- Kategoria: Wokół boiska
- Monrooe
Krew, pot i łzy
Pomimo kompletniej klapy, jaką zakończyło się wieszczenie przeze mnie rozpoczęcia w poprzedniej kolejce „walki na całego” (tak o tytuł mistrzowski jak i o utrzymanie) chciałbym spróbować raz jeszcze przepowiedzieć wydarzenia najbliżej kolejki. Mam nadzieje, że tym razem panowie piłkarze bardziej poważnie potraktują nasze kibicowskie oczekiwania. Ci walczący o tytuł zabiorą się „do roboty” aż trawa będzie fruwać, a ręce składać się do oklasków. Zaś Ci walczący o ligowy byt swoich zespołów pokażą, iż faktycznie zależy im na drużynach w jakich obecnie występują, a na boiskach zobaczymy pot, krew i łzy.
Zaczyna się „ostro” ŁKS - Cracovia, prawie tak jak przed tygodniem tylko… no właśnie czy tym razem „zaskoczy” czy znów będziemy świadkami człapania po boisku i festiwalu nieudolności? Tym razem nie jestem gotów tak odważnie ferować wyroków jak poprzednim razem. Niemniej jednak pojedynek „Gangu Świra” z „UKafarowioną” Cracovią zapowiada się bardzo interesująco. Jeśli chłopcy mężczyźni trenera managera Piotra Świerczewskiego poprawili przygotowanie fizyczne i zagrają z podobnym entuzjazmem jak na Łazienkowskiej to zespół z Krakowa może mieć ogromne problemy z wywiezieniem tak przecież potrzebnych im punktów. Ten mecz znów może postawić dół tabeli "na głowie", szczególnie wobec ciężkiego pojedynku Zagłębia (ale o tym potem). Czy zgodnie z zapowiedziami Świerszcza łodzianie rozpoczną marsz w gorę? Zobaczymy, wydaje się jednak, że są w stanie spełnić zapowiedzi swojego opiekuna i tym razem starzy ligowi wyjadacze rzucą się do gardeł wystraszonej dziatwy (w stosunku do nich) z Krakowa.
Budujące jest to, iż w drugim piątkowym meczu, który odbędzie się w Krakowie zmierzą się ekipy Wisły i Lecha. Wydaje się, że powinno być równie ciekawie jak w Łodzi. Odmieniona ekipa z grodu Kraka mierzyć się będzie z kompletna niewiadomą, jaką obecnie jest Lech Poznań. Jeszcze tydzień temu bez wahania postawiłbym na… no właśnie… chyba jednak byłbym w takiej samej kropce jak w obecnej chwili. Krakowianie przegrywali z kim bądź, a Lechici grali „piach nad piachy”. Jedyną różnica jest taka, że w obawie o własne samopoczucie przed tygodniem nie zasiadłbym przed telewizorem. Spodziewając się raczej widowiska bardzo wątpliwej jakości wolałbym wieczór poświecić na zawody curlingu lub innej szalenie pasjonującej dyscypliny sportu, dziś pod Probierzową batutą Wiślacy wyglądają zgoła inaczej. Jak natomiast zaprezentuje się nam Lech? Konia z rzędem temu, kto jest gotów udzielić odpowiedzi na to pytanie. Pewne natomiast jest jedno przegrany może zapomnieć o pucharach (co nie znaczy, że wygrany ma na nie wielkie szanse), a to oznacza, że niektórzy w obu ekipach walczą o swoje piłkarskie życie.
Sobotnie popołudnie rozpocznie się od sromotnego lania w Zabrzu. Na Śląsku zagrają miejscowy Górnik i nadmorska Lechia. Jakikolwiek inny wynik niż wysoka wygrana zabrzan byłaby dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Ja znów zasiądę do telewizora mając nadzieję na dobry występ Kuby Koseckiego, ale sam siebie nie jestem w stanie przekonać, że tym razem młody Romek „zaskoczy”. Niestety drużyna popularnego „Janosika” gra bardzo słabo, a szanse bramkowe z tej rundy może policzyć na palcach jednej ręki. Czy szarże Traore i huraganowe ataki Kuby pomogą odbudować się ekipie znad morza. Szczerze wątpię, ale przez wzgląd na Kosę po cichutku liczę na cud na Roosevelta.
Kolejnym sobotnim spotkaniem jest mecz w Bielsko-Białej, w którym Legia starająca się o prymat w tych rozgrywkach będzie starała się udowodnić, że porażka z Podbeskidziem w poprzedniej rundzie była tylko wypadkiem przy pracy. Porównując klasę zawodników, jacy grają w obu drużynach, wydaje się, że wynik może być tylko jeden. Nic bardziej mylnego, Legioniści przystępując do rywalizacji na Łazienkowskiej 3 myśleli zapewne tak samo, a jak się to skończyło wszyscy doskonale wiemy… W dodatku musimy pamiętać, że górale z Podbeskidzia nie zwykli rozdawać punkty na własnym boisku. Jednak pech miejscowych polega na tym, że Legia nie może sobie pozwolić na wpadkę, nie może tracić punktów na żadnym terenie. Cele Wojskowych są jasno sprecyzowane i zadaniem sztabu szkoleniowego wraz z drużyną jest zrobić wszystko by w przyszłym sezonie mieć szansę wejść na europejskie salony. W poprzedniej kolejce oba zespoły zaprezentowały się słabiej, górale przypłacili to utratą punktów, Legia utratą zaufania do własnych umiejętności (przynajmniej w oczach kibiców), czy w sobotę któraś z ekip odbuduje swój wizerunek? Ja oczywiście liczę na podopiecznych Macieja Skorży. Aż prosi się o to by wykorzystać fakt, iż rywale do tytułu mają bardzo ciężką kolejkę i odskoczyć na kilka „oczek”. Aby to urzeczywistnić trener warszawian podszedł do tego spotkania niezwykle poważnie. Jak rzadko kiedy Legioniści wyjadą do Bielska-Białej dwa dni wcześniej, już w czwartek mają zameldować się na miejscu. Ma to pozwolić w ciszy i spokoju przygotować się do kolejnej, ale jakże ważnej w kontekście walki o mistrza potyczki.
W ostatnim sobotnim spotkaniu Zagłębie w Lubinie podejmie Ruch Chorzów. Ruch którego w poprzedniej zapowiedzi nazwałem wielkimi prestidigitatorami. Trener chorzowskiej drużyny Waldemar Fornalik czytuje chyba czarną-eLkę gdyż jego odpowiedź była niemal natychmiastowa. - „Walczymy o mistrza” ku zdumieniu wszystkich zadeklarował opiekun zespołu z ulicy Cichej. Po takiej deklaracji nie pozostaje nic innego jak wygrać na boisku broniącego się przed spadkiem rywala. Szczególnie biorąc pod uwagę styl, w jakim gra ekipa trenera Pavla Hapala. Nie ma co ukrywać, „Miedziowi” pomimo wygranej pod Wawelem zaprezentowali się koszmarnie a to, że nie kończyli w dziesięciu to cud nad cudy. Z reguły świetnie prowadzący zawody sędzia Siejewicz na chwilę oślepł i chyba tylko dlatego w tym meczu może zagrać prawy obrońca drużyny z Lubina. Patrząc jednak na jego dotychczasowe dokonania nie wiem czy byłbym na miejscu fanów „pomarańczowych" tego powodu zadowolony. Co by nie mówić bardzo ciężko będzie ugrać coś z Ruchem. Pech polega na tym, że jeśli w Lubinie marzą o kolejnym sezonie w Ekstraklasie to muszą to spotkanie wygrać.
Niedziela przywita nas pojedynkiem zespołów środka tabeli. Ekipom, którym zważywszy na problemy finansowe i zawirowania wróżono rychły spadek, jednocześnie obie drużyny wyglądają jakby nic sobie z tego nie robiły. Zarówno Widzew jak i GKS Bełchatów grają tak, że nie jeden zespół z czuba tabeli może zazdrościć im zdobyczy punktowej na początku tej rundy, a przecież ani jedni, ani drudzy nie grali z „ogórkami”. Za to tak jedni jak i drudzy mają na „rozkładzie” ekipę Józefa Wojciechowskiego jakby nie zważając, iż ta miała wygrać w tym roku ligę. Kto zwycięży w niedzielę? Tu chyba skłaniałbym się do słów Zbigniewa Bońka, który mówił, że czasem „lepszych dwóch rannych niż jeden zabity”.
Kolejny mecz u siebie, na nowym pięknym stadionie rozegra Śląsk Wrocław. Biada jednak temu, kto myśli, że tym razem będzie łatwiej. Niestety kolejna drużyną po Ruchu Chorzów, jaka zawita na stadion przy al. Śląskiej będzie szalona ekipa Korony Kielce dowodzona przez… byłego zawodnika Wojskowych Aco Vukovicia. A ten z kolei ponoć zapowiedział…walkę na całego o to by Legii łatwiej było zdobyć mistrzostwo. Czy uda mu się już we Wrocławiu? Na pewno będzie ciężko, ale Korona to nie trupa objazdowa gotowa oddać punkty każdemu chętnemu. Aby tego dokonać trzeba przyjąć walkę na ich warunkach a to oznacza krew, pot i łzy na boisku (a czasem i poza nim). Śląsk chcąc wygrać z Kielczanami musi wznieść się nie tylko na wyżyny swoich możliwości technicznych, ale przede wszystkim tych wolicjonalnych i fizycznych. O to będzie niezwykle ciężko, wszak ekipa trenera Lenczyka wygląda na nieco rozbitą ostatnimi wynikami. Na pewno warto będzie usiąść przed telewizorem by podziwiać starania obu drużyn.
Na zakończenie tej kolejki czeka nas kolejny odcinek walki o życie (trenerskie) wykonaniu Jacka Zielińskiego. Walka o tyle ciekawa, że naprzeciw wyjdzie Tomasz Hajto, którego sytuacja w Jagielloni wcale nie jest dużo lepsza. Zapewne nie tak wyobrażali sobie strat w tą rundę szkoleniowcy obu drużyn. Niestety zarówno Polonia Warszawa jak i Jagiellonia Białystok zaczęły bardzo źle i teraz obie rozpaczliwie potrzebują punktów. Kto zdobędzie je na Konwiktorskiej? Wszystko wskazuje na Polonię, jednak ja bym nie skreślał przedwcześnie zespołu byłego reprezentanta polski. Jego drużyna pomimo mizernego dorobku punktowego nie bezpodstawnie była chwalona za grę i sposób, w jaki przeprowadza swoje akcje. Być może to właśnie w Warszawie zacznie swój marsz w górę tabeli. Zobaczymy, na pewno warto będzie śledzić poczynania obu ekip gdyż widowisko może być naprawdę na poziomie Ekstraklasy.


Jeśli Krakusy już w tej kolejce stracą punkty ich pościg mocno osłabnie.Boję się że tym razem Polonia nie straci dystansu do czołówki choć chciałbym się bardzo mylić. Ruch raczej nie wygra. Nie znam się ale jak patrzę na miedziowych to nie mogę pojąć dlaczego są tak nisko. Farta to oni nie mają może więc czas aby karta się odwróciła .Śląsk remis .
Wisła – Lech x
Górnik – Lechia 2
Podbeskidzie – Legia 2
Zagłębie – Ruch x
Widzew – GKS Bełchatów 2
Śląsk – Korona 1
Polonia – Jagiellonia 2
Nie mam nic przeciwko aby tak skończyła się ta kolejka, jednak wydaje mi się, że remisu nie będzie ani w Krakowie, ani w Lubinie. W tych meczach będą "zabici" posługując się terminologią "Bońkową". Za bardzo zależy każdej z tych drużyn by grać zachowawczo. W zasadzie Zagłębie może by wzięło remis w ciemno ale reszta będzie walczyć o całą pulę.
Oczywiście chciałbym aby Kosa pociągnął Lechię do zwycięstwa, ale...zdrowy rozsądek podpowiada zwycięstwo Górników. Pozostałe wyniki są już całkiem prawdopodobne. Choć jeśli takie padną to te mecze mogą być bardzo interesujące. W dodatku porażka Polonii na Konwiktorskiej oznaczała by ubytek jednego kandydata do tytuły. J.W. nie przepuścił by okazji i rozmontował ten swój grajdołek.
Najbardziej (poza zwycięstwem Legii)to chciałbym remisu w Lubinie
Co do reszty zespołów to jakbym musiał postawić pieniądze na mecz w Krakowie to postawiłbym na Wisłę. Według mnie wszystkie atuty w reku ma drużyna Probierza. Nie wiem tylko jak wpłynie na drużynę Lecha zmiana trenera i jest to w zasadzie jedyna niewiadoma. Co do pozostałych meczów to mam głównie stosunek emocjonalny. W dole tabeli będę trzymał kciuki za zespoły które posiadają pierwszoligową infrastrukturę lub stadion
Drugą drużyną która powinna opuścić szeregi ekstraklasy przy tym układzie tabeli powinien być Bełchatów. Po prostu osobiście nie chcę aby z ekstraklasy na dzień dzisiejszy spadały zespoły posiadające takie obiekty jak Zagłębie, Cracovia, Lechia czy te które za chwilę będą je miały czyli Górnik i Jagiellonia. W tym przypadku popieram krytykowaną przez drogiego Senatora propagandę "Już są" albo "Za chwilę będą"
W związku z powyższym Cracovia ma wygrać z ŁKS-em, Zagłębie z Ruchem, Lechia z Górnikiem, Widzew z Bełchatowem, Jagiellonia z Polonią. To ostatnie jest chyba najmniej prawdopodobne. Zmuszony do hazardu na Jagiellonię bym nie postawił. W pozostałych spotkaniach Śląsk nie może wygrać z Koronę z którą sympatyzuję z racji związków sentymentalnych i emocjonalnych z miastem scyzoryków.
Jeśli chodzi o Podbeskidzie, ja starałem się bardzo uważnie oglądać ich potyczkę z Koroną i moje wnioski są takie, że to już nie jest ten zespół z jesieni. Zdarza się im popełniać mnóstwo błędów pod pressingiem przeciwnika. Wiadomo, że jeśli zagramy tak jak z ŁKSem, to o punkty będzie trudno ale jestem święcie przekonany, że nie zagramy tak jak z ŁKSem.
Natomiast Podbeskidzie faktycznie wygląda słabiej niż jesienią ale... nie słabiej niż wyglądało przed meczem na Łazienkowskiej. Przestroga dość czytelna. Jednak Legia powinna wygrać ten mecz, pod warunkiem jednak, że nie popełni błędu z jesieni. Gdy uda się utrzymać odpowiedni poziom koncentracji zwycięstwo powinno przypaść w udziale Legionistom. Jak będzie? O tym przekonany się w sobotę.
A tak poważnie to może i Polonia nie ma wirtuozów piłki w swoim składzie ale jednak choćby Trałkę Bruno Jeża czy Jodłowca cenię wyżej od Kupisza Grzyba Dzalamidze czy Makuszewskiego. W tabeli też trochę punktów już zdobyli więc chyba nie jest aż tak źle, szczególnie w porównaniu z Jagiellonia.
Dodatkowo tam jest Hajto w którego osobiście nie wierzę. Ciekawostką jeśli chodzi o wewnętrzne stosunki może być też tekst Frankowskiego po tym jak Hajto sie oburzył że Franek jedzie na kadrę. Franek na to odpowiedział "On chyba musi być nowy, bo ja zawsze jeżdzę na kadrę "
ŁKS - Cracovia
Remis ze wskazaniem na Cracovię. Niby Cracovia rozbita, ŁKS podbudowany, ale u nas dziwnie często wszystko rozgrywa się na przekór pozorom.
Wisła - Lech
Zdecydowanie Wisła, jakakolwiek zdobycz punktowa Lecha byłaby dla mnie wielkim zaskoczeniem.
Górnik - Lechia
Gdzieś w okolicy remisu to się zakręci, może Górnik coś jednak wciśnie i wygra.
Podbeskidzie - Legia
Tak sobie po cichu myślę, że pójdzie nam znacznie łatwiej niż z ŁKS-em...
Zagłębie - Ruch
Ruch z Jagiellonią zagrał piach, tzn. Piech. Wyjątkowo nędzny był to mecz, gdyby nie Gusić, byłoby smętne 0:0. w sobotni wieczór przekornie stawiam na Zagłębie.
Widzew - Bełchatów
Oj chyba nie zmuszę się do oglądania tego meczu. 0:0 albo 1:1.
Śląsk - Korona
Każda passa musi się kiedyś skończyć. Śląsk łatwo wygra, pewnie ze 3:0.
Polonia - Jagiellonia
Niestety nie widzę innej możliwości niż łatwe zwycięstwo Polonii.
Swoją drogą, nie wiem czy zauważyliście, ale mamy do czynienia z kolejną rewolucją mentalną w głowach właścicieli tych naszych wielkich klubów. Już nie szukają trenerów z zagranicy, tylko teraz stawiają na krajowych. Czasami zastanawiam się w jaki sposób oni doszli do tych swoich fortun, skoro nie potrafią pojąć pewnych elementarnych zasad rządzących piłką. A podstawowa zasada jest taka, że to nie trener biega po boisku, tylko piłkarze.
Spekuluję, że odetchną zawodnicy pomijani przez Bakero, wróci zapewne Stilić, być może wreszcie więcej pogra Tonev, Kriviec może zagra na swojej pozycji, a Rudniev? Łotysz już w meczu z Ruchem mógł ustrzelić hattricka ale wolał obić słupki i poprzeczkę. Jeśli jednak tym razem postanowi podziurawić siatkę przy Reymonta to... debiut nowego trenera u siebie może być mało przyjemny.
Podobne odczucia jak w przypadku meczu pod Wawelem mam w stosunku do spotkania w Łodzi. Tutaj może wygrać ten...któremu mniej się będzie "nie chciało". Bardziej skoncentrowany i z większym szczęściem wywiezie trzy punkty, choć może być i tak, że nikt nie okaże się na tyle pazerny i dojdzie do podziału punktów. Wiem jedno, w życiu nie zmuszę się do oglądania tego meczu.
Słabym meczem będzie też ten w Lubinie. Tam obie ekipy będą starały się przekonać kibiców, że walczą na całego. Tak naprawdę będzie to chyba jednak kopanina z naszych ligowych koszmarów. Ruch lubi jak przeciwnik atakuje, a że Zagłębie nie umie tego robić to jedni i drudzy nastawią się na....kontry. Moim zdaniem ligowa masakra z kompletnie nieodgadnionym wynikiem. Stawiam jednak na pecha Piecha Zagłębia Lubin.
Z pięciu ostatnich trenerów Pasów jeden był bardzo dobry (Lenczyk), trzech co najmniej przyzwoitych (Szatałow, Pasieka i teraz Kafarski), jeden kompletnie do bani (Ulatowski). I tylko ten ostatni był problemem. Cracovia ma stadion? Si. Wiem, że przemawia teraz przeze mnie straszny szowinizm
Jedyna nadzieją w tym, że ci z ŁKSu to jeszcze większe niedorajdy. Jeśli znów nie będzie zwycięstwa, pora chyba spoglądać w kierunku schodów do piwnicy.
WISŁA - LECH
Lech już nic w tym sezonie nie musi. Spaść nie spadną, a że z brakiem pucharów już jakby się pogodzili, o tym świadczy dokonany przez wierchuszkę wybór następcy Bakero. Także dla samego Rumaka sytuacja jest w miarę jasna: pracuje do końca rozgrywek, potem klub się rozejrzy za jakimś głośniejszym nazwiskiem. Zatem - pełen luz.
Stąd można iść w dwie strony: albo Lech, już bez żadnej presji, pokaże całą jakość składu, jaką posiada (a jest ona przecież wciąż b. wysoka), albo kompletnie oleje sprawę. Zatem moim zdaniem wynik będzie dość wysoki, ale w którą stronę, to niech mnie nikt nie pyta
GÓRNIK - LECHIA
Górnik. I to wysoko. Chyba, że znów błyśnie Pawłowski, to wtedy 2:0.
PODBESKIDZIE - LEGIA
Sinusoidalna forma Waszych chłopaków każe się spodziewać, że powieziecie Górali minimum piątką. Z drugiej strony, Podbeskidzie ma - zachowując wszelkie proporcje - tak, jak Lech. Oni też już nie muszą. Na 99,9% się utrzymali, puchary to dla nich jakiś kosmos...
ZAGŁĘBIE - RUCH
Ja mam nadzieję, że Ruch i to wysoko. Ale może być różnie. Rozsądkowo stawiam na remis.
WIDZEW - BEŁCHATÓW
Jeśli Widzew zagra z taką determinacją, jak ze Śląskiem, po Bełchatowie mokra plama nie zostanie. Ale czy zagra?
ŚLĄSK - KORONA
Podpisuję się pod wypowiedzią Gawina.
POLONIA - JAGIELLONIA
Nieco wbrew "oficjalnej linii sympatii klubowych", lubię Pszczółki. I trochę mnie martwi zatrudnienie w tym klubie trenera Hajty. Z tej mąki raczej chleba nie będzie. Nie będzie pewnie nawet popularnego na Podlasiu kwasu chlebowego
Moim skromnym zdaniem Cracovia powinna zacząć od gruntownej przebudowy linii defensywnej, bo to co obecnie ci panowie wyprawiają, to jest masakra. Nawet, wzorem Legii sprowadzić jednego doświadczonego stopera, który poukładałby tę grę i pilnował dyscypliny w trakcie meczu. No, nie może być tak, że przeciwnik w polu karnym może oddać strzał a obrońcy biernie się temu przyglądają.
Szczęście w nieszczęściu jest takie, iż jeśli jakaś formacja ŁKS-u również wyprzedza swoją myślą i stylem obecne czasy to jest to atak. Grają bardzo na tyle nowocześnie, że niekiedy nawet nie patrzą w stronę bramki przeciwników. Zamiast tego biegają bezładnie w okolicach koła środkowego.
Lechia Gdańsk nawet odesłała do szatni jednego ze swoich a i tak nie przyniosło to żadnych rezultatów. Wydaje się, że nic nie jest w stanie zmusić ŁKS-u do zerwania pajęczyn w bramce przeciwników.
O! Właśnie! "Kosmiczny". Tego słowa mi brakowało na określenie gry defensywy Cracovii.
Ale powiem wam szczerze, że mnie najbardziej intryguje, kto jutro wyjdzie w pierwszej 11-tce Legii w formacji ofensywnej. Większość kibiców na forach apeluje o Blanco ale... Skorża nie jest głupim trenerem i na szpicy możemy jednak zobaczymy Daniela a Blanco na ławce. I będzie to decyzja ze wszech miar uzasadniona. Dlaczego? Ano dlatego, że obecność Ljuboji w tamtych rejonach boiska na pewno spowoduje, że linia obrony Podbeskidzia zacznie grać bardzo wysoko tak, aby łapać Daniela na spalone. A taka gra, to zaproszenie dla naszych bocznych pomocników, którymi najprawdopodobniej będą Kucharczyk i Novo. Jeśli doliczymy do tego bardzo precyzyjnego ostatnio Vrdoljaka, to stawiam dolary przeciw orzechom, że sytuacji bramkowych będziemy mieli w tym meczu pod dostatkiem.
-----------------Ljuboja------------
Kucharczyk---Wolski---Radović
Na ławce Novo, Blanco i niestety Hubnik. Niestety bo Michal jest w naprawdę fajnej formie i chciałbym go zobaczyć w meczu o stawkę. A co do Novo to jak pisałem w relacji ze sparingu na razie więcej wiatru niż pożytku z tego gracza. Zresztą słowa trenera o pełnej formie i odpowiednim zgraniu w kwietniu są jak najbardziej na miejscu. Te o spokojnym wprowadzaniu nowych do drużyny również. Dlatego spodziewam się Argentyńczyka na ławce, w zacnym towarzystwie Hiszpana. I dobrze, wreszcie to wygląda normalnie, nie gra się za nazwisko, wedle czyjegokolwiek widzimisię a za prezentowaną formę i wedle ewentualnej przydatności dla zespołu (w danym momencie). Tylko Ljuboji te zasady nie obowiązują
Zresztą Rado również sygnalizuje zwyżkę formy, może jeszcze nie jest super ale co by nie mówić już całkiem niezła. Musi grać by w tych wielkich meczach które się zbliżają był na 100% przygotowany.
Ta nasza liga gotowa wszystko postawić na głowie.
Lechia Gdańsk wygrywa w Zabrzu. Dla manie to jakiś żart, nagle zespół który do tej pory strzelił 9 bramek strzela dwie na wyjeździe a mógł jeszcze dwie. Przypominam, że graja na boisku naszego niedawnego pogromcy. Kubuś niestety słabiutko, wygląda jak dziecko we mgle, przy nim Bemben wygląda jak syn Herkulesa.
Ehh, ta nasza liga
Po meczu sir Gawin punkt ,nasz szanowny kibic innej drużyny niestety straszne pudło ( a la Sikorski
Prawdę mówiąc na razie (jeszcze poniedziałkowe spotkanie) nie zawiódł tylko Widzew Łódź i Legia Warszawa. Choć ta ostatnia odniosła zwycięstwo w zapowiadanym przez trenera (w Zabrzu) stylu. Czyli było brzydko ale skutecznie. Punkty są widać ważniejsze od wrażeń artystycznych.
Korona Kielce zachwyca mnie swoją nieustępliwością, to jak Oni walczą jest wprost nieprawdopodobne. Już teraz ostrzę sobie żeby na mecz z nimi na Łazienkowskiej 3. To może być mecz sezonu na Pepsi Arenie.
Na pocieszenie dodam, że ogólnie rzecz biorąc to nikt nie błysnął szczególnymi zdolnościami wróżbiarskimi. Na stronę doradczą dla klienteli bukmacherów raczej się nie przekwalifikujemy. A na pewnie nie taką która uszczęśliwi tych klientów bo bukmacherów na pewno.
Jeszcze raz potwierdza się, że łatwiej grać w totka. A właśnie ktoś wygrał w sobotę bo zapomniałem sprawdzić a może mogę zostać udziałowcem na Łazienkowskiej 3.
Podsumowując samą kolejkę to trzeba przyznać, że była bardzo dobra dla nas. Oby jeszcze kilka takich się trafiło w tym sezonie.
Dla porządku jednak dodam . Sir Gawin i albiceleste10 po punkcie drugi powinno się dodać za słowo łatwo co sugeruje wynik ale regulamin tego nie przewiduje