- Kategoria: Trybuna komentatorów
- Senator
Liczby i statystyki w drodze po tytuł
Do końca sezonu 2012/13 zostało jeszcze 10 kolejek do zdobycia jest więc dokładnie 30 punktów. W poprzednich czterech latach (sezon 2007/08 pomijam celowo, Wisła była mocno ponad średnią), aby zdobyć mistrzostwo potrzeba było odpowiednio 64, 65, 56, 56 co daje średnią 60 punktów i tyle też przyjmiemy na ten sezon.
|
Sezon |
Drużyna |
Punkty |
Zwycięstwa |
Remisy |
Porażki |
|
2008/2009 |
Wisła |
64 |
19 |
7 |
4 |
|
2009/2010 |
Lech |
65 |
19 |
8 |
3 |
|
2010/2011 |
Wisła |
56 |
17 |
5 |
8 |
|
2011/2012 |
Śląsk |
56 |
17 |
5 |
8 |
Kiedy popatrzymy na zwycięstwa to średnia z czterech ostatnich sezonów czyli 18 w tym sezonie powinna tytuł zapewnić.
Jak wygląda obecnie sytuacja czterech pierwszych drużyn w tabeli?
|
1. |
Legia |
20 |
43 |
41-19 |
|
2. |
Lech |
20 |
39 |
27-15 |
|
3. |
Górnik |
20 |
34 |
28-18 |
|
4. |
Śląsk |
20 |
32 |
29-25 |
Czyli Legia aby zostać mistrzem Polski potrzebuje jeszcze 17 punktów, Lech 21, Górnik 26 a Śląsk 28. Jeśli wiemy ile punktów jest do zdobycia to podobnie, Legia może stracić ich jeszcze 13, Lech 9, Górnik 4, a Śląsk tylko 2 . Śmiało więc możemy wykluczyć z boju o mistrza drużynę z Wrocławia i jednak również Górnika. Choć Lech i Wisła w swoich mistrzowskich sezonach w ostatnich dziesięciu kolejkach zdobyły 26 punktów co pokazuje poniższa tabelka.
|
Kolejki 21-30 |
|
|
|
|
|
|
Sezon |
Drużyna |
Punkty |
Zwycięstwa |
Remisy |
Porażki |
|
2008/2009 |
Wisła |
26 |
8 |
2 |
0 |
|
2009/2010 |
Lech |
26 |
8 |
2 |
0 |
|
2010/2011 |
Wisła |
16 |
5 |
1 |
4 |
|
2011/2012 |
Śląsk |
17 |
5 |
2 |
3 |
W dalszych rozważaniach tak jak wspomniałem Górnika i aktualnego mistrza kraju pomijam bo statystyki mówią, że szanse na tytuł obu tych drużyn są właściwie żadne, choć musimy pamiętać, że to o czym mówimy nazywa się Ekstraklasa i mecze rozgrywane są tu w Polsce. Wcześniej pisałem że 60 punktów to średnia z ostatnich czterech sezonów i ta zdobycz powinna zapewnić tytuł, jeśli patrzymy na ostatnie dziesięć kolejek to widać, że drużyny średnio zdobywają tych punktów 21 czyli jeśli tak miałoby być to Legia skończyłaby z 64 punktami zaś Lech z 60. W tym drugim przepadku aby Lech zdobył mistrzostwo Legia musiałaby zgubić 14 punktów czyli w naszym przepadku wracamy do założenia, że 60 punktów daje mistrza bo właśnie tyle miałby Lech zbywając średnią ilości punktów (21) przez mistrzowskie drużyny w ostatnich dziesięciu kolejkach.
W ostatnich dziesięciu kolejkach mistrzowskie drużyny wygrywały średnio 6,5 razy czyli Legii potrzebne są 5 zwycięstw np. w domu, na wyjeździe jedno plus jeden remis. Da to punktów 19 skończy więc z 62 punkami. W naszym przypadku będzie więc to średnia zwycięstw z ostatnich czterech sezonów, a więc wspomniane na samym początku osiemnaście. Lech więc musi powtórzyć właściwie swoje osiągnięcie z roku w którym zdobywał mistrza (8 zwycięstw, 2 remisy), może mieć o jeden remis mniej. Obowiązkowo jednak przy tym założeniu powinien wygrać aż 7 z ostatnich dziesięciu meczów a pozostałe zremisować. Trudne zadanie prawda? Ogólnie widać wyraźnie,że aby Legia zdobyła tytuł może być w średnich statystycznych, Lech zaś musi te średnią poprawiać.
Pobawmy się w przepowiednie i spróbujmy wytypować punkty obu zespołów w ostatnich dziesięciu kolejkach. Później w ruch matematyka i zobaczymy ile punktów w Waszych przewidywaniach potrzeba do zdobycia tytułu i co najważniejsze kto będzie mistrzem.
Lech z ostatnich 10 meczów aż 7 rozgrywa u siebie tylko czy to handicap? Mimo osiąganych wyników na Bułgarskiej to jednak tak. Tu pytanie do organizatora jak można tak ułożyć terminarz?
Kolejka 21
Legia - Zagłębie Lubin 3pkt
Lech - Lechia Gdańsk 3pkt
Kolejka 22
Wisła Kraków – Legia 1pkt
Piast Gliwice - Lech 3pkt
Kolejka 23
Legia – Pogoń Szczecin 3pkt
Lech – Zagłębie Lubin 3pkt
Kolejka 24
Piast Gliwice – Legia 1pkt
Jagiellonia Białystok – Lech 1 pkt
kolejka 25
Legia – Lechia Gdańsk 3 pkt
Lech – Wisła Kraków 3pkt
Kolejka 26
Jagiellonia Białystok – Legia 1pkt
Lech - Widzew Łódź 3pkt
Kolejka 27
Legia – Lech 3pkt
Lech – Legia 0 pkt
Kolejka 28
Widzew Łódź – Legia 3pkt
Lech - Podbeskidzie Bielsko Biała 3 pkt
Kolejka 29
Ruch Chorzów –Legia 1 pkt
Śląsk Wrocław – Lech Poznań 1pkt
Kolejka 30
Legia - Śląsk Wrocław 1 pkt
Lech – Korona Kielce 3 pkt
Podsumujmy, Legia wygrywa pięć meczów czyli osiąga średnią 18 zwycięstw w sezonie i pięć remisuje, łącznie zdobywa 20 punktów. Razem ma ich 63.
Lech z Poznania zdobywa punktów 23, siedem meczów wygrywa, dwa remisuje i jeden przegrywa daje mu to razem 62 punkty. 62 punkty to jednak tylko drugie miejsce jednym słowem Legia mistrz. W moim przypadku wyszło na to, że jednak 60 punktów mistrzostwa może nie zapewnić. Ciekawe jak będzie u innych komentatorów. Zapraszam do zabawy.
PS
Całe te rozważania może i statystycznie i matematycznie są uzasadnione jednak cały pic w jednej sprawie. Lech nie może wygrać dwóch meczów więcej niż Legia i tylko o to chodzi.
Krzysztof Kaliszewski – „Senator”


Ja już jakiś czas temu napisałem, że jak wygramy z Górnikiem, Dyskobolią, Zagłębiem i Wisłą to o tytuł jestem spokojny. Zostały na razie dwa kroki do realizacji tego .
Liczę na to, że w najbliższych dwóch kolejkach zdobędziemy 6pkt, a kuchenkowi, najwyżej 4 i sami się wyeliminują.
Moim zdaniem Lech ma lepszy kalendarz i osobiście myślę,że statystyki muszą się jako tako zgadzać więc u siebie musi zacząć wygrywać. Seria 10 zwycięstw po kolei na wyjazdach już jest imponująca więc też lada chwila powinna mieć swój finał. Jak by jednak nie patrzec do zdobycia jest jeszcze bardzo dużo punktów.
Gdyby nie pomyłki sędziów, Lech miałby najwyżej 35 pkt., a nawet mniej. Poza tem
Lech u siebie w tym sezonie gra słabo, w pt gra przed nami, ostatnim razem jak tak było nie wykorzystali możliwości wyprzedzenia nas tabeli - dostali od Polonii.
Można przyjąć też retorykę Janusza Basałaja i napisać, Lech ma styl i gra bardziej przekonywająco od Legii ...
...ale, ja uważam, że przeciwnicy kuchenkom do tej pory nie postawili wysoko poprzeczki, a dwa zespoły z czołówki u siebie muszą cisnąć - tego oczekują kibice, więc o dostanie bramki z kontry łatwo. Lech jak dostanie u siebie gonga to raczej nie wygrywa.
W takim razie mogą tylko przeprosić, informacje usłyszałem w polskim radiu jak widać zbyt dużym zaufaniem darze to medium. Powinienem sprawdzić i sam policzyć
Jednak w tym sezonie, tak już jest Lech u siebie ... to tylko dwa razy wygrał.
Ja jeszcze dorzucę od siebie jeden wskaźnik, a mianowicie średnią punktu na mecz. W przypadku Lecha w rundzie jesiennej jest to 1.93. Rundę wiosenną piłkarze z Poznania zaczęli z odrobinę wyższego "C" i na razie osiągnęli okrągłe 2 pkt (10 pkt na 5 kolejek). Choć trzeba uczciwie powiedzieć, że duży wkład miał w tym niejaki Nakoulma.
Z kolei Legia rundę jesienną skończyła z dorobkiem 2.2 pkt na mecz ale na razie idzie łeb w łeb z Lechem, również 10 pkt w 5 meczach.
Ja osobiście uważam, że te średnie punktowe będą powoli wyrównywać się z jesienną średnią, głównie dlatego, że spadkowiczów już znamy. Obecnie najważniejsze, to utrzymać jakąkolwiek przewagę nad Lechem w najbliższych dwóch kolejkach. Potem mamy 4 stosunkowo łatwe mecze i gdybyśmy zdobyli w nich komplet, to następne spotkanie z Lechem przy Ł3 będzie de facto meczem o MP.
Jeżeli Kolejorz będzie „trzymał dystans”, to on będzie w pozycji atakującego, a my broniącego, a tak już było w zeszłym roku i jak to się skończyło?
Dopóki Leszków nie odstawimy na bezpieczną odległość, to ja spokojnie nie zasnę.
Żywię ponadto podobne obawy jak iocosus powyżej. Oni mają szczęście do decyzji sędziów, my - dużo mniejsze, if any (uważam, że mieliśmy je jesienią np. w meczu z tzw. Polonią, gdzie mogła być czerwona dla Wawrzyniaka, po błędzie Astiza i rajdzie Wszołka). Ci z Poznania rzeczywiście funkcjonują tak trochę jak Śląsk rok temu. Ich zwycięstwo na inaugurację nowego stadionu nad Lechią obfitowało w osobliwe decyzje, zdaje się Małka, łącznie z uznaniem bramki po faulu ofensywnym Wasiluka i nieprzyznaniem karnego gościom, ich karny wiosną na Oporowskiej z Bełchatowem - taki jak nasz jesienią 2005 z Polonią ("faul" na Poledicy, bramka Włodara z karnego), no i gol ze spalonego na inaugurację wiosny z Ruchem.
Na to, że wiecznie będą gubić punkty u siebie, podobnie jak Senator, nie liczę. W końcu wygrają. I to nie raz.
O postawę innych klubów tak się nie martwię. Legia ma pod tym względem trudniej, ale wszyscy mieli czas do tego przywyknąć, nie jest to żadna nowość. Będzie Legii trudniej niż innym przeciwko danemu rywalowi i to piłkarze i Urban mają mieć wkalkulowane w pracę.
Sądzę jednak, że decydującą role w przegranym wyścigu o mistrzostwo odegra to, co widzieliśmy rok temu - złudne przekonanie, że nic złego nam się nie może stać, podszyte opinią, że "i tak jesteśmy lepsi", granie meczów na stojąco, nieporadność i liczenie jeden na drugiego, a także niepewni środkowi obrońcy.
Cóż, nie trzeba było się upajać "mistrzostwem" półmetka i przegrywać bez walki we Wrocławiu, nie trzeba było tracić bramki w doliczonym czasie w Zabrzu.
Ja się zupełnie z Tobą nie zgodzę odnośnie tego "bata". Jako coroczny kandydat do mistrzostwa każdy sezon zaczynamy z takim batem i kolejne lata nie możemy sobie z nim poradzić. Nie znam żadnego przypadku w ostatnich latach, żeby nadmierna presja rywali nam jakoś pomogła. Poprzedni sezon był już tego kulminacją. Rywale siedzieli nam cały czas "na tyłku" i jak zwykle wszystko przegraliśmy.
Mi się właśnie marzy odsadzenie Lecha na bezpieczną odległość (7-8 pkt.). Im bliżej końca sezonu tym presja będzie coraz większa. Na nas będzie podwójna, gdyż media już w lutym przyznały nam mistrzostwo i jego nie zdobycie w tym roku byłoby jeszcze większą klapa niż ubiegłoroczna porażka. Śmiem sądzić, że naszym graczom napewno to nie pomaga.
Oczywiście nie wiem jak nasi by zareagowali gdyby mieli spory zapas nad drugim rywalem, ale wiemy jak reagują w momencie dużej presji. Dlatego też uważam, ze gorzej by raczej nie było. Spora przewaga może odebrała by też chęć jakiejś większej walki Lechowi. Nie ma co ukrywać, że pewnie sporo osób, po tak intensywnej i ciekawej przerwie zimowej, liczyło że już teraz nasza przewaga nad rywalami będzie większa. Niestety Lech nie odpuszcza i zanosi się na to, że emocje będą do końca.
Co do Lecha i jego formy to tak jak kilku poprzedników też jestem zwolennikiem teorii, że w końcu zaczną wygrywać na swoim boisku. Już z Bełchatowem powinni to zrobić ale w jakiś niewytłumaczalny sposób zremisowali. Pytanie tylko czy ich niewiarygodna seria wyjazdowa zostanie podtrzymana. Jeśli tak, to boje się, że znowu będziemy musieli obejść się smakiem. Myślę, że jednak w końcu zaczną co najmniej remisować.
Ogólnie to zapowiadają się dwa nerwowe miesiące
MUSIMY awansować do finału aby zmotywować dodatkowo przed meczami z Lechem Wisłę Kraków lub Śląsk Wrocław.
Możliwa jest bowiem sytuacja, że udział tych klubów w europejskich pucharach będzie możliwy tylko w przypadku zdobycia Mistrzostwa przez Legię (zakładając triumf Legii w finale PP).
Oczywiście możemy wypominać głupio stracone punkty ale co w takim razie mają powiedzieć w poznaniu? Na 39 zdobytych punktów 30 to wyjazdowe, gdyby w domu mieli tylko 50% skuteczności byliby przed nami!!! Moim zdaniem powinniśmy się cieszyć z farta jaki w tym kontekście mamy.
@Iocosus
Też się boję,że jednak cała Polska przeciw nam i choć JE Zbyszek słusznie zauważa ,że chcą być mistrzem nie ma innego wyjścia jak bić nygusów to jednak Lech każdą podkładkę przyjmie z radością i ogólnie sprawiedliwe to nie jest.
@Moros
Podzielam Twój pogląd bez bata gra się lepiej można pokazać więcej. Luz blues i wszystko wychodzi.
@Oliver, WielkieLegiony
Nie brałem tego pod uwagę ale rzeczywiście dla Sląska i Wisły to może być jedyna droga do Europy. Te drużyny stać na grę w LE, nie będą płakać że to się nie opłaca. Szczególnie Wisła ma szansę choć troszki uratować sezon. Trzeba też kibicować PBB grają z Lechem w 28 kolejce. jeśli będą mieli choć cień szansy zostawią serca w Poznaniu w innym przypadku może być śmiesznie.
W roku 2002 kiedy graliśmy w grupie mistrzowskiej ostatnich dziesięć kolejek to 22 punkty przy czterech remisach i 6 zwycięstwach czyli też powyżej dwudziestu. Ta ilość zdobytych punktów i w tym sezonie myślę, że zapewniłaby nam tytuł tylko trzeba wygrać z lechem.
Seria wyjazdowa Lecha też się skończy, wystarczy że jakieś drużynie zacznie się chcieć lub będzie grać z kontry i szybki atak. Lech na taką grę nie odporny jest.
... Na całe gardło krzyczmy wraz: Legia mistrza Polski ma!
Natomiast My hołdujemy szkole hiszpańskiej wykorzystującej najlepszych zawodników do kreowania gry. Nas do góry ciągną indywidualności. Też chciałbym, aby dodano do tego więcej schematu,ale rozumiem, ze przy Ljuboji jest to w praktyce niemożliwe w ataku,ale w obronie trochę mi tego brakuje. Taka papierowa konfrontacja Legii i Lecha jak niektórzy zewnętrzni "fachowcy" w rodzaju Basałaja jej dokonują jest obarczona wadą zaangażowania rywali. Dla wielu z nich mecz z Legią jest bez mała kwestią życia i śmierci. Lech tego nie doświadcza. Ale ja uważam, że hartujemy się w trudnych warunkach,nie w łatwych. Ergo; czy chcemy tego czy nie jesteśmy pod stałą presją i umiejętność radzenia sobie z nią musi być tak samo ważna jak motoryka czy taktyka. Zresztą u psychologów zdania na temat oddziaływania presji na waleczność są podzielone z przewagą tych co mówią, ze sprzyja mobilizacji /oczywiście nie u wszystkich, gdyż niektórzy rozładowują ją np. przez alkohol/.
Najważniejsze to patrzeć do przodu i na każdy najbliższy mecz chcąc go wygrać. Zagłębie postawi nam trudne warunki, gdyż gra tak jak Lech uporządkowany i zdyscyplinowany taktycznie futbol oparty o duże wybieganie zawodników. Schemat wyjściowy taki jak u nas 1-4-2-3-1. Kiedy mają piłkę stopniowo przechodzą do ustawienia 1-4-4, zaś w końcowej fazie ataku jeden z graczy II linii wchodzi na dużej szybkości w pole karne rywali. Dotyczy to zwłaszcza pozornie wycofujących się w głąb pola Papadopulosa i Pawłowskiego,którzy większość bramek po takich wejściach zdobyli /obaj zresztą z Ruchem nie zagrali przez to przebieg tego meczu jest mylący/. Najlepszą obroną przed taką grą ofensywną jest strefa z przekazywaniem, tak, aby żaden atakujący nie został nawet przez moment bez pilnowania. Można też zagrać bardzo wysoko obroną, ale tu trzeba mieć za obrońców sprinterów. W defensywie w pierwszej fazie mają 2 wolnych obrońców trzymających głębię obrony.W chwili utraty piłki najbliższy atakuje wprowadzającego piłkę do gry przeciwnika, zaś reszta zaczyna kryć indywidualnie poczynając od graczy będących najbliżej własnej bramki. I to jest ich najsłabszy element, bowiem przeciwnik szybkim kontratakiem może wejść w ich obronę nim oni zdołają ją zorganizować. Tak wszystkie bramki zdobył Ruch. Kiedy się zorganizują to grają dwoma strefami 6-4. Z uwagi na dużą ruchliwość i zagęszczanie pola w obronie przeciw atakowi pozycyjnemu radzą sobie dobrze.Są też odporni psychiczne i nie zważając na wynik stosują wypracowane schematy i wyuczone zagrania. Jeden z trudniejszych przeciwników, tym bardziej, ze na wiosnę w dobrej formie. Moim zdaniem łatwiej będzie z Lechem.
Zgodnie z tą tabelą nam pozostały do rozegrania 3 mecze z czołówką (miejsca 1-4) jeden ze średniakiem ( miejsca 5- 10) i cztery z dolna częścią tabeli wiosennej. Lech natomiast gra 2 mecze z drużynami z aktualnych pozycji wiosennych 1-4. Jeden z zespołem z dołu tabeli i 5 z zespołami środka, cały czas mowa o wiosennej tabeli. Wiadomo nie za bardzo ma się to obiektywnej oceny, ale w jakiś sposób można popatrzeć na skalę trudności odnosząc się do wiosennej formy drużyn ekstraklasy.