A+ A A-

Wspomnień czar... MP '55

A.D. 1955

Mistrzostwo Polski Nr 1

 .

 .

W 1955r. głównodowodzącym Green Army był Janos Steiner. Warto przypomnieć, że lata 50-te to był okres największych sukcesów węgierskiej piłki. Na igrzyskach olimpijskich w 1952r. zdobyli złoty medal a 25 listopada 1953r. Węgrzy pokonali Anglię 6:3 na jej terenie. Stosując w praktyce powiedzenie że jak się uczyć to od najlepszych, włodarze Legii zatrudnili 01.02.1954r. Steinera jako trenera pierwszego zespołu.

Pracował z Legią do 31.12.1955r. Przyczyną rozstania z węgierskim szkoleniowcem były podobno rozbieżności dotyczące spraw finansowych. Pomimo świetnych wyników ówcześni włodarze klubu nie uważali za stosowne wynagradzać trenera zgodnie z jego dość wysokimi oczekiwaniami. A może po prostu „węgiel zasypał armaty”? Bo przecież po odejściu z Legii Steiner zdobył jeszcze mistrzostwo Polski z Górnikiem Zabrze i Ruchem Chorzów.

Steiner miał intuicję do odkrywania młodych talentów. Spod jego ręki wyszedł Ernest Pohl, ściągnął także do Warszawy Lucjana Brychczego. Ciekawostką jest fakt, że słynny przydomek Brychczego „Kici” nadał mu właśnie Steiner (po węgiersku „Kicsi” znaczy "Mały"). O trenerze Legii krąży wiele ciekawych i śmiesznych opowieści szczególnie dotyczących jego łączonego polskiego, węgierskiego, rosyjskiego, śląskiego i niemieckiego języka. Byli piłkarze jeszcze po upływie wielu lat wspominali jego słynne - "Szibkie labda, duszo rucha, gut spiel, dobra robi gol" albo „Epin, Kici, pikum pakum, Ernest szus, eins nul CWKS".

Pierwsze kroki na swojej trenerskiej ścieżce stawiał u boku Węgra Kazimierz Górski. W książce „Sekrety trenera Górskiego” nasz wybitny trener wspominał:

„Legia grała po węgiersku. Był to nieco mniejszy, nie tak błyskotliwy i tak wysoko ceniony w świecie... Honved Budapeszt. Ten właśnie klub był dla kierownictwa Legii wzorem wszelkich piłkarskich cnót i sportowej doskonałości. Również trener Steiner nie wyobrażał sobie, by Legia mogła grać inaczej. Montował polską jedenastkę na wzór i podobieństwo Honvedu. I tak samo ją szkolił: dużo techniki, moc strzałów, wyrozumowanych akcji techniczno-taktycznych, wszystko z piłką, także podtrzymywanie kondycji. Żadnej monotonii - ciągła zmiana rytmu, przyspieszenie, zwolnienie, interwał.”

W książce Pana Kazimierza możemy przeczytać także:

”Niezwykle barwną postacią był trener Steiner. Niezbyt wysoki, pulchny na twarzy, okrąglutki, lubił cygara i... dziewczynki. Taki sobie boiskowy śmieszek. Potrafił rozbawić do łez. To właśnie on, gdy z czasem przeniósł się do Górnika Zabrze, na stawiane mu zarzuty, że pozwala pić w drużynie, odpowiadał spokojnie i wprost z rozbrajającą szczerością - Fojcik ist gut!... Pilkasz muss trinken..."

Janos Steiner oglądał wiele meczów w polskiej lidze. Po kolejnym spotkaniu wrócił do klubu zafascynowany Cieślikiem i starał się namówić działaczy do tego aby sprowadzili Gerarda Cieślika co Legii. Wyszła z tego komiczna sytuacja którą obrazowo opisuje w ww. książce jeden z trenerów Legii Franciszek Głowacki

"Zaraz po powrocie do Warszawy pobiegł do prezesa klubu:

- Herr Generale, Czeszlik muss Legia spielen !

Zdziwiony prezes na moment zaniemówił. Dopiero po chwili wykrztusił:

- Ale panie trenerze, Cieślik gra w Ruchu, to słynny klub z Chorzowa. Do nas nie przyjedzie, to nie możliwe ! Zresztą na Śląsku jest Markiewka ! ...

Węgier niewiele z tego zrozumiał, utożsamił Markiewkę - znanego przodownika pracy i posła na Sejm z "marchewką". Nie dał więc za wygraną:

- Herr Generale, marchewka das ist Gemüse (jarzyna) ... Czy w Warszawa nie ma marchewka? Jeszli Czeszlik lubi Gemüse, to moszna mu kupicz ... ta marchewka"

Ale czas przyjrzeć się głównym bohaterom zmagań w roku 1955. Rozgrywki mistrzowskie odbywały się wtedy systemem wiosna-jesień a liga liczyła 12 zespołów. Niektóre zespoły znane z dzisiejszych boisk piłkarskich grały wtedy pod innymi szyldami.

Legia nosiła nazwę CWKS Warszawa, Lech Poznań to był Kolejarz Poznań, Polonia Bytom w dniu rozpoczęcia rozgrywek zmieniła nazwę z wcześniejszej Sparty Bytom, Lechia Gdańsk w 1955r. powróciła do swojej nazwy po kilkuletnim epizodzie kiedy grali pod nazwą Budowlani, Garbarnia grała wcześniej jako Włókniarz Kraków, Stal Sosnowiec to dzisiejsze Zagłębie, Gwardia Bydgoszcz to dzisiejsza Polonia. Unia Chorzów dopiero w 1955r, mogła być dwuczłonowym klubem Unia-Ruch Chorzów i dopiero po odwilży w 1956 powrócić do nazwy Ruch. ŁKS Włókniarz Łódź zgubił później człon „Włókniarz” natomiast Gwardia Kraków wróciła w 1956r. do nazwy TS Wisła.

Dość dziwnie w odniesieniu do teraźniejszości wygląda zaproszenie na mecz w Krakowie w dniu 27-03-1955r.

Ale to niestety było to związane z okresem panowania Iosifa Wissarionowicza Dżugaszwiliego a także sytuacją po jego śmierci, szczególnie w okresie 1953-1956. Tak więc oprócz dziwnych nazw były także dziwne herby.

Realia tamtych czasów oddaje także informacja z Przeglądu Sportowego z dnia 28-03-1955r.: „KRAKÓW 27.3 (tel. wł.) Gwardia Kraków — CWKS Warszawa 0:3 (0:2). Bramki dla CWKS zdobyli- Kowal — 2 i Pohl. Sędziował Kowal ze Stalinogrodu. Widzów ok. 12.000.”

Dla mniej zorientowanych wyjaśniam, że w okresie od 07 marca 1953 (Stalin zmarł 05 marca 1953) do 10 grudnia 1956r. Stalinogród to były Katowice.

Wracając do spraw sportowych w tym samym Przeglądzie Sportowym możemy przeczytać:

„Jeśli CWKS mógł zademonstrować grę, która — zwłaszcza w pierwszej pół godzinie — przyprawiła o zachwyt widzów, to lwia zasługa w tym Gwardii, która zupełnie nie istniała na boisku. Źle zestawiony atak z tchórzliwymi i unikającymi walki Jaskowskim, Kotabą i Adamczykiem w środku, nie tylko, że nie zdobył się na żadną przemyślaną akcję, ale wręcz nie potrafił utrzymać piłki przy sobie. W tych warunkach defensywa popełniała coraz bardziej rażące błędy. Ich świadectwem jest m. in. fakt, że drugą bramkę zdobył Kowal z pozycji leżącej, mając wówczas obok siebie dwóch przeciwników, którzy wydawali się przypatrywać czy z takiej pozycji można strzelić w róg bramki. (...) Drużyna wojskowych zagrała — jak się to mówi — jak z nut. Znać na tym zespole „węgierski szlif". (...) Ponad poziom pozostałych w zwycięskiej drużynie wybili się Brychczy i Strzykalskil. Ten ostatni grając w pomocy oddał na bramkę Kalisza więcej strzałów, niż cały napad Gwardii na bramkę Szymkowiaka."

Legia miała w tamtym okresie czasu w swoich szeregach wielu wybitnych piłkarzy. Bramki strzegł Edward Szymkowiak, wybitny bramkarz, jeden z najlepszych w swoim fachu w historii polskiej piłki, wielokrotny reprezentant Polski. Po okresie gry w Legii przeniósł się do Polonii Bytom i został ikoną klubu. Jego imieniem został nazwany stadion Polonii. W obronie królowali Jerzy Woźniak i Horst Mahseli a z przodu zachwycali swoją gra i skutecznością Ernest Pohl (późniejsza legenda Górnika Zabrze, po śmierci został patronem stadionu w Zabrzu), Lucjan Brychczy (związany z Legią po dzień dzisiejszy), Henryk Kempny, Zygmunt Pieda, Marceli Strzykalski i Edmund Kowal.

Decydujące okazały się spotkania ze Stalą Sosnowiec. W Warszawie Brychczy pokonał w 87. min broniącego wtedy zespole Stali Aleksandra Dziurowicza, który od ponad 600 minut zachowywał czyste konto. Przegląd Sportowy donosił że był to najlepszy mecz piłkarski dziesięciolecia.

„Gloria victis” – mawiali starożytni rzymianie. „Gloria victis” – powiemy i my po przegranej Stali z CWKS, chociaż początkowo nieznana jakaś siła skłaniała nas do okrzyku – vivat Brychczy, brawo CWKS. Małemu łącznikowi gospodarzy należą się niewątpliwe gorące słowa uznania za przerwanie legendy o zaczarowanej bramce Dziurowicza. Nie wezmą nam jednak on i jego koledzy za złe, gdy tym razem więcej uwagi poświęcimy drużynie gości. Zresztą Brychczy otrzymał podziękowanie za swą „złotą bramkę” jeszcze na boisku, gdy cała jedenastka wojskowych na czele z Szymkowiakiem serdecznie go ucałowała (...) No i wreszcie 87 min. spotkania. Zawodnicy spoglądają ukradkiem na wskazówki zegara. Dla jednych minuty stają się coraz dłuższe, dla drugich... za krótkie. Nagle wolny bity przez Orłowskiego przechwytuje Kowal, błyskawicznie kieruje piłkę do Brychczego, krótki suchy strzał z lewej flanki i... bramka. Dziurowicza w wyciąganiu piłki z siatki wyręcza Pohl.”

Rewanż w Sosnowcu był ostatnim spotkaniem sezonu 1955. Legioniści udali się tam z 1 punktem przewagi w tabeli nad rywalami ze Stali. Już w 40 sekundzie spotkania sosnowiczanie uzyskali prowadzenie. Jednak w 14. minucie wyrównał „Kici” i wynik remisowy utrzymał się do końca spotkania dając Legii pierwsze w historii mistrzostwo kraju. Prasa szeroko rozpisywała się o tym meczu zarówno przed jak i po spotkaniu. 18 listopada 1955r. reporter Przeglądu Sportowego rozmawiał z kapitanem wojskowych Zygmuntem Piedą:

„-Trenujemy już od kilku tygodni dwa razy w tygodniu tj. we wtorki i czwartki. Środa jest dniem odpoczynku. Czasami tylko Szymkowiak lub ktoś jeszcze inny przeprowadza indywidualny trening specjalistyczny. Sezon się kończy, człowiek ma już w kościach dziesiątki spotkań, dlatego traktujemy okres ostatnich treningów nieco lżej. Na „całego” lepiej pójść w meczu w Sosnowcu. I tak oto doszedłem do interesującego mnie tematu: do meczu Stal Sosnowiec – CWKS.

Początkowo jednak zamiast opinii Piedy wysłuchać musiałem reprymendy pod adresem prasy. - Nie wiem jak to się dzieje, że w gazetach jest zawsze więcej zachwytów nad Stalą. Czyżby była ona aż taka dobra? Mówcie, co chcecie, ale moim zdaniem CWKS nie jest gorszy. Wprawdzie nie gramy tak dobrze jak w okresie wiosny, ale znacznie lepiej, niż w początkach rundy jesiennej. Obecna forma powinna nam wystarczyć do obronienia pozycji przodownika również w meczu ze Stalą. - Nie myślcie jednak – kontynuuje Pieda – że przemawia przeze mnie duma, zarozumialstwo lub wielka pewność siebie. W pełni doceniam niedzielnego przeciwnika, mając wielkie uznanie zwłaszcza dla jego napadu, w którym imponuje mi zgranie i wzajemne zrozumienie zawodników. A w ogóle Stal jest dobrą, wysoko zaawansowaną technicznie drużyną, znającą doskonale założenia nowoczesnego futbolu. Mój bezpośredni przeciwnik Majewski popisywał się w Warszawie dobrymi strzałami. Co jeszcze? – Przekonamy się w Sosnowcu”

I nadszedł oczekiwany finał rozgrywek piłkarskich o mistrzostwo Polski w roku 1955. Na stadionie w Sosnowcu przy komplecie publiczności zmierzyły się drużyny Stali Sosnowiec i warszawskiego CWKS. Napięcie rosło z każdą minutą jak to obrazowo opisywał reporter Przeglądu Sportowego:

„Godzina 9:53... Spokojny na ogół stadion huczy od okrzyków, braw, trąbek i skandowań. Na boisko wbiegli piłkarze. Stali w niebieskich koszulkach i białych spodenkach. CWKS w białych koszulkach z trójkolorowym pasem na piersiach i czerwonych spodenkach. Krótka rozgrzewka, wymachy ramion, skłony tułowia, kilka podań oraz strzałów i sędzia Fronczyk daje sygnał. Mistrzowski bój rozpoczęty. I od razu przyjemna niespodzianka dla gospodarzy. Na linii bocznej toczy się spór o aut. Wreszcie wrzuca piłkę stalowiec, łapie ją Krężel, ogrywa zdezorientowanego Strzykalskiego, przedłuża do Uznańskiego i piłka trzepoce w siatce. W 40 sekundzie gry Stal prowadzi 1:0. (...) Stal czuje się na boisku nieco pewniej. Za wcześnie jednak Józef Pocwa zaczął grać z głębi pola, asekurując na wszelki wypadek stopera Musiała zamiast w dalszym ciągu pilnie strzec Brychczego. W 14 min Kowal wybijał trzeci kolejny róg dla CWKS. Dobrze mierzona piłka trafiła pod nogi trzech niekrytych zawodników CWKS. Przejmuje ją wolny od asysty Pocwy Brychczy i celnie strzela w lewy róg wyrównując na 1:1.”

Później pomimo ataków z obu stron bramki już nie padły i pierwszy w historii tytuł mistrzowski dla Legii stał się faktem. Przegląd Sportowy zamieścił na pierwszej stronie zdjęcie interweniującego bramkarza CWKS Edwarda Szymkowiaka. Oglądając to zdjęcie nie mogłem pozbyć się pytania ilu bramkarzy w obecnych czasach piłkę lecącą na tej wysokości z ledwością by wypiąstkowało?

 

 .

Na koniec garść statystyk z mistrzowskiego sezonu 1955:

Tabela końcowa sezonu 1955

l.p.

Drużyna

mecze

Pkt

Bramki

zw

rem

por

1

CWKS Warszawa

22

28

48-21

12

4

6

2

Stal Sosnowiec

22

27

30-16

10

7

5

3

Ruch Chorzów

22

25

34-25

7

11

4

4

Gwardia Warszawa

22

25

38-30

11

3

8

5

Lechia Gdańsk

22

23

19-15

8

7

7

6

Garbarnia Kraków

22

23

25-21

9

5

8

7

Gwardia Kraków

22

22

26-19

10

2

10

8

ŁKS Włókniarz Łódź

22

21

27-37

8

5

9

9

Kolejarz Poznań

22

19

24-35

7

5

10

10

Gwardia Bydgoszcz

22

18

18-26

6

6

10

11

Polonia Bytom

22

17

23-36

5

7

10

12

Górnik Radlin

22

16

20-41

5

6

11


Ligowe mecze CWKS Warszawa w sezonie 1955


1955-03-20

CWKS Warszawa - Kolejarz Poznań 0:0 (0:0)

 I k.

sędzia: Cober,  widzów: 5.000

1955-03-27

Gwardia Kraków - CWKS Warszawa 0:3 (0:2)
 II k.

bramki: Pohl 8, Kowal 21, 71

sędzia: Kowal,  widzów: 12.000

1955-04-03

CWKS Warszawa - Lechia Gdańsk 0:1 (0:1)

 III k.

bramki: I.Gronowski 7

sędzia: Orliński,  widzów: 20.000

1955-04-17

Gwardia Warszawa - CWKS Warszawa 1:5 (0:2)

 IV k.

bramki: Hachorek 77 - Brychczy 20,64,80,81, Kempny 30 

sędzia: Kulczyk,  widzów: 30.000, * mecz na stadionie WP

1955-04-24

CWKS Warszawa - Ruch Chorzów 3:0 (2:0)

 V k.

bramki: Pohl 10, 54, Kowal 30

sędzia: Fronczyk,  widzów: 25.000

1955-05-08

Górnik Radlin - CWKS Warszawa 1:1 (1:1)

 VI k.

bramki: Lisowski 32 - Pohl 42

sędzia: Fronczyk,  widzów: 6.000

1955-05-14

CWKS Warszawa - Stal Sosnowiec 1:0 (0:0)

 VII k.

bramki: Brychczy 87

sędzia: Bukowski,  widzów: 25.000

1955-06-09

Gwardia Bydgoszcz - CWKS Warszawa 2:0 (1:0)

 VIII k.

bramki: Wojciechowski 37, Brzeski 70

sędzia: Kuleszir,  widzów: 10.000

1955-06-12

CWKS Warszawa - ŁKS Włókniarz Łódź 2:3 (1:2)

 IX k.

bramki: Janeczek 30, Cehelik 80 - Szymborski 10, 54, Pilarski 44

sędzia: Szlejfer,  widzów: 25.000

1955-06-19

Polonia Bytom - CWKS Warszawa 0:3 (0:1)

 X k.

bramki: Brychczy 20, 50, Kempny 89

sędzia: Sperling,  widzów: 15.000

1955-07-03

CWKS Warszawa - Garbarnia Kraków 5:0 (1:0)

 XI k.

bramki: Janeczek 30, 61, Pieda 49k, Brychczy 64, Kowal 77

sędzia: Franczykowski,  widzów: 10.000

1955-08-17

CWKS Warszawa - Gwardia Warszawa 2:3 (0:2)

 XII k.

bramki: Kowal 58, Brychczy 85 - Hachorek 5, 22, Baszkiewicz 79

sędzia: Cober,  widzów: 15.000

1955-08-21

Kolejarz Poznań - CWKS Warszawa 2:1 (2:1)

 XIII k.

bramki: Pietrzak 7, Anioła 40 - Janeczek 15

sędzia: Kowal,  widzów: 10.000

1955-08-28

CWKS Warszawa - Gwardia Kraków 2:0 (0:0)

 XIV k.

bramki: Kempny 75, 81

sędzia: Franczykowski,  widzów: 15.000

1955-09-04

Lechia Gdańsk - CWKS Warszawa 0:1 (0:1)

 XV k.

bramki: Brychczy 18

sędzia: Storoniak,  widzów: 6.000

1955-09-25

Ruch Chorzów - CWKS Warszawa 4:1 (2:1)

 XVI k.

bramki: Wiśniewski 23, Cieślik 33, 55, 62 - Pohl 30

sędzia: Frąckowski,  widzów: 25.000

1955-10-02

CWKS Warszawa - Górnik Radlin 9:1 (3:1)

 XVII k.

bramki: Pohl 16, 40, 63, 72, 79, Kowal 26, 49, Kempny 54,86 - Stawowy 39

sędzia: Gorączniak,  widzów: 20.000

1955-10-16

CWKS Warszawa - Polonia Bytom 0:0 (0:0)

 XVIII k.

sędzia: Sperling,  widzów: 12.000

1955-10-23

Garbarnia Kraków - CWKS Warszawa 0:1 (0:0)

 XIX k.

bramki: Pohl 62

sędzia: Marszol,  widzów: 25.000

1955-11-08

CWKS Warszawa - Gwardia Bydgoszcz 2:1 (2:0)

 XX k.

bramki: Kempny 43, 44 - Przybylski 72

sędzia: Kowal,  widzów: 8.000

1955-11-13

ŁKS Włókniarz Łódź - CWKS Warszawa 1:5 (0:1)

 XXI k.

bramki: Szymborski 50 - Brychczy 40, 48, Kowal 67, Pieda 78k, Pohl 85

sędzia: Cober,  widzów: 15.000,  *mecz w Szczecinie

1955-11-20

Stal Sosonowiec - CWKS Warszawa 1:1 (1:1)

 XXII k.

bramki: Uznański 1 - Brychczy 14

sędzia: Fronczyk widzów: 20.000

Wybrane statystyki poszczególnych zawodników

Imię i nazwisko

Ilość

meczów

Liczba

minut

Podstawowy

skład l.m.

Zmiennik Bramki
Edward Szymkowiak  22 1980  22 0
Horst Mahseli 22 1980  22 0
Jerzy Woźniak 22 1980  22 0
Edmund Kowal 22 1950  22 0 8
Marceli Strzykalski 22 1935  22 0
Zygmunt Pieda 22 1980  22 0 2
Lucjan Brychczy 22 1938  22 0 13
Andrzej Cehelik 22 1785  22 0  1
Henryk Kempny 21 1890  21 0  8
Longin Janeczek 15 1020 9 6  4
Ernest Pohl 14 1257  14 0  12
Jerzy Orłowski 10 900 10 0
Henryk Grzybowski 5 450 5 0
Jerzy Słaboszewski 5 450 5 0
Edward Zieliński 2 180 2 0
Mieczysław Siemierski 2 50 0 2

Przy ustalaniu liczby minut na boisku uwzględniono czerwone kartki:

- Ernesta Pohla w 87 min w meczu w Bydgoszczy z Gwardią

- Lucjana Brychczego w 48 min. spotkania z ŁKS Włókniarzem Łódź w Warszawie

Dyskusja (24)
1niedziela, 25, listopad 2012 13:31
Monrooe
Wielkie dzięki za ten artykuł, świetnie się to czyta Wallesie, cieszę się, że dzięki takim tekstom czarna-eLka wraca na "piłkarskie" tematy. Czyli dokładnie to co "rajcuje" mnie/nas najbardziej. Przyznaję się bez bicia, że już teraz nie mogę się doczekać kolejnych części opisujących sukcesy naszego klubu. Jeszcze raz dzięki za tą lekcję historii naszej Legii.
2niedziela, 25, listopad 2012 15:30
Super sprawa. Rozumiem Walles, że przygotowujesz nas do mistrzostwa 2012/13 Smile
Moi synowie dostali artykuł jako lekturę obowiązkową a sam też przeczytałem z dużym zaciekawieniem. Zwróćcie uwagę na frekwencję. Wychodzi 17,5 tys na mecz - nieźle a najniższa - 5tys na meczu z Lechem, fajnie się porównuje do dzisiejszych czasów. Zauważyłem, że oba mecze z Gwardią Warszawa graliśmy u siebie - czy to ze względu na zainteresowanie i pojemność stadionu ?
3niedziela, 25, listopad 2012 16:45
corazstarszy
Gwardia Kraków to Wisła Kraków Smile?
Czy w starej czy nowej Naszej Legii, czy u Szczepłka, czy tutaj, zawsze gdy o tym czytam robi mi się jakoś tak niesamowicie dumnie i sentymentalnie. To fajne doznanie. Dzięki Czarna-e(L)ko
4niedziela, 25, listopad 2012 18:08
Gambler
Fajny tekst. Serdeczne podziękowania dla Wallesa. Dobrze by było gdyby można poczytać o większej ilości meczów, ale domyślam się że objętość jest ograniczona i pewnie ogrom pracy przy wyszukiwaniu w archiwach. Rozumiem że to stały cykl? Byłoby super.
P.S. Nie spotkałem się z czymś takim na stronach piszących o Legii. Dominują głównie statystyki. Oby tak dalej.
5niedziela, 25, listopad 2012 18:12
Monrooe
@ Gambler

- " Rozumiem że to stały cykl? Byłoby super"

Wskazówkę w tym temacie znajdziesz na naszym profilu Facebook'owym. Podpowiem, że będziesz zadowolony Very Happy
6niedziela, 25, listopad 2012 19:54
Walles
@Wielkie Legiony
Gdyby było mistrzostwo w tym sezonie to byłaby super sprawa. Wink
Co do Gwardii Warszawa to dzięki za uwagę ale niestety to mój błąd chociaż nie do końca. Walka z tabelkami na stronie była tak mordercza, że mimo sprawdzania nastąpiło przeoczenie. Już poprawiłem, pierwszy "dwumecz" graliśmy na wyjeździe, na obiekcie ... Wojska Polskiego Wink Obecnie tabelki juz są opanowanie więc mam nadzieję że przełoży to sie na większą uwagę przy korekcie. Sprawdziłem nawet teraz zdjęcia z archiwalnych stron PS. Na pierwszej stronie jest Gwardia-CWKS 1:5, a juz w opisie meczu widnieje CWKS-Gwardia 5:1. Być może to też przyczyniło się do błędu. Tak czy siak dzięki i przepraszam ale ... nie do końca Smile

@Corazstarszy
Nie do końca Wink Wisła to Wisła która przez pewien okres była oficjalnie Gwardią i to raczej nie z własnego wyboru.

@Gambler
Mam nadzieję że w kolejnych "wspomnieniach" będzie możliwość przeczytania o kilku spotkaniach z danego sezonu. Jak starczy sił i zapału. Nie ukrywam że miło łechcze mnie Twoja uwaga dotycząca stron legijnych. Taki był zamysł tego cyklu, żeby pojawiło się coś odbiegającego od ogólnych standardów.

@all
Bardzo proszę także o ewentualne uwagi czego jest za mało a co jest zbędne. W miarę możliwości będę starał się je uwzględnić, ogranicza mnie objętość materiałów i zawartość dostępnych dla mnie archiwów Wink

edit: i oczywiście czas Wink
7niedziela, 25, listopad 2012 20:24
Niuniek
Wallesie Szanowny, wielkie dzięki za - z mojej perspektywy - zupelnie unikalny materiał. Za dużo niczego nie jest, wszystkiego zawsze będzie za mało! Smile

Raz jeszcze WIELKIE dzięki i z niecierpliwością czekam(y) na kolejne odcinki!
8niedziela, 25, listopad 2012 20:40
Walles
@Wielkie Legiony
Jeszcze jedno wyjaśnienie. W tym czasie Gwardia rozgrywała wszystkie swoje mecze na stadionie WP, prawdę mówiąc nie wiem dlaczego, prawdopodobnie trwała przebudowa stadionu Gwardii.

Na razie informacje jaką zawarł PS po meczu Gwardii z Polonią Bytom

Image and video hosting by TinyPic

a także przed derbami Warszawy Gwardia-CWKS

Image and video hosting by TinyPic

Więcej nie wiem, przynajmniej na razie Wink
9niedziela, 25, listopad 2012 20:52
Senator
Patrząc na tabelę zachowana jest " proporcja " między klubami ze Śląska w tym Gwardia Kraków Smile a pozostałą częścią kraju. Kłóci mi się to z moją pamięcią oczywiście okresu nieco późniejszego ( 60/70) do dziś zachowałem przekonanie że wtedy zdecydowaną większość w lidze stanowiły drużyny ze Śląska. Ogólnie to były ciekawe czasy .Drużyny były pod opieką resortów .Śląsk proste kopalnie w reszcie kraju wojsko milicja czy kolej. Bez wątpienia jedna z drużyn krakowskich była w pionie gwardyjskim .
PS: Ja tu chwalił Wallesa nie będę muszę jednak napisać że kiedy naczelny zaczął się zastanawiać jak wykorzystać znaczki, Walles zaproponował taką formułę. Na pytanie kto się tego podejmie zgłosił się też On. Tak więc jest to że użyje modnego słowa projekt całkowicie autorski szlachetnego. Smile

PS2: Zapomniałem. I właśnie od tej chwili Senator jako jedyny z "redaktorskiego" grona c-eL zostaje bez stałego przydziału. Jak się to mówi Panowie szlachta - trzeba umieć się ustawić Smile
10niedziela, 25, listopad 2012 21:14
Walles
Jeszcze jedno wyjaśnienie. Monrooe wysłał do mnie prywatne pytanie w jakim ustawieniu grała wówczas Legia. Pytanie zasadne, myślę że to powinno być w materiale, w następnych będzie Wink
To był system 3-2-5. Przykładowe ustawienie CWKS wyglądało następująco:

Edward Szymkowiak

Jerzy Woźniak - Henryk Grzybowski - Horst Masheli

Zygmunt Pieda - Marceli Strzykalski

Andrzej Cehelik (lewy skrzydłowy)- Ernest Pohl (lewy łącznik) - Henryk Kempny (środkowy napastnik) - Lucjan Brychczy (prawy łącznik) - Edmund Kowal (prawy skrzydłowy)

Według ówczesnego nazewnictwa łącznik to był napastnik zajmujący miejsce pomiędzy skrzydłowym a środkowym napastnikiem.
11niedziela, 25, listopad 2012 21:15
QD
Do dyskusji nie wniosę za bardzo, ale nie podziękować za taki materiał to grzech zaniechania: DZIĘKUJĘ!!

Uwielbiam takie teksty - wówczas te mistrzostwa nabierają sensu, gdy ma się świadomość, że za te 50 lat ktoś wspomni to tak jak Ty teraz Wallesie.

PS
Jak ktoś prócz mnie lubi takie wspomnienia (a widzę że tak) to przypomnę serię Snopka o ruchu kibicowskim na Żyleta.info
12niedziela, 25, listopad 2012 23:00
Monrooe
@ Walles

- "...Monrooe wysłał do mnie prywatne pytanie w jakim ustawieniu grała wówczas Legia"

Wallesie pytanie powstało z mojego zamiłowania do rozkminek taktycznych. Jak doskonale wiesz lubię wiedzieć
kto, gdzie i w jaki sposób jakiś zespól zagrał. Bardzo lubię takie trenerskie szachy. Czemu o tym piszę? Ano dlatego,
że muszę przyznać, iż sucha informacja, iż Legia grała wtedy ustawieniem 3-2-5 jest nieco... niewystarczająca. Bardzo ciekawi mnie czy nasza drużyna faktycznie grała jakąś odmianą/wariacją na temat stylu klasycznego (2-3-5), czyli trójką (cofnięty jeden z pomocników?) w obronie, dwójką w pomocy i piątką napastników, czy może jednak nieco inaczej.

Zastanawiam się czy taktyka Legii nie była jednak jakąś odmianą stylu "Węgierskiego", co przez wzgląd na osobę Janosa Steinera byłoby całkiem zrozumiałe. To by jednak oznaczało, że środkowy napastnik Henryk Kempny był nieco cofnięty i spełniał rolę rozgrywającego (teraz nazwałoby się go ofensywnym pomocnikiem). Natomiast role tych najbardziej wysuniętych (wzorem Puskása i Kocsisa) spełniali Ernest Pohl i Lucjan Brychczy. Prawdę mówiąc dorobek bramkowy tej trójki mógłby to potwierdzać. W takim wypadku nasz mistrzowski zespół byłby bliższy ustawienia M-M niż wspomnianego już klasycznego 2-3-5 czy nawet nowocześniejszego 3-2-5 (czyli W-M). Oczywiście jeśli obaj skrzydłowi grali odpowiednio wysoko to ustawienie mogło sugerować piątkę atakujących. Zresztą w tamtych czasach opisując ustawienie w jakim grała dana drużyna często sugerowano się... numerami zawodników. Jeśli moje dociekania są bliskie prawdy to zestawienie meczowe wyglądałoby tak:

Legia55


Niestety, nie będę ukrywał, że w tej chwili to z mojej strony czyste spekulacje. Ze swojej strony obiecuję jednak, że postaram się dowiedzieć jak to było naprawdę. Wydaje mi się, że właśnie to ustawienie jest całkiem prawdopodobne.
13poniedziałek, 26, listopad 2012 03:45
Senator
QD napisał- do dyskusji nie wniosę za bardzo Smile Raczej nikt nie wniesie bo nie napisze pamiętam, byłem .
Młode z nas chłopaki panowie szlachta Smile i jest się z czego cieszyć Smile
14poniedziałek, 26, listopad 2012 03:53
Senator
Jeszcze jedno. Jak tak piszecie o laczniku to przypomniała mi się ta piosenka
https://www.youtube.com/watch?v=2QcWi0SuNGU&feature=youtube_gdata_player
Oczywiście mam świadomość że i młodsze pokolenie ją zna. Przyznajcie jednak że obecnie tak ciepłych piosenek o pilkarzach nie ma.
15poniedziałek, 26, listopad 2012 14:13
QD
@Senator
Ale np. rodziców/dziadków rodem z trybun mieć możemy Wink

A co do Twojej piosenki.. sezon 69/70
https://www.youtube.com/watch?v=O8wCojmE8vc
16poniedziałek, 26, listopad 2012 14:22
a-c10
Po pierwsze, przyłączam się do gratulacji. Takie starocia zawsze świetnie się czyta, bez względu na to, kogo dotycząSmile No i ogrom pracy zdecydowanie trza docenić.

Po drugie, naszło mnie takie baaardzo luźne spostrzeżenie: otóż gdyby w roku 55tym grano tak, jak dziś, 30 spotkań, zaś drużyna Legii/CWKS utrzymałaby taką samą formę, zakończyłaby sezon z bilansem +/- 16 zw., 6 rem., 8 por. Licząc po "dzisiejszemu" oznaczałoby to dorobek 54 punktów, a więc o 2 mniej, niż zdobył w zeszłym sezonie Śląsk Wrocław, rzekomo najsłabszy MP w historii. Żeby nie było: absolutnie nie zamierzam umniejszać sukcesu niegdysiejszych 'Wojskowych', ani wynosić pod niebiosa 'Wojskowych' z Wrocławia. Chciałbym tylko zwrócić uwagę na bezsens dość częstych porównań Mistrzów z różnych lat.
17poniedziałek, 26, listopad 2012 16:47
Zbyszek
@Walles.
Napiszę krótko: Lektura Obowiązkowa. Pozdrawiam.
18poniedziałek, 26, listopad 2012 16:53
QD
@a-c10
Nie do końca się zgodzę: Takie porównywania oczywiście nie mają sensu gdy je próbujemy ubrać w matematykę. Gdy uznamy punkty za obiektywny poziom odniesienia to zgadzam się z Tobą, ale.. Zgodzisz się ze mną, że bramki to najatrakcyjniejsza część tego sportu? Jeśli tak to bilans 47-31 (bramki Śląska w zeszłym sezonie) w porównaniu 48-21 (mimo mniejszej ilości spotkań) kogo czynią bardziej atrakcyjnymi (czyli lepszymi)? Takie opinie są subiektywne, ale nie bardziej niż system punktów - ot prywatne odczucia
19poniedziałek, 26, listopad 2012 23:45
a-c10
@ QD:

Cóż, wrocławianie mieli tego pecha, że w zeszłym sezonie nie natknęli się na radosną defensywę Górnika RadlinWink

A poważniej: Zgodzisz się ze mną, że bramki to najatrakcyjniejsza część tego sportu? Nie. Zgodzę się za to, że kluczowe jest tu słowo "subiektywne". Ja na ten przykład subiektywnie uważam, że bramki nie muszą być wyznacznikiem atrakcyjności. Znaczy śmiało potrafię sobie wyobrazić tak pasjonujące 0:0, jak i pokraczne 5:3.

A co do ubierania w matematykę - to też subiektywne (obiektywnie chyba nijak się tego sprawdzić nie da), ale to musiał być fascynujący sezon. Cztery czołowe ekipy na dystansie trzech punktów, czyli nawet licząc po staremu, ledwie półtora zwycięstwa. Mistrzowska ostatecznie Legia nie oddała ani punktu tylko drużynom z Krakowa. Na ile to świadczy o słabości Mistrza, na ile o sile jego rywali - to znów czysto subiektywna kwestia, której nie ma żadnego sensu roztrząsać. W każdym razie: działo się.

A, jeszcze takie coś: ówże Górnik Radlin występuje dziś w III grupie katowickiej okręgówki. Po rundzie jesiennej niegdysiejsi rywale CWKS zajmują 10te miejsce, a lideruje drużyna o wspaniałej nazwie LKS 1908 Nędza. Ciekaw jestem, czy Wasz były napastnik, niejaki Piotr Włodarczyk, ma cokolwiek wspólnego z tym zespołemWink
20wtorek, 27, listopad 2012 10:36
Walles
Panowie, statystyka to jest tylko ... statystyka. Oczywiście mogłoby byc tak jak pisze Albiceleste ale równie dobrze po oddaniu 4 drużyn do składu I ligi, raczej słabszych niż mocniejszych, czołówka miałaby dodatkowo 8 zwycięstw. Trudno tutaj spekulować, szczególnie starając porównywac się sezony które dzieli 57 lat Wink
Albiceleste na pewno ma rację że "działo się". W XVI kolejce Legia przegrała w Chorzowie a ówczesny lider, warszawska Gwardia przegrała u siebie ze Stala Sosnowiec. Tabela wyglądała następująco (wg PS):

Image and video hosting by TinyPic

Byc może gdyby Gwardia wygrała to już by jej nikt nie dogonił. Ale tak to jest w piłce. Gdyby Legia w poprzednim sezonie ... Aaaa dajmy spokój. Natomiast liga wyglądała na bardzo wyrównaną a walka do końca trwała zarówno na górze jak i na dole tabeli. Jest to także pewien urok małej ilości zespołów w ekstraklasie. Przy dość wyrównanym poziomie dodatkowo zanika grupa drużyn nie walczących o nic bowiem każdy najbliższy mecz może zmienić "spokojny" układ.

P.S. Z ciekawości zajrzałem sobie na stronkę klubu LKS Nędza. Włodara tam nie ma Smile ale jest dwóch zawodników (może bracia) o interesujących nazwiskach. Dość ciekawie wyglądałoby CV zawodnika:
"Nazywam się Maciej Paskuda/Szymon Paskuda i gram w klubie LKS Nędza."
21wtorek, 27, listopad 2012 10:53
Walles
Jeszcze jedno. Patrząc na wyniki i tabelę widać jak duża jest siła przyzwyczajenia i jak sztuczne były nazwy narzucone przez ówczesne władze. Z Garbarnią u siebie przegrała Wisła a w tabeli jest Gwardia. Ciekawe czy redaktor odpowiedzialny został wezwany "na dywanik" ... Wink
22środa, 28, listopad 2012 10:02
a-c10
@ Walles:

Pełna zgoda. Zwłaszcza, że w moim wykonaniu to nie była żadna tam analiza statystyczna, jeno czcze gdybobranieSmile Po prostu - dalej brnąc w subiektywizmy - chciałem zauważyć, że Mistrz z małą ilością punktów wcale nie musi być słaby, a sezon zakończony takim właśnie rozstrzygnięciem może emocjonować.

Co się tyczy zabawnych nazw klubów, eksdziennikarz GW Jacek Sarzało w rzadkim dla siebie przypływie poczucia humoru skonstruował nawet kiedyś zestawienie takich ekip. Znalazły się w nim m.in. Transportowiec Kłopotów, Sadownik Błędów - team z rodzinnych stron mojej małżonki, a także moi ulubieńcy - Błękit CycówSmile

Ad. P.S.: oj, towarzysz redaktor musiał mieć się z pyszna...
23czwartek, 29, listopad 2012 14:46
JJ
Wypada jedynie powtórzyć za przedmówcami: świetny tekst i świetna inicjatywa. Dzięki !
24piątek, 30, listopad 2012 10:34
Walles
Skoro juz zacząłem bawić sie w "archeologię" Wink to jeszcze słowo wyjaśnienia i prawdziwy hit dotyczący tamtych czasów na który zupełnie przypadkowo właśnie trafiłem. W sezonie 1955 Stal Sosnowiec była beniaminkiem I ligi, to w kontekście rywalizacji o mistrzostwo Polski 1955 dość ważna wiadomość więc naprawiam pewne niedociągnięcia informacyjne. Proszę o wyrozumiałość ale i tamten okres, i "archeologia" i pisanie takich artykułów to dla mnie, technicznego wykształciucha, spore wyzwanie i kompletna nowość Smile. Awans drużyny Stali do I ligi w 1954r. udokumentowała Polska Kronika Filmowa . Niestety nie jest dostępna kronika z 1955r. nr 55/50 w której jest sekwencja dotycząca meczu Stali i CWKS.
yvComment v.2.01.1