Zapraszamy do rozmowy "w przerwie", w przerwie od futbolu, do dyskusji w tematach związanych ze sportem, lecz nie pozostających w bezpośrednim związku z piłką nożną i Legią Warszawa.
Twoja opinia
Dyskusja (2584)
2554piątek, 01, listopad 2024 10:10
Zbyszek
Od 02.11.2024 w Rijadzie rozpoczyna się WTA Finals z udziałem dawno niewidzialnej na kortach Igi Światek oraz siedmiu czołowych tenisistek świata.
Media rozpisują się o losowaniu i że rzekomo Iga trafiła dobrze ,ale prawda jest taka ,że jeżeli nasza tenisistka jest w wysokiej formie fizycznej i psychicznej to żadna rywalka nie jest dla jej straszna .
Z tego co możemy dostrzec z zewnątrz to na razie Wim Fisette zmienia dwie sprawy ,a mianowicie Iga przygotowuje się do Turnieju grając sparringi z bardzo silnymi rywalkami, w tym z Sabalenka , a nie ze swoim stałym sparringpartnerem Tomaszem Moczkiem,oraz co , moim zdaniem , szalenie ważne, widzimy Igę rozluźnioną i roześmianą. Wielu ekspertów zagranicznych zwracało uwagę na to ,że Iga grała z takim skupieniem i takim wyrazem twarzy jak by była tragarzem , który musi przenieść ciężar , co wcale mu się nie podoba.
Sport, gra - ma sprawiać radość . To jest jeden z warunków sukcesów, nie tylko na korcie.
2553piątek, 18, październik 2024 08:39
Zbyszek
@Iocosus.
Dla patopismactwa Wim Fissette to z jednej strony wybór znakomity , bo nadal będą mogli zmyślać, łgać, kłamać i bredzić do woli ,ale dla nas to ponownie kiepska wiadomość , bo Belg jest równie dyskretny jak byli Sierzputowski i Wiktorowski , więc będziemy skazani na hieny ( mnie proszę w to nie mieszać ).
Z tego co pisali o nim fachowcy przy okazji pracy z zawodniczkami to jest to trener szalenie ambitny ,ale też szalenie uczciwy zawodowo czyli pracuje z zawodniczkami dotąd , dopóki widzi w tej pracy sens , a więc dopóki zawodniczka czyni postępy . Żadna z zawodniczek , które prowadził Fissette ( Clijsters, Halep, Azarenka , Kerber, Osaka) po zakońceniu z nimi współpracy nie osiągnęły żadnego większego sukcesu.
Oprócz tenisa ma swoją firmę doradczą i na brak pieniędzy nie narzeka , więc nic nie musi.
Czyli jeżeli Fissette będzie widział efekty swej pracy w postaci postępów w tenisie Igi i poprawy wyników na innych nawierzchniach niż korty ziemne to będzie Igę trenował, a jak tego nie będzie to elegancko tak jak Sierzputowski i Wiktorowski za obopólnym porozumieniem nastąpi sportowy rozwód..
Ja interesuję się tenisem nie od wczoraj więc wiem co pisali eksperci o nim kiedy jego podopieczne osiągały ogromne sukcesy i kiedy stawały w miejscu- co było powodem rozejścia się dróg ( poza odejściem od Chinki). Tak jak to miało miejsce pod koniec września z Naomi Osaką,a o czym prasa amerykańska obszernie informowała ( ma się te konszachty w USA , Kanadzie, Francji , Włoszech, Anglii czy Niemczech ). Żadna z zawodniczek z którymi Fissette zakończył współpracę ( Clijsters, Azarenka, Halep, Kerber, Osaka) nie osiągnęła po nim żadnych większych sukcesów.
Konkluzja jest taka, o czym napisałem w poprzednim poście ,że jeżeli Wim Fissette rozstanie się z Igą to będzie oznaczało,że Iga doszła w swoim tenisie do ściany i do sufitu i już lepsza nie będzie.
Podłożem tego co mówią byli zawodnicy o takich jak Wim Fissette,a co mówili np. byli piłkarze o Arrigo Sacchim i co mówią np. o Feio jest to ,że oni czują się lepszymi fachowcami od tych , którzy w sporcie żadnych sukcesów nie odnosili , ani nawet nie byli zawodowcami.Oni czują się uprawnieni , jako tzw, praktycy do wydawania jedynie słusznych opinii i np. taki Wim Fissette z tak ogromnymi sukcesami , nie jest dla nich autorytetem. Wybacz,ale dla mnie to oni nie są autorytetami ,bo byliby nimi gdyby jakieś znaczące sukcesy jako trenerzy osiągnęli ,a tak to wedle słownictwa Melchiora Wańkowicza uprawiają kundlizm.
PS. Dla wszystkich trenerów świata ., w tym także dla Fissette , praca z tak wielką tenisistką jak Iga jest zaszczytem. Iga w świecie jest instytucją, nie tyle jest gwiazdą ,ile ma status idola . W USA jest uwielbiana jako spełnienie amerykańskiego snu . Wszyscy w świecie są Igą zachwyceni ,a u nas zamiast dumy z tego ,że to nasza rodaczka jest symbolem sukcesu ,ale i wartości pozasportowych - grono kanalii rodem z chlewa usiłuje ją opluć. Na szczęście ma ona miliony wiernych fanów, którzy patopismakami gardzą.
2552czwartek, 17, październik 2024 18:23
iocosus
Wysłuchałem dziś co mają do powiedzenia Olejniczak z Sidorem na temat nowego trenera Igi, z pewnością wiedzą więcej od nas, jak przyznają są blaski i cienie, ale oprócz tego czego z mediów można się dowiedzieć, to na konkretne pytanie, czy Fissette dotrwa w sztabie Igi do końca sezonu byli sceptyczni, Olejniczak zdecydowanie.
No i ciekawe, czy będą mieli rację, ale ten ich pesymizm jest znaczący, ciekawe, bardzo ciekawe jak to dalej się potoczy, Iga jest w jakimś swoim przełomowym momencie. Dla mnie ważnym punktem będzie jak zaprezentuje się w AO.
Djokovic, Federer, Nadal rozwijali swój tenis cały czas, nie ma powodów żeby Iga tego nie robiła. Zgadzam się z Olejniczakiem - przede wszystkim musi mieć radochę z tenisa! Ta obecna przerwa i przełom listopada z grudniem powinny być resetem oby skutecznym.
Niestety gdybym miał obstawiać co do długości współpracy Igi z Fissettem to raczej tak jak fachmani tenisowi z "meczyków", ale to trochę wróżenie z fusów. obyśmy się mylili.
2551czwartek, 17, październik 2024 16:20
Zbyszek
@Iocosus.
Ja sobie przypominasz tuż po rozstaniu Igi w trenerem Wiktorowskim wskazałem na możliwy wybór pomiędzy chyba obecnie najbardziej cenionymi trenerami Belgiem Wimem Fissette oraz Amerykaninem Bradem Gilbertem sugerując ,że Iga wybierze młodszego o 19 lat Belga ( ma 44 lata).
Obaj są szalenie skuteczni ,a różni ich nie tylko wiek ,ale i model kariery , bowiem Fissette marzył o karierze tenisowej ,ale jej nie zrobił ( dobił bodaj do 1191 miejsca w rankingu ATP) , zaś Gilbert był wysoko notowanym w rankingu ATP ( 4 w 1990 roku) i co za tym idzie Fissette doszedł do cenionego warsztatu poprzez głęboką znajomość teorii tenisa , natomiast Gilbert poprzez rozwój wiedzy na bazie praktyki .
O ile można porównać to Fissette jest kimś w rodzaju Arrigo Sacchiego , a zaczynał od kogoś pokroju Feio - żeby wejść w porównania piłkarskie .
Belg zaczął swą trenerską karierę przed 15 laty ( mając 29 lat) od współpracy z zawodniczką spoza setki rankingu WTA mającą już wówczas 26 lat Belgijką Kim Clijsters i doprowadził ją do do dwukrotnego wygrania US Open ( pierwszy raz jako "dzika karta") oraz do wygranej w AO w 2011 roku.
Jego środowiska ksywka to "laptop coach" a to z uwagi na skończone studia z zarządzania oraz posługiwanie się oprogramowaniem komputerowym i nierozstawanie się z laptopem.
Był to jeden z pierwszych trenerów , który obficie korzystał z usług firm analitycznych oraz wartościujących grę tenisistek. Piłka nożna ten trop podjęła w kilka lat po innych sportach , w tym po tenisie . I tak jak w piłce, tak w tenisie problemem jest nadmiar danych i tym samym kwestia ich wyboru, adaptacji , wykorzystania i skutecznego wdrażania. Trenerzy, którzy to potrafią mają sukcesy ,a nieudacznicy idą na zielona trawkę czyli w odstawkę.
Oprócz Clijsters takim znakiem firmowym skuteczności Fissettego stała się Naomi Osaka , którą też z dalekiego miejsca w rankingu doprowadził do wygranej w US Open ( 2 razy) i wygranej w AO ( też dwa razy)..
Po przerwanej współpracy z Osaką ze względu na jej macierzyństwo, związał się z Chinką Quinwen Zheng z którą zerwał współpracę - na co ona popadła w rozpacz i uznała,że to nie było ze strony trenera moralne. Powodem zerwania umowy z Chinką była prośba Naomi Osaki ,aby pomógł jej powrócić na wyżyny , co jak wiemy się nie udało i Osaka rozstała się z Fissettem 24.09.2024 roku. I to Osaka, która jest serdeczną przyjaciółką Igi zarekomendowała jej Belga jako tego przy którym zdoła szerzej rozwinąć skrzydła.
Powody rozstania się Igi z trenerami Sierzputowskim i Wiktorowskim były w swych podstawach identyczne , bowiem obie strony i trenerzy i zawodniczka doszły do wniosku ,że dalsza współpraca nie będzie postępem, ale stagnacją czyli w istocie regresem .
I Sierzputowski i Wiktorowski kierowali się dobrem zawodniczki i uczciwością zawodową dostrzegając ,że ich umiejętności trenerskie sięgnęły mówiąc trywialnie sufitu,a w przypadku Wiktorowskiego nie bez znaczenia był fakt jego prorodzinnego nastawienia ( rosnące dzieci) co oznaczało,że nie był w stanie poświęcić się dla Igi przez 10 miesięcy w roku.
Umowa z Fiissettem ma charakter próbny , na razie na WTA Finals , bo Belg jest głównym trenerem Belgijskiego Związku i kierownikiem tenisowej reprezentacji Belgii.
Wiemy jakie braki ma Iga i jakie ma zalety , lecz to od trenera zależy w co wejdzie czy w eliminację wad , poprawę słabości czy dalsze doskonalenie tego co stanowi ogromne atuty Igi.
Dlatego ja tych wad i tego co jest do poprawy nie wymieniam, nie dlatego ,że nie wiem , bo wiem ,ale z pokory , bo wiem ,że samo wyeliminowanie wad, błędów, poprawa jakości poszczególnych elementów nie jest żadnym patentem na sukces.Tenis to całość ,gdzie technika, taktyka , osobowość, charakter mają stanowić jedność. Np. Serena Willimas miała tylko 3 perfekcyjnie opanowane zagrania i przez lata była nie do pobicia.
I to w tym kontekście trzeba rozpatrywać rozwój kariery Igi . Mówiąc wprost chodzi o to ,czy Iga ma jeszcze potencjał na wejście na wyższy poziom czyli czy jest w jej grze przestrzeń na postęp czy doszła i do ściany i do sufitu.
2550czwartek, 17, październik 2024 09:52
iocosus
Wim Fissette nowym trenerem Igi Świątek! Bardzo dobry news, nie dlatego żebym przedkładał Fissette'a nad innych trenerów, nie mam w tym względzie konkretnej wiedzy oprócz tej medialnej, ale dobrze że wybór szkoleniowca się nie ciągnął pogłębiając kryzys i zamieszanie wokół Igi.
Na przyszły rok życzę Idze, żeby przewodzeniem w rankingu się nie przejmowała, za to wygrała AO lub US Open powtórnie.
2549wtorek, 15, październik 2024 10:41
Zbyszek
@Ioocosus.
Fryzjer, ,ale ten prawdziwny powtarza to co zasłyszał, natomiast hieny sobie wszystko zmyślają. Ja dostrzegam różnicę .
Mnie oburza ,że w Polsce nadal usiłuje się upodlić tych, którzy wyrastają ponad, którzy odnoszą sukcesy. Mnie do 2020 roku marzenia o tym,że Polak/Polka wygrają Turniej Wielkiego Szlema w tenisie wydawały się nierealne i raduję się niezmiernie, ,że takiej chwili dożyłem, dzięki Idze Świątek.Więc jestem w kilkunastu , chyba , jej Fan Clubach i razem z setkami tysięcy życzymy jej jak najlepiej.
Lecz obok tego co w takich okolicznościach normalne - z chlewa wyłania się szambiarz i obrzuca wszystkich gównem i co mnie przeraża - zyskuje poklask .
Iga jest fenomenem, jest nie tylko gwiazdą światowego formatu ,ale stała się wręcz instytucją . I nagle jakiś śmieć chce na jej obsrywaniu zarobić i wielu nie widzi w tym niczego obrzydliwego.
Ja przeciwko tej promocji zwyrodniałych bydlaków protestuję.
2548poniedziałek, 14, październik 2024 18:31
iocosus
Zbyszek temat jest ciągle grzany, odgrzewany i będzie do póki media sytuację będą interpretowały jako kryzysową, a kibice, opinia, będą ciekawe przyczyn kryzysu i to wszystko będzie się klikało dotąd aż sukces sportowy zasypie dołek kryzysu albo to wszystko się już znudzi i przestanie klikać.
U mnie są pytania do psycholożki Darii Abramowicz, ale pani psycholog ma prawo stwierdzic, że na temat swojej współpracy z Igą świątek wypowiedziała się już w Rzepie i nie ma nic do dodania. Czyli albo sukces sportowy, albo tasiemcowy serial doniesień o sztabie Igi Świątek się znudzi. Życzę tego pierwszego i tyle.
***
Zbyszku, to brzmi trochę dziwnie gdy negując plotki równocześnie stwierdzasz, że u fryzjera można się wiele dowiedzieć. Nie neguję, ale brzmi osobliwie.
2547poniedziałek, 14, październik 2024 08:15
Zbyszek
@Iososus.
Ja nie bazuję na podłych plotkach i insynuacjach.
Pewno mam gust wypaczony, ale nadal za zasłoną liter w necie widzę drugiego ,żywego wrażliwego człowieka.
To nie ma nic wspólnego z sympozjami naukowymi ,ale przejawem zwykłej przyzwoitości.
Dziś zbyt wielu wydaje się ,że mogą napisać wszystko , powiedzieć wszystko, każdą brednię , lecz to nie jest moje towarzystwo.
Ba ja chyba dzięki starannemu podwórkowemu wychowaniu pierwszy nie zaczepiam nikogo, lecz , chyba za słabo, reaguję na zaczepki. Czasami mam wrażenie ,że w dawniejszych czasach sporo pismaków dostałoby w ryj i to pewno dlatego ,że dziś nie dostają - to czują się bezkarni .
Temu pismakowi z Eurosportu napisałem ,aby zapoznał się z postem na C-L i cieszy mnie ,że wreszcie publicznie przyznał ,że wszystko zmyślił. Ale w znacznym stopniu za ten stan obwinił Igę i jej otoczenie , bo żaden z dziennikarzy nie ma do niej dostępu .Pisamki mają do niej dostęp łącznie góra 20 minut i to tylko oficjalnie. Poza imprezami Iga chroni swoją prywatność i dla mediów nie istnieje, chociaż przecież chociażby jak była w tym roku przez 12 dni nad Jeziorakiem to rozmawiała z turystami m,innymi z moją znajomą ( która była nią zachwycona), więc pismaki mogli z nią też pogadać, ale albo nie wiedzieli ,albo woleli łgać.Podobnie każdy kto chce to wie ,że Iga jak jest w kraju to trenuje w Józefosławiu i nie wiem czy można do niej dotrzeć, bo nie próbowałem, ale z obsługą można sobie o niej pogadać ,a przede wszystkim kopalnią wiedzy jest Raszyn , którego Iga jest chlubą i np.u fryzjera ( ja akurat w ASO) można wiele się dowiedzieć, bo jej mama jest wziętą stomatolożką i o córce lubi opowiadać.
Ja tylko opieram się na swojej wiedzy, na faktach i jawnych bredni nie powtarzam i co oczywiste nie próbuję bronić tego czego obronić się nie da.
PS. Zamiast bredni padluchów warto przeczytać wywiad Macieja Trąbskiego w PS z 14.10.2024 ze światowej sławy komentatorem tenisa Matthew Futtermanem. Wywiad z nim to jak wyjście z chlewa na świeże powietrze,
2546piątek, 11, październik 2024 15:08
iocosus
Zbyszek: "Ja jestem przyzwyczajony do poważnej rozmowy w której panuje elementarna dyscyplina intelektualna .,a nie kawiarniana gadka szmatka o niczym." - to tu się różnimy, czarna eLka to nie sympozjum naukowe, ani nawet akademicki panel dyskusyjny, ale to nasze kibicowskie pitolenie to właśnie gadka szmatka, rodzaj naszej kibicowskiej rozrywki w której pitolimy w tematach nas interesujących i zajmujących na miarę naszych zasobów poznawczych i zdolności komunikacyjnych. Na poważnie o roli psychologa w tenisie to chciałbym pogadać na przykład z Pawłem Habratem, ale gdyby to była rozmowa na blogu lub w vlogu w necie to również by to był rodzaj dyskusji "przy kawce".
Gdybyśmy byli profesjonalnym portalem i zawodowymi redaktorami to o taki wywiad z panem Habratem zdecydowanie bym zabiegał, ale my tu tylko pitolimy dla własnej przyjemności w wymianie opinii i poglądów o ile czas nam na to pozwala.
"Co ma wspólnego z Igą i panią Abramowicz prof. Blechacz" - pan profesor Jan Blecharz jest niekwestionowanym autorytetem w dziedzinie, którą się para zawodowo Daria Abramowicz.
"co mają eksperymenty psychiatryczne ?" - nie mylmy psychiatrii z psychologią w tej naszej gadce szmatce bo poważni ludzie wykonujący te zawody nas zjedzą. Eksperymenty przywołałem żeby wykazać że psycholodzy z etyką czasami się rozmijają. Nie traktujmy psychologów jak "święte krowy" są ludźmi z wadami i przywarami jak wszyscy.
"Trzeba być ślepym ,żeby nie widzieć różnicy w pracy psychologa z drużyną, a pracą z indywidualnym zawodnikiem" - przywołałem przykład Damiana Salwina jako dowód psychologa sportu który popełnił w swojej pracy błędy i przysporzył więcej szkody niż pożytku. Jak w każdym zawodzie są psycholodzy wybitni, dobrzy ale również przeciętni lub kiepscy i a tym pierwszym przytrafiają się błędy nie są od nich wolni.
Przypominam że Daria Abramowicz służyła poradami Ewie Pajor wszak futbolistce i zakładam, że była to pomoc fachowa i kompetentna za którą piłkarka jest wdzięczna.
O różnicach w pracy psychologa sportu pomiędzy tenisistami a futbolistami bardzo chętnie merytorycznie pogadałbym z wzmiankowanym Pawłem Habratem.
"bez pani Darii Abramowicz Iga by tych sukcesów do jakich doszła nie osiągnęła." - być może, w każdym razie, nie neguję tego. Dla mnie Daria Abramowicz to bardzo inteligentna osoba, według mnie dobrze wykształcona, z pewnością ma duży udział w sukcesach Igi, która darzy ją zaufaniem i dla której zapewne jest kimś w rodzaju mentora. Przy tym obojętnie jaką rolę pełni pani psycholog w sztabie Igi to obecnie zrezygnowanie z niej uważam że mogłoby mieć dużo dotkliwsze negatywne skutki niż wymiana jakiegokolwiek trenera. Poniekąd jest to też wątpliwość wobec Darii Abramowicz że staje się dla Igi kimś niezastąpionym, nieodzownym. Takie powstaje wrażenie.
Pitoląc można przyjąć że celem psychologa jest wyposażyć tego komu pomaga w "narzędzia" dzięki którym ten ktoś będzie mógł samodzielnie sobie radzić z przeciwnościami i wewnętrznymi i zewnętrznymi wpływającymi na to wnętrze. Czyli im dostarczone "narzedzia" skuteczniejsze, to znak że praca psychologa wydajna, a tym samym on sam staje się mniej potrzebnym. Z "narzędziowca" przechodzi w etap "konserwatora" do którego się zwraca w razie potrzeby i konsultacji.
"Dziś za przykładem Igi większość tenisistek ma w sztabach psychologów" - i bardzo dobrze, tylko czy jest drugi psycholog obecny w boksie trenerskim zawodnika lub zawodniczki na każdym turnieju, jest w nim częściej niż trener, widać go na treningach, a przy tym spędza ze swoją podopieczną lub podopiecznym wspólny czas również w trakcie przerw wakacyjnych jak donosiły media.
Tu jest pytanie do Darii Abramowicz jak się dystansuje przy takiej częstotliwości kontaktów. Jak sobie z tym zawodowo radzi? Być może zostanie wytyczony nowy kierunek w współpracy psychologów z tenisistami, również inni trenerzy mentalni pójdą śladem Abramowicz, ale kwestia jest ciekawa, złożona?
"Iga wygrywa głównie siłą psychiczną co wprawia w zdumienie ekspertów,że osoba tak empatyczna, tak emocjonalna, tak introwertyczna pokazuje na korcie taką moc wolicjonalną.- a to poproszę o wskazanie tych ekspertów, którzy jakoby twierdzą że empatia i introwersja negatywnie koreluje z mocą wolincjonalną? Jeżeli altruizm jest funkcją empatii, to znak że ta druga jest siłą sprawczą, jest w stanie pobudzić nas do działania. Odnośnie introwertyków to jest ich tylu odnoszących sukcesy w sporcie, że można pod tym względem się licytować z ekstrawertykami.
'W programie "Misja sport" odezwał się kolejny kundel , który powiada,że w obozie Igi były zawsze niesnaski , bo oto Iga śpi w jednym pokoju z Darią Abramowicz,a Wiktorowski z Maciejem Ryszczukiem." - redaktor Tomasz Wolfke ani mi swat, ani brat, za bardzo za nim nie przepadam, ale dosłowny cytat o tych pokojach brzmiał: "Od dziennikarzy jeżdżących na turnieje słyszałem różne historyjki jak choćby ta, że w transporcie z hotelu na korty w jednym samochodzie jeżdżą Tomek Wiktorowski i Maciej Ryszczuk, a w drugim Iga z Darią Abramowicz. To samo dotyczy pokoi, choć tutaj to bardziej oczywiste, bo w grę wchodzi tu przecież płeć. " - o tym że sztab Igi sypia nawet w oddzielnych hotelach w którymś z programów też powiedziano, czy też gdzieś napisano, łącznie z tym że kontakty między Igą a Tomaszem Wiktorowskim sprowadzały się do spraw zawodowych, a poza kortem rozchodziły. Gdy były sukcesy nikomu to nie przeszkadzało, a gdy ich zabrakło to i rozstać się z trenerem było łatwiej i dla mnie wymiana trenerów być może była niezbędna.
Wolfke powiedział coś istotniejszego o roli Darii Abramowicz: "Ta rola jest faktycznie nietypowa, bo na ogół psycholog jest na tylnym siedzeniu, a teamem steruje trener bądź zawodnik. Jedni powiedzą, że Daria zdominowała Igę, że jest złą kobietą, ale podkreślają to ci, którym się to nie podoba. Ale inni mogą powiedzieć: chwileczkę, może Idze odpowiada ta bańka czy klosz. Wiemy, że jest osobą empatyczną, introwertyczną, spokojną, wycofaną i może pasuje jej zdejmowanie tej presji" - i ta druga część wypowiedzi jest ważna, bo Idze być może taki układ faktycznie odpowiada i gdy były sukcesy nikomu to nie przeszkadzało.
Gdyby teraz sukcesy wróciły, Iga wygrałaby WTA Finals, a do tego z początkiem roku dorzuciłaby wiktorię w Australian Open to nikt "demonicznym" wpływem Darii Abramowicz by się nie zajmował.
Szczerze mówiąc bardzo życzę tego Obu Paniom, bo w przeciwnym razie gdyby kryzys formy się pogłębiał, wymiana trenerów zawiodła to przynajmniej samemu nie widziałbym dobrego wyjścia z tej sytuacji. Gdyby Panie pod wpływem mediów zrezygnowałyby ze współpracy, to Iga utraciłaby osobę w której do tej pory znajdowała oparcie.
Zbyszku nie neguję ani kompetencji Darii Abramowicz, ani nie umniejszam jej udziału w sukcesach Igi Świątek, natomiast to nie oznacza że pani psycholog w tej współpracy nie popełniła błędu. Nikt z nas nie jest doskonały. Zgadzam się z Tobą natomiast, że internet nie jest od wydawania osądów, a za niedopuszczalne uważam przesądzanie o czyjejś winie na podstawie tylko medialnych przekazów. Dlatego trzeba ważyć słowa.
Paweł Habrat o którym na początku wspomniałem jest starszym kolegą Darii Abramowicz, kończyli tą samą uczelnię, pan Paweł ciągle z SWPS-em współpracuje, mógłby być superwizorem Darii Abramowicz, nie wiem czy jest. Gdyby tak było to o Darii Abramowicz nie moglibyśmy pogadać ale już o roli psychologa w tenisie z całą pewnością., zresztą nie tylko.
Biogram z uczelni:
Psycholog sportu z nominacją Psychologa Olimpijskiego przy Polskim Komitecie Olimpijskim, członek Sekcji Psychologii Sportu Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, podkomisji psychologicznej w Komisji Medycznej Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Od 2006 do chwili obecnej współpracuje z Polskim Związkiem Tenisa (psycholog Reprezentacji Polski DAVISCUP i FEDCUP).
Obecnie współpracuje z klubem Lechia Gdańsk i Reprezentacją Polski piłkarzy ręcznych, w przeszłości: psycholog reprezentacji Polski w piłce nożnej podczas Mistrzostw Europy EURO 2012. Współpracował m.in.: drużyną Polonii Warszawa (Ekstraklasa), Jagiellonią Białystok (Ekstraklasa), czy KGHM Zagłębie Lubin (Ekstraklasa). Współautor narzędzi diagnostyczno-treningowych dla sportowców oraz publikacji i książek z zakresu psychologii sportu między innymi: „Pod Presją” z Jerzym Dudkiem, „Uwierzyć w wygraną” (książka o mentalnej stronie tenisa, pierwsze wydanie w 2011 roku)..
2545środa, 09, październik 2024 10:22
Zbyszek
@Iocosus.
Nie bardzo rozumiem o czym piszesz. Ja jestem przyzwyczajony do poważnej rozmowy w której panuje elementarna dyscyplina intelektualna .,a nie kawiarniana gadaka szmatka o niczym.
Albo rozmawiamy o Idze ,albo pieprzymy od rzeczy.Co ma wspólnego z Igą i panią Abramowicz prof. Blechacz ,a co mają eksperymenty psychiatryczne ?.
Trzeba być ślepym ,żeby nie widzieć różnicy w pracy psychologa z drużyną,a pracą z indywidualnym zawodnikiem . A mówienie w kontekście pracy pani Abramowicz o eksperymentach to niegodna człeka honoru insynuacja.
Prawda jest taka ,że bez pani Darii Abramowicz Iga by tych sukcesów do jakich doszła nie osiągnęła. Co docenianie jest zagranicą , w USA, we Francji i w wielu innych krajach. Co prawda Iga nie była pierwsza we wprowadzaniu psychologa do bezpośredniego sztabu , bo pierwszym był Novak Djokovicz, ale fachowcy widząc braki w tenisie Igi , które u innych tenisistek sprawiają ,że są one poza pierwszą dziesiątką rankingu - dostrzegają konstruktywną rolę psychologa . Dziś za przykładem Igi większość tenisistek ma w sztabach psychologów.
Iga wygrywa głównie siłą psychiczną co wprawia w zdumienie ekspertów,że osoba tak empatyczna, tak emocjonalna, tak introwertyczna pokazuje na korcie taką moc wolicjonalną.
Podobnie dyskutowano po rozstaniu Igi z trenerem Sierzputowskim, że oto on jest twórcą sukcesów i że Iga powinna jego trzymać,a innych wyrzucić, zwłaszcza panią psycholog. Okazało się ,że Iga wiedziała co robi zostawiając psycholog, a zwalniając trenera. Nawiasem mówiąc, trener Sierzputowski chciał podbić świat ,ale mu nie wyszło i obecnie szkoli młody talent 17-letniego Tomasza Berkietę. Dodać wypada,że po tamtym rozstaniu wydano podobny komunikat świadczący o wzajemnym szacunku trenera i zawodniczki.
W programie "Misja sport" odezwał się kolejny kundel , który powiada,że w obozie Igi były zawsze niesnaski , bo oto Iga śpi w jednym pokoju z Darią Abramowicz,a Wiktorowski z Maciejem Ryszczukiem. Jak bym słyszał rozmowę z "Vabanku II" - " A czemu pani zawiadomiła policję" - "Bo panie oficerze , dwa chłopy w jednym łóżku to obraza Boska".
Lecz wynurzenia tej hieny były podłą insynuacją ,albo ignorancją o tym ,że brak było porozumienia między trenerem Wiktorowskim a Igą a przyczyną była Abramowicz. Otóż trener Wiktorowski to nie jest brat-łata, on nie nawiązuje koleżeńskich relacji z podopiecznymi ,podobnie było z Agnieszką Radwańską, ale utrzymuje dystans traktując stosunki trener- zawodniczka na zasadzie przełożony - podwładny. Oglądałem kilka treningów Igi pod kierunkiem Wiktorowskiego w Józefosławiu i relacje były normalne , przy czym trener jak zauważył coś nie tak to nie nakazywał ,ale dyskutował z Igą . Iga nie jest manekinem i domaga się partnerskiego traktowania , co nie jest tożsame z kolesiostwem.
Przyczyna rozstania była prozaiczna , bowiem Iga jest kobietą szalenie ambitną , taką, która nienawidzi przegrywać i zauważyła,że przestała czynić postępy i tym samym uznała,że dotychczasowy układ wyczerpał swe moce sprawcze . Aby dorównać czołówce ,która gna do przodu trzeba znaleźć kogoś kto temu zadaniu podoła . I tyle .
Ponieważ ja interesuję się tenisem nie od wczoraj to tylko przypomnę ,że pani Daria Abramowicz zgodziła się być psychologiem Igi od początku 2019 roku na prośbę prezesa Warsaw Sport Group ( wówczas Iga była zawodniczką tej grupy) pana Bochenka , który był po konsultacjach z ekspertami z PZT , a przede wszystkim z trenerem Igi Piotrem Sierzputowskim , ojcem Igi ( wówczas członkiem sztabu) oraz panią Jolantą Rusin-Krzepotą. Trener Sierzputowski , świetnie wykształcony, był trenerem Igi od 2016 roku , czyli od jej przejścia na zawodowstwo , początkowo jako II trener ,a od końca 2017 roku jako pierwszy trener i doprowadził Igę do juniorskiego triumfu w Wimbledonie w 2018 roku ,ale Iga przestała czynić postępy , stanęła w miejscu. I mimo jego wysiłków, ciężkiej pracy postępów w wynikach nie było. W momencie kiedy Daria Abramowicz obejmowała funkcję psychologa Iga była na 126 miejscu w rankingu WTA i odpadała w pierwszych rundach turniejów seniorskich. Pierwszy jej sukces to finał w Lugano w 2019 roku , a następny to wygrana RG w 2020 roku .
Tylko ktoś wyjątkowo źle życzący Idze nie zauważy korelacji między fenomenalną pracą Darii Abramowicz, a sukcesami Igi.
PS. Adam Michnik ( pozdrawiam) nazywa to co kanalie wyprawiają w mediach kulturą wykluczenia - w której to każdy bydlak może bezkarnie każdego opluć, opluskwić, splugawić , bez cienia dowodu i racji . Dobrze ,że Michnik zaczyna nazywać zło złem ,ale nie wolno zapomnieć,że on sam w latach 80-tych się do tej cynicznej demoralizacji i deprawacji walnie przyczynił.
2544wtorek, 08, październik 2024 08:55
iocosus
Zbyszku dostrzegam różnicę w pracy profesora Jana Blecharza a Darii Abramowicz. Oboje pracowali z wybitnymi polskimi sportowcami, oboje byli w sztabie szkoleniowym, oboje byli bardzo zaangażowani w swoją pracę, oboje też zdobyli zawodowe uznanie oraz zyskali mainstreamową popularność. Pytania o różnicę są ciekawe i zasadne, chocby czy wynikają tylko ze specyfiki danych dyscyplin sportowych.
Psychologia w każdej dziedzinie życia, w pracy, w sporcie jest nie do przecenienia, ale nie wszystko złoto, co się świeci, nie każdy psycholog doprowadzi do pozytywnych efektów. Jerzy Brzęczek zawierzył Damianowi Salwinowi i wyszedł na tym jak Zabłocki na mydle. O psychologu kadry pisano: „To swego rodzaju doradca i prawa ręka Brzęczka. Na tyle ważny, że zamiast swoją aktywność ograniczać do sesji i odpraw w hotelu, uczestniczył także w treningach kadry. Wychodził na boisko, wydawał instrukcje piłkarzom, co według naszej wiedzy część dziwiło i drażniło.” Źródło: www.meczyki.pl
Jedna z ocen psychologa brzmi następująco: „Damian Salwin i jego destruktywny wpływ na selekcjonera Jerzego Brzęczka w bardzo istotnym stopniu przyczynił się do tego, że kadencja trenera została przerwana w fatalnej atmosferze, a jej cały obraz był znacznie gorszy, niż osiągane w tamtym czasie wyniki sportowe.”
„Stanąć w prawdzie”?
Prawdą jest, że Iga po przegranej z Pegulą 5 września na US Open zawiesiła swoje starty w turniejach, zwolniła trenera, szuka następnego, zamierza wystąpic w WTA Finals 2-9 listopada w Rijadzie. Absencję w tourze tłumaczyła zmęczeniem, a następnie względami osobistymi.
Tyle, odnośnie reszty, zgadzam się, że trzeba ważyć słowa, nie dlatego, że znam prawdę, ale dlatego że jej nie znam.
Oby Iga znalazła trenera, z którym w przyszłym sezonie będzie odnosic sukcesy na miarę swoich aspiracji, a przede wszystkim gra w tenisa, uczestnictwo w turniejach będzie sprawiało jej satysfakcję.
p.s.
„psychologowi nie wolno robić czegokolwiek wbrew woli pacjenta ,a jego jedynym celem jest pomoc i dbanie o dobro pacjenta.” – Zbyszku zdajesz sobie sprawę, że wiele eksperymentów psychologicznych i to głośnych, których uczestnicy nie wnosili pretensji, obecnie są uznane za nieetyczne.
Jeszcze jeden cytat z uwagą że w Polsce z etyką zawodową psychologów różnie bywa, oczywiście z zastrzeżeniem, żeby tej wiedzy nie przypisywac obecnie do konkretnych osób, ponieważ można wyrządzic ogromną krzywdę:
„Wyrok w procesie Andrzeja Samsona będzie stanowił nauczkę dla środowiska psychologów, aby dokładniej przyglądać się pracy poszczególnych psychoterapeutów - uważa psycholog i psychoterapeuta dr Ewa Woydyłło.
W rozmowie z PAP Woydyłło przypomniała, że oprócz skandalu związanego z Samsonem w polskim środowisku psychologicznym zdarzały się już inne głośne sprawy przewinień psychoterapeutów względem pacjentów, np. przypadki uwiedzenia. "Niestety, im ktoś jest bardziej znany i ceniony, tym mniejszej podlega kontroli ze strony kolegów po fachu" - wyjaśniła psycholog.
Podkreśliła, że obowiązku tzw. superwizji terapeutów nie wolno zaniedbywać. "Psychoterapeuta nie powinien czuć się bezkarny. Powinna być prowadzona dokumentacja, ktoś musi mieć w nią wgląd. To dawno świat wymyślił, nazywa się to superwizja. Superwizorem nie musi być ktoś wybitniejszy, może to być tzw. koleżeńska superwizja" - zaznaczyła Woydyłło.”
Źródło: Woydyłło: wyrok w sprawie Samsona da do myślenia psychoterapeutom - Money.pl
Prof. Jan Blecharz: „Każdy psycholog praktyk ma swojego superwizora. Bez tego nikt z nas nie dałby sobie rady.”
2543poniedziałek, 07, październik 2024 20:27
Zbyszek
@Iocosus.
Ja już za stary jestem, abym się zmieniał i robił za kameleona.
Zawsze bardzo dużo czytałem, lubiłem dyskutować z ludźmi którzy mieli coś do powiedzenia ,a ponieważ jakieś tam stanowiska zajmowałem to i dostęp do nich był łatwiejszy. Przy czym jako przełożony nauczyłem się mierzyć z problemami ,a nie ich unikać.
Lecz zawsze starałem się przestrzegać etosu inteligenta sformułowanego przez prof. Juliena Bendy w książce z 1927 roku " La Trahision des Clerks' czyli być myślowo niezależnym, nastawionym na głoszenie prawdy , niepodatnym za propagandę ,a w ocenach kierować się tylko rozumem i sumieniem. Do tego nigdy nie miałem ambicji podobania się wszystkim ,a nawet w ścisłe określonych sytuacjach zdecydowanie wolę się nie podobać.
Jeżeli dałem głos w obrzydliwej dyskusji , czego żałuję. to tylko w obronie prawa do godności i do prywatności. Tym co wypisują brednie zarzucam ,że ordynarnie kłamią,że robią to nie w trosce o dobro Igi ,ale dla szmalu ,że nie zasługują ,aby ich opluć. I dziwię się Tobie przecież inteligentnemu i wrażliwemu , dorosłemu facetowi,że nie potrafi stanąć w prawdzie i broni przegranej sprawy solidaryzując się w istocie z kanaliami.
Bo na czym w istocie swej najgłębszej warstwie polega problem, a mianowicie zasadza się on znanym w komunie przekonaniu ,że "ja wiem lepiej co komu potrzeba" . Jak był rzekł towarzysz Stalin co usta słodsze miał od malin,że w "kajdanach, za mordy , na siłę doprowadzimy lud do szczęścia' . Więc po pierwsze to co piszą to jest uzurpacja. Jednocześnie to co piszą jest niedorzeczne, sprzeczne nie tylko z elementarną wiedzą o psychologii,ale i Kodeksem Etyki Psychologa. Ja po każdym spotkaniu Legii staram się przybliżyć wiedzę psychologiczną w zakresie wynikającym z przebiegu meczu.
Iga przy swojej, pewno nadmiernej emocjonalności, potrzebuje pomocy psychologa tak jak mięśnie potrzebują fizjoterapeuty. Tenis nie jest sportem umysłowym ,ale jak wiemy homo sapiens zużywa 80% energii na utrzymanie stałocieplności ,a z pozostałej części 80% zużywa mózg ,a resztę czyli 4% całości ciało .Już w 1960 roku młody psycholog Sarnoff Mendick doszedł do wniosku ,że kreatywność to wyjątkowa pamięć skojarzeniowa, nie każdy ją ma ,ale ten kto ją ma ,musi o nią dbać. Iga akurat jest kreatywna, posiada zdolności antycypacyjne oraz wysoką samoświadomość gry . Równocześnie nauka pedagogiki dowodzi ,że aby pomiędzy dwoma podmiotami doszło do relacji np.uczeń- nauczyciel czyli jak w tym wypadku,aby "pacjent" przyjmował i wdrażał porady to musi między nimi istnieć zaufanie , wzajemna akceptacja . To jest warunek i konieczny i niezbędny, przy czym psychologowi nie wolno robić czegokolwiek wbrew woli pacjenta ,a jego jedynym celem jest pomoc i dbanie o dobro pacjenta.To Iga ocenia czy te warunki są spełnione i nikt inny.
Wreszcie na koniec ja pytam : a jakie to patologiczne chamstwo ma prawo domagać się ,aby Iga wygrywała. To czy w ogóle gra i jak gra to jest jej wyłączne suwerenne prawo i w każdej chwili może przestać grać i nikomu nic do tego.
Mam przekonanie,że Iga tak jak np. Hurkacz wyprowadzi się z Polski , bo w tym gnoju nie da się normalnie żyć.
2542poniedziałek, 07, październik 2024 12:47
iocosus
Zbyszku w necie masz dar wzbudzania niekiedy poczucia irytacji i obrazy, ale nie tym razem, musisz się bardziej postarac.
Inaczej postrzegamy sytuację Darii Abramowicz i to wszystko, starałem się przedstawic mój punkt widzenia. Dla mnie o jej pozycji w sztabie Igi można dywagować, oczywiście nie przekraczając pewnej granicy, Dawid Olejniczak w rozmowie z Maciejem Łuczakiem zastrzegł sam siebie, że „nie powiedzieliśmy chyba za dużo” i taką autokontrolę, żeby nie wejść z butami w czyjąś sferę prywatną rozumiem, co nie oznacza, że pani psycholog jest wolna od wyrażania o niej opinii zarówno tych pozytywnych jak i negatywnych.
Dzięki Idze jest najsławniejszym psychologiem sportu, w Polsce z pewnością, a może i nie tylko.
Z pewnością odegrała pozytywną rolę w sukcesach Igi, efekty jej pracy widac, nie powinno się podważac jej kompetencji, niewątpliwie dla Igi jest kimś w rodzaju mentorki, z którą się doskonale rozumie i do której ma zaufanie i na przykład jej utrata mogła by być bardzo dotkliwa dla tenisistki, dużo bardziej niż na przykład wymiana trenera.
Natomiast pojawią się też pytania. Nikt nie jest wolny od błędów. W tej chwili mamy niewątpliwy kryzys. Iga wycofuje się z kolejnych turniejów, nie jest kontuzjowana, zwolniła trenera, ale jak długa będzie przerwa w grze nie wiadomo. Po problemach mentalnych Naomi Osaki w tourze, musi pojawic się obawa czy aby Iga Swiątek nie podąża podobną ścieżką, ale w takim razie to faktycznie rola psychologa byłaby ważniejsza niż trenera? Tylko, jeżeli do takiej sytuacji doszło to dlaczego, skoro opieka psychologiczna była do tej pory przywoływana jako pozytyw i wzór dla innych tenisistek?
Może Idze jest potrzebny tylko reset i fizyczny i mentalny, zakładam, że wymiana trenerów mogła być nieunikniona, być może w nowym sezonie, z nowym trenerem i z nowymi siłami i fizycznymi i psychicznymi Iga wejdzie na jeszcze wyższy poziom niż obecnie. Może, ale jest też i obawa, czy obecny „kryzys” się nie pogłębi?
2541niedziela, 06, październik 2024 11:21
Zbyszek
@Iocosus.
Nie ma co się obrażać , bo masz prawo pisać to co uważasz za stosowne , tak jak ja mam prawo oceniać patopismaków.
Ja obserwuję upadek zawodu dziennikarskiego z bólem i ze smutkiem. I zgadzam się ,że główną jego przyczyną jest nadmiar pismaków . To zjawisko znane w ekonomii opisał już Kopernik w wieku XVI dowodząc ,że zły pieniądz wypiera gorszy , a dziś wiemy,że nadmiar pieniądza wywołuje inflację. Tak i dziennikarze w walce o dostęp do rynku poszli w kierunku epatowania publiki fake newsami i swoimi zwyrodniałymi wypocinami ,żerując na najniższych instynktach, zatracili wszelkie hamulce moralne , nie mówiąc już o tym co nazwano etyką zawodową.
Mnie to przypomina szambo w którym kanalie grzebią gołymi rękami w gównie .
Ja tylko mówię ,że na szambonurka się nie nadaję.
PS. Lecz meritum sprawy jest jasne jak słoneczko na niebie. Z oświadczenia Igi widać wyraźnie ogromny szacunek dla Wiktorowskiego , ale też wyważony krytycyzm . Iga to mądra , dojrzała kobieta , która wie czego chce i czego oczekuje od otoczenia.
We współczesnym tenisie ważny jest każdy szczegół, w tym także jak w każdym sporcie indywidualnym atmosfera , którą wytwarza otoczenie . Psychologia nie pozostawia wątpliwości o czym piszę w komentarzach pomeczowych Legii ,że dobra atmosfera sprzyja poprawie wyników, wpływa korzystnie na podejmowanie ryzyka i szybką regenerację sił psychicznych po porażce i w przypadki Igi taką osobą, do której ma zaufanie i która jej nie zawiodła jest pani Daria Ambramowicz. To Iga z nią pracuje i żaden kibic z dala niech się w ten układ nie wp... la.
Nie ulega wątpliwości ,że Iga dokonała bilansu okresu współpracy z trenerem Wiktorowskim i wypadł on korzystnie . Lecz aktualnym jest pytanie o przyszłość czyli o to : czy po pierwsze trener Wiktorowski ma na tyle kompetencji ,aby efektywnie doprowadzić do poprawy gry Igi na kortach trawiastych oraz na szybkich nawierzchniach kortów twardych w AO czy US Open oraz czy poświęci do realizacji tego celu cały swój czas.
Po oświadczeniu widać,że na oba te pytania Iga udzieliła sobie odpowiedzi odmownej. Iga nie jest osobą fanaberyjną , jest rozumna i stanowcza , więc nie jakieś rzekome niesnaski ,ale czysty racjonalizm i pragmatyzm stały za zmianą trenera.
Teraz Iga ma dwie drogi wyboru: albo trener młodszej generacji oferujący wręcz naukowe oprzyrządowanie procesu treningowego jak Belg Wim Fissette czy trener starszej generacji wywodzący się z grona czołówki tenisistów jak Brad Gilbert. Moim zdaniem obaj są ze znacznie wyższej półki trenerskiej niż Wiktorowski i mogąc pracować z tak gigantycznym talentem jak Iga Światek razem dokonają jeszcze wielkich rzeczy.
2540sobota, 05, październik 2024 12:51
iocosus
Zbyszek: "Nie bardzo rozumiem jak z jednej strony można odżegnywać się od plotek, a z drugiej je powtarzać.." - plotki były od dawna, na c-L nigdy przeze mnie nie były przytaczane, zawsze je ignorowałem, natomiast w tej chwili o rolę Darii Abramowicz w zespole Igi Świątek pytają dziennikarze Przeglądu Sportowego, Wprost, Interii, Polityki wypowiadają się w tym zakresie trenerzy i komentatorzy tenisowi. Ta kwestia stała się faktem medialnym i nie wchodząc w sprawy prywatne to w kontekście zwolnienia byłego trenera i zatrudnienia nowego to rola pani psycholog w sztabie Igi Świątek jej zakres odpowiedzialności i wpływu na podejmowane decyzje jest kwestią do rozpatrywania, tym bardziej że Daria Abramowicz korzysta z mediów, pisze w necie, udziela wywiadów mediom, może się zdecydowanie i jasno odnieść wobec zarzutów o zbyt wielki wpływ na Igę Świątek.
Pani psycholog może kategorycznie i wyraziście odeprzeć pojawiające się w mediach zarzuty, jasno określić zakres swoich obowiązków w sztabie ciągle pierwszej rakiety świata, to by mogło wyczyścić sytuację przed lub w trakcie zatrudniania nowego trenera.
Przy tym to co powiedziała dla Rzepy rozmija się tak jakby z rzeczywistością, ponieważ student pierwszego roku psychologii mógłby stwierdzić że ciągłe przebywanie w otoczeniu Igi Świątek uniemożliwia zdystansowanie się wobec niej niezbędne w pracy psychologa. O ile zakładam że Daria Abramowicz mogła bardzo dobrze wypełnić taką rolę wobec Ewy Pajor lub Aleksandry Mirosław to wobec Igi Świątek może być kimś w rodzaju trenera mentalnego doradzającym jakich technik używać przy radzeniu sobie ze stresem lub w stanach napięcia nerwowego ale jako dla psycholożki może jej zabraknąć perspektywy i chłodnej analizy.
To bardzo ciekawa kwestia jak do tego podchodzi psycholog Daria Abramowicz, jak sobie z tym radzi, żeby być zawodowo kompetentna wobec Igi?
2539sobota, 05, październik 2024 10:43
Zbyszek
@Iocosus.
Nie bardzo rozumiem jak z jednej strony można odżegnywać się od plotek, a z drugiej je powtarzać..
Trener kadry Dawid Celt też dał głos,ale chyba szanowna małżonka nakazała mu wycofać się z bzdur , .lecz tzw, pierwszy trener ze swych niedorzecznych insynuacji się nie wycofał , mimo ,że od 9 lat nie ma żadnego kontaktu z Igą.
A inne teksty też są obrzydliwe , zakładają jakiś teorie spiskowe, tak jak by Iga była nienormalna i celowo kłamała.
Oni kompletnie abstrahują od tego ,że Iga jest normalnym człowiekiem i co nie bez znaczenia młodą , dojrzałą i w pełni samodzielną kobietą.Też zakładają ,że Iga ma zawsze grać i wygrywać i nie zadają sobie pytania: a to niby czemu i po co?.
Przed kilku laty na Messengerze miałem okazję dyskutować z Agnieszką Radwańską o jej oglądzie siebie w tenisie i ujęła mnie ona swym racjonalnym stosunkiem do sportu jako zdarzenia przypadkowego i czasowego,a które musi się skończyć . Jak twierdziła zarobiła dużo pieniędzy o jakich nigdy nie marzyła , zdołała korzystnie je zainwestować i chce się realizować jako kobieta,żona i matka.
W przypadku Igi nie ma żadnego sekretu ,żadnego łgarstwa, a jej oświadczenie jest uczciwe i prawdziwe. Trener Wiktorowski nigdy nie ukrywał,że dla niego najważniejsza jest rodzina :żona Joanna i trójka dzieci ( dwie córki i syn) , w tym dwoje w wieku szkolnym. W wielu wywiadach mówił,że rodzina musi się wzajemnie wspierać i rozumieć,a to można osiągnąć głównie dzięki wspólnemu spędzaniu czasu.Widzieliśmy ,że w wielu turniejach - ostatnio coraz częściej - w boksie Igi nie było Wiktorowskiego . Widocznie wspólnie uznali ,że praca trenerska niejako z doskoku , bez pełnego zaangażowania , dla poczynienia dalszych postępów nie wystarczy.
Dla mnie sprawa jest jasna i oczywista i co najważniejsze zrozumiała.
Nie mam zamiaru wdawać się z plotkowanie,ale wiemy,że Iga uświadomiła sobie ,że jej kariera nie potrwa wiecznie i jednym z wniosków jaki wyciągnęła było finansowe zabezpieczenie sobie przyszłości przez bezpieczne i korzystne zainwestowanie pieniędzy . To ten problem zaprzątał jej umysł po tegorocznym triumfie w RG, a ponieważ jest bardzo samodzielna to sama chce go rozwikłać, uznając i słusznie ,że te szumne reklamy o tym ile to się zarobi jak się zainwestuje w to czy tamto są niewiele warte. Np. jej koleżanka z kortu zainwestowała spore pieniądze w rzekomo dochodowy biznes i wszystkie straciła.Nie wiemy czy już te kwestie rozstrzygnęła,ale to one nie pozwalały jej się koncentrować wyłącznie na tenisie.
Jak przed paru laty napisałem : Iga zapisała się złotymi zgłoskami w historii polskiego sportu i żadne kanalie jej tego nie odbiorą. To,że daje nam jeszcze radość powinniśmy traktować jako dar ,a nie należność.
2538sobota, 05, październik 2024 00:16
iocosus
No i mamy dramę(?), Iga zwolniła Wiktorowskiego, ale już „były trener” zszedł tak jakby na drugi plan, a na czoło dywagacji, spekulacji, plotek w oku cyklonu medialnego znalazła się Daria Abramowicz i jej relacja z Igą Świątek.
Plotki o obu paniach krążyły od dawna, ale jak to plotki, były pokątne, niczym oficjalnym nie potwierdzone, zasadzały się tylko na domysłach i interpretacjach zachowań. W zasadzie nic się nie zmieniło, ale po zwolnieniu Wiktorowskiego „plotki” wkroczyły na salony, z podszeptów stały się głośne, a sugestie zaczęły padac nie tylko w komentarzach internetowych, ale też w artykułach dużych portali.
Na nic nawoływania na X w rodzaju:
@gramann68
"Iga Świątek rozstała się z trenerem. I obudziło się polskie piekiełko. Pół twitera wie, że to błąd, że powinna zwolnić inną osobę z teamu, bo komu potrzebny psycholog, zwłaszcza taki marny. Ludzie, jakim prawem wpieprzacie się w życie innych ludzi? NIC o tym nie wiecie."
Faktycznie nic nie wiadomo, ale „mleko się rozlało” zwolnienie Wiktorowskiego, uwolniło to, o czym po cichu i za plecami mówiono o Darii Abramowicz.:
# „Zdaniem wielu osób wnikliwie śledzących karierę liderki rankingu WTA to nie Wiktorowski powinien odejść. Ze sztabem powinna pożegnać się psycholog Daria Abramowicz
# Ostatnio coraz częściej pojawiają się jednak głosy, że relacja łącząca obie panie jest zbyt zażyła i już dawno przekroczyła pewne granice, a Abramowicz obecnie ma negatywny wpływ na tenisistkę
# Problem jednak w tym, że relacja Świątek i Abramowicz, która rozpoczęła się, gdy tenisistka miała zaledwie 19 lat, zdaniem wielu już dawno przekroczyła pewne granice. Psycholog nie odstępuje swojej podopiecznej nawet na krok i jest wszędzie tam, gdzie znajduje się również Świątek. W lipcu tego roku obie panie wspólnie spędziły wakacje w Iławie — rodzinnej miejscowości 36-latki. A kilka dni temu, jeszcze przed oficjalnym pożegnaniem się z trenerem Wiktorowskim, o relacjach w sztabie Polki opowiedział dziennikarz "Polityki", Marcin Piątek. Jego słowa odbiły się szerokim echem.
# "Abramowicz jest dziś nie tylko jej psychologiem, ale też mentorką, aniołem stróżem i przyjaciółką. Dobrze poinformowani twierdzą, że czasami wchodzi też w role szkoleniowe. Dziennikarze obecni na turniejach opowiadają, że Daria właściwie nie odstępuje swojej podopiecznej na krok i sprawia wrażenie, że sprawuje nad nią totalną kontrolę, ale najwidoczniej Idze takie wyizolowanie odpowiada" — oceniał Piątek w swoim tekście.
# Część fanów uważa, że tenisistka ma dziwną relację z psycholożką, innych zadziwia kontrola nad raszynianką. "Ta relacja jest dziwniejsza, niż myślałam. Dlaczego psycholog nadzoruje, jak strzyże się jej zawodniczka?", "Ich relacja wydaje się bardzo współzależna, a świadomość, że dzieje się tak, odkąd Iga byłą nastolatką, daje mieszane uczucia. Powinny istnieć granice zawodowe.
# Swego czasu uznany komentator Eurosportu, Lech Sidor wprost stwierdził, że rola psycholog w sztabie Igi może być zbyt duża. A już po rozstaniu z Wiktorowskim dziennikarz tenisowy Tomasz Wolfke na łamach Interii nazwał Abramowicz "szarą eminencją". "Nie przypominam sobie takiej drugiej sytuacji w sporcie, żeby psycholog był tak widoczny" — podkreślał. "Z tego, co słyszałem, dochodziło do tego, że zaczęła sugerować Tomkowi [Wiktorowskiemu — przyp. red], czy Iga ma grać na backhand, forhend czy slice" — dodawał w rozmowie ze Sport.pl komentator Polsatu Sport, Tomasz Tomaszewski.
# Polka zapowiadała, że rozpoczęła poszukiwania nowego szkoleniowca, najprawdopodobniej zagranicznego. Już teraz jedno jest pewne — czeka go arcytrudne zadanie, bo poza presją związaną z prowadzeniem najlepszej tenisistki globu będzie musiał zmierzyć się również z niecodzienną i dla wielu całkowicie niezrozumiałą relacją łączącą Igę Świątek i Darię Abramowicz.”
Wszystkie cytaty zaczerpnięte z: Rewolucja w sztabie Świątek. Relacja z Abramowicz "przekracza granice" - Przegląd Sportowy Onet
„W środowisku tenisowym od dawna huczy od plotek. Według jednej z nich o rozstaniu z Wiktorowskim mogły przesądzić jego mocno napięte relacje z jedną z osób z otoczenia tenisistki. Na tyle, że podczas jednego z turniejów miał być nawet zmuszany do zmiany hotelu.” Źródło: To dlatego Wiktorowski już nie trenuje Świątek? Szokujące plotki! (fakt.pl)
Niestety jest drama, czy jej nie ma!? Przyjmijmy że plotki nie mają potwierdzenia w rzeczywistości, pani Daria Abramowicz stara się sumiennie wywiązywac ze swoich obowiązków, przedkładając etykę zawodową nad wszystko inne, stara się być pomocna w zespole Igi Świątek i to wszystko.
Mhm, niestety chyba nie do końca. Te słowa Darii Abramowicz: "Możemy spędzać razem 24 godz. na dobę, ale to nie oznacza, że stajemy się przyjaciółmi. Nie rozmawiamy o wszystkim, nie podejmujemy wspólnie pewnych aktywności. Zawodnik nigdy nie będzie kolegą psychologa" z wywiadu dla Rzepy są albo ściemą, albo hipokryzją albo wyparciem skoro obie panie nie rozstają się ze sobą nawet podczas urlopów. Pani Daria Abramowicz może pełnic funkcję trenera mentalnego Igi Świątek ale jej psychologiem z pewnością już być nie może bo ewidentnie widac, że zażyłośc obu Pań po prostu nie pozwala na niezbędne zdystansowanie. Jeżeli Daria Abramowicz tego nie zauważa to powinna sama udac się do swojego psychologicznego superwizora.
Inną sprawą jest, że już doświadczona psycholożka a za kogoś takiego trzeba uważac Darię Abramowicz nie zorientowała się, że własnym zachowaniem w odbiorze medialnym może przysporzyc problemów zamiast dążyc do ich uniknięcia.
To co powyżej, nie podważa przy tym że jako trener mentalny Daria Abramowicz była dla Igi Świątek bardzo pomocna i przydatna.
To przy założeniu że w plotkach nie ma źdźbła prawdy, gdyby jednak ... to mamy dramę dwóch kobiet, które starały się żeby o nich publicznie nie dywagowano i osiągnęły efekt w pełni odwrotny do zamierzonego.
2537niedziela, 08, wrzesień 2024 09:09
Zbyszek
@CTP.
Nie chcę krytykować McEnroe,ale chyba jest on jednym z tych szpeców, którzy obcinają kupony od dawnej sławy, bo to co mówi to chyba mówi o innej zawodnicze, a nie o Idze Świątek. Akurat w tym roku Iga grała mniej niż inne zawodniczki , bo po RG zrobiła sobie przerwę ,w Wimbledonie szybko odpadła, na Igrzyskach też sobie nie pograła,a po nich też przerwa do US Open. Usiłowanie przestawiania Igi z gry zrównoważonej z przewagę ofensywy opartej na szybkiej reakcji na grę obronną to tak jak by Ferrari kazać orać w polu. Iga nigdy nie grała defensywnie i to nie dlatego ,że nie potrafi , bo próbować każdy może,ale dlatego,że wówczas staje się workiem do bicia . Siłą Igi zawsze była dynamika, zmiana kąta i kierunku natarcia, samoświadomość gry , antycypacja i przeogromna ambicja.
Ja nie lamentuję z tego powodu,że Iga nie wygrała tegorocznego US Open i nie twierdzę,że Iga nie umie grać i musi uczyć się od nowa i przestawiać się na grę obronną, bo obiektywnie osiągnęła w tym roku wynik lepszy niż w roku ubiegłym.
Nie tylko dla mnie,ale i dla większości obserwatorów kompletnie niezrozumiała jest amplituda jej gry , bowiem w jednym spotkaniu z silną rywalką prawie nie błądzi ,a w drugim robi błąd za błędem. Nadto nie przegrała z byle kim , bo Pegula to 6 zawodniczka rankingu WTA ( a po US Open awansuje) i przegrała w finale US Open 2024 z fenomenalnie dysponowaną Sabalenką, minimalnie ,bo 7:5. 7:5. Więc mówiąc wprost, jej porażka z Pegulą do żaden wstyd i robienie z tej porażki tragedii to hucpiarstwo.
Przy czym do tej dramatycznej atmosfery przyczynia się sama Iga, która wpada w rozpacz, jak by nie wiadomo jakie nieszczęście ją spotkało. Te jej lamenty świadczą o niedojrzałości emocjonalnej.
Oczywiście sztab z Igą musi dokonać analizy i szukać przyczyn tak nierównej formy w krótkim czasie,ale też Iga musi nabrać dystansu do swej obecności na korcie i wreszcie pojąć,że porażka jest w wpisana w byt sportowca i nie jest tragedią.
2536sobota, 07, wrzesień 2024 22:41
CTP
John McEnroe (po meczu Igi z Pegulą):
"Iga grała bardzo wiele w tym roku. Wiele zawodniczek, które grały na IO ma teraz problemy zarówno fizyczne jak i psychiczne. Dlatego myślałem, że to może mieć wpływ na ten mecz, tym bardziej, że Jessica nie grała w tym sezonie dużo i korty twarde o wiele bardziej jej pasują. Ale dla mnie powodem, dla którego Iga ma ostatnio problemy jest to, że wydaje mi się, że ostatnio w ogóle nie chce grać w defensywie. Myślę, że czasami powinna się wycofać, gdy jej gra ofensywna nie idzie tak dobrze. Ciągle próbuje mocno uderzać i gra za bardzo siłowo, co jest zaskakujące dla kogoś, kto woli wolniejsze nawierzchnie. Jestem zaskoczony, że albo nie chce albo nie jest w stanie dokonać zmian w swojej grze. Pomyślałem, że może ona jest po prostu uparta. [...] Myślę, że gdyby Iga skupiła się bardziej na grze defensywnej, to rywalkom trudniej byłoby ją pokonać. Dlatego jestem zaskoczony, że nie dokonała zmian w tym kierunku."
Muszę powiedzieć, że dość mocna krytyka ze strony słynnego tenisisty ale, moim zdaniem, bardzo celna. Agnieszka Radwańska w swoich najlepszych latach była określana królową gry defensywnej i czasami była wręcz przekleństwem mocno uderzających tenisistek, bo często wyciągała piłki niemożliwe do odbicia. Z drugiej strony, dominacja na korcie, to jest chyba coś, co Igę trzyma przy tej dyscyplinie sportu i sprawia jej radość gry. Trochę mi ciężko sobie wyobrazić Igę w długich wymianach czekającą aż rywalka wyrzuci piłkę w aut, czy trafi w siatkę.
2535czwartek, 05, wrzesień 2024 08:42
Zbyszek
Tegoroczny Wielkoszlemowy Turniej US Open zakończył się już dla naszych reprezentantek i reprezentantów. Jako ostatnia , po porażce z Jessiką Pegula w ćwierćfinale 2;6 i 4;6 , z Turniejem pożegnała się Iga Świątek.
Wcześniej w I rundzie po porażce z Pedro Martinezem odpadł Maks Kaśnikowski. Stoczył twardy pięciosetowy bój ,ale zabrakło mu ogrania turniejowego.
W I rundzie odpadła też Magdalena Linette ograna przez 16-letnią Ivę Jovicz 4;6 i 3;6 i Magdalena Fręch po porażce z Greet Mimmen 5;7 i 5:7.
Hubert Hurkacz odpadł w II rundzie po porążce z Australijczykiem Jordanem Thompsonem 7;6(2), 6:1 i 7;5 . Po odpadnięciu w marnym stylu Hurkacz zakończył współprace z trenerem Craigiem Boyntonem z którym był związany od 5,5 roku. Nie komentuję tego rozstania , bo nie wiem czy Hurkacz już wyczerpał potencjał czy trener nie potrafi go z niego wydobyć.Generalnie nie potrafiłem pojąć jak zawodnik tak predestynowany do gry ofensywnej ( siła, dynamika, szybkość) gra tak bojaźliwie i statycznie .
Iga Świątek jak zaczęła pierwsze spotkanie z Kamilą Rachimową od 41 niewymuszonych błędów , tak w nocy z 04. na 05. 09 zakończyła udział w Turnieju z dokładnie taką samą ilością tych błędów.Różnica była taka,że z Rachimową miała 30 winnerów, a z Pegulą tylko 12 i w pierwszym secie meczu z Amerykanką zanotowała mało budującą skuteczność I podania za poziomie 36%.
Poziom gry jaki Iga zaprezentowała w spotkaniu z Rachimowa i Pegulą był prawie taki sam jak w Wimbledonie ,a wynikał z prostych , podstawowych błędów w sposobie poruszania się po korcie ( głównie syndrom " łabędzia" ) mocno utrudniających precyzyjne zagranie i odegranie piłeczki ( co było aż nadto widoczne i co opisałem relacjonując jej Londyński występ). Dla mnie jest to rodzaj wtórnego tenisowego analfabetyzmu , którego źródła są niepojęte , bo wymykają się z racjonalnego namysłu.
Po słabym występie przeciwko Rachimowej Iga jak sama stwierdziła popracowała nad podstawami gry, wyraźnie wskazując na nogi i spokojnie ograła w II rundzie Japonkę Shibahare ( 39 WTA) 6;0. 6;1 , następnie doświadczoną Pawluczenkową 6:4 i 6:2 oraz prezentującą na kortach Nowego Jorku bardzo wysoką formę Samsonową 6;4 i 6;1 i kiedy wydawało się ,że wyszła na prostą odbiła się jak od ściany od Peguli , która poza poprawnością niczego wielkiego nie pokazała.
Można powiedzieć,że w tym roku Iga zaszła o szczebel wyżej niż w roku ubiegłym kiedy przegrała z Ostapienką, ale od zwyciężczyni US Open z 2022 roku można wymagać więcej i nawet nie chodzi o sam wynik, ile o niezrozumiałą amplitudę poziomu gry.
2534poniedziałek, 15, lipiec 2024 11:24
Zbyszek
Polski tenisista Jan Zieliński w parze mikstowej z Tajwanką Su Wei Hsieh odniósł drugi tegoroczny wielki sukces, bowiem po wygraniu AO wczoraj w finale Wimbledonu pokonali Santiago Gonzaleza i Giulianę Olmos z Meksyku w dwóch setach 6:4 i 6:2. Jan Zieliński "wyspecjalizował " się w grze deblowej , bo jako singlista doszedł najwyżej do 769 miejsca w rankingu ATP.Zwłaszcza w finale to Zieliński był najjaśniejszą gwiazdą i to on miał 85 % winnerów. Lecz w dużym stopniu do zasługa partnerki Su Wei Hsieh, który od 12 lat notuje wielkie sukcesy w deblu ( wygrane w RG ( 2 razy) , AO i Wimbledonie 4 razy)) oraz w tym roku w przez z Zielińskim w mikście.Nie wiem jak ona to robi ,ale jej partnerki : Chang Chi Jung, Barbora Stricova i Elise Mertens) i w tym roku Zieliński grają wspaniale. Tak jak by potrafiła wydobyć z nich to co najlepsze , a bez niej te same tenisistki i tenisista byliby , nie gwiazdami,ale tłem dla rywali.Miejmy nadzieję ,że na Igrzyskach przy Idze Zieliński zagra równie znakomicie.
Finały singla pań i panów zawiodły oczekiwania , głównie z uwagi na to,że emocji było w nich jak na lekarstwo.
Do finału pań weszły niespodziewanie Czeszka Barbora Krejcikova ( 29 lat, 25 WTA) oraz Włoszka Jasmine Paolini ( 28 lat, 7 WTA), która dopiero w tym roku wdarła się do czołówki. Właściwie obie panie powalczyły tylko III secie i to do stanu 2;2, bo w piątym gemie Krejcikova przełamała Włoszkę i tylko pilnowała prowadzenie.
W pierwszym secie od początku zarysowała się przewaga Czeszki i Paolini zupełnie odpuściła ( 6:2) ,a drugim secie sytuacja się odwróciła ( 2:6). Krejcikova wygrała nie wysokim kunsztem ,ale tym ,że dzięki warunkom byłą silniejsza fizycznie i lepiej wytrzymała trudy Turnieju.
W pojedynku mężczyzn doszło do powtórki z ubiegłego roku ,z tym,że Carlos Alcaraz stał się o rok starszy ( 21 lat) i przez to dojrzalszy,a Novak Djokovicz posunął się w latach w kierunku tenisowej starości ( 37 lat). Tenis Hiszpana oparty jest na szybkości i dynamice, zaś Djokoviczowi została tylko wytrzymałość i siła.W pierwszych dwóch setach Serb był o pól taktu za Alcarazem i przegrał , praktycznie bez walki 6;2 i 6:2. W secie trzecim intensywność gry Hiszpana nieci siadła i Novak coraz częściej dochodził do głosu. Prawdziwe emocje wybuchły pod koniec III seta kiedy to Alcaraz przełamał Serba w 9 gemie i przy prowadzeniu 5:4 miał 40;0 i przegrał gema. Wydawało się ,że zadziała stare porzekadło ,że jak kto nie wygrywa w trzech seta to przegrywa w pięciu,ale Alcaraz jak by o tym wiedział i wycisnął z siebie resztki energii, znowu przyśpieszył i po tie breaku podniósł ręce w geście triumfu do góry.
@CTP.
Nie wiem czy zauważyłeś ,ale ja Igi nie krytykuję za to ,że przystąpiła nieprzygotowana do tegorocznego Wimbledonu. Iga jest kobietą mądrą , inteligentną i rozsądną mającą świadomość,ze w tenisa nie będzie grać całe życie i wyciąga z tej konstatacji konstruktywne wnioski. W jednym z aspektów można tylko zauważyć,że chyba za dużo bierze na siebie ,że za dużo spraw do załatwienia nakłada na swoje barki .
2533niedziela, 07, lipiec 2024 17:59
CTP
"W moim przekonaniu Świątek do tegorocznego Wimbledonu nie była przygotowana"
Ja coraz częściej zaczynam się zastanawiać, czy Iga kiedykolwiek będzie w stanie przygotować się na ten turniej. Nie da się utrzymać stałej formy przez cały sezon a czerwiec i lipiec, to miesiące, w których u Igi widać wyraźną zniżkę formy po trudach pierwszej połowy roku. Pik formy miała na Rzym i Madryt a już w Paryżu widać było zadyszkę i RG zdobyła głównie dzięki temu, że najgroźniejsze rywalki odpadły wcześniej. Trochę ten Wimbledon zaczyna być św. Graalem dla Igi. Dodatkowo ten turniej coraz bardziej zaczyna przypominać kwiatek do kożucha - mamy dużo turniejów na "hardzie" (AO, US Open, Katar), dużo na "clayu" (Stuttgart, Rzym, Madryt, Paryż) a Wimbledon, to tak właściwie jedyny poważny turniej na trawie. Przygotowywać się specjalnie na Wimbledon, czyli stawiać na możliwość utraty punktów WTA, żeby tylko zdobyć srebrną tacę? Nie wiem, czy się opłaca skórka za wyprawkę, zwłaszcza, że te punkty liczone są w iście kosmiczny sposób i bardzo łatwo je stracić.
No i rzecz najważniejsza: trawa, to zupełnie inna dyscyplina sportu. Co oczywiście nie znaczy, że gorsza. Ja bym nawet powiedział, że bardziej zgodna z tradycjami tenisa, niż beton, czy mączka. Serve & volley, slice, drop shot - toć to przecież samo "mięsko", jeśli chodzi o tradycje tenisowe. "Top-spinowe" tenisistki nie mają czego szukać na trawie, bo top-spina się nie zagra, gdy piłka odbija się od trawy poniżej linii siatki. Trudno też wygrać, gdy jest się przyspawanym do linii a do siatki się biega raz na jeden set, co bezwzględnie obnażyła Putincewa, po prostu przystawiając rakietę do potężnych uderzeń Igi.
Czy Iga może się nauczyć grać na takiej nawierzchni? Ja uważam, że jak najbardziej, zwłaszcza, że ma odpowiedniego trenera. Nie kto inny, tylko trener Wiktorowski doprowadził Isię Radwańską do słynnego finału z Sereną. Ale jest jeden warunek: musi się pojawić konkurencja. Musi się pojawić tenisistka, która zacznie wygrywać z Igą na mączce, tak, aby zmusić naszą tenisistkę do rozszerzenia swojego arsenału zagrań. Niestety, na razie nie widać takiej na horyzoncie.
2532niedziela, 07, lipiec 2024 11:00
Zbyszek
Tegoroczny Turniej Wielkiego Szlema w Wimbledonie nadal trwa,ale już bez naszych zawodniczek i zawodnika.
W I rundzie singla kobiet odpadła Magdalena Fręch po porażce z Brazylijką Beatrice Haddad Maią 5;7. 3;6. Fręch jest wyszkolona w stylu klasycznym i gra za wolno ,aby coś ugrać z nowszymi modelami.
Magdalena Linette także z I rundzie pożegnała się z turniejem po przegranej z Ukrainką Eleną Svitoliną 5;7. 7:6(9) i 3;6. Linette gra szalenie nierówno i tym razem miała więcej zagrań na nie ,niż na tak.
Hubert Hurkacz odpadł w II rundzie ( w pierwszej pokonał Radu Albota 5;7, 6;4,6;3, 6;4), a II odpadł z Francuzem Filsem po kreczu w tie breaku w czwartym gemie. Do czasu poddania meczu Fils prowadził 2;1 w setach 6;7(1), 4;6. 6;3 . Hurkacz przy próbie odbioru piłki dolotem nieszczęśliwie skręcił staw skokowy prawego kolana i nie dał rady kontynuować gry po przerwie medycznej.
Natomiast nasza mistrzyni Iga Świątek zakończyła udział w turnieju po porażce z Kazaszką Julią Putincewą ( 29 lat, 35 WTA) 6:3, 1:6, 2;6.W poprzednich rundach Iga pokonała Sofię Kenin 6;3, 6;4 i Petrę Marticz 64, 6:3.
W spotkanie Igi z Marticz komentatorzy pokazali jakimi są zwyrodniałymi chamami nie rozumiejącymi sportu. W połowie pierwszego seta Marticz udzielono pomocy medycznej po bólu w lędźwiowym odcinku kręgosłupa i kiedy wróciła na kort chamstwo domagało się ,aby Iga nie grała "normalnie" ale za siatkę , żeby Marticz nie mogła dobiegać do piłek.W normalnej telewizji to by bydlaków wywalono na zbite ryje, a w Polsacie w powtórkach podmieniono komentarz , gdzie wręcz chwalą oni Igę,że nie wykorzystuje słabości przeciwniczki.
Porażka Świątek z Putincewą może być uznana za sensacyjną nie tylko niejako jako sama w sobie ,ale poprzez jej rozmiar ,a szczególnie jako widoczną w II i III secie bezradność Igi.
Oczywiście można relatywizować i rozważać, że Iga w seniorkach nie odnosi sukcesów na kortach trawiastych,że nie jest tenisistką kompletną i jej tenis ma wiele wad i luk ( o których można pisać,ale nie przy tej "okazji" ). To i wiele innych argumentów, racji to jakaś część prawdy,ale nie zmienia to istoty rzeczy ,że niezależnie od nawierzchni tenis pozostaje tenisem i tak drastyczny spadek poziomu gry w normalnych okolicznościach jest niemożliwy . Nasza tenisistka w tegorocznym turnieju od początku grała źle, nierówno ,a wygrała z dwoma rywalkami ambicją. Powiada się,że Putincewa popełniła w II i III secie tylko 1 niewymuszony błąd,ale akurat w tenisie gra się tak jak przeciwnik pozwala ,a Iga tylko odbijała piłki , których skuteczne przebicie przez rywalkę było wyjątkowo łatwe.
W moim przekonaniu Świątek do tegorocznego Wimbledonu nie była przygotowana ,ani przede wszystkim fizycznie ,ale też taktycznie i technicznie.Podejrzewać należy,że Iga ma pewien kompleks Wimbledonu i czuje,że nawet jak by harowała jak wół to mogłoby to nie przynieść pożądanych efektów i w przerwie po RG zajęła się swoimi sprawami, które były na tyle absorbujące ,że zabrakło czasu na przygotowania. Ponieważ Iga o tych sprawach nie mówi , to nikomu nie wypada ich ujawniać.
Lecz nie ma tego co by na dobre nie wyszło , bo Iga będzie miała nieco więcej czasu na odrobienie zaległości i optymalne przygotowanie się do tegorocznej docelowej imprezy czyli Igrzysk Olimpijskich w Paryżu.
2531sobota, 08, czerwiec 2024 18:05
Zbyszek
Iga Świątek jest prawdziwą królową Paryża, bowiem po raz czwarty w karierze wygrała Turniej Rolanda Garrosa pokonując w finale Włoszkę Jasmine Paolini ( 12 WTA) 6;2 i 6;1.
Pisząc te słowa rozpiera mnie duma i radość,ale jest ona oczekiwana i bardziej byłbym zawiedziony, gdyby tego Turnieju z cyklu Wielkiego Szlema nie wygrała.
Jest coś w nas ,że łatwo przyzwyczajamy się do dobrego i owszem je doceniamy ,ale chyba nie tak jak za pierwszym razem.
Przed tegorocznym Turniejem Iga była zdecydowaną faworytką , nie tylko po tym jak bez problemów wygrała na kortach ziemnych dwa Turnieje WTA1000 w Madrycie i Rzymie,ale przede wszystkim dlatego ,że była w bombowej formie. Właściwie jedyny bardzo poważny i o mały włos , jedną piłką, przegrany pojedynek odnotowała w II rundzie z Naomi Osaka. Pozostałe łącznie z finałem wygrała na dużym luzie i spokoju , nie będąc ani przez moment poważnie zagrożoną. W drodze do finału pokonała Leolię Jeanjean 6;1, 6:4, Naomi Osaka 7;6)1),1:6, 7:5, Marię Bozukova 6;4.6;3, Annę Potapovą 6;0 i 6:0, Marketę Vondrousovą 6;0 i 6:2 oraz Coco Gauff 6:2 , 6;4.
Zdecydowanie najlepszy mecz w Turnieju,a moim zdaniem i w tym roku ,a do tego , stojący na niespotykanie wysokim poziomie rozegrała przeciwko dwukrotnej zwyciężczyni: AO ( 2019 i 2021) oraz US Open ( 2018 i 2020) , Naomi Osace, w którym Japonka miała piłkę meczową. Natomiast patopismacy przed pojedynkiem z Potapovą twierdzili na poważnie ,że to jej "koszmar " ,bo z Rosjanką przegrała przed 8 laty czterokrotnie, a wynikiem był "rowerek" na tym szczeblu raczej niespotykany.
Nie czuję się zawiedziony łatwą wygraną Igi w finale, aczkolwiek oprócz wyniku rajcuje mnie oglądanie dobrego tenisa, a ten poziom wykuwa się tylko w miarę wyrównanej walce, lecz powiem szczerze ,że po Włoszce spodziewałem się nieco więcej. Przecież wygrała ona w tym roku Turniej w Dubaju, w AO doszła do IV rundy a w Paryżu pokonała m.innymi Andrescu, Svitolinę , Rybakinę i w półfinale pogromczynię Sabalkenki młodą ( 17 lat) Rosjankę Andriejewą. Paolini imponowała ruchliwością, szybkością poruszania się na korcie i graniem bardzo płaskich piłek tuż nad siatką.
W meczu ze Świątek Włoszka zaczęła w swoim stylu, szybko, aktywnie i nawet w 3 gemie Igę przełamała, ale od tego momentu pod naporem walca jaki jej Iga zafundowała gasła w oczach .
Na grę naszej tenisistki patrzy się z ogromną przyjemnością, właściwie bez poczucia niespełnienia , bo jest się pewnym,że musi wygrać. Iga przez te kilka lat przeszła długą drogę od młodzieńczego entuzjazmu do dojrzałej , pewnej swej wartości tenisistki.
Nie chcę krytykować tych niedoważonych krytyków tenisa Igi i jak by nie można im zarzucić,że Iga nie gra tego czy owego , choć można zapytać,a po co ? ,ale aż śmieszy takie czepianie się ,że czegoś nie robi , jak akurat robi i to bardzo dobrze.
Trzeba przyjąć do wiadomości ,że tenis w tym kobiecy stale ewoluuje , stale się zmienia , a to generalnie tak jak i innych sportach z uwagi na ogromny postęp w mocy fizycznej ( szybkość, siła, wytrzymałość), do którego to trenerzy muszą dopasować adekwatny zasób umiejętności technicznych a decyduje sposób w jaki te składowe są wobec siebie kompatybilne i na jakim poziomie zawodniczka je wykonuje.
Świątek dysponowała zawsze ogromną świadomością własnej gry, ale widzimy ,że obecnie znakomicie ocenia siłę gry rywalek i do tej siły się niejako dostosowuje ,ale o taki procent wykorzystania umiejętności więcej,aby zdobyć przewagę i wygrać. Szczególnie było to widoczne w półfinale z Coco Gauff, który można ocenić jako słabe spotkanie,ale Iga nie musiała grać lepiej , aby Amerykankę pokonać.Lecz tym czym Iga bije rywalki na głowę jest to ,że ma opanowanych do perfekcji kilka zagrań ( return, driver, cross, top spin, slajs, praworęczny forhend wzdłuż linii) i je wykorzystuje zależnie od sytuacji. Nadto Iga nie czeka co jej rywalka zagra, ale niejako prowokuje lub wręcz wymusza określone, korzystne dla siebie przebicia piłek.
Iga to prawdziwa gwiazda współczesnego tenisa z której pod każdym względem ,nie tylko sportowym, możemy być dumni..
PS.
Magda Linette w I rundzie przegrała z Ludmiłą Samsonową 1;6.1;6.
Magdalena Fręch odpadła w I rundzie po porażce z Darią Kasatkiną 5:7, 1:6.
Hubert Hurkacz po pokonaniu Shitano Mochizuki, Brandona Nahashimy i Szapowałowa przegrał w IV rundzie z Georgiem Dymitrowem.
2530niedziela, 28, styczeń 2024 20:03
Zbyszek
Zakończył się pierwszy w tym roku Turniej z cyklu Wielkiego Szlema - Australian Open.
Starty naszych zawodniczek i zawodników można uznać za połowicznie udane.
Wielki sukces odniósł Jan Zieliński , który w mixcie w parze z Tajwanką Su-Wei-Hsiech pokonali w finale duet angielsko-amerykański Desire Krawczyk/Neal Skupski 6;7(5), 6:3 i 11:9 - zdobywając trofeum.Ni jest w stanie ocenić tego osiągnięcia w kategoriach sportowych , bowiem nie znam wartości innych niewątpliwy.
Wśród pań najlepiej wypadła Magdalena Fręch, która po pokonaniu D. Saville 6:7(5),6;3 i 7;5, a następnie silnej Caroline Garcia 6;4. 7;6(7) praz Zacharovej 4;6,7:5, 6;4 doszła najwyżej w karierze , bo do IV rundy w której przegrała Coco Gauff 1;6 i 2;6. Media pisały o obnażeniu Fręch,a przecież to jej życiowy sukces i trzeba ją tylko pochwalić.
Niestey zawód sprawiła Iga Świątek . która po wygraniu z Kenin 7;6(2), 6;0 oraz z niewygodną Collins 6:4. 3:6 i 6:4 przegrała w III rundzie ze znacznie niżej notowaną ( 40 WTA) 19-letnią Czeszką Lindą Noskovą 6;3,3;6 i 4:6. Oczywiście, nawet liderka rankingu może przegrać z młodą siłą, która jest niżej notowana , bowiem mniej wygrywała z silnymi rywalkami ,ale jako juniorka odnosiła sukcesy ( wygrana w RG). Chociaż nie powinna , bo Czeszka w następnej rundzie przegrała gładko z przeciętną Jastremską. Można też usprawiedliwiać ,że Czeszka zagrała mecz życia,że rywalki uczą się grać przeciwko Idze,że na szybkich kortach na plastykowej nawierzchni liczy się bardziej siła niż finezja . I to wszystko prawda. Ale też prawdą jest ,że Iga serwuje znacznie gorzej niż jeszcze rok wcześniej,że popełnia tak banalne błędy forhendowe jakich nie robiła chyba nigdy i że chyba była źle przygotowana do Turnieju pod względem szybkościowym. Dla niej dojście tylko do III rundy to porażka.
Magdalena Linette ,która w ubiegłym roku doszła w AO do półfinału w tym odpadłą jużw I rundzie z wiekową i traktujące tenis jak rozrywkę na emeryturze Karolina Woźniacki 2;6 i skreczowała w II secie przy stanie 0;2.
Turniej singla pań wygrała Aryna Sabalenka pokonując finale Chinkę Quinwen Cheng 6;3 i 6:2. Białorusinka wygrał po raz drugi z rzędu , będąc poza zasięgiem rywalek. Na kortach AO jej potworna siła oraz szybkość robią ogromną różnicę i tylko Iga będąca w szczytowej formie mogłaby się jej przeciwstawić .
Wśród panów Hubert Hurkacz zagrał nareszcie na miarę swoich wysokich umiejętności . Wygrał najpierw z kwalifikantem Owenem Janika 7;6(4), potem z Mensikiem 6;7(11), 6;1,5;7,6;1, 6:3, następnie pokonał Humberta 3;6,6;1, 7;6(4) i 6;3 oraz kolejnego Francuza Arthura Cazaux (22 lata) 7;6(6), 7;6(3) i 6:4. W ćwierćfinale przegrał z finalistą Turnieju Daniłłem Miedwiediewem po strasznie zaciętym boju 6;7(4), 6;2,3;6,7;5 praz 4;6. Hurkacz dowiódł ,że jest z jednym z najskuteczniej serwującym tenisistą,a w grze obronnej z głębi kortu ma niewielu sobie równych . Rosjanin okrzyknięty przez Kacapów zdrajcą pokazał się jako tenisista nieco bardziej wszechstronny oraz ciut, ciut szybszy.
W finale , który stał na bardzo wysokim poziomie technicznym oraz widowiskowym Włoch Jannik Sinner (22 lata) ograł Daniłła Miedwiediewa 3;6,3;6, 64,63 i 6:4. Sinner wygrał zasłużenie pokonując wcześniej faworyta Novaka Djokovicza. Wygrała nie tylko młodość ,ale siła, wszechstronna technika i przede wszystkim nieobliczalność. W tym finale skumulowanie najlepszych cech jego tenisa dało wygraną. dalsze Turniej zapowiadają się pasjonująco , bo na wielki tenis stać nie tylko Sinnera,ale i Miedwiediewa i Zwieriewa i Alcaraza, a przecież Serb też broni nie składa.
2529poniedziałek, 11, grudzień 2023 08:37
Zbyszek
Polski bokser wagi junior ciężkiej Mateusz Masternak przegrał 10.12.2023 roku szóstą walkę o trofeum większe lub mniejsze . Tym razem był to pojedynek o pas Mistrza Świata Federacji WBO ,a zwycięzcą został Anglik Chris Ballam Smith.
Przypomnijmy,że porażki : z koksiarzem Drozdem o pas EBU ( 05.10.2013), z Kalengą o tymczasowy pas WBA ( 21.04.2014), z Johnny Mulllerem o prawa prepretendenckie ( 06.06.2015), z Tony Bellewem o pas EBU ( 12.12.2015),z Dorticosem o awans w turnieju WBSS ( 20.11.2018).
W przypadku Masternaka te porażki wynikał z tego,że walczył on w tych pojedynkach najwyżej na 50% swoich umiejętności. We wczorajszym pojedynku też był silnie spięty ,ale zawalczył tak na 70% tego na co go stać.
Nasz bokser nieznacznie straszy ( 36 lat) od rywala ( 33 lata) , był znacznie bardzie doświadczony i ringowo obyty , gdyż stoczył 52 pojedynki ,a Ballam Smith tylko 19.
Anglik natomiast to bokser znacznie silniejszy fizycznie , bowiem wygrał 65% walk przed czasem a, Masternak tylko 9%.
Obaj we wczorajszym pojedynku starli się bazować na swoich atutach.
W pierwszej rundzie Masternak rozpoznawał słabe i mocne strony rywala bojem starając się jednocześnie go zmęczyć i osłabić wieszając się na nim wzorem Furyego z trzeciej walki z Wilderem , jak też klinczując i przetrzymując. Anglik natomiast usiłował lokować silne ciosy proste z obu rąk na korpusie Polaka z dystansu oraz przy zbliżeniach zadając prawe podbródkowe.Rundę pierwsza wygrał Ballam Smith.
Od drugiej rundy Anglik przyśpieszył, jak by chcąc wygrać przed czasem, ale walczył chaotycznie i ten jego sposób boksowania na swoją korzyść wykorzystywał znacznie lepszy technicznie Masternak.Masternak umiejętnie stosował tylko trzy warianty lewych prostych (atakujący, powstrzymujący i przygotowujący) , co zapewniało mu kontrole nad poczynaniami przeciwnika, lekką przewagę zyskiwał zadając overhandy prawą ręką.Do tego bardzo poprawna praca nóg co zapewniło Masternakowi wygranie następnych 5 rund, aczkolwiek w rundzie szóstej widać było ,że zaczął odczuwać siłę ciosów Ballam Smitha bitych w niebronione żebra , zwłaszcza po lewej stronie tułowia.Anglik widząc,że Masternak broni się bardzo umiejętnie z jednej strony wysokim blokiem przed ciosami na głowę , a z drugiej sprawnie operując łokciami nie dając się trafić w dolne partie obijał konsekwentnie boki ciała naszego boksera. W rundzie siódmej tak na 20 sekund przed jej zakończeniem Masternak zamachnął się prawą ręką, ale nie trafił rywala i odsłonił lewy bok co wykorzystał rywal trafiając do bardzo silnym hakiem z prawej ręki. Masternak dotrwał do gongu ,ale do ósmej rundy już nie wyszedł . Ballam Smith wygrał przez TKO.
To chyba się nazywa prawdziwym pechem.
2528sobota, 07, październik 2023 10:47
CTP
Szanowni Państwo, mam komunikat: Iga Świątek przypomniała sobie, jak się gra w tenisa.
2527niedziela, 24, wrzesień 2023 22:32
iocosus
Uffffffffff, nasze Siatkarki jadą do Paryża, Niemki pokonane, Amerykanki pokonane i Włoszki pokonane!!!!!!!!!! Ufffffffffffffffffff!!!!!!!!!!!!!!!
2526sobota, 16, wrzesień 2023 22:57
iocosus
Zgred się zbiesił, Zgred się obraził na c-L, a tu Zgredzie jesteśmy Mistrzami Europy!
Polska -Włochy 3:0 (25:20, 25:21, 25:23)
Super! Niech jeszcze Panie wygrają awans do Igrzysk a będzie mega super!
2525niedziela, 10, wrzesień 2023 08:38
Zbyszek
W finale pań US Open Amerykanka Coco Gauff zwyciężyła Białorusinkę Arynę Sabalenko 2:6, 6:3 i 6:2. Gauff , mimo 19 lat , pokazała tenis dojrzały , solidny i powtarzalny i tymi atrybutami pokonała bardziej efektownie grającą Sabalenkę , która wykazała duże braki kondycyjne.
Fachowcy progres w grze Gauff utożsamiają z przyjściem do jej sztabu bardzo znanego przed laty trenera Brada Gilberta.Coco Gauff uznawana była za wielki talent od co najmniej 6 lat , nie bez przyczyny , bo w wieku 14 lat wygrała singla w RG oraz debla w US Open. W wieku 15 lat dotarła do IV rundy Wimbledonu ,ale później nie wiodło jej się równie dobrze , bo owszem wygrywała z rywalkami znacznie niżej notowanymi ,ale z tymi z TOP 10 najczęściej przegrywała ( najwyżej w rankingu WTA była na 4 miejscu w październiku 2022). Wychowawcą i autorem jej sukcesów w wieku juniorskim był trener Diego Mayano, który 2 lata temu odszedł od Coco ze względów zdrowotnych i wówczas zaangażowała Perę Riba. Zatrudnienie Gilberta , kiedyś dość znanego tenisisty ( 10 w rankingu ATP) oraz trenera ,który doprowadził Agassiego do wielkich triumfów ( 6 razy wygrane Turnieje Wielkiego Szlema ) ,a potem trenującego Roddicka - było dziełem przypadku. Gilbert przed 10 laty wycofał się z wielkiego tenisa i zajął się trenowaniem juniorek w Kalifornii. W mediach "wypłynął" pod koniec ub. roku kiedy to został zaangażowany do nauczenia podstaw tenisa wielkiej gwiazdy kina ( Zendayi) do gigaprodukcji " Challenger" . To ta "reklama" sprawiała,że Coco Gauff poprosiła go o konsultacje,a następnie przekonała ,aby wszedł do jej "timu". Mottem Gilberta jako trenera jest prostota sprowadzająca się do logicznego stwierdzenia ,że tenisista nie musi umieć wszystkiego , nie musi grać perfekcyjnie , ale musi wiedzieć jak oraz musi znać na tyle arkana tenisowej sztuki , aby pokonać tego ( tą) , który(-a) gra po drugiej stronie siatki. ).Tym samym fundamentem triumfu jest strategia i taktyka, zaś wszystko zaczyna się od serwisu i returnu.Reszta przychodzi sama .
Niczego nie sugeruję Idze .
Media rozpisują się o losowaniu i że rzekomo Iga trafiła dobrze ,ale prawda jest taka ,że jeżeli nasza tenisistka jest w wysokiej formie fizycznej i psychicznej to żadna rywalka nie jest dla jej straszna .
Z tego co możemy dostrzec z zewnątrz to na razie Wim Fisette zmienia dwie sprawy ,a mianowicie Iga przygotowuje się do Turnieju grając sparringi z bardzo silnymi rywalkami, w tym z Sabalenka , a nie ze swoim stałym sparringpartnerem Tomaszem Moczkiem,oraz co , moim zdaniem , szalenie ważne, widzimy Igę rozluźnioną i roześmianą. Wielu ekspertów zagranicznych zwracało uwagę na to ,że Iga grała z takim skupieniem i takim wyrazem twarzy jak by była tragarzem , który musi przenieść ciężar , co wcale mu się nie podoba.
Sport, gra - ma sprawiać radość . To jest jeden z warunków sukcesów, nie tylko na korcie.
Dla patopismactwa Wim Fissette to z jednej strony wybór znakomity , bo nadal będą mogli zmyślać, łgać, kłamać i bredzić do woli ,ale dla nas to ponownie kiepska wiadomość , bo Belg jest równie dyskretny jak byli Sierzputowski i Wiktorowski , więc będziemy skazani na hieny ( mnie proszę w to nie mieszać
Z tego co pisali o nim fachowcy przy okazji pracy z zawodniczkami to jest to trener szalenie ambitny ,ale też szalenie uczciwy zawodowo czyli pracuje z zawodniczkami dotąd , dopóki widzi w tej pracy sens , a więc dopóki zawodniczka czyni postępy . Żadna z zawodniczek , które prowadził Fissette ( Clijsters, Halep, Azarenka , Kerber, Osaka) po zakońceniu z nimi współpracy nie osiągnęły żadnego większego sukcesu.
Oprócz tenisa ma swoją firmę doradczą i na brak pieniędzy nie narzeka , więc nic nie musi.
Czyli jeżeli Fissette będzie widział efekty swej pracy w postaci postępów w tenisie Igi i poprawy wyników na innych nawierzchniach niż korty ziemne to będzie Igę trenował, a jak tego nie będzie to elegancko tak jak Sierzputowski i Wiktorowski za obopólnym porozumieniem nastąpi sportowy rozwód..
Ja interesuję się tenisem nie od wczoraj więc wiem co pisali eksperci o nim kiedy jego podopieczne osiągały ogromne sukcesy i kiedy stawały w miejscu- co było powodem rozejścia się dróg ( poza odejściem od Chinki). Tak jak to miało miejsce pod koniec września z Naomi Osaką,a o czym prasa amerykańska obszernie informowała ( ma się te konszachty w USA , Kanadzie, Francji , Włoszech, Anglii czy Niemczech
Konkluzja jest taka, o czym napisałem w poprzednim poście ,że jeżeli Wim Fissette rozstanie się z Igą to będzie oznaczało,że Iga doszła w swoim tenisie do ściany i do sufitu i już lepsza nie będzie.
Podłożem tego co mówią byli zawodnicy o takich jak Wim Fissette,a co mówili np. byli piłkarze o Arrigo Sacchim i co mówią np. o Feio jest to ,że oni czują się lepszymi fachowcami od tych , którzy w sporcie żadnych sukcesów nie odnosili , ani nawet nie byli zawodowcami.Oni czują się uprawnieni , jako tzw, praktycy do wydawania jedynie słusznych opinii i np. taki Wim Fissette z tak ogromnymi sukcesami , nie jest dla nich autorytetem. Wybacz,ale dla mnie to oni nie są autorytetami ,bo byliby nimi gdyby jakieś znaczące sukcesy jako trenerzy osiągnęli ,a tak to wedle słownictwa Melchiora Wańkowicza uprawiają kundlizm.
PS. Dla wszystkich trenerów świata ., w tym także dla Fissette , praca z tak wielką tenisistką jak Iga jest zaszczytem. Iga w świecie jest instytucją, nie tyle jest gwiazdą ,ile ma status idola . W USA jest uwielbiana jako spełnienie amerykańskiego snu . Wszyscy w świecie są Igą zachwyceni ,a u nas zamiast dumy z tego ,że to nasza rodaczka jest symbolem sukcesu ,ale i wartości pozasportowych - grono kanalii rodem z chlewa usiłuje ją opluć. Na szczęście ma ona miliony wiernych fanów, którzy patopismakami gardzą.
No i ciekawe, czy będą mieli rację, ale ten ich pesymizm jest znaczący, ciekawe, bardzo ciekawe jak to dalej się potoczy, Iga jest w jakimś swoim przełomowym momencie. Dla mnie ważnym punktem będzie jak zaprezentuje się w AO.
Djokovic, Federer, Nadal rozwijali swój tenis cały czas, nie ma powodów żeby Iga tego nie robiła. Zgadzam się z Olejniczakiem - przede wszystkim musi mieć radochę z tenisa! Ta obecna przerwa i przełom listopada z grudniem powinny być resetem oby skutecznym.
Niestety gdybym miał obstawiać co do długości współpracy Igi z Fissettem to raczej tak jak fachmani tenisowi z "meczyków", ale to trochę wróżenie z fusów. obyśmy się mylili.
Ja sobie przypominasz tuż po rozstaniu Igi w trenerem Wiktorowskim wskazałem na możliwy wybór pomiędzy chyba obecnie najbardziej cenionymi trenerami Belgiem Wimem Fissette oraz Amerykaninem Bradem Gilbertem sugerując ,że Iga wybierze młodszego o 19 lat Belga ( ma 44 lata).
Obaj są szalenie skuteczni ,a różni ich nie tylko wiek ,ale i model kariery , bowiem Fissette marzył o karierze tenisowej ,ale jej nie zrobił ( dobił bodaj do 1191 miejsca w rankingu ATP) , zaś Gilbert był wysoko notowanym w rankingu ATP ( 4 w 1990 roku) i co za tym idzie Fissette doszedł do cenionego warsztatu poprzez głęboką znajomość teorii tenisa , natomiast Gilbert poprzez rozwój wiedzy na bazie praktyki .
O ile można porównać to Fissette jest kimś w rodzaju Arrigo Sacchiego , a zaczynał od kogoś pokroju Feio - żeby wejść w porównania piłkarskie
Belg zaczął swą trenerską karierę przed 15 laty ( mając 29 lat) od współpracy z zawodniczką spoza setki rankingu WTA mającą już wówczas 26 lat Belgijką Kim Clijsters i doprowadził ją do do dwukrotnego wygrania US Open ( pierwszy raz jako "dzika karta") oraz do wygranej w AO w 2011 roku.
Jego środowiska ksywka to "laptop coach" a to z uwagi na skończone studia z zarządzania oraz posługiwanie się oprogramowaniem komputerowym i nierozstawanie się z laptopem.
Był to jeden z pierwszych trenerów , który obficie korzystał z usług firm analitycznych oraz wartościujących grę tenisistek. Piłka nożna ten trop podjęła w kilka lat po innych sportach , w tym po tenisie . I tak jak w piłce, tak w tenisie problemem jest nadmiar danych i tym samym kwestia ich wyboru, adaptacji , wykorzystania i skutecznego wdrażania. Trenerzy, którzy to potrafią mają sukcesy ,a nieudacznicy idą na zielona trawkę czyli w odstawkę.
Oprócz Clijsters takim znakiem firmowym skuteczności Fissettego stała się Naomi Osaka , którą też z dalekiego miejsca w rankingu doprowadził do wygranej w US Open ( 2 razy) i wygranej w AO ( też dwa razy)..
Po przerwanej współpracy z Osaką ze względu na jej macierzyństwo, związał się z Chinką Quinwen Zheng z którą zerwał współpracę - na co ona popadła w rozpacz i uznała,że to nie było ze strony trenera moralne. Powodem zerwania umowy z Chinką była prośba Naomi Osaki ,aby pomógł jej powrócić na wyżyny , co jak wiemy się nie udało i Osaka rozstała się z Fissettem 24.09.2024 roku. I to Osaka, która jest serdeczną przyjaciółką Igi zarekomendowała jej Belga jako tego przy którym zdoła szerzej rozwinąć skrzydła.
Powody rozstania się Igi z trenerami Sierzputowskim i Wiktorowskim były w swych podstawach identyczne , bowiem obie strony i trenerzy i zawodniczka doszły do wniosku ,że dalsza współpraca nie będzie postępem, ale stagnacją czyli w istocie regresem .
I Sierzputowski i Wiktorowski kierowali się dobrem zawodniczki i uczciwością zawodową dostrzegając ,że ich umiejętności trenerskie sięgnęły mówiąc trywialnie sufitu,a w przypadku Wiktorowskiego nie bez znaczenia był fakt jego prorodzinnego nastawienia ( rosnące dzieci) co oznaczało,że nie był w stanie poświęcić się dla Igi przez 10 miesięcy w roku.
Umowa z Fiissettem ma charakter próbny , na razie na WTA Finals , bo Belg jest głównym trenerem Belgijskiego Związku i kierownikiem tenisowej reprezentacji Belgii.
Wiemy jakie braki ma Iga i jakie ma zalety , lecz to od trenera zależy w co wejdzie czy w eliminację wad , poprawę słabości czy dalsze doskonalenie tego co stanowi ogromne atuty Igi.
Dlatego ja tych wad i tego co jest do poprawy nie wymieniam, nie dlatego ,że nie wiem , bo wiem ,ale z pokory , bo wiem ,że samo wyeliminowanie wad, błędów, poprawa jakości poszczególnych elementów nie jest żadnym patentem na sukces.Tenis to całość ,gdzie technika, taktyka , osobowość, charakter mają stanowić jedność. Np. Serena Willimas miała tylko 3 perfekcyjnie opanowane zagrania i przez lata była nie do pobicia.
I to w tym kontekście trzeba rozpatrywać rozwój kariery Igi . Mówiąc wprost chodzi o to ,czy Iga ma jeszcze potencjał na wejście na wyższy poziom czyli czy jest w jej grze przestrzeń na postęp czy doszła i do ściany i do sufitu.
Na przyszły rok życzę Idze, żeby przewodzeniem w rankingu się nie przejmowała, za to wygrała AO lub US Open powtórnie.
Fryzjer, ,ale ten prawdziwny powtarza to co zasłyszał, natomiast hieny sobie wszystko zmyślają. Ja dostrzegam różnicę
Mnie oburza ,że w Polsce nadal usiłuje się upodlić tych, którzy wyrastają ponad, którzy odnoszą sukcesy. Mnie do 2020 roku marzenia o tym,że Polak/Polka wygrają Turniej Wielkiego Szlema w tenisie wydawały się nierealne i raduję się niezmiernie, ,że takiej chwili dożyłem, dzięki Idze Świątek.Więc jestem w kilkunastu , chyba , jej Fan Clubach i razem z setkami tysięcy życzymy jej jak najlepiej.
Lecz obok tego co w takich okolicznościach normalne - z chlewa wyłania się szambiarz i obrzuca wszystkich gównem i co mnie przeraża - zyskuje poklask .
Iga jest fenomenem, jest nie tylko gwiazdą światowego formatu ,ale stała się wręcz instytucją . I nagle jakiś śmieć chce na jej obsrywaniu zarobić i wielu nie widzi w tym niczego obrzydliwego.
Ja przeciwko tej promocji zwyrodniałych bydlaków protestuję.
U mnie są pytania do psycholożki Darii Abramowicz, ale pani psycholog ma prawo stwierdzic, że na temat swojej współpracy z Igą świątek wypowiedziała się już w Rzepie i nie ma nic do dodania. Czyli albo sukces sportowy, albo tasiemcowy serial doniesień o sztabie Igi Świątek się znudzi. Życzę tego pierwszego i tyle.
***
Zbyszku, to brzmi trochę dziwnie gdy negując plotki równocześnie stwierdzasz, że u fryzjera można się wiele dowiedzieć. Nie neguję, ale brzmi osobliwie.
Ja nie bazuję na podłych plotkach i insynuacjach.
Pewno mam gust wypaczony, ale nadal za zasłoną liter w necie widzę drugiego ,żywego wrażliwego człowieka.
To nie ma nic wspólnego z sympozjami naukowymi ,ale przejawem zwykłej przyzwoitości.
Dziś zbyt wielu wydaje się ,że mogą napisać wszystko , powiedzieć wszystko, każdą brednię , lecz to nie jest moje towarzystwo.
Ba ja chyba dzięki starannemu podwórkowemu wychowaniu pierwszy nie zaczepiam nikogo, lecz , chyba za słabo, reaguję na zaczepki. Czasami mam wrażenie ,że w dawniejszych czasach sporo pismaków dostałoby w ryj i to pewno dlatego ,że dziś nie dostają - to czują się bezkarni .
Temu pismakowi z Eurosportu napisałem ,aby zapoznał się z postem na C-L i cieszy mnie ,że wreszcie publicznie przyznał ,że wszystko zmyślił. Ale w znacznym stopniu za ten stan obwinił Igę i jej otoczenie , bo żaden z dziennikarzy nie ma do niej dostępu .Pisamki mają do niej dostęp łącznie góra 20 minut i to tylko oficjalnie. Poza imprezami Iga chroni swoją prywatność i dla mediów nie istnieje, chociaż przecież chociażby jak była w tym roku przez 12 dni nad Jeziorakiem to rozmawiała z turystami m,innymi z moją znajomą ( która była nią zachwycona), więc pismaki mogli z nią też pogadać, ale albo nie wiedzieli ,albo woleli łgać.Podobnie każdy kto chce to wie ,że Iga jak jest w kraju to trenuje w Józefosławiu i nie wiem czy można do niej dotrzeć, bo nie próbowałem, ale z obsługą można sobie o niej pogadać ,a przede wszystkim kopalnią wiedzy jest Raszyn , którego Iga jest chlubą i np.u fryzjera ( ja akurat w ASO) można wiele się dowiedzieć, bo jej mama jest wziętą stomatolożką i o córce lubi opowiadać.
Ja tylko opieram się na swojej wiedzy, na faktach i jawnych bredni nie powtarzam i co oczywiste nie próbuję bronić tego czego obronić się nie da.
PS. Zamiast bredni padluchów warto przeczytać wywiad Macieja Trąbskiego w PS z 14.10.2024 ze światowej sławy komentatorem tenisa Matthew Futtermanem. Wywiad z nim to jak wyjście z chlewa na świeże powietrze,
Gdybyśmy byli profesjonalnym portalem i zawodowymi redaktorami to o taki wywiad z panem Habratem zdecydowanie bym zabiegał, ale my tu tylko pitolimy dla własnej przyjemności w wymianie opinii i poglądów o ile czas nam na to pozwala.
"Co ma wspólnego z Igą i panią Abramowicz prof. Blechacz" - pan profesor Jan Blecharz jest niekwestionowanym autorytetem w dziedzinie, którą się para zawodowo Daria Abramowicz.
"co mają eksperymenty psychiatryczne ?" - nie mylmy psychiatrii z psychologią w tej naszej gadce szmatce bo poważni ludzie wykonujący te zawody nas zjedzą. Eksperymenty przywołałem żeby wykazać że psycholodzy z etyką czasami się rozmijają. Nie traktujmy psychologów jak "święte krowy" są ludźmi z wadami i przywarami jak wszyscy.
"Trzeba być ślepym ,żeby nie widzieć różnicy w pracy psychologa z drużyną, a pracą z indywidualnym zawodnikiem" - przywołałem przykład Damiana Salwina jako dowód psychologa sportu który popełnił w swojej pracy błędy i przysporzył więcej szkody niż pożytku. Jak w każdym zawodzie są psycholodzy wybitni, dobrzy ale również przeciętni lub kiepscy i a tym pierwszym przytrafiają się błędy nie są od nich wolni.
Przypominam że Daria Abramowicz służyła poradami Ewie Pajor wszak futbolistce i zakładam, że była to pomoc fachowa i kompetentna za którą piłkarka jest wdzięczna.
O różnicach w pracy psychologa sportu pomiędzy tenisistami a futbolistami bardzo chętnie merytorycznie pogadałbym z wzmiankowanym Pawłem Habratem.
"bez pani Darii Abramowicz Iga by tych sukcesów do jakich doszła nie osiągnęła." - być może, w każdym razie, nie neguję tego. Dla mnie Daria Abramowicz to bardzo inteligentna osoba, według mnie dobrze wykształcona, z pewnością ma duży udział w sukcesach Igi, która darzy ją zaufaniem i dla której zapewne jest kimś w rodzaju mentora. Przy tym obojętnie jaką rolę pełni pani psycholog w sztabie Igi to obecnie zrezygnowanie z niej uważam że mogłoby mieć dużo dotkliwsze negatywne skutki niż wymiana jakiegokolwiek trenera. Poniekąd jest to też wątpliwość wobec Darii Abramowicz że staje się dla Igi kimś niezastąpionym, nieodzownym. Takie powstaje wrażenie.
Pitoląc można przyjąć że celem psychologa jest wyposażyć tego komu pomaga w "narzędzia" dzięki którym ten ktoś będzie mógł samodzielnie sobie radzić z przeciwnościami i wewnętrznymi i zewnętrznymi wpływającymi na to wnętrze. Czyli im dostarczone "narzedzia" skuteczniejsze, to znak że praca psychologa wydajna, a tym samym on sam staje się mniej potrzebnym. Z "narzędziowca" przechodzi w etap "konserwatora" do którego się zwraca w razie potrzeby i konsultacji.
"Dziś za przykładem Igi większość tenisistek ma w sztabach psychologów" - i bardzo dobrze, tylko czy jest drugi psycholog obecny w boksie trenerskim zawodnika lub zawodniczki na każdym turnieju, jest w nim częściej niż trener, widać go na treningach, a przy tym spędza ze swoją podopieczną lub podopiecznym wspólny czas również w trakcie przerw wakacyjnych jak donosiły media.
Tu jest pytanie do Darii Abramowicz jak się dystansuje przy takiej częstotliwości kontaktów. Jak sobie z tym zawodowo radzi? Być może zostanie wytyczony nowy kierunek w współpracy psychologów z tenisistami, również inni trenerzy mentalni pójdą śladem Abramowicz, ale kwestia jest ciekawa, złożona?
"Iga wygrywa głównie siłą psychiczną co wprawia w zdumienie ekspertów,że osoba tak empatyczna, tak emocjonalna, tak introwertyczna pokazuje na korcie taką moc wolicjonalną.- a to poproszę o wskazanie tych ekspertów, którzy jakoby twierdzą że empatia i introwersja negatywnie koreluje z mocą wolincjonalną? Jeżeli altruizm jest funkcją empatii, to znak że ta druga jest siłą sprawczą, jest w stanie pobudzić nas do działania. Odnośnie introwertyków to jest ich tylu odnoszących sukcesy w sporcie, że można pod tym względem się licytować z ekstrawertykami.
'W programie "Misja sport" odezwał się kolejny kundel , który powiada,że w obozie Igi były zawsze niesnaski , bo oto Iga śpi w jednym pokoju z Darią Abramowicz,a Wiktorowski z Maciejem Ryszczukiem." - redaktor Tomasz Wolfke ani mi swat, ani brat, za bardzo za nim nie przepadam, ale dosłowny cytat o tych pokojach brzmiał: "Od dziennikarzy jeżdżących na turnieje słyszałem różne historyjki jak choćby ta, że w transporcie z hotelu na korty w jednym samochodzie jeżdżą Tomek Wiktorowski i Maciej Ryszczuk, a w drugim Iga z Darią Abramowicz. To samo dotyczy pokoi, choć tutaj to bardziej oczywiste, bo w grę wchodzi tu przecież płeć. " - o tym że sztab Igi sypia nawet w oddzielnych hotelach w którymś z programów też powiedziano, czy też gdzieś napisano, łącznie z tym że kontakty między Igą a Tomaszem Wiktorowskim sprowadzały się do spraw zawodowych, a poza kortem rozchodziły. Gdy były sukcesy nikomu to nie przeszkadzało, a gdy ich zabrakło to i rozstać się z trenerem było łatwiej i dla mnie wymiana trenerów być może była niezbędna.
Wolfke powiedział coś istotniejszego o roli Darii Abramowicz: "Ta rola jest faktycznie nietypowa, bo na ogół psycholog jest na tylnym siedzeniu, a teamem steruje trener bądź zawodnik. Jedni powiedzą, że Daria zdominowała Igę, że jest złą kobietą, ale podkreślają to ci, którym się to nie podoba. Ale inni mogą powiedzieć: chwileczkę, może Idze odpowiada ta bańka czy klosz. Wiemy, że jest osobą empatyczną, introwertyczną, spokojną, wycofaną i może pasuje jej zdejmowanie tej presji" - i ta druga część wypowiedzi jest ważna, bo Idze być może taki układ faktycznie odpowiada i gdy były sukcesy nikomu to nie przeszkadzało.
Gdyby teraz sukcesy wróciły, Iga wygrałaby WTA Finals, a do tego z początkiem roku dorzuciłaby wiktorię w Australian Open to nikt "demonicznym" wpływem Darii Abramowicz by się nie zajmował.
Szczerze mówiąc bardzo życzę tego Obu Paniom, bo w przeciwnym razie gdyby kryzys formy się pogłębiał, wymiana trenerów zawiodła to przynajmniej samemu nie widziałbym dobrego wyjścia z tej sytuacji. Gdyby Panie pod wpływem mediów zrezygnowałyby ze współpracy, to Iga utraciłaby osobę w której do tej pory znajdowała oparcie.
Zbyszku nie neguję ani kompetencji Darii Abramowicz, ani nie umniejszam jej udziału w sukcesach Igi Świątek, natomiast to nie oznacza że pani psycholog w tej współpracy nie popełniła błędu. Nikt z nas nie jest doskonały. Zgadzam się z Tobą natomiast, że internet nie jest od wydawania osądów, a za niedopuszczalne uważam przesądzanie o czyjejś winie na podstawie tylko medialnych przekazów. Dlatego trzeba ważyć słowa.
Paweł Habrat o którym na początku wspomniałem jest starszym kolegą Darii Abramowicz, kończyli tą samą uczelnię, pan Paweł ciągle z SWPS-em współpracuje, mógłby być superwizorem Darii Abramowicz, nie wiem czy jest. Gdyby tak było to o Darii Abramowicz nie moglibyśmy pogadać ale już o roli psychologa w tenisie z całą pewnością., zresztą nie tylko.
Biogram z uczelni:
Psycholog sportu z nominacją Psychologa Olimpijskiego przy Polskim Komitecie Olimpijskim, członek Sekcji Psychologii Sportu Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, podkomisji psychologicznej w Komisji Medycznej Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Od 2006 do chwili obecnej współpracuje z Polskim Związkiem Tenisa (psycholog Reprezentacji Polski DAVISCUP i FEDCUP).
Obecnie współpracuje z klubem Lechia Gdańsk i Reprezentacją Polski piłkarzy ręcznych, w przeszłości: psycholog reprezentacji Polski w piłce nożnej podczas Mistrzostw Europy EURO 2012. Współpracował m.in.: drużyną Polonii Warszawa (Ekstraklasa), Jagiellonią Białystok (Ekstraklasa), czy KGHM Zagłębie Lubin (Ekstraklasa). Współautor narzędzi diagnostyczno-treningowych dla sportowców oraz publikacji i książek z zakresu psychologii sportu między innymi: „Pod Presją” z Jerzym Dudkiem, „Uwierzyć w wygraną” (książka o mentalnej stronie tenisa, pierwsze wydanie w 2011 roku)..
Nie bardzo rozumiem o czym piszesz. Ja jestem przyzwyczajony do poważnej rozmowy w której panuje elementarna dyscyplina intelektualna .,a nie kawiarniana gadaka szmatka o niczym.
Albo rozmawiamy o Idze ,albo pieprzymy od rzeczy.Co ma wspólnego z Igą i panią Abramowicz prof. Blechacz ,a co mają eksperymenty psychiatryczne ?.
Trzeba być ślepym ,żeby nie widzieć różnicy w pracy psychologa z drużyną,a pracą z indywidualnym zawodnikiem . A mówienie w kontekście pracy pani Abramowicz o eksperymentach to niegodna człeka honoru insynuacja.
Prawda jest taka ,że bez pani Darii Abramowicz Iga by tych sukcesów do jakich doszła nie osiągnęła. Co docenianie jest zagranicą , w USA, we Francji i w wielu innych krajach. Co prawda Iga nie była pierwsza we wprowadzaniu psychologa do bezpośredniego sztabu , bo pierwszym był Novak Djokovicz, ale fachowcy widząc braki w tenisie Igi , które u innych tenisistek sprawiają ,że są one poza pierwszą dziesiątką rankingu - dostrzegają konstruktywną rolę psychologa . Dziś za przykładem Igi większość tenisistek ma w sztabach psychologów.
Iga wygrywa głównie siłą psychiczną co wprawia w zdumienie ekspertów,że osoba tak empatyczna, tak emocjonalna, tak introwertyczna pokazuje na korcie taką moc wolicjonalną.
Podobnie dyskutowano po rozstaniu Igi z trenerem Sierzputowskim, że oto on jest twórcą sukcesów i że Iga powinna jego trzymać,a innych wyrzucić, zwłaszcza panią psycholog. Okazało się ,że Iga wiedziała co robi zostawiając psycholog, a zwalniając trenera. Nawiasem mówiąc, trener Sierzputowski chciał podbić świat ,ale mu nie wyszło i obecnie szkoli młody talent 17-letniego Tomasza Berkietę. Dodać wypada,że po tamtym rozstaniu wydano podobny komunikat świadczący o wzajemnym szacunku trenera i zawodniczki.
W programie "Misja sport" odezwał się kolejny kundel , który powiada,że w obozie Igi były zawsze niesnaski , bo oto Iga śpi w jednym pokoju z Darią Abramowicz,a Wiktorowski z Maciejem Ryszczukiem. Jak bym słyszał rozmowę z "Vabanku II" - " A czemu pani zawiadomiła policję" - "Bo panie oficerze , dwa chłopy w jednym łóżku to obraza Boska".
Lecz wynurzenia tej hieny były podłą insynuacją ,albo ignorancją o tym ,że brak było porozumienia między trenerem Wiktorowskim a Igą a przyczyną była Abramowicz. Otóż trener Wiktorowski to nie jest brat-łata, on nie nawiązuje koleżeńskich relacji z podopiecznymi ,podobnie było z Agnieszką Radwańską, ale utrzymuje dystans traktując stosunki trener- zawodniczka na zasadzie przełożony - podwładny. Oglądałem kilka treningów Igi pod kierunkiem Wiktorowskiego w Józefosławiu i relacje były normalne , przy czym trener jak zauważył coś nie tak to nie nakazywał ,ale dyskutował z Igą . Iga nie jest manekinem i domaga się partnerskiego traktowania , co nie jest tożsame z kolesiostwem.
Przyczyna rozstania była prozaiczna , bowiem Iga jest kobietą szalenie ambitną , taką, która nienawidzi przegrywać i zauważyła,że przestała czynić postępy i tym samym uznała,że dotychczasowy układ wyczerpał swe moce sprawcze . Aby dorównać czołówce ,która gna do przodu trzeba znaleźć kogoś kto temu zadaniu podoła . I tyle .
Ponieważ ja interesuję się tenisem nie od wczoraj to tylko przypomnę ,że pani Daria Abramowicz zgodziła się być psychologiem Igi od początku 2019 roku na prośbę prezesa Warsaw Sport Group ( wówczas Iga była zawodniczką tej grupy) pana Bochenka , który był po konsultacjach z ekspertami z PZT , a przede wszystkim z trenerem Igi Piotrem Sierzputowskim , ojcem Igi ( wówczas członkiem sztabu) oraz panią Jolantą Rusin-Krzepotą. Trener Sierzputowski , świetnie wykształcony, był trenerem Igi od 2016 roku , czyli od jej przejścia na zawodowstwo , początkowo jako II trener ,a od końca 2017 roku jako pierwszy trener i doprowadził Igę do juniorskiego triumfu w Wimbledonie w 2018 roku ,ale Iga przestała czynić postępy , stanęła w miejscu. I mimo jego wysiłków, ciężkiej pracy postępów w wynikach nie było. W momencie kiedy Daria Abramowicz obejmowała funkcję psychologa Iga była na 126 miejscu w rankingu WTA i odpadała w pierwszych rundach turniejów seniorskich. Pierwszy jej sukces to finał w Lugano w 2019 roku , a następny to wygrana RG w 2020 roku .
Tylko ktoś wyjątkowo źle życzący Idze nie zauważy korelacji między fenomenalną pracą Darii Abramowicz, a sukcesami Igi.
PS. Adam Michnik ( pozdrawiam) nazywa to co kanalie wyprawiają w mediach kulturą wykluczenia - w której to każdy bydlak może bezkarnie każdego opluć, opluskwić, splugawić , bez cienia dowodu i racji . Dobrze ,że Michnik zaczyna nazywać zło złem ,ale nie wolno zapomnieć,że on sam w latach 80-tych się do tej cynicznej demoralizacji i deprawacji walnie przyczynił.
Psychologia w każdej dziedzinie życia, w pracy, w sporcie jest nie do przecenienia, ale nie wszystko złoto, co się świeci, nie każdy psycholog doprowadzi do pozytywnych efektów. Jerzy Brzęczek zawierzył Damianowi Salwinowi i wyszedł na tym jak Zabłocki na mydle. O psychologu kadry pisano: „To swego rodzaju doradca i prawa ręka Brzęczka. Na tyle ważny, że zamiast swoją aktywność ograniczać do sesji i odpraw w hotelu, uczestniczył także w treningach kadry. Wychodził na boisko, wydawał instrukcje piłkarzom, co według naszej wiedzy część dziwiło i drażniło.” Źródło: www.meczyki.pl
Jedna z ocen psychologa brzmi następująco: „Damian Salwin i jego destruktywny wpływ na selekcjonera Jerzego Brzęczka w bardzo istotnym stopniu przyczynił się do tego, że kadencja trenera została przerwana w fatalnej atmosferze, a jej cały obraz był znacznie gorszy, niż osiągane w tamtym czasie wyniki sportowe.”
„Stanąć w prawdzie”?
Prawdą jest, że Iga po przegranej z Pegulą 5 września na US Open zawiesiła swoje starty w turniejach, zwolniła trenera, szuka następnego, zamierza wystąpic w WTA Finals 2-9 listopada w Rijadzie. Absencję w tourze tłumaczyła zmęczeniem, a następnie względami osobistymi.
Tyle, odnośnie reszty, zgadzam się, że trzeba ważyć słowa, nie dlatego, że znam prawdę, ale dlatego że jej nie znam.
Oby Iga znalazła trenera, z którym w przyszłym sezonie będzie odnosic sukcesy na miarę swoich aspiracji, a przede wszystkim gra w tenisa, uczestnictwo w turniejach będzie sprawiało jej satysfakcję.
p.s.
„psychologowi nie wolno robić czegokolwiek wbrew woli pacjenta ,a jego jedynym celem jest pomoc i dbanie o dobro pacjenta.” – Zbyszku zdajesz sobie sprawę, że wiele eksperymentów psychologicznych i to głośnych, których uczestnicy nie wnosili pretensji, obecnie są uznane za nieetyczne.
Jeszcze jeden cytat z uwagą że w Polsce z etyką zawodową psychologów różnie bywa, oczywiście z zastrzeżeniem, żeby tej wiedzy nie przypisywac obecnie do konkretnych osób, ponieważ można wyrządzic ogromną krzywdę:
„Wyrok w procesie Andrzeja Samsona będzie stanowił nauczkę dla środowiska psychologów, aby dokładniej przyglądać się pracy poszczególnych psychoterapeutów - uważa psycholog i psychoterapeuta dr Ewa Woydyłło.
W rozmowie z PAP Woydyłło przypomniała, że oprócz skandalu związanego z Samsonem w polskim środowisku psychologicznym zdarzały się już inne głośne sprawy przewinień psychoterapeutów względem pacjentów, np. przypadki uwiedzenia. "Niestety, im ktoś jest bardziej znany i ceniony, tym mniejszej podlega kontroli ze strony kolegów po fachu" - wyjaśniła psycholog.
Podkreśliła, że obowiązku tzw. superwizji terapeutów nie wolno zaniedbywać. "Psychoterapeuta nie powinien czuć się bezkarny. Powinna być prowadzona dokumentacja, ktoś musi mieć w nią wgląd. To dawno świat wymyślił, nazywa się to superwizja. Superwizorem nie musi być ktoś wybitniejszy, może to być tzw. koleżeńska superwizja" - zaznaczyła Woydyłło.”
Źródło: Woydyłło: wyrok w sprawie Samsona da do myślenia psychoterapeutom - Money.pl
Prof. Jan Blecharz: „Każdy psycholog praktyk ma swojego superwizora. Bez tego nikt z nas nie dałby sobie rady.”
Ja już za stary jestem, abym się zmieniał i robił za kameleona.
Zawsze bardzo dużo czytałem, lubiłem dyskutować z ludźmi którzy mieli coś do powiedzenia ,a ponieważ jakieś tam stanowiska zajmowałem to i dostęp do nich był łatwiejszy. Przy czym jako przełożony nauczyłem się mierzyć z problemami ,a nie ich unikać.
Lecz zawsze starałem się przestrzegać etosu inteligenta sformułowanego przez prof. Juliena Bendy w książce z 1927 roku " La Trahision des Clerks' czyli być myślowo niezależnym, nastawionym na głoszenie prawdy , niepodatnym za propagandę ,a w ocenach kierować się tylko rozumem i sumieniem. Do tego nigdy nie miałem ambicji podobania się wszystkim ,a nawet w ścisłe określonych sytuacjach zdecydowanie wolę się nie podobać.
Jeżeli dałem głos w obrzydliwej dyskusji , czego żałuję. to tylko w obronie prawa do godności i do prywatności. Tym co wypisują brednie zarzucam ,że ordynarnie kłamią,że robią to nie w trosce o dobro Igi ,ale dla szmalu ,że nie zasługują ,aby ich opluć. I dziwię się Tobie przecież inteligentnemu i wrażliwemu , dorosłemu facetowi,że nie potrafi stanąć w prawdzie i broni przegranej sprawy solidaryzując się w istocie z kanaliami.
Bo na czym w istocie swej najgłębszej warstwie polega problem, a mianowicie zasadza się on znanym w komunie przekonaniu ,że "ja wiem lepiej co komu potrzeba" . Jak był rzekł towarzysz Stalin co usta słodsze miał od malin,że w "kajdanach, za mordy , na siłę doprowadzimy lud do szczęścia' . Więc po pierwsze to co piszą to jest uzurpacja. Jednocześnie to co piszą jest niedorzeczne, sprzeczne nie tylko z elementarną wiedzą o psychologii,ale i Kodeksem Etyki Psychologa. Ja po każdym spotkaniu Legii staram się przybliżyć wiedzę psychologiczną w zakresie wynikającym z przebiegu meczu.
Iga przy swojej, pewno nadmiernej emocjonalności, potrzebuje pomocy psychologa tak jak mięśnie potrzebują fizjoterapeuty. Tenis nie jest sportem umysłowym ,ale jak wiemy homo sapiens zużywa 80% energii na utrzymanie stałocieplności ,a z pozostałej części 80% zużywa mózg ,a resztę czyli 4% całości ciało .Już w 1960 roku młody psycholog Sarnoff Mendick doszedł do wniosku ,że kreatywność to wyjątkowa pamięć skojarzeniowa, nie każdy ją ma ,ale ten kto ją ma ,musi o nią dbać. Iga akurat jest kreatywna, posiada zdolności antycypacyjne oraz wysoką samoświadomość gry . Równocześnie nauka pedagogiki dowodzi ,że aby pomiędzy dwoma podmiotami doszło do relacji np.uczeń- nauczyciel czyli jak w tym wypadku,aby "pacjent" przyjmował i wdrażał porady to musi między nimi istnieć zaufanie , wzajemna akceptacja . To jest warunek i konieczny i niezbędny, przy czym psychologowi nie wolno robić czegokolwiek wbrew woli pacjenta ,a jego jedynym celem jest pomoc i dbanie o dobro pacjenta.To Iga ocenia czy te warunki są spełnione i nikt inny.
Wreszcie na koniec ja pytam : a jakie to patologiczne chamstwo ma prawo domagać się ,aby Iga wygrywała. To czy w ogóle gra i jak gra to jest jej wyłączne suwerenne prawo i w każdej chwili może przestać grać i nikomu nic do tego.
Mam przekonanie,że Iga tak jak np. Hurkacz wyprowadzi się z Polski , bo w tym gnoju nie da się normalnie żyć.
Inaczej postrzegamy sytuację Darii Abramowicz i to wszystko, starałem się przedstawic mój punkt widzenia. Dla mnie o jej pozycji w sztabie Igi można dywagować, oczywiście nie przekraczając pewnej granicy, Dawid Olejniczak w rozmowie z Maciejem Łuczakiem zastrzegł sam siebie, że „nie powiedzieliśmy chyba za dużo” i taką autokontrolę, żeby nie wejść z butami w czyjąś sferę prywatną rozumiem, co nie oznacza, że pani psycholog jest wolna od wyrażania o niej opinii zarówno tych pozytywnych jak i negatywnych.
Dzięki Idze jest najsławniejszym psychologiem sportu, w Polsce z pewnością, a może i nie tylko.
Z pewnością odegrała pozytywną rolę w sukcesach Igi, efekty jej pracy widac, nie powinno się podważac jej kompetencji, niewątpliwie dla Igi jest kimś w rodzaju mentorki, z którą się doskonale rozumie i do której ma zaufanie i na przykład jej utrata mogła by być bardzo dotkliwa dla tenisistki, dużo bardziej niż na przykład wymiana trenera.
Natomiast pojawią się też pytania. Nikt nie jest wolny od błędów. W tej chwili mamy niewątpliwy kryzys. Iga wycofuje się z kolejnych turniejów, nie jest kontuzjowana, zwolniła trenera, ale jak długa będzie przerwa w grze nie wiadomo. Po problemach mentalnych Naomi Osaki w tourze, musi pojawic się obawa czy aby Iga Swiątek nie podąża podobną ścieżką, ale w takim razie to faktycznie rola psychologa byłaby ważniejsza niż trenera? Tylko, jeżeli do takiej sytuacji doszło to dlaczego, skoro opieka psychologiczna była do tej pory przywoływana jako pozytyw i wzór dla innych tenisistek?
Może Idze jest potrzebny tylko reset i fizyczny i mentalny, zakładam, że wymiana trenerów mogła być nieunikniona, być może w nowym sezonie, z nowym trenerem i z nowymi siłami i fizycznymi i psychicznymi Iga wejdzie na jeszcze wyższy poziom niż obecnie. Może, ale jest też i obawa, czy obecny „kryzys” się nie pogłębi?
Nie ma co się obrażać , bo masz prawo pisać to co uważasz za stosowne , tak jak ja mam prawo oceniać patopismaków.
Ja obserwuję upadek zawodu dziennikarskiego z bólem i ze smutkiem. I zgadzam się ,że główną jego przyczyną jest nadmiar pismaków . To zjawisko znane w ekonomii opisał już Kopernik w wieku XVI dowodząc ,że zły pieniądz wypiera gorszy , a dziś wiemy,że nadmiar pieniądza wywołuje inflację. Tak i dziennikarze w walce o dostęp do rynku poszli w kierunku epatowania publiki fake newsami i swoimi zwyrodniałymi wypocinami ,żerując na najniższych instynktach, zatracili wszelkie hamulce moralne , nie mówiąc już o tym co nazwano etyką zawodową.
Mnie to przypomina szambo w którym kanalie grzebią gołymi rękami w gównie .
Ja tylko mówię ,że na szambonurka się nie nadaję.
PS. Lecz meritum sprawy jest jasne jak słoneczko na niebie. Z oświadczenia Igi widać wyraźnie ogromny szacunek dla Wiktorowskiego , ale też wyważony krytycyzm . Iga to mądra , dojrzała kobieta , która wie czego chce i czego oczekuje od otoczenia.
We współczesnym tenisie ważny jest każdy szczegół, w tym także jak w każdym sporcie indywidualnym atmosfera , którą wytwarza otoczenie . Psychologia nie pozostawia wątpliwości o czym piszę w komentarzach pomeczowych Legii ,że dobra atmosfera sprzyja poprawie wyników, wpływa korzystnie na podejmowanie ryzyka i szybką regenerację sił psychicznych po porażce i w przypadki Igi taką osobą, do której ma zaufanie i która jej nie zawiodła jest pani Daria Ambramowicz. To Iga z nią pracuje i żaden kibic z dala niech się w ten układ nie wp... la.
Nie ulega wątpliwości ,że Iga dokonała bilansu okresu współpracy z trenerem Wiktorowskim i wypadł on korzystnie . Lecz aktualnym jest pytanie o przyszłość czyli o to : czy po pierwsze trener Wiktorowski ma na tyle kompetencji ,aby efektywnie doprowadzić do poprawy gry Igi na kortach trawiastych oraz na szybkich nawierzchniach kortów twardych w AO czy US Open oraz czy poświęci do realizacji tego celu cały swój czas.
Po oświadczeniu widać,że na oba te pytania Iga udzieliła sobie odpowiedzi odmownej. Iga nie jest osobą fanaberyjną , jest rozumna i stanowcza , więc nie jakieś rzekome niesnaski ,ale czysty racjonalizm i pragmatyzm stały za zmianą trenera.
Teraz Iga ma dwie drogi wyboru: albo trener młodszej generacji oferujący wręcz naukowe oprzyrządowanie procesu treningowego jak Belg Wim Fissette czy trener starszej generacji wywodzący się z grona czołówki tenisistów jak Brad Gilbert. Moim zdaniem obaj są ze znacznie wyższej półki trenerskiej niż Wiktorowski i mogąc pracować z tak gigantycznym talentem jak Iga Światek razem dokonają jeszcze wielkich rzeczy.
Pani psycholog może kategorycznie i wyraziście odeprzeć pojawiające się w mediach zarzuty, jasno określić zakres swoich obowiązków w sztabie ciągle pierwszej rakiety świata, to by mogło wyczyścić sytuację przed lub w trakcie zatrudniania nowego trenera.
Przy tym to co powiedziała dla Rzepy rozmija się tak jakby z rzeczywistością, ponieważ student pierwszego roku psychologii mógłby stwierdzić że ciągłe przebywanie w otoczeniu Igi Świątek uniemożliwia zdystansowanie się wobec niej niezbędne w pracy psychologa. O ile zakładam że Daria Abramowicz mogła bardzo dobrze wypełnić taką rolę wobec Ewy Pajor lub Aleksandry Mirosław to wobec Igi Świątek może być kimś w rodzaju trenera mentalnego doradzającym jakich technik używać przy radzeniu sobie ze stresem lub w stanach napięcia nerwowego ale jako dla psycholożki może jej zabraknąć perspektywy i chłodnej analizy.
To bardzo ciekawa kwestia jak do tego podchodzi psycholog Daria Abramowicz, jak sobie z tym radzi, żeby być zawodowo kompetentna wobec Igi?
Nie bardzo rozumiem jak z jednej strony można odżegnywać się od plotek, a z drugiej je powtarzać..
Trener kadry Dawid Celt też dał głos,ale chyba szanowna małżonka nakazała mu wycofać się z bzdur , .lecz tzw, pierwszy trener ze swych niedorzecznych insynuacji się nie wycofał , mimo ,że od 9 lat nie ma żadnego kontaktu z Igą.
A inne teksty też są obrzydliwe , zakładają jakiś teorie spiskowe, tak jak by Iga była nienormalna i celowo kłamała.
Oni kompletnie abstrahują od tego ,że Iga jest normalnym człowiekiem i co nie bez znaczenia młodą , dojrzałą i w pełni samodzielną kobietą.Też zakładają ,że Iga ma zawsze grać i wygrywać i nie zadają sobie pytania: a to niby czemu i po co?.
Przed kilku laty na Messengerze miałem okazję dyskutować z Agnieszką Radwańską o jej oglądzie siebie w tenisie i ujęła mnie ona swym racjonalnym stosunkiem do sportu jako zdarzenia przypadkowego i czasowego,a które musi się skończyć . Jak twierdziła zarobiła dużo pieniędzy o jakich nigdy nie marzyła , zdołała korzystnie je zainwestować i chce się realizować jako kobieta,żona i matka.
W przypadku Igi nie ma żadnego sekretu ,żadnego łgarstwa, a jej oświadczenie jest uczciwe i prawdziwe. Trener Wiktorowski nigdy nie ukrywał,że dla niego najważniejsza jest rodzina :żona Joanna i trójka dzieci ( dwie córki i syn) , w tym dwoje w wieku szkolnym. W wielu wywiadach mówił,że rodzina musi się wzajemnie wspierać i rozumieć,a to można osiągnąć głównie dzięki wspólnemu spędzaniu czasu.Widzieliśmy ,że w wielu turniejach - ostatnio coraz częściej - w boksie Igi nie było Wiktorowskiego . Widocznie wspólnie uznali ,że praca trenerska niejako z doskoku , bez pełnego zaangażowania , dla poczynienia dalszych postępów nie wystarczy.
Dla mnie sprawa jest jasna i oczywista i co najważniejsze zrozumiała.
Nie mam zamiaru wdawać się z plotkowanie,ale wiemy,że Iga uświadomiła sobie ,że jej kariera nie potrwa wiecznie i jednym z wniosków jaki wyciągnęła było finansowe zabezpieczenie sobie przyszłości przez bezpieczne i korzystne zainwestowanie pieniędzy . To ten problem zaprzątał jej umysł po tegorocznym triumfie w RG, a ponieważ jest bardzo samodzielna to sama chce go rozwikłać, uznając i słusznie ,że te szumne reklamy o tym ile to się zarobi jak się zainwestuje w to czy tamto są niewiele warte. Np. jej koleżanka z kortu zainwestowała spore pieniądze w rzekomo dochodowy biznes i wszystkie straciła.Nie wiemy czy już te kwestie rozstrzygnęła,ale to one nie pozwalały jej się koncentrować wyłącznie na tenisie.
Jak przed paru laty napisałem : Iga zapisała się złotymi zgłoskami w historii polskiego sportu i żadne kanalie jej tego nie odbiorą. To,że daje nam jeszcze radość powinniśmy traktować jako dar ,a nie należność.
Plotki o obu paniach krążyły od dawna, ale jak to plotki, były pokątne, niczym oficjalnym nie potwierdzone, zasadzały się tylko na domysłach i interpretacjach zachowań. W zasadzie nic się nie zmieniło, ale po zwolnieniu Wiktorowskiego „plotki” wkroczyły na salony, z podszeptów stały się głośne, a sugestie zaczęły padac nie tylko w komentarzach internetowych, ale też w artykułach dużych portali.
Na nic nawoływania na X w rodzaju:
@gramann68
"Iga Świątek rozstała się z trenerem. I obudziło się polskie piekiełko. Pół twitera wie, że to błąd, że powinna zwolnić inną osobę z teamu, bo komu potrzebny psycholog, zwłaszcza taki marny. Ludzie, jakim prawem wpieprzacie się w życie innych ludzi? NIC o tym nie wiecie."
Faktycznie nic nie wiadomo, ale „mleko się rozlało” zwolnienie Wiktorowskiego, uwolniło to, o czym po cichu i za plecami mówiono o Darii Abramowicz.:
# „Zdaniem wielu osób wnikliwie śledzących karierę liderki rankingu WTA to nie Wiktorowski powinien odejść. Ze sztabem powinna pożegnać się psycholog Daria Abramowicz
# Ostatnio coraz częściej pojawiają się jednak głosy, że relacja łącząca obie panie jest zbyt zażyła i już dawno przekroczyła pewne granice, a Abramowicz obecnie ma negatywny wpływ na tenisistkę
# Problem jednak w tym, że relacja Świątek i Abramowicz, która rozpoczęła się, gdy tenisistka miała zaledwie 19 lat, zdaniem wielu już dawno przekroczyła pewne granice. Psycholog nie odstępuje swojej podopiecznej nawet na krok i jest wszędzie tam, gdzie znajduje się również Świątek. W lipcu tego roku obie panie wspólnie spędziły wakacje w Iławie — rodzinnej miejscowości 36-latki. A kilka dni temu, jeszcze przed oficjalnym pożegnaniem się z trenerem Wiktorowskim, o relacjach w sztabie Polki opowiedział dziennikarz "Polityki", Marcin Piątek. Jego słowa odbiły się szerokim echem.
# "Abramowicz jest dziś nie tylko jej psychologiem, ale też mentorką, aniołem stróżem i przyjaciółką. Dobrze poinformowani twierdzą, że czasami wchodzi też w role szkoleniowe. Dziennikarze obecni na turniejach opowiadają, że Daria właściwie nie odstępuje swojej podopiecznej na krok i sprawia wrażenie, że sprawuje nad nią totalną kontrolę, ale najwidoczniej Idze takie wyizolowanie odpowiada" — oceniał Piątek w swoim tekście.
# Część fanów uważa, że tenisistka ma dziwną relację z psycholożką, innych zadziwia kontrola nad raszynianką. "Ta relacja jest dziwniejsza, niż myślałam. Dlaczego psycholog nadzoruje, jak strzyże się jej zawodniczka?", "Ich relacja wydaje się bardzo współzależna, a świadomość, że dzieje się tak, odkąd Iga byłą nastolatką, daje mieszane uczucia. Powinny istnieć granice zawodowe.
# Swego czasu uznany komentator Eurosportu, Lech Sidor wprost stwierdził, że rola psycholog w sztabie Igi może być zbyt duża. A już po rozstaniu z Wiktorowskim dziennikarz tenisowy Tomasz Wolfke na łamach Interii nazwał Abramowicz "szarą eminencją". "Nie przypominam sobie takiej drugiej sytuacji w sporcie, żeby psycholog był tak widoczny" — podkreślał. "Z tego, co słyszałem, dochodziło do tego, że zaczęła sugerować Tomkowi [Wiktorowskiemu — przyp. red], czy Iga ma grać na backhand, forhend czy slice" — dodawał w rozmowie ze Sport.pl komentator Polsatu Sport, Tomasz Tomaszewski.
# Polka zapowiadała, że rozpoczęła poszukiwania nowego szkoleniowca, najprawdopodobniej zagranicznego. Już teraz jedno jest pewne — czeka go arcytrudne zadanie, bo poza presją związaną z prowadzeniem najlepszej tenisistki globu będzie musiał zmierzyć się również z niecodzienną i dla wielu całkowicie niezrozumiałą relacją łączącą Igę Świątek i Darię Abramowicz.”
Wszystkie cytaty zaczerpnięte z: Rewolucja w sztabie Świątek. Relacja z Abramowicz "przekracza granice" - Przegląd Sportowy Onet
„W środowisku tenisowym od dawna huczy od plotek. Według jednej z nich o rozstaniu z Wiktorowskim mogły przesądzić jego mocno napięte relacje z jedną z osób z otoczenia tenisistki. Na tyle, że podczas jednego z turniejów miał być nawet zmuszany do zmiany hotelu.” Źródło: To dlatego Wiktorowski już nie trenuje Świątek? Szokujące plotki! (fakt.pl)
Niestety jest drama, czy jej nie ma!? Przyjmijmy że plotki nie mają potwierdzenia w rzeczywistości, pani Daria Abramowicz stara się sumiennie wywiązywac ze swoich obowiązków, przedkładając etykę zawodową nad wszystko inne, stara się być pomocna w zespole Igi Świątek i to wszystko.
Mhm, niestety chyba nie do końca. Te słowa Darii Abramowicz: "Możemy spędzać razem 24 godz. na dobę, ale to nie oznacza, że stajemy się przyjaciółmi. Nie rozmawiamy o wszystkim, nie podejmujemy wspólnie pewnych aktywności. Zawodnik nigdy nie będzie kolegą psychologa" z wywiadu dla Rzepy są albo ściemą, albo hipokryzją albo wyparciem skoro obie panie nie rozstają się ze sobą nawet podczas urlopów. Pani Daria Abramowicz może pełnic funkcję trenera mentalnego Igi Świątek ale jej psychologiem z pewnością już być nie może bo ewidentnie widac, że zażyłośc obu Pań po prostu nie pozwala na niezbędne zdystansowanie. Jeżeli Daria Abramowicz tego nie zauważa to powinna sama udac się do swojego psychologicznego superwizora.
Inną sprawą jest, że już doświadczona psycholożka a za kogoś takiego trzeba uważac Darię Abramowicz nie zorientowała się, że własnym zachowaniem w odbiorze medialnym może przysporzyc problemów zamiast dążyc do ich uniknięcia.
To co powyżej, nie podważa przy tym że jako trener mentalny Daria Abramowicz była dla Igi Świątek bardzo pomocna i przydatna.
To przy założeniu że w plotkach nie ma źdźbła prawdy, gdyby jednak ... to mamy dramę dwóch kobiet, które starały się żeby o nich publicznie nie dywagowano i osiągnęły efekt w pełni odwrotny do zamierzonego.
Nie chcę krytykować McEnroe,ale chyba jest on jednym z tych szpeców, którzy obcinają kupony od dawnej sławy, bo to co mówi to chyba mówi o innej zawodnicze, a nie o Idze Świątek. Akurat w tym roku Iga grała mniej niż inne zawodniczki , bo po RG zrobiła sobie przerwę ,w Wimbledonie szybko odpadła, na Igrzyskach też sobie nie pograła,a po nich też przerwa do US Open. Usiłowanie przestawiania Igi z gry zrównoważonej z przewagę ofensywy opartej na szybkiej reakcji na grę obronną to tak jak by Ferrari kazać orać w polu. Iga nigdy nie grała defensywnie i to nie dlatego ,że nie potrafi , bo próbować każdy może,ale dlatego,że wówczas staje się workiem do bicia . Siłą Igi zawsze była dynamika, zmiana kąta i kierunku natarcia, samoświadomość gry , antycypacja i przeogromna ambicja.
Ja nie lamentuję z tego powodu,że Iga nie wygrała tegorocznego US Open i nie twierdzę,że Iga nie umie grać i musi uczyć się od nowa i przestawiać się na grę obronną, bo obiektywnie osiągnęła w tym roku wynik lepszy niż w roku ubiegłym.
Nie tylko dla mnie,ale i dla większości obserwatorów kompletnie niezrozumiała jest amplituda jej gry , bowiem w jednym spotkaniu z silną rywalką prawie nie błądzi ,a w drugim robi błąd za błędem. Nadto nie przegrała z byle kim , bo Pegula to 6 zawodniczka rankingu WTA ( a po US Open awansuje) i przegrała w finale US Open 2024 z fenomenalnie dysponowaną Sabalenką, minimalnie ,bo 7:5. 7:5. Więc mówiąc wprost, jej porażka z Pegulą do żaden wstyd i robienie z tej porażki tragedii to hucpiarstwo.
Przy czym do tej dramatycznej atmosfery przyczynia się sama Iga, która wpada w rozpacz, jak by nie wiadomo jakie nieszczęście ją spotkało. Te jej lamenty świadczą o niedojrzałości emocjonalnej.
Oczywiście sztab z Igą musi dokonać analizy i szukać przyczyn tak nierównej formy w krótkim czasie,ale też Iga musi nabrać dystansu do swej obecności na korcie i wreszcie pojąć,że porażka jest w wpisana w byt sportowca i nie jest tragedią.
"Iga grała bardzo wiele w tym roku. Wiele zawodniczek, które grały na IO ma teraz problemy zarówno fizyczne jak i psychiczne. Dlatego myślałem, że to może mieć wpływ na ten mecz, tym bardziej, że Jessica nie grała w tym sezonie dużo i korty twarde o wiele bardziej jej pasują. Ale dla mnie powodem, dla którego Iga ma ostatnio problemy jest to, że wydaje mi się, że ostatnio w ogóle nie chce grać w defensywie. Myślę, że czasami powinna się wycofać, gdy jej gra ofensywna nie idzie tak dobrze. Ciągle próbuje mocno uderzać i gra za bardzo siłowo, co jest zaskakujące dla kogoś, kto woli wolniejsze nawierzchnie. Jestem zaskoczony, że albo nie chce albo nie jest w stanie dokonać zmian w swojej grze. Pomyślałem, że może ona jest po prostu uparta. [...] Myślę, że gdyby Iga skupiła się bardziej na grze defensywnej, to rywalkom trudniej byłoby ją pokonać. Dlatego jestem zaskoczony, że nie dokonała zmian w tym kierunku."
Muszę powiedzieć, że dość mocna krytyka ze strony słynnego tenisisty ale, moim zdaniem, bardzo celna. Agnieszka Radwańska w swoich najlepszych latach była określana królową gry defensywnej i czasami była wręcz przekleństwem mocno uderzających tenisistek, bo często wyciągała piłki niemożliwe do odbicia. Z drugiej strony, dominacja na korcie, to jest chyba coś, co Igę trzyma przy tej dyscyplinie sportu i sprawia jej radość gry. Trochę mi ciężko sobie wyobrazić Igę w długich wymianach czekającą aż rywalka wyrzuci piłkę w aut, czy trafi w siatkę.
Wcześniej w I rundzie po porażce z Pedro Martinezem odpadł Maks Kaśnikowski. Stoczył twardy pięciosetowy bój ,ale zabrakło mu ogrania turniejowego.
W I rundzie odpadła też Magdalena Linette ograna przez 16-letnią Ivę Jovicz 4;6 i 3;6 i Magdalena Fręch po porażce z Greet Mimmen 5;7 i 5:7.
Hubert Hurkacz odpadł w II rundzie po porążce z Australijczykiem Jordanem Thompsonem 7;6(2), 6:1 i 7;5 . Po odpadnięciu w marnym stylu Hurkacz zakończył współprace z trenerem Craigiem Boyntonem z którym był związany od 5,5 roku. Nie komentuję tego rozstania , bo nie wiem czy Hurkacz już wyczerpał potencjał czy trener nie potrafi go z niego wydobyć.Generalnie nie potrafiłem pojąć jak zawodnik tak predestynowany do gry ofensywnej ( siła, dynamika, szybkość) gra tak bojaźliwie i statycznie .
Iga Świątek jak zaczęła pierwsze spotkanie z Kamilą Rachimową od 41 niewymuszonych błędów , tak w nocy z 04. na 05. 09 zakończyła udział w Turnieju z dokładnie taką samą ilością tych błędów.Różnica była taka,że z Rachimową miała 30 winnerów, a z Pegulą tylko 12 i w pierwszym secie meczu z Amerykanką zanotowała mało budującą skuteczność I podania za poziomie 36%.
Poziom gry jaki Iga zaprezentowała w spotkaniu z Rachimowa i Pegulą był prawie taki sam jak w Wimbledonie ,a wynikał z prostych , podstawowych błędów w sposobie poruszania się po korcie ( głównie syndrom " łabędzia" ) mocno utrudniających precyzyjne zagranie i odegranie piłeczki ( co było aż nadto widoczne i co opisałem relacjonując jej Londyński występ). Dla mnie jest to rodzaj wtórnego tenisowego analfabetyzmu , którego źródła są niepojęte , bo wymykają się z racjonalnego namysłu.
Po słabym występie przeciwko Rachimowej Iga jak sama stwierdziła popracowała nad podstawami gry, wyraźnie wskazując na nogi i spokojnie ograła w II rundzie Japonkę Shibahare ( 39 WTA) 6;0. 6;1 , następnie doświadczoną Pawluczenkową 6:4 i 6:2 oraz prezentującą na kortach Nowego Jorku bardzo wysoką formę Samsonową 6;4 i 6;1 i kiedy wydawało się ,że wyszła na prostą odbiła się jak od ściany od Peguli , która poza poprawnością niczego wielkiego nie pokazała.
Można powiedzieć,że w tym roku Iga zaszła o szczebel wyżej niż w roku ubiegłym kiedy przegrała z Ostapienką, ale od zwyciężczyni US Open z 2022 roku można wymagać więcej i nawet nie chodzi o sam wynik, ile o niezrozumiałą amplitudę poziomu gry.
Finały singla pań i panów zawiodły oczekiwania , głównie z uwagi na to,że emocji było w nich jak na lekarstwo.
Do finału pań weszły niespodziewanie Czeszka Barbora Krejcikova ( 29 lat, 25 WTA) oraz Włoszka Jasmine Paolini ( 28 lat, 7 WTA), która dopiero w tym roku wdarła się do czołówki. Właściwie obie panie powalczyły tylko III secie i to do stanu 2;2, bo w piątym gemie Krejcikova przełamała Włoszkę i tylko pilnowała prowadzenie.
W pierwszym secie od początku zarysowała się przewaga Czeszki i Paolini zupełnie odpuściła ( 6:2) ,a drugim secie sytuacja się odwróciła ( 2:6). Krejcikova wygrała nie wysokim kunsztem ,ale tym ,że dzięki warunkom byłą silniejsza fizycznie i lepiej wytrzymała trudy Turnieju.
W pojedynku mężczyzn doszło do powtórki z ubiegłego roku ,z tym,że Carlos Alcaraz stał się o rok starszy
@CTP.
Nie wiem czy zauważyłeś ,ale ja Igi nie krytykuję za to ,że przystąpiła nieprzygotowana do tegorocznego Wimbledonu. Iga jest kobietą mądrą , inteligentną i rozsądną mającą świadomość,ze w tenisa nie będzie grać całe życie i wyciąga z tej konstatacji konstruktywne wnioski. W jednym z aspektów można tylko zauważyć,że chyba za dużo bierze na siebie ,że za dużo spraw do załatwienia nakłada na swoje barki .
Ja coraz częściej zaczynam się zastanawiać, czy Iga kiedykolwiek będzie w stanie przygotować się na ten turniej. Nie da się utrzymać stałej formy przez cały sezon a czerwiec i lipiec, to miesiące, w których u Igi widać wyraźną zniżkę formy po trudach pierwszej połowy roku. Pik formy miała na Rzym i Madryt a już w Paryżu widać było zadyszkę i RG zdobyła głównie dzięki temu, że najgroźniejsze rywalki odpadły wcześniej. Trochę ten Wimbledon zaczyna być św. Graalem dla Igi. Dodatkowo ten turniej coraz bardziej zaczyna przypominać kwiatek do kożucha - mamy dużo turniejów na "hardzie" (AO, US Open, Katar), dużo na "clayu" (Stuttgart, Rzym, Madryt, Paryż) a Wimbledon, to tak właściwie jedyny poważny turniej na trawie. Przygotowywać się specjalnie na Wimbledon, czyli stawiać na możliwość utraty punktów WTA, żeby tylko zdobyć srebrną tacę? Nie wiem, czy się opłaca skórka za wyprawkę, zwłaszcza, że te punkty liczone są w iście kosmiczny sposób i bardzo łatwo je stracić.
No i rzecz najważniejsza: trawa, to zupełnie inna dyscyplina sportu. Co oczywiście nie znaczy, że gorsza. Ja bym nawet powiedział, że bardziej zgodna z tradycjami tenisa, niż beton, czy mączka. Serve & volley, slice, drop shot - toć to przecież samo "mięsko", jeśli chodzi o tradycje tenisowe. "Top-spinowe" tenisistki nie mają czego szukać na trawie, bo top-spina się nie zagra, gdy piłka odbija się od trawy poniżej linii siatki. Trudno też wygrać, gdy jest się przyspawanym do linii a do siatki się biega raz na jeden set, co bezwzględnie obnażyła Putincewa, po prostu przystawiając rakietę do potężnych uderzeń Igi.
Czy Iga może się nauczyć grać na takiej nawierzchni? Ja uważam, że jak najbardziej, zwłaszcza, że ma odpowiedniego trenera. Nie kto inny, tylko trener Wiktorowski doprowadził Isię Radwańską do słynnego finału z Sereną. Ale jest jeden warunek: musi się pojawić konkurencja. Musi się pojawić tenisistka, która zacznie wygrywać z Igą na mączce, tak, aby zmusić naszą tenisistkę do rozszerzenia swojego arsenału zagrań. Niestety, na razie nie widać takiej na horyzoncie.
W I rundzie singla kobiet odpadła Magdalena Fręch po porażce z Brazylijką Beatrice Haddad Maią 5;7. 3;6. Fręch jest wyszkolona w stylu klasycznym i gra za wolno ,aby coś ugrać z nowszymi modelami.
Magdalena Linette także z I rundzie pożegnała się z turniejem po przegranej z Ukrainką Eleną Svitoliną 5;7. 7:6(9) i 3;6. Linette gra szalenie nierówno i tym razem miała więcej zagrań na nie ,niż na tak.
Hubert Hurkacz odpadł w II rundzie ( w pierwszej pokonał Radu Albota 5;7, 6;4,6;3, 6;4), a II odpadł z Francuzem Filsem po kreczu w tie breaku w czwartym gemie. Do czasu poddania meczu Fils prowadził 2;1 w setach 6;7(1), 4;6. 6;3 . Hurkacz przy próbie odbioru piłki dolotem nieszczęśliwie skręcił staw skokowy prawego kolana i nie dał rady kontynuować gry po przerwie medycznej.
Natomiast nasza mistrzyni Iga Świątek zakończyła udział w turnieju po porażce z Kazaszką Julią Putincewą ( 29 lat, 35 WTA) 6:3, 1:6, 2;6.W poprzednich rundach Iga pokonała Sofię Kenin 6;3, 6;4 i Petrę Marticz 64, 6:3.
W spotkanie Igi z Marticz komentatorzy pokazali jakimi są zwyrodniałymi chamami nie rozumiejącymi sportu. W połowie pierwszego seta Marticz udzielono pomocy medycznej po bólu w lędźwiowym odcinku kręgosłupa i kiedy wróciła na kort chamstwo domagało się ,aby Iga nie grała "normalnie" ale za siatkę , żeby Marticz nie mogła dobiegać do piłek.W normalnej telewizji to by bydlaków wywalono na zbite ryje, a w Polsacie w powtórkach podmieniono komentarz , gdzie wręcz chwalą oni Igę,że nie wykorzystuje słabości przeciwniczki.
Porażka Świątek z Putincewą może być uznana za sensacyjną nie tylko niejako jako sama w sobie ,ale poprzez jej rozmiar ,a szczególnie jako widoczną w II i III secie bezradność Igi.
Oczywiście można relatywizować i rozważać, że Iga w seniorkach nie odnosi sukcesów na kortach trawiastych,że nie jest tenisistką kompletną i jej tenis ma wiele wad i luk ( o których można pisać,ale nie przy tej "okazji" ). To i wiele innych argumentów, racji to jakaś część prawdy,ale nie zmienia to istoty rzeczy ,że niezależnie od nawierzchni tenis pozostaje tenisem i tak drastyczny spadek poziomu gry w normalnych okolicznościach jest niemożliwy . Nasza tenisistka w tegorocznym turnieju od początku grała źle, nierówno ,a wygrała z dwoma rywalkami ambicją. Powiada się,że Putincewa popełniła w II i III secie tylko 1 niewymuszony błąd,ale akurat w tenisie gra się tak jak przeciwnik pozwala ,a Iga tylko odbijała piłki , których skuteczne przebicie przez rywalkę było wyjątkowo łatwe.
W moim przekonaniu Świątek do tegorocznego Wimbledonu nie była przygotowana ,ani przede wszystkim fizycznie ,ale też taktycznie i technicznie.Podejrzewać należy,że Iga ma pewien kompleks Wimbledonu i czuje,że nawet jak by harowała jak wół to mogłoby to nie przynieść pożądanych efektów i w przerwie po RG zajęła się swoimi sprawami, które były na tyle absorbujące ,że zabrakło czasu na przygotowania. Ponieważ Iga o tych sprawach nie mówi , to nikomu nie wypada ich ujawniać.
Lecz nie ma tego co by na dobre nie wyszło , bo Iga będzie miała nieco więcej czasu na odrobienie zaległości i optymalne przygotowanie się do tegorocznej docelowej imprezy czyli Igrzysk Olimpijskich w Paryżu.
Pisząc te słowa rozpiera mnie duma i radość,ale jest ona oczekiwana i bardziej byłbym zawiedziony, gdyby tego Turnieju z cyklu Wielkiego Szlema nie wygrała.
Jest coś w nas ,że łatwo przyzwyczajamy się do dobrego i owszem je doceniamy ,ale chyba nie tak jak za pierwszym razem.
Przed tegorocznym Turniejem Iga była zdecydowaną faworytką , nie tylko po tym jak bez problemów wygrała na kortach ziemnych dwa Turnieje WTA1000 w Madrycie i Rzymie,ale przede wszystkim dlatego ,że była w bombowej formie. Właściwie jedyny bardzo poważny i o mały włos , jedną piłką, przegrany pojedynek odnotowała w II rundzie z Naomi Osaka. Pozostałe łącznie z finałem wygrała na dużym luzie i spokoju , nie będąc ani przez moment poważnie zagrożoną. W drodze do finału pokonała Leolię Jeanjean 6;1, 6:4, Naomi Osaka 7;6)1),1:6, 7:5, Marię Bozukova 6;4.6;3, Annę Potapovą 6;0 i 6:0, Marketę Vondrousovą 6;0 i 6:2 oraz Coco Gauff 6:2 , 6;4.
Zdecydowanie najlepszy mecz w Turnieju,a moim zdaniem i w tym roku ,a do tego , stojący na niespotykanie wysokim poziomie rozegrała przeciwko dwukrotnej zwyciężczyni: AO ( 2019 i 2021) oraz US Open ( 2018 i 2020) , Naomi Osace, w którym Japonka miała piłkę meczową. Natomiast patopismacy przed pojedynkiem z Potapovą twierdzili na poważnie ,że to jej "koszmar " ,bo z Rosjanką przegrała przed 8 laty czterokrotnie, a wynikiem był "rowerek" na tym szczeblu raczej niespotykany.
Nie czuję się zawiedziony łatwą wygraną Igi w finale, aczkolwiek oprócz wyniku rajcuje mnie oglądanie dobrego tenisa, a ten poziom wykuwa się tylko w miarę wyrównanej walce, lecz powiem szczerze ,że po Włoszce spodziewałem się nieco więcej. Przecież wygrała ona w tym roku Turniej w Dubaju, w AO doszła do IV rundy a w Paryżu pokonała m.innymi Andrescu, Svitolinę , Rybakinę i w półfinale pogromczynię Sabalkenki młodą ( 17 lat) Rosjankę Andriejewą. Paolini imponowała ruchliwością, szybkością poruszania się na korcie i graniem bardzo płaskich piłek tuż nad siatką.
W meczu ze Świątek Włoszka zaczęła w swoim stylu, szybko, aktywnie i nawet w 3 gemie Igę przełamała, ale od tego momentu pod naporem walca jaki jej Iga zafundowała gasła w oczach .
Na grę naszej tenisistki patrzy się z ogromną przyjemnością, właściwie bez poczucia niespełnienia , bo jest się pewnym,że musi wygrać. Iga przez te kilka lat przeszła długą drogę od młodzieńczego entuzjazmu do dojrzałej , pewnej swej wartości tenisistki.
Nie chcę krytykować tych niedoważonych krytyków tenisa Igi i jak by nie można im zarzucić,że Iga nie gra tego czy owego , choć można zapytać,a po co ? ,ale aż śmieszy takie czepianie się ,że czegoś nie robi , jak akurat robi i to bardzo dobrze.
Trzeba przyjąć do wiadomości ,że tenis w tym kobiecy stale ewoluuje , stale się zmienia , a to generalnie tak jak i innych sportach z uwagi na ogromny postęp w mocy fizycznej ( szybkość, siła, wytrzymałość), do którego to trenerzy muszą dopasować adekwatny zasób umiejętności technicznych a decyduje sposób w jaki te składowe są wobec siebie kompatybilne i na jakim poziomie zawodniczka je wykonuje.
Świątek dysponowała zawsze ogromną świadomością własnej gry, ale widzimy ,że obecnie znakomicie ocenia siłę gry rywalek i do tej siły się niejako dostosowuje ,ale o taki procent wykorzystania umiejętności więcej,aby zdobyć przewagę i wygrać. Szczególnie było to widoczne w półfinale z Coco Gauff, który można ocenić jako słabe spotkanie,ale Iga nie musiała grać lepiej , aby Amerykankę pokonać.Lecz tym czym Iga bije rywalki na głowę jest to ,że ma opanowanych do perfekcji kilka zagrań ( return, driver, cross, top spin, slajs, praworęczny forhend wzdłuż linii) i je wykorzystuje zależnie od sytuacji. Nadto Iga nie czeka co jej rywalka zagra, ale niejako prowokuje lub wręcz wymusza określone, korzystne dla siebie przebicia piłek.
Iga to prawdziwa gwiazda współczesnego tenisa z której pod każdym względem ,nie tylko sportowym, możemy być dumni..
PS.
Magda Linette w I rundzie przegrała z Ludmiłą Samsonową 1;6.1;6.
Magdalena Fręch odpadła w I rundzie po porażce z Darią Kasatkiną 5:7, 1:6.
Hubert Hurkacz po pokonaniu Shitano Mochizuki, Brandona Nahashimy i Szapowałowa przegrał w IV rundzie z Georgiem Dymitrowem.
Starty naszych zawodniczek i zawodników można uznać za połowicznie udane.
Wielki sukces odniósł Jan Zieliński , który w mixcie w parze z Tajwanką Su-Wei-Hsiech pokonali w finale duet angielsko-amerykański Desire Krawczyk/Neal Skupski 6;7(5), 6:3 i 11:9 - zdobywając trofeum.Ni jest w stanie ocenić tego osiągnięcia w kategoriach sportowych , bowiem nie znam wartości innych niewątpliwy.
Wśród pań najlepiej wypadła Magdalena Fręch, która po pokonaniu D. Saville 6:7(5),6;3 i 7;5, a następnie silnej Caroline Garcia 6;4. 7;6(7) praz Zacharovej 4;6,7:5, 6;4 doszła najwyżej w karierze , bo do IV rundy w której przegrała Coco Gauff 1;6 i 2;6. Media pisały o obnażeniu Fręch,a przecież to jej życiowy sukces i trzeba ją tylko pochwalić.
Niestey zawód sprawiła Iga Świątek . która po wygraniu z Kenin 7;6(2), 6;0 oraz z niewygodną Collins 6:4. 3:6 i 6:4 przegrała w III rundzie ze znacznie niżej notowaną ( 40 WTA) 19-letnią Czeszką Lindą Noskovą 6;3,3;6 i 4:6. Oczywiście, nawet liderka rankingu może przegrać z młodą siłą, która jest niżej notowana , bowiem mniej wygrywała z silnymi rywalkami ,ale jako juniorka odnosiła sukcesy ( wygrana w RG). Chociaż nie powinna , bo Czeszka w następnej rundzie przegrała gładko z przeciętną Jastremską. Można też usprawiedliwiać ,że Czeszka zagrała mecz życia,że rywalki uczą się grać przeciwko Idze,że na szybkich kortach na plastykowej nawierzchni liczy się bardziej siła niż finezja . I to wszystko prawda. Ale też prawdą jest ,że Iga serwuje znacznie gorzej niż jeszcze rok wcześniej,że popełnia tak banalne błędy forhendowe jakich nie robiła chyba nigdy i że chyba była źle przygotowana do Turnieju pod względem szybkościowym. Dla niej dojście tylko do III rundy to porażka.
Magdalena Linette ,która w ubiegłym roku doszła w AO do półfinału w tym odpadłą jużw I rundzie z wiekową i traktujące tenis jak rozrywkę na emeryturze Karolina Woźniacki 2;6 i skreczowała w II secie przy stanie 0;2.
Turniej singla pań wygrała Aryna Sabalenka pokonując finale Chinkę Quinwen Cheng 6;3 i 6:2. Białorusinka wygrał po raz drugi z rzędu , będąc poza zasięgiem rywalek. Na kortach AO jej potworna siła oraz szybkość robią ogromną różnicę i tylko Iga będąca w szczytowej formie mogłaby się jej przeciwstawić .
Wśród panów Hubert Hurkacz zagrał nareszcie na miarę swoich wysokich umiejętności . Wygrał najpierw z kwalifikantem Owenem Janika 7;6(4), potem z Mensikiem 6;7(11), 6;1,5;7,6;1, 6:3, następnie pokonał Humberta 3;6,6;1, 7;6(4) i 6;3 oraz kolejnego Francuza Arthura Cazaux (22 lata) 7;6(6), 7;6(3) i 6:4. W ćwierćfinale przegrał z finalistą Turnieju Daniłłem Miedwiediewem po strasznie zaciętym boju 6;7(4), 6;2,3;6,7;5 praz 4;6. Hurkacz dowiódł ,że jest z jednym z najskuteczniej serwującym tenisistą,a w grze obronnej z głębi kortu ma niewielu sobie równych . Rosjanin okrzyknięty przez Kacapów zdrajcą pokazał się jako tenisista nieco bardziej wszechstronny oraz ciut, ciut szybszy.
W finale , który stał na bardzo wysokim poziomie technicznym oraz widowiskowym Włoch Jannik Sinner (22 lata) ograł Daniłła Miedwiediewa 3;6,3;6, 64,63 i 6:4. Sinner wygrał zasłużenie pokonując wcześniej faworyta Novaka Djokovicza. Wygrała nie tylko młodość ,ale siła, wszechstronna technika i przede wszystkim nieobliczalność. W tym finale skumulowanie najlepszych cech jego tenisa dało wygraną. dalsze Turniej zapowiadają się pasjonująco , bo na wielki tenis stać nie tylko Sinnera,ale i Miedwiediewa i Zwieriewa i Alcaraza, a przecież Serb też broni nie składa.
Przypomnijmy,że porażki : z koksiarzem Drozdem o pas EBU ( 05.10.2013), z Kalengą o tymczasowy pas WBA ( 21.04.2014), z Johnny Mulllerem o prawa prepretendenckie ( 06.06.2015), z Tony Bellewem o pas EBU ( 12.12.2015),z Dorticosem o awans w turnieju WBSS ( 20.11.2018).
W przypadku Masternaka te porażki wynikał z tego,że walczył on w tych pojedynkach najwyżej na 50% swoich umiejętności. We wczorajszym pojedynku też był silnie spięty ,ale zawalczył tak na 70% tego na co go stać.
Nasz bokser nieznacznie straszy ( 36 lat) od rywala ( 33 lata) , był znacznie bardzie doświadczony i ringowo obyty , gdyż stoczył 52 pojedynki ,a Ballam Smith tylko 19.
Anglik natomiast to bokser znacznie silniejszy fizycznie , bowiem wygrał 65% walk przed czasem a, Masternak tylko 9%.
Obaj we wczorajszym pojedynku starli się bazować na swoich atutach.
W pierwszej rundzie Masternak rozpoznawał słabe i mocne strony rywala bojem starając się jednocześnie go zmęczyć i osłabić wieszając się na nim wzorem Furyego z trzeciej walki z Wilderem , jak też klinczując i przetrzymując. Anglik natomiast usiłował lokować silne ciosy proste z obu rąk na korpusie Polaka z dystansu oraz przy zbliżeniach zadając prawe podbródkowe.Rundę pierwsza wygrał Ballam Smith.
Od drugiej rundy Anglik przyśpieszył, jak by chcąc wygrać przed czasem, ale walczył chaotycznie i ten jego sposób boksowania na swoją korzyść wykorzystywał znacznie lepszy technicznie Masternak.Masternak umiejętnie stosował tylko trzy warianty lewych prostych (atakujący, powstrzymujący i przygotowujący) , co zapewniało mu kontrole nad poczynaniami przeciwnika, lekką przewagę zyskiwał zadając overhandy prawą ręką.Do tego bardzo poprawna praca nóg co zapewniło Masternakowi wygranie następnych 5 rund, aczkolwiek w rundzie szóstej widać było ,że zaczął odczuwać siłę ciosów Ballam Smitha bitych w niebronione żebra , zwłaszcza po lewej stronie tułowia.Anglik widząc,że Masternak broni się bardzo umiejętnie z jednej strony wysokim blokiem przed ciosami na głowę , a z drugiej sprawnie operując łokciami nie dając się trafić w dolne partie obijał konsekwentnie boki ciała naszego boksera. W rundzie siódmej tak na 20 sekund przed jej zakończeniem Masternak zamachnął się prawą ręką, ale nie trafił rywala i odsłonił lewy bok co wykorzystał rywal trafiając do bardzo silnym hakiem z prawej ręki. Masternak dotrwał do gongu ,ale do ósmej rundy już nie wyszedł . Ballam Smith wygrał przez TKO.
To chyba się nazywa prawdziwym pechem.
Polska -Włochy 3:0 (25:20, 25:21, 25:23)
Super! Niech jeszcze Panie wygrają awans do Igrzysk a będzie mega super!
Fachowcy progres w grze Gauff utożsamiają z przyjściem do jej sztabu bardzo znanego przed laty trenera Brada Gilberta.Coco Gauff uznawana była za wielki talent od co najmniej 6 lat , nie bez przyczyny , bo w wieku 14 lat wygrała singla w RG oraz debla w US Open. W wieku 15 lat dotarła do IV rundy Wimbledonu ,ale później nie wiodło jej się równie dobrze , bo owszem wygrywała z rywalkami znacznie niżej notowanymi ,ale z tymi z TOP 10 najczęściej przegrywała ( najwyżej w rankingu WTA była na 4 miejscu w październiku 2022). Wychowawcą i autorem jej sukcesów w wieku juniorskim był trener Diego Mayano, który 2 lata temu odszedł od Coco ze względów zdrowotnych i wówczas zaangażowała Perę Riba. Zatrudnienie Gilberta , kiedyś dość znanego tenisisty ( 10 w rankingu ATP) oraz trenera ,który doprowadził Agassiego do wielkich triumfów ( 6 razy wygrane Turnieje Wielkiego Szlema ) ,a potem trenującego Roddicka - było dziełem przypadku. Gilbert przed 10 laty wycofał się z wielkiego tenisa i zajął się trenowaniem juniorek w Kalifornii. W mediach "wypłynął" pod koniec ub. roku kiedy to został zaangażowany do nauczenia podstaw tenisa wielkiej gwiazdy kina ( Zendayi) do gigaprodukcji " Challenger" . To ta "reklama" sprawiała,że Coco Gauff poprosiła go o konsultacje,a następnie przekonała ,aby wszedł do jej "timu". Mottem Gilberta jako trenera jest prostota sprowadzająca się do logicznego stwierdzenia ,że tenisista nie musi umieć wszystkiego , nie musi grać perfekcyjnie , ale musi wiedzieć jak oraz musi znać na tyle arkana tenisowej sztuki , aby pokonać tego ( tą) , który(-a) gra po drugiej stronie siatki. ).Tym samym fundamentem triumfu jest strategia i taktyka, zaś wszystko zaczyna się od serwisu i returnu.Reszta przychodzi sama
Niczego nie sugeruję Idze