A+ A A-

Dziurawe zasieki

Wieki temu, cielęciem będąc, bywałem okresowo oddawany pod opiekę babci. Pomieszkiwała ona wówczas w małej mieścinie na wschód od Warszawy, w której niekoniecznie było zbyt wiele pasjonujących rozrywek. Być może dlatego w pamięć zapadły mi z tamtego okresu przedpołudniowe seanse telewizyjne mniej lub bardziej udanych dzieł kinematografii radzieckiej.

Jednym z takich dzieł, które szczególnie wryły się w moją młodą i jeszcze wtedy chłonną umysłowość, był film o tytule "Zasieki". Nie pamiętam oczywiście, o co dokładnie chodziło - dziś jawi mi się ten obraz jako 45 minut przedzierania się bohaterskiego żołnierza Wanii przez zasieki do wrażego okopu, po czym zostawienie tam bomby / wysadzenie bunkra w powietrze / czy co to ten dzielny wiarus miał tam zrobić i 45 minut czołgania się rannego wojaka w drodze powrotnej do okopu własnego.

Co mnie strzeliło, że piszę na stronie piłkarskiej o jakichś propagandowych ramotach? Nic nie poradzę na to, że kiedy zobaczyłem dziś płytę boiska w Wejherowie (nazwania tego placu "murawą" nie zaryzykuję), od razu przed oczami stanęły mi półtoragodzinne zmagania czerwonoarmisty Wanii. Gospodarze ograniczyli się dziś wprawdzie do przygotowania wilczych dołów, ale jestem przekonany, że gdyby nie kłopotliwy nakaz zmiany stron pomiędzy połówkami, to i jakieś zasieki udałoby im się obstalować. Legia miała jak ten nieszczęsny Wania przez trzy kwadranse czołgać się w prochu i pyle w jedną stronę, po czym odwracać swoje bolesne peregrynacje przez następne 45 minut. Nie wiadomo było tylko, czy stołecznym wojakom uda się wysadzić wrogi okop.

Pierwsze minuty wydawały się potwierdzać te obawy, bo Legia ze względu na fatalne warunki naturalne musiała się przestawić ze "swojej", technicznej gry na długie podania, których celność pozostawiała sporo do życzenia. Eksperymentalnie zestawiona formacja defensywna miała natomiast trochę kłopotów z szybkimi i spragnionymi mołojeckiej sławy wejherowskimi harcownikami, z których jeden - Michał Fidziukiewicz - znał już smak pucharowej rywalizacji z Legią. Z czasem jednak lepsza organizacja gry legionistów stawała się coraz bardziej widoczna, a znajdujący się jeszcze wyraźnie "pod formą" zawodnicy ofensywni współpracowali ze sobą coraz lepiej, co zaowocowało trzema golami strzelonymi w ostatnim kwadransie pierwszej połowy. Zasieki okazały się dziurawe, bunkier został wysadzony i wystarczyło tylko przespacerować się w drugą stronę zbierając kwiaty i całusy od wielbicielek.

Trudno traktować dzisiejszy mecz jako coś mocno odległego od tradycyjnych już niemal śródtygodniowych sparingów organizowanych tej wiosny przez Macieja Skorżę. Ot, przydatna jednostka treningowa pozwalająca zbliżyć się do optymalnej dyspozycji rekonwalescentom i piłkarzom znajdującym się ostatnio w gorszej dyspozycji. Trudno poważnie analizować grę poszczególnych piłkarzy w takich warunkach, ale warto wspomnieć o paru plusach. Artur Jędrzejczyk "wyczyścił się" z żółtych kartek i będzie pauzował w rewanżu z Gryfem, a nie w meczu półfinałowym; cały czas bardzo pewnie prezentuje się Inaki Astiz; Ismael Blanco potwierdził, że potrafi strzelać, a i gra kombinacyjna nie jest mu obca; Nacho Novo pokazał, że poza numerem na koszulce z Manu łączy go też duża chęć do ciężkiej pracy na całej długości boiska; Michał Żyro w dziesięć minut zdobył dwa razy więcej goli niż w całej dotychczasowej zawodowej karierze; kilka udanych zagrań i groźnych strzałów zanotował wreszcie wracający po długiej rehabilitacji Michal Hubnik.

Niewątpliwie kolejnym pozytywem tego meczu - i to zasługującym na osobny akapit - jest też postawa gospodarzy z Wejherowa. Podśmiewuję się trochę z ich boiska, choć po prawdzie całą rundę Legia jak na razie gra na placach tylko nieznacznie bardziej przystających do wyobrażeń o ideale piłkarskiego dywanu. Trzeba jednak jasno stwierdzić, że Gryf zagrał ciekawie, odważnie, chcąc zapewnić swojej publice i telewidzom rozrywkę i dać im trochę radości. Nie było stawiania w bramce tankowca, nie było kopania rywali po kostkach i nosach, nawet przy stanie 0:3 trwało dążenie do strzelenia choćby honorowego gola, do czego w doliczonym czasie gry niemal udało się doprowadzić. Polskiej piłce na pewno nie zaszkodziłoby, gdyby więcej drużyn Ekstraklasy aspirowała do podobnych ideałów co wejherowski kopciuszek.

Z przyjemnością pójdę za tydzień na mecz rewanżowy z udziałem Legii i Gryfa.

Dyskusja (15)
1wtorek, 13, marzec 2012 17:37
Senator
Jako że miałem dziś lenia a i cały czas myślę jak to szybko można zostać ultrasem Smile obejrzałem pierwsza połowę Meczu .Panowie szlachta idea turnieju tysiąca drużyn jest bardzo szlachetna fajna i niestety zbyt mało doceniana . .Myślę jednak że od pewnego etapu tych wspaniałych rozgrywek powinno jednak stawiać się choć minimalne wymagania odnośnie boiska nawet nie stadionu a właśnie boiska . To tyle jak słusznie zauważył nasz sympatyczny młody kibic Garm , tradycji stało się zadość Skorza dostał swoją ostatnio ulubioną jednostkę treningowa .
2wtorek, 13, marzec 2012 22:20
Monrooe
Fajne podsumowanie tego meczu Garmie, celne też są końcowe wnioski. Dodam tylko od siebie, że to "boisko" to prawdziwa masakra. Naprawdę bałem się o stan zdrowia naszych piłkarzy. Na szczęście nic chyba się nie wydarzyło (piszę chyba bo niektóre mikro-urazy potrafią dać znać o sobie z opóźnieniem).

Martwi mnie natomiast postawa Rado, mam nadzieję, że po prostu nie wszedł w mecz ale...do złudzenia przypominało to szwendanie się po boisku Podbeskidzia. Ani w tym pomysłu ani większych chęci nie widziałem. To martwi, szczególnie w przeddzień meczu z sami wiecie kim.

Nacho Novo faktycznie przypomina mi Manu...tyle, że zarówno z zaletami jak i przywarami Portugalczyka. Co jak co ale czucia piłki to facet nie ma wcale. Od takiej starej wygi oczekuję nieco lepszego "kleju" niż od wchodzącego do zespołu Łukasika.

Z młodych najbardziej podobał mi się... Dominik Furman. Wiem, wiem Żyro strzelił dwie bramki. Ja jednak pozostanę przy swoim. Bardzo obiecujące zawdony Dominika, chcę częściej...szczególnie wobec koszmarnego (kolejnego) występu Ivicy Vrdoljaka. Nasz kapitan zagrał bliźniacze zawody do tych z soboty. Niezliczona ilość straconych piłek to obecnie jego znak firmowy.

Szkoda, że tak krótko wystąpił Hubnik, bo swoim występem potwierdził to co ostatnio ciągle o nim powtarzam. Michal jest w naprawdę dobrej formie. Wobec kłopotów innych to właśnie On powinien częściej przebywać na murawie.

Na koniec zostawiłem Ismaela Blanco. Po raz kolejny Argentyńczyk pokazał, że pole karne to jego królestwo. Potwierdził też, że brak zgrania z kolegami stanowi jeszcze problem w pozytywnym rozwijaniu się poszczególnych akcji. Nie dziwi więc oszczędne wprowadzanie do drużyny Greckiego "Zorro". Będzie jednak z niego pożytek, o tym jestem przekonany.
3wtorek, 13, marzec 2012 22:44
Andrzej
A to mnie, Monrooe zaskoczyłeś opinią o Radovicu. Jak już pisałem "Na Aucie" na mnie Radko zrobił o wiele lepsze wrażenie niż z Podbeskidziem. Po pierwsze, przy pierwszej bramce miał swój niebagatelny udział a po drugie kilka razy w swoim stylu popracował w środku pola przy wyprowadzaniu akcji. Moim zdaniem, gołym okiem widać, że jego forma ostro idzie w górę.
4wtorek, 13, marzec 2012 23:13
Monrooe
Andrzej ja bardziej porównuję formę Radko z obu tych spotkań (puchar i liga) jednocześnie do wcześniejszego Rado i to porównanie wypada niekorzystnie. Gdy dodamy do tego, że gra Radovicia opiera się szybkości to ja nadal widzę ogromne rezerwy. Nie dziwią mnie przegrane pojedynki 1 na 1, nie dziwią niecelne podania. O nie jest bardzo łatwo gdy noga jest "za wolna". Tak było w tym meczu kilkukrotnie gdy zabrakło precyzji ostatniego podania. Owszem widzę progres ale zdaję sobie też sprawę, że w grze z lepszym rywalem będzie to jeszcze bardziej widoczne. Stąd moje obawy przed Polonią.
5środa, 14, marzec 2012 01:05
iocosus
Rado wypracował akcję bramkową, podanie piętą ( chyba się zakładają z Ljuboją, kto ile razy w meczu w ten sposób celnie zagra ) do wychodzącego Kiełbika, a ten już wiedział jak piłeczkę dalej dograć by Żyrko dostawił nogę. To zwiastun tego Rado z jesieni, ale ... czy oznacza już wiosnę?

Nie wiem czy Blanco w pełni przekonał trenera, że warto postawić w derbach na niego na szpicy, raczej byłbym sceptyczny, ze Skorżą co prawda nigdy nic nie wiadomo, ale ... ja bym obstawiał, że najbliżej wyjściowej jedenastki jest Nacho Novo.

Co prawda Michała Żyro trener zdecydowanie lubi, ale czy jego forma jest już adekwatna na derby, tu również mogą mimo wszystko być wątpliwości, takiej bramki jak ta trzecia, w ekstraklasie co by o niej nie powiedzieć, Żyrko raczej nie zaliczy. Natomiast, że taki meczyk powinien bardzo pozytywnie wpłynąć na jego pewność gry, to odrębna kwestia, jeżeli nie wybiegnie od razu, raczej jestem przekonany, że na placu i tak się pojawi.

Niestety mój „protegowany”, czyli Daniel Łukasik z celnością zagrań miał zdecydowany problem, „paląc” się w ten sposób, rywalizacji z doświadczonymi wyjadaczami Rzeźniczakiem, Golem, Ivicą nie wygra. Z tym ostatnim dziwna sprawa, najlepszy w pierwszych spotkaniach, teraz przechodzi jakąś negatywną metamorfozę, dla mnie musi to być jednak związane z problemami zdrowotnymi, innego logicznego wytłumaczenia nie mam.

Możemy już się zastanawiać w jakim ustawieniu persnalnym Legia wybiegnie w piątek wieczorem, nie wykluczam tego, po którym, niektórych krew zalewa, ale gdyby miało być tylko dwóch defensywnych pomocników, to wówczas obstawiam, że za ofensywę odpowiedzialni byliby: Nacho Novo, Rado i Wolski. Pozycja Ljuboji, póki co, moim zdaniem jest niepodważalna, Blanco może być ewentualnie jego zmiennikiem, zmiany taktyki z wycofaniem Ljubo do środka pomocy Skorża według mnie nie zaryzykuje.

Natomiast dla Ljuboji derby mogą być bardzo ciężkie, nawet bez Baszczyńskiego, dyskopolowcy będą grali krótko, ostro, co prawda czy to Kokoszkę, czy Sadloka, czy wycofanego do linii obronnej Jodłowca można niestandardowym zagraniem oszukać, ale wcześniej trzeba będzie się przebić przez Piątka z Trałką jeżeli ten drugi się wykuruje. Stawiam właśnie na podwójne zasieki polonistów, z Kokoszką i Sadlokiem na środku defensywy, oraz z Jodłowcem, Piątkiem i Trałką przed nimi, mającymi zneutralizować, wszelkimi dostępnymi środkami naszych specjalistów od „gry piętami”.

Przeczołganie się przez te "druty kolczaste" i wysadzenie bunkra "czarnych", to dopiero będzie heroizm na miarę radzieckiego filmowego gieroja.
6środa, 14, marzec 2012 07:39
Zbyszek
Mam swoje lata, ale tego tetryczenia i starczego narzekania na wszystko nie rozumiem.
Co komu murawa przeszkadza. Gra się na boisku jakie jest.
W ekstraklasie gra z pół promila ludzi zarejestrowanych jako piłkarze. Bez boisk takich jak w Wejherowie i innych miejscach nie byłoby piłkarstwa, jak też talentów w Legii i innych klubach. Zaczynali oni grać w piłkę na takich i jeszcze mniej komfortowych boiskach. Jakoś im to nie przeszkadzało. Puchar Polski ma służyć popularyzacji piłki. Trochę się to zdeprecjonowało,bo drużyny wyższych klas rozgrywkowych za póżno przystępują do tych rozgrywek i szanse na zagranie z nimi drużyny z niższej klasy są małe. Natomiast jak się już trafi to jest święto dla danej miejscowości o czym wspomina się przez pokolenia.
Na pewno w Wejherowie zrobili wszystko, aby jak najlepiej przygotować boisko i należy ich za to pochwalić, a nie wybrzydzać.
Sam mieszkając w niedużym mieście na zachód od Warszawy i będąc jeszcze dzieckiem zostałem zabrany przez ojca na mecz z Polonią Warszawa w finale rozgrywek Mazowsza PP. Ojciec, przed wojną mieszkaniec Warszawy, z sentymentem mówił o Polonii. Całe miasto żyło tym wydarzeniem. Oto wielka Polonia zawita. Niestety najpierw zawodnicy Polonii nie chcieli grać, bo ich zdaniem boisko było za bardzo zabłocone. Targi trwały z pół godziny. Wreszcie wyszli. Powitały ich brawa. Niestety w trakcie meczu obrażali i wyśmiewali naszych zawodników. Pluli na nich i na widzów stojących za barierkami. Trybun wtedy nie było. Po meczu przegranym przez naszych 5:2 nie chcieli wymienić koszulek, ani też podać ręki. Zakończyli mecz i poszli sobie. Po meczu ojciec nic nie mówił. A ja nabrałem awersji do tej drużyny i odraza do niej trwa do dziś i nawet się pogłębia.
Opamiętajmy się zanim zaczniemy lekce sobie ważyć tych braci naszych tylko trochę mniejszych.
7środa, 14, marzec 2012 09:17
Garm
Do imputowanego mi lekceważenia rywala się nie przyznaję, do kwestii boiska wracam w przedostatnim akapicie. Czy tekst jest przykładem "starczego narzekania na wszystko"? To już oczywiście zależy od opinii czytelnika, mnie się wydawało, że jak na mnie jest nawet dość optymistyczny Wink
8środa, 14, marzec 2012 09:39
iocosus
No cóż, Garmie skoro raz jesteś przez Senatora protekcjonalnie określany mianem „młodego, sympatycznego”, to przy Zbyszkowych zarzutach o "stetryczałe narzekanie", bilans wychodzi na zero! Wink
9środa, 14, marzec 2012 09:57
Monrooe
Zbyszku,
Wydaje mi się, że rozumiem o co Ci chodzi. Wydaje mi się jednocześnie, że pomyliłeś kilka ważnych spraw. Doceniam Twoje wspomnienia, doceniam je tym bardziej, że będąc brzdącem mieszkając u mojej Babci z wielką przyjemnością biegałem na mecze tamtejszej drużyny. Boisko było...jaki było, zamiast kosiarek wypuszczano nań krowy. Było potem nieco sprzątania ale... nie zawsze i nie przed każdym rywalem. Ot taka specyfika lokalnych derbów.

Niemniej jednak czasy się nieco zmieniły i od piłkarskich muraw powinniśmy wymagać nieco więcej. Zamiast tego to co obserwujemy na stadionach Wrocławia, Legii i jeszcze kilku innych woła o pomstę do nieba. Grywałem na rożnych boiskach, na piaszczystych i betonowych a najbardziej nie lubiłem grać na...trawiastych. Tam zawsze luźne kępy trawy przeszkadzały w prowadzeniu piłki. Pamiętam, że jak miałem grac na trawie to już wolałem...pójść do szkoły. Dlatego nie dziwię się gdy jeden czy drugi piłkarz zwraca uwagę na problem z murawą. wiem po prostu jak to jest, jak bardzo "złośliwa zieleń" może przeszkadzać.

Nie wydaje mi się natomiast byśmy w jakikolwiek sposób lekceważyli przeciwników z Wejherowa. Nie wiem czy boisko było tak "spreparowane" by już na starcie "wyrównać" nieco poziom oby ekip, nie wiem czy klubu z Wejherowa po prostu nie stać na lepsze boisko (szczególnie gdy dowiaduję się, że ligowców z Wrocławia też nie stać) wiem natomiast, że takich boisk na tym poziomie być nie powinno. Głupi było by gdyby noga Blanco ugrzęzła w piaszczystej hałdzie (jakie było widać) doprowadzając do poważnej kontuzji tego zawodnika. Tutaj "ukłon" w stronę zarządzających nasza piłką. na pewne rzeczy pieniądze powinny być i już. Nawet jeśli miło by się okazać, że raz czy drugi delegacja z PZPN-u nie poleci na bankiet (mecz) z kadrą narodową.

Niestety w wielu miejscach w naszym kraju nadal wszystko postawione jest na głowie a na murawę??
A na murawę najchętniej znów wypuściło by się... krowy.
10środa, 14, marzec 2012 15:14
Senator
Jego Ekscelencjo Panie Zbyszku ja zgodzę się z panem w temacie wcześniejszego startu drużyn ekstraklasy. To ma sens jeśli chodzi o wspomnianą przez pana popularyzację piłki. Z całą resztą zgodzić się nie mogę.Piłka plażowa to zupełnie inna odmiana niż ta której kibicujemy.
Podtrzymuję też swoje zdanie na temat tego ze od pewnego etapu należałoby zwracać jednak uwagę na ta murawę bo ona jednak przeszkadza. jeśli by nie przeszkadzała nie wydawano by milionów złotych na pielęgnację , nie projektowano by stadionów tak by mogła rosnąc itp.
Ważny jest element popularyzacji i temu mógłby służyć wcześniejszy star ale ważny też jest element prestiżu Pucharu polski . Gra na takim boisku prestiżu tym rozgrywkom nie podnosi.
PS
Nie przebarwił pan ? bo aż się nie che wierzyć że luzie mogą być takimi chamami . Sad
11czwartek, 15, marzec 2012 19:23
Garm
Postscriptum do zbyszkowych reminiscencji. Fragment dzisiejszego oświadczenia zarządu Gryfa Wejherowo:

"Legia Warszawa to wielki Klub a jej zawodnicy imponowali naszym mieszkańcom nie tylko sportowym poziomem ale także wielką kulturą osobistą. Jesteśmy wszyscy szczęśliwi, że mogliśmy gościć w Wejherowie tak zasłużony dla Polski Klub."
12czwartek, 15, marzec 2012 20:13
Monrooe
Po czym napisali protest. Przepraszam zostali zmuszeni do tego czynu przez niecnych funkcjonariuszy miejscowego ZPN-u. Sami zaś twierdzą, że Oni nic nie chcą zmieniać, wszak wygrała zasłużenie Legia. Protest jednak napisali. Ot tak informacyjnie (jak twierdzą). Ot typowe w naszym pięknym kraju.
13czwartek, 15, marzec 2012 21:45
Zbyszek
@Monroe.
Szkoda, że wystąpiło nieporozumienie. Wyrażnie rozróżniłem reakcje od reminiscencji. Narzekania niektórych, że po ostrej zimie trawa musi odrosnąć to tak jakby kwestionować, że po dniu jest noc. Też można. Tylko po co?
A co do protestu. To nauczmy się przestrzegać reguł i zasad. Każdy ma obowiązek domagać się, ażeby wszyscy przestrzegali prawa i reguł w sporcie obowiązujących. Spory niech rozstrzygną organy do tego powołane. Obrażanie się,ze ktoś nie uznaje tzw. prawo silniejszego jest sprzeczne z dorobkiem cywilizacyjnym ludzkości. Każdy ma przestrzegać prawideł. Im większy tym bardziej.
Co nie oznacza, że kontekst w postaci trenera Gryfa b. piłkarza Wisły czyli zatwardziałego wroga Legii jest bez znaczenia. Trzeba wiedzieć, że nienawiść do Legii różnych kurdupli jest dla nich sensem życia i przechodzi nieledwie z pokolenia na pokolenie. Nie można im dawać powodu, aby mieli jakikolwiek pretekst do uwiarygodnienia swego zoologicznego pochodzenia.
14czwartek, 15, marzec 2012 21:50
Monrooe
Ależ Zbyszku, mnie nie chodzi o sam protest. Raczej o mętne tłumaczenie powodów jego zaistnienia. Jeśli sztab Legii popełnił błąd to jak najbardziej zasłużyli w pełni na wszelkie konsekwencje. Można być jednak szczerym, zamiast tego prezes Gryfa "zaraz" po słowach przytoczonych przez Garma zaczął opowiadać kompletne dyrdymały. "Nie chcem ale muszem" - wybacz ale to bardzo oklepane w naszym kraju.
15czwartek, 15, marzec 2012 22:33
Garm
Zauważyłem to rozróżnienie. Do "reakcji" odniosłem się wcześniej, teraz na marginesie wracam do "reminiscencji". Nie bardzo widzę, w czym upatrujesz nieporozumienia.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1