- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
Strata
Ku ogromnemu rozczarowaniu fanów Legii mecz z GKS-em Bełchatów przyniósł naszej drużynie tylko jeden punkt w wyścigu o mistrzowską koronę. Na bramkę zdobytą przez Rafał Wolskiego skuteczną odpowiedź znalazł regularnie prześladujący bramkarzy Legii Marcin Żewłakow.
Strata punktów przez Legię zaskakuje przede wszystkim dlatego, że mecz z Bełchatowem w pewnym momencie zdawał się układać idealnie wręcz po naszej myśli.
Zamiast przeciwnika schowanego za podwójną gardą, zamiast rywala faulującego i wybijającego futbolówkę w trybuny, trafiliśmy na zespół, który zostawił nam całkiem sporo miejsca do gry, który popełniał błędy w grze defensywnej. Po boiskowej szamotaninie strzeliliśmy temu przeciwnikowi bramkę i w tym momencie ten mecz teoretycznie już bezdyskusyjnie 'musiał' być nasz.
Zaczęliśmy wyprowadzać więcej groźnych akcji, wyraźniej dominować na boisku, można było mieć nadzieję, że to tylko kwestia czasu, kiedy ostatecznie 'dobijemy' Bełchatów.
Niestety, szwankowało ostatnie podanie, brakowało precyzji, nie widać było zimnej krwi i zdecydowania pod bramką Sapeli.
Podsumowaniem tego fragmentu meczu była akcja, w której boiskowy bilard w polu karnym gości nieporadnie zakończył Michał Żyro. Odpowiedź Bełchatowa doprowadziła do pojedynku przegranego pod naszym polem karnym przez Michała Żewłakowa, dośrodkowania w wykonaniu Kamila Kosowskiego i futbolówki trzepoczącej w naszej siatce.
"Niewykorzystane sytuacje..."
Być może faktycznie mieliśmy do czynienia z nieuniknioną realizacją starego piłkarskiego prawidła, z którego nawiasem mówiąc sami z powodzeniem skorzystaliśmy w pierwszej połowie, wychodząc na prowadzenie, mimo że najlepsze okazje do zdobycia gola miał przed przerwą Paweł Buzała.
Tylko czy zrobiliśmy dość, żeby oszukać boiskowe przeznaczenie? Czy nie zabrakło nam koncentracji, staranności i szacunku dla takiego przebiegu boiskowych wydarzeń, który powinien podarować nam łatwe punkty, mimo że do momentu bramki Wolskiego nie graliśmy niczego godnego uwagi?
Nie da się ukryć, że jesteśmy w mocno przeciętnej formie, gra zauważalnie nam się nie klei, kompletnie nie umiemy obecnie odnaleźć płynności w grze i skutecznego sposobu prowadzenia gry ofensywnej.
Gorszy okres przeżywa Ivica Vrdoljak, któremu kompletnie nie układała się dziś współpraca z Michałem Żewłakowem i który zbyt często posyłał długie piłki donikąd (choć jedna z nich w ostatnich minutach pierwszej połowy powinna zakończyć się bramką na 2:0), objawy kryzysu widać było po niedokładnym i chaotycznym Kubie Rzeźniczaku, od dobrej dyspozycji i szatańskiej skuteczności nadal dramatycznie odległy jest Miro Radović, bardzo zawiodła dziś nasza młodzież (poza Rafałem Wolskim), losów meczu nie umiał odwrócić zimowy zaciąg w osobach Blanco i Nacho Novo.
Zadowolony z siebie nie może być chyba też Maciej Skorża, który zdecydowanie nie miał dziś 'nosa' do zmian i prowadzenia zespołu podczas meczu, wyraźnie przegrywając trenerską 'partię szachów' z Kamilem Kieresiem, który zaordynował takie zmiany, które pozwoliły gościom odwrócić losy meczu.
Nawiasem mówiąc, weteran Kosowski mógł zaimponować spokojem i wyczuciem zaprezentowanym na lewym skrzydle.
Kilka tygodni temu napisałem, że najważniejszym momentem rozgrywek będą dla nas cztery marcowe mecze: ŁKS, Podbeskidzie, Polonia i Bełchatów. Komplet punktów w tych meczach miał moim zdaniem dać nam pewną pozycję lidera z przewagą wystarczającą do tego, by z dużym spokojem kroczyć ku mistrzowskiej koronie, mimo czekających nas trudnych najbliższych spotkań. Niestety, tę 'piłkę meczową' wykorzystaliśmy tylko częściowo. Walka o zaszczyty tak naprawdę dopiero się zaczyna.
Kiedy wygrzebiemy się z dołka? Mocno liczę, że już w najbliższy piątek. Mecz z Wisłą będzie ku temu dobrą okazją, sposobnością do wydobycia wszelkich ukrytych zasobów motywacyjnych, taktycznych i czysto piłkarskich, a jego przebieg prawdopodobnie diametralnie będzie różnił się od przebiegu tych spotkań, o których była mowa w powyższym akapicie.
Zwyciężmy wreszcie na Reymonta i wykorzystajmy to zwycięstwo jako bodziec, który wypchnie nas z przejściowego kryzysu i mocno pchnie ku tytułowi.


Po drugie, kompletnie niezrozumiałe dla mnie zmiany. Dlaczego zszedł Żyro? A zwłaszcza dlaczego zszedł Wolski?
Co do Żylety to dobrze zareagowała. Może miała piąteczki przybijać z zawodnikami? Spieprzyli kolejny mecz z rzędu, więc usłyszeli co kibice o tym sądzą. Może się otrząsną trochę, bo im ten nieszczęsny lider najwyraźniej sodówką do głowy uderzył. "Mimo wszystko nadal mamy lidera."? To się jutro okaże. Musimy liczyć na potknięcia innych.
Mimo dośc kiepskiej postawy Janka Gola pierwszym do zmiany w dzisiejszym meczu był niestety, lubiany przeze mnie, Rzeźniczak. Grał katastrofalnie. I nie rozumiem zmiany Gola bowiem co by nie mówić to jednak Gola może nawet w kiepskiej formie dać więcej w ofensywie niz Kuba.
W kolejnym meczu widzę sfrustrowanego Żewłakowa. Ostatnio Monrooe pisał o scysji z Ljuboja. Dzisiaj Żewłakow już nie zignorował Rzeźniczaka który zrobił to samo tylko zdecydowanie i publicznie go opieprzył po co podchodzi na kilka metrów po piłkę. Dodatkowo uwidocznił się moim zdaniem bardzo wyraziście skrywany po kątach konflikt Żyro z Ljuboją. Tutaj trzymam akurat strone młodziaka który słusznie posłał parę ciepłych słów do Daniela którego zdecydowaną reakcję oglądały juz tylko plecy Michała
Zgodzę się też z Senatorem że pomimo fatalnego wyniku parę jaskółek dzisiaj było co mi osobiście pozwala z jakąś jednak nadzieją patrzeć w najbliższą przyszłość. Nie zapominajmy także że mimo fatalnej pozycji w lidze tenże Bełchatów ograł ostatnio Lecha, Polonię i zremisował z Wisłą. Zresztą ich gra w środku pola była moim zdaniem co najmniej ciekawa. Niestety na tle Legii.
Co do zmian to pierwszy raz od dawna zgodzę się z tym że Skorża kompletnie nie trafił ze zmianami jeśli chodzi o zawodników schodzących. O tych wchodzących szkoda pisać więc generalnie wychodzi na to że nie powinien nikogo zmieniać bo na ławce nie mamy nikogo wartościowego. Przynajmniej na chwilę oceną a raczej ze względu na ich obecną formę.
Co do Żylety to nie będe się wypowiadał. Generalnie mi osobiście nie za bardzo podoba się doping całkowicie oderwany od wydarzeń na boisku. Uważam bowiem że taki jednostajny i monotonny doping ani nie za bardzo pomaga drużynie ani tez nie za bardzo przeszkadza przeciwnikom. Ale to tylko zdanie niezaangażowanego piknika. Zreszta zawsze lepsze to co jest niz festiwal discopolo. Więc ja jak to Janas, tez się nie ..... Narazie
Summa summarum, zrobił się taki miszmasz, że i tak cud, że zdobywamy jakieś punkty.
Pamiętam, że jako skrzydłowy był anonsowany Nacho Novo. Faktycznie nie ma komu grać z boku. Np. Żyro w ogóle bym nie uwzględniał. To nie jest pozycja dla niego - powolny i do tego bez dryblingu.
Witamy! Widziałem już ten nick na formum LN. Domyślam się, że to ty.
Co do meritum, Żyrko może i posiada wady, które wymieniłeś ale z całej grupy piłkarzy ofensywnych jemu najlepiej wychodzi gra na lewym skrzydle. Nacho być może był anonsowany jako prawoskrzydłowy ale on całe lata grał jako napastnik. Można ze skrzydłowego zrobić napastnika ale w drugą stronę, to już jest problem. Są pewne nawyki, które piłkarze nabywają w okresie juniorskim i potem jest im bardzo ciężko przestawić się na inne zadania. Napastnik, który całe lata wykonywał tylko kilkunastometrowe sprinty będzie miał ogromne problemy z bieganiem od jednego pola karnego do drugiego a o dośrodkowaniach nie wspomnę.
Co do Żyry, mhm, zaczynam się zastanawiać, skoro nie skrzydło, sępem na bramki też nie jest, jakiegoś super instynktu strzeleckiego nie prezentuje, mimo zdawało się idealnych warunków fizycznych w powietrzu w polu karnym nie rządzi, jakimś szczególnym opanowaniem piłki nie imponuje, otwierającego podania nie posiada, to jakie są zalety chłopaka, którego uznaje się za piłkarski diament?
Zaangażowanie! Bez wątpienia! Poświęcenie przy odbiorze piłki, również, parametry fizyczne, siła – są po jego stronie, sprinterem nie jest, ale dla piłkarzy Gryfa był jednak TGV, dryblingu oszałamiającego nie ma, ale w pojedynku jeden na jeden czasami potrafi się przepchać. Czyli jakim piłkarzem jest Michał Żyro?
Jeżeli z wydolnością będzie ok, to ma predyspozycje na idealnego defensywnego pomocnika!
Lekko ironizuje, ale Michał Żyro do tej pory nigdy nie spełnił w ligowym meczu takiej roli jaka przytrafiała się Kucharczykowi w zeszłym sezonie, lub Wolskiemu w obecnym.
Co do meczu straty dwóch punktów, cholernie, cholernie żal, ale gra była lepsza niż z ŁKS-em, PBB, Polonią. Szkoda, że atutu własnego boiska nie potrafimy wyegzekwować, Śląsk właśnie gubi szansę w Poznaniu, mogliśmy ze spokojem jechać do Krakowa, a tak ...
Mimo wszystko wczorajszego meczu bardzo żałuję, bo nawet grając słabo, powinniśmy Bełchatów pokonać. Ale skuteczność - wyśmienite szanse mieli Wawrzyniak, Radović do spółki z Golem, wreszcie Żyro, tymczasem w żadnej z tych sytuacji nawet nie udało się oddać strzału na bramkę.
Toż to śmiech na sali
W piątek jedziemy do Krakowa. Znając Skorżę, pewnie znowu zobaczymy magiczny trójkąt + Wolski, Radovic i Ljuboja. Jak to się skończy? Pewnie jak zwykle...