A+ A A-

Co dalej?

treningOdetchnęli po piątkowym zwycięstwie fani warszawskiej Legii, można by rzecz, wszystko wróciło do normalności. Zagubione cztery punkty przewagi, jakie dzieliły „wojskowych” od grupy pościgowej na początku tej rundy, wróciły znów na „swoje” miejsce. Można więc powiedzieć, że pomimo nienajlepszego ligowego startu zachowujemy status quo. Pozwala to na większy spokój, bo tego ostatnio zaczynało brakować. Co ciekawe nie tylko kibicom, ale też i w gabinetach na Ł3, a płynące z nich ostatnie wypowiedzi prezesa wskazywały wręcz na coraz bardziej rosnące zaniepokojenie.

Nerwówka już za nami. Na szczęście po czterech „wiosennych” kolejkach, nadal wszystko zależy od nas samych. Mecz rozegrany w piątek ucieszył nas wszystkich, ale czy zwycięstwo z Górnikiem Zabrze oznacza, że teraz już pójdzie z górki? Na pewno nie i mam nadzieję, że nie tylko ja zdaję sobie z tego sprawę. A zarówno nasi zawodnicy, jak i sztab szkoleniowy są świadomi, że aby osiągnąć oczekiwany wymarzony wynik, muszą włożyć bardzo dużo pracy. Oczywiście, spotkanie z Zabrzanami pokazało, że zmierzamy we właściwym kierunku, niemiej jednak nadal wiele kwestii wymaga poprawki i o tym nie powinniśmy zapominać. Mecze, jakie oglądaliśmy w trakcie tej dziewiętnastej kolejki ligowej pokazały, że pomiędzy zespołami Ekstraklasy nie ma wielkich różnic. Wystarczy siła woli, ambicja i moc w nogach, aby skutecznie utrudniać zadanie tak zwanym faworytom.  Ekipy takie jak Podbeskidzie, czy GKS Bełchatów na każdym kroku udowadniają jak wiele brakuje tuzom naszej ligi. Ich dokonania pokazują, że bez wybiegania, bez podjęcia walki, zwycięstwo w tej lidze nie jest możliwe.

Dlatego tak bardzo cieszy postawa Marka Saganowskiego, którego Ariel Borysiuk bardzo celnie nazwał sercem zespołu Jana Urbana. Coraz lepiej wygląda nasz kolejny walczak Bartosz Berszyński, który po raz kolejny pokazał, że gra na prawej obronie może być jego domeną. Ten młody chłopak zupełnie zdominował swoją stronę boiska, nie odpuścił świeżemu Nakoulmie, ani rączemu Jeleniowi. Doskonale wygląda Daniel Łukasik, popularny „Miłek” pracuje w środku pola jakby miał, co najmniej jedno płuco więcej. Co ważne coraz lepiej prezentuje się Ivica Vrdoljak, jakby całkiem na poważnie przejął się słowami prezesa o różnicach w wysokości kontraktu i ilości wkładu do gry zespołu. O Miroslavie Radoviciu pisać nie ma sensu, w tej chwili ten chłopak jest klasą sam dla siebie. Na ten moment nie ma w Ekstraklasie zawodnika o takich parametrach, o takiej umiejętności kreacji gry. Nie dziwne więc, że jego wpływ na stołeczny zespół jest ogromny. Gdy dodamy do tego coraz pewniej radzącego sobie w środku defensywy Artura Jędrzejczyka i wyglądającego jak nie przymierzając rok temu Dusana Kuciaka, to mamy pełen obraz kręgosłupa jedenastki mającej walczyć o ziszczenie się kibicowskich marzeń.

Tyle, że… w tej wyliczance brakuje, co najmniej czterech piłkarzy, aby móc zmontować pełną jedenastkę. Niestety, pozostali gracze mają większe lub mniejsze problemy z wskoczeniem na odpowiedni poziom, uprawniający ich do tego, aby traktować ich jako silne punkty zespołu walczącego o najwyższe trofeum w kraju. Kuba Kosecki niby prezentuje się całkiem nieźle (nawet dostał dowołanie – bo tak się to chyba nazywa), ale jedna czy dwie akcje w meczu to zdecydowanie zbyt mało, aby wzbudzać postrach u przeciwników. Prawdę powiedziawszy to w piątkowy wieczór większe wrażenie zrobił na mnie Paweł Olkowski biegający po skrzydle Górnika Zabrze, niż pomocnik zespołu Jana Urbana. Szybki, zdecydowany w ataku i co ważne pożyteczny w obronie, tych cech (poza szybki) wciąż brakuje młodemu „Romkowi”. Danijel Ljuboja i to pomimo strzelonej bramki, to jak dotychczas cień zawodnika z poprzedniej rundy. Dobre akcje Serba można by policzyć na palcach jednej ręki, za to te, w których swoją grą zwolnił kolegów, lub wręcz popsuł to co wypracowali jest całe multum. Ljubo się stara, pokazuje do gry, ale… z tego wszystkiego niewiele wychodzi, a już podchodzenia do własnej formacji defensywnej powinni Danijelowi zabronić. Gra naszego gwiazdora nadal może i jest efektowna, ale co raz mniej efektywna i nad tym problemem Serb powinien popracować. Inaki Astiz to biegający chaos, nikt nie wie jak dziś zagra, nikt nie wie jak będzie wyglądała jego kolejna interwencja, a to oznacza brak jakże potrzebnego w tyłach spokoju. Na pewno też nikt nie nazwie Hiszpana ostoją naszej defensywy. Nie ukrywam, że coraz bardziej liczę na Tomasza Jodłowca. Jego gra tez nie jest pozbawiona wad, ale wydaje się, że jest mniej nieprzewidywalny niż wychowanek Osasuny Pampeluna. Najciężej jest z oceną Jakuba Wawrzyniaka, o którym trzeba jasno powiedzieć, że to najlepszy polski obrońca. Problem polega na tym, że ta ocena wynika nie tyle z klasy „Wawrzyna” co z kompletniej posuchy, jaką mamy na tej pozycji w naszym kraju. Wyjścia do przodu to znak firmowy Kuby, nie ma w kraju drugiego tak dobrze radzącego sobie zawodnika. Problem się zaczyna, gdy trzeba zabezpieczyć dostęp do własnej bramki. Niestety wtedy okazuje się, że z tym elementem ciągle nie jest najlepiej, a jego gra dostarcza kolejnych powodów do zmartwień kolegom z defensywy. W efekcie, w każdym kolejnym spotkaniu tej wiosny zagrożenie z naszej lewej flanki było nieporównywalnie większe, niż te generowane po przeciwnej stronie boiska.

Tu w zasadzie kończy się analiza siły naszej jedenastki, ale prawda jest taka, że siłą zespołu są nie tylko zawodnicy pierwszego wyboru, ale też ich zmiennicy. „Silna ławka” to nie wymysł filozofów, dzięki niej drużyna nie traci wartości w wyniku kontuzji, czy kartek podstawowych wykonawców. Dzięki mocnym rezerwowym można tak planować taktykę, aby w odpowiednim momencie meczu wprowadzić zawodnika świeżego, którego gra dodatkowo wzbogaci możliwości zespołu.

I tu teoretycznie Legia ma wielką przewagę nad rywalami. Nazwiska zasiadające na legijnej ławce rezerwowych robią wrażenie. Z tym, że warto by było, aby poza wrażeniem wnosili też jakość. Niestety, z tym nie jest w tej chwili najlepiej. Jako poważne wzmocnienie jawi się Wladimer Dvaliszvili i co tu ukrywać, facet równie dobrze mógłby występować w podstawowym składzie. Jeśli tylko damy mu grać tam gdzie faktycznie czuje się najlepiej to możemy założyć, że wejście na plac tego gracza podnosi jakość naszego zespołu. Drugim piłkarzem, będącym blisko miana wzmocnienia składu jest Dominik Furman. Niestety „Furmi” nie jest w tak dobrej formie jak w poprzedniej rundzie i jego wejścia nie dają drużynie tego „drugiego oddechu” jak to bywało jesienią. Mam nadzieję, że za chwilę wskoczy na odpowiednie tory, ale w tej chwili to jeszcze nie to, czego mamy prawo oczekiwać. Janusz Gol to kolejny zawodnik, który potrafi i powinien grać na zupełnie innym poziomie jak obecnie, niestety coś bardzo złego dzieje się z tym chłopakiem i na dzień dzisiejszy ciężko wyrokować, czy będziemy mieli jeszcze z niego pociechę. Mam nadzieję, że tak, bo bardzo lubię tego zawodnika i jego zmysł do gry kombinacyjnej, dlatego wiem, że przy preferowanym przez nas stylu byłby bardzo przydatny. Tyle, że w zupełnie innej formie niż w tej chwili. Nie lepiej jest z obrońcami, boję się, że Michał Żewłakow dołączył do Dicksona Choto, zawodników doświadczonych, ale z racji wieku ich przydatność dla drużyny jest coraz mniejsza. Na ławce pozostaje nam jeszcze Tomasz Brzyski, który faktycznie stanowi jakieś tam alternatywy na naszej lewej flance, ale chyba wszyscy spodziewaliśmy się po tym zawodniku nieco więcej. W tej chwili to piłkarz mogący pomóc załatać tą stronę boiska, bo jakości jego wejścia nie podnoszą. O Michale Kucharczyku, Kubie Rzeźniczaku i Michale Żyro nie ma co wspominać, ich droga do pierwszego składu z różnych względów wydaje się być bardzo daleka.

Jak widać stołeczny zespół ma kim „straszyć”, ale wciąż nie możemy uważać się za bezdyskusyjnych faworytów każdego ligowego pojedynku. Pomimo kilku mocnych akcentów, mamy też widoczne braki, nad wyeliminowaniem których musimy pracować. Niemniej jednak do kolejnych spotkań powinniśmy podchodzić bez większych obaw, Legia będzie wygrywać, trener Urban ma zespół mający najwięcej ofensywnych atutów w lidze. Tacy piłkarze jak Ljuboja, Saganowski, Dvaliszvili byliby liderami każdej drużyny nad Wisłą, a u nas brakuje dla nich miejsca na placu. Umiejętne gospodarowanie ich siłami pozwoli być groźnym dla każdego ligowego rywala. Nie możemy jednak zapominać o problemach w defensywie, tu wciąż jest wiele do poprawy. Dlatego też nie dziwmy się, gdy „wojskowi” nie raz i nie dwa znajdą się w prawdziwych opałach. Chcąc wykorzystać nasze atuty musimy grać ofensywnie, a to naraża nas na kontry przeciwników. Te, od czasu, do czasu przyniosą powodzenie i trzeba będzie się zmierzyć z rywalem, który „zaryglował” swoją strefę boiska, a to oznacza atak pozycyjny, w którym żadna polska drużyna nie radzie sobie najlepiej.

Trener Jan Urban ma świetne podejście do swoich piłkarzy, potrafi wydobyć z nich najlepsze cechy, ale… wciąż ma problem z zestawieniem ich w jeden w pełni rozumiejący się organizm. Legia pod wodzą tego szkoleniowca wciąż zdaje się mieć kłopoty z rozszyfrowaniem swoich rywali. Nadal nie za bardzo potrafimy wykorzystać słabe strony swoich przeciwników, a czasem wręcz odsłaniamy własne niedoskonałości. Najmniej problemów sprawiają nam zespoły grające otwartą piłkę, pragnący atakować (jak choćby Górnik Zabrze), w grze z takimi rywalami mamy sporo miejsca i potrafimy to wykorzystać, najgorzej radzimy sobie z „murarzami”, dla których wywalczony punkt to i tak wielka nagroda. Z tymi ostatnimi brakują nam spokoju, zamiast konsekwentnie budować swoje akcje, staramy się rozstrzygnąć spotkanie jak najszybciej, taka gra owocuje okazjami na kontrataki i zamieszaniem pod naszą bramką. Jednak chyba jeszcze gorzej, gdy tego spokoju mamy za wiele i każda niezmiernie wolno konstruowana akcja kończy się na przedpolu przeciwników, w takich meczach (podobni jak w tym z Bełchatowem) zagrożenia dla bramki rywali nie stwarzamy w ogóle. Niestety zbyt często wygląda to tak, jakby zespół nie miał konkretnego planu i wychodził na boisko z założeniem, że jakoś to będzie. Legia nie jest jednak, aż tak doświadczoną ekipą, aby w trakcie spotkania modyfikować sposób jego rozegrania, zbyt często z uporem maniaka staramy się powielać zupełnie niesprawdzające się schematy.

Na szczęście powyższe problemy nie mają wielkiego przełożenia na grę w naszej Ekstraklasie. Na tle naszych ligowców, Legia i tak jest zespołem zdecydowanie się wyróżniającym. Pomimo naszych problemów, poszczególne formacje zespołu Jana Urbana należą do najmocniejszych w stawce. Między innymi dlatego już jesienią obserwowaliśmy mecze, które zaczęły się dla nas „nieszczególnie”, a i tak potrafiliśmy rozstrzygnąć je po naszej myśli. Nie inaczej będzie tej wiosny, być może nie zawsze w najlepszym stylu, ale i tak powinniśmy wygrać większość rozgrywanych przez nas spotkań. Oby tylko piłkarze Jana Urbana nie zapominali o tym, że mecze nad Wisłą trzeba wybiegać, każde zwycięstwo musi być okupione potem wylanym na murawę, a mecze takie jak z Bełchatowem pokazują, że stojąc nic się nie zwojuje. Zaangażowanie i prezentowane przez legionistów umiejętności, na polskich boiskach wystarczą, niemniej jednak, jeśli chcemy naprawdę ugrać coś w innych rozgrywkach niż nasza ułomna liga podwórkowa to wciąż mnóstwo pracy przed nami.

Dyskusja (16)
1czwartek, 21, marzec 2013 17:21
YonX
Generalnie z większością tez się zgadzam. Szczególnie z tym, że nasi kopacze nie grają za dobrze, gdy jest za dużo poukładane w tabeli a już zupełnie nie radzą sobie w sobotnie wieczory Wink.

Co do Ljubo, to przeżywam lekkie deja vu z poprzedniego sezonu, też jakby na wiosnę gorszy, jakby... jeszcze mniej dynamiczny niż w okresie jesiennym. IMHO różnica polega na tym, że teraz bardziej denerwuje, bo reszta piłkarzy nie denerwuje tak bardzo jak rok temu.

Też boleję nad formą Furmana - widać, że chłopak bardzo chce ale z samego chciejstwa niewiele wynika. Nie mniej jednak Furman i w poprzedniej rundzie miał wzloty i upadki, dlatego liczę, że po przerwie reprezentacyjnej znowu będzie pierwszym wchodzącym.
2czwartek, 21, marzec 2013 17:32
iocosus.
Widzę Monrooe, że jestesmy pod wrażeniem gry tego samego piłkarza - Olkowskiego! Smile Absolutnie, choc przyznaję, że i o ile Bereś był dla mnie zagadką pod względem sensu sportowego wzmocnienia, tak teraz chylę czoło przed Urbanem, tym bardziej że Rumak sie przyznał, że pół roku temu rozważał i taką ewentualność, ale wybrał opcję napastnika dla Bereszyńskiego ze wzgledu na bardzo dobrą grę głową. No cóż, dla mnie opcja bocznego obrońcy jest duzo bardziej przydatna i dla Legii i dla samego Bartosza, który na tej pozycji powinien mieć duzo wieksze perspektywy.

Co do Dwaliszwilego, wszyscy lub wiekszość naskoczyła za próby ustawiania go z boku, tak jak byśmy zapomnieli, że w Polonii to przecież on grał z Teodorczykiem i własnie to Teo bywał najczęściej wysunietym na szpicy napastnikiem. Dwaliszwili lubi i potrafi wyjść z piłką z głębi pola, w pressingu to też niezły "czołg" całkiem ruchliwy, tak więc mozliwosci z ustawianiem Gruzina jest sporo. Jak go Urban ostatecznie zaadaptuje to dla mnie jedna z ciekawszych zagadek.
3czwartek, 21, marzec 2013 18:58
Monrooe
iocosus ciężko nie być pod wrażeniem gry młodego piłkarza Górnika. Chłopak (a raczej jego gra) podobała mi się już rok temu, ale jemu wciąż mało, rośnie niesamowicie. Z każdą chwilą, z każdym kolejnym meczem, odrobina doświadczenia, trochę spokoju i będzie bardzo dobrym graczem. bardzo podoba mi się jego wszechstronność, facet czuje się dobrze w zasadzie w każdym sektorze boiska. Dobrze broni, świetnie atakuje, materiał na świetnego piłkarza.

Co do Dvaliszviliego to ja jednak widzę go jako zmiennika/zastępcę/rywala Marka Saganowskiego. Podoba mi się
jego gra na szpicy naszego ataku. Siła, technika, zmysł do gry kombinacyjnej to zalety Gruzina, którymi nawet przebija naszego Sagana, natomiast Marek lepszy jest w destrukcji, a to ważna cecha gdy gra się z Ljuboją. Ktoś za Serba musi odwalać czarną robotę. Jestem pewien, że z Wladimra jeszcze będziemy mieli mnóstwo pociechy.
4piątek, 22, marzec 2013 00:15
Senator
@Mocne opinie te na temat Rzezniczaka a i Kucharczyka, Żyro wiadomo rekonwalescencji nie przyspieszy więc rzeczywiście daleka. Z jakich powodów jednak skreślony Kuba? bo co Bereś pokazał ambicję, rajd jeden i drugi z którego tak szczerze nic nie wynikło. W obronie Super? acha przepraszam On się dopiero uczy. Właśnie dużo może nauczyć się od Rzezniczaka bo akurat ambicją Kuba młodszymi koledze jednak nie ustępuje prawda? Z kim ten który zdaniem Monrooe i Iocosusa który posadził na ławce Rzezniczaka na bank zagrał. Ok Górnik niby z czołówki ale czy nie Ci sami panowie twierdzą że Górnik to grał w piłkę ale jesienią, teraz to tylko cień zespołu. Osobiście tak ostrych i stanowczych tez w przypadku Kuby bym nie stawiał i nie dlatego że to mój " ulubiony" a dlatego , że w formie to kawał grajka z charakterem i umiejętnościami na Legię.
Kucharczyk też zdaniem autora daleko a może jeszcze dalej. Wiadomo że chłopak ma problem psychologiczny, Urbannie chce nie potrafi pomóc ale przecież dwie bramki cztery asysty to nie jakaś masakra prawda? Twierdzę że Michałowi potrzeba jednego dwóch meczów jak to Wy fachowcy mówicie na przełamanie i będzie dobrze bo też serce do gry jak u Sagana tylko pozycja na której gra nie ta, szczęścia brak i troszkę umiejętności. Te ostatnie też ocenialibysmy inaczej gdyby psychika nie siadla i fart był przy Michale .
5piątek, 22, marzec 2013 08:37
Monrooe
@ Senatorze

To nie tak jak przedstawiasz. Jak sam zauważyłeś Michał Żyro jest kontuzjowany, Michał Kucharczyk chyba sam ze sobą nie umie sobie poradzić. Z Kubą Rzeźniczakiem jest inaczej, tak na prawdę to ten facet nie gra poważnie w piłkę o co najmniej roku. Tu występ, tam występ, kogoś zastąpi, posiedzi na ławie i tak czas leci. Czy to nie Ty sam ostatnio napisałeś, że obawiasz się, iż Kuba spoczął na laurach, już mu nie zależy? No więc, ja mam podobne przekonanie. Dlatego też uważam, że nie wniesie nic do zespołu, znów kogoś raz zastąpi, albo i nie. Ale jakoś nie wierzę, że z pełną mocą włączy się do rywalizacji. Zauważ też proszę, że to nie jest ocena potencjału piłkarskiego, a sytuacji w drużynie. Ci gracze moim zdaniem są w tej chwili daleko, od składu z tego bądź innego powodu.
6piątek, 22, marzec 2013 10:30
CTP
Kucharczyk, moim zdaniem, jest "ofiarą" taktyki gry pod Ljuboję. Teoretycznie jego stroną ma biegać Radovic ale w praktyce w akcjach ofensywnych Rado schodzi do środka a na prawej stronie zastępuje go właśnie Ljuboja, którego wspierał Jędrzejczyk a obecnie Bereszyński. Dopóki Daniel będzie grał w pierwszym składzie, Kucharczyk raczej nie będzie miał szans na poważną grę. W obecnej Legii po prostu nie ma dla niego miejsca, bo ciężko mu znaleźć inną pozycję niż prawoskrzydłowy pomocnik. Ja na jego miejscu cierpliwie bym poczekał - Ljuboja nie będzie grał wiecznie.
7piątek, 22, marzec 2013 11:08
gawin76
@ Monrooe

Najpierw co do Olkowskiego, bo tu nie zgadzam się chyba najbardziej, moim zdaniem to on niestety bardzo mocno... wyhamował. Chłopak wygląda mi na kolejną ofiarę własnej uniwersalności, Nawałka raz wystawia go na prawej pomocy, raz na prawej obronie, przy czym na prawej obronie, gdzie w zeszłym roku robił naprawdę świetne wrażenie, dopiero w drugiej kolejności, w razie kontuzji Bembena. W C+ ekscytowali się grą Olkowskiego w meczu z nami, nawet wystawili go do jedenastki kolejki, szkoda że nie wspomnieli o jego występie tydzień wcześniej w meczu z Lechem w Zabrzu, gdzie Olkowski był cienki jak drut. Poza tym facet ma już 23 lata, czas żeby przestał być tylko 'materiałem'.

Trochę też nie zgadzam się z indywidualnymi cenzurkami dla naszych obrońców. Środkowych trzeba jednak postrzegać jako całość, jako parę, szukać optymalnego zestawienia. Zastanawia mnie zwłaszcza Astiz, już jesienią (w zasadzie latem, kiedy Żewłak leczył kontuzję), odnosiłem wrażenie, że Inaki dużo lepiej niż w parze z Żewłakowem, wygląda w parze z Jędzą. Z tym że wtedy próbka była jednak zbyt mała, może teraz zagrają więcej meczów razem, szkoda, że nie za tydzień z Polonią...

Bardzo jestem ciekaw naszych trzech najbliższych meczów (powtarzam się oczywiście, bo już o tym pisał zdaje się anonimowy_legionista), Polonia na wyjeździe, nie za bardzo idzie nam ostatnio na K6, poza tym oni będą wychodzić ze skóry niczym Korona w pierwszym meczu na wiosnę, Zagłębie u siebie, drużyna stworzona do gry z kontry z teoretycznie silniejszymi przeciwnikami, wreszcie coraz skuteczniejsza wiosną Wisła, u nich, a my na Reymonta... wiadomo. Jeżeli z tych trzech meczów wrócimy z tarczą, to już 'nas nie dogoniat' Wink
8piątek, 22, marzec 2013 11:31
gawin76
@ Senator

W przypadku Rzeźniczaka to jednak nie kwestia naszej subiektywnej oceny, lecz faktów - przymiarki (potwierdzone) do Brozia, czy Todorovskiego (?!) dobitnie świadczą o tym, że pozycja Kuby jest coraz słabsza.

@ CTP

No właśnie to dość ciekawe, że Kucharczyk został tak jednoznacznie zaklasyfikowany jako prawoskrzydłowy. I za Skorży, i w epizodach u Smudy, zdarzało mu się nacierać z lewego skrzydła i nie wyglądało to jakoś dużo gorzej niż obecnie na prawej stronie.

Szkoda, że nie wypaliło to zimowe wypożyczenie do Cracovii.
9piątek, 22, marzec 2013 11:43
Monrooe
To ja zacznę od końca, te trzy najbliższe mecze będą szalenie ważne. Choć... mogą o niczym nie przesądzać. Jednak jeśli byśmy uzyskali w nich siedem punktów to... możliwe, że nie dogoniłby nas już nikt. W drugim wypadku, tym gorszym będzie trzeba walczyć do końca, ale... chyba najcięższa seria będzie już za nami. Jak wspomniałeś Polonia nie odpuści i mecz z nimi będzie nas kosztował mnóstwo zdrowia, podobnie Zagłębie, będzie ciężko, paradoksalnie najmniej obawiam się Wisły. Ma wielkie problemy w defensywie i jeśli zagramy z sercem do walki to damy radę ich ukłuć. Co uda nam się ugrać? Zobaczymy, ufam, że jesteśmy na fali wznoszącej.

Być może Ciebie zaskoczę, ale masz rację co do ocen obrońców. Tyle, że ja w tej chwili nie widzę dobrze funkcjonujących par. Mówisz/piszesz o lepszej postawie tej a nie innej pary, ja przyznam się, że nie bardzo dostrzegam ta regularność. Zbyt często wszystko staje na głowie, zbyt często nasza defensywa to ser szwajcarski. Stąd też moja nadzieja (nie poparta przecież obserwacją) w parze (tu już powrót do schematu) Jędrzejczyk - Jodłowiec. Astiz pomimo lepszego meczu z Górnikiem wciąż jest szalenie elektryczny a jego niepewne interwencje spokoju nam nie przynoszą.

Paweł Olkowski to faktycznie zawodnik 23-letni, ale nadal na dorobku. Jak większość naszych ligowców zaczął grać na poziomie Ekstraklasy bardzo późno, ledwie dwa lata temu. W mojej ocenie nadal rozwija się w szybkim tempie, oczywiście przydarzy mu się takie spotkanie jak z Kolejorzem, ale... komu się nie przydarza? Natomiast generalnie gra bardzo równo i z reguły poniżej pewnego (wysokiego dodajmy) poziomu nie schodzi. Gdyby jak już wspomniałem miał w sobie odrobinę więcej spokoju to w tym sezonie byłby bardzo znaczącym piłkarzem Zabrzan i to z całkiem pokaźnym kontem bramowym.

Co do Kucharczyka to jest to dla mnie przykra sprawa, bardzo lubię tego chłopaka, jestem/ byłem zwolennikiem jego gry. Niestety, w tej chwili nie potrafi się przełamać, pokazać to na co naprawdę go stać. Pomimo wielu rozmów ze sztabem szkoleniowym nie jest w stanie wykrzesać z siebie tego za co tak go ceniliśmy. Moim zdaniem obecną rundę ma straconą, jeśli zostanie po sezonie to może być to wielki błąd w jego karierze. On musi grać, gdziekolwiek a w tej chwili możemy mówić o stracie sezonu, albo i nawet większej.
10piątek, 22, marzec 2013 14:33
JJ
W sprawie Olkowskiego popieram w całości gawin76. Nie rozumiem tych zachwytów, a już nominacja do jedenastki kolejki to kpina. Poprzedni sezon grał chyba przeważnie na prawym skrzydle: ktoś widział jego asystę albo bramkę ? Teraz na prawą obronę został rzucony i... Górnik przegrał 3 mecze z rzędu. Niby ma on coś w sobie co powoduje, że jego gra jest odbierana o 2 noty wyżej niż na to zasługuje, no ale właśnie to tylko wrażenie. A chłopak nie ma 18 lat jak słusznie zauważył po raz kolejny gawin76 Wink Ja się nim nie potrafię zachwycać.

Natomiast dyskusja o Ljubo tak naprawdę zasługuje na solidną rozprawkę, ale ja osobiście nie rozumiem tej nagonki na niego. Powszechny odbiór Saganowskiego jest taki, że "cieszy jego bardzo dobra postawa", a Ljubo "poza bramką leszcz". Otóż Saganowski to w tej rundzie potyka się o własne nogi, każda piłka do niego to strata i poza bramkami jest totalnie bezproduktywny. Ja nie narzekam, bo napastnik jest od strzelania bramek, ale nie potrafię dostrzec tej jego dobrej postawy na boisku. A, jeśli dodamy do tego jeszcze fakt, że przestał pracować w obronie tak jak robił to dotychczas to jestem prawie pewny, że przy pierwszym pustym przelocie (no, maksymalnie drugim) zostanie odstawiony od podstawowej 11 i zastąpiony Dwaliszwilim. W meczu z Górnikiem "zabiera" bramkę Ljubo wślizgiem i już jest oceniany wysoko. Czy jakby tą samą bramkę strzelił Serb (a zrobił nawet zamach) to byłby chwalony ? Wątpię.

A co do samej gry Ljubo to jakoś nikt nie raczy zauważyć choćby akcji w której przyjął piłkę pod kryciem, przebiegł z nią kilkanaście metrów i został sfaulowany. Co robi ? Zagrywka szybko genialną piłkę do Rado po której ten jest praktycznie sam na sam, ale zagrywa jeszcze do Saganowskiego na przysłowiowego pustaka (niestety spudłował). Świetna sytuacja stworzona praktycznie z niczego. Takich sytuacji w których Serb pomaga zespołowi jest więcej. No, ale podobno poza piękną bramką to Ljuboja był zagubiony w grze i tylko przeszkadzał. On swoim geniuszem "tylko" wypracował 100% sytuację, więc to się nie liczy. O tym, że jako jedyny jest do gry przy wybijaniu piłki z autu, o tym, że można do niego zagrać "na ścianę", a on się spróbuje utrzymać i odegrać, o tym, że partnerzy mają dużo wolnego miejsca, bo jest podwajany nie ma co mówić, bo to i tak do nikogo nie dociera. Nie strzela bramek, Legia nie wygrała wszystkich 4 spotkań więc jest ŹLE. A, że Ljuboja nie jest typem Messiego i żeby grać świetnie potrzebuje dobrze grającego zespołu też nikogo nie obchodzi. Nikogo poza Urbanem, który to świetnie opisał w wywiadzie, który wrzucałem ze 2 tygodnie temu. Trafił w sedno: aby Ljuboja wznosił się na poziom nieosiągalny dla innych ligowców potrzebuje dobrej gry zespołu. Koniec cytatu (niedosłownego). Tymczasem ani z Koroną ani z Bełchatowem nikt nie potrafił wprowadzić piłki w okolice pola karnego.
11piątek, 22, marzec 2013 15:10
CTP
@JJ
Ty nam nie opowiadaj o Ljuboji w meczu z Górnikiem, tylko o tym z Koroną i Bełchatowem.
12piątek, 22, marzec 2013 15:10
Bolek
@JJ

Zgadzam się z Tobą odnośnie Ljuboi. Co więcej, ja czasami odnoszę wrażenie, że część kibiców tylko czeka żeby Serbowi dowalić. W tej rundzie nie gra rewelacyjnie więc jest dużo ku temu okazji. Nie wiem skąd się to bierze.

Ja uważam, że jest bardzo, bardzo ważnym punktem tej drużyny i prawdę powiedziawszy nie chciałbym być w skórze Urbana latem, kiedy Ljubo odejdzie - trzeba będzie zupełnie inaczej "zaprogramować" ofensywę bo o takiej kombinacyjnej grze jak teraz będzie można zapomnieć.

Nie znaczy to, że nie widzę wad Serba, ale uważam, że dużo więcej wnosi niż psuje (przecież nawet jak ma cały czas przy sobie obrońce, z którym nie potrafi sobie poradzić, to oznacza, to że jeden zawodnik drużyny przeciwnej jest niejako wyłączony z gry obronnej drużyny - wystarczy, żeby inni piłkarze mieli pomysł jak to wykorzystać).
13piątek, 22, marzec 2013 16:14
JJ
@CTP

W meczu z Koroną to w czasie I połowy ze dwa razy byliśmy w okolicach pola karnego gospodarzy, więc co miał zrobić skoro grał jako napastnik ? Z Bełchatowem było chyba jeszcze gorzej. Wrzuć w taki mecz Ruuda Van Nisterlooya i też nic nie poradzi. Ale jak Serb zaczyna cofać się po piłkę to jest wielkie poruszenie i krytyka. Jak drużyna nie potrafi przeprowadzić piłki w okolice pola karnego to i tak winny jest Ljuboja. Zawsze winny jest Ljuboja.

Oglądałeś te mecze ? Zdaje się, że chwaliłeś się iż wyłączyłeś po I połowie (jeśli to nie ty to sorry). Ale jeśli oglądałeś to musiałeś zauważyć, że CAŁA, absolutnie cała drużyna w ofensywie zagrała jedno wielkie NIC, więc nie on jeden słabszy.

IMHO on nie gra zdecydowanie gorzej niż jesienią, to tylko złudzenie, któremu ulegają wszyscy, bo patrzą przez pryzmat wyników. A prawda jest taka, że drużyna nic nie grała. Drużyna od której postawy zależy gra Serba. Może zagrać genialnie, ale potrzebuje drużyny, im lepsza gra zespołu tym bardziej uwidocznione atuty Serba. W meczu z Piastem strzelił genialną bramkę piętą, ale nie strzeliłby jej gdyby drużyna grała tak jak z Koroną czy Bełchatowem, bo nikt nie dostarczyłby piłki (nawet trudnej, bo to była trudna piłka) w polu karnym tak jak zrobił to Kucharczyk.
14piątek, 22, marzec 2013 16:38
Senator
@CTP
Fakt pisałes że oglądałeś tylko pierwsza połowę ale co ważniejsze pisales że nie było Rado i paru innych więc mecz wyglądał tak jak wyglądał. JJ. wszak zauważył że Ljuboja to nie Messi i sam meczu już nie wygra. Dziś była powtórka meczu z Górnikiem i w tv Ljuboja cały czas był w grze a przecież swoje lata ma.
15piątek, 22, marzec 2013 16:41
Senator
Z tym tv chodziło mi o to, że dużo lepiej wyglądał niż kiedy patrzyłem na mecz z mojego miejsca na stadionie. Smile
16piątek, 22, marzec 2013 17:52
CTP
Moja ś.p. babcia na takie owijanie w bawełnę zawsze mawiała: "srali muchi, będzie wiosna". Smile Ljuboja w pierwszych dwóch meczach zagrał po prostu padlinę i nie wymyślajcie jakichś durnych usprawiedliwień. Po meczu z Bełchatowem cała drużyna poszła na rozmowę motywacyjną, ze szczególnym uwzględnieniem drużynowej starszyzny. Ale czy Ljuboja utrzyma progres z meczu z Górnikiem, to pewnie przekonamy się za parę miesięcy. Jeśli nie, to "noga, dupa, brama". Tak przynajmniej odczytuję intencje Leśnodorskiego i nie powiem, żebym się z nimi nie zgadzał.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1