. Jak się tego nie potrafi zrobić to należy zrobić miejsce tym co potrafią być skuteczni. W przeciwnym bowiem wypadku najpierw zostanie zamknięta trybuna północna, a potem cały stadion i zapewniam nikt z władz miasta i województwa nie będzie z tego powodu płakał. Oczywiście sprawa ma też kontekst polityczny, ale to część kibiców Legii wszczęła tę wojnę. Musi się ona zakończyć zwycięstwem jednej ze stron i kapitulacją strony drugiej. Innego wyjścia nie ma. Kierownictwo Legii pisząc to co napisało wpisuje się do tych którzy nie mieli racji i do tego przegrali. Wzywanie do rozmów z przedstawicielami kibiców jest niepoważne. Przecież ci ludzie nie mają żadnego wpływu na to co się na trybunach dzieje. Owszem trzeba rozmawiać, ale z tymi, którzy coś znaczą i coś potrafią. Na początek dobrze by było zwolnić człowieka odpowiedzialnego za tzw. bezpieczeństwo na stadionie i powołać człowieka, który wie jak to się robi i ma bardziej koncyliacyjny charakter. W każdym razie odpowiedź Legii świadczy o kompletnej bezradności co bardzo źle wróży na przyszłość.
3niedziela, 19, sierpień 2012 23:33
QD
Oj Zbyszku nie masz racji
To co piszesz o karach dla śląska jest słuszna, ale Legii nic do tego. Gdyby klub odpisał w takim tonie o jakim Ty mówisz zgarnął by całe pretensje na siebie. To my stalibyśmy się Ci źli co osłabiają przeciwnika. Tymczasem Legia odpowiada "nie jesteście warci naszych nerwów. Nie zależy nam na waszych karach - jesteśmy ponad to". Zwróć jednak uwagę, że na razie to zwykła kurtuazja. Nikt z Legii nie zapowiedział jakiejkolwiek ingerencji, a o tą chodziło w piśmie z Wrocławia. Tak czy siak marketingowo Legia zapulsowała. A co zrobi z karami dla śpiewaków to jeszcze się zobaczy - przypuszczam, że nic.


Co do kibiców to czytałem Twoją wypowiedź jak zdanie ludzi którzy nigdy nie były na stadionie. Nie rozumiem dlaczego klub miałby się bezdyskusyjnie poddawać decyzjom wojewody. Jakbyś miał duży sklep (hipermarket), a wojewoda wydał ci polecenie "W twoim sklepie pojawił się kieszonkowiec, a policja nie potrafi go złapać. Z racji, że twoja ochrona też go nie złapała za rękę zadecydowaliśmy, że sklep prowadzić możesz, ale nie mogą do niego wchodzić nikt obcy" Jak zareagujesz? Polecenia wojewody wobec klubów właśnie ku temu dążą.

Odpowiedź na pismo policji to chyba najmądrzejsza oficjalna wypowiedź za czasów ITI. Klub robi co może by uspokoić sytuacje i zapewnić bezpieczeństwo, a wojewoda&co, dalej swoje. Legia jasno odpowiedziała: "zajmijcie się sobą, a nie na nas zwalacie. Stadion spełnia wszystkie wasze wymyślne standardy, a wam ciągle" źle. Równocześnie dała też sygnał kibicom: "bronimy was, chcemy się dogadać, odpowiecie tym samym?" Odpowiedź Legii nie świadczy o bezradności. Wręcz przeciwnie. Pokazuje, że nie są frajerami i chłopcami do medialnego bicia tylko firmą, która będzie bronić swoich racji.
4poniedziałek, 20, sierpień 2012 11:03
Bielany
Zbyszku, Zbyszku...

Chciałbym się odnieść tylko do korespondencji z policją.
My zawsze sobie coś tu na stadionie paliliśmy i jest to integralną częścią naszej kibicowskiej kultury. Mieliśmy swoje własne reguły i zasady. Ostatnimi czasy jednak na stadionach zaczęli bywać nieco inni ludzie i chcą te nasze reguły właśnie postawić na głowie, zamiast się dostosować. Nie wiem czemu tak bardzo niektórym przeszkadza piro na trybunach. Tak samo uważam, ze policja powinna zajmować się innymi sprawami niż ta wyżej wymieniona. Stadion jest dla ludzi i nie jest żadnym prywatnym folwarkiem, wiele osób o tym zapomina. Uważam więc, że jeżeli ludzie chcą wywieszać tam transparenty wyrażając własne poglądy, upamiętniając różne zdarzenia to nikt nie powinien im tego zabraniać.
5wtorek, 21, sierpień 2012 20:45
Zbyszek
@QD i Bielany.

W takich razach zawsze cytuję stare powiedzenie: "Nie było nas, był las. Nie będzie nas, będzie las" czyli nie było piro przez kilkadziesiąt lat,było przez lat kilkanaście i znowu go nie będzie. FIFA i UEFA zakazały jego używania na ich imprezach i zaleciły związkom krajowym takie rozwiązanie. PZPN je przyjął, a dodatkowo Państwo ustawowo też stosowania zakazało. Oczywiście można kopać się z koniem. Ja tylko mówię, ze nie radzę. Jeszcze w nie tak dawnych czasach tradycją w chłodne dni było zażywanie "dopingu". Skończyło się jak wprowadzono monitoring. A ta`tradycja była znacznie starsza niż obecna. Trudno się było podstosować, ale nolens volens. Nie znacie swoich możliwości adaptacyjnych do życia w zmienionych warunkach, ale też się dostosujecie. Swoją drogą trzeba pochwalić Zarząd Legii, ze upublicznił oba listy. Uświadamiają one kibicom pod jaką presją klub się znajduje. I że tak naprawdę to nie ma wyjścia.

Może mój tekst był zbyt kostyczno-dogmatyczny. Kiedy w tej manierze poczynam dyskutować z moim synem to ten mówi: "Uwierzyłbym,gdybym nie widział jakim potrafisz być na meczu". A ja na to: "Zapomina wół jak cielęciem był".
6wtorek, 21, sierpień 2012 22:21
Monrooe
@ Bielany

- " Nie wiem czemu tak bardzo niektórym przeszkadza piro na trybunach"

Wiesz wydaje mi się, że piro zaczęło przeszkadzać ludziom, policji innym organom państwowym jak zaczęło lądować
na murawie, czy (jeszcze gorzej) na trybunach (wśród innych kibiców). Co wcale nie dziwi zaufanie spadło do minimum lub wręcz znikło kompletnie. Niestety, prawda jest taka, że kibice sami sobie zgotowali ten los. Szczególnie w sytuacji gdy klub czy inne organy słyszą od kibicowskiej wierchuszki, że trybuny są nie do ogarnięcia i nie są oni w stanie nad nimi (trybunami) zapanować. W związku z czym nie biorą na siebie odpowiedzialności za wydarzenia na trybunach. Chyba czas jakoś to ogarnąć, inaczej zostaniecie sami na placu boju, raczej nierównym i bez szans na zwycięstwo.

@ Zbyszek

Tekst o synu przedni. Ubawiłeś mnie do łez Very Happy
7środa, 22, sierpień 2012 00:14
QD
Tymczasem tak jak mówiłem: "bronimy was, chcemy się dogadać, odpowiecie tym samym?" i piłka jest po naszej stronie. Powiem szczerze, że sam jestem ciekaw jak zareaguje moja biała trybuna. Osobiście liczę na sojusz przeciw działaniom wojewody, ale pewnie sporo zależy od spraw o których szarzy kibice nie są informowani.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1