A+ A A-

Prawie jak mecz

Legia Warszawa przypieczętowała awans do półfinału Pucharu Polski, pewnie pokonując w dwumeczu ambitną drużynę Gryfa Wejherowo. Gwoli sprawiedliwości trzeba jednak przyznać, że we wtorkowym rewanżu legioniści nie wypadli imponująco, remis z trzecioligowcem ratując dopiero w przedostatniej minucie doliczonego czasu gry.

Na mecz z Gryfem można patrzeć w sposób pesymistyczny bądź optymistyczny.

Pesymista zwróci zapewne uwagę na atak pozycyjny w wykonaniu Legii, wskazując, że ten sposób rozgrywania piłki w wykonaniu naszych ulubieńców jest pozbawiony tempa, szybkich wymian podań, wyjścia na pozycję, wygranych pojedynków indywidualnych, jakichkolwiek zaskakujących czy pomysłowych rozwiązań taktycznych - słowem tego wszystkiego, czego teoretycznie należałoby się spodziewać po drużynie dysponującej zawodnikami o wysokim (no, ostrożnie powiedzmy że po prostu wyższym od przeciwnika) stopniu zaawansowania technicznego.

Legijną ofensywę prowadzoną w tak dostojny i ślamazarny sposób w ostatnim czasie potrafiła skutecznie zastopować nie tylko warszawska Polonia, co oczywiście można jeszcze zrozumieć, ale też jak się okazuje skromny trzecioligowiec z Wejherowa, co musi już budzić niejakie zdziwienie oraz uzasadnione obawy w obliczu spodziewanego przebiegu naszej najbliższej ligowej potyczki z Bełchatowem.

Pesymista bez trudu dostrzeże marną dyspozycję Nacho Novo, który nie tylko zdecydowanie zbyt często przemieszcza się po boisku bez wyraźnego związku z poczynaniami swoich kolegów, ale też negatywnie zaskakuje permanentnymi kłopotami z opanowaniem piłki i paskudnie szwankującą precyzją zagrań.

Pesymista pokręci głową obserwując dyspozycję Janusza Gola i Ivicy Vrdoljaka, których wkład w kreowanie gry przez Legię wydaje się być odwrotnie proporcjonalny do podejmowanych przez nich wysiłków. Im więcej próbują, tym gorzej im to wychodzi.

Pesymista z troską pochyli głowę nad koncentracją defensorów warszawskiej Legii, którzy zdecydowanie górując liczebnie nad atakującymi Gryfa, nie byli w stanie pacyfikować ofensywnych zapędów gości w sposób wystarczająco szybki i pewny.

Przewrotna piłkarska sprawiedliwość, złośliwie karcąca przejawy arogancji i dekoncentracji, miałaby prawdopodobnie dzikie używanie przez ostatnie 20 minut pojedynku przy Łazienkowskiej, gdyby tylko Michał Fidziukiewicz wykorzystał wymarzoną okazję strzelecką do zdobycia bramki na 2:0 dla gości. Niestety po wzorowo wyprowadzonej dwójkowej akcji, Fidziukiewicz trafił prosto w Skabę. Obiektywnie i po piłkarsku trzeba powiedzieć - wielka szkoda.

Tyle pesymista. Dodajmy, że to tak na szybko i w dużym skrócie.

Co na to optymista?

Optymista zadrwi z wyciągania wniosków ze sparingu będącego pańszczyzną dla drużyny zaaferowanej walką o mistrzostwo Polski.

Mecz się odbył, bo musiał.

Wynik 1:1 z Gryfem znaczy dokładnie tyle samo, ile znaczyło zeszłotygodniowe 3:0 z tym samym przeciwnikiem. Awans do kolejnej rundy Pucharu Polski - poza tym zupełnie NIC.

Dyskusja (10)
1środa, 21, marzec 2012 02:50
Senator
Tego optymizmu to jakoś mało Smile i nazwal bym to realizmem .Nikt roztropny nie zakładał weliminowania przez Gryf . Co do Novo może rzeczywiście biega bez sensu i nie ma czucia .Z góry jednak ja widziałem że fajnie stał na skrzydle tylko problem taki że nikt nie miał ochoty przerzucić tam piłki. Kielbik szybki jak diabli tylko znowu zamiast mu odegrać najczęściej zawodnik Legii robił zwrot i dawaj środkiem. Pierwsza połowa zupełnie bez ataków bokami .W drugiej tylko lewa strona . Co do Blanco parę piłek mu zagrali ale chyba żadnej bardzo dobrej .Jedyne dośrodkowanie Rzezniczaka na głowę ideolo .Blanco ładnie wyszedł i strzeli niestety w bramkarza. Tak czy siak równo z gwizdkiem już mnie na stadionie nie było . Smile
2środa, 21, marzec 2012 04:08
Senator
Jeszcze jedno, Sir Gawin używa słów pańszczyzna musiał się odbyć. Mam szczerą nadzieję że tak było .Jeśli jednak piłkarze odwołają panszczyzne dla 15 tys kibiców obecnych na tym mało atrakcyjnym meczu to czy zasługują choćby na 1/5 tego dopingu? zupełnie inną sprawa jest że tylko dzięki temu dało się na stadionie wysiedziec .
3środa, 21, marzec 2012 06:57
YonX
Ja prawie tylko pozytywnie Wink mimo wszystko coraz lepiej Blanco, owszem trochę niecelnych podań, piłka trochę się plątała ale z drugiej strony mało kiedy miał mniej niż 2 obrońców obok siebie. Bezproduktywność poczynań Novo raczej wynika z braku zrozumienia z kolegami, choć też widać brak czucia piłki (dla porównania Rado dla mnie wypadł jeszcze słabiej a jemu trudno zarzucić brak zgrania). Mimo generalnie słabej gry pary defensywnych pomocników dla mnie wyraźna różnica w jakości rozgrywania piłki, gdy na boisku jest Vrdoljak. Oczywiście straty 3 piłek pod rząd pod koniec pierwszej połowy może irytować ale Gol + Rzeźniczak oznacza tylko totalny brak kreacji z tyłu i czekanie na wyprowadzenie piłki przed jednego ze stoperów.

Na koniec... pesymistycznie? Sam nie wiem, odczuwam po tym meczu, że ktoś tu mnie nie szanuje. Kibice przychodzą na mecz z III-ligowcem, mają nadzieję na to, że profesjonalni zawodnicy potrafią podejść do tego meczu profesjonalnie i przy najmniej jeśli nie dla siebie to dla tych kibiców będą w stanie choć trochę wznieść się ponad złość na to, że ten mecz w ogóle się odbywa. Tego u większości graczy nie było widać.
4środa, 21, marzec 2012 08:04
Andrzej
Ja w tym meczu przede wszystkim widziałem Wisłę męczącą się z Levadią Tallin i bardzo, bardzo mnie to niepokoi...
5środa, 21, marzec 2012 08:33
didas
Najlepszą rzeczą jaka mnie spotkała w tym meczu był gwizdek sędziego kończący przechadzkę naszych "gwiazd" bo murawie.

W 100% zgadzam się z przedmówcami, że bardzo przykre jest obserwowanie jak zawodnicy drużyny, którą gorąco dopingujesz (nawet w momentach w których na to zupełnie nie zasługują) mają cię "centralnie w dupie!". Oczywiście podłoże tego zachowania autor dobrze zdefiniował określając spotkanie mianem "... sparingu będącego pańszczyzną dla drużyny zaaferowanej walką o mistrzostwo Polski..." jednak czy ta drużyna w poważnym meczu o stawkę ze "znienawidzonym" przeciwnikiem przy pełnych trybunach własnego stadionu wypadła lepiej?.
Niezależnie od powyższego niepokojący jest brak tzw. nawyku wygrywania, który to brak może niestety przypomnieć się przy końcowym podliczaniu punktów w lidze...

pozdrawiam
6środa, 21, marzec 2012 09:29
Andrzej
Ech, wy nawet nie wiecie jak ja bym chciał, żeby to była tylko kwestia mobilizacji. Niestety, obawiam się, że problem jest o wiele poważniejszy.
7środa, 21, marzec 2012 09:56
iocosus
Kompania starych wiarusów została wysłana na poligon. Zaliczyli tego rodzaju ćwiczeń dziesiątki, jeżeli nie setki, rutyna, służąca przede wszystkim oficerom ze sztabu do kreślenia, nakładania i oceny realizacji planów, założeń taktycznych. Wojacy, podeszli do tego w sposób dla siebie naturalny, czyli rutynowy, w obliczu wysłania na prawdzilwy front raczej na poligonie oszczędzali kości i zdrowie. Wszystko toczyło sie normalnym trybem, gdy w pewnym momencie kompanii na poligonie śmierć zajrzała w oczy, przy 0 : 2 prawdziwa walka mogła rozgorzeć na śmierć i życie, tym bardziej, że wiarusy mogłyby być zdezorientowane i zirytowane, wysłano ich na poligon, a okazuje się, że są na prawdziwej wojnie, gdzie ślepakami się nie strzela, można w hańbie i upokorzeniu skonać.

Na szczęście poligon, pozostał poligonem nie zamienił się w teatr prawdziwych zmagań, żołnierzom przeciwnej strony należą się gratulacje, za doprowadzenie do stanu, w którym starym wiarusom mogła skóra ścierpnąć. Jednostka treningowa dla kompanii została zaliczona, sztab ma materiał do oceny i analiz, do wytyczania scenariusza batalli już na ekstraklasowym froncie.

Konkretna uwaga. W ofensywie w pierwszej połowie zagraliśmy najbardziej renomowanym składem. Przy wystawianiu cenzurek należy pamiętać, Blanco rezerwista w Meksyku - nie ograny, Nacho Novo - w Sortingu Gijon miał swoje problemy, Rado po kontuzji żeber i miesięcznym rozbracie z piłką, Ljuboja - bez przepracowanego okresu przygotowawczego, trudno przypuszcać by po poligonie hasali, ale i tenże poligon wydaje się dla takich jak oni niezbędny.
8środa, 21, marzec 2012 10:08
Andrzej
Nacho Novo wczoraj w pełni dostosował się do poziomu jego kolegów. Zagrał tak słabo, że nawet Żyrko wyglądał przy nim jak profesor. Ale nawet przy tak słabej grze miał swoje sytuacje. Przy jednej z nich nawet zarobił karnego, którego, niestety, młodziutki sędzia się przestraszył. Dlatego też ja uważam, że Nacho powinien wchodzić od początku w każdym meczu. W końcu musi zaskoczyć. Nie wiem, może, jak sugerują forumowicze z LN, powinien zmienić numer na koszulce, bo ta 9-tka jest wyjątkowo pechowa. Z 9 grał Włodarczyk a potem Manu. Senatorze, ty tam masz wejścia w klubie - weź mu tam domaluj jakąś cyfrę z przodu. Smile
Zastanawia mnie forma Vrdoljaka. On, zdaje się, leczył się u jakiegoś znachora i mam podejrzenia, że ta kuracja guzik dała a Ivica gra z bólem, który trzyma w tajemnicy.
9środa, 21, marzec 2012 10:19
iocosus
Pełna zgoda z Andrzejem w ostatniej kwestii! Choć to tylko nasze domniemanie.
10środa, 21, marzec 2012 18:29
Senator
Ten mecz pokazał też że Skorza prawidłowo ocenia formę zawodników . Grają najlepsi no z małymi wyjątkami Smile .Muszę Wam powiedzieć że wieku kibiców a szczególnie tych starszych (60 i więcej) bardzo się cieszy że Legia naszymi młodymi stoi . Mówią nareszcie nasi wychowankowie itp

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1