- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
Realem nie jesteśmy
O wywiezienie trzech punktów z Bielska, zgodnie z oczekiwaniami, nie było łatwo. Na szczęście gol Rafała Wolskiego zapewnił nam trzecie ligowe zwycięstwo z rzędu i pozwolił z optymizmem czekać na najbliższe ligowe mecze, które przyjdzie nam rozegrać na własnym stadionie kolejno z Polonią i Bełchatowem.
Zwycięstwa takie jak dzisiejsze, wywalczone z trudem, po nerwowej grze, należy uważać za doskonałą wróżbę na przyszłość. Droga do tytułu mistrzowskiego jest bowiem wybrukowana takimi właśnie nieefektownymi bojami z rywalami pozornie znacznie od nas słabszymi. Jeżeli mecze te w znoju i z mozołem wygrywamy - znak to oczywisty, że walczymy o najwyższe cele.
Oczywiście kibicowskie zdrowie wielu z nas doznaje dotkliwego uszczerbku na skutek oglądania podobnych widowisk. Z wysiłkiem wbita bramka, zmarnowany rzut karny, piłka fruwająca w poprzek naszego pola karnego w ostatniej minucie meczu - nie tak powinno to wyglądać. Powinniśmy z lekkością 'klepać' gorzej wyszkolonego rywala, wyprowadzać zapierające dech w piersiach akcje, trafiać do siatki przynajmniej ze cztery razy w każdej połowie... Hola, hola.
Warto zwrócić uwagę, że Podbeskidzie tak naprawdę nie było w stanie nam zagrozić przez bite dziewięćdziesiąt minut gry, jeżeli nie liczyć znakomitego uderzenia Łatki zza pola karnego przed upływem pierwszego kwadransa gry. Preferowana przez Podbeskidzie gra 'na aferę' była dziś z łatwością neutralizowana przez naszą defensywę, nie pozwoliliśmy gospodarzom na rozgrywanie piłki w środku pola, z dużą odpowiedzialnością asekurowaliśmy skrzydła. Za postawę w destrukcji legionistom należą się słowa uznania.
Gorzej niestety prezentowaliśmy się w prowadzeniu gry ofensywnej, marnując kilka okazji do wyprowadzenia obiecujących kontr przy przewadze liczebnej, irytując niestarannym rozegraniem, wahaniem i brakiem sfinalizowania akcji soczystym uderzeniem na bramkę Zajaca.
W tej sytuacji mecz być może zakończyłby się remisem, na szczęście zadziałał czynnik, na który bardzo liczę w kontekście przebiegu rundy wiosennej - indywidualne umiejętności naszych zawodników.
Wiadomo, że gdy mecz się nie układa, gdy zespół nie jest w stanie zdominować przeciwnika, złapać płynności w grze, w zwycięstwie pomóc mogą stałe fragmenty gry lub błysk talentu któregoś z zawodników formacji ofensywnej. Dziś w odpowiednim czasie i miejscu pojawił się Rafał Wolski, którego solowa akcja w ostatniej minucie pierwszej części gry praktycznie ustawiła nas na wygranej pozycji.
Rafałowi należą się wielkie brawa, to on tak naprawdę wygrał nam ten mecz. Oby nie spoczywał na laurach, oby dalej zyskiwał na pewności siebie. Można mieć rosnącą nadzieję, że rola, jaką ten chłopak odgrywa w Legii, będzie nadal rosła.
Słabiej niż nas do tego przyzwyczaił zaprezentował się Ivica Vrdoljak, który niestety nie może być zadowolony ze swojego powrotu do pierwszego składu. Również Nacho Novo dowiódł, że na jego dojście do optymalnej dyspozycji fizycznej i osiągnięcia zadowalającego poziomu zgrania z zespołem najprawdopodobniej przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać.
Zadanie wykonane, trzy punkty jadą do Warszawy. Niech się teraz martwią nasi rywale.


Szkoda mi tylko, niemal na pewno oglądamy ostatnią rundę Wolskiego w Legii. Z samego dzisiejszego meczu możnaby mu zmontować taśmę, której większość polskich piłkarzy nie dochrapie się przez całe życie.
Dziękuję za tytuł, wielu by wykorzystało nazwę innego zespołu
@ Garm
Tak sobie myślę, że jak wszystko potoczy się zgodnie z planem to Wolski będzie najdrożej sprzedanym polskim zawodnikiem.
Co do meczu ten wykazał po raz 35-ty wyższość szlachetnego Wallesa nad starym Senatorem. To jego wersja przebiegu meczu potwierdziła się w 100%,
z mojej nie było NIC.
Nie tyle 'krótka piłka', ile klasyczny falstart
@ Andrzej
Nie no, z tym chodzonym to jednak bym dyskutował. Jeżeli o coś można mieć pretensje, to głównie o to, że nie dobijają rywala w sprzyjającej okazji. Z ŁKS-em mogło być lekko ze 4:0, dziś minimum 2:0.
Może oszczędzają się na Polonię
@ Senator
Szczerze mówiąc tak mi się napisało z uwagi na sytuację w tabeli w Hiszpanii
Ja zaczynam mieć bardzo nieprzyjemne przeczucia, bo styl gry Legii zaczyna mi przypominać ten sprzed roku, gdzie też nie graliśmy w pucharach i było kupę problemów ze zrozumieniem się na boisku. Póki co wszelkie przedmeczowe zapowiedzi czy to trenera czy piłkarzy nie mają żadnego odzwierciedlenia w późniejszej grze. Dzisiejszy mecz to była wręcz kalka tego meczu w Zabrzu z tą różnicą, że Podbeskidzie nie ma w swoim składzie Nakoulmy a ma tylko Patejuka, który już tydzień temu pokazał, że jest kompletnie pod formą.
Nie chcę krakać ale Polonia ma w swoim składzie Bruno i Caniego...
Generalnie nie powinniśmy brać zawsze przykładu z zachodniej Europy bowiem choćby dzisiaj Ausburg zremisował 0:0 z Borusią Dortmund
Trochę kraczesz Andrzeju bo ostatnio to jak dyskutowaliśmy to Polonia miała tylko Bruno
Pożyjemy, zobaczymy.
Po odpadnięciu z Ligi Europy wywalczyliśmy póki co w trzech meczach 9 punktów, z bilansem 7-0 w bramkach.
Jednak jakby ciut inaczej niż rok temu o tej porze
@ Walles
Pamiętam tamte ostatnie kolejki, pamiętam
Jeżeli natomiast chodzi o Borussię i Bayern to jest to akurat niezły przykład na to jak względną kwestią jest gra nazwijmy to w uproszczeniu 'dobra' i 'zła'.
Borussia raczej nie jest w stanie rozerwać przeciwnika na strzępy tak jak potrafi zrobić to Bayern (jesienią Freiburg, dziś Hoffenheim), zdarza jej się zdobywać punkty po meczach wręcz paskudnych (dwa tygodnie temu Hertha, dziś Augsburg), ale jednak myślę że kiedy w Dortmundzie patrzą na tabelę i widzą 5 punktów nad Bayernem, to raczej nikt tam nie załamuje rąk nad aktualnie demonstrowaną 'padliną'
Przyznaję się, tego Caniego dodałem aby zwiększyć moc moich słów.
Na moje kręceniem nosem odpowiedział prosto a w zasadzie zadał kilka pytań. Być może graliśmy padakę ale czy wygrana w Bielsku była naprawdę przypadkowa? Czy stworzyliśmy tam jednak kilka sytuacji pod bramka przeciwnika a on pod naszą praktycznie żadnej? Kto był mimo wszystko bliższy zwycięstwa? czy obraz pierwszej połowy nie był po części spowodowany bardzo agresywną grą Podbeskidzia a drugiej połowie kiedy "Górale" opadli trochę z sił to było jednak troche lepiej?
Potem przypomniał początek poprzedniej wiosennej rundy. W sześciu meczach zdobyliśmy wtedy 1 punkt przegrywając ze Śląskiem, Bełchatowem, Ruchem, remis z Zagłębiem, i porażki z Lechem i Lechią. Graliśmy w meczach ze Śląskiem i Ruchem naprawdę fajne połówki spotkań, te mecze z przyjemnością się oglądało. Potem jednak nie było tak różowo. Przypomniałem sobie nawet jak nasz drogi Senator zaczął się martwić czy aby na pewno utrzymamy się w lidze. I nagle po roku czasu my may w tej lidze jeździć do klubów środka tabeli jak po swoje? Chyba jednak jeszcze za wcześnie na takie panowanie.
Robimy systematyczne postępy. Wygrywamy mecze które powinnismy wygrać. I tutaj trzeba przyznac racje Żewłakowowi. najpierw nauczmy się wygrywac i przyjeżdzać z takich terenów jak Podbeskidzie z 3 punktami. Jak już to będziemy umiec to wtedy martwmy się o styl.
Dzisiaj w Lidze+Extra trener Lecha, całkiem rzeczowy młody człowiek, zapytany czy poświęciłby kilka punktów w zamian za wypracowanie stylu odpowiedział jednoznacznie że nie. W walce w lidze punkty są najważniejsze bowiem one mają olbrzymi wpływa zarówno na spokój w pracy jak i na psychikę graczy. Skorża przed sobotnim meczem tez powiedział coś w rodzaju - Nie jedziemy tam ładnie grac tylko chcemy przywieźć trzy punkty.
I jak patrzę na tabelę to jeszcze kilka kolejek i będziemy mogli się martwić o styl. teraz najważniejsze jest 6 punktów w meczach z Polonią i Bełchatowem. Całkiem przyjemnie obserwuje się bowiem z góry krew, pot i łzy innych drużyn
Dajmy spokój - Gawin (tak mi się wydaje) w innym miejscu przytaczał tekst z weszlo.com jako swoje zdanie, więc ja pozwolę sobie podpisać się pod tekstem Wallesa. Legia w BB stworzyła kilka (nie jakoś strasznie dużo, ale zawsze) sytuacji, Podbeskidzie 0 (słownie: zero). Strzał, który świetnie wybronił Kuciak dla piłkarza PBB byłby bramką życia - takich się czasami nie uniknie.
Pisanie więc, że znowu ratuje nas Kuciak i że kompletnie nic nie gramy jest nieuzasadnione. Pewnie, jak każdy z Was, chciałbym żeby Legia woziła wszystkich czwórką stwarzając sytuacji na kolejne pięć bramek, jednakże należy sobie zadać pytanie - kiedy ostatnio Legia grała pięknie i skutecznie. W połowie lat 90-tych? Bo później nawet się zdarzyło wygrać dwa MP, ale pięknej gry to za bardzo przy tym nie pamiętam. A jak czasami grali w miarę ładnie (szczególnie za Urbana bywały takie krótkie okresy) to nie przypominam sobie aby z tego coś wartościowego się urodziło.
Ja z uporem maniaka będę powtarzał, że prawdziwy problem Legii tkwi w głowach, a konkretnie w przekonaniu, że przeciętni ligowcy nie są w stanie im podskoczyć. I tak nawet jest - ale długofalowo (co pokazuje tabela) a nie w jednym meczu. I fakt czy zagramy dwoma czy trzema DM nie ma na to wpływu. Przecież chyba nikt nie będzie udowadniał, że np. Vrdoljak jest piłkarzem tej "klasy" jaką zaprezentował w BB.
Reasumując, cieszmy się z tego co mamy. I spokojnie czekajmy na następne spotkania.
Jesteśmy słabi w ofensywie, Skorża to tchórz i asekurant, z taką grą nie mamy czego szukać w Europie, no cholera lament i płacz, zawodzenie jakbyśmy od Podbeskidzia ze trzy do zera dostali, a na razie, żeby do tej Europy zapukać, to trzeba zbierać punkty i wszystko jedno w jakim stylu, wartość artystyczną można mieć w dupie, oby tylko kapitał punktowy się pomnażał. Potencjał gry na europejskiej arenie ta drużyna juz pokazała, w lidze moze być piach, oby tylko wygrywała. Wymiernego efektu nie będzie, to zgryźliwość, rozczarowanie, frustrację zrozumiem, po wygranym meczu traktuję coś takiego jako histerię, w mediach nakręcaną przez tych, którym legijne pierwszeństwo w lidze ością w gardle stoi, a na wewnętrznych kibicowskich forach co jest tego przyczyną? Borek już podpuszcza publicznie, przy menago Kucharskim, żeby Klub Wolskiemu zwiększył kontrakt, nie zrobi tego to może zawiedziony chłopak przestanie tak dobrze grać, taką ma nadzieję redaktor Cafe futbol !? Iwański chwali się artykułem, rozdmuchującym wewnętrzne problemy Legii, przed derbami jak znalazł, jeśli można, drużynę trzeba próbować skłócić, z Rado się nie udało, to nie znaczy, że dywagacji o wewnetrznych konfliktach, egoizmach nie należy powielać. No i jeszcze kibic, narzekajacy, że mu się styl gry nie podoba, no rzesz Ty, g... mnie obchodzi styl gry obecnie. Przegrają z Dyskopolo będziesz się Andrzeju cieszył, bo Legia stylem gry nie zasługuje na wygrane, potwierdzi Twoje złorzeczenie ??? ..... nie czas się opamiętać w tym malkontenctwie!
PS. Hapoel zdechł kondycyjnie po godzinie gry a definiowanie reguły na podstawie meczu ze Spartakiem jest, delikatnie mówiąc, niepoważne. Lechowi też udało się w podobnych okolicznościach wyeliminować Austrię Wiedeń. Po prostu czasami takie mecze się zdarzają.
Naprawdę, nie mam pojęcia dlaczego utożsamiacie mnie z tymi głąbami z legijnych forów. Czytam te wasze wypowiedzi i zachodzę w głowę jak proste, wręcz prostackie jest wasze rozumowanie. Krytykuję styl Legii więc pewnie jestem z K6, tak? Ja bardzo przepraszam ale coś takiego mnie po prostu obraża.
następne -
„Legionistom polecamy zmianę zawodu i nie jest to z naszej strony żadna złośliwość. Niektórzy nam czasami mówią: "Niszczycie ludzi!". A my na to, że nie niszczymy, tylko wskazujemy im drogę. Dlatego teraz wskazujemy drogę zawodnikom Legii - znajdźcie sobie inne zajęcie. Np. Telepizza w Legionowie poszukuje osoby do roznoszenia ulotek (telefon: 504 242 183), a na portalu warszawa.gumtree.pl można znaleźć też ogłoszenie dotyczące - uwaga! - osoby, która chciałby testować Ptasie Mleczko. Nie, nie żartujemy. Czyż to nie wymarzona robota dla niektórych legionistów "
i dalej
"Takim koszmarkiem, tyle że nie architektonicznym, ale piłkarskim może być Legia, jeśli wyrośnie w oparciu o tę dzisiejszą. Kupią kogoś na miejsce Cabrala, ale zostanie Wawrzyniak. Sprowadzą kogoś za Manu na prawe skrzydło, ale na lewym będzie Rybus. Odpalą Antolovicia, ale zostawią Skabę. Wywalą Mezengę, ale zostanie Chinyama. Pogonią Kneżevicia, będzie Kelhar. I tak dalej... Na koniec dowiemy się, że środek pola Vrdoljak - Borysiuk - Radović jest najsilniejszy w kraju, tylko potrzeba czasu na zgranie. I że Borysiuk ma atomowy strzał z dystansu, tylko musi się wstrzelić „
Czy dziś napiszemy że legię ogrywa każdy kto ma dwie godziny wolnego i jest akurat w Warszawie? czy jednak Odejście Rybusa i Borysiuka nie osłabiło Legii. Jeśli by słuchać Weszło to odejście tych dwóch piłkarzy trzeba czytać jako wzmocnienie. Nie dajmy się zwariować Realem nie są, a Skorża ma jeden cel mistrzostwo jak je osiągnie jego sprawa. Jeśli nie wygra ligi wszyscy Go zeszmacą w dzień więc ja się nie dziwie ,że jest asekurantem .
O ile jest możliwe, że przytaczałem tekst z Weszło, o tyle jest mało prawdopodobne, żebym przytaczał go jako swoje zdanie i jednocześnie całkowicie pewne, że czegoś takiego za nic sobie nie przypominam
@ Andrzej
Andrzej, nie sądzę żeby Twoi dyskutanci postrzegali Cię w sposób, o jakim piszesz
A prawo do posiadanie własnej opinii oczywiście jak najbardziej masz. Ze swojej strony mogę się z Tobą nie zgadzać, ale satysfakcji z porażek Legii na pewno bym Ci nie zarzucił.
@ Senator
Powyższe cytaty to tylko kwestia doboru stylistyki do oddania myśli, które niejednemu przechodziły wówczas przez głowę. Cokolwiek można myśleć o Weszło, fakt, że szperasz w ich archiwum w poszukiwaniu starych cytatów, niestety dość dobitnie świadczy o ich całkowitym sukcesie
Panowie, proszę, odrobina zimnej wody na rozgrzaną głowę. Tak po prawdzie to wszyscy mają po trochu racji. To by raczej wskazywało na potrzebę znalezienia wspólnego języka a Wy jednak zupełnie na odwrót.
Wiem jedno, cztery mecze a bilans to 7-2 i 9 pkt. Jeśli utrzymamy ten pułap do końca rozgrywek to niedługo będziemy się zastanawiać jak zagrać w pewnych eliminacjach. Tego Wam i sobie życzę.
A styl? Za niego punkty przyznają w jeździe figurowej na lodzie, dyscyplinie sportu której wyjątkowo nie trawię
Jeśli za rok nadal będziemy grali strasznie dla oka to czas zacząć się martwić, obecnie moje zmartwienia to motywacja i koncentracja przed meczem z Czarnymi Koszulami. To zaprząta moje myśli w stopniu daleko większym niż styl zwycięstwa w Bielsku-Białej.
Natomiast jeżeli formułujesz swoją kibicowską postawę uzywajac takich słów i zwrotów: "... guzik mnie obchodzi czy taka gra da nam MP czy nie." lub "Nie chcę w końcówce meczu kibicować naszym przeciwnikom, żeby skarcili Legię za taką grę." to dla mnie sytuujesz się tym samym jako niosący sztandar histerii. Ja wyrozumiałości Gawina nie będę niestety miał, o ile takim sformułowaniom pozostaniesz wierny.
Sam napisałeś, że w derbach, każdy wynik jest możliwy i ja się z Tobą w pełni zgadzam, to jest właśnie racjonalne pozbawione emocji podejście, nie mamy drużyny, która będzie goliła frajerów lekko, pięknie i przyjemnie, zatem ja od niej oszałamiającego stylu gry nie wymagam, jeżeli ta gra da nam MP będę się cieszył jak cholera, ale mam też przekonanie, że po drodze jakiś jeszcze mecz przegramy, jeżeli tylko jeden, to pół biedy, wliczone w koszty, ale i w drużynie i na trybunach, powinna byc konsolidacja, poczucie jedności w osiągnięciu celu, bez względu na styl i na przekór wszystkiemu i wszystkim.
Drogi Iocosusie, jeśli w derbach zagramy z odpowiednim zaangażowaniem, to o wynik jestem zupełnie spokojny. Nie będzie takiej opcji, żeby Polonia wywiozła jakieś punkty z Łazienkowskiej.
Pozycja i ustawienie Ljuboji to jest to na czym opiera się gra Legii przez cały sezon, to było podstawą zwycięstw w pucharach, również w dojściu do liderowania w lidze, zmienić to, oznacza radykalną, fundamentalną transformację, również w hierachii grupy, być może jej destabilizację. Z dugiej strony taki układ jako doktryna, z egocentrycznnym Ljuboją o niepodważalnej roli, też może stać się toksyczny, tak żle i tak niedobrze, to są dylematy Skorży, przed którymi obecnie stoi.. Prostych rozwiązań nie ma, takowe wydają się tylko pozornie, każda decyzja ciągnie za sobą jakieś konsekwencje, rolą trenera jest je przeiwdzieć.
Skorża przyznał otwarcie, że ryzykuje tylko wówczas gdy jest do tego zmuszony, taką ma dewizę, w wypowiedzi dla Ligi+Extra stwierdził, że dla trenera oprócz przygotowania merytorycznego najwązniejsza jest konsekwencja, taki ma styl, błędy absolutnie popełnia i będzie popełniał, wytykajmy je, ale znajmy też umiar, bo wpiszą nas w kategorię oszołomów, znaFców i fachOFFców, a my Andrzej wszyscy tu jesteśmy laicy, amatorzy pitolenia o piłce.
W derbach drużyna może zagrać z zaangażowaniem, poświęceniem, a i tak, ten mecz przegrać, to jest tylko piłka, a klasa piłkarzy w obu zespołach zbliżona, jeżeli będę widział walkę, poświęcenie, a wynik splotem wydarzeń ułoży się niepomyślnie, nie będę szukał kozła ofirnego za taki stan rzeczy, którego należy powiesić na pierwszej gałęzi. Natomiast wytknąć trenerowi błędy, w doborze personalnym lub w taktyce, proszę bardzo, sam to uczynię, póki co, nam obu życzę, żebyśmy tego ani ja, ani Ty, robić nie musieli!